Lightning Energy
Brony-
Zawartość
801 -
Rejestracja
-
Ostatnio
-
Wygrane dni
1
Wszystko napisane przez Lightning Energy
-
Iron w swojej bańce zeskoczył w dół i zaczął się odbijać dużymi skokami tam, gdzie mgła nie dochodziła.
-
-Lepiej się przygotować na ucieczkę. Jeśli dotrze zbyt blisko nas zwiewamy.
-
-Mam nadzieję, że ten kwaso-dym nas nie dorwie.
-
-Jeśli rozrywką nazywasz bolesną śmierć w męczarniach, to ta mgła to festiwal wielki. Na mile śmierdzi kwasem.
-
Iron zauważył mgłę i otoczył się bańką ochronną. Następnie podskoczył i razem z bańką ukrył się na najwyższej gałęzi.
-
Iron przytulił zdjęcie do serca, a z oka poleciała mu łza. -Kocham cię, Rosie. Chciałbym cię kiedyś jeszcze raz zobaczyć. Postaram się wygrać, dla ciebie.-mówił ogier do siebie siedząc pod drzewem.
-
Witaj na forum. Też się niedawno zarejestrowałem, ale witam. Baw się dobrze. Życzę ci miłego czasu spędzonego na forum.
-
Iron przestał wymiotować i usiadł przy drzewie. -Uch, chyba mi coś zaszkodziło-pomyślał. Wyciągnął z grzywy zdjęcie z pięcioletnim nim i jednoroczną Wonder Rose i zaczął wspominać.
-
Iron nagle poczuł, że mu się zbiera na wymioty. Odbiegł więc w krzaki niedaleko i zaczął wymiotować.
-
Iron zszedł z drzewa cały blady. Podszedł do Sunrise i przywitał się słabym głosem: -Cześć, fajnie cię znów zobaczyć.
-
-Módl się, by ciebie nie odnalazła.
-
-Ja ledwo co widzę, głowa mnie boli i mam zamglony widok.-jęknął Iron na drzewie.
-
Iron pojawił nagle się obok grupy. -Też mnie interesuje ten dźwięk.
-
-Co masz na myśli?- zapytał zaciekawiony Iron.
-
Iron zauważył, że Rapid też nie śpi i jest na dworzu , więc podszedł do niego. -Też nie możesz spać?
-
Iron, nadal nucąc, starał się jakoś uspokoić. Przetwarzał wszystko w głowie. -On nie może żyć. On na pewno zginął. To tylko koszmar.-myślał sobie w głowie.
-
Iron wciąż dyszał. Nie mógł uwierzyć, że on wciąż żyje. Przecież go zabił, nie powinien już żyć. Wciąż widział przed oczami te krwistoczerwone oczy i szarą, oszpeconą bliznami, szramami i poparzeniami twarz zakrytą maską w kształcie czaszki oraz pokryty zaschnięty krwią tułów bez ogona. Znów zaczął śpiewać cicho piosenkę jego siostry, aby się uspokoić.
-
Sen Irona Iron szedł długim,czarnym korytarzem. Nie wiedział dokąd idzie, ale wiedział, że dokądś musi iść. Nagle się zatrzymał i zamarł w bezruchu. -Utrzymuj głowę wysoko i nie zadręczaj się przeszłością.- nagle zabrzmiał głęboki bas jakiegoś ogiera. -Drake?! Ty przecież nie żyjesz!- zawołał Iron zdziwiony. -Ja żyję w tobie, In Bello Pacatae. -Czego ode mnie pragniesz? -Czy muszę czegoś chcieć, by odwiedzić przyjaciela? -Nie jesteś moim przyjacielem, nie wybaczę ci tego, co mi zrobiłeś kiedyś! -Zapominasz, że to ja cię wszystkiego nauczyłem? Zapominasz, że to dzięki mnie zawdzięczasz swą potęgę?! -ZAMKNIJ SIĘ!!! -SAM SIĘ ZAMKNIJ GŁUPCZE!!!- Iron poczuł ucisk na gardle. Zaczął się dusić- Pamiętaj, że to ja jestem twoim... -DOOOOŚĆ- ryknął Iron wyzwalając się spod jego okowów. Nagle zaczął spadać do czarnej otchłani. Był coraz bliżej, coraz bliżej... Świat realny Iron nagle się obudził. Zaczął ciężko oddychać. Ten sen... to było takie realne.
-
Iron także postanowił się przespać. Zamknął oczy i spokojnie zasnął.
-
-Lepiej.
-
-Może być.
-
-Wody. Muszę się napić.
-
Iron, nadal leżąc, odpowiedział: -B-boli mnie w-w-wszystko i nie mogę wstać.
-
Iron Flash powoli dochodził do siebie. Nie mógł wcale wstać. Ledwo udało mu się otworzyć oczy. Ciało go bolało. -Ouu. Oj.- wymamrotał obolały.
-
Sen Irona (to co się dziej teraz to jego sen) -Braciszku, no chodź.- wołała mała pięcioletnia klaczka z rubinową grzywą z warkoczem i różową sierścią. -He he. Biegnę Rosie.- krzyczał dziesięcioletni Iron, jeszcze bez blizny. Biegł za swoją siostrą po dystrykcie. Lubili się tak ganiać. Młody Iron skoczył i złapał uciekającą Rose. Oboje upadli ze śmiechem. Nagle podszedł do nich zamaskowany ogier z ostrzem w kopycie. Rzucił nim w Irona, lecz Rose powaliła go na ziemię i przyjęła cios. Iron zobaczył Wonder w kałuży krwi. Nagle obraz się rozmył i stał w ciemności. Słyszał głosy swoich rodziców. -Potwór. -To twoja wina. -Ona nie żyje przez ciebie. -To ty powinieneś zginąć. Świat rzeczywisty Iron zaczął się szamotać. Spod zamkniętych powiek leciały mu łzy. Na twarzy miał wyraz cierpienia.
