Jump to content

Cipher 618

Opiekun Działu
  • Posts

    5877
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    127

Cipher 618 last won the day on September 25

Cipher 618 had the most liked content!

About Cipher 618

  • Birthday 10/10/1985

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Okolice Białegostoku
  • Zainteresowania
    Gry, filmy, muzyka trance... Oryginalne, prawda?.
  • Ulubiona postać
    Judy Hopps (Zootopia), Bill Cipher (Gravity Falls), Star (Star vs Forces of Evil).

Recent Profile Visitors

136985 profile views

Cipher 618's Achievements

Zarządca stajni

Zarządca stajni (12/17)

3.7k

Reputation

  1. A ja pochwalę się remontem mojego pokoju. Rozstawienie mebli zaprojektowałem w Gimpie uznając, że 1mm = 1 piksel Kosztowało mnie to sporo kasy i nerwów, ale warto było.
  2. Wrzuciłem moje opowiadanko na wattpad... Może nie będę tego żałował :scootshock:

    1. Cahan

      Cahan

      Ja na Wattapadzie znalazłam paru bardzo fajnych czytelników. Ogółem dziwne miejsce, ale w jego społeczności jest duży potencjał.

  3. Monster Hunter: Rise + Sunbreak DLC (Nintendo Switch) Po zagraniu w znakomite Monster Hunter Stories 2, czyli inspirowany Pokemonami spin-off serii MH, postanowiłem wypróbować jedną z głównych odsłon. Demo MH:R mnie nie porwało, ale postanowiłem dać jej jeszcze jedną szansę. Tak się składa, że zbliżał się darmowy tydzień z MH:R dla wszystkich posiadaczy abonamentu Nintendo. No i wsiąkłem... Postanowiłem jednak poczekać na premierę DLC o nazwie Sunbreak i wtedy kupić w zestawie. Uprzedzam, że ta gra jest dość specyficzna i nie każdemu się spodoba. Wyobraźcie sobie taką sytuację: główna bohaterka walcząca gigantycznym mieczem próbuje ubić t-rexa. Pomaga jej ubrany w zbroję kot chodzący na dwóch łapach. Co chwila miauczy, rzuca wybuchającymi beczkami i okłada dinozaura patelnią (bo na nic innego mnie nie stać). Aha, jest też przerośnięty pies machający mieczem. Zwierzęcy pomocnicy określani są mianem "koleżkotów" oraz "kumpsów". W trakcie tworzenia postaci można zmieniać ich wygląd oraz dostosować ton szczekania i miałczenia Do każdego polowania należy odpowiednio się przygotować, czyli zabrać odpowiednie eliksiry (np. antidotum, coś na oparzenia, prowiant), zjeść coś w kantynie czy dobrać pancerz. Tym bardziej, że polowania mają ograniczenie czasowe i cel należy najpierw wytropić, a jakby tego było mało, to ranna bestia zacznie uciekać. W przypadku większych potworów te 50 minut to nie tak dużo. Na szczęście można też wyruszać na pozbawione ograniczenia ekspedycje. Akcja gry rozgrywa się w krainie inspirowanej feudalną Japonią dzięki czemu klimat jest pierwsza klasa. System walki jest całkiem rozbudowany i każdy znajdzie tu coś dla siebie. Do wyboru mamy aż 14 typów broni, które można wytwarzać oraz ulepszać u lokalnego kowala. O fabule się nie wypowiadam, bo dopiero co zacząłem grać. Mimo to, już w tym momencie polecam Zamówieniu posiłku w kantynie towarzyszy krótka animacja i piosenka...
  4. Jak dobrze mieć urlop. Dzięki niemu moje nie-kucykowe opowiadanie (Mój Mały Sukkub) urosło do nieco ponad 20 stron. Jak tak dalej pójdzie, to wyjdzie z tego istna książka :YEtmX:

  5. "Stefan... Wcale nie odbiera ci tchu na mój widok. Odbiera ci go zbyt ciasna obroża".
  6. No to może się odniosę Nie nazwałbym tego lekką wpadką. MLP to gra dla dzieci, a tutaj sam nie wiedziałbym co nacisnąć. A jeśli dosłownie Y, X, A, B, to współczuję... Taka robota na odwal się nie powinna dostać od wydawcy zielonego światła. Ubogie odgłosy tła i muzyka w formie 30 sekundowej pętli to "całkiem dobry poziom"? No błagam... Szanujmy się Fakt, mini gry dają radę. Są zauważalnie "trudniejsze" bo wymagają czegoś innego niż pójścia za "wróżką" w miejsce X. Trzy godziny to nadal skandalicznie mało i tłumaczenie "to gra dla dzieci, więc nie może być długa" to oszukiwanie samego siebie. Przykładowo "Yoshi's Crafted World", czyli gra o praktycznie zerowym poziomie trudności oferuje od 8 do 17 godzin zabawy, "Kirby and the Forgotten Land", które jest nieznacznie trudniejsze oferuje od 11 do nawet 38 (źródło. How Long to Beat). Można? Można. Tym bardziej, że miejsce akcji i uniwersum mają olbrzymi potencjał. Wystarczy dodać np. mistrzostwa w wyścigach na rolkach, fryzjera i sklep z dziesiątkami ubrań na każdą porę roku (większość do odblokowania), foto budki na mieście, mini-gry związane z magią, side questy, wyścigi pegazów, poukrywane skarby do wykopania, możliwość własnoręcznego malowania na nowo zapaskudzonych farbą bilbordów, mini gra taneczna zawierająca wszystkie filmowe piosenki, ba... Możliwość zabawy z królikami czy prowadzenie własnego ogródka. Serio... Skoro 5-letnie dziewczynki ogarniają Animal Crossing bez znajomości angielskiego, to i to by ogarnęły Niestety, ale twórcy doskonale wiedzą, że nie muszą się starać. I tak zarobią kupę forsy. Powiem tak - darmowe dema są dłuższe od tego gniota. Porównywanie cen gier do cen mikrotransakcji to moim zdaniem głupota. Ja wręcz przeciwnie. Żałuję absolutnie każdego grosza wydanego na ten bubel. Szkoda, że nie grałem na Steam, bo mógłbym oddać.
  7. Tiny Tina's Wonderlands (PS5) Gdy tylko Gearbox zapowiedziało spin-off serii Borderlands, to zastanawiałem się jak bardzo będzie różnił się od tego co znam i uwielbiam. Czy dadzą kamerę TPP? Widok izometryczny? No cóż... Ani jedno, ani drugie. Okazuje się, że TTW zaczynało jako DLC do Borderlands 3 (co widać na każdym kroku), ale ktoś wpadł na pomysł, że to świetny materiał na oddzielną grę. I chwała mu za to! No, ale zacznijmy od fabuły. Tiny Tina's Wonderlands to gra, w której "gramy w grę". A konkretnie, to jesteśmy "tym nowym" graczem w tradycyjnej sesji "planszowego RPGa". Całość, podobnie jak TT Assault on Dragon Keep (DLC do B2) rozgrywa się w wyobraźni tytułowej Tiny Tiny. Ci co grali w Borderlands 2 wiedzą, że po tej małej wariatce można spodziewać się absolutnie wszystkiego. Tak czy inaczej, zły Władca Smoków zagraża tytułowej krainie, którą włada Królowa Butt Stallion. Oczywiście naszym zadaniem będzie powstrzymanie "złola". Nie ma tu jakiś wielkich zwrotów fabularnych, a główny wątek fabularny nie grzeszy długością. I bardzo dobrze, bo kampania B3 strasznie mi się dłużyła. Na szczęście masa znakomitych side questów sprawia, że jest co robić. Aha, tak tylko przypomnę, że Butt Stallion to dwurożny jednorożec zbudowany w całości z kryształu. Wygląda jak Rarity Seria Borderlands nigdy nie była poważna, ale nawet najbardziej pokręcone akcje z jakiegokolwiek "Borderka" mają się nijak do szaleństwa z Wonderlands. Już w filmowym wprowadzeniu Gearbox robi sobie jaja z motywu "papierowego RPG". Złoczyńca spogląda na dosłownie szarego głównego bohatera i stwierdza z oburzeniem "co to za gość? On nawet nie jest pomalowany!". A to tylko początek... Bo co powiecie na wymordowanie wioski (s)Merfów (niebieski kolor skóry to objaw wścieklizny), pracę dla wróżki zębuszki albo wysadzenie oceanu w powietrze? Przejście z DLC do pełnoprawnej gry pozwoliło wprowadzić kilka istotnych zmian. Po pierwsze, tym razem sami sobie tworzymy postać (tzw. Fatemakera), decydujemy o wyglądzie, dobieramy głos oraz jedną z sześciu klas (niedługo dojdzie siódma). Największą nowością jest jednak "overworld", czyli dosłownie "stołowa" mapa świata stworzona przez Tinę, po której poruszamy się jako karykaturalna "miniaturka" Fatemakera. Sama "mapa" została zbudowana z czego popadnie, i tak przykładowo kapsle to mosty, rozlany napój to rzeka, zaś chrupek zasłaniający przejście to tak naprawdę magiczny meteor z kosmosu. Ot, potęga wyobraźni. Mr. Torgue w DLC TTAoDK do Borderlands 2 chciał wysadzić w powietrze ocean, za co trafił w dyby. Teraz, po dziesięciu latach jego marzenie nareszcie się spełniło! Wprowadzono także broń do walki wręcz, zaś granaty zastąpiono naprawdę wypasionymi czarami (meteoryty! Wiwerny! Przywoływanie piorunów!). Jedna z klas (Spellshot) umożliwia używanie dwóch czarów na raz, co czyni z gracza istnego Doktora Strange'a na prochach. Ba, pod koniec gry, częściej czarowałem niż strzelałem! A propos strzelania. Wszystkie spluwy są teraz magiczne, żadna z nich nie używa tradycyjnej amunicji, ale z każdej strzela się po prostu "zajebi*cie"! Jedną z największych wad Borderlands 3 były zbyt powszechne przedmioty legendarne, a co za tym idzie zdobycie takiego nie dawało żadnej satysfakcji. Tym razem Gearbox poszło po rozum do głowy i na całą grę zdobyłem raptem dziesięć, może piętnaście. Niestety, ale tym razem zabrakło trybu "nowej gry +". Zamiast niego wprowadzono "chaos chambers", czyli walkę na losowych arenach zakończoną bossem. "Niestety", bo może i komnaty chaosu są super, ale mimo wszystko brakuje mi NG+. Humor w tej grze jest tak genialny, że chciałoby się wrócić do tego całego absurdu bez zaczynania od zera. Na szczęście, to na dobrą sprawę jedyna poważna wada. Cała reszta to istny list miłosny od Gearbox do fanów "Borderków". Ci, wysłuchali narzekań graczy i nie powtórzyli błędów z "trójki". Jeśli ktoś zna angielski i lubi sobie postrzelać, to polecam z całego serca! DLC Niestety, ale nie mogę tego powiedzieć o dodatkach, które są po prostu fatalne. Dla tych co grali w Borderlands 3 - wyobraźcie sobie, że Maliwan Takedown kosztuje 45 złotych... No ręce opadają. A dla tych co nie są w temacie, DLC do Wonderlands to po prostu zestaw kilku mini-aren zakończonych bossem. Mało tego. Ten ostatni to po prostu nieznacznie zmieniona wersja wroga z podstawki. Zero fabuły, zero zadań pobocznych, góra pół godziny grania i dosłownie NIC nowego. Gearbox po raz pierwszy w historii serii Borderlands sprzedaje wcześniej wyciętą zawartość i to w tak bezczelny sposób. Mówiąc krótko, polecam Wonderlands, ale tylko i wyłącznie podstawową wersję. Dodatki można sobie darować.
  8. Naprawdę nie chcę być niemiły i psuć zabawy w udawanie kucyka, ale chyba muszę... Niestety, ale spóźniłaś się na "imprezę". Czasy niesamowicie popularnych "zapytajek" minęły jakieś, bo ja wiem? Pięć lat temu? Czwarta generacja przeszła do historii, boom na kucyki dawno minął, zaś forum przeszło przemianę (a raczej nadal ją przechodzi). Szczerze mówiąc, to nie wiem czy znajdzie się choć jedna osoba, która zechce w pełni oddać się tej zabawie. Nam, starym wygom będącym tutaj od lat znudziło się to, a nowych forumowiczów brak. A jeśli już są, to zawyżają jedynie statystyki i oddają się błogiemu "nic-nie-robieniu". Oczywiście nie oznacza to, że "nic tu po Tobie". Otworzyliśmy się na nowe tematy, kucyki to teraz tylko część forum i dosłownie każdy znajdzie tu coś dla siebie (nie wierzę, że nie). Zachęcam do udzielania się w tematach zgodnych z Twoimi zainteresowaniami, a jeśli ich nie ma, do zakładania takowych.
  9. Disney+ jest już w Polsce, a co za tym idzie pora na oglądanie seriali Obi-Wan Kenobi Ależ to jest dobre! Akcja serialu rozgrywa się dziesięć lat po wydarzeniach z Zemsty Sithów. Obi Wan żyje na uboczu strzegąc Luke'a, pracuje za pół darmo i robi wszystko aby nie dać się rozpoznać. Tak się bowiem składa, że Inkwizytorzy polują na Jedi, którzy przetrwali rozkaz 66. Niestety, ale pewnego dnia Ben będzie musiał opuścić Tatooine i wyruszyć na pewną bardzo ważną misję... Serial składa się z sześciu odcinków i naprawdę wciąga. Jasne, jest tu trochę fabularnych głupotek, ale jakoś mi nie przeszkadzały. Największą niespodzianką jest dla mnie kreacja Vadera, który jeszcze nigdy nie był tak brutalny i bezwzględny. Serio, czegoś takiego jeszcze nie widzieliście! Znakomicie wypadła także młoda Leia, która jest zaskakująco pyskata, ale cholernie sympatyczna za razem. Widziałem narzekanie na to, że Kenobi zbyt często sięga po blaster zamiast miecza. No co tu dużo mówić. Czasy się zmieniły. Obi miał do wyboru - schować swoje ideały do kieszeni lub przez nie zginąć. Podoba mi się też niewielka zmiana charakteru. Kenobi to były mistrz Jedi, który przegrał, pogodził się z porażką i utratą ucznia. Mimo to, nie potrafi odmówić pomocy, nadal potrafi się poświęcić. Jeśli ktoś ma D+, to serdecznie polecam
  10. Soundfall Soundfall to gra rytmiczna, w której zadajemy obrażenia tylko i wyłącznie wtedy, gdy atakujemy w rytm muzyki! Jest kolorowo, ładnie i bardzo radośnie. Walki są niezbyt trudne, ale satysfakcjonujące, zaś muzyka wpada w ucho. Polecam z całego serca! No chyba, że ktoś na samą myśl o EDM ma ochotę obciąć sobie uszy, to wtedy odradzam... Zwiastun
  11. Doki Doki Literature Club w wersji Disney'a... 

    Spoiler

     

     

  12. Goat Simulator wraca! Twórcy tej gry są tak niepoważni jak sama gra, właśnie dlatego drugą część nazwali Goat Simulator 3
  13. Horizon: Forbidden West (PS5) Forbidden West to typowy sequel: więcej, lepiej, ale rewolucji brak. Tylko czy to źle? Pewnie, że nie. Właśnie tego oczekiwałem, i to dostałem Akcja gry rozpoczyna się pół roku po finale jedynki. Niestety, ale powstrzymanie Hadesa było jedynie połową zadania. Okazuje się, że zagrożenie nie minęło. Tym razem Aloy wyrusza na "Zakazany Zachód" aby odzyskać kopię Gai, zaawansowanej AI odpowiedzialnej za terraformację Ziemi. Oczywiście nasz "przyjaciel" Sylens któremu za cholerę nie można ufać i tym razem chce "pomóc" (na swój upierdliwy sposób). Co z tego wyniknie? Sam jeszcze nie wiem. Po ogłoszeniu gry zastanawiałem się ile nowych maszyn pojawi się w sequelu. Pięć? Dziesięć? No cóż... Powiem tak - łatwiej wymienić "starych znajomych" niż te nowe. Mało tego, powracające bestie nauczyły się nowych sztuczek i są o wiele groźniejsze. AI uległo znacznej poprawie, a co za tym idzie poziom trudności wzrósł. "Normalny" to odpowiednik "trudnego" z Zero Dawn! Mechaniczni przeciwnicy są teraz o wiele bardziej agresywni, nieprzewidywalni, bardziej spostrzegawczy, zwinni, a co najważniejsze przebiegli. Nieustannie starają się zajść gracza od tyłu, zranione wycofują, a pojedynek z więcej niż trzema bestiami to spore wyzwanie. Jeśli ktoś nie ogarniał uników w jedynce i nie atakował czułych punktów (odrywał broni, zbiorników, radarów itp), to tutaj będzie miał spoooooooore problemy. Warto grać w słuchawkach, bo dźwięk przestrzenny pozwalał zlokalizować wroga i wiele razy uratował mi dupsko. Tak podsumowując, to jestem zachwycony. Było na co czekać
  14. Jak zwykle miernota, ale ta krótka scena była idealna "Meh, za mały"
  15. Popłakałem się ze śmiechu - cała, wyjątkowo MROCZNA prawda o Psim Patrolu
×
×
  • Create New...