Arkane Whisper

Brony
  • Zawartość

    954
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

473 Wzorowa

O Arkane Whisper

  • Ranga
    Kultysta Przedwiecznego Kucyka
  • Urodziny 05.12.1989

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miejsce zamieszkania
    Ziemia
  • Zainteresowania
    Fantastyka, gry fabularne i strategiczne, programowanie i pokrewne dziedziny informatyki, nauka ogólnie i szczególnie oraz książki i opowiadania.
  • Ulubiona postać
    Twilight Sparkle
    Starlight Glimmer
    Wielka i Potężna Trixie
    oraz
    Fluttershy.

Ostatnio na profilu byli

5291 wyświetleń profilu
  1. I za to dostaniesz plusa Słyszałem o tym, ale jakoś nigdy nie złożyło mi się, aby to obejrzeć Żałuj, świetna animacja, jedna z tych, na jakich za młodu się wychowywałem (jakkolwiek to "za młodu" by brzmiało, tak stary jeszcze nie jestem ). A tak poza tym, to witaj Grzegorzu na forum i baw się dobrze; udzielaj się w dziale z opowiadaniami zwłaszcza, bo to bardzo fajny dział jest Ja na forum ostatnio raczej bywam niż jestem, ale może jeszcze kiedyś się spotkamy w jakiejś dyskusji czy innej aktywności forumowej i powymieniamy się poglądami na temat starych gier czy innych tego typu.
  2. Dzięki za wysokie noty, ale bardziej za opinie (powód, dla którego biorę udział w konkursach literackich ). Gratuluję zwyciężczyni, w pełni zasłużone pierwsze miejsce, jakby ktoś pytał mnie. Co do mojego tekstu, to wszelkie nawiązania do odcinków serialu są przypadkowe, nawet nie wiem, o który dokładnie odcinek chodzi. Opowiadanie zamierzam opublikować, ale na pewno nie w takiej formie, jak jest obecnie. Zbyt dużo cięć, spowodowanych limitem, żeby warto było. Jak rozbuduję je, to zamieszczę. Do zobaczenia przy okazji następnego konkursu
  3. W związku z usunięciem mojego poprzedniego postu; był to obrazujący poniższy fakt obrazek; informuję, iż oceniacie ten konkurs dłużej, niż wynosił nasz czas na napisanie opowiadania na niego
  4. Pierwsze skojarzenie, efekt motyla. Pozornie nijakie zdarzenie (zaniechanie działania) powoduje skutki na skalę, może nie tyle globalną, co regionalną, rozległą. A jak ogólnie oceniam to opowiadanie? Cóż, mogło być lepsze, mogło być gorsze, przeczytać jak najbardziej można, gdyż długie nie jest, a ponadto można doszukać się nawiązania do innego opowiadania autora. Jakie to nawiązanie i do jakiego opowiadania? Nie napiszę. Pozwolę czytelnikowi samemu go odnaleźć Przyznam się szczerze również, że opowiadanie najbardziej podobało mi się jakoś do połowy, może nieco ponad. Później mamy takie nagłe zamknięcie, które dla mnie trochę zepsuło odbiór całości. Ogólnie jednakże, odebrałem ten tekst, nazwijmy to, umiarkowanie pozytywnie. Plus za zebrę, w zasadzie nie wiem czemu Ostatnio lubię w opowiadaniach postacie nie będące kucykami. Techniczna strona jest w porządku. Podsumowując, nawet fajne. Nieszczególne, ale fajne. Pozdrawiam
  5. Zasadniczo wyszło, ponieważ przeczuwałem, iż jest to sarkazm. Napisałem to, co napisałem przez wzgląd na fakt, że ktoś mógłby podchwycić Twój niepoważny pomysł i faktycznie wyniki w konkursach byłyby na czas robione, a tego raczej bym nie chciał. Coś w tym jest. Pamiętam, że kiedyś odpisywałem na wiadomość od mojej promotorki; chodziło o jakiś problem w odczytaniu pliku u niej; kończąc wiadomość jakoś w taki sposób, że ona odpisała mi, iż złośliwości mogłem sobie darować. Nie miałem pojęcia o jakie złośliwości jej chodziło, ponieważ ja żadnych intencjonalnie nie wstawiłem do tekstu wiadomości, ale z tego wynika, że komunikacja tekstowa nieraz bywa źle zrozumiana przez odbiorcę. Faktycznie czegoś jej brakuje. Człowieku, tu nie chodzi o schematy fabularne i inne tego typu związane z opowiadaniem, a o sam fakt błędnego wstawienia linka do niego i brak tagów. Przepraszam za wyrażenie, ale po cholerę wstawiłeś tekst gdzieś na forum i link prowadzi do tego "gdzieś na forum", zamiast od razu do tekstu? Po drugie twierdzisz, iż masz tak niesamowity i oryginalny tekst, że żaden, nawet najbardziej ogólny tag, nie jest w stanie go określić, nawet w niewielkiej części? Po to stosuje się kilka tagów. Poza tym mogłeś jakieś wymyślić: [głębokie][filozoficzne][takie tam, sam w sumie nie wiem co]. Nie ogarniam szczerze mówiąc, jak można przystępować do konkursu i w zasadzie bez powodu łamać te punkty regulaminu, które są zwykłą formalnością techniczną? Ten pierwszy zdyskwalifikowany tekst przynajmniej oszukiwał w pełnym tego słowa znaczeniu, a tutaj? Zwłaszcza, że: patrz punkt ostatni regulaminu.
  6. A wolisz wyniki zrobione na szybko, patrz moja wypowiedź nieco wyżej, czy porządne recenzje? Bo ja już wolę poczekać. Wystarczyłoby mi wiedzieć orientacyjnie. W końcu te wszystkie prace nie wystarczy tylko przeczytać, ale trzeba je jeszcze przemyśleć, ocenić, opisać czemu tak, a nie inaczej. To nie jest takie szybkie, jak mogłoby się wydawać.
  7. Właśnie. Wiedziałem, że kiedyś już czytałem ten tekst, ale nie mogłem sobie przypomnieć, przy jakiej okazji. Teraz już wiem. Ogółem powiem, że spodobała mi się forma, w jakiej przedstawiony jest tekst, a jednocześnie końcówka skojarzyła mi się z "Z Archiwum X". Jako że zawsze lubiłem ten serial, tak i to opowiadanie przypadło mi do gustu. Uważam jednocześnie jednak, że nie zaszkodziłoby mu kilka więcej nagrań, dotyczących przemyśleń nagrywającego czy też wydarzeń, jakie miały miejsce. Co do głównego bohatera, to nie miałem problemów z wyobrażeniem sobie wrednego, aroganckiego, a jednocześnie wiecznie przybitego całym swoim życiem ziemskiego kucyka, który chciał czegoś więcej. Muszę przyznać, że z jakiegoś powodu go polubiłem, o ile można tak powiedzieć w tym niedługim przypadku. Przypomniało mi to opowiadanie jednocześnie o moim dawnym pomyśle na tekst, dotyczący znaczków i faktu, że determinują one los kucyka. Co jeśli uzyskany znaczek oznacza, że powinieneś zajmować się czymś, czego nienawidzisz? Nie wiem tylko czemu tekst "zgniłe jabłko" został wyróżniony w ten konkretny sposób. Jak najbardziej polecam do przeczytania. Jest krótkie, ale przyjemne, zrealizowane, moim zdaniem, z pomysłem. Pozdrawiam
  8. W jaki sposób zatem wyciągnąłeś te wnioski, skoro myślenie jest niemożliwe? Twoim błędem jest tak naprawdę pierwsze zdanie, które to założenie już samo z siebie jest fałszywe, ponieważ czynność doprowadzająca do prawdy jest jedynie efektem/elementem myślenia, a nie myśleniem samym w sobie. Myślenie jest procesem, a proces nie musi się kończyć żadnym konkretnym wynikiem, żeby zaistnieć.
  9. Odnoszę wrażenie, iż tekst ten jest nie tyle inspirowany, co w zasadzie jest tą piosenką, w pewnym sensie. Popełniłem być może błąd, że najpierw jej posłuchałem, a potem przeczytałem opowiadanie, ale wyszło na to, że jedno i drugie jest praktycznie o tym samym. Uważam, iż jakkolwiek do piosenki taka historia jest spoko, to jednak w opowiadaniu wyszła przeciętnie. Można przeczytać, zwłaszcza że długie nie jest. Plusa dam za fajną piosenkę Pozdrawiam
  10. Ok, przeczytałem i na wstępie muszę przyznać, że strona techniczna jest do poprawy. Zgubione lub pomylone litery, dziwnie brzmiące zdania i inne tego typu nazbyt rzucają się w oczy, aby je zignorować, nie wspominając już o ich ilości. Mimo to opowiadanie mi się nawet podobało, ale to za chwilę. Sama fabuła główna (miałem nadzieję na dobry kryminał w klimatach steampunku, ale się zawiodłem, szkoda), nie porwała mnie zbytnio. Początkowo jest zbyt szybkie tempo akcji. Brakuje jakiegoś nawiązania, wstępu dłuższego do realiów. Czytelnik od razu wrzucany jest w wir wydarzeń, który nie wciąga (przynajmniej mnie). Szczerze się przyznam, że do czytania kolejnych rozdziałów przekonywał mnie jedynie steampunk. Później robi się nieco lepiej, ale w dalszym ciągu nie jest to jakaś wybitna fabuła dla mnie, nie wciąga tak, jak się spodziewałem; liczyłem, że jak się pojawił kucyk w cylindrze, to zacznie się gra cieni, ale jeszcze może coś z tego będzie Co mi się natomiast podoba, to uniwersum. Equestria stawiająca czoła rozpędzającej się rewolucji przemysłowej jest pomysłem, którym to opowiadanie mnie kupiło. Konflikt chcących żyć w harmonii z naturą kucyków z potentatami przemysłowymi i wynalazcami mi się podoba. No i Fluttershy odnalazła swoje miejsce w nowej rzeczywistości aczkolwiek co do Rainbow Dash nie jestem przekonany, chyba że namówiona została przez tą pierwszą. Plusem jest też niechęć, a nawet więcej, poczucie zagrożenia, jakie wzbudza postęp technologiczny w księżniczkach. Jednocześnie jednakże, jak na steampunk, to czegoś mi tu brakuje. Są fabryki, jest konflikt magii i tradycji z technologią (Arcanum się kłania, uwielbiam tę grę ), są nowe odkrycia i napięcia polityczne, ale chyba za mało tutaj maszyn. Fakt, później jest lepiej, nawet mechaniczny kuc się znalazł, ale osobiście liczę na Manehattan, jako stolicę postępu. Strasznie spodobała mi się natomiast scena wykładu. Oburzenie wykładowców, wywołane nowymi teoriami, obalającymi ich światopogląd i uciszenie przemawiającego. Coś pięknego. Brakowało mi tylko podburzania studentów przeciwko niemu Kolejne co mi się spodobało to fakt, że kucyki święcie wierzą w układ geocentryczny (ichni odpowiednik), a odmienny pogląd nawet Twilight uznała za szaleństwo i herezję. Ogółem, to na razie wyłania mi się obraz taki, że "magiczna inteligencja/arystokracja" broni się jak może przed postępem, napędzanym głównie przez zwykłych mieszkańców, którzy mogą zyskać coś na kształt magii dzięki technologii właśnie. Teraz trochę wad. Globalne oziębienie? Poważnie? Żeby mnie źle nie zrozumieć, że niby nie wierzę w globalne ocieplenie, ponieważ nauka nie jest kwestią wiary. Fabryki w twoim opowiadaniu działają jakieś może kilkanaście lat; jest ich stosunkowo niewiele, ale zdążyły już wywołać taki efekt? Trochę to za szybko. Od rewolucji przemysłowej do dnia dzisiejszego minęło na oko 200 lat (coś ponad, jeśli dokładnie liczyć, ale nie chce mi się), a w tym czasie na całej (zamieszkanej, rozwiniętej cywilizacyjnie, uogólniając) ziemi powstawały fabryki, opracowano silniki spalinowe, plus dziesiątki innych czynników ludzkich się pojawiło, których nie chce mi się wymieniać. Tutaj natomiast kilkanaście lat i, powiedzmy sobie szczerze, kilkadziesiąt(?) fabryk w tym czasie by powstało. A jeśli odpowiedzią są Windigo, to spaliny nie mają tu nic do rzeczy. Tym tekstem mnie rozwaliłeś i jest to element, który najmniej mi się podoba w całym opowiadaniu. Co do wad, to jeszcze dialogi są, ale czegoś im zdecydowanie brakuje. Wiele z nich brzmiało dla mnie po prostu sztucznie, a Twilight jest okropnie naiwna, ale to może i jest właściwe podejście Dziwnie mi wyszła ta scena z "Latającym Cyrkiem Niesamowitych Dżentelmenów", nie mogłem za nic zrozumieć, co tak poruszyło Twilight. Mniejsza z tym jednakże, to może być kwestia licznych błędów, albo i nie. Spodobała mi się postać Silent. Głuchoniema, grająca na instrumentach wbrew wszystkiemu. W przeciwieństwie do mechanicznego kucyka. Nie mam nic do profesora, jest spoko, ale konstrukt traktujący go jak ojca, a on jego jak syna do mnie nie przemawia. Zbyt często takie zagrania widziałem. Chociaż, jakby było to ciekawiej przedstawione, to kto wie... Golden jest natomiast stereotypowym rycerzykiem szukającym odkupienia. No dobra, może nie, ale ja go tak odebrałem. Główny "antagonista" (jeszcze nie wiem czy powinienem go tak nazywać) natomiast jak nic widzi mi się jako typowy geniusz zła z wyglądu No cóż. To chyba na tyle. Sam się dziwię, że aż tak się rozpisałem. Muszę przeczytać twój tekst z Numenery wreszcie (chociaż, nawiasem mówiąc, mnie gra zawiodła, ale mniejsza z tym). Spokojnie mogę polecić to opowiadanie do czytania, jeśli się lubi steampunk, pod warunkiem, że błędy zostaną poprawione, na spokojnie cały tekst, albo czytelnikowi one nie przeszkadzają. Ja będę śledził kolejne rozdziały, ale głównie przez wzgląd na otoczkę, a nie samą fabułę. Pozdrawiam
  11. Całkiem niezłe, nie powiem. Spodobały mi się w tym tekście zwłaszcza dwie rzeczy. Po pierwsze, traktuje on o zebrach, więc mamy coś mniej eksploatowanego w opowiadaniach; a po drugie spodobało mi się przedstawienie "święta zmarłych", jest inne niż zwykle. Samej fabuły w zasadzie jest tutaj niewiele (i jest ona dość standardowa, jak na tematykę opowiadania), ponieważ jest to raczej przedstawienie wspomnianego święta z punktu widzenia jednostki, młodej zebry. Mamy tu zarys kultury zebr, ale nic konkretnego, więcej czytelnik się domyśli, niż przeczyta. Zresztą nie powinno być problemu w wyobrażeniu sobie tego, co zasugerował autor teksu. Jeśli chodzi o sam taniec, to skojarzył mi się od razu z jakimś tradycyjnym tańcem, chyba z afryki, ale nie pamiętam jego szczegółów. Gdzieś widziałem coś takiego. Wprawdzie nawiązywać miał do Indian, ale trudno Chyba wiele więcej nie mam co dodać do fabuły. Ciekaw jestem kogo spotkała Zalika. Dwie kwestie mnie zastanawiają tylko. Jeśli kucyki (w tym przypadku zebry) nie służą nikomu za wierzchowce, to skąd u nich siodła i jaką rolę spełniają? Po drugie, zebry żywią się mięsem? (Co przypomina mi jedną zagadkę z serialu, dlaczego Applejack hoduje świnie? Przecież chyba ich nie je) Od strony technicznej jest w porządku dla mnie. Nic dodać, nic ująć. Ogółem, całkiem przyjemny SoL z zebrami w roli głównej. Polecam i pozdrawiam
  12. Niedługie, całkiem przyjemne opowiadanie, pasujące swym klimatem do serialu. W zasadzie można powiedzieć, że opowiadanie to jest nawet bardzo serialowe, ale nie powiedziałbym, żeby było w nim dużo komedii, ponieważ raczej nieszczególnie mnie rozbawiło. Mimo to, nie mogę powiedzieć żeby z tego powodu coś tekst ten tracił. Zachowanie głównej bohaterki jest jak najbardziej plusem, nie miałem najmniejszych wątpliwości, że oto czytam tekst o Twilight w wieku źrebięcym. Ogólnie, w mojej opinii, jest to opowiadanie napisane fajnie, lekko. Strona techniczna, chyba w porządku, nie rzuciły mi się w oczy jakieś rażące błędy. Jeśli ktoś szuka czegoś niedługiego w klimatach serialu, to jak najbardziej polecam przeczytać to opowiadanie. Pozdrawiam