Lyokoheros

Brony
  • Zawartość

    332
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

140 Świetna (Great and Powerful Reputation)

O Lyokoheros

  • Ranga
    Forumowy Apologeta
  • Urodziny 01/20/1996

Kontakt

  • Strona www
    kodlyokopowrotxany.bnx.pl
  • Skype
    tomaszyk.lubon
  • Discord ID
    Lyokoheros#4407

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miasto
    Luboń
  • Zainteresowania
    Kod Lyoko, MLP, gry, szeroko pojęta fantastyka, pisarstwo
  • Ulubiona postać
    Sunset Shimmer, a także w pewnym stopniu większość postaci, ale pośród nich szczególnie Celestia.

Ostatnio na profilu byli

5352 wyświetleń profilu
  1. Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin:kuph:

     

    1. Lyokoheros

      Lyokoheros

      Dzięki, w sumie jesteś dziś pierwszy :pinkieawesome:

      No patrząc na godzinę wysłania, bo zanim zerknąłem na forum to w domu dostałem życzenie od dwóch osób. 

       

  2. Tak naprawdę byłeś bardo blisko... I zgodnie z moją ostatnią zapowiedzią na profilu... nareszcie mam przyjemność zaprezentować wam kolejny rozdział! Nosi on tytuł "Chwila prawdy". Jest to jeden z najważniejszych rozdziałów... a także chyba najdłuższy jaki dotąd się pojawił! A w nim... Na kolejny niestety będziecie musieli nieco dłużej poczekać, ale powinien pojawić się najpóźniej w lutym. I dla ciekawskich rozwiązanie zagadki:
  3. Ta linijka wydaje mi się dosyć jasna - są to imiona jakie przyjęło się stosować na Derpibooru(tak jak kiedyś Minuette została ochrzczona jako "Colgate" przez fanów, a potem w kanonie się okazało, że ma inne imię... o ile dobrze się orientuję jak wyglądał ten przypadek, ale i tak chodzi bardziej o zasadę), kanonicznie jednak kiriny te (tak jak chyba wszystkie poza Autumn Blaze) pozostają bezimienne. Nie są to oficjalne imiona, bo ich (jeszcze?) nie ma. To przynajmniej wynika z tego tekstu, być może w jakichś dodatkowych materiałach (np zabawki, komiksy) Hasbro ponadawało im imiona - takie lub inne - tego nie wiem, mówię jedynie przez pryzmat tego tekstu.
  4. Oczywiście, że tak! Obejrzałeś wszystkie sezony i filmy MLP? (łącznie Equestria Girls oczywiście)
  5. Jak już jakiś czas temu mówiłem... na studiach mam masę na głowie, więc jeśli czekacie na nowe opowiadania czy tłumaczenia ode mnie... to niestety trochę jeszcze poczekacie. Obawiam się, że do połowy lutego będę nieco zbyt zajęty by coś więcej napisać/przetłumaczyć z planowanym rozszerzeniem przewodnika po Lyokoverse będzie podobnie :twibroken:

    Ale... parę cosiów się jednak może pojawić parę tłumaczonych komiksów ("Doktor Whooves" i "La Magia de la Amistad") czeka tylko na zakończenie obróbki graficznej no i... w sobotę pojawi się 8 rozdział "Naszej Małej Sunset", otrzymałem też już uwagi do 21 rozdziału "Kodu Equstria", więc możliwe, ze pojawi się za jakieś 2 tygodnie. Ale tak do co najmniej połowy lutego to na 99% będzie wszystko.

     

    Jednak na małe pocieszenie możecie - o ile jeszcze tego nie zrobiliście - zapoznać się z moimi dwoma dziełami, które zamieściłem pod koniec ubiegłego roku, a które mogły umknąć waszej uwadze. 

     

    Pierwszą jest opowiadanie "Podszepty", umieszczone w zbiorczym temacie na różne jednorozdziałowce i inne miniaturki osadzone w Lyokoverse, który zatytułowałem "Opowieści z Lyokoverse". Same "Podszepty" opowiadają o tajemniczych głosach, które zaczęły dręczyć Lunę od czasu pokonania Sombry... oraz tym jak zaczęła staczać się w otchłań szaleństwa, by... cóż sami pewnie wiecie...

    W zbiorze znajdziecie też miniaturkę "Ucieczka królowej Idube" oraz dwie inne luźno związane z uniwersum: "Samych Swoich" i "Najgorszy Dzień w życiu"

     

    Drugą coś z całkiem innego uniwersum, inspirowanego pewnym komiksem, choć również używające części założeń Lyokoverse (trochę dlatego, że o wielu nie myślę jako o swoich założeniach, ale są to dla mnie oczywistości) - mówię o opowiadanku "Moja opiekunka jest wampirem!". W którym to mała Twily dokonuje zatrważającego odkrycia dotyczącego jej drugiej ulubionej opiekunki... (czyli Sunset - która w tym świecie nigdy nie stała się zła...) 

    Kiedyś na pewno będzie więcej z tego uniwersum ;)

     

     

    No i tak na zaostrzenie apetytu... nieco o moich planach fanfikowych na ten rok..

    Spoiler

    Tak wiem, jestem okrutny, powiedziałem, że przez ponad miesiąc niemal nic się nie pojawi, a chcę wam zaostrzać apetyt...

    W każdym razie pozwolę to sobie posegregować na kilka grup

    • Lyokoverse 
      • Dalsze rozdziały "Kodu Equestria", jak dobrze pójdzie może się nawet uda ukończyć (to wersja którą określiłbym jako "do przesady optymistyczna")
      • Nowa wersja "Bólu i Ukojenia" (z konkursu Dolara o Celestii - ale odświeżona i z jedną ważną nową sceną)
      • "Jedność" - wielorozdziałowiec (choć znacznie krótszy niż KE) opowiadajacy o schyłku Wojny Tysiącletniej i wydarzeniach, które doprowadziły do jej zakończenia...
      • "Tajemnica Rowu Lunarnego" - jednorozdziałowiec pierwotnie planowany na statkokonkurs Gandzi, osadzony w czasach początków II Królestwa Equestrii
      • opowiadanie o wielkiej wojnie kucyków z podmieńcami i alikornizacji Celestii i Luny... na które jeszcze nie mam tytułu
      • "Pierwsze kroki" - bezpośrednia kontynuacja nowych początków, jednak już nie w narracji 1 osobowej i pisana z 3 perspektyw... to jakich pozostawię na razie domysłom
      • Rozszerzenie "Trylogii Sunsetkowej" do  tetralogii opowiadaniem o śmierci Scarlet Sword (matki Sunset)
      • Opowiadanie o Dzielnej Do... którego tytułu na razie nie zdradzę
      • "O trzech Królestwach, czyli (nie aż tak) krótka historia Equestrii" - kompletny opis historii Lyokoverse: od legendarnego Złotego Wieku po czasy drugiej (tudzież trzeciej, zależnie od tego jakiego historyka pytać) diarchii. 
      • Jeżeli ukończę KE to także pewien jednorozdziałowiec osadzony jakiś rok później oraz pewna ich seria rozgrywająca się w ludzkim świecie...
    • Nasza Małą Sunset - jak dobrze pójdzie w tym roku powinno się udać to zakończyć, a może nawet... zacząć kontynuację - tak mam w głowie pomysł na kontynuację ;) No i jeszcze mam w głowie mały dodatkowy jednorozdziałowiec do tego...
    • Wampirza Equestria (czyli świat z "Moja opiekunka jest wampirem")
      • "Krwawy Diament" - opowiadanie o matce Sunset i jej mężu
      • i może rozpoczęcie mojego głównego opowiadania w tym świecie, ale co do tego jeszcze nie mam pewności
    • Tłumaczenia
      • Past Sins 2.0... a co poza tym to się jeszcze okaże
    • Inne
      • Publikacja paru moich Lyokowych opowiadań na forum
      • ...i może też jednej całkiem nowej serii, osadzonej w świecie przypominającym ten z Equestria Girls, ale z pewnymi znaczącymi zmianami...

    Żebym tylko znalazł czas na napisanie tego wszystkiego... no dobra, część wymienionych rzeczy ma już przynajmniej jakieś szkice/parę scen. Nie wykluczone są też inne niespodzianki ;)

     

  6. Miło to słyszeć Choć akurat sam bym pewnie nie powiedział, że to opowiadanie, z którego jestem najbardziej dumny - bardziej dumny w sumie jestem choćby z "Naszej Małej Sunset"... a to... prosty koncept, i dobudowanie wobec niego reszty. Reakcja Twilight była pierwszym co zostało z tego opowiadania wymyślone... reszta doszła potem jako tworzenie kontekstu Aczkolwiek... z pewnością przewiduję jeszcze jakieś opowiadania w tym świecie - przynajmniej jedno dłuższe (choć z nim prawdę powiedziawszy wolałbym trochę poczekać - punkt w którym historia wyraźnie "rozchodzi się" z komiksem już dawno w nim nastąpił, ale wciąż są tam pewne rzeczy, które nie mają jeszcze odpowiedzi, a mogłyby mi one pomóc) i jedno krótsze. W zasadzie prace nad nimi nawet już są zaczęte...
  7. W tym temacie znajdziecie większość moich opowiadań z Lyokoverse. Czym jest Lyokoverse? To stworzone przeze mnie uniwersum fanfikowe - tysiące lat historii, cały system magii i ogólnie bogate światotworzenie. Wszystko mocno oparte na serialu, choć z własnymi dodatkami ubogacającymi świat. Więcej możecie o nim przeczytać tu. Część opowiadań z Lyokoverse ma już swoje tematy i każde dłuższe (no i jakieś kolejne serię - planuję jedną rozgrywającą się po Kodzie Equestria, ale może będzie tego więcej) nadal będzie zyskiwało własny temat, tu zaś będą trafiać wszelkie jednorozdziałowce i miniaturki (drabble i takie tam - opowiadania dużo krótsze niż 1000 słów) - co będzie z opowiadaniami innych autorów, którzy zdecydują się coś napisać w Lyokoverse? O ile te opowiadania zostaną uznane za kanoniczne, to oczywiście tu podlinkuje, ale naturalnie będą mogli założyć własny temat jeśli tylko zechcą. Na razie przedstawiam wam dwie znane już miniaturki... oraz całkiem nową opowieść: "Podszepty". Opowiadania (w kolejności chronologicznej, w nawiasach kwadratowych lata Przed Powrotem Luny - PPL; w spoilerach opisy. A w nich spoiler z ewentualnymi dodatkowymi informacjami dla ciekawskich) "Ucieczka królowej Idube" (11705 PPL) [miniaturka(300 słów)][adventure][sad] "Podszepty" (1042-1000 PPL) [oneshot][sad][dark] NOWOŚĆ! "Sami swoi" (~25-30 PPL) [drabble][komedia][slice of life][random] NOWOŚĆ! "Najgorszy dzień w życiu" (12 PPL) [Drabble][komedia][slice of life] Pozostałe opowiadania Lyokoverse Krótki przewodnik po świecie
  8. ...właściwie to dhampirem, ale kto by się przejmował takimi szczegółami. Cóż, może rzeczony dhampir/wampir wychodząc na dwór w świetle dnia… Ale przejdźmy do rzeczy… o to moje najnowsze opowiadanie, rozgrywające się w świecie inspirowanym serią komiksów "Dostosowując się do nocy"("Adoptning to Night"), nazwanym przeze mnie "wampirzą Equestrią" (tak wiem, moja pomysłowość nazewnicza nie zna granic) - gdzie jak się pewnie domyślacie w Equestrii spotkamy istoty nocy takie jak wampiry czy wilkołaki i nie tylko… (jakby co od razu mówię, że pytałem autora o zgodę i nie miał nic przeciwko) Ponadto w mojej wersji Sunset, wychowywana od maleńkości przez Celestię nigdy nie stała się zła, ani nie uciekła do ludzkiego świata… i podobnie do Cadance czasem opiekowała się małą Twily… która pewnego dnia odkryła jej sekret - Sunset jest dhampirem! Dla tych którzy nie wiedzą: dhampir to pół wampir, owoc związku wampira ze zwykłym śmiertelnikiem - tak, matka Sunset była wampirzycą… Więc nie przedłużając dalej… zapraszam do lektury: Moja opiekunka jest wampirem! korekta: Midday Shine
  9. To opowiadanie było… dziwne. Nie nazwałbym go komedią, bo nie sprawiało wrażenia szczególnie zabawnego, ani nawet jakiegoś większego starania się o to, było po prostu dziwne. Ale jednak w dość pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ta dziwność była intrygująca - dlaczego Celestia stała się pająkiem? Co tak zaburzyło jej percepcję? (Bo w normalnych warunkach takie zachowanie by kompletnie do niej nie pasowało) Wielka szkoda, że opowiadanie nie próbowało na te ani na żadne inne pytania odpowiedzieć, przez co sprawia wrażenie urwanego w połowie i pozostawia taki niedosyt… na szczęście jest też kontynuacja, powiedziałbym, że nawet ciekawsza, bo dodająca kilka kolejnych intrygujących wątków - jak antymagiczne właściwości sieci tkanej przez Pająklestię… ale znowu cierpi ono na tą samą przypadłość co pierwsze opowiadanie. Generalnie jednak jest całkiem przyjemne - choć aż prosi się o jakąś rozbudowę i wyjaśnienie otwartych wątków - tłumaczenie też całkiem dobre, za wyjątkiem paru drobiazgów, które jednak mocno drażnią. Po pierwsze miejscami niezgodność rodzaju gramatycznego czasownika i podmiotu ("granatową alicorn") no i właśnie to "alicorn" przez "c". Niby drobiazg, ale bije po oczach. W mojej opinii sprawiający wręcz wrażenie jakiejś fuszerki i nieudolności, czemu przecież przeczy cała reszta.
  10. Do tego opowiadania mam… mieszane uczucia. Bardzo, bardzo mieszane uczucia. Gdyby nie moja własna próba zmierzenia się z podobnym motywem (czyli “Nasza Mała Sunset") to prawdopodobnie po przeczytaniu przedmowy, no a już na pewno po prologu to opowiadanie bym rzucił w kąt i nie wrócił… a jednak zdecydowałem się zobaczyć jak Psoras podszedł do tego motywu - choć i tak z góry wiedziałem, że będzie to bardzo różne od mojego podejścia i oczywiście się nie myliłem. Właściwie na początku nawet tak mnie zraziło, że chętnie bym oddał “antygłos" na epic, ale… czytając dalej zmieniłem zdanie. Niemniej jednak sam wciąż bym absolutnie na to opowiadanie takiego głosu nie dał. (Aha i lojalnie ostrzegam - w mojej opinii może się znaleźć nieco spoilerów, raczej nie jakichś wielkich, ale jednak.) Dlaczego tak się z początku zraziłem? Cóż powodów jest kilka. Na początku sama opinia Psorasa na temat tego “dlaczego nie lubi MLD i to i tamto zrobi inaczej". W wielu punktach się z nią kompletnie nie zgadzałem, co zapowiadało raczej niezbyt podobające mi się rozwiązania. [Przede wszystkim z jego oceną bohatera z MLD, który w mojej opinii wypał całkiem przekonująco porównanie typu “ja mam za sobą paromiesięczny pobyt w USA, więc wiem, że wcale nie jest ciężko" uważam za nietrafiony - choćby dlatego, że bohater był do tego jak jest w USA przyzwyczajony od samego początku, poza tym fabuła dość jasno sugeruje, że jego rodzice zmarli gdy był jeszcze w bardzo młodym wieku, prawdopodobnie gdy dopiero wszedł w dorosłość, więc porównywanie tego do sytuacji 50-letniego mężczyzny jest kompletnie od czapy. Taki depresyjny stan bohatera był w takiej sytuacji jak najbardziej zrozumiały i ten bezimienny broniacz z ciężką traumą był dla mnie znacznie bardziej przekonującą i wzbudzającą sympatię postacią. Podobnie Rainbow w oryginalnym MLD wypadła dla mnie wiarygodniej.] Ale to nie wszystko. Generalnie sama idea “szalonych inżynierów" i większość tego co z nią związane było dla mnie po prostu naciągane i nie wyglądało to wiarygodnie, raczej absurdalnie, momentami było wręcz żenujące lub wkurzające (np orbitalne działo facepalmowe). Szczególnie idea światów równoległych przy tak luźnym podejściu do tego. Są sobie… no i po prostu są. Albo zostają wykorzystane do stworzenia prologu, który uparcie silił się na śmieszność, a we mnie wywoływał raczej zażenowanie. No i kwestia Equestrii… jednoczesne istnienie Equestrii i serialu… to była jedna z głównych wad oryginalnego MLD (zaraz po konstrukcji opowiadania, sztucznie dążącej do nierozwiązywalnego dramatu) - ale ono jednak w moim odczuciu potrafiło przekuć tę wadę w zaletę, dobrze wykorzystać takie niepodobające się mi założenie, dając w zamian coś, co pozwoliło mi je bez większych problemów zaakceptować(chodzi tu przede wszystkim o piękną więź ojciec-córka między bronym i Rainbow, czego tutaj kompletnie zabrakło). Tu jednak nie dość, że autor poszedł niejako o krok dalej wprowadzając niejako stałe kontakty tych światów, to jeszcze nie dał w zamian nic co uczyniłoby to dla mnie strawniejszym. W dodatku - to chyba jedno z największych kuriozów, choć było ich sporo - twierdzenie jakoby serial “strywializował kwestię alikornizacji Twilight"... tymczasem samemu właśnie trywializując to robiąc z niej po prostu jakiegoś urzędnika administracji państwowej. Nie mówiąc o skrajnie irytującym założeniu typu “MLP to serial dla małych dziewczynek, więc wszystko musiało tam wyglądać tak a nie inaczej, więc w rzeczywistości NA PEWNO TAK NIE WYGLĄDA". No i jeszcze ta Rainbow - żyjąc w monarchii i będąc Elementem Lojalności, do jasnej stodoły! - twierdzi, jakoby demokracja była lepsza od monarchii. Nawet przy lubianym przez niektórych założeniu, że jest “grupowym bezmózgiem" (które do tego opowiadania zdaje się niespecjalnie pasować) wypada to kompletnie niewiarygodnie. (A jej argumenty są tak żałośnie słabe, że wypada to jeszcze gorzej). Ale dobra, bo trochę się zagalopowałem i przeszedłem do końcówki. No i ostatnie dwie rzeczy z takiego pierwszego wrażenia. Pierwszą jest fakt, że od razu wiemy skąd Rainbow wzięła się w naszym świecie. Usuwa to tę nutkę tajemniczości, którą mieliśmy w pierwotnym opowiadaniu. Czy wyjaśnienie tego było tam przewidywalne i słabe? Może. Ale nie było gorsze od tutejszego, a nawet wiarygodniejsze, zdecydowanie bardziej przekonujące. I jednak nie podawanie go wprost miało wpływ na nastrój opowiadania. Drugą kwestią są te teksty przed każdym rozdziałem, na ogół żenujące i irytujące. No i ten bijący od narracji cynizm... To niestety nie koniec wad, bo i w trakcie się ich nieco pojawiło. Po pierwsze pojawiające się wulgaryzmy… niby autor ostrzegał, ale i tak w wielu miejscach były one wręcz na siłę wciskane i na obejściu ich bezpośredniego cytowania opowiadanie tylko by zyskiwało (po co cytować wulgarne okrzyki w tle, które akurat nie mają wielkiego znaczenia dla obecnej sceny?). Druga kwestia to postacie. Dla mnie osobiście większość była co najwyżej nijaka. Nie w sensie złego skonstruowania, ale po prostu nie wzbudziły mojej specjalnej sympatii, były mi raczej obojętne, a przecież czytając chcę by losy postaci BYŁY dla mnie ważne. Tu tego generalnie nie było, ponadto parę postaci (np pracodawca tego bronego ze sklepu) wzbudziły we mnie silną antypatię. Koncepcja nie ukrywania Rainbow i nawet pójścia z nią na policję, by zgłosić zaginięcie… nie… ten koncept i jego realizacja wydawały się skrajnie sztuczne. O ile rozumiem to w wypadku powiedzmy najbliższej rodziny, ale tak po prostu publiczne z nią paradowanie… i oczywiście cały ten czas nie wzbudziło to tak naprawdę ŻADNEJ sensacji? Nie kupuję tego. Podobnie irytujące było dla mnie założenie, że w Equestrii (“oczywiście") faktycznie mówi się po angielsku, choć logicznie rzecz biorąc najwięcej sensu miałby raczej jakiś zupełnie nie znany nam język. (I jeszcze opiekun Rainbow Dash dręczący ją bajkami z angielskim dubbingiem zamiast polskiego...) No i to gdy u jej rodzinki wątek wiary został wykorzystany właściwie tylko po to by się z niej ponaigrywać… kiepskie zagranie, bardzo kiepskie. Nawet jeśli Rainbow przejmująca się zbawieniem Pawła była na swój sposób ujmująca - mimo próby autora ukazania tego w jak najbardziej absurdalny sposób. I świat przedstawiony… niektórzy tu widze pisali, że jest “bardzo polski"... ja kompletnie tak tego nie odczuwałem. Ja w tym ani krzty polskości - prawdziwej polskości, prawdziwie polskiego ducha - nie odczuwałem. Jedynie tanie jechanie na stereotypach i do bólu nudną i nieciekawą szarą codzienność. Czy takie naturalistyczne przedstawienie było realistyczne? Może, ale jednocześnie taki wyzuty z choćby krzty idealizmu świat był dla mnie zwyczajnie nudny. Może i umiejętnie wykreowany, ale nudny. I kompletnie bez klimatu. Kontrast ze skrajną nierealistycznością “szalonych inżynierów" tylko wszystko pogarszał. Główne bohaterki pod koniec też wypadły kiepsko w moim odczuciu, sposób mówienia Applejack to już w ogóle jakiś przesadzony był. Ale… choć wad było wiele, to nie mogę zaprzeczyć, że historia miała też swoje dobre strony, przez które właściwie nie żałuję, że ją przeczytałem. (Choć właściwie nie przeczytawszy też bym specjalnie tego nie żałował) Po prologu opowiadanie porzuciło ten swoisty bieda-śmieszkizm i choć żenujące motywy zdarzały się tu i ówdzie ogólnie rzecz biorąc było jednak przyjemne, a niektóre fragmenty naprawdę potrafiły rozbawić. Nie da się też zaprzeczyć, że technicznie jest to bardzo dobrze napisane. Choć faktycznie te przejścia między narracją 1- i 3-osobową były słabe, moim zdaniem powinno się zdecydować na jedną wersję. Dresiarze stający w obronie Pawła i Rainbow bez wątpienia są bezcenni i to ich wciąż rozwalające “Kuc ze skrzydłami on będzie zawsze tu z nami!", “Ona jest nasza, bułacka."... powiedziałbym nawet, że były to jedne z tych nielicznych światełek czegoś pięknego przebijające się przez tę nudną i ponurą rzeczywistość świata przedstawionego. Bardzo też polubiłem profesora Mirosława Mielczarskiego. Naprawdę sympatyczna postać, właściwie szkoda, że nie było go więcej. Potrafił też być rozwalający (“Pizza ze schabowym i ziemniakami? Moja ulubiona!") no i wątek badań nad Rainbow Dash był jednym z moich ulubionych, fajnie różne kwestie biologii kucy powyjaśniałeś. Co prawda takie czysto genetyczne wyjaśnienie znaczka (no i właśnie - te anglicyzmy typu “cutie marka" to kolejna rzecz, która irytowała) już takim fajnym pomysłem nie było, ale jednak większość tego była zrobiona świetnie. No i kolejny plus za nieco zagłębiania się w sam system magii, choć niestety tam gdzie stykało się to z wątkiem szalonych inżynierów w dużej mierze traciło swój smak. No i jeszcze wątek tego angielskiego u Rainbow… tu muszę przyznać, że tak jak koncept mi się nie podobał, tak to jedno zdołałeś przekuć w siłę opowiadania. Wątek Rainbow uczącej się polskiego naprawdę mi się podobał, kilkakrotnie potrafił nawet rozbawić. I koncepcja “walki na kolby" faktycznie była śmieszna. Jedna rzecz apropo szalonych inżynierów mi się jednak (prawie) podobała - ich hymn... “Plany techniczne"... tylko, że autor musiał dołożyć łyżkę dziegdziu i dać angielską wersję... Podsumowując… czy postawiłbym go nad oryginalne MLD? Absolutnie nie! Czy nie miał więc mocnych stron? Ależ miał i to nawet całkiem istotne (wchodzenie w biologię światów fantastycznych, systemy magii itp to coś co uwielbiam) niestety w moim odczuciu już koncepcyjnie był dla mnie raczej czymś słabym i mimo technicznie dobrej realizacji, to w moim odczuciu ona jednak też leży. Pod wieloma względami to opowiadanie jest przeciwieństwem tego, czego w opowiadaniach szukam i czego od nich oczekuję. Jednak mimo to nie było tak źle. Nie mogę też powiedzieć, że się rozczarowałem - bo wbrew słyszanym bardzo pozytywnym opiniom nie miałem specjalnie wygórowanych oczekiwań - ale też ani trochę mnie on nie porwał. Raczej wątpie bym miał kiedykolwiek do niego wracać(a do oryginalnego MLD, a raczej jego fanowskiej ekranizacji, niemal na pewno będę). Jak dla mnie pomysł wyjściowy lepiej się sprawdzał właśnie w oryginalnej formie.
  11. To opowiadanie było… dziwne. Tak, to jest w sumie najlepsze słowo na jego opis. Niestety nie mogę powiedzieć, by dla mnie była to dziwność w pozytywnym sensie. Cały styl był mocno parodiowy, odnosiło się wrażenie, że autor cały czas próbuje być śmieszny, co wychodziło… jedynie od czasu do czasu, na ogół wzbudzając raczej zażenowanie. Ale to wiadomo kwestia moich gustów czytelniczych, o których już dawno się nauczyłem, że są bardzo specyficzne. Jednym z większych zgrzytów był też fragment, w którym Celestia cieszy się, że już nie ma jej dawnej uczennicy, o której przypomniał jej zachód słońca… każdy wie, że chodziło oczywiście o Sunset, ale nawet tego nie wiedząc, każdy wie też, że tego typu myśli kompletnie nie pasują do Celestii. Więc generalnie taki zabieg to dość niskie zagranie… w którym ciężko dopatrzeć się innego celu niż zrobienie na złość fanom Sunset. Zresztą cała konstrukcja świata wydawała się naciągana i na siłę, taka stricte pod parodiową otoczkę. Sporym niewypałem jest też to, że dwie rzeczy które jak mniemam miały być największym zaskoczeniem (a przynajmniej na to w moim odczuciu wskazywała konstrukcja opowiadania) były… dość oczywiste No jest jednak pewien plus, a konkretnie reakcja głównego bohatera na chore pomysły jakie miała tu Twilight - czyli dość paradoksalnie zostaje on tu w pewnym sensie najnormalniejszą osobą w tym zwariowanym świecie.
  12. Nie, pudło... I ciekawe czy zgadniecie co też może się wydarzyć w kolejnym rozdziale...
  13. Dziś już Wigilia, tak więc z tej okazji życzę wam wszystkim dużo zdrowia, szczęścia i radości, mnóśtwa prezentów, jeszcze więcej Bożego błogosławieństwa na każdy dzień i dużo miłości. Zaangażowania, weny i czasu, tak by wszystkie projekty, jakich się podejmiecie i w jakich udział weźmiecie, kończyły się spektakularnym sukcesem, aby nadchodzący rok mógł być znacznie lepszy od poprzedniego. No i co najważniejsze spędzenia tych świąt z rodziną oraz by Chrystus narodził się na nowo w Waszych sercach.

  14. A któż na to nie czekał... O tym placku nie słyszałem, ale i tak dzięki. A co do tytułu... w sumie jak chcesz, nagroda jest tylko dla pierwszej osoby, ale możesz zostawić innym zabawę zgadnięcia. Albo też dać tytuł tutaj, ale w spoilerze.
  15. Wybaczcie, że tak długo to zajęło... ale - można powiedzieć że w ramach świątecznego prezentu - mam dla was 7 rozdział "Naszej Małej Sunset", noszący tytuł "Najpiękniejsze słowa", jak zwykle znajdziecie go też na mojej stronie. A w nim... Ciekawi mnie też czy ktokolwiek rozpoznał jakąż to bajkę Aelita czytała Sunsetce w tym i poprzednim rozdziale... ten kto pierwszy ją poda uzyska specjalną nagrodę - przedpremierowy dostęp do następnego rozdziału... a będzie on również niezwykle istotny