Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Lyokoheros

Brony
  • Content Count

    361
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    2

Lyokoheros last won the day on April 10

Lyokoheros had the most liked content!

Community Reputation

172 Great and Powerful Reputation

About Lyokoheros

  • Rank
    Forumowy Apologeta
  • Birthday 01/20/1996

Kontakt

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Luboń
  • Zainteresowania
    Kod Lyoko, MLP, gry, szeroko pojęta fantastyka, pisarstwo
  • Ulubiona postać
    Sunset Shimmer, a także w pewnym stopniu większość postaci, ale pośród nich szczególnie Celestia.

Recent Profile Visitors

7,015 profile views
  1. Lyokoheros

    Ten uczuć gdy coś byś w sumie napisał, ale masz tyle pisarskich zaległości, że nie wiesz czy to byłby dobry pomysł... Ale w sumie... nie mam co prawda jeszcze pomysłu, ale kto wie, może coś napisze... skoro czas do 5 lipca to może na coś wpadnę.
  2. Ech, kurcze nie sądziłem, że zastój w mojej twórczości tak długo będzie trwał... ale cóż, czasem są takie sytuację... choć niedługo się on mam nadzieję zakończy. 

    Właściwie to miałem nadzieję, że najpóźniej dziś pojawi się kolejny rozdział NMS... niestety się przeliczyłem.

    A liczyłem na to, bo na moim Lyokowym Discordzie odbywa się - inspirowana Klubem Konesera - bitwa opowiadań. I jutro (no właściwie już dziś) o 18.00 odbędzie się bitwa w której udział wezmą "Code Cortex" oraz... właśnie "Nasza Mała Sunset"

    (Sam "Code Cortex" nie jest wybitnie długi, więc myślę, że każdy chętny swobodnie da radę przed starciem a nawet w trakcie parę rozdziałów przeczytać i się zapoznać.)

     

    Dodam też, że jednak pewne drobiazgi się w tym czasie w NMS pojawiły, to znaczy w ramach Lyokowego Kalendarza Adwentowego (który też po części był powodem spowolnienia, w dodatku sam miał obsuwy...) stworzyłem miniaturkę pt. "Ku pamięci" (wersje docsową póki co znajdziecie jedynie w zbiorczym pliku opowiadań z kalendarza) zaś Midday Shine podczas mikołajkowego pisania na setkę napisała piękne opowiadanko rozgrywające się w tym uniwersum pt. "Nic cenniejszego".

  3. Zgodnie z tym co ostatnio mówiłem zapraszam was do małej ankiety dotyczącej tego na które z moich dzieł najbardziej czekacie. Możecie też oddać głos na kilka. 

    Generalnie są to opowiadania, które powstawały przy okazji konkursów i podobnych wydarzeń, przy tych zostało stosunkowo mało pracy, inne są już zaczęte, ale jeszcze mniej lub więcej muszę do nich dopisać...

    Poniżej w spoilerze ich lista z drobnymi opisami

    Spoiler

    "Nasza Mała Sunset" - opowiadanie w czasie publikacji, prace nad kolejnym rozdziałem są zaczęte, ale jeszcze nie skończyłem go pisać, zostało mi zdecydowanie ponad połowa
    "Kod Equestria" - największe opowiadanie w Lyokoverse, obecnie w trakcie pubikacji, czeka na kolejne rozdziały (kilka do przodu już nawet mam, ale czekają na dopracowanie) 
    "Jedność" - historia opowiadająca o wydarzeniach, które doprowadziły do zakończenia Wojny Tysiącletniej i powstania II Królestwa Equestrii (wielorozdziałowiec)
    "Królowa na uchodźstwie" - opowieść o zebrzej królowej Idube obalonej przez podstępnego brata oraz jej audiencji u księżniczki Unitas. Pisana pierwotnie na konkurs na zebrofika u Cahan. Potrzebuje tylko paru szlifów. (jednorozdziałowiec)
    "Legenda Rowu Lunarnego" - rozgrywająca się za panowania Unitas historia pewnego nieszczęsnego rejsu, którego załoga na własnej skórze przekonała się, czemu wszystkie stare mapy mówiły by omijać obszar Rowu Lunarnego... pierwotnie miała byś na konkurs Gandzi na statkofika, ale nie zdążyłem tego ukończyć przed końcem terminu. Potrzebuje tylko paru szlifów. (jednorozdziałowiec)
    "Rozłam" - historia wydarzeń, które przypieczętowały rozłam II Królestwa Equestrii i doprowadziły do wybuchu wojny domowej, pisany pierwotnie na konkurs na BroniesCorner. Potrzebuje tylko paru szlifów.  (jednorozdziałowiec)
    "Upadek Królowej Arachne" - historia wojny kucyków z podmieńcami, a także alikornizacji Celestii i Luny, gotowe na razie tylko parę fragmentów (wielorozdziałowiec)

    "Dziedzictwo Królowej"  - opowieść o tym co stało się po przegranej przez podmieńce wojnie z kucykami i jak ich rasa przetrwała... oraz o pewnej młodej (jeszcze nie całkiem) królowej. Napisana pierwotnie na konkurs Dolara. Potrzebuje tylko paru szlifów. (jednorozdziałowiec)
    "Ból i ukojenie" - historia dwóch najbardziej bolesnych momentów w życiu Celestii... i późniejszego ukojenia, na które musiała jednak długo czekać. Potrzebuje paru szlifów. (jednorozdziałowiec)

    [O Scarlet Sword] - póki co nie posiadająca tytułu opowieść o tym, jak Scarlet Sword (matka Sunset) stała się tym kim się stała (jednorozdziałowiec)

    [opowiadanie o Dzielnej Do] - historia jednej z wypraw Dzielnej Do... wyprawy, która później okazała się jedną z najważniejszych dla losów Equestrii (jednorozdziałowiec)
    [4 część "TrylogiiTetralogii Sunsetkowej"] - opowieść o nauce nastoletniej Sunset u księżniczki Celestii oraz o tym jak zginęła jej matka... właściwie tu mam tylko koncepcję, ale to na tyle istotne opowiadania, że uznałem iż je tu umieszczę. (jednorozdziałowiec)

    "Pierwsze Kroki" - bezpośrednia kontynuacja "Nowych początków" - chronologicznie najpóźniejszego opowiadania Trylogii Sunsetkowej. Jednakże już nie tylko z perspektywy Sunset, ale też Celestii, Syren i... pewnych nowych, a zarazem nie tak nowych postaci... jeszcze dość sporo fragmentów zostało do napisania ((chyba)jednorozdziałowiec)
    "O trzech Królestwach - historia Equestrii" - utwór dość nietypowy, bo mający bardziej charakter książki historycznej/kroniki niż zwykłego opowiadania, opisujący całą znaną historię Equestrii - od Wojny Tysiącletniej do III Diarchii(względnie II - Equestriańscy historycy nie są zgodni czy okres po powrocie Luny liczyć jako dalszą część II Diarchii, czy już jako III Diarchię). Spisane parę pierwszych rozdziałów (wielorozdziałowiec)
    Tłumaczenie "Past Sins" 2.0 - historia, której chyba nikomu nie trzeba przedstawiać... a jednak na polski została przetłumaczona jedynie jej pierwotna, znacznie bardziej niedoskonała wersja. Po II sezonie autor stworzył kolejną, uwzględniającą choćby istnienie takich postaci jak Shining Armor czy Cadance. I to do niej właśnie powstawały opowiadania poboczne - na dobrą sprawę nie do końca spójne z pierwotną wersją(zakładającą nieistnienie Cadance). Projekt realizowany w ramach Królewskich Archiwów Canterlotu i z pomocą Accu. (wielorozdziałowiec)

    Heh, w sumie nawet nie pamiętałem, że aż tyle tego jest... :godpony:

  4. Ech dłuuuugo mnie nie było... cóż miałem dość awaryjną sytuację ze studiami i dość długo się ona przeciągnęła (jeszcze w ten piątek pisałem 3 termin z jednego z przedmiotów) - dlatego chciałbym was przeprosić, że tak długo nic nie publikowałem(oraz nie odpowiadałem na komentarze i jednego opowiadanka nie doczytałem...), ale teraz nareszcie sytuacja się ustabilizowała i będę mógł wrócić do pisania... tylko jeszcze nie wiem od czego zacznę. Może zrobię małą ankietę czego najbardziej chcecie - bo mam parę rzeczy pozaczynanych i czasem nie mam pomysłu za co się wziąć najpierw, a tak będę miał wskazówkę :MJTQO:

     

    No i w zasadzie to teraz mam dla was jedno opowiadanko... pisane pierwotnie na ostatnie pisanie z Klubem, ale w trakcie pisania stwierdziłem, że ten materiał nie nadaje się na taką króciutką miniaturkę... i wyszło coś dłuższego. 

    Kolejna historia z Lyokoverse, bardzo ceniona w Equestrii... pasująca też w sumie na dzisiejszy dzień, bo inspirowana pewnym fragmentem naszej ojczystej historii.... opowieść o "Smoczętach Fillydelfijskich" - mam nadzieję, że się wam spodoba!

  5. Kolejne opowiadanie - "Smoczęta Fillydelfijskie"! Zapraszam do lektury tego niezwykłego epizodu z historii Equestrii. Opowieści o niezwykłym bohaterstwie młodych kucyków, dzięki któremu jedno z ważniejszych miast na wybrzeżu wytrzymało atak gryfów aż do przybycia odsieczy wojsk Equestriańskich. Te dzielne młode kucyki nazwano potem "Smoczętami Fillydejfijskimi" Opowiadanie zaczęło powstawać paręnaście dni temu podczas pisania na setkę, ale... koncept okazał się kompletnie nie pasujący na 100 słów, więc ostatecznie napisałem opowiadanie, które ma ich tysiąc... znajdziecie je tu.
  6. Cóż na samym początku zacznę od tego, że mocno Ci dziękuję za ten komentarz, @Hoffman... ale też przepraszam, że od razu na niego w całości nie odpowiem. Odniosę się tylko szybko do paru rzeczy i powiem, że generalnie był on bardzo pomocny - choć na pewno będę chciał sprecyzowania niektórych uwag. Co się zaś tyczy przeskoków czasowych to jeszcze ich za bardzo nie było - jedynie takie o jakieś góra kilkanaście dni (pomiędzy znalezieniem Sunset a końcem roku szkolnego) - faktycznie będę musiał się jeszcze raz pochylić nad kwestią jej słownictwa. Przeskoki w dużej mierze nas jeszcze czekają. W kwestii ilości Sunset... cóż poniekąd trochę takie założenie było, by stopniowo było jej coraz więcej. No i po części nad niektórymi rozwiązaniami już myślałem, część z tego co zaproponowałeś nie była też póki co do końca możliwa... ale to jeszcze rozwinę. No i co do idylli... po części o to chodzi - o swego rodzaju kontemplacje życia Sunsetki w rodzinie Belpois... aczkolwiek owszem, problemy się pojawią, z tym, że... cóż kolejny rozdział ich jeszcze nie przyniesie - nazwa "Konfrontacja" jest nieaktualna, bo generalnie to co przed tytułową konfrontacją się wydarzyło rozrosło się do całego rozdziału... w którym jest dużo Sunsetki. Jak to będzie później z tą samą tytułową konfrontacją... cóż czas pokaże. Generalnie jednak pojawią się pewne bardziej napięte momenty... w sumie nawet w związku z tym komentarzem postanowiłem trochę rozbudować przyszłe wydarzenia, konkretnie to zmieniła się koncepcja paru następnych rozdziałów (to co w nich pierwotnie miało być przesunie się trochę dalej, będą po drodze dodane pewne nowe wątki). Dlatego pewnie kolejne rozdziały nie pojawią się tak szybko (wiem, już wcześniej była przerwa, ale to z innych powodów) No i choć to już mówiłem na Discordzie, to warto myśle i tu to przywołać, by uniknąć pomyłek u innych osób. Chodzi o to, że Hoffman popełnił tu pewien dość znaczący błąd(aczkolwiek kraj pochodzenia serii podał poprawnie). Nasza Mała Sunset nie jest częścią ani Lyokoverse (to twory zupełnie odrębne, choć oczywiście pewne podobieństwa wystąpić mogą) ani Powrotu Xany(w którym w sumie nie ma nic kucykowego... no poza małym subtelnym nawiązaniem do KE - Odd mówiący, że raz śniło mu się, że wszyscy zmienili się w kolorowe kucyki. Ale nie skończył nawet tego zdania mówić, więc określenie "kolorowe kucyki" nawet nie padło. No i jest tam parę innych nawiązań wśród drugoplanowych postaci, ale to już w ogóle osobna kwestia). Zresztą kreacje niektórych postaci są w tych utworach mocno różne (np Jeremiego... w wersji z Powrotu Xany w sumie mocno pojechałem mu po inteligencji jego kreacją...). Generalnie tu małe rozjaśnienie odnośnie tego jak się NMS do Lyokoverse: (Aha i jeszcze coś o czym zapomniałem Ci wcześniej napisać imię Yumi jest właściwie nieodmienne - a przynajmniej takie było w serialu i tego zamierzam się trzymać) A dlaczego od razu na wszystko nie odpowiem? Bo przede wszystkim chciałem opublikować nowy rozdział! Znajdziecie go tu, oraz na mojej stronie. Nosi on tytuł "Oczekiwanie", a w nim...
  7. Wciąż nie było żadnych nowych komentarzy, nawet podczas komentarzowego konkursu z Klubu...? No cóż, bywa i tak. Niemniej jednak piszę tego posta by użalać się nad brakiem atencji, a by ogłosić, że - wreszcie - opublikowałem kolejny rozdział! Rozdział, na który pewnie wielu czekało, w którym wydarzy się coś na co bez wątpienia spora część fandomu od dawna czekała... pojednanie Sunset i Celestii! Jego tytuł to "Spotkanie po latach", a znajdziecie go tu, oraz na mojej stronie. A co jeszcze was w nim czeka? W kolejnym rozdziale będzie nieco więcej akcji... i powinien pojawić się znacznie szybciej. Dodam też, że udało mi się uzyskać od Hoffmana pewną pomoc w zakresie poprawy tych już napisanych rozdziałów... a i na bitwie fików - choć niestety odpadłem - dostałem parę wartościowych uwag.
  8. Myślałem , że to oczywiste. Błędem było oczywiście to, że dopiero teraz sięgnąłem po to opowiadanie. A poznać Twoją wersję historii Sunsetki? Bardzo chętnie!
  9. Królewną właśnie już byłą. Od urodzenia zresztą. Królową to jeszcze nie była No i serio współczuć Chrysalis, która już wtedy zasadniczo nie różniła się wiele od swej dorosłej wersji? Chrysalis nie zachowuje się jak dziecko, a właśnie jak bezduszny tyran, którym ją poznaliśmy. Naprawdę aż brak mi słów... i jeszcze dziecko chcące zabijać uznać za naturalne... przerażasz mnie... Fakt faktem, że dla podmieńców niby to jest w pewien sposób naturalne, bo to jest niestety trochę "spaczona" rasa, ale i tak. I drobne uściślenie. Chrysalis jako niewolników widzi nie tylko kucyki, ale i wszystkie inne rasy poza podmieńcami. Cóż, podmieńce są strasznie szowinistyczne... I nazwanie wykorzystania i rozwijania kanonu brakiem pomysłu? Z całym szacunkiem, ale to jeden z najgłupszych argumentów jakie słyszałem. Już prędzej powiedziałbym, że właśnie branie sobie jakiejś nowej postaci stworzoną właśnie na to by być "tym złym z minionami" czy też branie na tą rolę pierwszej lepszej postaci jest takim brakiem pomysłu... Co do szczeliny... widzisz rzeczy, których nie ma, dodajesz sobie jakieś założenia i... wychodzi coś co niby da się obronić, ale wcale z tekstu nie wynika. Dlatego jak mówiłem będę musiał parę kwestii faktycznie doprecyzować... ale przyjrzyjmy się dokładniej tej Po pierwsze: nie było żadnej wzmianki, że znajdują się w jaskini. Sama sobie to założyłaś, a tymczasem założenie było zgoła inne - rozgrywało się to w skalistym kanionie na pustkowiach. W dodatku... skąd światło słońca w jaskini? Z czego od razu przechodzimy do kwestii szczeliny. Czy metrowa, lub nawet szeroka na 2-3 metry szczelina w ścianie wielkiego kanionu jest "zbyt duża by być szczeliną"? Raczej wątpię. To, czy coś jest małe czy duże zależy od skali. A co mówi o żołnierzach ten fragment? Otóż to, że w chwili gdy starszy jednorożec to mówi to rozgląda się po szczelinie. Nie ma nawet mowy o tym, że już do niej wszedł! Ba, wcześniejjest nawet o tym, że po wypowiedzi Chrysalis dopiero usłyszeli żołnierzy - rzecz jasna nadciągających. Ten fragment był przed samym ukryciem królewny Chrysalis. I wtedy faktycznie ją dosłyszeli i przez to ruszyli w jej kierunku. Owszem, potem z tekstu wynika, że są już wewnątrz, ale to nie znaczy, że byli tam cały czas (takie założenie jest kuriozalne i w ogóle nie pasuje do sposoby ich wprowadzenia do tekstu). Co nie znaczy, że dosłyszeli dokładne słowa. No i potem już jej głos był przytłumiony. Zresztą... nawet nie zaznaczyłaś, że te dwie linijki wcale nie następują po sobie! Między nimi była przecież... niemal strona tekstu! Więc takie cytowanie zakrawa już na manipulację. Reasumując - Twoje zdanie nie opiera się tak właściwie na tym co było w tekście, ale co sobie do niego dopowiedziałaś. Rzeczywiście nie jest z przytoczonym fragmentem sprzeczne, aczkolwiek jest interpretacją wątpliwą (interpretacją, która buduje sprzeczności, których w samym tekście tak naprawdę nie ma) - co nie zmienia faktu, że warto jaśniej zaznaczyć, iż jest ona sprzeczna z tekstem. No i naprawdę, porównanie zwykłego zdziwienia tym, że różnice w ocenie zdawały się nie odpowiadać różnicom w punktach porównywać do "szkolnego podejścia" jest kompletnie bezzasadne. Gdyby tak było to przecież od razu bym o tym napisał. A tymczasem było to tylko wtrącenie - dodane z powodu rozwinięcia się większej dyskusji o krytyce w tym konkursie - wyrażające po prostu moje zdziwienie. Tyle i tylko tyle. Takie odniosłem wrażenie, aczkolwiek to wyjaśnienie różnic w punktach mnie najzwyczajniej w świecie satysfakcjonuje. Jak mówiłem jak najbardziej uznaję fakt pewnych technicznych niedociągnięć. Miło by było jednak dostać je bez insynuacji w zestawie. A przecież gdyby mi o podniesienie oceny chodziło, to znając Dolara i jego zamiłowanie do aspektu światotwórczego też mógłbym napisać, że "Dolar by to opowiadanie ocenił lepiej". Zgadując, że przynajmniej za treść dostałbym wyższe noty. Tymczasem odnosiłem się do kwestii merytorycznych i samego wrażenie jakie na mnie wywarły techniczne części recenzji.
  10. Meh, to tylko kolejny dowód, że stara wersja jest lepsza Formy Mc Qń się natomiast nie czepiałem - ten zabieg zasadniczo mi się podobał, po prostu zaznaczyłem, że jej właśnie nie liczę jako niekonsekwencji, bo było widać tą celowość. Nie tego, którego znam i lubię. A to, że fik był na konkurs o Celesti nijak ma się do tego czy taka jej kreacja będzie się podobać czy nie. Ani czy zostanie uznana za sensowną. To, że przy innych rzeczach robią jakieś głupotki nie znaczy, że to nie jest. (W dodatku forma Shugar to już w ogóle jakiś podwójny potworek, bo przecież po angielsku poprawnie jest sugar) To już sensowniej było zrobić własną postać. Szczególnie, że przecież np dla roli pani Dziobek nie była potrzebna. Spokojnie mogłaby ją zagrać Applejack. Właściwie to na początku zastanawiałem się kto nią będzie - Flutterka czy Applejack. Bo obie potencjalnie by pasowały. Znaczy do tej wersji z opowiadania to już tylko Applejack.
  11. A nawet jak zrobią to wystarczy proste ctrl+Z... I nawet jeśli zgadzam się co do odczuć w kwestii recenzji to... nie znaczy, że nie da się z nich nic pożytecznego wyciągnąć.
  12. Cóż jak zaznaczyłem może i faktycznie pewne rzeczy nie były wprost powiedziane... niemniej jednak biorąc pod uwagę liczbę poszlak, trzeba przyznać, że Rarity okazała się skrajnie niedomyślnym czytelnikiem i jej ocena na część aspektów była wręcz ślepa. (O samych technikaliach specjalnie się nie wypowiadałem - choć chyba nigdy nie zrozumiem przywiązywanie takiej wady do justowania, ale okej, to faktycznie po prostu moje niedopatrzenie, że o tym zapomniałem - rzeczywiście nieco błędów umknęło mojej uwadze... nie miałem czasu by dostatecznie dopieścić to opowiadanie, aczkolwiek... i tak odnosiłem wrażenie, że np opis kwestii technicznej u mnie i Mordecza nijak nie wskazywał na specjalne różnice w ocenie(co ciekawe odniosłem wrażenie, że to on został bardziej skrytykowany niż ja!) a jednak były one różne(tylko o pół punkta, ale jednak).) Czy zamierzam te pewne kwestie (jak może niedostateczne zaakcentowanie pewnych faktów) poprawić? Jak najbardziej. Opublikować opowiadanie zresztą też. Pewnie względnie niedługo i z porządną korektą.
  13. Hm... w sumie już podczas konkursu tytuł mocno mnie zaintrygował i rozbawił. Ale tak jakoś nie zabrałem się od razu za to opowiadanku. W sumie najpierw nie pamiętam dokładnie czemu, a potem... nie miałem za bardzo czasu. W sumie też patrząc na co poniektóre dzieła autora zaczęły nachodzić mnie pewne wątpliwości(nawet mimo przeczytania bardzo dobrego "Sekret Sunset Shimmer")... w każdym razie jednak nie było tak źle jakby mogło być. Było nawet całkiem nieźle. Błędów nieco jest, ale niewiele, choć niektóre są mocno dziwne. Generalnie faktycznie miejscami jest trochę kiepskiego humoru... ale jest też i dobry. Generalnie całkiem zręcznie przeprowadzona ponifikacja Kaczych Opowieści, Znaczkowa Liga idealnie pasuje na siostrzeńców Sknerusa, a Rainbow świetnie się sprawdza w roli Śmigacza... No i to zastąpienie poradnika młodego skauta... właśnie w sumie czy to nie jest czasem nazwa własna - ergo: I w sponifikowanej wersji cała nazwa powinna być z dużych? Generalnie zdolności klaczek i ich rozmowy były przezabawne - jak dla mnie były najlepszym aspektem całego opowiadania. Celestia jako Sknerlestia... no jakoś mnie nie przekonuje. Szczególnie, że (przynajmniej później, ale to chyba już od początku było) Sknerus miał znacznie lepsze podejście do swoich siostrzeńców. Wiec tu duży minus. I że Celestia bardziej myślała o zarobieniu na fontannie niż piciu z niej czekolady... nie, jakieś to do niej niepodobne. Zresztą jak już bawiłeś się z jej imieniem(zresztą raz masz Mc Koń, a potem Mc Klacz - co po pierwsze chyba powinno pisać się razem, po drugie jest pewną niekonsekwencją... wersji Mc Qń do tego nie liczę, bo była konsekwentnie cały czas używana przez jedną postać) to mogłeś z niej zrobić Sknerlestię McKlacz. Bo potrafiąc tak traktować innych jak swoje siostrzenice(!) to... w ogóle nie przypominała Celestii. I to było bardzo słabe. Choć plus za pomysł z walką rogiem. Bardzo irytująca jest też forma "Darring Do", zamiast normalnie, po ludzku (czy raczej kuczemu) "Dzielna Do". No i pomysł by Znaczkowa Liga (swoją drogą szkoda, że ta nazwa wyparowała i zamiast tego zostali "Zdobywcy"... a przecież tak fajnie można było pokombinować z Ligą Młodych Skautów czy czymś takim...) w sumie to konkretnie AppleBloom (nawet jeśli to co tam było nie wiem w jaki sposób mogło zostać tak zakwalifikowane... już bardziej bym zrozumiał "kosztelę") bardzo mi się nie podobał i rzuca się cieniem na najlepszy aspekt opowiadania. Pewne podwórko definitywnie potrzebuje bliskiego spotkania z gazetą... No i jeszcze kreacja Cadance... ani do niej ani do Donalda nie pasuje. No i jeszcze to "nie tym razem"... Muszę jednak pochwalić za ponifikację piosenki. Znaczy nie była ona w sumie ani trochę trudna, bo co to za sztuka zamienić "dzioby" na "pyski" i "kaczki" na "klaczki". Ale pomysł był fajny. Generalnie nie było źle, ale mogło być znacznie lepiej.
  14. Mid rzadko publikuje, ale jak już to robi to to prawdziwe perełki. W sumie jest niemal jedyną osobą w polskim fandomie, w której opowiadaniach nie mam się do czego przyczepić. Bo tak to prawie zawsze choćby beczka miodu była, to się w niej znajdzie łyżka dziegciu. Albo i więcej, z tymi proporcjami to bardzo różnie... No i widzę, że Rarity nie słuchała Rarity ze zrozumieniem... w sensie forumowa tej z opowiadania. Przecież to wcale nie o to chodzi by prezent był oryginalny czy "odkrywczy"... Nazywanie przedstawienia postaci sztampowym to zaś... no jakieś grube nieporozumienie. Postacie są właśnie świetnie przedstawione - zarówno kanoniczne jak i te pojedyncze nowe osoby. W dodatku mamy fajne nawiązania do Tarzana ("jestem twoją siostrą, wiem wszystko") nie mówiąc o jakże wielu nawiązaniach do nieujawnionych jeszcze częściach historii tego świata. Tej najnowszej, dotyczących sióstr dyrektorek. Aż dziwię się, że praktycznie nikt nie zwrócił na nie uwagi. Ale może uznał je za mało interesujące (burak jeden... albo i więcej buraków) albo nie zauważył. W końcu skoro wiem do czego się odnosiły to od razu łatwiej mi je rozpoznać i są dla mnie oczywistsze. W końcu miałem przyjemność pomagać w powstaniu tego opowiadania, parę pomysłów nawet podsunąłem. Nie wiem też, czemu niektórzy dziwią się tagowi komedia. W końcu jest wiele całkiem zabawnych momentów, a w dobrej komedii nie chodzi o to, by było śmiesznie przez cały czas, bo to szybko staje się nudne lub żenujące... Tu Mid - może i trochę przypadkiem - ale idealnie dobrała proporcje momentów śmiesznych (moim zdaniem ten efekt z zestawieniem nieco naiwnej Sweetie i doświadczonej Luny świetnie spełnił swoje zadanie) do tych ciut poważniejszy miejscami także ciężkich... Które zresztą dodają sporo głębi postaciom Luny i Celestii - i myślę, że to nawet bez wiedzy co się za tym wszystkim kryje. A kryje się sporo i warto to będzie kiedyś przeczytać, mówię wam. Nie mówiąc o tym, że sam koncept pani dyscypliny jest moim zdaniem rewelacyjny - i wspaniale wpasowuje się w historię Luny no i... ma dobre uzasadnienie, a w połączeniu z tą łagodniejszą stroną jej natury daje świetne połączenie, zdecydowanie mające potencjał komediowy (te AppleBloom i Scootaloo myślące, że Sweetie ma coś z głową, gdy zasugerowała, że Luna nie jest potworem... mimo wspomnianego zajścia z wnerwieniem Celestii przez nie(a to jak wiemy trudna sztuka... ale cóż postarały się i to bardzo... jednak to nie czas i miejsce by o tym mówić)). Scenki w których pomaga ochroniarzowi z małym Fern Leafem są urocze. A ja lubię taką dobrze napisaną uroczość i rodzinne ciepło. A, że dobrze napisane to oczywista oczywistość, przecież Midday to pisała... No i cała akcja z urodzinami też bardzo fajnie poprowadzona, były okazje do wykorzystania mocy bohaterek, każda miała okazję się jakoś przysłużyć... no i oczywiście arcyzabawna końcowa scena z odwożeniem Twilight do domu. I nikt mi nie wmówi, że uwielbienie jakim daży Celestię nie jest przezabawne! W końcu zasada analogii, bez tego podejścia Twilight do Celestii świat Equestria Girls byłby... no taki niepełny. Bardzo podobało mi się też ukazanie tej przywódczo-organizacyjnej roli Sunset. I nawiązanie do lichych zdolności aktorskich Celestii. Uwielbiam takie smaczki. Aż szkoda, że tak krótkie opowiadania chyba nie mogą dostać tagu epic. W końcu to opowiadanie - choć może dla niektórych o niczym - jest idealnym przykładem jak dobrze pisać fiki i ogólnie fragmenty codzienności w świecie Equestria Girls.
  15. Heh, aż wstyd, że dopiero teraz to komentuję, o czytaniu nie wspominając… bo w końcu to ja ogłosiłem tamten konkurs. Szkoda, że była to o ile pamiętam jedyna praca. Ale do rzeczy… Zacznę od tego, że to był zdecydowanie błąd. Co prawda opowiadanie miało parę mankamentów, dwa fragmenty były też nie do końca zrozumiałe, ale generalnie - mimo pewnych kwiatków - nie było w sumie tak źle. Generalnie bardzo mi się podobało (no choć wiadomo, główna bohaterka też ma w tym swoją zasługę) - ciekawe przedstawienie Sunset, aczkolwiek choć rozumiem, że mogła się poczuć zraniona i to bardzo to dziwi, że od razu zapałała żądzą zemsty… jakoś nie pojawiło się w opowiadaniu nic, co sugerowałoby taką psychologiczną możliwość, zwłaszcza, że wygląda na to, że Celestia ja nie tylko uczyła, ale i wychowywała (w końcu tytuł Momlestii zobowiązuje, nie?). No i czemu u licha niby Sunset nie nadaje się na spadkobierczynię? Zgodnie z jej przedstawieniem nadaje się doskonale. Bardzo lubię tą Sunset. Ciężko mi sobie wyobrazić, jak mogła stać się zła (no choć oczywiście przemiana jaka w niej zaszła po pierwszym filmie pokazuje, że w gruncie rzeczy już z początku musiała mieć potencjał na bycie naprawdę wspaniałą osobą, tylko… coś musiało w pewnym miejscu pójść nie tak). W dodatku mamy też inną nieścisłość - z serialu raczej wynika, że Sunset zniknęła z Equestrii na długo przed akcją serialu (co najmniej 1,5 roku przed powrotem Luny, a zgodnie z moimi obliczeniami to właściwie niemal 10 lat...). Choć akurat jest tu pewne wyjaśnienie tego faktu - zaklęcie które opracowała Sunset (mówiłem już jak podoba mi się tu pokazanie jej wybitnych zdolności magicznych? W sumie to jest też w tym piękne - niby nic nie jest o tym mówione, a jednocześnie po prostu widać, jak wiele umie. A przy tym wydaje się nawet… całkiem skromna w porównaniu z tym co znamy z pierwszego filmu). Niemniej jednak to wciąż nie zgadza się z trzykrotnym zdobyciem tytułu królowej balu (co oznacza, że przed filmem Sunset musiała się uczyć w Liceum Canterlot przez co najmniej 3 semestry). No i skąd właściwie wiedziała o tym lustrze? No i to "zmienianie Twilight w alikorna" przez Celestię… meh, nie znoszę tego konceptu. Ale to by chyba było na tyle… jeżeli chodzi o wady oczywiście. Bo w sumie to żadnych innych zastrzeżeń nie mam. No może poza tym, że jednak informacji o rodzinie Sunset mogłoby być ciut więcej... Wiadomo, nie jest to ten poziom co niektórzy starzy wyjadacze, ale czyta się całkiem przyjemnie, widać, że autor zdecydowanie ma potencjał. Tylko musi warsztat podszlifować. (Zresztą zostawiłem w samym rozdziale parę uwag) Poza bardzo miłym akcentem w postaci zrobienia dla Luny galerii sztuki (swoją drogą świetny pomysł z tą miejską legendą dotyczącą niektórych obrazów!) ciekawa (choć może nie wielce oryginalny, bo o takich ideach już słyszałem, przynajmniej w zagranicznym fandomie) jest też perspektywa zostania przez Sunset uczennicą Luny. Dużym plusem jest też wyjaśnienie tego jak to się stało, że Sunset było łatwo odnaleźć się w nowym świecie (nawet jeśli może się to wydawać niejako "za łatwe"). Dobrze została też przedstawiona postać Celestii oraz jej relacja z Sunset - choć w sumie szkoda, że nie było to jednak bardziej rozbudowane. No i jednak trochę dziwi mnie, że po pogodzeniu się z Celestią Sunset nie bardzo chciała wrócić… Podobał mi się też pomysł tego jej wynalazku. Generalnie tego pomysły u autora już widziałem - w Nauce a Magii - ale nie mógłbym nie powtórzyć, że takie właśnie "technologiczno-naukowe" podejście do magii w sumie bardzo mi się podoba. Trochę też zastanawia mnie ta kuzynka Sunset. Całkiem przyjemna postać, tylko… zastanawia mnie skąd ta inna barwa skrzydeł. Jak na tak niespotykaną cechę trochę brakuje tu jakiegoś wyjaśnienia. Bardzo ładnie wyszły też te liściki - zarówno w kwestii treści jak i tej technicznej strony. W tej jednej kwestii tym razem to ja mógłbym z Crystal Arrowa brać przykład. No i podpis "ta, która zbłądziła" naprawdę mocno przypadł mi do gustu, świetny zabieg! Reasumując mimo paru pomniejszych wad i problemów w zapisie opowiadanie jest bardzo przyjemne i polecam wszystkim fanom Sunsetki. A ci, którzy chcieliby poznać dalsze losy tej konkretnej wersji naszej płomiennogrzywej bohaterki… mają całą "Naukę a Magię"!
×
×
  • Create New...