Kruczek

Brony
  • Zawartość

    1577
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

2007 Cutie Mark Crusaders - Łowcy Reputacji! YAY!

O Kruczek

  • Ranga
    Iskierka!~^^
  • Urodziny 11/18/1997

Kontakt

  • Discord ID
    Kruczek #6115

Informacje profilowe

  • Płeć
    Steven Magnet
  • Miasto
    dziki zachód i kraków

Ostatnio na profilu byli

73048 wyświetleń profilu
  1. Aktualizacja! ^^ [LIPIEC 2017] Moonlight Wykonała rysunek Villeforta w całej jego okazałości i w mniej oficjalnym stylu. Jestem Jej za to bardzo, bardzo wdzięczny :3 Rzeczony rysunek możecie zobaczyć tutaj, w pierwszym poście oraz na moim avku! Oraz mały dodatek: Do pierwszego posta dodałem linki z tematami autorek oraz ich da ^^ Aktualizacja [MARZEC 2019] Do kolekcji dołącza art @migdzik. W bardziej serialowym stylu, bardzo dziękuję! Naprawiono linki które wygasły.
  2. @PervKapitan a odcinek z rodzicami AJ?
  3. możesz spróbować mojego balerona Villefort! wszystkie informacje w temacie dzięki~^^

  4. NARESZCIE JEST! :yay: 

    1. DiscorsBass

      DiscorsBass

      No w końcu... znalazłem czas na obejrzenie tego ^^

  5. Dokładny portret, który zawisnął na miejscu mojego avatara wykonała @Cassidy, proszę ją wielbić :fabulous:

  6. Jakieś furrasowe coś, na przykład łapkę. Albo jakiś album, bądź symbol kolekcjonerski, bo tych artów to pewnie masz od zawalenia.
  7. Wychowałem się na wsi i bardzo dobrze mi się kojarzy. Uwielbiam czyste powietrze, drzewa kołyszące się dookoła domu, taką swojską atmosferę i sąsiadów, każdy zna każdego. Nie mieliśmy żadnego gospodarstwa, tylko dwa ogródki, więc nie było wiele pracy, ale kiedy była - to całkiem ją lubiłem. No i zwierzątka podchodzące pod sam dom. Pewnego razu bobry nam się zjawiły pod furtką, ciągle biegają sarny, bażanty, zające. Poranki na wsi są naprawdę odprężające, kiedy możesz się nimi nacieszyć, szczególnie latem. No i najważniejsza rzecz, która stawia u mnie wieś ponad miastem - na wsi widać gwiazdy. Długo by wymieniać, nie da się tego opisać, bez ominięcia jakiegoś wspaniałego szczegółu. Jako człowiek mocno związany z naturą bardzo sobie cenię każde chwile, które mogę teraz spędzać na rodzinnej wsi. Dopiero jak się wyprowadziłem do centrum miasta, zacząłem to mocniej doceniać.
  8. Otóż moja historia zaczyna się, bodajże drugiego dnia po tym, jak dołączyłem do Wonderbolts. Po lekkim treningu ruszyliśmy się odprężyć, jako że wypadał nam właśnie czas wolny. Nie znałem jeszcze dobrze nikogo z ekipy, więc chciałem jakoś się z nimi zaprzyjaźnić. Zaproponowałem wypad na miasto, na co oni stanowczo odrzucając moją propozycję - zaproponowali pójście nad jezioro. Zgodziłem się, bo niby dlaczego nie, chociaż miałem wrażenie, że coś knują. Kiedy dotarliśmy na miejsce, dowiedziałem się, że jako świeżak muszę przejść rytuał inicjacyjny. Moim zadaniem było zdobycie fikuśnego kwiatu, który, według moich nowych przyjaciół, miał przynieść mi szczęście podczas występów. (Gorąco zapewniali, że każdy z nich ma go przy sobie podczas każdego występu) No więc ruszyłem, jedyna podpowiedź jaką dostałem, było to, że mam ich szukać w gęstych krzakach. Były zwane "kwiatami szczęścia" bo odnaleźć je można było właśnie wlatując w przypadkowe krzaki, lub dokładnie je przegrzebując, bo owy gatunek nie lubił pokazywać się nad innymi. Skończyło się to na wielokrotnych poparzeniach jakimś cholernym bluszczem, paru ugryzieniach wściekłych szopów praczy i postrzępionej grzywie. Kiedy nie znalazłem kwiatu i zrezygnowany zacząłem szukać drogi powrotnej, odkryłem że się zgubiłem. Dopiero to, co spotkałem po drodze było naprawdę dziwne. Widziałem smoki, całą masę smoków, przepychające się do wielkiego donuta, który unosił się wysoko ponad koronami drzew. Szepnąłem do siebie "Co się..." a kwiat, który stał obok mi odpowiedział "O, myślałem że tylko ja to widzę". Wystraszyłem się i poleciałem przez las jak szalony. Drzewa dookoła zaczęły tańczyć, zewsząd słyszałem głosy i widziałem kolorowe światła. Przez chwilę mignęło mi coś, co wyglądało jak Sonic Rainboom, ale zniknęło tak szybko jak się pojawiło. Nie pamiętam w jaki sposób dotarłem do ekipy, ale wiem że po dwóch dniach miałem dwa tygodnie odpoczynku od Akademii na oddziale zakaźnym w Ponyville. Któreś z tego paskudztwa, które skrywało się w krzakach, było niesamowicie toksyczne i wywoływało halucynacje. Dzięki Wonderbols, you assholes.
  9. Uwielbiałem swego czasu chodzić na sanki. Teraz nie mam już z kim, więc dawno nie byłem, ale fajnie by było do tego kiedyś wrócić. No i zawsze chciałem spróbować jazdy na łyżwach. Troszkę się tego obawiam, bo nigdy nie jeździłem, nawet na rolkach, więc pewnie lądowałbym cały czas na moim kościstym dupsku, ale może się wybiorę w końcu. Nie próbowałem też żadnych sportów ekstremalnych, ani jazdy na nartach, nic z tych rzeczy. Są póki co myślę odrobinę poza moim zasięgiem.
  10. "Nie mam dla ciebie czasu głuptasie" "Daj spokój Twilly, nie jesteśmy w klasie!"
  11. Trudno powiedzieć. Wydaje mi się, że kiedyś miałem dużo lepsze, ale patrzę przez pryzmat własnych wspomnień, widzianych oczami młodszego Kruczkozaura. Siedzę sporo w memiksach, odróżniam grażynacore od przyzwoitego humoru, nie wstawiam komiksów polskich satyryków na tablicę. Śmieszą mnie obrzydliwe rzeczy, a zdecydowanie moim faworytem jest self-deprecating humor. Nie trawię sucharów, zwyczajnych dowcipów i niektórego kontentu mielonego przez portale ze śmiesznymi obrazkami. A sam temat z sucharami na forum wywołuje u mnie głównie uśmiech politowania. Nie chcę się tu stawiać na jakiejś wyższej półce humorystycznej, jak jakiś humorystyczny superior, ale mam po prostu wrażenie że w kwestii humoru znalazłbym więcej osób z którymi bym się nie dogadał, niż z którymi bym się dogadał. A przynajmniej na tym forum
  12. Dajcie to @MLPFan i ruszajmy dalej.
  13. Relacje z innymi ludźmi nadal u mnie leżą, ale jakieś tam małe kroczki ku lepszemu popełniłem. Nadal wracam do starych, nieprzyjemnych nawyków, ale częściej je teraz zauważam. Co do zmiany na lepsze, to pracuję też nad zdrowiem psychicznym, już ponad rok temu udałem się do psychiatry, chodzę na terapię. Poprawy nie dostrzegam, ale przynajmniej próbuję, a to już coś. Odrobinę mniej przejmuję się opinią ludzi, na których mi nie zależy. Do poziomu do którego chciałbym dotrzeć jeszcze spora droga, ale w porównaniu do tego co było, jest całkiem nieźle. No i w kwestii nauki nawet się ucieszyłem, ostatnio znowu odechciało mi się wszystkiego, ale cieszę się, że po tym jak ze dwa czy trzy lata temu wyleciałem ze szkoły udało mi się jakoś pozbierać, skończyć szkołę, zdać maturę i dostać się na studia. (Nie takie wymarzone, ale do tego będę dążył w tym roku) Na każdą zmianę na lepsze przychodzą dwie zmiany na gorsze, więc nie mam się z czego cieszyć, ale nadal próbuję i może kiedyś wyjdę w końcu na plus.
  14. Jako osoba, która nigdy nie radziła sobie w relacjach międzyludzkich, zwykle miałem tremę przed każdym możliwym publicznym wystąpieniem, czy nawet mówieniem czegoś przy jakiejś grupce ludzi. Ale z czasem zaczęło się to ograniczać, odkryłem, że większą tremę mam przy ludziach na których mi zależy, a jeśli chodzi o takie przemówienia czy wystąpienia przy obcych ludziach - czuję się dużo pewniej. Bo nie obchodzi mnie ich zdanie i nie mam z tyłu głowy tego panicznego strachu przed zrobieniem czegoś nie tak i stratą w oczach osoby na której mi zależy. Troszkę sobie tę tremę wytrenowałem, bo często występowałem i śpiewałem za dzieciaka. Nadal jest okropnie, jak mnie dopadnie jakiś zryw fobii społecznej, ale radzę sobie z tym o wiele lepiej niż kiedyś. Trema dużo bardziej mnie nęka w ciaśniejszej grupce znajomych, przy której teoretycznie powinienem się czuć swobodniej. (No ale od czego jest alkohol, c'nie)
  15. Hej Mikołaju! Wiem, że masz dużo czytania, więc przejdę prosto do konkretów. Od paru lat czekam już na mojego DeLoreana DMC-12 i mam wrażenie, że po prostu ten prezent jest odrobinę zbyt wielki i nie możesz go spakować, więc możesz w tym roku zacząć przysyłać chociaż po jednej części, może za kilkanaście lat uzbieramy chociaż połowę. No ale jeśli nie możesz, to chciałbym przynajmniej czapkę z Dashie, taką tęczową, najlepiej z frędzelkami, uszkami, wełnianą. Nie dziękuję Ci za poprzednie prezenty, bo niczego mi nie dałeś, wszystko dostałem od rodziny. Mam wrażenie, że mnie ignorujesz. ODCZYTAJ PLS Kruczke