Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Sign in to follow this  
Scoots

Lonely Tree [Oneshot][Romans] [Sad] [Slice of Life]

Recommended Posts

Jeden z użytkowników tego forum powiedział mi, że powinnam się u was zarejestrować i trochę podzielić się z wami moją twórczością. A że jako ładnie poprosił…

 

Opis: Na obrzeżach pewnego sadu stoi samotne drzewo. Drzewo które przez długi czas było oazą spokoju dla dwójki kucy. Lecz dziś siedzi tam tylko jeden kucyk wspominając odebrany jej sens życia.

 

Autor: Scoots

 

Lonely Tree

  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż, jest krótko i na temat, czyli tak jak lubię. Nic więc dziwnego, że przeczytałem Twoją pracę podczas przerwy na kawę i w związku z tym wypada zarzucić jakimś komentarzem.

 

Tag [sad] jest w tym przypadku w pełni uzasadniony. Udało ci się wcale skutecznie zbudować niezgorszy klimat, choć nie brakuje opowiadań, które o wiele lepiej ściskają za serce. Niestety, wybrałeś sobie tematykę wymęczoną niemal do granic możliwości i właściwie poszedłeś po najsłabszej  lini oporu. w opowiadaniu nie ma nic poza wyrwanym z kontekstu żaleniem się klaczy o złamanym sercu, brakuje tutaj jakichś bogatszych opisów, może jakiegoś wprowadzenia, dokładniejszych objaśnień sytuacji, wspomnień i wszystkiego co pozwoliłby się lepiej wczuć w historię. Opowiadanie razi bowiem prostotą. Mogę jednak pochwalić zabieg (może nawet niezamierzony), który zastosowałeś nie podając tożsamości żadnej z bohaterek. Czytając, przez dość długi czas zastanawiałem się "kto z kim" i o ile dobrze zrozumiałem sytuację to mamy tutaj parę

Rainbow Dash + Scootaloo

 

Przyznaję, że w pierwszej chwili wywołało to u mnie obrzydzenie - wszystkich, którzy dopuszczają się pedofilii w jakiejkolwiek postaci uważam za ostatnie szmaty, choć zastanowiłem się też czy twoje intencje nie były odmienne. Mam nadzieję, że według Twojej wizji Rainbow wcale nie chciała robić sobie ze Scot kochanki i że sytuacja wymagała wyjaśnienia.

 

Jak już jednak wspomniałem, opisów jest tutaj za mało. Aż szkoda, bo jeszcze nie spotkałem się z przedstawieniem związku tych dwóch bohaterek w taki sposób i ten motyw mógłby być wykorzystany arcyciekawie, choć zaprezentowanie go w sposób zadowalający i nie obrażający nikogo mogłoby być bardzo trudne.

 

Ogółem, opowiadanie zawiera bardzo ciekawy motyw, ale przedstawiłeś go w bardzo okrojonej wersji. Nie wiem czy bałeś się zagłębiać bardziej w tę tematykę czy w ogóle nie było Twoją intencją jej poruszanie albo po prostu to Twoje pierwsze opowiadanie i nie wyłapałeś potencjału swojego pomysłu. Prawdą pozostaje, że Lonely Tree w swojej obecnej formie to romans jakich mnóstwo - do szybkiego przeczytania i niemal natychmiastowego zapomnienia. Opowiadanie jest po prostu nijakie - niby jest smutek ale czytelnik po prostu nie ma wiele czasu by prawdziwie go poczuć.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

wybrałeś

 

zastosowałeś

 

bałeś

 

Em, Johnny...

 

A tak poza tym, to się w większości kwestii zgadzam z moim szanownym poprzednikiem.

 

Opowiadanie jest króciutkie, ale na tych czterech stronach udało ci się zawrzeć właściwie wszystko, co było potrzebne. Pomysł jest mocno wtórny, niestety, wręcz wyciśnięty do granic możliwości. Nie, żeby nie dało się z tego czegoś jeszcze ugrać... Cóż, mamy tutaj historię trudnej miłości, która nie skończyła się zbyt dobrze. Johnny oczywiście dobrze myśli z tymi bohaterkami, to aż nazbyt oczywiste, ale w sumie nie ma w tym nic złego.

 

Motyw shippowania tych dwóch postaci jest tak strasznie banalny, ech...

 

Ale dobrze, skupmy się na opowiadaniu.

 

Sam pomysł mi się podoba. Mamy nieszczęśliwą Scoot, która nie potrafi latać, boryka się ze swoimi licznymi jak na tak młodą osóbkę problemami, mieszka w sierocińcu, nikt się nią nie interesuje... Nikt poza Tą Jedną - Rainbow Dash. Najlepsza lotniczka, przyjaciółka, siostra, opiekunka, lider, a potem, cóż... serce nie sługa, jak to mówią. Młoda się zakochała i stało się. Trochę mnie zdziwiło, szczerze mówiąc, że RD dała się temu uczuciu ponieść, że je odwzajemniła... Johnny stwierdził, że brzydzi się pedofilią, ja również się nią brzydzę, ale w sumie w tekście nie jest podany wiek Scootaloo, może być "młodą dorosłą", mieć na ludzkie pojęcie jakieś 17 lat. Powiedzmy, że to jeszcze nie jest problem. Nie rozumiem tylko do końca postępowania samej Rainbow... skoro wiedziała, że może mieć przez to kłopoty, po co się angażowała?

 

Mamy jeszcze AJ, gdzieś z boku, która doprowadziła do tego, że Rainbow skazano (hm, w sumie też tego nie rozumiem, w opowiadaniu wspomniano o "lochu", czyżby każdy kontakt seksualny z młodocianym był w Equestrii karany więzieniem? U nas można legalnie uprawiać seks od piętnastego roku życia, tylko oglądać pornosów nie wolno do osiągnięcia pełnoletniości...). W sumie AJ to chyba najlepsza postać, mimo że się praktycznie nie odzywa i jest niemal nieobecna. Fajna jest w takiej roli "strażnika moralności", pasuje to do niej. I dobrze, że na nią Scoot przelewa swoją nienawiść - chociaż powinna raczej na siebie, to ona do tego doprowadziła. Wyszło dzięki temu bardziej wiarygodnie.

 

Czyli generalnie mamy ładne, krótkie opowiadanie obyczajowe z dość miałkim, muszę się przyczepić, zakończeniem, bardzo ładnym motywem samotnego drzewa (dlaczego do cholery tytuł jest po angielsku, od kiedy zmieniłam miejsce zamieszkania i nawet o tym nie wiem i dlaczego ludzie nadają angielskie tytuły tekstom, którym ni ch... nie jest to potrzebne?), dramatyczną miłością dwóch klaczy...

 

Pochwalę narrację pierwszoosobową. Całkiem dobrze ci wyszła, naturalnie i tekst gładko płynął w głowie czytelnika. Emocje też były całkiem wyraziste (bardzo dobry pomysł z pogrubianie niektórych fragmentów, nierzadko się z tym spotykam i bardzo mi się to podoba), chociaż zawsze może być lepiej. Generalnie opowiadanie nie jest może wybitne (przewodni motyw jest zbyt oklepany), ma trochę błędów interpunkcyjnych (gubisz stanowczo za dużo przecinków), ale jest fajne, napisane w lekki sposób (dziś już czytałam jedno, przez które ledwo przebrnęłam, więc twoje było miło odmianą) i po prostu dobrze się to czyta. Staraj się szukać na przyszłość tematu nieco oryginalniejszego, wyjdzie ci to tylko na dobre... a narrację pierwszoosobową szlifuj, umiesz w niej pisać, a nie wszyscy to potrafią.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Madeleine

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

UWAGA SPOILERY!

 

Tekst czytałam, ponieważ był krótki. No i chciałam tradycyjnie zobaczyć co tam stworzył ktoś nowy. I powiem szczerze - nie podobało mi się. Nie jest to jakieś złe opowiadanie, jednak nie przemówiło do mnie. Napisano je stanowczo zbyt chaotycznie, niezgrabnie. Myślę, że duża dawka doszlifowania sprawiłaby, iż odebrałabym to zupełnie inaczej.

 

Fabuła? Stanowczo nie dla mnie. Nie mam nic do homoshippów, ale nie lubię przedstawienia jak miłość do opiekuna zmienia się w miłość do partnera. Po prostu takie coś mnie odrzuca i już. Szczególnie, że na tych czterech stronach zabrakło jakiegoś większego wyjaśnienia i emocjonalnego pierdyknięcia. Jak dla mnie jest za płasko. Scoot płacze, bo AJ doniosła, że jest w związku z RD, którą dlatego wtrącono do więzienia. Mweh. Applejack nie próbowała wyjaśnić sprawy, nikt nie pytał Scoot o zdanie... Dziwna ta Equestria.

Gdyby to wszystko jakoś rozwinąć i wyjaśnić...

 

Brakowało mi tu jakiegoś rozwinięcia, lepszego budowania emocji, nieco więcej opisu historii i sama nie wiem czego jeszcze. Opowiadanie pozostawiło po sobie spory niedosyt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Powiem szczerze, zagubiłem się w czasie lektury. Może to wina mojego szybkiego tempa czytania, ale gdyby nie powyższe komentarze, miałbym nieco problemu z rozpoznaniem wszystkich bohaterów (inna sprawa, że po prostu nie lubię zbytnio zabiegów polegających na absolutnym niezdradzaniu tożsamości postaci). Tekst z pewnością by zyskał, gdyby go nieco wydłużyć i dodać parę rzeczy na temat relacji między bohaterkami.

 

Strona techniczna wymaga jeszcze dopracowania, niektóre zdania brzmiały nieco sztucznie smutno, interpunkcja momentami kulała, a i przekleństwo w pewnym miejscu jest wg. mnie zupełnie z czapy wzięte i niepotrzebne. Ale ogólnie nie jest źle, powiedziałbym, że stylowo jesteś nieco powyżej średniej krajowej ;)

 

Cała koncepcja (Pomysł z samotnym drzewem, próba poruszenia nieco dojrzalszego tematu) jest ogólnie niezła, ale nieco straciła przez to, że sam tekst jest taki krótki, przez co niestety nie zapada w pamięć po przeczytaniu. Niemniej, jak na pierwszy fanfik to wcale niezgorszy jest i nie żałuję czasu spędzonego nad nim.

 

Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszej twórczości!

 

Off-top:


dlaczego do cholery tytuł jest po angielsku

z ust mi to wyjęłaś! Osobiście też nie rozumiem tej mody na rzucanie angielskimi tytułami. Nawet jeśli ktoś przewiduje, że tekst przełoży i udostępni gdzieś na angielskich stronach, to przecież przełożenie tytułu tym bardziej powinno być proste i oczywiste. Sam osobiście robię wyjątek jedynie dla gier słownych, choć i tu nie ma rzeczy niemożliwych.

Edited by aTOM

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...