Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Uszatka

Hospicjum [Oneshot][Slice of Life][Sad]

Recommended Posts

Rzeczywiście to był błąd. Przeoczyłam go, gdy postanowiłam, że Violin będzie jednorożcem, a nie ziemnym kucem. Dziękuję za zwrócenie na niego uwagi ^^ 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem szczerze, że sama nazwa fanfika mnie zachęciła do przeczytania. Świetnie to napisałaś, poza jedną, zjedzoną literką wszystko w porządku. Bardzo mi się spodobała wizja Białej Bogini i jej opisywany wygląd. To mój kolejny, kucykowy fanfik, który przeczytałam i jak na razie ten jest moim ulubionym :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

W zasadzie to nie wiem co skłoniło mnie do sięgnięcia po "Hospicjum". Chyba po prostu chciałam sprawdzić Uszatkę.

 

Jak oceniam ten fanfik? Górna klasa średnia. Napisany jest dobrze, ale nie ma w sobie iskry, głównie przez nie do końca wyrobiony styl autorki. Widać to szczególnie w niedostatecznie dobrych opisach, które jednak określę jako przyzwoite - wolę bardziej kwieciste i nastrojowe, a poza scenami z uczestnictwem Białej Bogini o nastrój tu ciężko.

 

Fabuła? Prosta, ale dobra. Ciężko mówić tu o niej coś więcej, zdecydowanie nie był to typ fika, który czytałoby się z zapartym tchem. To obyczajówka, którą czyta się dla przyjemności czytania.

 

Kreacja postaci? Nie mam nic do zarzucenia. Są naprawdę dobrze stworzone. W pełni rozumiem zachowanie Violina i pielęgniarek [czy jak im tam].

 

Ale moją ulubioną postacią jest oczywiście Biała Bogini. Która została oddana świetnie. Tajemnicza, znająca nas doskonale i wskazująca drogę. Pani życia i śmierci. Strażniczka odwiecznego cyklu. Aż się zapytam - wymyśliłaś ją od podstaw czy wykorzystałaś postać prawdziwej Białej Bogini, która jest swoistym archetypem?

 

Fik generalnie mi się podobał. Pisz więcej, bo masz potencjał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Na początek cieszę się, że zechciałaś przeczytać "Hospicjum" i jestem bardzo wdzięczna za rady, które przydadzą mi się przy dalszym pisaniu. 

 


Aż się zapytam - wymyśliłaś ją od podstaw czy wykorzystałaś postać prawdziwej Białej Bogini, która jest swoistym archetypem?

 

Nawet nie wiedziałam, że istnieje jakaś Biała Pogini jeśli mam być szczera ^^ Moja Biała Bogini to obecnie Glacies Pavo, którą mam w avku. OC wymyślone przeze mnie, a na potrzeby fanfika uczynione czymś na kształt boginki. Ciągle nad nią pracuję bo chcę napisać osobne opowiadanie z jej udziałem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Moi poprzednicy zwrócili już uwagę na wszelkie aspekty techniczne, dlatego ja tylko króciutko o treści.

 

Mamy tutaj do czynienia z opowiadaniem poruszającym bardzo trudny temat – śmierć. Jaka jest, każdy wie – nie zawsze dobra, spokojna, we śnie i ze starości. Właściwie śmierć o wszystkich tych przymiotach trafia się dość rzadko. Niektórzy umierają w cierpieniach, a jeszcze inni… zanim zdążą dobrze poznać życie.

 

To zawsze boli, kiedy umierają dzieci.

 

Co do tekstu: zacznijmy od pomysłu. Taaak, wybrałaś sobie naprawdę ciężki temat, trudno się pisze o takich sprawach, mając dziewiętnaście lat i dopiero wchodząc w dorosłość, czyż nie? Mogę jednak stwierdzić, że poradziłaś sobie bardzo dobrze.

 

Powiem tak: nie wiem jak innym, ale mnie „Hospicjum” mocno skojarzyło się z „Oskarem i panią Różą”. Nie wiem, czy tym się inspirowałaś i czy znasz tę pozycję, ale podczas lektury tego i tamtego dzieła towarzyszyły mi podobne emocje. Co prawda „Oskara…” nie lubię ze względu na infantylność, ale całkiem dobrze pokazuje problem i u ciebie jest podobnie. Tak, warsztatowo to jeszcze nie jest poziom Himalajów, ale nie jest również bardzo źle – może błędy, niekiedy dość nieporadne zdania, zmiana perspektywy albo drobna lakoniczność trochę zakłócały odbiór, ale nie na tyle, by nie móc skupić się na treści. A treść…

 

Mnie się podobało bardzo, szczególnie główny bohater, Violin, który jak na swój wiek jest bardzo dojrzały. To opowiadanie mogłoby być infantylne do bólu, ale takie nie jest, gratuluję. Mogło być też naiwne, a również udało ci się tego uniknąć. Może trochę brakowało mi tej atmosfery hospicjum, wszystko wydawało mi się nieco zbyt spokojne, zbyt radosne jak na takie miejsce, zaś przeskoki w nastrojach bohatera (poczucie niesprawiedliwości – pogodzenie się z losem – przerażenie incydentem z dogorywającą klaczką – ponowny spokój), jak na mój gust, odrobinę zbyt szybkie i czasem nie do końca ugruntowane psychologicznie. Ale i tak emocje są oddane bardzo dobrze, polubiłam tego Violina i mocno mu współczułam.

 

Sam fakt, że ogierek grał pięknie na skrzypcach skojarzył mi się znowu z inną pozycją, ale nie przyznam się jaką, bo to siara mówić, że się czytało cokolwiek pióra Paulo Coelho (o nie, powiedziałam to na głos, Boże, czeka mnie ekskomunika z grona szanujących się czytelników!). W każdym razie – bardzo, bardzo fajny szczegół, pozwala bardziej wczuć się w emocje dziecka.

 

Kolejnym elementem jest Biała Bogini. Cahan ma rację, została przez ciebie doskonale oddana, jest enigmatyczna, ale ciepła i przyjazna, jest matką, opiekunką i nauczycielką. Wskazuje drogę i głaszcze, kiedy jest źle, przytula, kiedy ogarnia cię smutek i ociera łzy bólu. Cudowna kreacja i w ogóle ta bohaterka bardzo ładnie tam pasuje. Jest czymś, co pomaga chłopcu przetrwać trudne chwile, ale czymś „żywym”, „namacalnym”, „widocznym” (oczywiście wszystkie te słowa muszą być w cudzysłowie, każdy po przeczytaniu domyśli się, dlaczego).

 

Mamy również postać siostry Mallow, która z początku mogła wydawać się główną bohaterką, ale okazało się, że była wyłącznie obserwatorką, tkwiła gdzieś na uboczu, miała za zadanie przekazać historię dalej. Świetnie sprawdziła się jako łączniczka między oniryzmem Białej Bogini i realnością rzeczywistości hospicjum.

 

Może całość pozostawia pewien niedosyt, może jest trochę niedopracowana (a raczej: mogłaby być bardziej dopracowana), może tekst mógłby być nieco dłuższy, skupić się lepiej na wewnętrznej przemianie w duszy głównego bohatera… Ale to nieważne. Dwa fragmenty windują to dzieło wyżej o kilka stopni w moich oczach – początek oraz scena ostatniego koncertu. Weźmy na warsztat to pierwsze – zwykle nie lubię tak zaczętych opowieści, że spotyka się dwójka bohaterów i jeden mówi: „Opowiem ci historię…”, ale tutaj to po prostu.. pasuje. I to idealnie. Natomiast jeśli chodzi o ostatnie granie… wow. Coś pięknego. Scena śmierci Violina opisana została fenomenalnie, tak prosto, bez udziwnień, a jednak są w tym emocje i można się wzruszyć. Brawo!

 

Podsumowując:

 

Górna klasa średnia.

 

I jeszcze:

 

Pisz więcej, bo masz potencjał.

 

I więcej nie trzeba dodawać.

 

Pozdrawiam serdecznie!

Madeleine

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...