Skocz do zawartości

Księżniczka Celestia i Discord [Oneshot] [Romans] [Violence]


Recommended Posts

W sumie opowiadanie niezbyt mi się podobało, ale przeczytałem, więc zostawie kilka przemyśleń.

 

Spoiler

Księżniczka dotarła wreszcie do zamku. Doszła do sali tronowej i... To co zobaczyła zmroziło jej krew w żyłach. Twilight Sparkle, Rarity, Rainbow Dash, Fluttershy, Applejack i Pinkie Pie siedziały na swoich tronach, lecz nie wyglądały tak jak zwykle, właściwie wyglądały zupełnie inaczej. Były MARTWE!

Spoiler

Wszystkie alicorny ruszyły do obrony ojczyzny. Tylko Lunę rodzice schowali w krzakach, by była bezpieczna.

 

Te dwa powyższe wycinki bardzo mnie rozbawiły podczas lektury, co chyba nie było zamiarem. Tworzysz czasem nieporadne zdania. Przydałby ci się ktoś, kto przeczytałby twój tekst przed publikacją, aby wyłapać takie kwiatki. Dobrym pomysłem jest też odłożenie lektury na kilka dni, aby podejść do niej na nowo. Lepiej jest dopracować jeden tekst niż wrzucać kilka opowiadań w przeciągu kilku dni.

 

Z innych błędów liczby zapisujemy słownie. Generalnie udostępnij dokument do komentowania, aby ludzie mogli ci pomóc.

 

Formatowanie nie jest tragiczne, jednak dialogi mają bardzo dziwny układ, brakuje justowania.

 

Z innych rzeczy denerwuje mnie nazywanie poszczególnych partii tekstów rozdziałami. Dwie strony to nie jest zawartość, którą powinno się tak nazywać. Lepiej oddzielić takie fragmenty kropkami czy czymś innych względnie rozbudować wątki, aby dopieścić historie. No tak z dziesięć stron subiektywnie nazwałbym rozdziałem.

 

Fabularnie niektóre pomysły nie są złe zarysowany konflikt między księżniczkami, wątek alicornizacji Celestii czy sam fakt, że Luna nie jest rodzoną siostrą naszej władczyni. Niestety to wszystko rozbija się o to, że klocki są źle dopasowane, a rozbudowane lore o Starswirla, rodziców jest mało rozbudowane i przedstawione w kilku suchych akapitach jest strasznie sztampowe. Trudno mi przeżyć śmierć tego króla Cosmo, skoro go przedstawiasz, a później ginie. Dlaczego ma mnie to obchodzić? Zamiast tego chciałbym przeczytać o tym jakim był władcą, jakie miał relacje ze swoją córką. Widziałbym tutaj konretne dialogi lub konkretną akcje zamiast wpisu rodem z encyklopedii. To jest mój największy zarzut, że świat który stworzyłaś jest dla mnie nienamacalny, a wystarczyłoby chociaż na kilka stron zarysować najważniejsze dla opowieści kwestie.

 

Po drugie sam fakt, że Discord zabija jest zabiegiem strasznie słabym, bo to wybitnie nie pasuje do postaci, to duch chaosu nie morderca. Dodatkowo sam motyw że potwór idzie podbić krainę bo tak jest strasznie słaby. Dobrze jak antagonista ma jakiś konretniejszy powód niż, bo tak, bo jest zły i jest bucem. Wspominałem o tym, że Discord nie zabija. Gdyby to był jakiś przypadek przy potężnych zaklęciach czy coś, a nie wzmianka że zabijał, to nie ten typ postaci.

 

Spoiler

Gdy księżniczki stanęły przed Discordem, potwór zakochał się wzajemnością w Celestii. Kiedy Luna zmieniała chaos w normalny świat, Discord zaproponował Celestii, że uczyni ją swoją królową pod warunkiem, że ona pomoże mu pozbyć się Luny. Zauroczona księżniczka zgodziła się.

 

Powyższy akapit jest kwinsestencją dlaczego tekst mi sie nie podobał. Akcja gna zbyt szybko. Z niego wynika, że po prostu stali i się oboje zakochali. To wszystko podane w jednym zdaniu. Ja rozumiem miłość i te sprawy, ale zostało to podane w taki sposób, że nawet najnaiwniejsza dziewczynka w to nie uwierzy. Pomijając fakt, że zakochanie się w kimś kto zrobił rozpierduchę i zabił władców krainy jest mi bardzo trudno uwierzyć, to gdybyś to chociaż umiejętnie rozegrała. Nie wiem, że Discord porwał Ceśkę i zadziałał syndrom sztokholski czy coś. W sumie ja to widzę świetny materiał na przedstawienie toksycznego związku. Pozbądź się Luny albo cie nie kocham, tu był spory potencjał, niestety zabrakło rozbudowania. Zwłaszcza że piszesz, że Ceśka lubiła Lunę, więc taka decyzja nie byłaby taka łatwa i niesie za sobą konretne rozterki natury moralnej. W sumie w dalszych akapitach próbujesz to robić, jednak brakuje w tym wszystkim prawdziwych emocji, bo piszesz bardziej streszczenie, a nie opowiadanie.

 

Ogólnie dobrym motywem jest to opowiadanie historii dla Twi i proponujesz jakieś konsekwencje na obecny czas. O ile mogę zrozumieć księżniczki to w reakcje Mane 6 po prostu nie wierzę. Rozumiem autorytet Ceśki dla Twilight, jednak w zasadzie wszystkie przyjaciółki zaakceptowały Discorda, a Fluttershy z pewnością walczyłaby o niego do samego końca. Zamiast tego proponujesz takie ugadywanie się po za plecami. Może po prostu zabrakło w tym wszystkim samej reakcji Discorda i wspólnego rozwiązania problemu? Bo w tym momencie go mi najbardziej żal.

 

Popatrz na to z tej perspektywy

1) Jest morderca

2) Skazujesz go na dożywocie

3) Wypuszczasz go za dobre sprawowanie

4) Koleś ogarnia się zawiązuje relacje, pracuje. Generalnie udało się go zresocjalizować.

5) Skazujesz go na śmierć.

Trochę niesprawiedliwe prawda? Według mnie to było najgorsze w tym wszystkim. Zakończenie które nijak nie pasuje do serialu, mimo że jest niezgorszy twist z motywacją Luny.

 

Sam debiut nie jest tragiczny, jednak brakuje ci szlifu w przedstawianiu wydarzeń, a w samej fabule brakuje spójności. Same nawet najlepsze pomysły to za mało na udane opowiadanie.

  • +1 2
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • 8 years later...

„Księżniczka Celestia i Discord” to fascynujący fanfik. Nie wierzyłem, że tak krótki utwór, będący debiutem autorki może mnie tak zainteresować, nawet jeśli ⅔ z tego zainteresowania wynika ze złych przyczyn.

 

Cóż, nie będę dokładnie streszczał fabuły fanfika. Jest to bowiem fanfik na tyle fascynujący, że moim zdaniem czytelnik powinien się z nim zapoznać i bez uprzedzeń wywołanych streszczeniem fabuły, wyciągnąć samodzielnie wnioski. Nie jest to pierwszy fanfik, tej autorki, który przeczytałem. Odnoszę jednak wrażenie, że jest on najlepszy, chociaż w nieoczywisty sposób.

 

Zaczyna się niczym fanfik ze starych „grimdarkowych” czasów. Ot Celestia zaczyna śnić… i śni jej się śmierć! Śmierć wszystkich mieszkańców Equestrii… i jej siostry, Luny.

 

To co następuje później niechaj pozostanie tajemnicą. Dość powiedzieć, że kolejne strony zawierają opowieść Luny, w którą uważnie wsłuchuje się Twilight Sparkle. Opowieść ta zdradza nam smutne detale PTSD, jakiego nabawiła się księżniczka nocy w dzieciństwie. Twilight jest przerażona, tą opowieścią. Potem następuje opowieść Celestii. Rzuca ona nowe, pełne mroku światło na naszą ukochaną księżniczkę. Niesamowitym jest, że po tym wszystkim, czego starsza klacz dopuściła się wobec młodszej ich relacje są tak… wzorowe. Ale Celestia zakochana w Discordzie? Czy to możliwe? A potem…

 

To co było potem sprawiło, że na chwilę wszystko, co przeczytałem wcześniej przestało przypominać nieskładny bełkot szaleńca. Nagle wszystkie „dwójki” za chęci zsumowały się i wyszła z nich solida „czwórka”. Nagle beztroskość Celestii zostaje ukarana, a ona sama zaczyna rozumieć, że to czego doświadczyła od niej Luna nie poszło w zapomnienie. W końcu poczułem, że ten fanfik jest coś wart, że autorka posiada w sobie tę iskrę, której jeszcze nie potrafi z siebie wykrzesać… niestety, fanfik nie skończył się w tym momencie, nie skończył się po tym pięknym i całkowicie nieoczekiwanym, a jednak logicznym do bólu zwrocie akcji. Następuje końcówka, pasująca do tego, co się przed chwilą stało jak pięść do nosa. Końcówka niekonsekwentna, dosłownie można ją podsumować, że „żyły długo i szczęśliwie”.

 

Nie wiem, dlaczego Nightmare Princess potrafiła stworzyć tak ciekawą sytuację psychologiczną, ale wszystkie dialogi w tekście świadczą o jakiejś wrodzonej „tępocie” bohaterek, które podejmują decyzje nieadekwatne do tego, z czym się mierzą. Wydaje się, że to właśnie kładzie fanfika, bohaterki nie sama fabuła. Po prostu mogłaby, by to być świetna i krótka opowieść o zemście, ale totalna intelektualna tępota Celest ii, która, co rusz się miesza w swoich uczuciach, a Luna, która podejmuje ważkie decyzje z błahych powodów, mimo że ma naprawdę dobrą motywację by chcieć, aby los Discorda był taki, a nie inny, by ukarać groteskowo zadufaną „siostrę”. I nie w dialogach bohaterów tej dwuznaczności, opisów, które by mogły sugerować czytelnikowi, że słowa znaczą coś więcej niż tylko ich dosłowna treść. Ale po zakończeniu, które otrzymałem jestem raczej skłonny uwierzyć, że zwrot akcji, który mnie zachwycił jest po prostu wypadkiem przy pracy.

 

Na pierwszy rzut oka tekst wygląda przejrzyście. Nie jest „naćkany”, dialogi co prawda są kolejnymi punktami zaczynającymi się od półpauzy (dobrze, że nie kropek lub innych znaków), ale przynajmniej są odstępy po nich. No i są błędy w zapisie imion, a konkretnie jednego z nich: Starswil zamiast Star Swirl.

 

Czy polecam? Polecam. Polecam, aby przeczytać jak prostacka psychologia postaci może sknocić tak dobry pomysł na zwrot akcji. Ponieważ, jednak, to jest pierwszy z trzech fanfików tej autorki napisany w odstępie kilku miesięcy muszę napisać, że dziewczyna może coś osiągnąć tylko trzeba więcej próbować, więcej czytać, ale przede wszystkim, nabrać też trochę życiowego doświadczenia.

Edytowano przez Obsede
Link do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się
×
×
  • Utwórz nowe...