Jump to content

Ciekawe dni [Oneshot][Komedia][Space Opera][Przygoda]


Recommended Posts

Hej, przedstawiam opowiadanie, które zajęło w konkursie space operowym drugie miejsce... no cóż, z dwóch, heh. Konkurencja była zacięta, co poradzić? Minęło już sporo czasu od mojej ostatniej komedii, a muszę przyznać, że pisanie takich lżejszych rzeczy jest całkiem odświeżające, powinienem robić to częściej. Może nawet uda mi się rozwinąć tego fika w serię? Czas pokaże.

 

Ad rem!

 

Tytuł: Ciekawe dni

 

Tagi: [Oneshot], [Komedia], [Space Opera], [Przygoda]

 

Obrazek okładkowy:

69049__safe_artist-colon-adamscage_derpy

 

(myślę, że dobrze oddaje ducha całości, choć Muffinka w fiku nie występuje)

 

Link: https://docs.google.com/document/d/1rKnSUU9ODACpGV34g9jgOaVwu4ppRdC-4K-1RQE9lKI/edit

 

Opis: Jeden mały skok dla kucyka... i jego reperkusje.

 

Życzę miłej lektury.

Edited by Malvagio
  • Upvote 3
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Czytałam już jakiś czas temu, to wypadałoby skomentować. Bardzo dobry fanfik ze świetnym humorem, szybką akcją i barwnymi postaciami, pochwalam wybór głównej bohaterki. Było trochę błędów tu i tam, ale poza tym nie mam nic do zarzucenia. Polecam.

Link to comment
Share on other sites

Ja z kolei jakiś czas temu w końcu zastosowałem się już do tych wszystkich sugestii, więc powinno być lepiej. Cieszę się, że nie było żadnych poważnych zgrzytów. No i że fanfik ogólnie się podobał, heh.

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Space Opera – w ogóle nie moja bajka. Jedyne co ja mam wspólnego z kosmosem to Gradius, Ikaruga, takie tam. Jednocześnie widzę wśród tagów [Komedia], a mając na swoim koncie przeczytanego „Tańczącego z Herbatnikami”, spodziewałem się raczej poważnej komedii, jako iż styl Malvagio wydaje się być stworzony idealnie dla rzeczy wielkich, podniosłych, monumentalnych, a niekoniecznie komediowych, czy dyktowanych sytą dozą losowości. Również, jak dokonuję szybkiego bilansu przeczytanych tekstów, sam autor chętnie podejmuje tematy poważne, odnajduje się w tym doskonale.

 

Jak zatem wyszło mu przy „Ciekawych dniach”? Ile opowiadanie ma wspólnego z innymi utworami autora, a co wprowadza do ogółu jego twórczości? Przekonajmy się.

 

Ostrzegam przed możliwymi spoilerami zdradzającymi szczegóły fabularne!

 

 

Pomysł i fabuła

W zasadzie wszystko opiera się na prostym jak parasol założeniu – jest bohaterka, która wypełnia misję, a która samodzielnie nie jest w stanie uciec przed pościgiem. Tu wkraczają pozostali bohaterowie, co nakręca kosmiczne tournee oraz mniej lub bardziej losowe perypetie. Całość zwieńczona jest sympatycznym zakończeniem.

 

Jest to opowiadanie konkursowe, toteż, chociaż to zapewne nowsza wersja, obarczone było pewnymi ograniczeniami, niemniej wykreowany wewnątrz świat wypada dosyć prosto, zwięźle. Z całą pewnością autor mógłby dowolnie to rozszerzyć i stworzyć obszerne, masywne uniwersum, zatem wszelkie furtki pozostają otwarte. Tutaj przyjdzie nam się spotkać ze snekami, kosmicznymi piratami oraz... goframi. Prawdziwymi, equestriańskimi goframi :D To oczywiście nie wszystko, chociaż są to te elementy które zapadają w pamięci najbardziej.

 

Generalnie, każdy sub-wątek, czy część świata mają odpowiednio dużo czasu aby zabłysnąć i pokazać się, urozmaicając nam wędrówkę przez kosmos. Nic nie jest wrzucone na siłę, żadnych skrótów, żadnych przeskoków (swego czasu wypowiadałem się odnośnie, w mojej ocenie, „nagłego” zakończenia innego fanfika, do którego jeszcze się odniosę). Realizacja pomysłu odbyła się zatem bez najmniejszych choćby zgrzytów, co jest bardzo satysfakcjonujące.

 

Opisy są w pełni wystarczające i dostatecznie plastyczne aby z grubsza wyobrazić sobie scenerię, ruchy postaci, niekiedy wręcz słychać jak robot trzeszczy i szumi, jak lamia syczy, czy też jak coś stuka o blachy, jak pracują silniki. Znakomicie. Absolutnie niczego nie brakuje na tym polu, gratuluję!

 

 

Postacie, znajome twarze

Tutaj przestrzegę raz jeszcze przed spoilerami, aczkolwiek nie wiem, czy autor celowo otoczył niektóre kucyki pewną warstwą tajemnicy, mając na celu późniejsze ujawnienie ich imion, znaczenia. Przyznam, że tak czy inaczej, poczułem się lekko zaskoczony, kiedy na końcu okazało się, że główną bohaterką przez cały czas była Trixie Lulamoon XXXI, kolejna przedstawicielka dumnego, wspaniałego rodu! Chociaż można się było tego spodziewać. Dlaczego?

 

Opowiadanie zdecydowanie ma więcej wspólnego z „Tańczącym z Herbatnikami” niż można się tego spodziewać. To nie tylko tag, to nie tylko do pewnego stopnia podobne zagrania fabularne (motyw podróżowania i ujawnienie czarodziejki na końcu, motyw poszukiwania czegoś). Również nie obecność (tym razem znacznie bardziej satysfakcjonująca) Trixie. Poza nią mamy samego Diamond Spadesa, który chociaż wcale nie musi być dokładnie tą samą osobą, to jednak zachowuje się, podchodzi do życia dokładnie tak jak w „Tańczącym z Herbatnikami”, co uważam za zdecydowanie mocny punkt opowiadania. Lubię tę postać, a w „Ciekawych dniach” wypadł nawet lepiej, niż w „Tańczącym z herbatnikami”. Po prostu. To jego rola w historii, jego interakcje z Trixie, także Blessed Fatem oraz innymi postaciami, jego historia z wilczymi piratami, a także finalna, prawdziwa profesja jaką się para. Wszystko naraz po prostu lepiej do mnie trafia i pozostawia w głowie zdecydowanie więcej wspomnień.

 

Co cieszy, główne postacie wyrastają ponad przeciętność, odróżniają się, są bardzo, ale to bardzo barwne, sympatyczne, przyjemne w odbiorze, ich losy śledzi się z niemałym zainteresowaniem. W sumie, nie wiem na ile kwalifikuje się to na pełnoprawną postać, ale w pamięci zapadł również towarzyszący bohaterom, trzeszczący i lagujący robot, a kapitan Khan Deez, chociaż słyszymy go tylko przez radio, daje się zapamiętać, w roli takiego quasi-antagonisty sprawdza się dobrze. Każdy aspekt ich kreacji wydaje się być dopracowany i przemyślany od samego początku, co również dopełnia treści i wypada satysfakcjonująco.

 

Zdecydowanie pochwalam to, że w opowiadaniu znalazł się Diamond Spades, Trixie. Widzę to jako powiązanie z uniwersum autora, z „Tańczącym z Herbatnikami”, po prostu czuje się, że to ta sama, jedna bajka i zastanawiam się, czy przynajmniej te dwa fanfiki dzieją się w ramach jednej osi fabularnej? A może wszystkie opowiadania Malvagio są kanoniczne dla jego świata, w którym opisuje historie? ;)

 

 

Klimat, ile w tym komedii

Z niekrytą przyjemnością stwierdzam, że pod względem lekkości atmosfery, odpowiadającej przyjętym tagom, jest tu zdecydowanie lepiej, niż w wielokrotnie przywoływanym „Tańczącym z Herbatnikami”. Komedia ma się tutaj lepiej, wyraziściej, całość czyta się wartko i przyjemnie. Doskonale jest widzieć, jak dokonuje się postęp i jak autor coraz śmielej porusza się w różnych tagach, wykraczając coraz dalej i dalej.

 

Podoba mi się klimat tego opowiadania. Wprawdzie zaczyna się już w trakcie pewnej akcji i nic nie zwiastuje żadnej rewelacji, jako że wprowadzenie wypada dosyć rzemieślniczo, jednakże natychmiast jak bohaterka umyka zagrożeniu, jak trafia na stację gdzie oczekuje gwiazdobusa, który, ależ oczywiście, nie przylatuje, natychmiast pobudzona zostaje ciekawość, nakręcamy się na przygodę, która rozkręca się sprawnie i nie pozwala się oderwać do samego końca.

 

Jasne, nie jest to randomowe, komediowe do granic możliwości, powiedziałbym, że jest to komedia przygodowa pisana elegancko, schludnie. Nie jak z tektury, nie sztywno, ale właśnie tak ze smaczkiem, ale nie przesadnym kunsztem, selekcjonowaniem ekstrawaganckich określeń, co by znów nie nadać zbytniej powagi komedii. W tym sensie jest to nietuzinkowe. Generalnie jest to kolejny mocny aspekt opowiadania, kolejny dowód na dopracowanie oraz wysokie standardy autora. Jak również jego ewoluujący styl.

 

 

Ogółem jest to opowiadanie godne polecenia. W mojej opinii, chociaż nie interesuję się Space Operami, wypada lepiej jako komedia, niźli „Tańczący z Herbartnikami”. Jako kucykowy fanfik może i wypada troszkę słabiej, więc ostatecznie... No, jednak „Ciekawe dni” postawię nieco wyżej od „Tańczącego z Herbatnikami”. Istotnie, był to ciekawy fanfik ;)

 

Pozdrawiam!

  • Upvote 3
Link to comment
Share on other sites

Hej, cieszę się, że opowiadanie Ci się podobało i dziękuję za tak rozbudowany komentarz! Co do prostoty założeń, to uznałem, że nie ma co szarżować, zwłaszcza, że stosunkowo często przedstawiana w space operach historia jest raczej prosta. I to stanowi o ich sukcesie! Postanowiłem się tego trzymać i zaprezentować takiego "Fika Nowej Przygody" podlanego absurdalnym, a lubianym przeze mnie humorem. Tak, czy inaczej, skorzystałem z okazji, by wprowadzić w końcu też pewne elementy, które planowałem już od dawna, a jakoś nigdy nie było okazji.

 

Jak już wspominałem wcześniej - chętnie bym popisał jeszcze jakieś dalsze perypetie bohaterów, ale moje wyniki na polu serii są raczej mizerne. Będę się starał, tak, czy inaczej. A może udałoby się załapać na jakąś kolejną edycję spin-offowego konkursu... no tylko, że najpierw inicjatywa musiałaby się utrzymać, tsk. Zobaczymy.

 

9 godzin temu, Hoffman napisał:

Tutaj przestrzegę raz jeszcze przed spoilerami, aczkolwiek nie wiem, czy autor celowo otoczył niektóre kucyki pewną warstwą tajemnicy

Celowo, celowo. Nie chodziło mi tylko o sam "biegający gag", heh. A jak już jesteśmy niejako w temacie - jak Ci się podobała pewna lubująca się w szezlongach klacz?

 

8 godzin temu, Hoffman napisał:

Zdecydowanie pochwalam to, że w opowiadaniu znalazł się Diamond Spades, Trixie. Widzę to jako powiązanie z uniwersum autora, z „Tańczącym z Herbatnikami”, po prostu czuje się, że to ta sama, jedna bajka i zastanawiam się, czy przynajmniej te dwa fanfiki dzieją się w ramach jednej osi fabularnej? A może wszystkie opowiadania Malvagio są kanoniczne dla jego świata, w którym opisuje historie? ;)

Wiesz, w sumie to lubię myśleć, że większość moich fików dzieje się w jednym uniwersum (no, w zasadzie to dwóch, Darki i Sady mają jedno, komedie drugie), ale nie zawsze da się to zastosować. A do tego konkretnego przypadku odniosę się anegdotką, którą jakiś czas temu wymyśliłem - pewna osoba stwierdziła kiedyś, że "Biała Pani (nie wiem, czy kojarzysz, taka boska nad-istota z paru moich fików) jest jedyną stałą rzeczą na świecie" i ku jej zaskoczeniu w tej samej chwili stanęła przed nią rzeczona Pani. Przyznała ona, że bynajmniej nie jest jedyną pewną rzeczą - widzi bowiem jednocześnie wszystkie ścieżki losu, wszystkie możliwości, rzeczywistości i wszechświaty... i w każdym jednym klacz imieniem Trixie Lulamoon prędzej, czy później napotyka niejakiego Diamonda. I wielce to Białą Panią frapuje :celgiggle: 

Czy to szczęście? Czy to pech? Kto to wie?! (No... ktoś może wiedzieć, heh).

 

9 godzin temu, Hoffman napisał:

Jasne, nie jest to randomowe,

I bardzo dobrze, randomowi mówimy nie. Nie wiem w sumie, na ile mam z tym rację, ale zawsze myślałem o nim jako czymś, co wprowadza niespójność. A opowiadanie winno być całościowo spójne!

 

To byłoby chyba na tyle. Jeszcze raz dzięki!


PS Ale nie zgodzę się, że "Tańczący z Herbatnikami" jest cięższy, tam chyba nawet bardziej przechyliłem się ku żartom i komedii, niż przygodzie, jak ma to miejsce tutaj:P

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Dnia 10.05.2018 o 00:06, Malvagio napisał:

Co do prostoty założeń, to uznałem, że nie ma co szarżować, zwłaszcza, że stosunkowo często przedstawiana w space operach historia jest raczej prosta.

 

Widzisz, mnie się zawsze wydawało że jest raczej odwrotnie. Że o ile te główne wątki są proste w swojej strukturze, o tyle poprzez przeróżne sub-wątki, postacie, frakcje, elementy świata, w ogóle, rozmiary świata oraz wszystko co zbudowały na przestrzeni lat kolejne filmy, komiksy, gry itp. wszystko to tworzy w ostatecznym rozrachunku przeogromne uniwersum, którego ogarnianie pochłania znaczne ilości czasu.

 

Stąd pomyślałem, że skoro jest konkurs, skoro ma być jedno opowiadania, no to pewnie zapragniesz już na dzień dobry zbudować gigantyczne uniwersum, zawrzeć w swoim tekście przeróżne nawiązania, odniesienia, po prostu, uczynić to na bogato. A wyszło skromniej, ale nadal barwnie, a przy tym przystępnie, toteż jeszcze raz, pragnę pogratulować udanego, przyjemnego opowiadania! ;)

 

Dnia 10.05.2018 o 00:06, Malvagio napisał:

A jak już jesteśmy niejako w temacie - jak Ci się podobała pewna lubująca się w szezlongach klacz?

 

Scenka z nią jakoś przemknęła mi przed oczami, dużo bardziej skupiałem się na głównej bohaterce (chociaż jeszcze nie znałem jej tożsamości) oraz Diamondzie, chyba dlatego, że bardzo długo starałem się odgadnąć kim ona jest, a raz po raz myślałem, że ostatecznie znowu coś jej przerwie i nigdy się nie dowiemy kim ona jest. A Diamonda znałem z "Tańczącego z Herbatnikami" toteż podążyłem za nim chętniej, skupił na sobie wiele mojej uwagi.

 

Ogółem, opis tej wizji, tej klaczy na szezlongu, był jak cały fanfik - skonstruowany solidnie, z dbałością o kompozycję, właściwe słowa, plastyczny co by nie było problemów z wyobrażeniem sobie tego jako animacji, czy obraz :) Niemniej, jako że garść innych postaci bardziej zapadła mi w pamięć, nie skojarzyłem jej z nikim konkretnym, może przez moment pomyślałem sobie, że to jakaś "neo-Celestia", ale teraz, po tym jak przytoczyłeś anegdotę, czy chodziło Tobie o to, że to właśnie kolejna inkarnacja Białej Pani, która spaja wszystkie twoje fanfiki?

 

Jeśli tak, to fantastyczna sprawa :D Nakręca mnie to na kolejne Twoje opowiadania oraz próby połączenia ich w całość, w jeden, wielki timeline.

 

Przywołując moją wypowiedź odnośnie przebogatych uniwersów znanych od dziesiątek lat utworów, gdyby się to udało, to by dopiero było gigantyczne uniwersum!

 

Dnia 10.05.2018 o 00:06, Malvagio napisał:

I bardzo dobrze, randomowi mówimy nie.

 

Zależy jaki random i w jakiej historii. Ale to już raczej dyskusja do "Stowarzyszenia", ewentualnie do Klubu Konesera Polskiego Fanfika ;)

 

 

Pozdrawiam serdecznie i jeszcze raz gratuluję!

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Dnia 11.05.2018 o 13:24, Hoffman napisał:

Widzisz, mnie się zawsze wydawało że jest raczej odwrotnie. Że o ile te główne wątki są proste w swojej strukturze, o tyle poprzez przeróżne sub-wątki, postacie, frakcje, elementy świata, w ogóle, rozmiary świata oraz wszystko co zbudowały na przestrzeni lat kolejne filmy, komiksy, gry itp. wszystko to tworzy w ostatecznym rozrachunku przeogromne uniwersum, którego ogarnianie pochłania znaczne ilości czasu.

No ale tak, jak sam mówisz - punkt wyjściowy jest prosty. A jako, że opowiadanie nie jest długie (no, dobra, jak na mnie to akurat jest), to nie było miejsca na nie-wiadomo-ile-rzeczy, bo by się zrobił przesyt i ogólny bajzel. Załóżmy, że to taka jedna trzecia, może połowa "Nowej Nadziei", heh. Ale solidne podwaliny chyba udało mi się podłożyć... więc kurczę, naprawdę przydałoby się popisać jakieś dalsze przygody tych pociesznych półgłówków (i Trisi).

 

Dnia 11.05.2018 o 13:24, Hoffman napisał:

 

Ogółem, opis tej wizji, tej klaczy na szezlongu, był jak cały fanfik - skonstruowany solidnie, z dbałością o kompozycję, właściwe słowa, plastyczny co by nie było problemów z wyobrażeniem sobie tego jako animacji, czy obraz :) Niemniej, jako że garść innych postaci bardziej zapadła mi w pamięć, nie skojarzyłem jej z nikim konkretnym, może przez moment pomyślałem sobie, że to jakaś "neo-Celestia", ale teraz, po tym jak przytoczyłeś anegdotę, czy chodziło Tobie o to, że to właśnie kolejna inkarnacja Białej Pani, która spaja wszystkie twoje fanfiki?

Nie, nie, to nie Biała Pani - ona, co prawda, przyjmuje różne postaci, ale zawsze jest, jak sama nazwa wskazuje, biała :celgiggle:. Nie jest to też "neo-Celestia", ale - słodki cynamonie - naprawdę podoba mi się to określenie! Muszę je gdzieś kiedyś wykorzystać, jeśli nie masz nic przeciwko, heheheh. No ale jeśli idzie o jej tożsamość, to powiem tak - Diamond może i jest rąbnięty i papla jak wariat, ale... niekiedy to, o czym mówi, zdarzyło się lub istnieje naprawdę. Choć zazwyczaj oczywiście niewiele osób zdaje sobie z tego sprawę. Tak, czy inaczej, już od dawna planowałem wprowadzenie jakoś tej postaci i liczę na to, że nie był to jej jedyny występ.

 

Ale tak, jeśli miałbym wskazać coś, co mogłoby spajać wszystkie fiki, byłaby to Biała Pani, bo zakładam, że istnieje sobie gdzieś tam w lore każdego opowiadania. Z wyjątkiem jednego - "Księżniczek", bo gdyby tam była, cały fik nie miałby racji bytu.

 

I jeszcze raz dzięki, również pozdrawiam :sombra:

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...