Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Hoffner

Pięć Nocy ze Spasee'im [FNAF] ~ peros81, Arceus

Recommended Posts

- Może widziałeś ją w pizzerii wcześniej, a imię zasłyszałeś... - sugerowała mimo wszystko tego co powiedział. Wydawało się jej to właściwe. - Innego wyjścia nie ma. Spójrz na to logicznie. Nie znasz chyba nic po za tymi murami i tych którzy tu byli... Opuściłeś lokal kiedyś? - pytała ostrożnie. - Chyba nie. Jesteś z nim związany od samego otwarcia z tego co wiem. Nie wydaję ci się tylko coś i tyle. Zbitka jakichś nic nie znaczący faktów. Nie znam się na tym... - Zawahała się. Wolała przy nich nie mówić że są maszynami tylko traktować je tak jak kucyki... - Pomógłbyś mi wyrobić ciasto? - rzuciła od tak. Tak samo jak on nietypowo... White nie było... Szefa jeszcze tak samo ale on i tak by nie pomógł... a czarna klacz nie lubiła siedzieć i nic nie robić...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dobrze... Pomogę ci bardzo chętnie. Tylko mam jeszcze jedno pytanie... - powiedziałem i spoglądam na nią. Widać, że traktuje nas jak równych sobie i ona jest bodajże jedyną której bym nie atakował w nocy, a przeciwnie, chroniłbym ją. NIGDY to nie padło w tej restauracji, jednak jestem tego pewien, że coś takiego pamiętam... od zobaczenia tamtej tęczowej Klaczy... zaczęło mi coś trybić w Banku Pamięci. NIGDY o tym nie mówiono tutaj... inaczej bym miał to w pamięci, bo jestem podpięty do kamer tak jak i reszta.

- Czy... Księżniczka... Ogłosiła... W... CloudsDale... Gdzie... Odbędą... Się... Igrzyska? - spytałem.

(Tak... chodzi mu o te igrzyska gdzie "zabłysnęła" mała Rainbow Dash... czyli kilkanaście dni po jego zniknięciu. A otwarcie restauracji było już po igrzyskach)

Edited by peros81

Share this post


Link to post
Share on other sites

- I ja z ciastem pomogę. - zawołałem radośnie, w końcu miałbym coś do roboty do otwarcia. Jest trochę wolnego i właściwie tego czasu nie lubię ani teraz ani nigdy wcześniej go nie lubiłem. To jest ten moment kiedy stróż jest bezpieczny, a restauracja zamknięta, w tym czasie nie mam nic do roboty, a ja naprawdę nie lubię siedzieć bezczynnie. Pomogę, chociażby po to by mieć jakieś zajęcie. Z drugiej strony ech trzeba na mechanizmy uważać, ciężko to później umyć.  

Edited by Arceus

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Jakie igrzyska w Cloudsdale? - spytała autentycznie zdziwiona, patrząc przez moment podejrzliwie na animatrona i jednocześnie nie przerywając swojego pochodu do kuchni. - Na pewno z tobą wszystko dobrze? Zresztą sprawdzę to, ale nie wydaje mi się że będą tam... Może nie siedzę cały dzień z gazetą, ale rzuciłoby mi się to w oczy. Raczej... - Doszła na swe miejsce pracy, gdzie wyjęła kasetę jeszcze przez moment nie przejmując się swoimi dwoma pomocnikami... Włożyła ją odwrotnie i zapuściła z małego odtwarzacza swoje jazzowe rytmy...

- Dobra... Muzyka jest... Można zaczynać - westchnęła wyciągając rzeczy z półek że przez moment powstało małe tornado z latających kawałków drożdży wody, mąki pszennej, oliwy z oliwek i soli... Wszystko lądowało w paru miskach w odpowiednich proporcjach bez użycia szklanek i łyżek. Klacz już po ciężarze wiedziała czego ile ma iść do jej mieszanki... Z drugiej strony po co miała się bawić w zmywanie? Po co miała się przemęczać... Przecież nie wypadało to jej... - Pomożecie mi wyrobić ciasto i podzielić je na porcje... Nie za dużo, bo zawsze dorobić można... Z miski wychodzi pięć placków... Wystarczy tylko zamieszać aż nie będzie się lepić... - Podała im kopytniczki1, bo nie dysponowali magią tak jak ona... Widać było że jej bioderko delikatnie rusza się kołysząc w rytm prostej improwizowanej muzyki... - Do roboty... - dodała na koniec.

Dla nie kumatych... Rękawiczki na kopyta...     Rękawiczki + kopyta a ==>n ==> kopytniczki

***

Dashie w tym czasie patrzyła w monitory i nie bardzo wiedziała co ma zrobić. Te maszyny właśnie w tym czasie zachowywały się jak kucyki, a nie terminatory z jakiegoś krótkiego komiksu, w którym miały nie dopuścić do wystąpienia jakichś wydarzeń. Nie pamiętała jak się to skończyło... Jednak w tamtej chwili jasno widziała że druga klacz traktuje je normalnie.... Nie boi ich się... Dlaczego zaszła taka zmiana? Pegaz zaczęła boleć głowa od tego wszystkiego. Za dużo starała się wyjaśnić i przyswoić. Co tamta wiedziała czego ona nie. Ktoś zaczął dobijać się do drzwi... To wyrwało ją z letargu. Przetarła oczy zanim się ruszyła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- TAK JEST! - Spassei zasalutował i zakładając Kopytniczki zaczął wykonywać to co miał do roboty. Po chwili można było zauważyć, że jego tyłek też zaczął latać w rytm jazzu gdyż mu się spodobała. W jego głowie wciąż myślał na temat skąd może znać tą klacz i skąd mu w głowie siedzi temat tych igrzysk. I jeszcze to słowo... Fluttershy... co ono oznacza? Z tego co mówiła Romantic, wynika, że to czyjeś imię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie próbujcie tego naśladować na scenie, bo mnie szef zabije...  - powiedziała, po czym delikatnie uśmiechnęła się zerkając jak sobie radzą... Może trochę Spasse'i przesadzał z naśladowaniem jej ruchów, ale nikt tego nie widział... Na szczęście... To był on i nie powinien tak kręcić tyłkiem. Raczej mu to nie przystawało...

***

Tęczowowłosa wyszła ze stróżówki oglądając się czy nie ma w pobliżu tych maszyn... Otwarła drzwi przez moment siłując się z zamkiem... Stał tam oczywiście jak nie kto inny jak Iron Hoof... Stał tam moment nasłuchując zanim zaczął...

- Dzień dobry panno Dash... Słyszę że już nie jesteś tu sama... - powiedział mierząc ją wzrokiem dość dokładnie... - Kogo wpuściłaś na swojej warcie? Hmm... - spytał, a ta próbowała udawać wyluzowaną jak zwykle ale widać że była dość spięta po jej skrzydłach co mocno przyległy do boków.

- No wpuściłam Romantic... - zaczęła ostrożnie nadając swojemu głosowi swej pewnej nuty. Udawało jej się to tak mniej więcej, gdyby nie było to takie wymuszone.

- Tak wcześnie? Powinna przyjść za pół godziny... - mruknął pytaniem do siebie i stwierdził fakt... - Może już mnie wpuścić i pójść sobie do domu. Poradzę sobie z resztą...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Proszę się nie przejmować Panno Romantic. Na scenach mam zaprogramowane ruchy taneczne, i nie mogę na nich używać nic innego. Więc nikt się nie dowie! - powiedział radośnie, i przestał trząść tyłkiem. Skupił się w tym momencie na całej swojej pracy.

- Bardzo się cieszę, że mogę ci pomóc w kuchni. Lubię pomagać i widzieć na twarzach kucy uśmiechy! - krzyknął uradowany.

Share this post


Link to post
Share on other sites

[Rainbow Dash]

Oddalała się od miejsca swojej wieczorowej pracy w dość szybkim tępię, niesiona na skrzydłach, które okalały ciepłe prądy powietrzne, rozgrzewane jeszcze bardziej przez wznoszone słońce na kolejny dość ciepły dzień. Jej oczy obserwowały miasteczko budzące się pod nią gdy ogromnymi łukami leciała na miejsce docelowe. Miała ku temu parę powodów że nie poleciała tam tak całkowicie prosto. Kto by jej uwierzył gdyby poszła tam i... No właśnie zostałaby pewnie potraktowana jak idiotkę, a jej problem zostałby zwyczajnie zlekceważony. Jak to z nią bywało od czasu do czasu że... Wolała o tym nie myśleć wcale zadając sobie pytanie: Co zrobiłaby Dzielna Daring Doo na jej miejscu? To krążyło jej po głowie gdy wylądowała kłusując moment na ziemi zanim znalazła się przed właściwymi drzwiami...

 

[Romantic Heart]

- Ciszej... Nie ma powodów by krzyczeć - powiedziała zaczynając powoli żałować swojej decyzji, ale co miała w tej sytuacji innego zrobić, jak nie brnąć dalej? Tylko to jej pozostało z tego wszystkiego, gdy usłyszała zamykanie drzwi wejściowych. Mimowolnie przełknęła ślinkę. Dopiero wtedy dotarło do niej jak bardzo naiwny zrobiła krok nad przepaścią jej kariery zawodową w tym miejscu...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Więc Spasee'i wraca na scene i tam czeka, aż przyjdą pierwsi goście. Całą czwórka powinna znajdować się na niej i oczekiwać tego samego. Jednak Spasee'ia wciąż nurtowało wiele pytań. Czemu spytał się wtedy panny Heart o te igrzyska? Nie wiedział czemu w ogóle przychodzą mu do głowy takie pytania. Nie mniej, będzie lepiej jak nie będzie już o tym wspominał, bo szef jeszcze go wyśle na przegląd... a to bolesne doświadczenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

(Wróciłem z nicości cieszycie się?)

Skończyłem paprać się z ciastem. Kopytniczki to dobra rzecz, mechanizmy w kopytach działały, a w mojej profesji to ważne. Odłożyłem ładnie podane mi rzeczy na blat i po obdarowaniu Romantic algorytmem na uśmiech, a będąc stertą średniej klasy żelastwa o realny uśmiech było naprawdę ciężko, wróciłem na scenę. W sumie to średni moment na rozmyślanie o swoich shematach. Zastanawiam się raczej czy tamta klacz zroientowała się, że się uśmiechnąłem. Ech słodka naiwności pewnie że nie, uśmiecham się cały czas i nie moge wygiąć warg w inną stronę... 

Przez ukryty kanał skontaktowałem się ze Spasee'e 

 -Tylko ja odnoszę wrażenie że nasza budowa jest nieco za prosta?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spaseei odezwał się na kanale na prośbę Vlada. Zastanowił się chwilę i powiedział mu...

- Wyobraź sobie Animatronika z mimiką który nagle dostał depresji i całymi dniami chodzi smutny i załamany. Źle by to wpłynęło na nasz dom i by go zamknęli. Dlatego dali nam wymuszone uśmiechy. Ja na twoim miejscu cieszył się iż możemy otwierać szczęki by imitować "Rozmowę"... oraz gryzienia Niegrzecznych Stróżów - Rzekł śmiejąc się na kanale. Spasina i Roger skomentowali to krótkim tak. Następnie czeka na otwarcie baru. Kiedy nadejdzie czas na przywitanie dzieci Spasina rusza na swoje miejsce, tak samo jak Czerwony Kuco-lis. Rozpoczyna się Poniedziałek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...