falconek

Brony
  • Zawartość

    209
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

191 Wzorowa

3 obserwujących

O falconek

  • Ranga
    Kucyk
  • Urodziny 18.08.1982

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier

Ostatnio na profilu byli

957 wyświetleń profilu
  1. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  2. Moim zdaniem, wśród tagów tego opowiadania zdecydowanie brakuje [Slice of Life]. Poulsen ma reputację mistrza tego gatunku i w "Efekcie Magii", mimo, że niewątpliwie jest to opowiadanie przygodowe, to widać. Mocną stroną fika są postacie poboczne. Są one interesujące i charakterystyczne, nawet te, które pojawiają się tylko w tle (urzekł mnie kucharz składający origami). Wiele uwagi jest poświęcone relacjom między bohaterami, dzięki czemu postacie nie wydają się puste. Jedni się lubią, inni nie lubią, a jeszcze inni ze sobą rywalizują. Wszystko to razem tworzy żywe i naturalne otoczenie. Świetnie w kontekście postaci i relacji między nimi wypadła scena narady na Cytadeli i wejście Celestii, a także napięcie między nią, a księżną Adamantium. Plusem jest to, ze chociaż fik jest crossoverem z grą, to w przeciwieństwie do choćby Fallout: Equestria, nie czyta się go jak relacji z rozgrywki. Mało tego, główna bohaterka nie ma w sobie nic z "postaci gracza", a wręcz przeciwnie: w oryginalnym Mass Effect mogła by raczej pełnić funkcję NPC. Co do samego świata, to jest to ciekawe połączenie świata kuców, ze światem ME. Motywy z ME zostały zręcznie połączone z historią Equestii, znalazło się nawet miejsce dla Mane 6. Czyli jest to porządny crossover. Jeśli mógłbym coś zasugerować, to dodać nieco charakteru statkowi "Ponyville". Statki kosmiczne, takie, jak choćby "Normandia" z Mass Effect mogą być niemal bohaterami samymi w sobie. Krótko mówiąc, zapowiada się ciekawy fanfik w ciekawym uniwersum.
  3. Wee, nie zauważyłem, że są już oceny! Tradycyjnie dzięki za organizację konkursu i gratulacje dla zwyciężczyni. Mam jednak dwie uwagi: 1: Dreszcz w moich tagach to był tytuł książki z którą zrobiłem crossover. Myślałem, że będzie można się tego domyślić z poprzedzającego go tagu "crossover", ale widać w przyszłości pisząc crossovery, będę musiał wyraźniej zaznaczać z czym crossuję. 2. Scena z Flashem była sceną inspirowaną książką, tak, jak i cały sposób przedstawienia osiedla Tysiąclecia (naprawdę ono wcale tak nie wygląda, jedyne co w tym fanfiku przypomina rzeczywistość, to fakt, że osiedle znajduje się na granicy Katowic i Chorzowa i jest blisko do parku i na stadion. Taką dresiarsko - menelską dzielnicą w Katowicach prędzej jest Zawodzie i okolice Rynku). Przypuszczam, że odbiór tego fanfika byłby inny, gdyby jurorzy znali książkę. Ale to oczywiście mój błąd, bo pisząc crossa z jakimś randomowym wytworem popkultury i wstawiając sceny, które mają sens tylko w kontekście tego wytworu, nie mogę oczekiwać, że każdy będzie go znał.
  4. Początek nie jest najgorszy, postacie są oddane przyzwoicie, nawet nie przerysowane (co szczególnie w przypadku Pinkie jest sztuką). Jednak po chwili zaczyna się dłużyć, jak dla mnie było o jedną scenę nietowarzyskości Sunset za dużo. Stylistyka jest w porządku. Nie ma jakichś poważnych usterek, ale też nie porywa. Niestety, sam tytułowy sekret okazuje się rozczarowaniem. Ogółem uważam, że fabuła została sklecona na siłę, tylko po to, aby dać bohaterkom pretekst do określonych wypowiedzi i wieje nachalnym dydaktyzmem.
  5. Jestem naprawdę pod wrażeniem tego fanfika. Wyciąga on moim zdaniem to, co można najlepszego wyciągnąć z TCB, czyli poważne podejście do problemu przemiany własnego ciała i różne postawy z tym związane, konflikty społeczne, czy kwestia asymiliacji konwertytów i wpływ ponyfikacji na nich. Żadne z tych zagadnień nie jest zbyte machnięciem ręki. Lektura jest przyjemna. Większa część fanfika to doskonałe slice of life z wyrazistymi postaciami, naturalnie brzmiącymi dialogami i bogatymi relacjami między postaciami. Jednak to co najbardziej przyciąga w trakcie lektury i pozostawia dobre wrażenie po jej zakończeniu to wewnętrzny konflikt głównego bohatera, na którego rozstrzygnięcie czytelnik oczekuje (prawdę mówiąc, do połowy fanfika miałem wrażenie, że zmierza to w zupełnie inną stronę), absolutnie genialna końcówka i to, że po zakończeniu lektury pozostaje kilka rzeczy do przemyślenia. Jeśli chodzi o głównego bohatera, to budzi on sympatię swoim poczuciem humoru, ale jego motywacje są co najmniej kontrowersyjne - wielu czytelników z pewnością będzie przeklinało jego bezsensowny, choć naturalny i całkowicie zrozumiały upór. Na końcu można tylko zapytać, czy było warto. Drugą ważną postacią jest pani doktor z Biura Adaptacyjnego. Trudną ją opisać bez spoilerów, ale jest to postać równie ciekawa, jak główny bohater. można by nawet powiedzieć, że jest drugą stroną tej samej monety. Konstrukcja opowieści pokazuje, że Autor przemyślał wszystko w najdrobniejszych detalach, od początku do końca. Informacje są dawkowane we właściwym tempie, zwroty akcji tam, gdzie być powinny i, podkreślę to jeszcze raz, absolutnie satysfakcjonujące zakończenie. Fabuła ma kilka drobnych wpadek, jak np. reakcja bohatera na pewną ofertę pracy (przecież to aż krzyczało "jestem magicznym stworkiem, który proponuje ci zostanie czarodziejką", a Tomek jednak nie jest trzynastoletnią gimnazjalistką), czy pytanie, po co właściwie kucyki zajmowały się rekultywacją skażonych obszarów. Niie wpływa to jednak na ogólną ocenę. Krótko mówiąc, polecam. Podejście do tematu ponyfikacji i... coś czego nie mogę zaspoilować, a czego czytelnik musi się sam domyślić w trakcie lektury, sprawiają, że zwłaszcza fani posthumanistycznych wątków w s-f będą zadowoleni.
  6. Węglem i Magią - 1498 słów (jadę po bandzie) - https://docs.google.com/document/d/1-qmJec5PyE74Qghds5iVFtkB4cBfiTJnGyYxEaPd_h4/edit?usp=sharing
  7. Czas żebym się wypowiedział jako prereader. Smak Arbuza warto przeczytać choćby ze względu na nietypowe podejście do TCB: kucyki nie są ani zbawcami świata, ani fanatykami ogarniętymi obsesją zniszczenia ludzkości, za to mają bardzo pragmatyczny cel i pragmatyczne podejście do ponyfikacji. Do tego mamy bogaty i spójny świat (chyba nie będzie to przesadny spoiler, jeśli powiem, że kuce i ludzie nie są jedynymi siłami, które próbują coś ugrać), a Autorce udało się uniknąć paru kiczowatych motywów charakterystycznych dla TCB. Nie bójcie się self inserta, bo bohaterka nie jest tutaj wyidealizowaną wersją Autorki. Tak więc polecam i zachęcam do komentowania.
  8. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  9. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  10. No to zobaczmy, czy coś trafiłem. Dzwonek Kapusta (tak, to ta) Łopian (to chyba łopian mniejszy) Rogatka i mak byłoby dość łatwo znaleźć, ale nie było mi po drodze ani nad jezioro, ani na pole.
  11. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  12. Wilczomlecz ;_;
  13. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  14. No dobra, brak umiejętności nie pozwolił mi oddać w pełni tego co chciałem, ale to jest kosmiczna kapusta. Na pewnej planecie pewna roślina rozrosła się tak mocno, że objęła całą planetę, i stała się jedynym żywym organizmem na tej planecie. W końcu jej system korzeniowy rozsadził planetę, ale to nie był koniec. Roślina rozrastała się dalej, aż w końcu objęła słońce, niczym sfera Dysona. Jej korzenie i ogonki liści przystosowały się do pobierania substancji mineralnych z pyłu kosmicznego a masa rośliny sprawia, że ma ona swoją własną grawitację, która utrzymuje wokół niej minimalną atmosferę. Za to promieniowania słonecznego jej nie brakuje.
  15. Przede wszystkim, to naturalne, że grono osób zainteresowanym poważnym komentowaniem fanfików mniej więcej pokrywa się z gronem osób zainteresowanych ich pisaniem. Dla większości ludzi fanfik może być czymś do przeczytania dla zabicia czasu w komunikacji miejskiej, albo do śmieszków na meecie, a nie czymś co mogłoby być przedmiotem jakichś przemyśleń i analiz. Dlatego myślę, że owszem, wszelkie próby zachęcania do aktywności są skazane na niepowodzenie. Właściwie jest jeden sposób, który ma szanse powodzenia: zachęcanie ludzi do pisania. Generalnie komentują ci, którzy sami piszą, więc im więcej pisze, tym więcej komentuje. Ale jak zachęcać do pisania to już nie wiem. Może jakaś kampania propagandowa w rodzaju "Wujek Fandom Cię potrzebuje"? Jedno wiem na pewno: wszelkie próby ograniczania możliwości publikowania w dziale, w szczególności pozostawienia jednej osobie decyzji o tym, czy fanfik "jest na poziomie" na pewno nic dobrego nie przyniosą.