Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Discordia

[Dyskusja] Za co kochamy muzykę, której słuchamy

Recommended Posts

octavia___octavia_by_alex4nder02-d4wogpg

Witajcie moi drodzy!

Chciałabym was zapytać - co kochacie w gatunkach muzyki, których słuchacie? I oczywiście, jaka muzyka sprawia wam radość. Ja jestem po uszy zakochana w muzyce klasycznej i mam przyjemność grania jej. To dla mnie naprawdę cudowne uczucie, gdyż mogę robić coś dla ukochanej.

Dlaczego ją uwielbiam? Bo porusza wszystkie struny w moim sercu. Zasłuchuję się zarówno w muzykach, których pokazała mi Discordia, z racji na ich ciekawą... dumę (Mozart i Beethoveen na dobry start, nowocześni to zupełnie inna liga, choć nie mniej urokliwi), jak i w utworach innych kucyków. Muzyka klasyczna ma w sobie niepowtarzalną przedwieczną magię. Lubię ją też ze względu na jej spokój - nieważne czy to pompatyczne marsze, czy szybkie walce, zawsze pomaga mi wejść w upojny stan.

A wy? Co wy kochacie w waszych ulubionych melodiach?

Napiszcie, podzielcie się swoimi odczuciami.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słucham różnej muzyki, ale najwięcej rocka i metalu.

Za co ją kocham? Przede wszystkim za to, że szczera. Jej wykonawcy doskonale rozumieją swoją pracę. Słucham Mercyful Fate i wiem, że goście z tego zespołu kochają metal. Słucham takiego "Evil" i słyszę, że twórcy tego musieli mieć naprawdę spore zacięcie, żeby nagrać taki numer. 

Za bezkompromisowość. Poważniejszych wykonawców metalu nie usłyszysz w radiu. Jedynie Trójka trzyma jeszcze jakiś poziom, tam Mann Slejerka czasem puszcza. To nie jest muzyka dla mas, nie jest o tym, jakie ładne jest słoneczko i że kwiatki ładnie pachną. Usłyszeć można np. o korupcji, hipokryzji czy innych rzeczach. W latach '80 metal był popularny i faktycznie wtedy się nagrywało single do rozgłośni radiowych, ale wtedy było zupełnie inaczej. Czy dzisiaj możemy się spodziewać Iced Earth w radiu? Raczej nie. 

Kocham ją za to, jaką chemię tworzy między ludźmi. Z całym szacunkiem, ale ani Katy Perry, ani Shakira nigdy nie porwą publiczności tak, jak Rob Halford czy Bruce Dickinson. 

Rock i metal to dla mnie muzyka ponadczasowa. To nie są albumy, które za 30 lat będą zapomniane. To nie są muzycy, o których nikt nie będzie pamiętał. Kiedy zaczynałem przygodę z hardrockiem, bałem się będąc samemu w domu słuchać utworu "Black Sabbath". On powstał 45 lat temu! Do takiego "Creeping Death" Metalliki ludzie nadal machają głowami na koncertach, a pochodzi z albumu z 1984 roku. Nie ma tak, że fan metalu mówi "w zeszłe wakacje byłem fanem Machine Head". Ta muzyka ma wiernych fanów, którzy wracają do swoich ulubionych albumów po wielu latach. To jest pewien fenomen. Najlepiej to widać na koncertach. W zeszłym roku byłem na Iron Maiden. Przedział wiekowy osób zgromadzonych na stadionie Lecha był jakiś 60-7. Oczywiście ci najmłodsi przychodzili, bo tata czy mama kupili bilety na zespół, którego słuchają, ale była masa 13 latków, która przyszła sama. Dlaczego? Bo oni kochają tą muzykę. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zajmuje się sportem ekstremalnym i wielu rzeczy bym się nie odważył zrobić, gdyby nie muzyka, po za tym motywuje do chodzenia na trening. Muzyka daje mi możliwość odcięcia się od świata zewnętrznego i głupich ludzi. Wiele utworów wprawia mnie w dobry nastrój, wiele z nich ma przekaz, który z wiekiem zaczynam coraz bardziej rozumieć. To jest chyba jest najważniejsze, ciężko by mi było bez muzyki, jest istotną częścią mojego życia.

Edited by Phoenix13

Share this post


Link to post
Share on other sites


Lubię ją też ze względu na jej spokój - nieważne czy to pompatyczne marsze, czy szybkie walce, zawsze pomaga mi wejść w upojny stan.

>muzyka klasyczna

>spokój

klasyczny stereotyp i w dodatku bardzo błędny :octcry:

Powiedziałbym wręcz, że ta dynamiczna i niespokojna jest najlepsza.

 

Za co ja lubię muzykę klasyczną? Właśnie za dynamikę i emocje! I złożoność! Słucham też rocku i metalu progresywnego i stwierdzam, że do takiej perfekcji do jakiej doszli romantyczni pianiści, żadni inni muzycy jeszcze nie doszli. Szczególnie, że mam wrażenie że obecnie się pod tym względem uwsteczniamy. Współczesna muzyka popularna jest taka prymitywna. A ja właśnie słucham muzyki, żeby mój mózg poczuł się zagubiony w tym gąszczu akordów, rytmów i linii melodycznych! I jak zaczyna rozpoznawać schematy i rozumieć to co tam się dzieje.... takie uczucie! A obecny pop? Jak czasem np. w supermarkecie go słyszę, to zdziwienie mnie bierze, jak ludzie nie wstydzą się wydawać piosenek które można zagrać dwoma palcami na pianinie. Dosłownie. To jakby namalować byle jak słonia szarą kredką na papierku i sprzedawać jako sztukę.

 

Metalu progresywnego (w sumie tylko 2-3 płyty Mastodona)  słucham w podobnych celach, ale na mniejszą skalę. Niestety pozostała większość metalu jaka mi przelatuje przez ręce to coś w rodzaju "3 akordy, darcie mordy". Smuci mnie to ogromnie, bo akurat Crack The Skye podoba mi się bardzo.

 

No, i jest jeszcze muzyka klasyczna, ta spokojna jej część. Słucham jej gdy robię bardziej skomplikowane operacje umysłowe, takie jak rozwiązywanie niebanalnych zadań. Do bardziej automatycznych czynności puszczam zazwyczaj muzykę z kuców. Jest bardziej absorbująca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Szybkie sprostowanie, bo z telefonu -

postać Octavii to nie ja, po prostu dałam jej miłość do spokojnej muzyki. Ja również wolę "mocną" muzykę klasyczną.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy słucham muzyki to się w niej zanurzam. Kocham jak głos jest głównym lub background'owym elementem, kocham instrumenty smyczkowe. Lubię muzykę klasyczną ale lubię też Michael'a Jackson'a czy vocaloidy. Moje zainteresowania muzyczne są szerokie. Zanurzając się w muzyce zaczynam poruszać w rytm, odczuwać duże emocje, przychodzi wena, wpadam na najlepsze pomysły, po prostu cuda się dzieją. A jeszcze po przeczytaniu "Rapsodia miasta półksiężyca" muzyka jest dla mnie jeszcze piękniejsza niż zazwyczaj.

Przepraszam za takie bylejakie złożenie mych myśli w całość ale popatrzcie na godzinę dodania posta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie chcę pisać kolejnego posta przepełnionego banałami o tym, jaka muzyka jest piękna, jak obcowanie z nią mnie ubogaca i jak pozwala mi się wyciszyć lub w zależności od nastroju dać upust emocjom. Jak w pewien sposób mnie definiuje i odgrywa bardzo ważną rolę w moim życiu i dalczego tak jest. Nie chcę wybierać gatunków muzycznych, których słucham najwięcej, a potem porównywać ich do innych i mówić, że tylko one są dla mnie prawdziwą muzyką, zarzucając przy okazji paroma linkami na youtuba, na które zwróci uwagę może 10% osób czytających ten temat, ale nie chcę też zamknąć tego wszystkiego w pięknym twierdzeniu jednego z moich przyjaciół - trębacza jazzowego - który powiedział kiedyś, że "muzyka jest jedna". Nie mam zamiaru prawić truizmów o tym, że każdy wrażliwy człowiek powinien docenić jakąś tam muzykę i załamywać się nad poziomem współczesnego popu - szeroko pojętego.

 

Oczywiście to wszystko co napisałem to prawda. Tylko, że muzyka to sztuka, której odbiór jest bardzo subiektywny i bez talentu pisarskiego do przelewania swoich uczuć na papier/klawiaturę lub zwykłej wiedzy z zakresu teorii muzyki i historii sztuki oraz kultry ciężko ustrzec się przed zwykłym powtarzaniem banałów i zasłyszanych sloganów - nawet jeżeli są w 100% prawdziwe.

 

Zanim zaczniecie scrollować dalej, czytając kolejne podobne do siebie wpisy, które trochę innymi słowami opisują w zasadzie to samo, pozwólcie, że odniosę się jeszcze do dwóch postów:

 


Kocham ją za to, jaką chemię tworzy między ludźmi. Z całym szacunkiem, ale ani Katy Perry, ani Shakira nigdy nie porwą publiczności tak, jak Rob Halford czy Bruce Dickinson. 


A obecny pop? Jak czasem np. w supermarkecie go słyszę, to zdziwienie mnie bierze, jak ludzie nie wstydzą się wydawać piosenek które można zagrać dwoma palcami na pianinie. Dosłownie. To jakby namalować byle jak słonia szarą kredką na papierku i sprzedawać jako sztukę.

Zaczynam odnościć wrażenie, że gnojenie popu jest na tym forum (i w ogóle) wyznacznikiem dobrego gustu i obycia w kulturze. :grumpytwi:  Oczywiście żadnym wypadku nie zamierzam bronić chłamu, jaki dzisiaj się produkuje, nie zrozumcie mnie źle, ale no kurcze - co ma piernik do wiatraka? To tak jakby poważny krytyk filmowy w recenzji najnowszego dzieła Coppoli porównywał je z "Transformersami 3" albo "Strasznym Filmem 5".

Secular Haze, dlaczego nie porównasz rocka i metalu np. do ska albo nawet poezji śpiewanej czy muzyki elektronicznej? MordoTyMoja dlaczego też idziesz na łatwiznę i pastwisz się nad współczesnym popem zamiast napisać, dlaczego nie lubsz dodekafonii (dobrze pamiętam?) albo dlaczego słuchasz więcej klasyki niż takiego choćby jazzu? Odnoszę wrażenie, że byłaby to znaczniej ciekawsza lektura.

Bo piszecie bardzo fajnie i z sensem!

 

P.S. Bardzo fajne utwory zalinkowałeś, MordoTyMoja. Znałem z tego tylko Fantazję Impromptu :cheese:

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

A gdzie ja Ci pop gnoję? Pisze jedynie, że podani przeze mnie wokaliści są bardzo charyzmatycznymi ludźmi. A czemu nie napisze o poezji śpiewanej? Bo frontman rockowy jest dość podobny do popowego. Zespół gra swoje, on śpiewa i gada z publiką. Nie napisałem nic o jakości dzisiejszej muzyki popularnej, a jedynie o więzi rodzącej się pomiędzy artystą i odbiorcą. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Słucham głównie metalu i punk'a.

Co kocham w takiej muzyce? Ano, kocham ją za to że porusza mnie do działania, sprawia że odzyskuje siły po porażkach. A przede wszystkim włącza w moim mózgu tryb żyj.

Na koncertach tego typu muzyk poznałem najwięcej ciekawych ludzi, zakochiwałem się co 5 minut, poznałem najlepszego przyjaciela.

Kiedy przewrócisz się w pogo pomoże Ci 30 obcych rąk które chcą Cię ponieść. Obcych! Czasami nawet "koledzy" nie są tak pomocni jak obcy ludzie. 

Myślę że punkowe kawałki (tutaj chodzi mi głównie o polskie) lubię głównie dlatego że od małego zafascynowany jestem życiem za PRL'u.

 

Jednak nie jestem kolejnym kindermetalem/punkiem który to wychwala "swoją" muzykę ponad wszystko i neguje inne gatunki - tolerancja przede wszystkim.

 

Pozdrawiam 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie mówię że każdy powinien załamywać się nad poziomem popu. Po prostu stwierdzam fakt, że pop jest dla mnie zbyt prosty. Nie ma w tym żadnego wywyższania. Są też utworu, które są też dla mnie za trudne, lub dla których mam bardzo słaby odbiór. Np. współczesna muzyka poważna.

Być może dla niektórych ten aspekt życia nie jest ważny. Spoko, nic do tych ludzi nie mam, może oni płaczą przy patrzeniu na obrazy albo czytania poezji. Ale trochę mnie dziwi, jak ktoś mówi, że muzyka to jego życie i tak dalej, a potem okazuje się że słucha właśnie takich rzeczy. Wybacz, dla mnie to tak, jakbyś powiedział, że kochasz matematykę od lat - bo umiesz świetnie dodawać i nawet odejmować.

I nie mówię, że jak ktoś lubi muzykę, to od razu musi słuchać trudnej klasyki; prawie każdy gatunek ma cięższe, ambitniejsze kawałki.

 


MordoTyMoja dlaczego też idziesz na łatwiznę i pastwisz się nad współczesnym popem zamiast napisać, dlaczego nie lubsz dodekafonii (dobrze pamiętam?)

Bardzo dobrze pamiętasz. Za dodekafonią nie przepadam, gdyż jest dla mnie za trudna. As simple as that. Poza tym, jest to swojego rodzaju ograniczanie muzyka. Po co to robić? Przecież nie po to wymyślaliśmy system durowy (tak to się nazywa?), żeby teraz specjalnie na siłę z niego wychodzić. Jeżeli muzyka ma ciężki klimat, dysonanse są przeze mnie mile widziane, o ile jest ich jakaś rozsądna ilość. A dodekafoniści czasem robią coś w stylu "tratata tratata lalala gdvfgdvfghd tratata lalala". Mimo wszystko jestem miłośnikiem stałości klimatu dzieła muzycznego.

 


albo dlaczego słuchasz więcej klasyki niż takiego choćby jazzu?

Powód jest bardzo prosty. Jazzu nie znam, nie mam źródeł z których miałbym brać dobre utwory. No i jeszcze nie mam czasu, to chyba jest najważniejsze. W wakacje z chęcią sobie poszperam wśród Gershwinów, Szostakowiczów lub tych mniej klasycznych twórców.

 

 


P.S. Bardzo fajne utwory zalinkowałeś, MordoTyMoja. Znałem z tego tylko Fantazję Impromptu :cheese:

Scriabin jest fajny, potwierdzam. Z romantyzmu też bardzo polecam Charlesa Valentina Alkana, np op 39.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

To jakby namalować byle jak słonia szarą kredką na papierku i sprzedawać jako sztukę.

 

 

Niektóre obrazy z żółtą kreską na niebieskim tle zostały posprzedawane za kilka milionów - o to chodzi. Raczej nie powinieneś oczekiwać, że piosenki w markecie kiedykolwiek zostaną nazwane sztuką, skoro większość z nich jest tylko produktem na sprzedaż. Tyle że ktoś może niektórych artystów popowych uważać za swoich bogów, a ich utwory za niezaprzeczalne arcydzieła i nie wydaje mi się, że trzeba ich za to od razu skreślać. Czasami też posłucham sobie jakichś starych klubowych wub wub z czasów gimbazy mojego starszego brata i jakoś nie czuję się przez to ogłupiona, bo po prostu mi się to podoba - mimo że na co dzień słucham ostrzejszych rzeczy (a czasami nawet, olaboga, popu i rapu!).

 

 

Ale trochę mnie dziwi, jak ktoś mówi, że muzyka to jego życie i tak dalej, a potem okazuje się że słucha właśnie takich rzeczy. Wybacz, dla mnie to tak, jakbyś powiedział, że kochasz matematykę od lat - bo umiesz świetnie dodawać i nawet odejmować.

 

 

To mi się kojarzy z czymś takim: "Och! A więc słuchasz <tu wstaw nazwę jakiegokolwiek zespołu> i mówisz, że jesteś ich fanem? W takim razie kiedy urodził się trzeci basista od końca i ile wynosi różnica jego wzrostu i wagi? Nie wiesz? JAK MOŻESZ NAZYWAĆ SIĘ ICH FANEM?!" xd

Nie trzeba słuchać ambitnych, głębokich i poważnych utworów - wbrew pozorom nie tylko klasyki - żeby twierdzić, że kocha się muzykę. Nie trzeba znać wszystkich muzycznych terminów, struktur danych piosenek ani ich genez. Nie trzeba być kimś specjalnym i muzycznie wykształconym, by cieszyć się muzyką tak, jak ty. Po prostu każdy patrzy na to wszystko inaczej, ma swój gust, osobowość, ulubiony gatunek i moim zdaniem nie dzieli się ludzi na "lepszych" i "gorszych" pod tych względem. Może trochę zjeżdżam z tematu i nie do końca to miałeś na myśli, ale teraz wysnuwam taką ogólną refleksję.

Swoją drogą, fajna metafora/porównanie/wutevah.

 

tumblr_mr8qul1bOf1qc4uvwo1_500.jpg

 

Pece, ludzie.

 

Wracając do tematu tego wątku: kocham muzykę za nastrój i emocje. Niektóre utwory niesamowicie mnie inspirują i pobudzają moją wyobraźnię. Mogłabym się tutaj mocno rozpisać, ale w sumie nie ma aż tak bardzo o czym - pewnie wyszłabym na lekko szurniętą .-.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja słucham głównie rapu,electro,techno chociasz techno to ewolucja electro więc nie ma wielkiej różnicy.Rap to dla mnie coś cudownego zastanawiać się nad przekazem,nieraz po latach dopiero rozumie się tekst,rap pozwala wyrazić swoje uczucia lub przekonania poprzez rymy co mi się bardzo podoba :) Sam nieraz rymuje jak coś mam namyślić czy te wesołe chwile czy problemy.Ogólnie słuchając rap myśle nieraz że twórca mnie rozumie co pozwala mi się zmobilizować to działania.Oczywiście jest też gangsta rap,tego już tak nie słucham chodz kiedyś latino rap czy black rap mnie kręcił.Techno to słucham ogólnie jak jade na rowerze czy uprawiam sport lub jak chce pier*****ć basem :D a to bardzo lubie.Dla mnie genialny był ten co wymyślił Trap(taki gatunek muzyki) połączenie rapu i electro porostu te dwa w jednym,tego słucham na okrągło :djpon3: 

         Edited by Degtarev

Share this post


Link to post
Share on other sites

Całkiem zacna dyskusja się nawiązała się w tym temacie. Na chwilę uwalniając się od Octavii, wypowiem się i ja.

Słucham praktycznie każdego rodzaju muzyki, jestem obyta zarówno w tej popularnej jak i tej mniej. Osobiście preferuję rock, alternatywę itp. aczkolwiek żywię też ciepłe uczucia do poszczególnych ślicznych utworów popowych. Wszystko zależy od nastroju - raz mam ochotę na Muse, raz na Die Antwoord. Tekst na ogół jest dla mnie jedynie miłym dodatkiem, w przypadku dwóch wymienionych powyżej zespołów leży on na przeciwnych biegunach. 

Kocham ten cały muzyczny kram za wszystko co mi dał. Jakąś wrażliwość i kilku znajomych, fajne wspomnienia i świetnie spędzony czas.


A co do dyskusji powyżej, to jakieś lepsze i jakieś gorsze na pewno istnieje, a gorsze to oczywiście dzisiejszy pop, gangsta rapsy i inne disco polo. Jak komuś się to podoba, nie ma problemu żeby sobie słuchał, tylko niech nie próbuje udawać że jakość tego wyszła kiedyś z kanalizacji . Tak samo to że klasyczna ma stężenie technicznych arcydzieł na dekadę kwadratową przekraczające ludzkie pojmowanie, to nie oznacza że cała reszta jest mniej ciekawa.

Słusznie.

Share this post


Link to post
Share on other sites


To mi się kojarzy z czymś takim: "Och! A więc słuchasz i mówisz, że jesteś ich fanem? W takim razie kiedy urodził się trzeci basista od końca i ile wynosi różnica jego wzrostu i wagi? Nie wiesz? JAK MOŻESZ NAZYWAĆ SIĘ ICH FANEM?!" xd

Chyba źle Ci się kojarzy. Nigdzie nie pisałem niczego podobnego.

 


Nie trzeba słuchać ambitnych, głębokich i poważnych utworów - wbrew pozorom nie tylko klasyki - żeby twierdzić, że kocha się muzykę. Nie trzeba znać wszystkich muzycznych terminów, struktur danych piosenek ani ich genez. Nie trzeba być kimś specjalnym i muzycznie wykształconym, by cieszyć się muzyką tak, jak ty. Po prostu każdy patrzy na to wszystko inaczej, ma swój gust, osobowość, ulubiony gatunek i moim zdaniem nie dzieli się ludzi na "lepszych" i "gorszych" pod tych względem. Może trochę zjeżdżam z tematu i nie do końca to miałeś na myśli, ale teraz wysnuwam taką ogólną refleksję.

Ja muzycznie wykształcony?! Wybacz, nie. Jestem niemalże ignorantem w zakresie muzyki i historii sztuki. I w sumie nigdzie nie pisałem, że trzeba być w tej dziedzinie wykształconym, by odbierać muzykę.

 

Ale rzeczywiście uważam, że wejście trochę głębiej w muzykę, a nie ciągłe siedzenie na brzegach kiczu, tandety i prymitywizmu współczesnej muzyki komercyjnej, jest pożądane. Pasje mają to do siebie, że ich ideą jest byśmy a) czynili pewien wysiłek b) stawali się w tym coraz lepsi. Nie wiem, w jaki sposób można być coraz lepszym w odbiorze popu czy disco polo. W klasycznej można, jestem tego przykładem. Pewnie w bardziej ambitnych kawałkach rocka, metalu czy elektronicznej (i innych) też - są to nierzadko bowiem gatunki bardziej nastawione na przekaz i pasję niż na komercję. A pop, disco polo i temu podobne, wybacz, ale służą do zarabiania. A do zarabiania najlepiej nadają się rzeczy łatwe i prymitywne w użyciu.

Tak więc pop jest łatwy=>nie możesz się w jego obiorze rozwijać=>to nie jest pasja. Cbdo.

To jest po prostu konsumpcja.

 

Oczywiście nie wykluczam możliwości słuchania jednocześnie muzyki łatwej i trudnej, nawet sam tak robię. Często słucham jakiś łatwych kawałków, w szczególności muzyki kucowej, łatwiejszego rocka czy ragtime'u (to takie disco polo muzyki klasycznej).

Share this post


Link to post
Share on other sites

O temacie, czym dla mnie jest Chiptune i czemu go uwielbiam, mógłbym gadać długo, dlatego też, żeby nie zanudzać, powiem krótko. Jest to styl muzyczny, do którego można podpiąć każdy gatunek, a który efektem nie odbiega nawet od danego stylu. Może być ona spokojna, szybka, dynamiczna, wolna. Może to być jazz, polka, a nawet dupstep. Jest to też dowód na to, że proste dźwięki mogą dawać na prawdę piękny efekt w połączeniu. Dlatego kocham ten styl, który pomimo ograniczeń, może dawać wiele możliwości. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...