Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
PrinceKeith

[Gra][Arcybiskup z Canterbury]Gdy dwa światy stają się jednym

Recommended Posts

Kobieta dokładnie przyjrzała się stolikowi, podeszła do niego cicho, spojrzała na żetony. 

- Przepraszam, macie jakąś konkretną stawkę z jaką zaczynacie? - zapytała siadając przy stoliku. - Mam tylko trzy stówy. Mogłabym zagrać? - zapytała słodkim głosikiem, do tego przyjmując najbardziej niewinną minę jaką się dała. Zupełnie nie wyglądała tak jak osoba którą była. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

[Arcybiskup z Canterbury] 

- Jak chcesz. Może kiedyś dane nam będzie się jeszcze spotkać. A tym czasem do widzenia. - powiedział i odszedł. Zostałeś sam. Wokoło było ciemno, miejsce wokół ciebie rozświetlały tylko świetliki i kwiaty porastające drzewa. Nagle usłyszałeś trzask gałęzi.

- No tosz! - usłyszałeś gruby, basowy głos, typowo męski. 

 

[Mephisto The Undying]

Osoby siedzące przy stole spojrzały na ciebie nie co zaskoczone.

- Jak chcesz, to graj. - odparł młody wilkołak obok ciebie. Obok niego siedział także mężczyzna z rogami jelenia, ubrany w garnitur. Zaś po prawej stronie jelenia, pszczela kobieta. Miała całkiem czarne oczy, z głowy wyrastała jej para czułek a na plecach miała skrzydła. - Ej, dajcie tej tu panience jakiegoś drinka! - krzyknął po chwili wilkołak. Po chwili kelnerka przyniosła ci napój. Był on podany w okrągłej szklance, był mieszaniną alkoholu, soku z jagód i krwi jednorożca. Dali ci nawet parasolkę. - Nie musisz oddawać, wystarczy, że z nami zagrasz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- No wiesz, chciałam jakoś wejść do gry. Bo chyba gracie na pieniądze prawda? - zapytała niewinnie. Wzięła delikatnie swój drink i wzięła łyk. - Miałam nadzieje że będę mogła zagrać na poważnie. - powiedziała znad szklanki ruszając brwiami zupełnie jakby rzucała reszcie wyzwanie. Bo zresztą tak było. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Anno - powiedział tylko Morven, wsadzając dłonie w kieszeń płaszcza. Oczywiście, chciał, aby duch sprawdził kto znów kryje się przed jego dwoma oczami. Nie liczył nawet na to, że spotka tego dnia kogoś interesującego. Nie po dziwnym łowcy-wróżkofilu i pozbawionej logiki, szalonej półbogini,

Share this post


Link to post
Share on other sites

[Mephisto The Undying]
W barze zaczęło się zbierać coraz więcej osób, jak to zwykle nocą. Kolorowe światła co każdą sekundę oświetlały inne miejsce tworząc niezwykły klimat. Goście siedzieli przy stołach na których zapalone były pojednyńcze świece. W tle leciał jakiś pop, od tak dla wyluzowania. Ale stół do kart był oświetlony zwisającą kartą. Milczałaś, twoi przeciwnicy też byli cicho. Tylko wilkołak od czasu do czasu coś powiedział. Siedziałaś kończąc drugiego drinka którego tym razem postawił ci rogaty mężczyzna. Mieliście przerwę. Graliście do dziesięciu a rozegraliście jak dotąd może z sześć kolejek. Cztery razy przegrałaś i dwa razy wygrałaś. Miałaś przed sobą sporą sumę sześciuset złotych. Teraz tylko wygrać pozostałe rundy. Zadzwonił dzwonek i przez drzwi wszedł młody łowca którego widziałaś wcześniej. Usiadł on przy głównym blacie nieco się o niego opierając. Co ciekawe, tym razem nie było z nim tej wróżki. Barman ocoś go zapytał a on odpowiedział płynnie. Jednak z takiej odległości nie mogłaś słyszeć co mówili. 

 

[Arcybiskup z Canterbury]
Dziewczynka po chwili wróciła, mówiąc kogo widziała. Mężczyzna, w średnim wieku, ubrany całkiem normalnie, z wielkim plecakiem i siatką na motyle. Ponownie usłyszałeś krok i mężczyzna przeszedł obok ciebie nie zwracając na ciebie uwagi. Zaczął czaić się na niewielkie stworzenia spokojnie odpoczywające przy jeziorze. Czy to mógłbyć owy niebezpieczny mężczyzna o którym mówił ten dziwny łowca?

Edited by Clocky

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...