Jump to content

Mordoklapow

Brony
  • Posts

    284
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by Mordoklapow

  1. Nie jestem pewien czy dostrzegasz samą podstawę mojej linii argumentacyjnej. Otóż właśnie w tym momencie postawiłeś się na miejscu Boga, i stwierdziłeś, jak by było najlepiej gdyby zrobił, co nie? Założenie, które właśnie poczyniłeś jest niezwykle wręcz odważne: stwierdziłeś, że jesteś na poziomie intelektualnym Boga, zadecydowałeś, że lepiej od Niego wiesz, co powinien robić. Robisz to od samego początku tej dyskusji. Rozumiem, że próbujesz użyć logiki, ale wybacz za ostre słowa, nie wychodzi Ci to najlepiej. Liczba zmiennych od których zależy wynik jest taki duży, że żaden ludzki umysł nie byłby w stanie tego logicznie przeanalizować, chociażby nie wiem jak genialny. To co teraz sugerujesz, jest więc niesprawdzalną tezą, de facto jest wytworem Twojej wyobraźni. Wyobraziłeś sobie, jak to ludzie będą bardziej w Ciebie wierzyli, gdy dasz im jasny przekaz. Co skojarzyło mi się z inną Twoją wypowiedzią: Wybacz, jeżeli to jest nadinterpretacja lub jeżeli nie doceniłem Twoich zdolności umysłowych w zakresie analizy potencjalnych konsekwencji społecznych zjawisk nadprzyrodzonych. Poza tym, nie wiem o co Ci chodzi z tym "Założenia, założenia...", wydaje mi się że jest to dość dobre podejście (moje, nie Twoje :P), inny Bóg rzeczywiście byłby dość kłopotliwy w rozpatrywaniu, według niektórych nie pasowałby wręcz do definicji Boga. Swoją drogą, ja przynajmniej piszę, co zakładam, to dobry nawyk, polecam. Hmmm, może istnieć wiele powodów, bo np. być może Bóg "chce" być postrzegany w różny sposób przez różne osoby, dla nich najodpowiedniejszy. Albo, tak jak sugerowałem wyżej, niektórzy przykładają bardzo mało uwagi stworzeniu rozsądnej(?) wizji Boga. To się także tyczy niektórych ateistów. Eeeee....? Co do tego pierwszego, to zostawię bez komentarza, czekając na tzw. citation. Co do drugiego, to czy Ty byś nie wykonywał rozkazów Boga, gdybyś tylko w Niego wierzył? Fundamentem wiary chrześcijańskiej, jest założenie, że Bóg chce dla nas jak najlepiej. To dość jasno sugeruje, że warto robić to, co nam każe. Nie rozumiem jednak tej części o wspólnym mianowniku, mógłbyś to jakoś dokładniej opisać? To czy oznacza to, że żadna teoria fizyczna nie jest prawdą? W końcu nie ma teorii, która odnajduje pokrycie w realnym świecie, tzn. działa zawsze, wszędzie, w każdej skali. Czy wystarczy nam to częściowe pokrycie? Czym do diaska jest to "pokrycie w realnym świecie"? Teoria heliocentryczna znajdowała pokrycie w świecie (przez jakiś czas). Problem piękna świata jest dość złożony. Jednak prawdopodobnie chrześcijanie którzy zwrócili uwagę na to, jak cierpienie kształtuje ich wiarę nie mają problemu z faktem, że świat jest okrutny. Bowiem taki jest, to nie ulega żadnym wątpliwościom, także Pismo Święte mówi to otwarcie w bardzo wielu miejscach. Inną kwestią jest oczekiwana od chrześcijanina pogarda dla świata materialnego, który to tak bogato, naturalistycznie opisałeś.btw. c++ mocno jak widzę :D. Śmierć jest dla mnie czymś dobrym, łaską zesłaną na człowieka dzięki czemu nie musi męczyć się na tym świecie. Śmierć "zła", rozumiana jako śmierć w sensie duchowym, jest czymś co według teologii chrześcijańskiej może spotkać tylko człowieka. Mam Ci zrobić listę tych, które Ty zrobiłeś? btw, fajna sygna.
  2. Widzisz kolego, definicja myślenia została zainspirowana sposobem postrzegania tego pojęcia przez Chipa, wystarczy prześledzić ścieżkę cytowań by dotrzeć do kontekstu.
  3. Dowód jest raczej anegdotyczny, ale co tam: Jeżeli myślenie uważamy za czynność doprowadzającą nas do prawdy, to ustalmy czym jest prawda. Niech W to przestrzeń stanów naszej wiedzy, wtedy myślenie będziemy uważali za funkcję m: W -> W która w skończonej iteracji da stan prawdziwy, niezależnie od wartości początkowej (nie jestem pewien czy to ostatnie założenie jest dobre). Weźmy więc przestrzeń W wszystkich możliwy stanów wiedzy by się jej przyjrzeć. Warto by spróbować nadać jej strukturę przestrzeni wektorowej, lub chociaż modułu nad pierścieniem, chociaż na chwilę obecną, nie jestem pewien jak to zrobić. Jak wiemy z kwantowej teorii pola, liczba możliwych stanów wszechświata jest nieskończona (fizyka kwantowa zakłada brak górnej granicy energii stanu, a stała kosmologiczna sugeruje brak górnej granicy energii w ogóle). Oznacza to, że liczba stanów wiedzy W jest nieskończona (niestety nie wiem, czy nieprzeliczalna). Wszystkie funkcje W -> W (czyli wszystkie myślenia) mają moc zbioru potęgowego W, podczas gdy wszystkich funkcji W -> W które w skończonej iteracji dają element p jest tyle, ile jest elementów W (czyli nieskończoność). Dowód tego faktu jest trywialny. Oznacza to, że myślenia prawdziwe jest zbiorem miary zero w zbiorze wszystkich możliwych procesów myślowych. Człowiek to coś, co bierze proces myślowy (funkcję W -> W), i w skończenie krótkim czasie odrzuca go, jeżeli jest niepoprawny (nie jest funkcją, która w skończonej iteracji doprowadza do prawdy). Jednak jako że myślenie jest zbiorem miary zero w zbiorze wszystkich procesów myślowych, szansa na wylosowanie go w skończonej liczbie prób zawsze wynosi zero. Człowiek istnieje skończoną ilość czasu, więc ma skończoną liczbę prób. Co kończy dowód - szansa na myślenie wynosi zero, czyli de facto jest to niemożliwe. ∎ To jest w sporej części prawda, chociaż nie jestem pewien co masz na myśli poprzez "istotę rozumną". Tzn. rzeczywiście, niektórzy nieświadomie sprowadzają Boga do poziomu człowieka, próbując np. skrytykować Jego postępowanie tylko na podstawie ludzkiego toku rozumowania, lub wręcz przeciwnie, użyć w typowo ludzkiej ideologii (gott mit uns etc.). Istnieje jednak druga strona medalu: należy zauważyć, że Bóg (w moich założeniach wszechmogący i wszechwiedzący) jest w stanie objawić się (jak już zwróciłeś uwagę, pośrednio) w taki sposób, by było to przyswajalne na poziomie na którym On by tego pragnął. Tzn, jeżeli nazywa Siebie ojcem, to robi to z uwzględnieniem tego, co my jesteśmy w stanie z tego zrozumieć. Podobnie z większością innych przesłań, których jakby nie patrzeć, adresatem jest człowiek, którego ułomności On jest "świadom". W ten sposób można próbować wyrobić sobie wyobrażenie Boga, które będzie miało szansę mieć sens, nie będąc zaledwie ułudą stworzoną przez nasz ułomny umysł. Tak więc jeżeli masz uważasz za problem fakt, że to człowiek stworzył (swoje wyobrażenie) Boga, to pomyśl o tym, że to jednak Bóg stworzył człowieka.
  4. Cześć. Kurczę. Muzyk. Interesuje się przedmiotami ścisłymi. Istnieje pewna tradycja, na tym forum rozwinięta do absurdalnego poziomu. Mianowicie pytanka, zadawane w tematach powitalnych: 1. Czy czujesz się przygotowany na odpowiadanie na pytania pierdyliarda ponyfagów, na tematy które tylko ich interesują? (np. moje) 2. Ulubiony kucyk? Strzelam, że Fluttershy. A drugi ulubiony? Stosunek do Starlight Glimmer? Ona tak ślicznie dzieli fandom... 3. Ulubiony RPG? 4. Na skrzypcach wolisz grywać cudze czy własne? 5. Jakiej muzyki słuchasz? Jeżeli jakiejś słuchasz rzecz jasna. 6. Interesujesz się informatyką i naukami ścisłymi... Masz jakąś ulubioną pozycję popularno-naukową? Może podchodzisz do tego poważniej, i masz ulubiony podręcznik, a nawet artykuł naukowy? Cóż, pozostaje mi życzyć miłej zabawy na forum.
  5. Generalnie obejrzałem. Nie ukrywam, potrzebowałem parę podejść, ale w końcu mi się udało. Początkowo miałem wrażenie, że Star to kopia Mabel z Gravity Falls, tyle że umiejąca czarować. Ba, początkowo to była kopia Mabel z Gravity Falls. Ale to co się potem stało... cóż, nie powiem, zrobiło na mnie pewne wrażenie. Mianowicie pokazano, że można zrobić mega ekstrawertyczną postać z głębią. A nawet jeżeli nie ma jej za wiele, to można ją zagrać/zaanimować tak, by wydawało się, że jest jej wiele. Jakoś wszystkie próby które dotychczasowo zauważyłem i rozpatrzyłem, wyglądały sztucznie i nienaturalnie. Mogę też powiedzieć, że pod koniec robi się trochę ciekawiej. Tera będą spoilery mocno:
  6. Królowa wszystkich herbat.
  7. Co rozumiesz przez "nic nie wychodzenie w życiu"?
  8. Jej życie przynajmniej miało jakiś sens...
  9. Równanie Rarity-Schwingera , czyli równanie na pole o spinie 3/2. Plus jeszcze jedna myśl: Wreszcie kuce będą miały sensowną fizykę. No, może za wyjątkiem zachowania pędu, gdy Tempest daje w mordę tamtej rybce. Ale podoba mi się lot i ruch bohaterek, sprawia naturalne wrażenie, jakby nagle kucyki dostały zarówno elastyczności, jak i masy.
  10. No cześć Muszę przyznać, że trochę nie rozumiem powodu Twojej obecności na forum - wystarczy rzut oka na dział fanficów by dojść do wniosku, że o pisaniu bez przemocy zbyt dużo się tu nie dowiesz... Niemniej, miło że wpadłaś. Kto wie, może nawet pewnego dnia polubisz serial? Pozwól że zgodnie z forumową tradycją zadam Ci parę pytań: 1) Ulubiona piosenka/album/zespół w zakresie rocku psychodelicznego 2) Jakie odcinki kuców próbowałaś oglądać? Cóż, większość osób nie znosi matematyki i fizyki. Ja je uwielbiam. Podobnie z metalem czy dubstepem. Albo ogólniej ze sportami (nienawidzę piłki nożnej). Podobnych przykładów można mnożyć na pęczki. Chociaż w MLP trochę niedorzeczności jest; na forum jest to czasem przedmiotem długich i dość autystycznych analiz. Miłej zabawy na forum!
  11. Słyszeliście kiedyś o teście na samoświadomość z lustrem? Chodzi o to, by postawić np. zwierzę przed zwierciadłem - jeżeli rozpozna że to coś za lustrem to ono, to oznacza że ma samoświadomość. O ile nie będę komentował sensowności założeń eksperymentu, to uważam za ciekawe ewentualne ich konsekwencje. Np. gdybyśmy ustalili, że nie należy zabijać istot samoświadomych, to w każdej rzeźni byłyby takie lustra, w których przed zabiciem świni/kury/krowy sprawdzałoby się czy zwierze rozpoznaje samo siebie - jeśli tak, to je wypuszczamy. Skończyłoby się to tym, że w hodowlach wyewoluowałyby zwierzęta niesamoświadome, a na wolności wręcz przeciwnie. Koniary tworzyłyby szkoły dla koni w których uczyłyby je jak rozpoznawać swoje odbicie. Podobnie schroniska dla zwierząt. Gdyby powstał jakiś komputer, który potrafiłby przejść nasz eksperyment, musielibyśmy trzymać go cały czas włączonego.
  12. A co my tutaj mamy? Równanie Schrodingera! Fizyka kwantowa w kucach potwierdzona! (po raz drugi) I w sumie ciekawi mnie, jak się całkuje babeczki, w szczególności bez żadnej miary. Ogółem muszę przyznać, że za wyjątkiem kolorystyki i tła, to całkiem całkiem. Początkowo kreska trochę mnie odpychała (te pyszczki są jakieś strasznie małe) ale można się przyzwyczaić. No, i była nawet Starlight (chociaż wątpię, by cokolwiek robiła). Tła z drugiej strony... Już w pierwszej scenie wydać było jak cukierkowo kolorowe kucyki walą po oczach na szarobrązowym tle. Słabo. A Canterlot... to dramat. Jakby ktoś zjadł całą paczkę świecowych kredek i potem ją zwrócił. Właśnie te kolory... cóż, to wygląda jakby w połowie prac nad filmem pojawił się ktoś ważny i bezgustny, stwierdził "Hej, to jest film dla małych dziewczynek, od teraz kolory mają być nasycone do wyrzygu" i uciekł liczyć zarobione na zabawkach hajsy. I w ten sposób połowa postaci, teł, obiektów jest dość szara, a połowa wygląda jak sklepowa półka z zabawkami dla dzieci poniżej trzeciego roku życia. Gdyby wszystko było takie stonowane, to spoko; gdyby wszystko było takie jaskrawe to też ok, bowiem oko ludzie przywyka do wysokich nasyceń kolorów. Ale jeżeli pomieszali jedno z drugim to już będzie tragedia. Mam nadzieję że w filmie okaże się to rozsądnie zrobione. Jak się okaże że Twilight w ramach swoich obowiązków będzie musiała zorganizować jakiś badziewny koncert popu, to będę bóldupił. Tak szczerze mówiąc to wkurza mnie kult celebrytów w kucach. Fabuła... cóż, nie oglądam kuców dla wybuchów, walk czy akcji, toteż mam nadzieję że twórcy chętniej pokażą dynamikę charakterów w tej nowej sytuacji, niż głupią, bezmózgą akcję (jak to regularnie robili).
  13. Na początku muszę ostrzec, że nie jestem koneserem epickich ballad metalowych. Pierwsza myśl: brakuje czegoś na dolnych rejestrach. Potem robi się pod tym względem lepiej. W 4:45 straszne zamieszanie się robi. Za dużo instrumentów? Za dużo perkusji? Nie nazywa się to przypadkiem loudness war? Potem to uczucie się powtarza, nie wiem czy inni też mają z tym problem. Sama piosenka jest... cóż.... epicka. Jest to nie o tyle komplement, co po prostu cecha. Od pewnego czasu nie przepadam za tego typu epickością. I ten moment 10:30. Kurczę, to jacyś protoplaści pirate metalu?! I znowu w 11:30 "auuu moje ucho". Żądam ponownego mixingu. Podsumowując... chyba nie moje klimaty. Jakoś tak brakuje mi różnorodności, jakby przez te 14 minut grali i śpiewali to samo. Tak wiem, były jakieś solówki, jakieś Pirate Metale, jakieś marsze, wyciszenia... Ale mam wrażenie, jakby utwór chciał mieć w każdym momencie punkt kulminacyjny. Może na tym polega Epic Metal? Nie wiem. I ten mixing, no sorry, ale mnie to boli. Za każdym razem gdy to słyszę, to robi mi się smutno. Pozwolę sobie na subiektywną ocenę 7/10. Ten mixing! Jednak nie, 7+/10 za pirate metal. Ode mnie coś z progresywnej części pogranicza rocka i metalu: The Package zespołu A Perfect Circle. Smacznego! Ten mixing :(
  14. Nu metal znam głównie z dubstepowych remixów. Trochę ryją banię, ale matma wyższa wchodzi przy tym jak złoto. Ale generalnie Disturbed jest spoko. Od siebie polecę Mastodona od Crack the Skye wzwyż. Na tej płycie zaprzestali growlów i poszli w progresję.
  15. Siemka. Fajnie że wpadłeś. Pozwól proszę, że zgodnie z forumową tradycją zadam Ci parę pytań: 1) Czytujesz nie byle jakie książki... Jak definiujesz nie-byle-jakość? Wiesz, dla niektórych w ten zakres wchodzi Wiedźmin, inni poniżej Zeit und Sein Heideggera nie zejdą. 2) O! Metal. Metal bywa fajny. Jakieś konkretne zespoły? Iron Maiden/Sabaton/Metallica? Może coś cięższego? Czy po prostu słuchasz co Ci w ucho wpadnie? 3) Lubisz Poznań? 4) Od jak dawna oglądasz kuce? Życzę miłej zabawy na forum!
  16. hmmn... jeszcze nie brałem udziału w żadnym quizie. W sumie czemu nie? GEOIDĄ
  17. Wreszcie pojawiła się wersja z oryginalną obsadą, ale o tym za chwilę. Odcinek bardzo mi się podobał - był spokojny, przyjemny, pierwsze EqG bez jakiegoś potwornego antagonisty. Dziewczyny zasługiwały na jakiś slice of life (w szczególności Sunset). Polski dubbing był akceptowalny, chociaż oryginału nie zastąpi. W sumie nie wiem co mogę jeszcze o nim powiedzieć. Trochę mi się nie podoba, że Spike został zepchnięty na margines, chociaż to pewnie trochę ze względu na dość sporą (i wciąż rosnącą) liczbę bohaterek. Cóż solidne 8/10. Pojawiła się parę dni temu wersja z angielskim dubbingiem! Chyba wyciekła ścieżka dźwiękowa i została dopasowana do polskiej wersji językowej: http://www.dailymotion.com/embed/video/k612ZjmoJFshFonpXFW?logo=0&info=0 Według mnie znacznie lepiej brzmi niż polska wersja. Przydałoby się by ktoś ten podpiął link pod pierwszy post.
  18. Mówię o jego walce z Twilight pod koniec. Poza tym, Tirec nic sobie nie zaplanował, leciał bezmyślnie przez co prawie przegrałby przez Discorda, a potem został rozwalony magią przyjaźni. Może gdyby zrobił research mógłby tego uniknąć. Może po prostu SG o tym wiedziała, i zaplanowała to tak, żeby pozostałych M6 nie było na miejscu konfrontacji? Jak mówiłem: skrupulatność i spryt. Czemu nie? Chyba w ten sposób właśnie jednorożce stają się dobre w magii - mając w niej talent i ćwicząc. Wydaje mi się że to właśnie w ten sposób Twilight mogła pozbyć się tego dużego misia w s1e6. Poza tym, chyba nie załapałeś przekazu. Nie uważam że Starlight ciężką pracą zdobyła moc magiczną, lecz że dzięki ciężkiej pracy nie potrzebowała jej by wygrać. Jak pisałem: nie szła na głupią siłę, jak np. Tirec, gdzie walka przypominała zwykłe walenie się po mordach dwóch kolesi w barze. Nie było w tym żadnej taktyki, żadnej finezji, żadnego pomyślunku. Starlight podchodziła konstruktywnie, jak dzieciak który powala trzy razy większego od siebie faceta przy pomocy aikido. Generalnie nie widzę żadnego powodu by sądzić, że jest specjalnie potężna. Nigdy nie wykonywała jakichś potężnych czarów.
  19. Mordoklapow

    Witam!

    Jazz/klasyka zazwyczaj nie jest grany na cały regulator. Więc trochę prawdą jest, że bardziej niż disco polo przeszkadza kultura jego odbioru. Ale w psychologii istnieje ciekawe pojęcie warunkowania instrumentalnego - jeżeli neutralny bodziec A zaczynamy kojarzyć z nieprzyjemnym bodźcem B, to sam bodziec A staje się nieprzyjemny. Disco polo staje się nieprzyjemne gdyż "kojarzy się" z nieprzyjemnym przebiegiem imprez. Tak przynajmniej jest w moim przypadku.
  20. Mordoklapow

    Witam!

    Tośmy się minęli. Może chociaż zaspokoisz moją ciekawość odpowiadając na pytanie: Za co można lubić polski? Część z nas właśnie ją za to uwielbia . A co innego robić? Tańczyć? Nawet jak się tańczy (nie żebym to robił), to w końcu człowiek się zmęczy i musi odpocząć. I co może wtedy robić oprócz wkurzania się na disco polo które uniemożliwia mu wszelaką komunikację werbalną?
  21. Mam wrażenie że zaczynam docierać do pewnej granicy. Z jednej strony mnie to smuci, z drugiej trochę cieszy.


    No, i czuję się oszukany. Nie ma w tym nic kwantowego :grumpytwi: .

  22. Mordoklapow

    Witam!

    No elo. Pytanka: 1) Ulubiony przedmiot szkolny, inny niż plastyka? 2) Metal! Co sądzisz o tym progresywnym (jeżeli cokolwiek sądzisz)? Posiadasz jakiś ulubiony podgatunek metalu? 3) Jakaś fantastyka oprócz wieśka? Polecam Dukaja Bez przesady, czasem Disco Polo posiada frywolnie anegdotyczne, acz estetycznie rytmiczne teksty, nie różni się wtedy tak bardzo od typowej poezji baroku. Gdy czasem opowiada o życiu prostych ludzi, to podchodzi pod taki charakterystyczny dla modernizmu naturalizm. 4) Swoją drogą, do muzyki instrumentalnej masz podobny stosunek? Miłej zabawy na forum! PS. Nie urządzajcie shitstormów w tematach powitalnych, a jak już to chociaż takie, w których może brać udział osoba witana. Mi się wydaje, że głównym przeznaczeniem disco polo jest wkurzanie ludzi którzy chcą normalnie rozmawiać na imprezach. A zważywszy na jego prymitywną budowę, robi to w moim przypadku bardzo dobrze.
  23. Piosenka z jednego z bardzo niewielu anime, które mogę każdemu szczerze polecić.
×
×
  • Create New...