Arkane Whisper

Brony
  • Zawartość

    932
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

504 Legenda Forum

O Arkane Whisper

  • Ranga
    Kultysta Przedwiecznego Kucyka
  • Urodziny 05.12.1989

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miejsce zamieszkania
    Ziemia
  • Zainteresowania
    Fantastyka, gry fabularne i strategiczne, programowanie i pokrewne dziedziny informatyki, nauka ogólnie i szczególnie oraz książki i opowiadania.
  • Ulubiona postać
    Twilight Sparkle
    Starlight Glimmer
    Wielka i Potężna Trixie
    oraz
    Fluttershy.

Ostatnio na profilu byli

4936 wyświetleń profilu
  1. No, to jest konkurs, którego temat przewodni trafia w mój gust. Może nawet zdołam zmusić się, by coś na niego napisać, aczkolwiek ostatnio raczej idzie mi to opornie. W każdym razie liczę na to, że powstanie kilka lub więcej opowiadań grozy, które z przyjemnością przeczytam, niezależnie od tego czy sam coś napiszę, czy też nie.
  2. Całkiem przyjazny SoL. Inna sprawa, że ostatnio odnoszę wrażenie, że większość opowiadań jakie się w dziale pojawiają, to właśnie "okruchy życia". Mniejsza z tym. Jak napisałem wyżej, opowiadanie czyta się przyjemnie i szybko; jakiś technicznych zgrzytów nie zauważyłem, więc możliwe, że ich nie ma. Co do opowiadanej fabuły, to cieszy mnie, że przedstawiłeś podmieńców w ten sposób, tzn., normalnej społeczności, a jednocześnie są dokładnie takie, jakimi widzą je kucyki. Krótko mówiąc, zamiast czerni i bieli jest szarość, a przynajmniej ja tak to odbieram. No i duży plus za to, że przetrwały jednak prawdziwe podmieńce, a nie tylko te tęczowe wynaturzenia Sama historia raczej nie zaskakuje, ale z drugiej strony, nie wiem sam czym miałaby zaskoczyć. Może tylko jednym: Krótkie, przyjemne, do przeczytania, jak się ma chwilę oraz lubi się podmieńce. Pozdrawiam
  3. Raczej nie jest to opowiadanie w stylu tych, w jakich gustuję, ale przeczytałem, szukając nawiązań (o których wspominałeś) do innych opowiadań. Znalazłem je, no i muszę przyznać, że człowiek odczuwa pewien rodzaj swoistej satysfakcji za wyłapanie takowych i powiązanie w jedną całość. Co do samego opowiadania, to pomysł nie najgorszy; przypomniał mi o pewnej grze, jaką kiedyś zamierzałem wypróbować, ale ostatecznie spełzło na niczym, ponieważ nie było z kim; ale nie zaciekawił mnie szczególnie, aż do samego końca, gdzie sama końcówka sprawiła, że pomyślałem sobie: "O, może jednak będzie ciekawie". Chodzi mi oczywiście o wstęp do TCB. Opowiadanie, które bierze na warsztat same początki pojawienia się sfery i tego, co działo się wcześniej (badanie świata przed przeniesieniem się do niego, itp., itd.). Co do strony technicznej, to wyjustuj tekst w drugiej części, ponieważ wygląda źle. To chyba tyle. Zagłosowałem na pierogi, ponieważ to pierogi są Pozdrawiam
  4. Jestem prostym czytelnikiem. Jak widzę tekst z tagiem "Mystery", to czytam Zasadniczo do przeczytania pierwszego rozdziału zachęcił mnie jednak wstęp. Myśl, że wydarzenia dziejące się na odległej wyspie będziemy poznawać jedynie (tak wnioskowałem) za pomocą listów pisanych do reszty kucyków brzmi dla mnie zachęcająco. Co do pierwszego rozdziału natomiast, to muszę przyznać, że do pewnego (może nawet znacznego) stopnia jest przewidywalny, aczkolwiek czyta się go fajnie i przyjemnie. Postać Rarity jest odwzorowana w sposób bardzo dobry, a i reszta kucyków także, choć występują jedynie fragmentami. Sam motyw przewodni (wspomniana tajemnica) jest jednakże oczywisty niestety, choć może dla bohaterki nie musiał taki być (to jak z pewnym znanym pierścieniem). Ciekawość moją wzbudziła natomiast postać "kucyka o słomianych włosach" oraz jego, jak sądzę, powiązania z wyspą i "klejnotem". Mam nadzieję, że w następnym (szkoda, że póki co ostatnim) rozdziale dowiem się czegoś więcej. Minusem natomiast jest z pewnością zakończenie. W porównaniu z całością tekstu wydaje się dość nijakie i takie nagłe. Człowiek spodziewał się czegoś więcej, a na pewno czegoś innego, a tak to ni z tego, ni z owego następuje koniec i w zasadzie początkowo zastanawiałem się: właściwie dlaczego zakończenie jest szczęśliwe? No i dostajemy odpowiednio bajkowy morał na koniec opowiadania, prawie jak w serialu Opowiadanie zostało napisane w sposób, jaki lubię. Ciekawe, długie opisy, itp., itd., ale jak wczoraj to czytałem, to trafiłem na literówkę. Jedną, albo może zwyczajnie więcej ich nie wyłapałem, gdyż zbytnio wczytałem się w tekst. Od strony technicznej jest w każdym razie w porządku. Cóż mogę rzec na podsumowanie. Na pewno w najbliższym czasie przeczytam następny rozdział, a jak pojawi się kolejny (o ile), to i jego nie omieszkam. Pozdrawiam
  5. Muszę przyznać, że wszystko potoczyło się nieco inaczej niż zakładałem, ale z drugiej strony, może to i lepiej, ponieważ w ten sposób chyba bardziej pasuje do postaci LC (której pierwowzór jest oczywisty, jak mniemam), niż tak, jak mi się to widziało. Jak tak teraz przeglądam tekst, to widzę, że pasowałoby jakoś wyraźniej rozdzielać przeskoki pomiędzy akcją i miejscami. Owszem, wspomnienia są kursywą, ale dłuższe odstępy niekiedy oznaczają przeskok w inne miejsce, do innego bohatera, a niekiedy mamy ciąg dalszy obecnego wątku. Warto by się temu przyjrzeć i poprawić. Niektóre dialogi są też niechlujne, brakuje niekiedy rozdzielenia między tekstem mówionym, a opisem zachowania postaci. Ogółem, tekst ma kilka rzeczy do poprawy od strony technicznej. Co do strony fabularnej. Pierwsze w oczy rzuciło mi się imię "Diana", które moim zdaniem jest jasną wskazówką, że nie wszystkie dwunogi zniknęły. Ale to tylko moje przypuszczenia. Co do reszty, to trochę mi się kojarzyło z "Obcym" w pewnym momencie; mordercze roboty (chyba roboty); cudowne uzdrowienie, choć, w zależności kto je spowodował, miało w sobie zapewne więcej magii lub nauki (zasadniczo możemy uznać, że jednego i drugiego). Flare Sky jest niczym chorągiewka na wietrze, jak na razie Szkoda mi Rainera. Człowiek się stara, wymyśla postać (nie żeby samemu, raczej współtworzy), po to, aby ktoś mu ją uśmiercił. Cóż, takie życie Czekam na dalszy ciąg. Pozdrawiam
  6. Ok, żeby się nie powtarzać napiszę, że osobiście chętnie widziałbym rozwinięcie właśnie tego wątku serii, a dokładniej wydarzeń sprzed zniknięcia "dwunogów". Przybycie wspomnianych istot na Ziemię, pierwsze zderzenie z ludźmi, itp., itd.. Poza tym, uważam, że fajne mogłoby być opowiadanie z punktu widzenia ludzi lub tych Ligornów, lub jednych i drugich, dotyczące ostatnich dni funkcjonowania placówki i co się działo później, kiedy ludzie przepadli (nie wszyscy, jak mniemam z zasadniczej części cyklu, ale o tym nie tutaj). Jedno mnie tylko zastanawia. Nie potrafili się dogadać z ludźmi, ale ich język pisany rozumieli? Pozdrawiam
  7. Jeśli można się zareklamować, to jak masz ochotę, możesz moje własne przeczytać: One dzwonią... oraz luźna kontynuacja One wiedzą... Są to komediowe horrory z Doktorem w roli głównej. Natomiast w Emanacja Doktor także występuje, i jest dość ważną postacią, ale nie na pierwszym planie.
  8. Tak sobie pomyślała. Jej pokój skąpany był w osobliwym, szarym świetle, wkradającym się ukradkiem przez firany przesłaniające okno. Rozejrzała się wokoło, jakby chcąc się upewnić, czy na pewno jest to jej mieszkanie. Meble wydawały się jakieś nieostre na brzegach, nieco rozmyte. Przetarła oczy i raz jeszcze rozejrzała się. To był jej dom, to nie ulegało wątpliwości, ale coś w nim było nie tak, jak być powinno. Wstała z łóżka i podeszła do gramofonu. Melodyjne dźwięki wydobywające się z urządzenia, poprzednio kojące, teraz budziły w jej umyśle trudny do wyjaśnienia niepokój. Niejasno zdawała sobie sprawę, że tej płyty od lat już nie ma. Nie powinna jej mieć. To nie była jej ulubiona melodia, lecz jej matki. Delikatne trzaski świadczyły o wieku płyty. W pomieszczeniu zapadła cisza, kiedy prawie bezwiednie uniosła igłę gramofonu. Podeszła do okna, odsuwając firanę. Mleczny opar spowijał wszystko. Ledwie była w stanie dostrzec zarys drzewa, które stało obok jej powozu. Przez moment zdawało jej się, że we mgle porusza się jakiś niewyraźny kształt. Cofnęła się, opuszczając firankę. Nagle podskoczyła zaskoczona, kiedy usłyszała pukanie do drzwi. Chwilę się wahała, lecz kiedy już miała otworzyć, pukanie powtórzyło się, bardziej natarczywe, a chwilę później przerodziło się w silne uderzenia, jakby ktoś dobijał się do środka kopytami. Patrzyła z bijącym szaleńczo sercem, jak drzwi drgają od coraz mocniejszych, jakby rozpaczliwych uderzeń, a potem... Zapadła niepokojąca cisza. Coś zaskrobało w drzwi.
  9. Kolejna legenda ujrzała światło dzienne (w sensie metaforycznym ), "Opowieść starego poszukiwacza". Krótka, ponieważ zaledwie 7 stron, ale mam nadzieję, że się spodoba. Życzę miłego czytania
  10. Po pierwsze, bardzo fajną piosenkę wybrałeś (przynajmniej jest to jedna z moich ulubionych tego typu), ale jakoś nie mogłem pozbyć się widoku drakkarów na wzburzonym morzu, "odtwarzając" ją w myślach, zamiast sceny, którą opisałeś Teraz do rzeczy. Opowiadanie jest fajne, z rodzaju tych, jakie lubię, chociaż nie powiem, żeby miało w jakiś sposób zapaść mi w pamięć, prędzej sam pomysł, ale nie tekst. Co do tekstu samego, chyba czegoś mu brakowało, ale nie wiem czego. Nazwijmy to tym "czymś" Zastanawiałem się natomiast, jak wcześniej by się to odbywało, przed czasem księżniczek. Może bardziej, powiedzmy, "honorowo", jak przystało do wykorzystanej piosenki (chociaż z tym honorem to różnie bywa). Albo i nie. Mogło też być gorzej, jak sądzę. Ciekawi mnie również, co stało się na północy; szkoda że nie ma najmniejszej wzmianki co do natury tamtego zdarzenia, chociaż można zgadywać. Od strony technicznej nie wyłapałem błędów, ale czytałem to po północy, więc mogłem już nie zwracać na nie uwagi. Nic rażącego jak sądzę. Tekst nie jest długi, czyta się go przyjemnie, a jeśli zna się utwór wykorzystany w nim, to można go sobie nucić w trakcie czytania, dla klimatu (jak ja robiłem ). Ponadto sugeruje on inną wersję pewnych zdarzeń, znanych z serialu; tak więc zachęcam do przeczytania. Pozdrawiam
  11. Nie musi być szczegółowo, nawet uważam, że nie raz nie powinno takim być. Opis natomiast powinien dawać podstawy czytelnikowi, sugerować mu (mniej lub bardziej szczegółowo), jak ma wyglądać to, co opisujesz, czy to postać, otoczenie, przedmiot, itp, żeby nie była to sucha charakterystyka, tylko coś więcej. Resztę niech zrobi wyobraźnia. Można to osiągnąć w ciekawy sposób, plastycznie, poprzez metafory i inne tego typu, ale jak pisała wyżej @Ylthin Maruda Muszę się z tym zgodzić, więc to, co ja Ci piszę, to jedynie jeden z punktów widzenia na te sprawy. Ja lubię bogate, ociekające klimatem opisy Miałem zamiar zaproponować Ci kilka opowiadań do przeczytania, ale stwierdziłem, że się z tym wstrzymam. Raz, że już Ci dobre opowiadania zaproponowano; dwa, że nie zamierzam robić autopromocji a trzy, że tak naprawdę to przejrzyj dział i sam wybierz sobie do czytania jakieś, które przykuje Twoją uwagę. Ostatecznie nikt nie zna swoich gustów lepiej od samego siebie
  12. Nie jest źle, ale nie jest też zbyt dobrze. Powiedziałbym, że oscylujesz około stwierdzenia "przeciętne", aczkolwiek musisz jeszcze sporo popracować. Więc tak. początek mi się podobał, aczkolwiek spodziewałem się czegoś innego, i opisy mogłyby być lepsze, ale jak na pierwsze opowiadanie to nie jest źle. Później natomiast są drzwi i jeśli jeszcze ktoś nie domyślił się kto jest główną postacią, to teraz już powinien. Drzwi jak drzwi, ten sam poziom co wcześniej, przechodzimy dalej. Czyli do tego, co najbardziej mi nie pasowało. Jest to kraina snów, więc mogłeś popuścić nieco wodze fantazji i wrzucić coś niezwykłego. Fakt, że sny mogą być zwyczajne, ale lepiej by to wyglądało, jakbyś opisał bardziej niecodziennie otoczenie, zwłaszcza, że sen ten wyśniony był przez młodą klaczkę. Weź przykład z własnych snów. Tak więc tutaj jest słabo, w mojej opinii. Dalej mamy przeskok na akcenty horroru, chyba. Tutaj mogłeś poświęcić więcej czasu i słów na zbudowanie klimatu, napięcia. Mogłeś opisać poruszające się krzewy, cienie, subtelną zmianę krajobrazu i na koniec koszmarną bestię zrodzoną w wyobraźni młodej klaczki. Tak to mamy potwora, przez trzy akapity, i tyle. Nic szczególnego. Co do strony technicznej, to pewnie coś tam było, ale nie przykładałem zbytniej wagi czytając, a nic szczególnie nie rzuciło mi się w oczy. Tag [Sad] jest raczej niepotrzebny. Podsumowując, wątpię abym zapamiętał ten tekst, a polecić mogę go tylko przez wzgląd na to, że ktoś może zostawi swój komentarz z radami, ponieważ nie ma w tym opowiadaniu niczego ciekawego w zasadzie, choć zaczynało się nieźle. Pisz dalej, szlifuj swoje umiejętności i nie zniechęcaj się. Pozdrawiam
  13. Zgadzam się, że fajnie by było, jakby jakiś odcinek poświęcili Zecorze, jej przeszłości i takim tam. Co do samej postaci, to jest ona na pewno ciekawa. Wygląd, sposób mówienia i ogólnie jej zachowanie przypadło mi do gustu. Także fakt, że zajmuje się alchemią, w moim przypadku, dodaje jej swoistego klimatu. Myślę sobie jednak, że może to i dobrze iż pozostaje jedyną zebrą w serialu, ponieważ to właśnie ta jej niecodzienność sprawia w znacznym stopniu, że jest ciekawą postacią, jak sądzę. Ma fajną chatkę; wystrój i zewnętrzny wygląd; na ile można było ją poznać, a fakt, że woli "dziki" (ja bym powiedział "normalny") las Everfree od centralnie planowanej kontrolowanej natury reszty Equestrii także przemawia na jej korzyść. Zdecydowanie jest również bystrzejsza od przeciętnego kucyka. Podsumowując, Zecora jest jedną z lepszych postaci w serialu i zawsze dodaje uroku do odcinków, w których występuje, aczkolwiek nie oglądałem ich wszystkich. Ponadto ma potencjał do opowiadań, z którego warto skorzystać.
  14. Dobra, czas na kilka przemyśleń dotyczących tej części opowiadania Po pierwsze, i chyba najważniejsze co chciałem napisać, Jakby te trzy rozdziały scalić, to wyszedłby dłuższy wstęp, ponieważ one wszystkie jak na razie wprowadzają czytelnika do głównych wydarzeń opowiadania, a przynajmniej ja tak to odbieram. Mam jednakże wrażenie jednocześnie, że od następnego będzie się działo Autor już częściowo wie, co myślę o tych rozdziałach, więc tutaj napiszę jedynie to, czego jeszcze nie pisałem, a co przyszło mi do głowy ostatnio. Po pierwsze otwarcie kolejnej zagadki, dodatkowej grupy zaginionych, co do których zastanawiam się czy i w jaki sposób będą mieli wpływ na fabułę główną. Wiem jedynie, że mogą powstać opowiadania poboczne z nią związaną. Będę ich wypatrywał. Czyżbyśmy poznali głównego złodupca? Właściwie to jego ostatni tekst sprawił, że na myśl przyszło mi: Przy okazji poznajemy kolejną postać, zgodnie z zasadą iż: "Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę" Poznajemy również przeszłość niektórych postaci, w zasadzie trzeci rozdział można podzielić na dwie części: "tu i teraz" oraz wspomnienia. Cóż, poczekam na dalsze rozdziały. Pozdrawiam