Jump to content

Mordoklapow

Brony
  • Posts

    284
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

Everything posted by Mordoklapow

  1. Nie żeby alkohol był zdrowy, ale: http://content.iospress.com/articles/journal-of-alzheimers-disease/jad01009 Among lifestyle-related factors, low to moderate alcohol drinking has been proposed as a protective factor against the development of age-related changes in cognitive function, predementia syndromes, and cognitive decline of degenerative (Alzheimer's disease, AD) or vascular origin (vascular dementia, VaD) in several longitudinal studies Równania matematyczne... meh, albo rozwiązuje je się zawsze tak samo, albo rozwiązać się ich w ogóle nie da. Dla twoich szarych komórek polecam: a) OM, OF, OLM, OI b) Hardą matmę. Jakbyś chciał coś z owej, śmiało pisz do mnie. c) Żonglerkę. Brzmi mało ciekawie i rozwijająco, ale większość znanych mi finalistów i laureatów OM-a i OF-a żongluje. Poza tym, jak już się wkręcisz, to jest to naprawdę fajna zabawa.
  2. Oho! Kolejni narzekacze na polski system edukacji! Wspaniale. Szkoła winna być instytucją dzięki której: a) nauczysz się że nerka to co innego niż wątroba b) dowiesz się, że Słowacja =/= Słowenia c) ktoś ci powie jak policzyć długość przeciwprostokątnej w trójkącie prostokątnym d) dojdziesz do wniosku że jesteś plebsem z matmy i powinieneś iść do zawodówki, lub że nie jesteś plebsem z matmy i powinieneś iść do technikum, lub że jesteś dobry z matmy i powinieneś iść na polibudę, lub że jesteś megakoksem z matmy i powinieneś robić karierę naukową. Szkoła powinna być oparta na sprawdzonej nauce, nie na pseudonauce, toteż wszelkie próby wciśnięcia tam "rozwoju osobistego" kłócą się z prostą ideą, by szkoła dała nam wiedzę, której rzetelności zawsze możemy być pewni. Po co nam wiedza? Chociażby by cię na każdym kroku twojego życia ludzie w bambuko nie robili, opierając się na braku wiedzy. Regularnie widzę, jak ignorancja sprowadza na ludzi kłopoty i problemy, których mogliby uniknąć ucząc się dokładniej w szkole. Ludzie próbują leczyć raka borówkami czy akupunkturą, wpychają sobie wszelkimi otworami ciała Wielką I Wspaniałą Witaminę C (mimo że prawdopodobnie mają braki połowy innych, w dodatku ważniejszych), twierdzą że ludzie są z natury roślinożerni, wątpią w efekt cieplarniany, myślą, że dodanie układu elektrolizy wody i spalania jej produktów zmniejsza zużycie paliwa w samochodzie. Jest TEGO MILION, a moja wiara w ludzi cierpi przez każdy z tych przypadków z osobna. Bo wcale nie istnieje podział na zawodówki, technika i LO, bo wcale nie ma profilów klasowych, bo wcale nie ma pierdyliarda różnych konkursów organizowanych przez MEN na prawie każdy możliwy temat, bo przecież nie masz WOLNEGO CZASU w którym możesz robić to co ci się żywnie podoba. O ile ja pamiętam, to w czasach szkolnych miałem aż za dużo czasu wolnego. Rzeczywiście, komunizm oświatowy jak w Korei Północnej. Jakoś 200 lat temu gdy dzieci harowały w polu, ludzie nie mieli z tym problemów, Potem, gdy wszedł obowiązek szkolny chyba zresztą też. W ogóle o co Ci chodzi, powinien być przedmiot "jak sobie wybrać żonę/męża"? A z tego co mi wiadomo, w dobrych szkołach organizuje się sesje doradztwa zawodowego. Dodam jeszcze że istnieją szkoły elitarne dla uczniów ponadprzeciętnie uzdolnionych (lub cholernie pracowitych). Jak jest się głupim i się nie uczy porządnie, to opuszczając szkołę rzeczywiście, wszystko czego powinieneś był się nauczyć zapomnisz. Uczenie idiotów jest trudne, nie jest to zadanie jakiemu jest w stanie sprostać jakikolwiek państwowy system edukacji. Ale w sumie to dobrze że system sprzyja głównie średnio uzdolnionym. Czemu? Bo ich jest najwięcej, działa więc optymalnie. Ale powtórzę się, w zakresie ponadprzeciętnych uczniów, też może działać bardzo dobrze, wystarczy że taki uczeń trochę się postara i dostanie do jakiejś szkoły specjalnej. Kreatywność? Seriously? Kreatywność, to jest coś z czym się człowiek rodzi, i chociażbyś go zamknął w celi na 10 lat, on tego nie straci. Nie jest to (tak jak większość ludzi myśli) umiejętność, lecz wrodzony odruch tworzenia bez względu na okoliczności w których jego posiadacz się znajduje. Co do filmu, propsy za transformację Fouriera, reszta to cienki bait i nadmierna hiperbolizacja.
  3. Mordoklapow

    Budyń

    NO SHIT! Rak mojego raka dostał już raka. Nic tylko uciec i zapomnieć o tym miejscu. A szkoda, bo niegdyś to było świetne forum. Cóż, było, minęło. Jak imperium rzymskie upadło pod naporem barbarzyńców, tak my upadliśmy pod naporem gimbusów. Czas pogodzić się z tym faktem.
  4. Otóż mój Bóg jest połączeniem obu. Sądzisz że to niemożliwe? Heh, dla Niego wszystko jest możliwe. Po prostu nie widzę sprzeczności w Bogu który jednocześnie jest dla mnie w pewien sposób abstrakcyjnym bytem, którego nigdy nie zrozumiem (a nawet się do tego nie zbliżę), jednak któremu ufam i wierzę, że w pewien (charakterystyczny dla siebie) sposób mnie kocha. Na pierwszy rzut oka traktowanie Boga jako niesamowicie abstrakcyjnego, tajemniczego bytu kłóci się z prawdziwą chrześcijańską wiarą, bowiem głównym jej elementem jest - jak zauważyłeś - zaufanie. Specyficzna wiara, że jesteś prowadzony w najlepszym możliwym kierunku, że to wszystko ma SENS. Niedookreślony to dobrze pasujące słowo. Oddaje fakt, że tak naprawdę nie wiem w co wierzę. Nie rozumiem tego. A w Twoim rozumowaniu można zobaczyć jasny podział - Bóg abstrakcyjny, Bóg Chrześcijański. Obie wizje można ze sobą spójnie połączyć. Wystarczy zrezygnować z niektórych założeń. Nie stwierdzasz, że nie może On kłamać, tylko ufasz mu, że cię nie okłamie. No i jeszcze jedno: Dlaczego uważasz paradoks o niepodnoszalnych kamieniach za pierdoły? Nie "wierzysz" w dowody ad absurdum? Wybacz że dałem Ci kompletnej odpowiedzi, jutro mam kolosa i trochę nie mam czasu pisać. Jednak po owympozdroTomku teście wiedzy, z chęcią rozwinę moją wypowiedź.
  5. @Phosky Nie oceniałbym Tosta tak pochopnie, włączył mu się tryb jechania po gimboateistach. Też tak czasem mam. A jakby przestawić parę literek, moje posty wyglądają naprawdę obrzydliwie. Np. Nie sądzę, żeby to tak działało. Po prostu jesteście głupsi, pogódźmy się z tym. Brzmi niesamowicie uwłaczająco, gdybym coś takiego zobaczył, to sam bym zadziałał pod wpływem emocji (co się chyba nawet nieraz zdarzyło). Poza tym, rzeczywiście z dwie osoby były młodsze i jechanie po nich tanimi chwytami erystycznymi było niemiłe. Nie każdy czytuje Schopenhauera, szczególnie w tym wieku. Ale cóż, nadal uważam, że warto się dokształcić, chociażby przy pomocy porządnego i rzetelnego pop-sci, bowiem przechodzenie przez to w porządnej nauce to jest męka. Już sam aparat matematyczny to z 2,5 roku hardej matmy. Mi niestety tak, w szczególności że aspiruję do bycia fizykiem.... Ciężkie życie mądral i półinteligentów....
  6. TAAAK! Nareszcie! Szansa na merytoryczną dyskusję!!! Nawet nie podejrzewasz jak się cieszę. Najpierw jednak chciałbym Cię wyprowadzić z drobnego błędu. Otóż wyobraź sobie, że nie jestem ateistą, tylko chrześcijaninem, praktykującym przez regularne uczęszczanie na katolickie nabożeństwa. Chociaż szczerze mówiąc nie zgadzam się w 100% z doktryną kościoła katolickiego. Nie jestem tutaj po to, by przekonywać ludzi do mojej racji, bowiem już ją mniej-więcej mają - też są to osoby wierzące. Jestem tutaj by w pewien specyficzny sposób utrudnić im życie. Jaki? Zmusić ich do myślenia! Spora część społeczeństwa wyrabia sobie poglądy w wieku przedszkolnym i ich nie rozwija. Nie zderza ich z rzeczywistością, tudzież innymi poglądami. Nie martwi się ich sprzecznością czy nielogicznością. A nawet jak to ludzie robią - to rzadko i z marnym skutkiem. Nie jestem obeznany z historią filozofii, toteż wybacz jeżeli źle zrozumiałem metodykę wielkiego greckiego filozofa - Sokratesa - bowiem częściowo nią staram się inspirować. Wracając jednak do czasów współczesnych, pisząc takie niemiłe posty (z wyjątkiem tego ostatniego, który był ripostą na próbę obrazy) chciałem zapytać się użytkowników piszących w tym temacie o coś w guście "Czy na pewno jesteście świadomi, o czym piszecie?", "Czy wasze poglądy leżą na stabilnych fundamentach?" lub "Czy wiecie w co wierzycie, za co powinniście być w stanie oddać życie?". Zgodzę się odnośnie faktu że Bóg nie ma problemu by pisać o sobie jako o normalnej istocie. Jednak warto sobie też uświadomić, że (chyba) Bóg może być istotą pragmatyczną - czyt. nie przekazuje nam surowej prawdy, tylko tam sformułowaną informację, by można było w nią PO PROSTU WIERZYĆ. Jakby na pierwszych stronach pisma świętego istniała rozprawa na temat sensu wpisywania Boga w logikę dwuwartościową, to szczerze wątpię, by wyszła godnie ze starożytności. Zniknęłaby w odmętach historii, a proroków traktowano by jak świrów. Prawdopodobnie dlatego w Biblii wszystko jest ukazane - na pierwszy rzut oka - dość infantylnie. Gdyby tak nie było, religia nie rozniosłaby się pewnie po świecie, i część Jego dzieci mogłaby nigdy Go nie poznać. Pragmatyzm. Poza tym Bóg pewnie "chce" być zrozumianym przez nas, na poziomie chociaż tym najbardziej podstawowym i prymitywnym. Czemu tak myślę? Cóż, tego nie da się udowodnić, w to się wierzy. Ale co do znalezienia kodu, lepiej opisującego Boga byłbym bardzo za. Serio. Brzmi to trochę głupio... ale hej, czy przypadkiem tak nie powstała matematyka?! Na razie jednak takowego nie mamy, toteż wszyscy musimy się posługiwać naszym prostym, prymitywnym językiem. Jednak powinniśmy być świadomi że jedynie aproksymuje on Boga, a nie opisuje. Uświadomienie tego ludziom także traktuję jako osobisty cel. Poza tym, co do ów ateistycznego Boga - może On oddziaływać inaczej niż przez czynności opisywane przez czasowniki. Jak? Nie mam zielonego pojęcia. Co do czasu, logiki i Boga, jest to naprawdę ogromny problem, którego sam jak na razie nie jestem w stanie rozwiązać. Tego typu tajemnice są trudne, skomplikowane i wymagają czegoś bardzo nietrywialnego - spojrzenia z dystansu. Porzucenia aksjomatów matematyki, logiki i tym podobnych rzeczy. W pełni - jako że jesteśmy produktem świata logiki - jest to niemożliwe. Rozwiązanie, lub chociaż jego kawałki, zobaczyłbym z ogromną chęcią. Faktu, że przed wszechświatem nie było czasu nie traktuję jako dowodu na nieistnienie Boga. Co więcej, jako że uważam że jest On nieograniczony przez logikę, udowodnienie Jego nieistnienia jest więc niemożliwe. Jednak po co to wszystko? By dojść do prawdy. By nie wierzyć w bałwochwalstwa, czary czy mitologię. By być świadomym swej wiary i gotowym na spotkanie z Nim. No, i jeszcze powinienem Ci podziękować za przywołanie mnie do porządku. Chyba rzeczywiście byłem trochę zbyt ostry w poprzednich postach. Głównie przez irytację, bardzo źle reaguję na rzeczy pisane bez zastanowienia. Ach, i nie mówię o ostatnim poście skierowanym do Majora. Jest on prostą ripostą na próbę obrazy, z resztą konflikt z nim to jest trochę inna bajka. Nie można jednak zaprzeczyć, że tego typu zachowania znacznie obniżają poziom - jakże przez nas lubianego - tematu.
  7. Ojej. Major zorientował się jaki jest mój przekaz w wiadomym temacie i postanowił się odgryźć. Brawo, tylko trochę ponad miesiąc zajęło mu przetrawienie w głowie moich trzech postów. Mi zazwyczaj tyle zajmuje ogarnięcie połowy podręcznika do algebry wyższej, ale cóż, nie oceniajmy ludzi pochopnie, zdarzają się i zaćmienia i olśnienia umysłowe. Sądzę jednak, że powinienem zripostować parę rzeczy. Otóż, Majorze Degtyarev: Po pierwsze, proszę Cię, nie obniżaj poziomu w tym temacie. Kiedyś działy się tu całkiem fajne rzeczy, i tylko po to, by za Twoją sprawą przejść na gimbusiarskie memy? Trochę uwłaczające, nie sądzisz? Po drugie, jestem chrześcijaninem, więc próba wpasowania mnie do ateistycznego memu jest niezbyt błyskotliwa. Po trzecie, Twoje kompleksy nie zmienią stanu rzeczywistości, ludzie wierzący są statystycznie głupsi. Pogódź się z tym. No, chyba że nie zależy Ci na byciu mądrym człowiekiem (czego nie wykluczam) wtedy nie masz się z czym godzić. Good for you. edit: Ojej x2 Post Majora zniknął. A taki śliczny mem był.
  8. Czemu "ktoś"? Właściwie to nie jest możliwe, gdyż żeby ktoś coś zrobił, potrzebowałby czasu. A jak nie istniał wszechświat, to nie istniał czas. Nie sądzę, żeby to tak działało. Po prostu jesteśmy głupsi, pogódźmy się z tym. Nie wyciągajmy sobie z dupy komplementów. Przy okazji: jeżeli chcecie filozofować na temat powstawania wszechświata, zapoznajcie się najpierw z tematem. I nauczcie się abstrakcyjnego myślenia, bo wyobrażanie sobie Boga jako wielkiego dziadka siedzącego w niebie jest uwłaczające. Jeżeli zakładacie że Bóg jest nieograniczony przez czas, powinniście również zauważyć że używanie w jego kontekście czasowników jest trochę bezsensowne. Naprawdę, wyszło tyle dzieł z zakresu metafizyki czy ontologii, że nie byłoby żadnym nadużyciem trochę się dokształcić z tej dziedziny. Oczywiście byłoby to pewnie problematyczne - takie dzieła wymagają analityczno-abstrakcyjnego myślenia.
  9. Nie musiał zostać zainicjowany. Początek wszechświata jest też początkiem czasu. Wnioski spróbujcie wyciągnąć sami. Według nauki, ludzie wierzący myślą inaczej. Z tego co mi wiadomo, według nauki ludzie wierzący mają statystycznie niższe IQ i są gorzej wykształceni. Takie życie.
  10. Przy wielkim wybuchu nie było światła. Wtedy w ogóle nie było wybuchu. Była za to zupa kwarkowo-gluonowa. (nie mylić z zupą skwarkowo-glonową) Promieniowanie rzeczywiście się pojawiło, jednak głównie było to promieniowanie gamma. Widzialnego było tam skrajnie niewiele, bowiem temperatury które wtedy osiągano były znacznie, znacznie większe niż te na słońcu (patrz promieniowanie ciała doskonale czarnego). Ogółem rozumienie wielkiego wybuchu jako wybuchu jest dość płytkie.
  11. O, nareszcie znalazł się ktoś, kto umie czytać ze zrozumieniem :D. Tak oceniam ludzi po wiedzy i inteligencji. Po czym innym mam oceniać? Rozmiarze mięśni? Daj spokój, gdybyśmy kultywowali takich ludzi zamiast intelektualistów, nigdy byśmy nie opuścili poziomu technologiczno-kulturowego starożytnego Babilonu. Tak wymądrzam się, mam do tego święte prawo nadane mi przez lekturę pewnej ilości rzetelnej literatury. Osobiście wolę to nazywać przekazywaniem wiedzy. Ale cóż, pokazywanie ludziom, że tak naprawdę są kompletnymi ignorantami którzy nic nie wiedzą, to rzeczywiście słaby pomysł. Wszyscy wiemy jak przez to skończył Sokrates. (wiemy, prawda?) I podoba mi się Twój prejudging. Stawia Cię mniej-więcej w pozycji, w której ja jestem. Poza tym chciałbym zaznaczyć, że do sportu i zdrowego odżywiania nic nie mam. ALE te rzeczy powinny służyć nam, nie my im. Wiele osób znacznie je przewartościowuje. Robienie ze sportu czy zdrowej żywności ideologi, to jest głupota. Pisałem o tym mechanizmie wyżej. W szczególności, że zbyt dużo sportu też może być bardzo szkodliwe - stawy, ścięgna i tym podobne po prostu nie wytrzymują (znam takie przypadki). Z mózgiem tak nie ma, więc jest to kolejny powód dla którego intelekt > kondycja fizyczna.
  12. Specjalnie stylizujesz swoją wypowiedź, czy masz tak naturalnie? Nie napinam dupy. Po prostu wygłosiłem moją teorię. Sądzę, że jest ona logiczna i ma sens. Jeżeli nie umiesz jej obalić, trudno, trzeba będzie uznać ją za prawdziwą. Wiesz że czerwone mięso jest rakotwórcze? I że w sumie dobrze obrobione czyste białko jest zdrowsze od mięsa, bo jest CZYSTE. Mięso zazwyczaj zawiera kupę pozostałości po rozkładzie sterydów mających na celu szybszy wzrost masy u zwierząt hodowlanych. Poza tym, są tam dioksyny i inne świństwa które takie stworzonka sobie jedzą, bo akurat na ziemi znajdą starą oponę, najlepiej jeszcze ubabraną zużytym olejem silnikowym. Wiesz chociaż dlaczego orzechy są zdrowe? Jakie orzechy są zdrowe? Naprawdę, biorąc wiedzę z reakcji własnego organizmu na pewne substancje, można by było stwierdzić że palenie jest zdrowe, picie jest zdrowe, ćpanie jest zdrowe i żarcie cukru jest zdrowe. Polecam coś takiego jak NAUKA. Jakie jest przeciwieństwo zazdrości? Współczucie? To słowo zdecydowanie lepiej opisuje moje uczucia. PS. Już wiem co się liczy. SZACUNEK STARSZYZNY ULICY!
  13. Kult tężyzny fizycznej jest pozostałością po czasach, gdy polowaliśmy na mamuty i mieszkaliśmy w jaskiniach. Teraz, mimo że jedynymi naprawdę pożytecznymi poprzecznie prążkowanymi mięśniami są mięśnie dłoni i serca. Bardzo wysoka sprawność fizyczna przynosi potencjalnie niewielki pożytek społeczeństwu, w przeciwieństwie do wysokiej sprawności umysłowej. Ale jak ktoś nie ma tego drugiego, to cóż, musi sobie dobrze robić tym pierwszym. Naturalna obrona ludzkiej psychiki przed poczuciem bycia beznadziejnym. Rozumiem. "Śmieciowe żarcie" to hasełko łapczywie chwytane przez ludzi, którzy gówno wiedzą o zdrowym odżywianiu i używają jedynie tego pojęcia by poprawić sobie samoocenę gdy tylko widzą kogoś jedzącego w fast foodzie. Ile razy w życiu przeszukiwaliście bardziej naukową część internetu by znaleźć jakąś publikację stricte naukową, o tym czy zdrowy jest dany składnik? A wierzcie, forum dla gospodyń domowych nie jest wiarygodnym źródłem informacji na temat dietetyki. Tak samo jak onetowe galerie. Zamiast więc narzekać na współczesne społeczeństwo, jak to źle je, użyjcie mózgu i upewnijcie się czy wasza wiedza w tej dziedzinie nie nadaje się przypadkiem do potłuczenia o kant dupy. Wysportowanej dupy, rzecz jasna.
  14. Ktoś ogarnia co z dwudziestym odcinkiem drugiego sezonu? Kiedy się pojawi (o ile już się nie pojawił). Kurczę, zewsząd atakują spoilery.
  15. Bardzo fajne źródło statystyk na temat naszego fandomu. Należy pamiętać że jest raczej międzynarodowe, nie dotyczy tylko fandomu Polskiego. http://www.herdcensus.com/
  16. Ja dostałem życzenia od zera znajomych. I mam to bardzo, ale to bardzo głęboko w dupie. Może ma to związek z tym, że nie mam prawdziwej daty urodzin na facebooku. Jednak jeżeli chodzi o mich znajomych, to są to ludzie którym ufam i o których wiem, że można na nich polegać. To się liczy. Nie jakieś puste i niekoniecznie szczere życzenia. Nawet jestem zadowolony, że nie muszę ich zmuszać do niepotrzebnego wytężania sobie wyobraźni przy próbie wymyślenia odrobinę bardziej kreatywnych życzeń niż "wszystkiego najlepszego".
  17. Naprawdę? Przejmujecie się czymś takim? Obrażanie więcej mówi o obrażającym niż obrażanym. Nie widzę sensu martwienia się takimi ludźmi. Po prostu mają problemy z samooceną i naprawiają ją sobie przy pomocy pogardy. Wszyscy tak robimy, odnosimy się jednak do innej grupy ludzi. Czasem lewaków, czasem korwinistów, czasem moherów, ateistów, PO-wców, słuchaczy Justina Bibera itd. Jest to bardzo naturalne dla naszego gatunku zachowanie. A zabronić czegoś takiego? Karać za to? Przecież to byłby krok w stronę politycznej poprawności, której wszyscy tak nienawidzimy. Prawda? Krok w stronę cenzury, oddalenie się od szlachetnej idei wolności słowa. Takich ludzi należy mieć głęboko w rzyci. Zdajmy sobie sprawę, że nie są oni świadomi sytuacji w jakiej się znajdują, więc błądzą. Poza tym, pewnie sporo z nas było podobnymi ludźmi przed rozpoczęciem przygody z serialem. @Pan Pisak Cóż, jak widzę też bardzo lubisz jeździć po takich ludziach, trochę mnie takie uogólnianie boli. Jednak proponowałbym zbytnio polityki w to nie mieszać, idee narodowe rzeczywiście są popularne wśród mało inteligentnych ludzi. Jest tak jednak głównie przez trendy, a nie przez fakt że są gorsze lub mniej logiczne. Przy okazji apelowałbym o nie wyzywanie innych ludzi od idiotów z racji ich poglądów politycznych. To jest trochę uwłaczające (głównie dla Ciebie).
  18. Wybaczcie za delikatne odkopanie posta, ale po prostu nie mogłem się powstrzymać. Naprawdę? Zadaj sobie pytanie, czym jest nauka. Otóż powiem ci, czym nauka nie jest. Nauka nie jest obalaniem tez niemożliwych do obalenia, a taką właśnie tezą jest istnienie Boga. Więc, wybacz, ale ateizm jest postawą nienaukową. Tak samo jak wiara w Boga. Nauka nie jest nieograniczona, powinieneś to wiedzieć. Jeżeli uważasz, że np. fizyka jest taka super fajna, to się trochę jej poucz. Wtedy, dowiesz się, że są rzeczy których nigdy nie ogarniemy umysłem. Np. co było powodem powstania wszechświata, albo co znajduje się wewnątrz czarnej dziury (czyt. za horyzontem zdarzeń). Istnieje jeszcze bardzo wiele niewyjaśnionych aspektów, a co gorsza, zamiast ich ubywać - przybywa. Poza tym, wiesz ile istnieje twierdzeń o nierozwiązywalności równań różniczkowych? Nie umiemy nawet ściśle rozwiązać równań Einsteina dla dwóch ciał! A są to tylko równania Riccatiego (z tego co mi wiadomo). Nawet nie umiemy powiedzieć czy naładowana cząstka poruszając się swobodnie w metryce Schwarzschilda promieniuje! To jest niby taki trywialny problem! A tu lipa, każdy fizyk uważa co innego. Otóż nigdy nie rozwiążemy nawet połowy części problemów wszechświata. Natura lepiej od nas rozwiązuje równania różniczkowe. I na pewno nigdy nie obalimy istnienia Boga, jest to niemożliwe - nie możemy wykluczyć że Bóg jest nieograniczony przez logikę. Więc wybacz, nauka nie jest wcale taka potężna, a intelekt ludzki taki niesamowity. "Magia" jak to pięknie nazwałeś, istnieć będzie zawsze i zawsze jej odpowiednim wytłumaczeniem będzie transcendencja. Niemożliwym do obalenia, tak samo jak do udowodnienia. PS. Wiedziałeś, że jest możliwe istnienie prawdziwego twierdzenia z zakresu teorii liczb, lecz niemożliwego do udowodnienia? Jest to udowodnione.
  19. Geometria różniczkowa to wytwór szatana.

    1. WhiteHood

      WhiteHood

      Zgubiłem się na słowie gerocośtam

  20. Hue, zakładasz że on mówił prawdę. Daj spokój, chyba nie jesteś dzieckiem i wiesz, że wy...rąbane na innych mają tylko ludzie skrajnie chorzy psychicznie. Niektórzy tego nie okazują, czasem nawet zaprzeczają, ale natury ludzkiej nie zmienisz. Mamy niesamowicie wyrobiony instynkt stadny, z tym nie wygrasz.
  21. Ja chciałbym tylko zwrócić uwagę na fakt, że trendy szybciej rozpowszechniają się wśród osobników tej samej płci, toteż jeżeli kuce zaczęli oglądać faceci, to teraz głównie oni należą do fandomu. Jak tylko będę miał czas to rozwinę.
  22. No cóż, martwienie się faktem, że jedne postacie żyją w tylko w jednym uniwersum, nie ma sensu. Po prostu może nie zostały pokazane? Mnie bardziej ciekawi, kiedy pojawi się ludzka Sunset Shimmer. To mogłoby być fajne. Liczę na EqG 4. Mam nadzieję, że pokażą jakieś fajne relacje kuco-Twilight <-> ludzio-Twilight , a może nawet zła Sunset <-> dobra Sunset. Według mnie miałoby to potencjał (niezerowy). W sumie według mnie jeden fajny motyw został zaprzepaszczony: W Crystal Prep dyrektorem powinien być Sombra.
  23. Wie ktoś co z Herd Censusem? Rusza też w tym roku? Fajne źródło informacji to było.
  24. Odcinek specjalnie mi się nie podobał. Był trochę nudny, trochę przewidywalny, i taki nieprzyjemny. Najbardziej chciałbym, by pokazali święta Twilight w nowym zamku. Dobrze rozpoczęli klasycznym motywem ze Spikiem i książką, ale nagle nieprzyjemnie urwali wątek. Tak więc fabuła odcinka mnie nie przekonała. Nowe postaci też. Jakoś tak szaro i topornie. Kamieniście. Nie lubię szarych odcinków kuców, Kuce są po to, by być kolorowe i radosne. I tęcza, hugi, piosenki, więcej tęczy, magia przyjaźni i w ogóle. Nie było niczego z tej listy.... Z relacji na poziomie AJ - Pinkacz, nie udało im się wytworzyć niczego nowego. W sumie mam poważnie wątpliwości, czy da się jeszcze cokolwiek wykrzesać z tego połączenia. Pinkie sama w sobie powoli zaczyna tracić umiejętność wywoływania uśmiechu na mojej twarzy. Smutam. Według mnie jeden z najgorszych odcinków jak na razie w tym sezonie. Gorsza była chyba tylko premiera. Też była szara. Kuce powinny być kolorowe.
  25. Cytaty selektywne były najlepsze! Przydałyby się bardzo. Bez nich prowadzenie rozmów na 4 różne tematy jednocześnie, to nie to samo...
×
×
  • Create New...