Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

The Silver Cheese

Brony
  • Content Count

    848
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    3

The Silver Cheese last won the day on August 22 2018

The Silver Cheese had the most liked content!

Community Reputation

906 Equestriańska Legenda

About The Silver Cheese

  • Rank
    Opiekun Pinkie Pie
  • Birthday 09/24/1996

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Śląsk
  • Zainteresowania
    - Gry
    - Muzyka
    - Rysowanie
    - Ludzie
    - Analiza
  • Ulubiona postać
    Z MLP:
    - Sunset Shimmer
    - Spitfire
    - Chrysalis
    - Twilight Sparkle
    - Cheese Sandwich

    Spoza serialu:
    - Silver The Hedgehog
    - Artanis
    - Megaman (seria Starforce)
    - Naruto
    - Warframe

Recent Profile Visitors

8,188 profile views
  1. The Silver Cheese

    Tylko jak mówiłem, za bardzo bierze do siebie to co teraz się dzieje, jednak ... nie umiałbym, mimo to że wiem, że tą pomoc chcę nieść
  2. The Silver Cheese

    Cóż, żali ciąg dalszy, ale teraz to ... sam nie wiem jak ma do tego podejść, bo tego nawet internety nie objawiły mi. Znowu, po tatuażu nadeszło coś czego sam nie spodziewałem się. Zacząłem mój związek 8 miesięcy temu, było to po Pyrkonie, odezwała się do mnie wtedy dziewczyna i cóż ... dałem wtedy szansę, nie wiedząc nawet, że jeszcze do końca nie rozumiem uczucia jakim jest miłość. I były dobre jak i złe dni, ale jednak odbijają mi się sytuację jak metaforycznie wskakiwała do dołu, ja ją wyciągałem, i tak znowu i znowu. Początkowo nie miałem jakoś z tym problemu, ale im bardziej się to powtarzało to tym bardziej czułem, że nie mogę być partnerem, który ma wyłącznie ratować i wyciągać z jednego z jej problemów (a parę udało się rozwiązać). Także i to, że wie w co chcę iść, jaką ścieżkę objąć, a ona niestety jeszcze nie wiem, szuka tego . To co jednak tu chciałem przekazać, to to, że dzięki niej mniej lub bardziej zrozumiałem czym miłość właściwie jest i że nieświadomie, nie planowo dokonałem zdrady . Przed związkiem jakoś zawsze lubiłem patrzeć na jedną artystkę, jak była na meetach to lubiłem chodzić też na jej wykłady. I nie czułem, że to coś znaczy, nawet miło z nią rozmawiam, proszę od czasu do czasu o pomoc. Tylko, że ... nie wiedziałem że to może coś znaczy, że już wtedy, te 8 miesięcy temu się jakby starałem, ale nie że jednak się zbliżyć, poznać bardziej, bo coś mnie do niej ciągnie. I to nie tak, że ... no wiecie, do łóżka, nie pociąg w tym sensie. I teraz mam decyzję, która boli - że aby poznać to uczucie miłości muszę zadecydować, a żadna strona nie zyska niczego. Jeśli bym został przy starym związku to będę się bił, że przez ten cały czas starałem się o inną, nie wiedząc nawet, że to coś jest i nie wiedziałem, że coś takiego myślę. Jeśli zerwę, a nie mogę powiedzieć, że było aż tak źle, było wiele miłych chwil - tylko zostawiam dziewczynę w dość złej sytuacji, za parę miesięcy ma maturę, a mimo to wiem, że jej chcę okazać pomoc, troskę, ale nie jako partner, bo czuję że jej się to należy (jak i wierze od strony religijnej, że też chcę i powinienem, ale przede wszystkim chcę). Tylko jest jasne, że ... nie będzie chciała zostać przyjaciółką. Co o tym myślicie, czy ja już jestem ostatnim debilem?
  3. The Silver Cheese

    Wiem, że czasy są już zupełnie inne i tatuaż to nie jest od razu wyznacznik bycia kryminalistą czy bycia w towarzystwie, które tatuażu wymaga. Mimo to, moje uczucia nie potrafią obejść tego, nie umiem się przekonać, bo cały czas mam to przeświadczenie, że to nie jest droga, w której bym ja wspierał partnera. Pół biedy jakby to było coś innego (inny gust muzyczny dla przykładu), gdzie to można schować, wiedzieć i akceptować to bo każdy jest inny. Tylko, że tatuaż jest stały, nie wymaże się go od tak, obcowałbym z tym na każdym dniu i ciężko mi tu mówić, że to jej wybór i jej ciało kiedy ... ja mam być najbliżej i mnie gorszy coś takiego
  4. The Silver Cheese

    To czas na moje żale, ale takie, że sam już nie wiem co mógłbym lepszego zrobić. Otóż ja oraz moja dziewczyna napotkaliśmy coś z czym nie potrafimy dojść do ładu - tatuaże. Ona - zrobiła pierwszy jako pamiątkę po 18 (miałem mieszane uczucia, ale zrozumiałe, miało to sens i nie zatrzymywałem, ba nawet nieco zgłębiłem temat aby pomóc),. Tylko, że tydzień po zrobieniu tatuażu poczuła, że chce kolejny, a to ... tknęło mnie bardzo, inaczej niż jak pierwszy raz mi o tatuażu mówiła. I niedawno temat wrócił, a ja jako, że zacząłem myśleć nad sobą, tym co czuję wobec tego oraz że znowu poczułem mega dyskomfort jak ten temat wrócił to ... zrozumiałem, że nie widzę się z partnerem który by tatuaże robił i myślał o nich. Nie jest to w moim mniemaniu dobra droga do podjęcia. I wiem jak to brzmi, ja wiem że to ograniczające dla drugiej strony, ale ... nie umiem tego obejść. Mi się tatuaż kojarzy negatywnie z naznaczeniem, konsekwencjami. I nie mam problemu jak ktoś na ulicy czy znajomy ma (ot jego życie, sztuka to też jest). Członek rodziny? Cóż, bym coś powiedział, ale nie mam prawa mu tego zakazać, i to samo się tyczyć powinno partnera życiowego, ale ... nie widzę się w czymś takim, w tym że najbliższa do końca życia mi osoba miałaby się tatuować, nie ważne czy w dużych czy małych tatuażach. I jest dylemat, bo temat rozwinęliśmy, drążyliśmy i na 99% mieliśmy zerwać, ale jednak ... spotkaliśmy się, myślimy i coś nas pcha nadal, ale temat nie jest zamknięty i dręczy. Macie jakieś przemyślenia, alternatywy (nie, tatuaże z henną nie wchodzą w grę)? Pierwszy raz nie umiem dojść do czegoś rozsądnego, bo dając decyzję "ja albo tatuaż" nie jest dla mnie ok, zaś ta wynika z tego co wierzę i co czuję i sam bym nie chciał się męczyć z takim partnerem, ale też nie jest mega fair, że moja dziewczyna musi żyć z tym co zdecydowała .
  5. The Silver Cheese

    Wszem i wobec, ustanawia się ... rozpoczęcie rejestracji ! Tak jest, zaczynamy, zbieramy się i zapraszamy bo zostało już tylko niecałe 1,5 miesiąca do wydarzenia! Czekamy na wasze zgłoszenia jak i rejestracje na wydarzenie . Będziemy wraz z czasem informowali o pozostałych rzeczach. Udało się na wszystko dograć, więc nic nie stoi na przeszkodzie aby ruszyć pełną parą! Pozdrawiamy! Link do strony z info i rejestracjami: https://broniessilesia.pl/snowfall-ponymeet-2020/ Link do wydarzenia na FB (publikujemy tam wszystko, zachęcamy do śledzenia wydarzenia): https://www.facebook.com/events/652296845303633/ Ponad to zapraszamy do zapoznania się z naszymi infografikami ~The Silver Cheese
  6. Dostawa internetu, kto zamawiał :rd8:?

    Spoiler

     

     

    1. Zaledi

      Zaledi

      Jaki kraj, taki Ricardo Milos :MJTQO:

  7. The Silver Cheese

    Halo? Tak ty! Mamy dla ciebie coś bardzo ważnego do przekazania tobie oraz twoim przyjaciołom! Wsłuchaj się uważnie, bo dzięki temu zrozumiesz o co w tym wszystkim chodzi ! A więc, nie wiem czy wiesz, ale 22 lutego, w 2020 roku odbędzie się kolejna, już 3 edycja Snowfall Ponymeeta w Katowicach! Zapytasz się pewnie gdzie dokładnie, ale tu większego zaskoczenia nie ma. Miejsce to Miejski Dom Kultury Koszutka, Filia „Dąb”, który znajduje się przy ulicy Krzyżowej 1, z kodem pocztowym 40-111. Mam nadzieję, że już zastanawiasz się nad zarezerwowaniem miejsca w kalendarzu, bo przejdziemy do szczegółów. Ponymeet potrwa od 10:00 do 18:00, a w tym czasie będzie masa świetnych atrakcji, m.in.: - Prelekcje dla osób ciekawych fandomu czy świata, - Gamesroom dla ludzi głodnych rywalizacji z przyjaciółmi, - Artroom dla tych co bazgrają nieustannie po szkicownikach i kartkach, - Konkursy, w których będziesz miał okazje zdobyć super nagrody, - Stoiska, gdzie znajdziesz sporą ilość kucowych i niekucowych gadżetów, - Aukcja charytatywna, dzięki której każdy grosz idzie na cele wolontariatu (czy to schronisko, czy dzieci w potrzebie) - I pewnie coś jeszcze, ale … … to ale oznacza, ze jeszcze coś nadciąga! Obserwuj wydarzenie, bo nigdy nie wiadomo co może się stać, co może zostać zaprezentowane i ogłoszone! Zatem widzisz o czym jest mowa i musisz nam powiedzieć czy się pojawisz! Jak zawsze chcemy aby każda kolejna edycja była wyjątkowa, i nie pozostaje nam nic innego jak powiedzieć tobie, ty innym i my innym, że SERDECZNIE ZAPRASZAMY! Niech i tym razem zróbmy wspólnie kolejne spotkanie, w fantastycznym gronie, fantastycznych ludzi! Wydarzenie na FB: https://www.facebook.com/events/652296845303633/
  8. The Silver Cheese

    Może warto zacząć od tego, że wszystko zależy od tego z jaką grą mamy do czynienia. Gatunków i mediów jest cała masa, tak samo od nas zależy na czym się w rozgrywce skupiamy, i czego od gry oczekujemy. Na pewno gry mają za zadanie zapewnić nam rozrywkę, nie ważne jaka, czy to gra strategiczna czy gra poważna (określenie o grach, które mają uczyć). Ot można wprowadzić do gry naukę, ale wciąż ma to nam sprawiać przyjemność, bo dzięki temu uczymy się grając, i w teorii jest to dla nas przystępniejsze . Jednak nie trzeba od razu myśleć o tworzeniu gry stricte do tego, aby uczyła. Zwykle starsi gracze mają tendencje do analizowania i przeżywania wielu aspektów gier wideo, przede wszystkim fabuły, bo z niej na pewno wyciągniemy takie podwaliny do analizy. Mechanicznie też można naukę zaimplementować, Portal 2 jest temu przykładem, że da się zrobić klimatyczną grę, w której jest pełno łamigłówek i co trzeba zrobić, aby przejść do kolejnego poziomu. Według badań gracze podobno cechują się lepszym skupieniem oraz bardziej intuicyjnym podejściem do technologii (bądź co bądź z GUI obcujemy, sztuczną inteligencją też, więc taka osoba jakąś zajawkę otrzymuje) i to tylko z grania jako takiego, a tych atrybutów jest pewnie więcej. Cóż, tego można sporo wymieniać, ale też ... wiele zależy od graczy jak do tego chcą podejść, bo to że gry czegoś tam może uczą, nie znaczy, że jest to coś co powinno się robić, bo jednak i gry potrafią doprowadzić do nałogu. Ja szukam w grach czegoś więcej niż tylko rozrywki, ale też jest to dobra okazja aby się zrelaksować i odstresować. Tylko trzeba uważać, aby z tym nie przesadzić
  9. The Silver Cheese

    @Natuszka tak jak @Cahan napisała, nie masz się przejmować tym co inni pomyślą, bo de facto to niech ich biznes, nie ich życie. Ty i twoja druga połówka macie być szczęśliwe i zwracanie uwagi na niezrozumiałe i mało logiczne głosy rodzinne nie mogą wam przesłonić tego co dla was się najbardziej liczy, a przecież na pewno pełnoletniość osiągnęłyście. Trzeba odróżnić kiedy rozmowa i kontakty są zdrowe, a kiedy mamy do czynienia ze ścianą zrobioną z betonu, do której druga strona wali i nie rozumie, że ta nadal stoi, a ich pewnie boli głowa. Opuszczenie kraju nie wiele da, bo obowiązek i dorosłość będzie i nic na to nie poradzisz niestety . Będziesz musiała się zmierzyć z dorosłością, a to że zostałaś w pokoju nie jest winą niczyją inną jak twoją. Jest to przykre, ale musisz sobie to uświadomić i jeśli zależy ci na relacji jaką masz z Perv to musisz zacząć działać, a nie bezustannie myśleć i ubolewać. Doświadczenie nie przyjdzie pod choinkę, a tu i nie mam na myśli doświadczenia zawodowego - doświadczenie życiowe przyjdzie wyłącznie przez działanie. Nasz umysł to fajna rzecz, ale mawia się tak: Technologia jest dobrym sługą, ale złym panem. Podobnie mamy z naszym kochanym organem w głowie. Świetna sprawa, miliony scenariuszy i myśli, jednak dojdzie też do tych myśli złych, przekombinowanych. Wraz z nimi przyjdzie stres, a ten chętnie rozładowujemy na prokrastrynacji, aby chwilowo o tym zapomnieć. Tylko ... to wróci i mamy cykl nieustannego powracania i tkwienia w martwym punkcie (aż Dark Soulsami powiało XD), a ten przełamiemy wyłącznie czynem. Stąd to co musisz zrobić to ... zacząć coś robić, znaleźć stałą pracę, może poprawić kontakt z rodziną, itp. po to aby nabrać pewności siebie w życiu codziennym. Osobiście polecam Ci poczytać "REGUŁA 5 SEKUND" Mel Robbins. Jest to bardzo lekka lektura z pogranicza couchingu i psychologii, ale napisana językiem dla typowego laika, który siedzi w mediach społecznościowych. Mnie i mojej drugiej połówce bardzo pomaga w relacjach jak i na co dzień, a przez to, że jest napisana w prosty sposób to można spokojnie się w niej odnaleźć i zobaczyć, że nie trzeba iść do jakiegoś zakonu mnichu w Himalajach, aby odnaleźć nowy sens życia . Życzę Ci powodzenie, i mówię - tylko przez robienie i działanie dojdziesz do czegoś, też do takich rzeczy jak motywacja, odwaga, pasja oraz pewność siebie .
  10. The Silver Cheese

    Ok, nie tylko ja miałem słuszne spostrzeżenia, że Spike w całym tym wszystkim wygląda jak napakowany maminsynek. Osobiście cicho liczyłem na taki design, gdybyśmy coś dostali z przyszłości main6: Co to odcinka to ... mam zastrzeżenia do Twilight po raz kolejny, bo niestety ale twórcy postanowili iść w stronę tej bezradnej i mało zaradnej przyszłej księżniczki Equestrii. Dla mnie to było mega dziwne, jak Twilight mega przeżywała to wszystko, że jej przyjaciółki się tym jakby nie przejmują, że przecież nie będą się widywać, itd. W momencie, w którym zmusiła całe grono do płaczu to nie czułem, że to było ok, bo to tak jakby wymusiła te uczucia, tak jakby potrzebowała potwierdzenia, że jednak jej przyjaciółki się troszczą i o Twilight będą myśleć i się nadal, w mniejszej częstotliwości, się spotykać. Nie żeby coś, ale ... 9 sezonów, tyle przygód i przeżyć, a ta nie była pewna wobec swoich przyjaciółek, które widać, że to zaakceptowały i były gotowe na to co przyniesie przyszłość. Twilight się z tym nie pogodziła i widzę w tym mega zależność, zresztą tak jak w finale też płacze i ubolewa nad przyjaciółkami, które same wskazują, że takiej Twilight nie chcą i ... oczywiście na 5 min się Twilight zbiera w sobie i powiedzmy, że jest cacy. Tylko no ... wygląda to źle. To jest moje jedynie duże zastrzeżenie, które się mega kłóci z tym na co nasze bohaterki miały być gotowe. Wolałbym aby Twilight przyjęła dewizę Starlight, która emanuje niezależnością, ale nie boi się też współpracować i też pielęgnować swoich relacji. Ta jest po prostu współzależna, zaś Twilight to momentami chodzące, płaczące źrebię, które zostało księżniczką i chyba na tym stanowisku zmądrzała, co nie zmienia faktu, i to już zaznaczyłem w ocenie finału, że jedna z best pony dostała downgrade charakteru i rozwoju, a to nie jest ok w moim odczuciu patrząc na jej dokonania . Reszta odcinka jak najbardziej dobra, miły widok na przyszłość . Nie zdradzali twórcy wszystkiego, bo to wciąż dla nas jakaś furtka do przemyśleń i dalszego tworzenia i brnięcia w to uniwersum. Miałem osobiście uczucie takiego - "Szlak, to był ostatni odcinek xD", ale dość pozytywny, bo zakończyło się to, ale też i nie. Jak ktoś zinterpretował to jako koniec wszystkiego, to życzę mu wszystkiego co najlepsze, ale niech żałuje wejścia w fandom i jego twórczość - bo ta sprawia, że się to nie kończy, a rozwija dalej. I najlepiej to podsumuję (możliwe, że powtórzę to, ale i tak adekwatne jak nie wiem) mały cytat z książki do rysowania: "Gdy w kimś żyje artysta, wtedy - bez względu na rodzaj pracy - człowiek ten staje się istotą pełną inwencji, poszukującą, śmiałą i wyrazistą. Wzbudza zainteresowanie innych. Niepokoi, złości, oświeca, otwiera drogi ku lepszemu rozumieniu. Gdy ci, nie będący artystami, próbują zamknąć księgę, on pokazuje, że możliwe są jeszcze dalsze stronice." Robert Henri, The Art Spirit, 1923
  11. The Silver Cheese

    Osobiście widziałem finał dobre miesiąc temu jak to holenderski wyciek wyszedł na światło dzienne, w czasie kiedy to się bawiłem na Czequestrii. Co mogę powiedzieć o finale? No ... jest słaby i chyba mocno przypomina coś w rodzaju spin offu Avengersów. Dużo jest tutaj zgrzytów, a największy mam z Twilight, która w 9 sezonie dostała jakiegoś downgrade'a. Przypomnijmy sobie, że to ona potrafiła znaleźć siły i walczyć ze Starlight w różnych liniach czasowych i udało się ją przekonać do zrozumienia jej złych uczynków. Ona też niczym kamikaze wleciała w Ciemność, aby ratować Stygiana, mimo, że nie wiedziała co się z tym wiążę, że może jej się coś stać. A od kiedy rozpoczęła swoją magiczną przygodę ze szkołą, to ta stała się mega zależna od innych. Nie podoba się szkoła i regulamin - popłaczę się w łóżku. W czasie finału jak złodupcy niszczą Canterlot to Twilight płaczę zamiast zrozumieć rację reszty ekipy. A potem nadal czuję się bezsilna i bezradna. Nie żeby coś, ale ta Twilight z 9 sezonu nie dałaby rady pokonać Starlight przed jej nawróceniem, bo ta prędzej zaczęłaby się użalać jak jej przyjaciółki i księżniczki skończyły. Z determinacji przechodzi w bezradność, ma wrażenie, że ona musi mieć kogoś aby działać, a wcześniej dostawaliśmy sygnały, że jednak nie . Brak konsystencji w tym wszystkim i nie dziwię się, że Discord próbował na swój, głupi sposób naprostować Twilight. Mnie bardzo boli jak źle to wszystko zostało poprowadzone, bo tylko Starlight pokazała, że jest OP i wie co ma zrobić zaś Twilight, księżniczki oraz filary dostały dosłownie, przepraszam za słowo, wpie****. Nawet jeśli wszystko to idzie szybko i widz ma być tym wszystkim zaskoczony to po głębszej analizie jest to wszystko mega płytkie i nie ma na siebie pomysłu. O tyle da się rozumieć finał 4 sezonu (Twilight vs Tirek) jak zajawkę i nawiązanie do Dragon Balla, to tu aż kipi czymś co nie przypomina tego serialu. Walka, walka, walka, a pod koniec nagle wszyscy uświadomili, że przecież przyjaźń to magia i jeb z tęczy wszystko załatwimy. Nie twierdzę, że pokonanie złoczyńców było najlepsze, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy, że jak druga strona jest tak uparta, tak zła i tak nie potrafi dojść do zdrowego rozsądku to trzeba powiedzieć, że nie da się nic więcej zrobić i odciąć ich od tego co robią, bo inaczej narobiliby więcej zła niż marnować na nich siły. Jest to dla mnie zrozumiałe i ma sens, choć częściej widzieliśmy jak Main6 bardziej dawali im manto niż jakiekolwiek lekcje i jest zgrzyt z tym "pokonaniem". Słabo to wyszło. To przypomina coś w stylu "Ej, nie mamy już fajnych pomysłów to zróbmy jedno wielką bitkę w stylu Avengers, i każdy to kupi". Pewnie wielu to kupiło za pierwszym podejściem, bo za drugim wszyscy się orientują ile jest w tym nieścisłości i braku jakiegoś wnętrza i refleksji. Szczerze, w tym finale chyba było więcej przemocy niż we wszystkich sezonach IV generacji. Co mam tu więcej powiedzieć ... wyszło idiotycznie i ten finał pozostawia wielki niesmak. Powiedziałbym, że jest to 4/10, więcej nie dałbym .
  12. Młody - najlepszego w dniu urodzin :kuph::celestiahug:

     

    1. The Silver Cheese

      The Silver Cheese

      Dzięki :) .  Nie taki już młody, bo ma się 23 lata już xD

    2. MLPFan

      MLPFan

      Panie - ja mam 35 lat. Do emerytury, co raz bliżej:P

  13. Najlepszego w dniu urodzin :party:

    Spoiler

     

     

  14. The Silver Cheese

    499
  15. Nie musisz znać Gothica, aby zrozumieć złoto tej przeróbki. ZŁOTO :giggle:!!

     

    1. Grento YTP

      Grento YTP

      John Wick, czy to Ty?

×
×
  • Create New...