falconek

Brony
  • Zawartość

    208
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

190 Wzorowa

3 obserwujących

O falconek

  • Ranga
    Kucyk
  • Urodziny 18.08.1982

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier

Ostatnio na profilu byli

901 wyświetleń profilu
  1. Wee, nie zauważyłem, że są już oceny! Tradycyjnie dzięki za organizację konkursu i gratulacje dla zwyciężczyni. Mam jednak dwie uwagi: 1: Dreszcz w moich tagach to był tytuł książki z którą zrobiłem crossover. Myślałem, że będzie można się tego domyślić z poprzedzającego go tagu "crossover", ale widać w przyszłości pisząc crossovery, będę musiał wyraźniej zaznaczać z czym crossuję. 2. Scena z Flashem była sceną inspirowaną książką, tak, jak i cały sposób przedstawienia osiedla Tysiąclecia (naprawdę ono wcale tak nie wygląda, jedyne co w tym fanfiku przypomina rzeczywistość, to fakt, że osiedle znajduje się na granicy Katowic i Chorzowa i jest blisko do parku i na stadion. Taką dresiarsko - menelską dzielnicą w Katowicach prędzej jest Zawodzie i okolice Rynku). Przypuszczam, że odbiór tego fanfika byłby inny, gdyby jurorzy znali książkę. Ale to oczywiście mój błąd, bo pisząc crossa z jakimś randomowym wytworem popkultury i wstawiając sceny, które mają sens tylko w kontekście tego wytworu, nie mogę oczekiwać, że każdy będzie go znał.
  2. Początek nie jest najgorszy, postacie są oddane przyzwoicie, nawet nie przerysowane (co szczególnie w przypadku Pinkie jest sztuką). Jednak po chwili zaczyna się dłużyć, jak dla mnie było o jedną scenę nietowarzyskości Sunset za dużo. Stylistyka jest w porządku. Nie ma jakichś poważnych usterek, ale też nie porywa. Niestety, sam tytułowy sekret okazuje się rozczarowaniem. Ogółem uważam, że fabuła została sklecona na siłę, tylko po to, aby dać bohaterkom pretekst do określonych wypowiedzi i wieje nachalnym dydaktyzmem.
  3. Jestem naprawdę pod wrażeniem tego fanfika. Wyciąga on moim zdaniem to, co można najlepszego wyciągnąć z TCB, czyli poważne podejście do problemu przemiany własnego ciała i różne postawy z tym związane, konflikty społeczne, czy kwestia asymiliacji konwertytów i wpływ ponyfikacji na nich. Żadne z tych zagadnień nie jest zbyte machnięciem ręki. Lektura jest przyjemna. Większa część fanfika to doskonałe slice of life z wyrazistymi postaciami, naturalnie brzmiącymi dialogami i bogatymi relacjami między postaciami. Jednak to co najbardziej przyciąga w trakcie lektury i pozostawia dobre wrażenie po jej zakończeniu to wewnętrzny konflikt głównego bohatera, na którego rozstrzygnięcie czytelnik oczekuje (prawdę mówiąc, do połowy fanfika miałem wrażenie, że zmierza to w zupełnie inną stronę), absolutnie genialna końcówka i to, że po zakończeniu lektury pozostaje kilka rzeczy do przemyślenia. Jeśli chodzi o głównego bohatera, to budzi on sympatię swoim poczuciem humoru, ale jego motywacje są co najmniej kontrowersyjne - wielu czytelników z pewnością będzie przeklinało jego bezsensowny, choć naturalny i całkowicie zrozumiały upór. Na końcu można tylko zapytać, czy było warto. Drugą ważną postacią jest pani doktor z Biura Adaptacyjnego. Trudną ją opisać bez spoilerów, ale jest to postać równie ciekawa, jak główny bohater. można by nawet powiedzieć, że jest drugą stroną tej samej monety. Konstrukcja opowieści pokazuje, że Autor przemyślał wszystko w najdrobniejszych detalach, od początku do końca. Informacje są dawkowane we właściwym tempie, zwroty akcji tam, gdzie być powinny i, podkreślę to jeszcze raz, absolutnie satysfakcjonujące zakończenie. Fabuła ma kilka drobnych wpadek, jak np. reakcja bohatera na pewną ofertę pracy (przecież to aż krzyczało "jestem magicznym stworkiem, który proponuje ci zostanie czarodziejką", a Tomek jednak nie jest trzynastoletnią gimnazjalistką), czy pytanie, po co właściwie kucyki zajmowały się rekultywacją skażonych obszarów. Niie wpływa to jednak na ogólną ocenę. Krótko mówiąc, polecam. Podejście do tematu ponyfikacji i... coś czego nie mogę zaspoilować, a czego czytelnik musi się sam domyślić w trakcie lektury, sprawiają, że zwłaszcza fani posthumanistycznych wątków w s-f będą zadowoleni.
  4. Węglem i Magią - 1498 słów (jadę po bandzie) - https://docs.google.com/document/d/1-qmJec5PyE74Qghds5iVFtkB4cBfiTJnGyYxEaPd_h4/edit?usp=sharing
  5. Czas żebym się wypowiedział jako prereader. Smak Arbuza warto przeczytać choćby ze względu na nietypowe podejście do TCB: kucyki nie są ani zbawcami świata, ani fanatykami ogarniętymi obsesją zniszczenia ludzkości, za to mają bardzo pragmatyczny cel i pragmatyczne podejście do ponyfikacji. Do tego mamy bogaty i spójny świat (chyba nie będzie to przesadny spoiler, jeśli powiem, że kuce i ludzie nie są jedynymi siłami, które próbują coś ugrać), a Autorce udało się uniknąć paru kiczowatych motywów charakterystycznych dla TCB. Nie bójcie się self inserta, bo bohaterka nie jest tutaj wyidealizowaną wersją Autorki. Tak więc polecam i zachęcam do komentowania.
  6. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  7. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  8. No to zobaczmy, czy coś trafiłem. Dzwonek Kapusta (tak, to ta) Łopian (to chyba łopian mniejszy) Rogatka i mak byłoby dość łatwo znaleźć, ale nie było mi po drodze ani nad jezioro, ani na pole.
  9. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  10. Wilczomlecz ;_;
  11. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  12. No dobra, brak umiejętności nie pozwolił mi oddać w pełni tego co chciałem, ale to jest kosmiczna kapusta. Na pewnej planecie pewna roślina rozrosła się tak mocno, że objęła całą planetę, i stała się jedynym żywym organizmem na tej planecie. W końcu jej system korzeniowy rozsadził planetę, ale to nie był koniec. Roślina rozrastała się dalej, aż w końcu objęła słońce, niczym sfera Dysona. Jej korzenie i ogonki liści przystosowały się do pobierania substancji mineralnych z pyłu kosmicznego a masa rośliny sprawia, że ma ona swoją własną grawitację, która utrzymuje wokół niej minimalną atmosferę. Za to promieniowania słonecznego jej nie brakuje.
  13. Faltycznie W-2, a raczej jego pochodne były jednymi z pierwszych wielopaliwowych diesli, ale to nie znaczy, ze ten silnik mógł ot tak sobie pracować na etylinie. Mógł awaryjnie, kosztem pogorszenia osiągów i ograniczenia resursu.
  14. W Armii Czerwonej może i nie, ale w Armii Radzieckiej już jak najbardziej tak - silnik turbinowy z T-80. Autor pisze, że silnik jest "najprostszy z możliwych", czyli całkiem możliwe, że chodzi mu właśnie o turbinę gazową.
  15. Wykona, wykona. Ostatnie dwa tygodnie wybiły mnie nieco z rytmu i zapomniałem o zabawie, ale pomysł na rysunek mam i zrobię.