Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

Hm u mnie muzyka pełni raczej dosć istotną rolę, Pomaga mi się odprężyć d, ale też stanowii dla mnie źródło inspiracji dla moich wierszy, np mój wiersz o Nightmare Rarity powstał własnie po tym jak posłuchałem kawałka Masqurade zespołu Symphony X :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest Sayonara

Kiedyś muzyka nie była dla mnie niczym specjalnym, czasami słuchałem tego, co leci w radiu, ale ogólnie nie interesowała mnie ona w ogóle. Teraz z kolei muzyka nie dość że pomaga mi się odprężyć i zrelaksować, to stała się ona wręcz moją pasją. Oprócz tego, że muzyki słucham codziennie i chyba nie było ostatnio dnia, w którym nie słuchałbym muzyki przynajmniej kilka minut, to ostatnio próbuję sam coś stworzyć, co również mnie odpręża i pasjonuje. Stała się ona po prostu nieodłącznym elementem mojego życia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś dla mnie muzyka była tylko dodatkiem do filmów i gier, a teraz pełni większą rolę. Pomaga mi się odprężyć, lepiej przy niej mi się myśli, ale przede wszystkim wzbudza emocje. Najczęściej pozytywne  :evilshy: , choć trochę smutku, jeszcze nikomu nie zaszkodziło :fluttercry2:  . I choć nadal wolę obejrzeć dobry film, niż posłuchać muzyki, stała się ona częścią moich zainteresowań.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dość ważna,mimo iż ciągle na muzyce się nie znam, to puszczenie jednego z ulubionych utworów potrafi mnie zmotywować,poprawić humor,a co za tym idzie zrobić coś lepiej.

Często w grach w których nie ma zbytnio muzyki "dodaje" ją sobie.Poza tym kiedy wstaję czasem słucham sobie muzyki żeby dostać kopa energii na dobry początek dnia.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja jestem muzykoholikiem. Serio. Wszystko zaczęło się od kilku utworów zespołu Apatia. Rzecz jasna z kasety (CD - marzenie) Do domu trafiła także taśma z nazwą (przepraszam fanów) "Marchef w Butonierce",

 

Niestety, to nie było to. Nie moje klimaty, Gdy brat przyniósł "jakieś tam techno"... :wat: No i się zaczęło. Gdy byłem mały, mieliśmy tzw. "jamnika". Już wtedy próbowałem tworzyć mixy, remixy a nawet mashupy, Skutki wiadome. 

 

Po jakimś czasie pojawiła się pierwsza oryginalna kaseta - ATB, a za razem jego debiutancki album. Pokochałem go (album żeby nie było, ATB to facet ;) ). Później było z górki. Blank & Jones (Beyond Times), Love Parade 2000 Theme (ARCYDZIEŁO!!!), Paul van Dyk - For an Angel (kultowy utwór)... mógłbym tak wymieniać. Moje serce podbiły jednak występy na żywo. Ta energia, która z nich płynie... To trzeba zobaczyć. Od czego jest YT?

 

###

 

Muzyka pełni w moim życiu wiele ról. Gdy uczyłem się do matury, w tle leciały powolne utwory ATB. Pomagały się zrelaksować i skupić na nauce, zamiast krążyć myślami wszędzie, byle nie na materiałach. W trakcie licznych awantur po prostu uciekam do świata muzyki, ba... to mój drugi świat, nienawidzę ciszy, towarzyszy mi w trakcie spędzania czasu przed komputerem (obecny utwór  ATB - Ecstasy (live from ASOT 550), gdy piszę opowiadania... prawie zawsze. 

 

Pełni tak dużą rolę, że zainwestowałem dość dużą sumę w sprzęt DJski (all in one), Nie wyszło. Dziś gram sam dla satysfakcji, szlifuję umiejętności w Virtual DJ 7. Może kiedyś?

PS. Taka powinna być muzyka trance. Nie biadolić na jakość. To początek XXI wieku... Aha, kto pamięta niemiecką VIVę i tą prezenterkę?

Edited by Triste Cordis

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest ChrisEggII

Powiem tak: Mógłbym żyć bez muzyki, chociaż byłoby smutno. 
Nigdy nie miałem w zwyczaju zapełniać dźwiękowej pustki jakąkolwiek muzyką, bo od kiedy pamiętam uwielbiałem ciszę. Z drugiej strony są takie sytuacje, kiedy muzyka mi naprawdę pomaga. Podczas nauki lubię puścić sobie kawałki ambientowe, albo spokojne techno, na spotkania rodzinne mam disco polo i pop, a podczas porządków w domu puszczam całą playlistę. No i od czasu do czasu lubię ot tak sobie posłuchać co ciekawszych utworów. Jeżeli znajdę jakiś ciekawy kawałek, to potrafię słuchać go w kółko przez kilka godzin bez przerwy. Wtedy zazwyczaj mój last wygląda tak:

030522df07.png

^^^ Niniejsze posty pochodzą z usuniętego tematu "Muzyka w naszym życiu" ^^^

Triste Cordis

Edited by ChrisEggII
przeniesienie postów

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedyś powinien być konkurs osobno dla elektronicznej i osobno dla "rzeczywistej" muzyki bo to 2 tak różne rodzaje muzyki w kwestii brzienia i sposobu ich tworzenia, że ocenianie ich na tych samych zasadach wydaje mi się absurdalne. x.x Taki konkurs w kategorii osobno Vinyl i Octavii. ;D

 

Co definiujesz jako muzykę "rzeczywistą"? Wykonania akustyczne, koncertowe, muzykę instrumentalną?

Nie ma najmniejszego sensu dzielić konkursu pod tym względem. Twórca (załóżmy, że jak 98% fandomowych artystów tworzy muzykę przy pomocy cyfrowej technologii MIDI) może wziąć zapis swego kawałka i go dowolnie przearanżować z czystego house'u na muzykę symfoniczną bez większego trudu - przyjmując, że pisząc "rzeczywista" masz na myśli taki rodzaj muzyki, gdzie fala nie będzie generowana przez syntezator.

Jeśli natomiast masz na myśli muzykę instrumentalną - odgrywaną na rzeczywistych, fizycznych instrumentach, bez elementów elektroniki - ilu znamy takich wykonawców w fandomie? Bo mi przychodzą na myśl tylko MandoPony - a i to będzie odrobinę naciągany kandydat, ponieważ perkusję robi elektroniczną - oraz MPallante. Konkurs na dwóch fikcyjnych uczestników, dobrze, chodźmy jeszcze dalej.

Jeżeli natomiast za słowo "rzeczywista" uważasz analogową - gwarantuję Ci, że w całym fandomie nie znajdziesz ani jednej osoby, która swoje nagrania zapisuje i obrabia na taśmach przez miksery analogowe.

Jeśli zaś nie masz na myśli żadnej z tak radykalnych form, jak chcesz postawić granicę między tą "rzeczywistą" a nie? W tym wypadku zawsze będzie to kwestia sporna i będzie budzić duże kontrowersje.

Jeśli zaś chodzi o sposób tworzenia i brzmienie, to jeśli chcieli byśmy zacząć tak klasyfikować prace uczestników, to ośmielę się stwierdzić, że każdy miałby oddzielną konkurencję.

Besides, nie uważasz, że jest to trochę dyskryminacja muzyki elektronicznej, jako tej "sztucznej", "nieprawdziwej"?

 
Z poważaniem,
Vunlinur
 
Troszkę namieszałem w waszych wypowiedziach.
Przepraszam. Mam nadzieję, że jest OK. (oczekuję gości, lekki pośpiech, mycie głowy, golenie...)
Triste.
Edited by Triste Cordis
poprawa błędów
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, mam na myśli muzykę, która NIE jest generowana przez syntezator, JEST generowana przez rzeczywiste instrumenty lub czyjś głos. I proszę, nie wprowadzajmy do takiej dziedziny sztuki jak muzyka słowa "dyskryminacja"- po prostu istnieją pewne standardy techniczne, które mocno odróżniają oba rodzaje muzyki, a elektroniczna w istocie jest sztuczną i nieprawdziwą. Nie mówię, że złą, ale plasuje się o niebo niżej, nawet nie ma sensu z tym dyskutować. No ale fakt, że większość ludzi w fandomie MLP  zwykle tworzy elektroniczne rzeczy, więc chyba nie ma tu sensu dzielić... Prawdziwi muzycy są zawsze w mniejszości bo poważna sztuka wymaga dużo pracy a w dzisiejszych czasach ludzi na nią nie stać. :/

Edited by Burning Question

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie chciałbym Cię rozczarować, ale do tworzenia muzyki elektronicznej wcale nie trzeba mniej pracy niż do tworzenia muzyki instrumentalnej. Nadal w grę wchodzi koncept, komponowanie, aranżacja. Jedyne, czego wymaga mniej, to instrumentów i nakładów pieniężnych. Dlatego większość fandomu sięga właśnie po nią. Muzyka instrumentalna? Upiór w Operze. Muzyka elektroniczna? Equinoqe. Muzyka jest muzyką, tu nie ma co rozróżniać. Szufladkowanie i gatunki wynikają tylko i wyłącznie z ludzkiej percepji, to wszystko są dźwięki oparte na tych samych skalach i podobnych patternach rytmicznych, bo ciężko wynaleźć drugie koło. Kuzyn techno? Muzyka plemienna.

Bierzesz zapis progresywnego utworu dubstepowego, aranżujesz na gitarę akustyczną ze śpiewem. Igor Presnyakov - Scary Monsters and Nice Sprites, zapraszam do wyszukania.

Prawda jest taka, że jakość wykonania zależy tylko i wyłącznie od wykonawcy, nie gatunku. A to, czy uważamy muzykę "taką czy inną" za gorszą lub lepszą, tylko i wyłącznie - od percepcji słuchacza.

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bluźnierstwo tak bardzo...  :eww: Fandom sięga po elektroniczną bo pierdyliard razy łatwej jest ją stworzyć i rozpowszechnić. To wszystko. Kicz zawsze sprzedaje się lepiej. Rozrożnianie nei wynika z percepcji tylko z wiedzy. Ale czego ja się spodziewam...? Czas krytyków dawno minął. Teraz wszystko jest robione na odwal a standardy sztuki ma się w poważaniu. >.> Za chwilę ktoś zacznie mówić, że digitalowe kopie Mony Lisy stawiają je na równi z oryginałem. x.x Grałes ty kiedykolwiek na poważnie na jakimś instrumencie, człowieku? Śpiewałeś? Niech zgadnę- nie?

Albo powiem tak: każdy muzyk może nauczyć się obsługiwać sprzęt i tworzyć elektroniczną muzykę. Nie każdy człowieczek od elektronicznej byłby w stanie naprawdę coś zagrać. ;)

Edited by Burning Question

Share this post


Link to post
Share on other sites
elektroniczna w istocie jest sztuczną i nieprawdziwą
pierdyliard razy łatwej jest ją stworzyć i rozpowszechnić

 

Hmm, mniej znam się na temacie od Linura, ale wtrącę swoje trzy grosze (i nie więcej!).

Po pierwsze drobny mankament o naturze bardziej lingwistycznej niż muzycznej, który wysoce mnie w twojej wypowiedzi poruszył, mianowicie owo słowo "nieprawdziwa" z pierwszej z twych wypowiedzi, które zacytowałam. Co rozumiesz przez "nieprawdziwą" muzykę? W jaki sposób łączysz ze sobą te dwa pojęcia? Im dłużej się nad tym stwierdzeniem zastanawiam, tym bardziej dochodzę do wniosku, że jest ono totalnym bezsensem. Jak muzyka może być "nieprawdziwa"? Coś albo muzyka jest, albo nią nie jest. Muzyka to z tego co mi wiadomo zestaw dźwięków o różnych wysokościach uporządkowanych w czasie. Jak coś takiego może być nieprawdziwe? Umiesz stworzyć nieprawdziwe zjawisko porządkowania?

Nieprawdziwy może być tort - z tektury lub plastiku, niejadalny. Nieprawdziwa może być ubikacja - atrapa, bez hydrauliki i jej podobnych. Nieprawdziwa może być lemoniada - woda z barwnikiem. Nieprawdziwy może być artefakt - made in china (oczywiście nie mówię tu o spuściźnie kulturowej starożytnych Chin). Ale muzyka? To tak jakby stwierdzić, że jakiś ciąg liczb jest nieprawdziwy - nie ma czegoś takiego! Można stworzyć ciąg liczb nie używając do tego żadnej reguły, po prostu dobierając losowe liczby, a można stworzyć ciąg liczb z regułą, np. kolejne potęgi dwójki - oba te ciągi będę jednak nadal dokładnie w tym samym stopniu ciągami liczb. I tak samo jest z muzyką - tylko zamiast liczb w ciągu masz dźwięki. Jak więc coś takiego może być nieprawdziwe?

Druga rzecz, której chciałabym się przyczepić, to rozpowszechnianie. Niby dlaczego uważasz, że rozpowszechnienie muzyki tworzonej przy pomocy komputera jest prostsze? Przecież realne, "namacalne" instrumenty też można nagrać i utwór zagrany za ich pomocą przechowywać w formie pliku na komputerze. Czy ten plik jakkolwiek różni się od tego powstałego z pomocą komputerowych narzędzi do tworzenia i z tego powodu nie może być wrzucony do sieci i tam rozpowszechniony? Nie wydaje mi się. więc w czym problem? I jedno i drugie wrzucasz do internetu i po problemie - proces rozpowszechniania jest więc dokładnie identyczny. Chyba, że uważasz, że myzka staje się, jak to określiłaś, "nieprawdziwa" w momencie jakiegokolwiek zetknięcia się z elektroniką, w takim jedna wypadku masz naprawdę wygórowane wymagania wobec muzyków - przecież nawet wokal przechodzi przez elektronikę (czyli właśnie różne odmiany komputerów!) w czasie koncertu czy nagrywania. Każdy nagrywany w studio utwór - nawet ten nagrany na wiolonczeli akustycznej i fortepianie - przechodzi przecież przez komputerową obróbkę. Czy to według ciebie sprawia, że staje sie on "nieprawdziwy".

No cóż, to chyba byłoby tyle ode mnie. Wsadzę moją wypowiedź w spoilery, coby nie razić kolejną ścianą tekstu niewinnych pobocznych słuchaczy, nacisnę "napisz" i sięgnę po moją elektryczną gitarę, aby ruch jej strun wydał dźwięki z głośników mojego komputera (ta muzyka też będzie "nieprawdziwa", czy może jednak prawdziwa?).

Z góry dziękuję za wyjaśnienie mi, jak muzyka może być "nieprawdziwa", bardzo mnie to bowiem fascynuje.

Dobranoc.

Edited by Spring Apricot

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Co definiujesz jako muzykę "rzeczywistą"? Wykonania akustyczne, koncertowe, muzykę instrumentalną?

Nie ma najmniejszego sensu dzielić konkursu pod tym względem. Twórca (załóżmy, że jak 98% fandomowych artystów tworzy muzykę przy pomocy cyfrowej technologii MIDI) może wziąć zapis swego kawałka i go dowolnie przearanżować z czystego house'u na muzykę symfoniczną bez większego trudu - przyjmując, że pisząc "rzeczywista" masz na myśli taki rodzaj muzyki, gdzie fala nie będzie generowana przez syntezator.

Jeśli natomiast masz na myśli muzykę instrumentalną - odgrywaną na rzeczywistych, fizycznych instrumentach, bez elementów elektroniki - ilu znamy takich wykonawców w fandomie? Bo mi przychodzą na myśl tylko MandoPony - a i to będzie odrobinę naciągany kandydat, ponieważ perkusję robi elektroniczną - oraz MPallante. Konkurs na dwóch fikcyjnych uczestników, dobrze, chodźmy jeszcze dalej.

Jeżeli natomiast za słowo "rzeczywista" uważasz analogową - gwarantuję Ci, że w całym fandomie nie znajdziesz ani jednej osoby, która swoje nagrania zapisuje i obrabia na taśmach przez miksery analogowe.

Jeśli zaś nie masz na myśli żadnej z tak radykalnych form, jak chcesz postawić granicę między tą "rzeczywistą" a nie? W tym wypadku zawsze będzie to kwestia sporna i będzie budzić duże kontrowersje.

Jeśli zaś chodzi o sposób tworzenia i brzmienie, to jeśli chcieli byśmy zacząć tak klasyfikować prace uczestników, to ośmielę się stwierdzić, że każdy miałby oddzielną konkurencję.

Besides, nie uważasz, że jest to trochę dyskryminacja muzyki elektronicznej, jako tej "sztucznej", "nieprawdziwej"?

 
Z poważaniem,
Vunlinur

 

Gościu... na ogół "rzeczywista" muzyka polega na tym, że przynajmniej jeden solowy składnik utworu stworzony jest na instrumencie fizycznym...

Znasz jakieś osoby, którego grają jednocześnie na skrzypcach, gitarze, perkusji i do tego śpiewają. To jest konkurs dla pojedynczych uczestników a nie starcie zespołów czy orkiestr. 

Bluźnierstwo tak bardzo...  :eww: Fandom sięga po elektroniczną bo pierdyliard razy łatwej jest ją stworzyć i rozpowszechnić. To wszystko. Kicz zawsze sprzedaje się lepiej. Rozrożnianie nei wynika z percepcji tylko z wiedzy. Ale czego ja się spodziewam...? Czas krytyków dawno minął. Teraz wszystko jest robione na odwal a standardy sztuki ma się w poważaniu. >.> Za chwilę ktoś zacznie mówić, że digitalowe kopie Mony Lisy stawiają je na równi z oryginałem. x.x Grałes ty kiedykolwiek na poważnie na jakimś instrumencie, człowieku? Śpiewałeś? Niech zgadnę- nie?

Albo powiem tak: każdy muzyk może nauczyć się obsługiwać sprzęt i tworzyć elektroniczną muzykę. Nie każdy człowieczek od elektronicznej byłby w stanie naprawdę coś zagrać. ;)

W połowie się z tobą zgodzę i w połowie nie...

 

Zacznijmy od tego, że programy do komponowania muzyki można za darmo ściągnąć (niektóre oczywiście), co daje możliwość  zajmowania się muzyką... nie których nie stać na gitarę akustyczną albo na gitarę metalową albo na kompletną perkusję.

 

To co teraz jest puszczane jako hity to owszem gówniane za przeproszeniem jest pod względem wykonania ale na ogół te utwory tworzone są zmyślą komercyjną. Człowiek z pokolenia na pokolenie głupieje i co raz łatwiej go zaspokoić. Nie długo pewnie znakomitymi utworami będą 2 dźwięki na piosenkę, a tekst będzie mówił w kółko Everybody are crazy.

 

Ja lubię tworzyć muzykę elektroniczną ale taką, żeby to ładnie też zabrzmiało na gitarze czy na pianinie (bo na tym gram).

 

Po za tym tak naprawdę dużo utworów, które spokojnie możemy nazwać gównem można zrobić z nich fajny cover akustyczny (co sporo youtuberów tak robi).

Tak naprawdę każdy utwór może się nam spodobać a jedynie czego możemy nienawidzieć to wykonania i sposobu podania utworu. (P.S. nienawidzę   Popu ale kocham rock i ostrzejsze brzmienia).

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Krótko i na temat. 
 
Bez względu na wasze zdanie na temat muzyki, jej tworzenia etc... Konkurs polega na stworzeniu 2 min utworu. Jak? To już zależy tylko i wyłącznie od was...
 
A czy tworzenie muzyki elektronicznej jest łatwiejsze niż "tradycyjnej"? Moim zdaniem nie. Zapraszam. Weźcie komputer, instrumenty MIDI i stwórzcie coś na poziomie For an Angel, Lethal Industry czy Traffic. Przecież to takie "łatwe"  :squee:

Edited by Triste Cordis
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Vunlinur: nawet nie wiem od której strony zacząć pisać ten esej, żebyś zrozumiał temat a nie jestem niczyją przenośną szkołą muzyczną. Musiałabym cie bardzo bardzo dużo nauczyć w tym momencie. x.x Ale ponieważ nie jesteś pierwszą osobą od której słyszę takie rzeczy pewnie kiedyś kopsnę się na porządny artykuł na ten temat, bo widze, że się przyda. 

Share this post


Link to post
Share on other sites


Twórca (załóżmy, że jak 98% fandomowych artystów tworzy muzykę przy pomocy cyfrowej technologii MIDI) może wziąć zapis swego kawałka i go dowolnie przearanżować z czystego house'u na muzykę symfoniczną bez większego trudu

 

Widzę, że ktoś się tutaj wypowiada na temat o którym nie ma zielonego pojęcia, skoro myśli, że to "łatwe". :) Skoro uważasz, że tak jest, stwórz o tym temat. Z chęcią podyskutuję o tym z tobą, udowadniając Ci, że się głęboko mylisz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 

Widzę, że ktoś się tutaj wypowiada na temat o którym nie ma zielonego pojęcia, skoro myśli, że to "łatwe". :) Skoro uważasz, że tak jest, stwórz o tym temat. Z chęcią podyskutuję o tym z tobą, udowadniając Ci, że się głęboko mylisz.

 

Proszę was... odbiegacie co raz bardziej od tematu tego wątku. Muzyka to uniwersalny język, który wszyscy rozumiemy na swój sposób. Owszem wygodniej jest komponować muzykę na komputerze w różnych programach (wygodniej nie znaczy łatwiej. Łatwe utwory na instrumenty też są np. Jolka, Jolka... a wielu osobom się on podoba).

By komponować muzykę, czy w jakimś programie, czy na danym instrumencie jest wymagane oswojenie się z narzędziem, z którym będziemy tworzyć.

 

Przestańcie mieć tak zwane bóle dupy i zajmijcie się swoimi upodobaniami muzycznymi bo o gustach się nie dyskutuję.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites


Przestańcie mieć tak zwane bóle dupy i zajmijcie się swoimi upodobaniami muzycznymi bo o gustach się nie dyskutuję.

 

Tia... Wybacz, lecz to ty wchodzisz w ten temat, nie mając nic z nim wspólnego niż tylko podzielenie się z nami swoją opinią. Grasz, lub nie, to temat na konkurs, więc jeśli nie zrobisz nic na konkurs, nie masz co tutaj pisać. Jeśli dalej będzie robić offtop, zgłoszę to, gdyż zaśmiecasz ten temat i preferujesz wulgaryzmami. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tia... Wybacz, lecz to ty wchodzisz w ten temat, nie mając nic z nim wspólnego niż tylko podzielenie się z nami swoją opinią. Grasz, lub nie, to temat na konkurs, więc jeśli nie zrobisz nic na konkurs, nie masz co tutaj pisać. Jeśli dalej będzie robić offtop, zgłoszę to, gdyż zaśmiecasz ten temat i preferujesz wulgaryzmami. :)

1) Actually ComingTrueMusic jako pierwszy zgłosił swój utwór na konkurs, więc nie wiem, o co ci chodzi.

2) Ee, co to znaczy "preferujesz wulgaryzmami"?

3) Widzę, że zupełnie źle zrozumiałaś post Vunlinura. On w swoich postach starał się pokazać właśnie to, że tworzenie muzyki na komputerze wcale nie jest łatwiejsze; przeczytawszy jego post w całości z łatwością można to dostrzec.

Edited by Spring Apricot
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Akurat uważam rozdzielenie muzyki elektronicznej od "akustycznej" [rozumiane jako kolejno: muzyki której brzmienie pochodzi z generatorów i syntezatorów, oraz muzyki zbudowanej z brzmień instrumentów akustycznych, nawet jeśli samplowanych] za dobry pomsł na przyszłość... Na tyle na ile da się to rozdzielić, bo niejednokrotnie są oba elementy. A nie zawsze da v. Laughter AMB.

 

Niewątpliwie ciężko jest się nie zgodzić, że tworzenie muzyki na komputerze jest w pewnych aspektach łatwiejsze. Taki na przykład Evening Star - bardzo lubię jego aranżacje symfoniczne (tak bym je nazwał). Jednocześnie wiem, że są od początku do końca samplowane w kontakcie. I wątpię, żeby Marcus był w stanie ogarnąć taki utwór na żywo, nie w sensie samej kompozycji (i notacji), ale na żywo "ogółem".
Bez wątpienia komputer jako urządzenie niegenerujące szumów nagraniowych, nie wymagające strojenia, uniwersalne, elastyczne itd. daje o wiele większą swobodę i łatwość/przyjemność użytku. Unikałbym określenia prostotę, bo "Osiołkowi w żłoby dano" etc.
No i to narzędzie, jak każde inne, wymaga biegłego opanowania nieraz skomplikowanych funkcji, żeby móc w pełni korzystać z oferowanych możliwości.

Jednocześnie, z drugiej strony mamy przykłady, że da się tradycyjnie. Vivace Capriciose [Winter's Muse obecnie chyba] wykonała symfoniczny cover Winter Wrap Up nagrywając (ręcznie, na prawdziwych instrumentach mod [w sensie wyłączając] perkusyjne) 168 ścieżek.
Mało kto ma czas, środki i możliwości na wykonanie i realizację takiego projektu. I umiejętności, nie zaprzeczę.

Jednak muzyka składa się z dwóch elementów, wykonania i kompozycji. W sumie to trzech, bo każda kompozycja może być jeszcze [WON puryści językowi, mówię jak jest MOIM zdaniem ;) ] różnie zaaranżowana.

A to, że ktoś tworzy muzykę tylko i wyłącznie przy użyciu komputera i syntezatorów nie znaczy, że jest zwolniony z jak najlepszego wykonania wszystkich trzech elementów. Albo ktoś "ma słuch", potrafi przelać swoją wolę twórczą na dżwięk, przy użyciu dobrej kompozycji i aranżacji [tak, naprawdę wiem, że aranżacja jest częścią kompozycji, ale jak dla mnie aranżacja jest etapem pośrednim, biorącym jednocześnie pod uwagę kompozycję i wykonanie. Nie mówimy, że X wykonał zrekomponowaną wersję whisky in the jar, tylko zrearanżowaną] a potem przypieczętować to godnym wykonaniem, albo nie. I tak samo trafiają się osoby które tworzą szajsomuzykę na komputerze jak i na fizycznych instrumentach.

Wszelkie argumenty o midi uważam za nietrafione, midi było i jest stosowane zarówno w prawdziwej muzyce (tj scenicznej, nie tylko elektronicznej, ogółem, wszak klawisze są niczym innym jak przełożeniem technologii midi na nieco bardziej bezpośrednią w użyciu) jak i nieprawdziwej, cokolwiek nieprawdziwa muzyka miałaby oznaczać, choć rozumiem zamysł.

 

 

przecież nawet wokal przechodzi przez elektronikę (czyli właśnie różne odmiany komputerów!)

Nnnie. Znaczy źle to tłumaczysz. Są całe albumy od początku do końca powstające w technologii analogowej, od nagrań na taśmy, przez przetwarzanie ANALOGOWYM sprzętem studyjnym do obróbki, po nagranie na fizycznym nośmiku - taśmie albo wytłoczeniu winyla.

 

I teraz, dopóki do tworzenia i obróbki nie używano cyfrowych układów elektronicznych przy przetwarzaniu dźwięku nagrania są w pełni analogowe. Tak długo oczywiście, jak ktoś nie spróbuje ich nagrać na płycie CD (format cyfrowy).

Tak więc to, że nagrania są procesowane sprzętem elektronicznym, nie oznacza, że są procesowane komputerowo (!), twój przykład z wokalem - wokal [praktycznie] zawsze przechodzi przez kompresor. Kompresor jest urządzeniem elektronicznym (choć coraz częściej korzysta się z jego cyfrowych symulacji), co wcale nie oznacza od razu, że jest komputerem. Wzmacniacz też jest wszak urządzeniem elektronicznym, ale rzadko się zdarza, że jest komputerem. Nawet nie musi zawierać żadnych układów cyfrowych.

Co nie zmienia faktu, że współczesna technologia daje nam bardzo duże możliwości, z których warto korzystać.

 

I wreszcie - właśnie - mam gitarę, fizyczny instrument. Ale nagrania tworzę na komputerze, korzystając z symulacji wzmacniaczy i kolumn, cyfrowych efektów dżwiękowych (nie jakiś kosmos, typowe pogłosy, filtry itp.). I powiedzmy perkusję sobie dosampluje. Wokal dam komuś do nagrania. Oczywiście na 99% tez przez komputer.

Zgodnie z rozumowaniem Burning Question, ta muzyka jest nieprawdziwa, bo stworzona w 100% przy użyciu komputera?

Ponieważ ogarnięcie instrumentu, nagrania wokalu, ogarnięcie komputera, przetwarzania itd na komputerze jest przecież proste, i w związku z tym nie może być zaliczone jako prawdziwa muzyka? Czy muzyka jest prawdziwa tylko wtedy kiedy będą to nagrania więcej niż jednej osoby, bo multiinstrumentalizm upraszcza sprawę, koniecznie wykonane w studiu z piękną akustyką (odpowiednio drogim), z użyciem odpowiedniego kapryśnego i generującego spore ilości zanieczyszczeń sprzętu, obsługiwanego przez masę osób wyspecjalizowanych w konkretnych rzeczach?

Owszem, spora część "prawdziwej" muzyki tak powstaje. Ale czy to jest warunek konieczny, czy to trzeba wpisać do definicji muzyki?

Na przykład pierwsza płyta Bostonu - More Than A Feeling została nagrana przez JEDNEGO człowieka w PIWNICY, a na dodatek zanim jeszcze powstał zespół. [upraszczam, Scholz nie nagrywał wokali sam z tego co pamiętam]. To nie jest muzyka? Znany, lubiany i kopiowany Boston, powstały w czasach, kiedy muzyka była muzyką, nie jest prawdziwą muzyką? Rozumiem, że tak...

 

 

Można się od razu zastanowić zatem czym ma być muzyka? Moim zdaniem powinno to być dzieło dżwiękowe, które ma przy użyciu kompozycji, aranżacji i wykonania dotrzeć do odbiorcy, wzbudzić jakieś emocje, "zostać" z nim, musi mieć "to coś". Tym czymś niekoniecznie musi być prawdziwość, niedefiniowalna nawet bardziej niż to coś.

 

I w ten sposób na przykład Ja, słuchając różnych tworów, wybieram je nie na podstawie, że przynajeżą do jakiegoś gatunku, czy są stworzone według takich czy innych zasad. Mają do mnie trafiać, być tym co Ja nazwę muzyką, stąd wśród utworów którę lubie można znależć prawie wszystko, od niektórych dzieł muzyki klasycznej, czy jazzu (np. bossa nova <3 kompletnie się nie znam, ale lubię), aż po niektóre utwory z muzyki elektronicznej (ostatnio np. I'll come running, głównie za wokal), czy ciężkiej muzyki gitarowej (np. fandomowy Canapplejack)

 

Rozpowszechniać muzykę może każdy tak samo bardzo, tyle że czasem trzeba ją jeszcze zdigitalizować. Inna sprawa, że tworzącym tylko z użyciem komputera może być ciężej wystąpić na żywo. To też odrobinę wpływa na popularyzację.

 

 

  "" Dokonałem edycji, celem dopasowania postu do jego nowego środowiska.

      I drobnych poprawek baboli i niedopowiedzeń, nawet mnie zagryzło w oczy ;)

Edited by Morning Crash
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Niniejszy temat powstał, aby dyskutować o muzyce. Pamiętajcie aby dyskusja trzymała jakikolwiek poziom. Bulotyłki i wiatrokupy zostaną potraktowane odpowiednimi suplementami diety - wykasowane, bez jakichkolwiek tłumaczeń. 

 

Miłej dyskusji na tematy wszelakie  :fluttershy5:

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...