Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
kapi

Ponystar Galactica [tymczasowo zamknięta z powodu braku odpisów graczy]

Recommended Posts

Wszyscy popatrzyli po sobie, ale zanim zdążyli coś powiedzieć pierwszy odezwał się Jack:

- Cóż ja ci mogę rzec. Miałem podobnie, obudziłem się u jakiegoś kolorowego kuca, w końcu mnie wypuścili i dali to świetne żarcie. Apropo możesz to jeść smakuje wyśmienicie, zwłaszcza jak jest się głodnym.

Następny odezwał się Ketter:

- Nic dodać nic ująć od tego - rzucił szybko i jak zawsze małomównie.

- Jak zauważyłam, te istoty są o wiele bardziej rozwinięte od nas. Ich technologia jest intrygująca. Wypytywali mnie o różne rzeczy dotyczące techniki. Ja trafiłam na miłą klacz, która też była naukowcem. W prawdzie w pokoju znajdował się też ogier ze straży, ale nie przeszkadzał zbytnio. Mnie potraktowali dobrze, zastanawiam się jak to się stało, że nic o nich nigdy nie wiedzieliśmy - powiedziała z ekscytacją w głosie Octavia.

- Mnie też przesłuchał jakiś gbur, gdyby nie Octavia pewnie dalej bym tam siedziała wysłuchując tego ogiera, który mało brakowało, a by mnie uderzył. Na szczęście przyszłaś i jakoś mnie z tego wyplątałaś. Ale i tak najlepsze było to co zrobiła Jenny. Wyobraź sobie Dan, że sama przywiązana do krzesła pobiła swego strażnika, gdy ten chciał ją spoliczkować, za jakąś uwagę. Później doszło do jej celi więcej kucy i już nie próbowała, ale dzięki temu nikt nie chciał jej uderzyć. Nie ufają jej teraz, wiesz podobno gdzieś tu się kręci strażnik- wyrzucała z siebie Victoria cały czas zwracając się do kogo innego. Jenny tylko spojrzała na Dana i powiedziała:

- Dobrze Cię widzieć, ty nasz "najprzystojniejszy facecie w kosmosie" - Druga część zdania wypowiedziana została z wyraźnym przekąsem, trochę wręcz prześmiewczo, ale pierwsza była szczera. 

 

Danowi miło było usłyszeć znów swych przyjaciół. Spostrzegł także, że Oil pomału wraca z dwoma talerzami zieleniny.

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan ucieszyl sie slyszac ptzyjaciol, katem oka zaiwazyl iz idzie tutaj ten kuc. Nastepnie do jenny: _W tej galaktyce na pewno nie znajdziesz innego poza nami_ wskal na kettera,mechanika i siebie, no chyba ze wolisz miejscowych_. Dan czekal na jedzenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na odpowiedź Dana Jack, Octavia i Victoria buchnęli na to śmiechem. Pozostali członkowie ekipy beznamiętnie obrócili oczami. Oil przyszedł i postawił przed Danem talerz zielonych liści, które przypominały sałatę, po bokach leżała czerwona, świeża marchewka, a na środku bulwiasty, fioletowy kwiat, którego pręciki... ruszały się jak morska fala. Ogier grzecznie przywitał się ze wszystkimi, przedstawiając się. Usiadł na metalowej ławce i zjadł jednym kęsem swój kwiatek. Po czym zabrał się za pałaszowanie sałaty.

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po odpowiedzi pilota dużą część załogi buchnęła salwą śmiechu.Zaś on sam też lekko się uśmiechnął, lecz wtedy nagle ujrzał Oila który podstawił mu talerz z jedzeniem,lecz Dan nie zaczął od razu jeść,tylko zaczął się przyglądać mechanikowi.Ten przywitał się z załogą a następnie zaczął jeść.Z tego co mógł zauważyć to zaczął od tego dziwnego kwiatu,który Danowi nie odpowiadał,dlatego dan zaczął od tego co znał czyli od marchewki,lecz po jednym kawałku marchewki odezwał się do oila:

-Oil mógłbyś by mi wytłumaczyć co to jest to coś dziwnego po środku talerza??-

Edited by Atlantis

Share this post


Link to post
Share on other sites

- To jest kwiat mroźnego ognia. Ciekawa roślina. Ma charakterystyczną właściwość. Po zmrożeniu i zjedzeniu rozgrzewa jedzącego i świetnie się przechowuje, dlatego jest głównym pożywieniem na statkach wojennych.

 

Wtem z głośników rozległ się mechaniczny głos:

- Uwaga przygotowanie do skoku! Uwaga przygotowanie do skoku! Statek uruchomi napęd międzygalaktyczny za 3... 2... 1... ... napęd uruchomiony weszliśmy w zakrzywienie kontinuum. 

 

- O to dziwne, ciekawe co się stało, że skaczemy. Trzeba będzie zapytać się jakiegoś oficera, może on będzie wiedział.

 

Co zdziwiło Dana i jego towarzyszy skok odbył się tak, jakby go wcale nie było. Najwyraźniej mieli tutaj świetny system tłumienia przyśpieszeń i drgań. 

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po skoku,po którym zwykle niektórzy zwracali obiad na Galactice i lekkiemu zdziwieniu Oila z tego powodu a także podaniu pomysłu iż trzeba pójść do jakiegoś oficera aby spytać się o powód.Danowi powód zdawał się oczywisty,a był nim on jego załoga.Dlatego postanowił bez nerwów spożyć i szybko.Zaś po zjedzeniu swojej porcji powiedział do Mechanika:

-To chodźmy spytać się dlaczego się dzieją te dziwne rzeczy- Dan miał nadzieję że kiedyś powrócą do domu.Po czym zwrócił się do reszty: -idziecie się przejść po tym zacnym okręcie w poszukiwaniu Tajemnic Taurona- Był to żart z Capriki o Taurończykach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niektórzy [Jack] zaśmiali się gromko inni milczeli. Wszyscy dokończyli jedzenie i udali się aby kogoś zapytać nie musieli iść daleko. Dan zobaczył znajomą twarz i okulary przeciwsłoneczne. Szła do nich major Deadly Star, ta sama, która go uprzednio przesłuchiwała. Podeszła żwawo do drużyny, zasalutowała i bez żadnych ceregieli zaczęła mówić:

- Słuchaj, masz farta jak mało kto. Admirał wypytał mnie o to kim jesteście i skąd się wzięliście. Podobno wiadomość o was okazała się tak ważna, że zainteresowało same władczynie naszego Imperium. Dostaliśmy rozkaz zwrotny. "Rainbow Dash" ma udać się do waszej galaktyki w celach nawiązania kontaktu z waszą rasą i poszerzenia horyzontów naukowych. Jako jeden z wielkich krążowników mamy wystarczająco sprzętu by to uczynić. Właśnie wyruszyliśmy w drogę. Możecie pójść do specjalnych kajut dla gości, aby wypocząć. To wszystko, a właśnie zostałam wyznaczona pośredniczką pomiędzy mostkiem a wami. Więc macie się mnie słuchać, a będzie dobrze, jak macie jakąś ważną sprawę to do mnie. Trzymajcie to są wasze komunikatory nastawione na komunikacje wzajemną i ze mną. 

Gdy klacz skończyła mówić zaczęła się odwracać i powoli iść w inną stronę, choć gdyby ktoś chciał zadać pytanie dalej mógł to zrobić.    

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po skończeniu jedzenia i wypełnieniu żołądka a także po niezbyt dobrym żarcie na bazującym na tle rasistowskim.Dan ze wszystkimi ruszył w poszukiwaniu kogoś kto mógł coś wiedzieć coś na temat ostatnich wydarzeń.Po krótkim spacerku poczuł się lekko zmęczony lecz ustąpiło to szybko gdy zobaczył te okulary i tą znajomą twarz.Chwilę później już dostali wyjaśnienie a także urządzenia.Już chciał zapytać się o coś ale wcześniejsze doświadczenia zabroniły mu się odzywać.Dlatego odczekał aż sobie pójdzie i powiedział do : -To idziemy do tych kwater,ale mam pytanie.Jak do nich dojdziemy?.-

Edited by Wiecznie WnerwionyAtlantis

Share this post


Link to post
Share on other sites

- No cóż z tego co widzę ustawiono wam w komunikatorach domyślne miejsce spoczynku. Zaprowadzę Was tam. - powiedział raźno Oil i ruszył. Wszyscy poszli za nim. Przeszli do najbliższej windy i ogier kliknął przycisk z napisem 4. Gdy dojechali poszli dalej korytarzem. Spotkali wiele kuców ubranych w pancerze o grubych płytach z dziwnego materiału i hełmach zasłaniających głowę. Każdy miał broń i przyglądał się uważnie przybyszom. Nikt ich jednak nie zatrzymał, widząc, że idą z mechanikiem.

- Dobrze w drodzę objaśnie wam jak dizałają komunikatory. Jest w nich zawarta kompletna mapa naszego statku, bez miejsc i obszarów tajnych. Pokazują stale aktualne położenie i mają opcje prowadzenia do punktu. Wasze kwatery mieszczą się na 4 piętrze w przegrodzie C w bloku centralnym, a ich numer to 765. Poza tym komunikatory mają wbudowane latarki, odtwarzacz muzyki, no i oczywiście służą do komunikacji od pisemnej przez głosową do hologramowej włącznie. Wasze posiadają tylko dane pozostałych członków drużyny i Pani Deadly Star. Możecie zawsze sprawdzać położenie innych na waszych komunikatorach, chyba, że jest to informacja zastrzeżona. O dochodzimy już...

Rzeczywiście minęli kolejne stanowisko obronne, na którym wartę pełniło pięć kucy i dostali się do bloku pomieszczeń mieszkalnych numer 765. Wyglądało to trochę jak więzienie. Kilka poziomów jednakowych wejść do pokoi. Każde drzwi były wielkie i z jakiegoś metalu. Wszystko wyglądało bardzo porządnie czysto i schludnie. Uzbrojona straż kręciła się i obserwowała. W końcu wszyscy dotarli do swego pokoju, tam zarejestrowali się jako użytkownicy zostawiając próbkę DNA z włosów, odciski palców i skan tęczówki oka, na koniec logując komunikatory. Pokój okazał się miły i przytulny. ściany wyłożono miękkim materiałem, a łóżka wypełnione były ciepłą wodą. W lodówce znajdowało się dużo jedzenia, które wyglądało dość dziwnie. Pokój był dobrze oświetlony, a pomieszczenia noclegowe były oddzielone od siebie i znajdowały się w głębszej części pokoju. Oil widząc, że ludzie potrzebują czasu na przyzwyczajenie się opuścił ich, wcześniej podając swoje namiary do komunikatora.

 

- Aaa, nie wiem jak Wy, ale ja muszę się zdrzemnąć, ostatnio nie było za lekko.

- Zgadzam się z tobą, zwłaszcza, że czeka nas mnóstwo pracy do zrobienia. Te istoty mają technologię, która może nam ułatwić wojnę z Cylonami. Tylko będzie trzeba się nauczyć i zrozumieć to wszystko. 

Octavia i Victoria poszły do pierwszych dwóch pokoi i zamknęły drzwi. Jack nie zdążył się odezwać, jak już zaczął sprawdzać zawartość lodówki i jeść coś , co przypominało wielkie liście sałaty. Jenny i Ketter natomiast usiedli przy stoliku, który był tam postawiony, nalali sobie wody, gdyż tylko to było tu do picia i poczęli sączyć. Po pierwszym kieliszku Jenny odchyliła przylegającą kurtkę maskującą i wyciągnęła żelazny pojemnik na wódkę.

- Ktoś chce? - spytała wznosząc bukłaczek.

 

      

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po dotarciu na miejsce Dan stwierdził że jest całkiem przyjemnie, nie zdarzył się odezwać a dwójka z jego towarzyszy puszka spać zaś Jack zaczął się dobierać do lodówki.Wtem usłyszał propozycje Jenny.Poszedł usiadł i odpowiedział : - Ja poproszę, mam nadzieję że przynajmniej po tym nie będę miał koszmarów-Z twarzy Dana można było wyczytać zmęczenie i niechęć do życia.

Edited by Wiecznie WnerwionyAtlantis

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jenny upiwszy już trochę podała Danowi bukłaczek, a Ketter zapytał:

- Zdajesz się wyjątkowo markotny, gdzie twoje przechwałki, które cały czas musimy wysłuchiwać?

- Terzeba było nie pytać Ketter, jeszcze znowu zacznie... - powiedziała dziewczyna i mimo skrytego usposobnienia uśmiechnęła się lekko do Dana, aby wiedział, że tylko żartuje.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan upił trochę gorzkiego płynu po czym podał do Jenny bądź Kettera.Dan zastanawiał się na odpowiedzią,już po chwili zaczął mówić: -Nie,nie przechwalam się a poza tym nie chwielibyście wysłuchiwać moich smętnych opowieścią jak życie jest do kitu i w ogóle, ale wiedz że,po prostu wiem że za chwilę będę milion razy próbował zasnąć i za każdym razem kiedy zamknę oczy będę widział martwe twarze ludzi których nie uratowałem to jest to czego chciałeś się dowiedzieć- Dan zasłonił twarz rękami by nie musieć patrzeć na nikogo.

Edited by Wiecznie WnerwionyAtlantis

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Posłucha Dan, wielu zginęło, ale to nie ty jesteś powodem ich śmierci, za każdym razem gdy kogoś zawiodłeś, gdy przegrałeś ludzie nie ginęli przez ciebie, tylko przez tych, którzy wywołali wojnę, którzy się nas wyrzekli i poprzysięgli zemstę, przez Cylonów. Dziś śpij spokojnie, bowiem okazało się, że nie jesteśmy sami i teraz lecimy statkiem większym niż Basestary, a nawet nasze krążowniki, by pomóc naszym kompanom. W me serce znów wstąpiła nadzieja. Wcześniej walczyłem tylko aby przetrwać, tylko dla rozkazów, teraz walczę bo chce żeby nasza rasa przetrwała. Nie podłamuj się chłopie. Wiem ,ze jesteś młody, ale takie widoki to zmora każdego żołnierza... każdego dobrego żołnierza, bo ci słabi są wśród zabitych i nie martwią ich takie widoki, ale to ze względu na ich ofiarę nie możemy pogrążać się w smutku i kontynuować ym lepiej i z większym wysiłkiem misję, którą nam powierzyli swą śmiercią.

Powiedział dumnie i z przekonaniem Ketter. Jenny wtrąciła obojętnie:

- Odkąd wygłaszasz takie mowy stary wygo? Odkąd poznałam cię w oddziałach szturmowych nigdy nie bredziłeś nic tak podniosłego. Byłeś starym zgorzkniałym żołnierzem bez celu. Zachowaj te brednie dla siebie, ja wiem po co walczę, nie aby kontynuować czyjąś misję, nie aby wyzwolić ludzkość, bo na to nie mamy sił. Walczę dla zemsty. Co do tych stworzeń, które nam rzekomo chcą pomóc to byłabym ostrożna kto wie co mogli stworzyć Cyloni poza naszymi oczami...

Po zimnej wypowiedzi Jenny w pokoju zapanowała cisza. Nawet Ketter nie chciał się z nią kłócić, choć się nie zgadzał i tylko westchnął ciężko z politowaniem.    

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan wstał i ruszył do wolnego pokoju,miał już dość wrażeń na dzień dzisiejszych.Czuł się tak zmęczony że nie myślał ani nie czuł nic poza tym,jego twarz straciła jakikolwiek wyraz,jedyne co potem zarejestrował jego umysł to że położył się na łóżku i zasnął,mając nadzieję że koszmar go nie nawiedzi.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan spał długo, tak że gdy wstał był zupełnie zdezorientowany gdzie jest i co się dzieję. Co ciekawe zbudził go jakiś rozkazujący głos. W jego pokoju było jakoś czerwono i coś mrugało. W pokoju usłyszał szybkie kroki. Wtem drzwi się otworzyły i ujrzał w nich Jenny. Ta podbiegła do niego i przysiadła na łóżku.

- No wstawaj marudo, wzywają nas.

Po czym wyszła żwawym i sprężystym krokiem. Dan jeszcze cięagle nieprzytomny próbował zorientować isę w sytuacji w końcu zrozumiał komunikat. Przez jego nowy komunikator mówiła Major Star i ogłaszała stan gotowości. W końcu mężczyzna się podniósł. Wraz ze swoją kompanią poszedł na umówione miejsce, gdzie spotkali klacz ubraną w pancerz wojskowy. Jej ciało osłaniały wielkie stalowe płyty tak, że bardziej przypominała Centuriona niż żywą istotę. W dość małym w stosunku do całego pancerza hełmie dalej jednak było widać jej głowę i czarne okulary.

- Dobra, mówiliście, że jesteście żołnierzami i poradzicie sobie. Przyszedł czas sprawdzianu. Nasz krążownik dociera do waszej galaktyki. Wykryliśmy duże skupisko statków z początkowych skanów wynika, iż są to wasi wrogowie. Gotujemy się zatem do bitwy. Teraz jak zwykle walczycie, powiedzcie o słabych punktach wroga, tak żebyśmy zmiażdżyli go szybko i gładko. Następnie po tej odprawie każdy z was uda się na to stanowisko, na którym najlepiej się nadaje i ruszymy do boju.A zatem słucham...

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po dość długim śnie,którego oczywiście nie pamiętał co dobrze wpłynęło na psychikę Dana usłyszał czyiś głos.Nie spodziewał się że będą go budzić tak wcześnie dlatego ledwo wyspany wstał i po krótkim przebudzaniu się,zrozumiał o co chodzi.Razem z załogą ruszył na miejsce gdzie kazała przyjść ta jędza.Po wysłuchaniu komunikantu odpowiedział :

-Mnie się zdaje,że nie mają oni za bardzo słabych punktów no może poza głównym pylonem łączącym ramiona ich statków.

Dan oczekiwał na reakcję tej jędzy.

Edited by Wiecznie WnerwionyAtlantis

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Hm... nic dziwnego, że przegrywacie z nimi, jeśli nawet ich nie znacie. Dobrze, jednak nawet taka prosta informacja nam się przyda.

- Niech pani zamknie tą jadaczkę i nie wypowiada się o nich. To, że jest pani na tyle głupia by tak wysławiać wasze możliwości to jedno, ale nie będzie pani obrażać mnie, a ni moich współgwarantów - powiedziała jakby od niechcenia Jenny. To oburzyło panią major, która wydarła swoje gardło:

- Co ty sobie myślisz?! Że możesz mnie obrażać, jeśli tak, to nawet nie idziesz teraz do boju zobaczysz jak to miło siedzieć w karcerze! 

- Pójdę tam, gdzie będę chciała.

- Hahaha! na tym statku to ja mam władzę, zapamiętaj!

- Nie jestem twoją podwładną, słucham tylko admirała floty ludzi.

- Będziesz słuchać, tego co ci karzę!

Na to Jenny wstała i skierowała się do wyjścia. Ignorując Deadly Star. Drużyna przypatrywała się temu z lekkim uśmiechem, bo wiedziała co się stanie, gdy kucyk postara się zastąpić kruczowłosej drogę. Tak też się i stało. Pani Major zamknęła drzwi, stając przy nich.

- Czy mogłaby pani otworzyć drzwi, abym mogła pujść na statek i rozwalić te przeklęte maszyny? -  zapytała ze słodyczą Jenny.

- Chyba po moim trupie!

- Jeśli chcesz...

To mówiąc kobieta sięgnęła do kurty błękitnej klaczy, chcąc wydobyć klucz, Deadly Star jednak zatrzymała jej rękę i odepchnęła ją w tył. Wtedy Jenny uśmiechnęła się lekko i znów podeszła, jednak gdy major chciała powtórzyć jej kopyto zostało wykręcone w tył, a ona cała poderwana od ziemi i rzucona o podłogę. Zanim zdążyła się podnieść w jej nogę wbiła się ostry, czarny obcas kobiety i klacz dostała kilka szybkich ciosów w głowę, tak, że spadły jej okulary. W końcu Star postawiła gardę i oddała cios, który jednak Jenny z łatwością uniknęła, przeszła obok niej i kopnęła piszczelem w twarz, czyniła tak kilka razy, aż w końcu wzięła łeb między uda i zaczęła go wykręcać. Major miotała się tak, że Victoria aż krzyknęła, aby Jenny puściła, ta tylko uśmiechnęła się złowieszczo i jeszcze mocniej zapracowała udami. Po chwili nagle puściła. Major upadłą na ziemię, nie mogąc złapać oddechu, choć dalej przytomna.

- Porozmawiamy później o tym kto tu rządzi, jak przemyślisz sobie jak się należy odzywać, a tymczasem spuścimy łomot, kiedy ty będziesz siedzieć na twoim tłustym zadzie - powiedziała Jenny wyjmując pilot z kurty Major i otwierając nim drzwi. 

- Zapłacisz mi za to - odezwał się zachrypnięty głos jędzy, który ledwo można było zrozumieć z pomiędzy kaszlu. 

- Dobra robota mała - rzucił swobodnie Ketter.

- Nie nazywaj mnie mała, bo skończysz jak ona - rzuciła Jenny wychodząc z pokoju, zarzucając swymi długimi włosami.

- To co do samolotu? Dan dobrze się czujesz, nie chcemy abyś nas rozwalił - powiedziała z uśmiechem Victoria. 

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan stał i dalej patrzył w miejsce gdzie skończył się bójka,nie mógł uwierzyć w to co widział.Był lekko zszokowany i nieobecny przez to,aż do momentu kiedy przebudził g czyjś głos.A był to głos Victorii.Po jej zapytaniu Dan odpowiedział: -Mam już dość robienia za taksówkarz,wolałbym polatać myśliwce niż tym 40 tonowym słoniem.-Po czym zrobił małą przerwę aby nabrać tchu po którym odpowiedział : -Dobra idziemy,mam już dość czekania-. Po czym ruszył tam gdzie się miał udać.Czuł się źle,szedł powoli i bez radości na twarzy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan wyszedł niespokojny z pomieszczenia. Skierował swe kroki do hangaru. Znał już drogę, a komunikator tylko ułatwił mu zadanie. W wielkich salach na samoloty gwiezdne zobaczył olbrzymi ruch. Setki kucy w pancerzach patrolowały wąskie przejścia pomiędzy dokami. Cała armia mechaników przeglądała pojazdy i ładowała do nich rakiety i amunicję. Wśród nich wyłoniła się brygada Oila. Poza tym znajdowało się tam wielu pilotów, co było widać po mniejszym opancerzeniu. Znajomy, zielony ogier podszedł do Dana i zadowolony powiedział:

- Hej mam nadzieję, że umiesz latać, bo użyłem swych wpływów i załatwiłem ci porządny sprzęt. Otrzymasz myśliwiec Pegasus 823. Pewnie go nie znasz, ale jest bardzo chwalony, tylko nie wiem czy podczepić ci więcej działek laserowych, czy wolisz jedną plazmową armatkę? Zawsze mogę też podczepić pociski EMP. Masz jakieś preferencję? A właśnie dowiedziałem się z kim latasz. Będziesz w drużynie niebieskich ich kapitanem jest podpułkownik Blue Eye, całkiem dobry z niego kuc, a w przestworzach jeszcze większy zabijaka. Chodź zapoznacie się.

Dan poszedł wraz z Oilem. Ich oczom ukazała się kompania pilotów ubrana w ciemnoniebieskie stroje. Na ramionach mieli odznaczenia srebrnego pegaza pikującego w dół. Pośrodku stał ogier ubrany w mundur z lekkimi zdobieniami. Na głowie nosił czapkę z odznaczeniami podpułkownika. Na ustach gościł mu uśmiech, a twarz choć stara wydawała się miła, a zarazem nieustępliwa. W starych oczach płonęło życie i zawziętość młodzieńca. Okazałe, siwe wąsy zasłaniały górną część warg. Były na pierwszy rzut oka niechlujnie zgolone, ale okazywało się ,że były tak zrobione specjalnie. Ogier był cały niebieski, a siwa, krótka wojskowa grzywa i ogon nadawały mu powagi. Jedno kopyto było mechaniczne, podobnie jak oko, w okolicach którego sierść była czarna, jakby od wypalenia. Żołnierz spostrzegł Dana.

- Witaj synu, jak podoba ci się pobyt na krążowniku? -  powiedział przyjaźnie Blue Eye, podczas gdy pozostali rozstąpili się, wpuszczając mężczyznę do kręgu.

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Blue Eye lekko się zdziwił niemrawą odpowiedzią chłopaka. Zmierzył go wzrokiem i znów pewnie powiedział:

- Słuchaj synu jak się nazywasz i jaka jest Twa specjalność? Chcę wiedzieć czego mogę się po tobie spodziewać. Zostałeś zarekomendowany przez Oila, ale powiedz parę słów o sobie i swym doświadczeniu.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan odpowiedział natychmiast : -Jestem porucznik Dan Sylveste.Miałem dobrą ocenę w akademii lotników.,umiem latać na wszystkim ale specjalizuje się w lataniu myśliwcami.Mam wylatanie dziesiątki tysięcy godzin bojowych i kilka razy tyle w warunkach pokoju.Ostatnie dwa miesiące musiałem z 50 innymi pilotami odpierać wielokrotnie większe zastępy wrogów,zwykle by mniej więcej 15 na jednego z nas i jak widać żyje do tej pory sir.A co do mojej poprzedniej wypowiedzi to nie czułem się zbyt dobrze ale to nie wpłynie na nic innego.-

Edited by Wiecznie WnerwionyAtlantis

Share this post


Link to post
Share on other sites

Blue Eye uśmiechnął się i zwrócił do stojących blisko kucy:

- No no no, trafił do nas doświadczony pilot. Sądzę, że przyjmiemy go z otwartymi rękoma. Sami słyszeliście co twierdzi, czas zobaczyć, czy lata tak dobrze jak wygląda to z hangaru. No panowie do maszyn... Poruczniku Dan, powodzenia w naszej niebieskiej drużynie. Należycie do 4 skrzydła, lecicie pod numerem 10. Waszym dowódcą jest Opus von Moon. Słuchaj się go. Powodzenia, pokaż nam co potrafisz, a my pokarzemy tobie. Niech te blaszane puszki zdechną! Do samolotów panowie!

 

Dan udał się do swego myśliwca. Pegasus 823 był opływowy i przypominał vipera, lecz większego. Z tyłu miał więcej silników, a skrzydła były masywniejsze, tak jakby mieściły więcej uzbrojenia. Gdy Dan wsiadł do środka ujrzał nietypowy panel sterowania. Zamiast tradycyjnych drążków i przycisków było tam wygodne siedzenie, panoramiczna, duża szyba i dziwne nakrycie głowy przepełnione diodami. Dan zauważył Oila, który podszedł do niego.

- Hej te samoloty są sterowane myślami i Twoimi impulsami nerwowymi. To minimalizuje ryzyko błędu, mam nadzieję, że się przyzwyczaisz. Wystarczy pomyśleć co chcesz, a maszyna na tyle na ile będzie potrafić, wykona to. Strzelasz tak samo, tylko dodatkowo pojawia ci się wtedy na szybkie celownik, gdzie strzelisz. Coś Ci jeszcze objaśnić... bo czas się kończy i zaraz wyruszacie.  

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dan odpowiedział na pytanie Oila : -Nie,nie musisz gdyż potrzebuję więcej czasu na naukę tego interfejsu.- Dan zaczął douczać się a po kilku wprowadzonych komendach nie potrzebujących wystartowania samolotu.Po czym za pomocą umysłu wystartował myśliwiec i wyruszył w kierunku zbiórki po zakończeniu procedur.Dan lekko się denerwował z powodu tego co ma go czekać.

Edited by Wiecznie WnerwionyAtlantis

Share this post


Link to post
Share on other sites

Myśliwiec działał jak marzenie. Mimo braku wprawy Dan za pierwszym razem, gdy tylko oderwał się od ziemi wykonał serię delikatnych manewrów, które wyszły mu co najmniej tak dobrze jak na znanym mu sprzęcie. Oznaczało to ,że trochę wprawy i tym cackiem będzie latał lepiej niż kiedykolwiek. Co ciekawe samolot był wyjątkowo zwrotny, dzięki dodatkowym dyszom odrzutowym wmontowanym w kadłub po bokach. Tylne dysze miały możliwość obrotu o 90 stopni w każdą stronę od pozycji wyjściowej. Dawało to możliwość pionowego startu i lądowania, a także błyskawicznej korekty lotu. Gdy Dan odpalił silniki poczuł moc maszyny. Przyjemny pomruk odrzutowych dysz wypełnił kabinę. Pojawiło się w niej kilka paneli przedstawiających mapę gwiezdną okolicy wraz z zaznaczonymi znanymi punktami i pojazdami.

- Uwaga do wszystkich niebieskich za chwilę wylatujemy. Mamy za zadanie wyczuć obronę przeciwnika i skupić na sobie jego jednostki obronne. Możemy spodziewać się wsparcia z dział okrętowych. Wyruszamy za 10...9...8...7...6...5...4...3...2...1... start.

Hangar otworzył się. Dan dopiero teraz zauważył, że zwykłe kuce z niego wyszły. Pozostałe nosiły specjalne kombinezony. Koło jego maszyny wystartowało parę innych.

- Dobra 4 skrzydło meldować się. Lecimy dzisiaj z gościem z innej galaktyki, który zna się na rzeczy, więc nie skompromitować mi się przed nim. Życzymy udanej misji Panie Dan. Pamiętajcie nie przesadzać z brawurą. Mamy dodatkowe zadanie, oprócz głównego pomożemy zielonym dostarczyć desant w razie dużego oporu wroga. Po zorganizowaniu w punkcie zbornym, którego współrzędne dostaniecie formujemy szyk rozproszony i wspieramy pierwsze skrzydła, pamiętajcie jesteśmy tylną strażą, niech nikt naszym chłopakom na ogony nie wejdzie.

Czarna pustka kosmosu otworzyła się przed Danem. Jakieś dwadzieścia podsektorów na mapie bitwy dzieliło ich od migającego czerwonego punktu - base Stara. Bitwa zaczynała się. Działa krążownika namierzyły cel.

- Panowie lecimy za skrzydłem 3 na mój znak. Gotowi? ... ruszamy.       

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...