Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
kapi

Ponystar Galactica [tymczasowo zamknięta z powodu braku odpisów graczy]

Recommended Posts

Dan zezłościł się na siebie ze tak nie ładnie go potraktował,lecz się wyrozumiał na siebie dlatego iż nie wiedział co robią,po czym powiedział;

 

-Proszę wrócicie ja chciałbym przeprosić,gdyż nie wiedziałem co robicie,myślałem ze będziecie chcieli rozebrać na części by poszukać coś ciekawego,a za dokonane naprawy dziękuję.U nas na okręcie strasznie brakuje części.A co raptora to się nie dziw on ma prawie 50 lat,w tym roku miał pójść do muzeum,ale nastały ciężkie czasy i tylko kilka takich modeli nam zostało.-

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Hmmm. Dziwny jesteś jak na mój gust, ale chociaż przyznać się do błędu potrafisz. Jestem Oil, tamten to Wing, Helmet i Brown, a Ty jak się nazywasz- powiedział już miłym głosem mechanik wskazując kolejno na trzy kuce, z których pierwszy był szarym pegazem, drugi krzepkim, pomarańczowym kucem ziemnym o żółtej grzywie przypominającej hełm, a trzeci brązowym jednorożcem. Następnie zwrócił się bezpośrednio z pytaniem do człowieka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan uradował się słysząc iż zostają na słowa mechanika odpowiedział natychmiast;

 

-Jestem Dan,miło mi.-

 

Po czym zrobił małą  przerwę

 

-Skoro się zapoznaliśmy to mam do was mała prośba a właściwie dwie,pierwsza jest to iż chciałbym sprawdzić komputery nawigacyjne a drugą jest to że chciałbym się dowiedzieć jaki jest stan mojego statku-

Edited by Atlantis

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie musisz się przejmować, oprócz tego, że to gruchot, to nie doznał poważnych uszkodzeń. Komputery nawigacyjne, pewnie działają, a tą zabaweczka można polatać, a gdyby miała wmontowane uzbrojenie to i powalczyć. Wszystkie większe usterki już zreperowaliśmy i praktycznie nie ma już co przy nim się męczyć.- odpowiedział z uśmiechem na ustach mechanik.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan zastanawiał się co powie szef mechaników Tyrol gdy zobaczy tak zreperowanego raptora. Po czym podszedł do drzwi żeby jest otworzyć i sprawdzić w komputerach nawigacyjnych zapis lotu,aby się upewnić jak tu trafili,jednocześnie odezwał się do Oil:

 

-A co paliwem,chodzi czy jest zatankowany,żebym mógł przetestować sprawność.-

 

Po czym zrobił mała przerwę,zastanawiając się jak zaprosić ich na małą przejażdżkę:

 

-Chciałbym zabrać was na krótki testowy lot moim statkiem,żebyście mogli sprawdzić czy wszystko jest w porządku a także na krótką pogawędkę.-

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ja chętnie polecę, a co do jakości podróży to nie musimy się przejmować, ręczę za to ,że ten gruchotek się nie rozpadnie tak szybko- Stwierdził z zapałem Oil. Zwrócił się jeszcze tylko do Star o pozwolenie na podróż, która stała czekając na windę. Ta skinęła głową, na znak zgody i ogier z zapałem wszedł na statek. Dan wszedł za nim i spostrzegł ,że wnętrze zostało wyczyszczone, tak że stal lśniła teraz, a plamy po rozlanych plamach oleju, które często wypływałay w trakcie walk zniknęły. Człowiek wszedł do kabiny pilota i zastał tam kilka nowych błękitnych urządzeń, domontowanych do głównego panelu kontrolnego, każdy z nich wyglądał dość nowocześnie w porównaniu z resztą osprzętu. Oil właśnie wszedł i uśmiechną się szeroko.

- To nowe zabawki, które domontowaliśmy, podobają Ci się? A właśnie Wing chciał się zabrać z nami, może prawda?   

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan wszedł do Raptora,pierwsze co uderzyło go w oczy,to było czystość kabiny.Tak czysto nie było od dość dawna.Następnie przeszedł do kokpitu,tam kolejną rzeczą która go uderzyła oczy były dziwne urządzenia domontowane.Dań wpadł wna chwilę w panikę,gdyż nie wiedział jak zareaguje na to szef Tyrol,lecz szybko to mineło.Po czym zaczął się zastanawiać co do czego służy,w tym momencie usłyszał słowa od mechanika, po czym na nie odpowiedział:

-Wyglądają ciekawie-

Zrobił małą przerwę po czym dokończył:

-Może lecieć,jest miejsce-

Kiedy wskazana przez oila postać,wszedła do Raptora ,zamknął drzwi.I ruszył w kierunku fotela,usiąść na miejscu po czym zaczął sprawdzać co do czego służy.Kiedy zorientował się co gdzie jest. Uruchomił komputery,następnie połączył się z kontroler ruchu,prosząc o pozwolenie na start.Kiedy je otrzymał oddalił silniki i ruszył w kierunku wrót hangaru .

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oil podał hasło, dzięki czemu kontrolerzy lotów zezwolili na start. Raptor oderwał się od ziemi, silniki wydały swój charakterystyczny dźwięk, po czym maszyna gładko zaczęła sunąć w stronę wylotu hangaru. Dan szybko zorientował się, że przyrządy sterownicze zostały wyczulone, bo każdy najdrobniejszy ruch miał znaczenie na kierunek lotu. Olbrzymie wrota rozsunęły się na bok, a mały stateczek wyleciał w przestrzeń. Zanim Dan wyleciał do otwartego kosmosu, musiał minąć całkiem długi i wąski pas ochronny hangaru, w którym zamontowane były liczne wieżyczki obronne. Jedne były większe, inne mniejsze ,ale wszystkie wyglądały bardzo groźnie. W miarę oddalania się od krążownika międzygwiezdnego do świadomości człowieka dochodził ogrom "Rainbow Dash". Wielki niebieski okręt był rozmiaru 1/5 dużego księżyca. Osmaleń i zniszczeń z ostatniej bitwy prawie nie było już widać. W okół kręciło się sporo mniejszych osobowych statków. Okręt swym kształtem przypominał elipsę, z różnymi zagłębieniami. Statek zatrzymał się w jakimś układzie i stacjonował obok planety, na którą kursowały liczne mniejsze stateczki. Planeta krążyła obok fioletowej gwiazdy podwójnej.

- I jak Ci się podoba chluba naszej floty międzygwiezdnej?- spytał z lekką nutką dumy w głosie Oil.      

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Danowi lot wydawał się normalny,chociaż gdy zaczął manewrować zauważył iż przyrządy sterownicze są lekko zbyt czułe,stwierdził cicho w duchu że trzeba będzie poprosić szefa żeby zmienił ustawienia.Po kilkuset merach korytarza,który był długi niczym połowa Galactica oraz wielu dział przeciwlotniczych,stwierdził że to musi być olbrzym.Ulga przyszła wreszcie gdy zobaczył przestrzeń kosmiczną.Kiedy wreszcie oddalili się na odpowiednia odległość,Dan stwierdził ze te statek jest większy niż przypuszczał,lecz jego oko bardziej przypomina stacje bojowa niż statek.Po czym zatrzymał się,zdjął pasy a następnie podszedł do konsoli nawigatora która znajdowała  się nieco w głębi i uruchomił zwykle teleskopy jak i radioteleskopy by otrzymać zdjęcia nowych map pobliskich układów słonecznych.Po czym podszedł znowu usiadł na miejsce i pilota i zaczął przeszukiwać wszelkie częstotliwości w poszukiwaniu sygnałów kolonialnych,w trakcie tej czynności usłyszał z tyłu pasażera,po czym kontynuując czynność zaczął mówić:

 

-Jest większy niż mi się zdawało,ale ja mam pytanie co to za planeta tam w dole- Po czym zmienił się jego głos na lekko zdenerwowany - a powiedzieli wam dlaczego przyleciałem uszkodzonym statkiem-

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan grzebał przy konsoli, szukał... Nowe funkcje konsoli pozwalały na pięć razy większe spektrum częstotliwości do odczytywania i kodowania. Niestety człowiek natrafił tylko na sygnały wewnątrz krążownika oraz jedną transmisję ,która wymagała kodu dostępu. Tymczasem siedzący z tyłu Oil odpowiedział

​- Ta planeta, szczerze nie wiem, jesteśmy teraz gdzieś na obrzeżach znanego nam obszaru przestrzeni. Z tego co kojarzę zatrzymaliśmy się tutaj, aby dokończyć naprawy i zażyć chwili spokoju, a także zakamuflować swą obecność, bo ten układ jest pozbawiony życia. Co do tego dlaczego Twój statek został uszkodzony to nie podano nam tych informacji, choć uszkodzenia wyglądają na swego rodzaju przestarzałą broń - odpowiedział ogier wyraźnie się zastanawiając.  

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan po tym co powiedział mu Oil,zaczął się zastanawiać jak daleko jest do ich planety rodzinnej,lecz wtedy odnalazł funkcję która odpowiadała za to co szukał.W ciszy  i z lekkim niepokojem zaczął skanować częstotliwości w poszukiwaniu sygnałów kolonialnych.Kiedy po kilku minutach nie znalazł żadnych sygnałów należących do Kolonistów,stwierdził dwie rzeczy pierwsza było to iż mogli wprowadzić cisze radiową i dlatego ich nie słychać,lub Cyloni ich zniszczyli ,a to oznaczało że on i jego załoga są ostatnimi przedstawicielami jego gatunku.A to oznaczało że są gatunkiem który prawie wyginał.W pierwszej chwili nie dotarło to do Dana iż został praktycznie sam,no może oprócz tych kilku osób na ich statu.

Dan zszedł z fotela i usiadł przy ścianie a następnie oparł się o ścianę.Widać po nim że jest załamany.Po kilku minutach nerwowych tików i cichego łkania otrząsnął się ale nadal trzęsły mu się ręce następnie wrócił na miejsce i odezwał się:

 

-Przed chwila sprawdziłem czy w pobliżu nie ma jakichkolwiek statków z mojej floty,ale nic nie znalazłem,początkowo sadziłem ze mogli wprowadzić cisze radiowo,ale nie znalazłem nawet śladu po Cylonach a to oznaczą że wrócili do domu.-

 

Dan podszedł na tył i wyjął okólnik a następnie otworzył stronę ze zdjęciami Centuriona,Raidera i Baseshipa

 

-Oni nas ściągali przez ostatni miesiąc,prawie każdego dnia migli nas zaatakować,lecz ostatnio dopadli nas po drugiej stronie tej planet,tak mi się zdaje.Tam również oberwałem odłamkiem,to samo odpowiedziałem waszej dowódczyni ale zdaje mi się ze mi nie uwierzyła.-

 

Po czym zrobił mała przerwę a by wziąć oddech:

 

-Może być tak iż przez to iż nie zjawiliśmy się na czas ,mój dom jakim była flota został zniszczony a wraz z nim prawie cały mój gatunek a yo oznacza że ja i moja załoga jesteśmy ostatnimi ludźmi w Galaktyce.Sami w ciemnej pustce wszechświata.Uczyli nas żeby nie płakać,ale ja nie mogę-

 

Po czym zaczął cicho płakać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oil wraz z drugim kucem spojrzeli się dziwnie na Dana, po czym ten pierwszy podszedł i zaczął gładzić go po głowie.

- Nie wiem na ile jesteś pewny swoich przekonań, ale pragnąłbym Cię poinformować, że nie mogłeś zostać dopadnięty po drugiej stronie tej planety. Powiedziano mi, gdzie Cię znaleźliśmy i było to kilka galaktyk stąd. Nasz krążownik został wysłany aby sprawdzić odległe niezbadane układy za pomocą nowej technologi szybkiej podróży supergromadowej. Nie wiem, czy wasza rasa posiada coś takiego, ale wnioskując po tym statku, którym teraz lecimy to raczej nie. Brak sygnałów ze strony Twoich może wynikać po prostu z odległości, a nie z braku nadawania. Jak na mój gust to jest jednak duża szansa, że nie jesteś sam, tylko po prostu jesteś tam, gdzie żaden inny człowiek nigdy nie był.- zakończył swe przypuszczenia Oil. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan cicho płakał cicho i wtedy poczuł dotyk oila, wtedy się odwrócił i usłyszał słowa iż są dalej niż myślał.Po czym otarł oczy, i przemyślał sprawę na szybko.Po krótkiej refleksji zaczął mówić:

 

-Ale nadal nie mam pewności czy wszystko jest z nimi dobrze.Mamy coś podobnego zwie się napędem skokowym ale odległość jaką możemy jaką przebyć ogranicza prędkość komputerów.-

 

Zrobił małą przerwę by poprawić swój wygląd i wyglądać jak przystało na pilota floty,po czym się odezwał:

 

-Tym statkiem mogę ciągu kilku sekund przebyć 8 lat świetlnych, o ile napęd jest cały-

 

Po czym usiadł prosto i wybrał pobliski sektor i uruchomił obliczanie drogi do współrzędnych.

 

-Wybieramy się do najbliższego sektora.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Komputer szybko obliczył współrzędne, a po chwili wszystko rozmazało się. Planety i gwiazdy prawie że znikły na krótką chwilę, a człowieka i ogiery wbiło w fotele. Wszystko ustało, gdy przebyli opisaną przez Dana odległość. Byli w innym sektorze opisanym na mapie jako sektor Far Ordanion. W okół podwójnej gwiazdy krążyły cztery planety, które tak na prawdę były wielkimi kulami rozgrzanej magmy, z których wystrzeliwały olbrzymie pióropusze rozgrzanych skał.

- Ach pamiętam ten sektor, kiedyś była tu wielka gwiazda, służyłem już wtedy na "Rainbow Dash", wysłano nas, abyśmy sprawdzili pogłoski o flotach gryfów na rubieżach, nikt się nie spodziewał, że owe pogłoski są prawdziwą i potężną inwazją ponad 50 krążowników i wielu mniejszych statków międzygwiezdnych. Rozpętała się bitwa. Udało nam się zestrzelić kilka ich statków, ale uszkodzenia naszej jednostki zaczynały być krytyczne. Wtedy to do tego systemu przyleciała ich nowa broń. Wielki niszczyciel, składający się głównie z działa nazywanego "Zabójczym Wichrem". Zaczęło w nas celować, admirał podjął wtedy decyzje o odwrocie, jednak zamiast wykonać technologię podróży wewnątrzgalaktycznej, przekierował cała moc na nasze silniki zwykłe. Schował się za gwiazdą i tam szykował skok. Nie wiem czy raz uruchomione działo gryfów musi strzelić, czy chcieli to zrobić dla pokazania siły, jednak "Zabójczy Wicher" wypalił prosto w gwiazdę, za którą się chowaliśmy. Mówię ci takiego blasku w życiu nie widziałem, potem rozległ się huk jak sto diabłów, gdy gwiazda rozpadła się w pył. Tuż potem wykonaliśmy skok i uciekliśmy. Wybuch gwiazdy zniszczył nam wiele systemów i aby naprawić nasz megakrążownik musieliśmy powrócić do kuźni na planetach centralnych. W życiu się tak nie bałem, gdyby ten promień antymaterii w nas uderzył z "Rainbow Dash" zostałby tylko pył. Ta podwójna gwiazda i te planety uformowały się niedługo potem ze szczątków wielkiej gwiazdy, jest to bardzo młody układ. -

Oil trochę rozkojarzył się przez tą historię, wspominając dawne czasy, czasami aż wzdrygał się od niektórych słów, które wypowiadał, jakby przez potworne wspomnienia. W końcu jednak wrócił do siebie i lekko potrząsnął głową.

- A własnie, dokonując napraw oczywiście nie omieszkałem podrasować również Twojego napędu 8 lat świetlnych to bardzo mało, bałem się jednak, że Twój statek nie przetrzyma więcej, więc zamontowałem naszą technologię, dość przestarzałą, więc się nie przejmuj jak zniszczysz, która pozwoli ci na skoki o 20 lat. Tylko nie odlatuj tyle teraz, bo uznają, że uciekłeś. - stwierdził zielony ogier i uśmiechnął się nieznacznie.       

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan przygotował się na przeskok,wiedział ze jest to trochę nie wygodne ale lepsze to niż lot który miałby trwać co najmniej 20 lat.Wtem nastąpił błysk a następnie odległości zaczęły się zmieniać.Danowi zrobiło się lekko nie dobrze lecz szybko pojawili się na miejscu.Tam zauważył układ gwiazd podwójny z kilkoma planetami,widać było iż to młody układ ponieważ okres wulkaniczny się jeszcze nie skoczył.Wtem wysłuchał długiej opowieści swojego gościa.Po czym po smutniał przypomniał sobie wtedy chwile gdy z wysokiej obity musiał oglądać jak Cyloni znajdujący się na niskiej orbicie Capriki,bombardują ją.Widział jak jego dom płonie.Po czym zaczął mówić:

 

-Zaraz powiem o czymś co się wydarzyło dosyć nie dawno ,zaś mnie się wydaje ze to się wydarzyło wczoraj.Zatem mówię znajdowałem się wysokiej orbicie mojej planet,miałem za zadanie skanować obszar w poszukiwaniu ofiar wypadku,a mianowicie rozbił się na pobliskiej skale myśliwiec.W czasie przeszukiwania,zauważyłem że wokół planet pojawiło się duża ilość statków,mniej wiecej od 20 lotniskowców,może 40 nie jestem pewien,ale to nie było najgorsze,wtedy wyleciały chmary myśliwców,tysiące.Zdawało mi się ze flota patrolowa zatrzyma ich do czasu gdy przybędą posiłki,ale wtedy stało się coś dziwnego.Myśliwiec Cylonów przeskanował dziwnymi promieniami statki nasze a chwilę później nasze okręty wyszyły z szyku,zaś na kanale wojskowym usłyszałem iż wszystkie systemy się wyłączył jakby wrogowie wyjęli  wtyczkę i tak było prawie wszędzie,a następnie musiałem przyglądać się rzezi-

 

W tym momencie znowu poszły łzy na twarzy Dana,i muwił ze Łzami w oczach:

 

-Nic,nie moglem zrobić,moglem się tylko przyglądać jak niszczą okręty,na każdym po 3000 ludzi,w sumie 20000 personelu było w flocie patrolowej.W następnym kroku  oni zeszli na niską orbitę -

 

W tym momencie zalał się łzami,jednocześnie mówiąc

 

-mnie powienem płakać,ale nie mogę,bo musiałem patrzeć jak bombardują mój dom głowicami Termojądrowymi,każda po 50 megaton,rozumiesz to, tego dnia zginęło 72 miliardy osób na dwunastu planetach-

 

Dan usiadł na fotelu tak,żeby nie przycisnąć,przypadkiem żadnego klawisza.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ogiery siedzące z nim w kabinie wyraźnie posmutniały, Oil podszedł do Dana i położył mu kopyto na ramieniu.

- Nie musisz się wstydzić płaczu, jak widać w tych czasach żadna galaktyka nie jest bezpieczna, nam też wrogowie wyrządzili wiele krzywd, ale czym właściwie są ci, którzy prześladują Twoją rasę i o co poszło? My z Gryfami walczymy odkąd historia pamięta, mają inne spojrzenie na świat i chcą tylko zdobywać, nie da się z nimi praktycznie porozmawiać, niszczą wszystko i nie mają skrupułów. Ich technologia jest lekko starsza i mniej zaawansowana ,ale one są lepiej zbudowane od nas.Ciężko z nimi, to co się stało z Tobą i z tymi, którzy gonią Twój naród, od czego zaczęły się waśni? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy Dan płakał,nagle poczuł znowu to samo co skok wcześniej a było to dotknięcie,tego co wyglądało na kopyta lecz dzięki temu poczuł się lepiej.
Wtedy usłyszał krótką historię o tych ich wrogach,sam też musiał się wygadać.Zaczął się zastanawiać co ma powiedzieć i stwierdził że powie to zapamiętał z lekcji historii i zaczął mówić:

-Zatem zacznę od początku,jakieś 60 lat temu mój lud świętował stworzenie sztucznej inteligencji.Wtedy też powstała rasa robotów,które początkowo miały jeden cel a mianowicie służenie nam.Przez wiele lat Cyloni byli wpychani wszędzie,zwykle do zawodów niebezpiecznych,bądź uciążliwych.
Byli Cyloni-nianie,pielęgniarze,żołnierze i tak dalej.Lecz mniej więcej 45 lat temu coś się stało i oni w jakiś sposób zyskali samoświadomości i zrozumieli że są niewolnikami i wtedy nastąpiła rzeź,mordowali nas.Zabijali wszystkich,lecz po pięciu lat walk udało nam się ich wyprzeć z naszych sektorów na całe 40 lat.A teraz wrócili i jak już mówiłem zmietli nas z powierzchni naszych planet.I to wszystko co wiem na ten temat.

Dan przestał płakać i przestał oczy a następnie zaczął się przygotowywać do skok do następnego sektora,jednocześnie czekając na odpowiedź że strony pasażera,a kiedy ją dostanie skoczy tam.

Edited by Atlantis

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Hm rozumiem, więc w takim wypadku planujesz wrócić do swoich, czy zostaniesz z nami? Wiesz może to jest szansa dla ludzi... - zamyślił się kucyk.

- Może gdyby udało Ci się przekonać jakoś nasze dowództwo, to część naszych sił mogłaby Was wspomóc. Pytanie pozostaje jak to zrobić...

Skok przestrzenny był już gotowy i Dan wykonał kolejne przyspieszenie. Znów to dziwne uczucie ogarnęło wszystkich. Tym razem pojawili się obok małej gwiazdy neutronowej, która migała swym błękitnym światłem.

Oil nacisnął coś, zanim Dan zdołał zareagować. 

-Nie martw się, wystawiłem tylko panele, aby Twoje akumulatory się naładowały, nieźle dostały w kość, gdy przyleciałeś do nas, nie ma co dobrze im to zrobi. Proponuję, abyś dalej nie skakał, na krążowniku mogą pomyśleć, że uciekasz, a wtedy raczej czeka Cię śmierć. A najlepiej już wracajmy, bo zbliża się pora obiadu - Stwierdził Oil, któremu zaczęło burczeć w brzuchu.

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan wysłuchał tego co powiedział Oil i zaczął się zastawiać,ale już po chwili miał gotowa odpowiedz i wypowiedział ją na głos:

 

-Może to jest nadzieja-

 

Dan zauważył że gość coś kombinuję lecz zanim zdołał się obrócić on już kliknął przycisk,wtedy tez usłyszał że tylko ładuję akumulatory.

 

-aha-

 

Po czym spojrzał na gwiazdę i wtedy przypominało mu się jak ojciec wspominał technologię holograficzną którą się pozbyli a także jak żyło się przed buntem i zaczął mówić,chcąc z siebie wyląc,gdyż nadał ciążyło mu na duszy:

 

-Wiedz,że kiedyś byliśmy tacy jak wy dumni,posiadaliśmy technologię holograficzną,możliwości łączenia się z komputerem za pomocą umysłu o tych czasach opowiadał mi ojciec/lecz te czasy się skończyły wraz z wydarzeniem zwanym później Pierwsza wojną Cylońską.po tych wydarzeniach ze strachu ponoć zniszczyliśmy cała ta techniką,gdyż baliśmy się iż maszyny mógłby ja wykorzystać do zniszczenia nas.-

 

Dan zaczął przygotowania do skoku powrotnego,włączył skok dopiero po wysłuchani tego co miał do powiedzenia jego pasażer::

 

-Wracamy na statek-

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Hmm no cóż, szkoda, my czegoś takiego nie zaznaliśmy wszystko co nasze, służy nam wiernie i ja ufam swemu krążownikowi, wiem ,że nie otworzy ognia do mnie, to musiało być straszne przeżycie. Wiesz co, pomogę Ci, razem spróbujemy załatwić pomoc dla Twego ludu. Tak z ciekawości ile jest tych maszyn, czego byście potrzebowali, by je zniszczyć i czy macie jeszcze jakieś kolonie, czy miejsca, gdzie żyjecie na stałe?

 

Kucyk mówiąc to wydawał się z jednej strony trochę przybity, ale w jego głosie byłą nadzieja. Po chwili statek dokonał skoku i wrócił do systemu, gdzie zatrzymała się "Rainbow Dash". 

 

-Jak wlecimy do hangaru, to zaprowadzę Cię do kajuty mojego przełożonego, może zgodzi się posłać Cię gdzieś wyżej ,żebyś mógł pogadać. Poza tym mam nadzieję ,ze przedstawisz mnie swoim kompanom, bo ich też jestem ciekaw. Własnie zapomniałem Cię uprzedzić, najprawdopodobniej znikniemy niedługo z tego spokojnego układu. Z mojego doświadczenia wynika, że nasz krążownik nigdy nie stoi w miejscu ,zawsze dostajemy ciężkie zadania, których nigdy nie brakuje, więc możemy się spodziewać niedługo kolejnej batalii. Ciekawi mnie ,czy Ciebie gdzieś przydzielą, czy zamkną w więzieniu na okres bitwy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan wysłuchał tego co na początku powiedział do niego mechanik i zastanowił się co się z nimi dzieje,czy żyją jeszcze.Wtedy po chwili przemyśleń powiedział:

 

-Z tego co słyszałem  to Cyloni wrócili z siła co najmniej 150 lotniskowców i 65000 myśliwców licząc po 400 na statek.A co do planet to straciliśmy wszystkie,żadna z nich nie nadaje się do zamieszkania,każda z nich to atomowe pustkowie.A mieszkamy na statkach które przetrwały atak chociaż komandor powiedział ze gdzieś tam w naszej galaktyce znajduje się planeta o nazwie ziemia zamieszkana przez 13 plemię ludzi i tam zmierzaliśmy ale ja wiem z ksiąg świętych iż trzeba znaleźć najpierw kobol,planetę skąd pochodzą wszyscy ludzie.-

 

Zrobił mała przerwę by zastanowić czego potrzebują,by je zniszczyć.Żeby je pokonać trzeba by nie małej floty statków.I znów zaczął mówić:

 

-A zatem byśmy potrzebowali przenośnej stoczni albo całej floty okrętów-

 

Wtedy nastąpił skok i byli znowu w sektorze gdzie znajdował się ten ich statek,wtem usłyszał znowu Oila i zaczął mówić kiedy on skończył:

 

-Dziękuje za chęć pomoc,od miesiąca błąkamy się po naszej Galaktyce i nie znaleźliśmy nikogo kto mógłby nam pomóc,mam nadzieję że się uda a co do załogi

to oprócz mnie było jeszcze pięciu załogantów(3 płci męskiej i 3 płci żeńskiej no co parytet razem ze mną)-

 

Następne co wykonał to chciał wlecieć do hangaru i wylądować i powiedział:

 

-Lądujemy, i  chyba zrobiłem się głody,wiecie co może być na obiad-

Edited by Atlantis

Share this post


Link to post
Share on other sites

Statek Dana uzyskał zgodę na lądowanie i wleciał w długi korytarz. Następnie po wykonaniu wszystkich procedur pojazd zatrzymał się i pomału opuścił się na ziemie. Oil słysząc aluzję do głodu zaproponował:

- Z chęcią zaprowadzę Cię do kantyny.

Ochoczo wyskoczył ze statku i zaprowadził Dana do stołówki. Człowiek przeszedł przez korytarz wypełniony światłami i dotarł do rozsuwających się drzwi. Za nimi ukazała się wielka sala wypełniona krzesłami i stolikami oraz kucami, które jadły. Wśród całego zgiełku dostrzegł swych kompanów, którzy siedzieli przy jednym stole lekko zakłopotani. Był wśród nich Jack - mechanik pokładowy, wielki barczysty chłop, specjalista od ciężkiej broni z dość wyrazistą twarzą. Jak zwykle jadł i głośno rozmawiał z pełnymi ustami. Ketter żołnierz jakich mało, odporny, choć nie tak duży jak Jack. Obok Jenny snajperka o długich czarnych włosach i pięknej twarzy, należąca do formacji szpiegów, blondynka Victoria - informatyczka i hackerka, a dodatkowo świetny organizator oraz ostatni członek zespołu porządna, rudowłosa  Octavia, bardzo dobry naukowiec i myśliciela, a także gwiezdny kartograf. Dan podszedł do nich, w miarę niepostrzeżenie, gdyż zasłaniały go postacie przesuwających się kucy. To On stanowił w tej drużynie najlepszego lotnika.       

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan po otrzymaniu zezwolenia wprowadził Raptora przez korytarz aż do miejsca ładownia,nadepnie nastąpił szereg nudnych procedur,których nie lubił.Po wylądowaniu wyszedł z Oilem.Szedł za nim korytarzem,dziwił się ile musi żreć Energi to oświetlenie.Kiedy dotarli do drzwi,te nagle się otworzyły,dan nie było przygotowany na samo otwierające się wrota,lecz szybko się uspokoił i poszedł dalej za nim.Wreszcie po tak długim czekaniu ujrzał załogę,byli cali i zdrowi na szczęście tej suki z okularkami.Następnie się zwrócił do Oila:

 

-Mógłbyś przynieść dla siebie i mnie coś do jedzenia,ja się zajmę załoga,gdyż wyglądają na trochę zagubionych i mogę dziwnie reagować na to ze z nimi rozmawiasz,poza tym sam trochę czuje się dziwnie stojąc obok ciebie-

 

Następnie ruszył do załogi,uważając by nikogo nie potrącić,usiadł obok Octavii i powiedział:

 

-Zgaduję że stęskniliście się za waszym ulubionym pilotem,a teraz mam do was prośbę za chwilę przyjdzie tu jeden z miejscowych,jest on szefem mechaników i naprawił Raptora oraz obiecał że nam pomoże więc bądźcie dla niego mili,zrozumieli.-

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oil lekko zmarszczył brwi i zmieszał się. Nie trwało to jednak długo, szybko odparł ,że zaraz coś przyniesie i raźnym krokiem odszedł.

 

Dan podszedł raźno do stołu swych przyjaciół. Usiadł obok rudowłosej dziewczyny, którą wyraźnie zaskoczył jego widok. Prawie nie rozlała herbaty stojącej obok, gdy podskoczyła. Już chciała coś powiedzieć, podobnie jak wszyscy, którzy się rozweselili na widok pilota, lecz Dan zaczął pierwszy. Po wysłuchaniu wszyscy kiwnęli głowami na zgodę. Pierwszy, ajk zwykle prosto z mostu odezwał się Jack. Wypluł przy tym kilka fragmentów jedzenia, przez co dziewczyny lekko się odchyliły z obrzydzenia.

- Hej chłopie, dawno cię nie widzieliśmy, żyjesz w ogule? Wyglądasz dość mizernie, miałeś coś w ustach przez ostatni dzień i jak cię traktowali? - wyrzucił z siebie jak z karabinu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan lekko odsunął się,żeby nie dostać gejzerem jedzenia w twarz,po wysłuchaniu słów Jack`a dopiero zauważył że źle wygląda.Po czym odpowiedział:

-Dawniej bywało lepiej,ale nadal nie znajdziecie takiego przystojniaka jak ja na całym tym okręcie-

Lekko uśmiechnął się,lecz widać było na jego twarzy zmęczenie.A następnie odpowiedział na następne pytanie,po krótkiej przerwie na zastanowienie:

-Ta, nie jadłem od kiedy,nie wiem,ale na pewno nie wcześniej niż nas przywitali gazem i mam nadzieje że mają tu jadalne rzeczy.A co do traktowania to obudziła mnie jakaś nie miła osobistość,normalnie żeńska wersja pułkownika Tight`a,następnie spotkałem się z milszym odzewem.-

Dan odezwał się do reszty:

-A co u was się działo??

Edited by Atlantis

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...