karlik

Brony
  • Zawartość

    216
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

277 Wzorowa

3 obserwujących

O karlik

  • Ranga
    .
  • Urodziny 6 Luty

Informacje profilowe

  • Płeć
    Klacz

Ostatnio na profilu byli

1375 wyświetleń profilu
  1. Zajrzałam do dokumentu i niestety wygląda kiepsko i po prostu źle się to czyta. Trzeba poprawić parę rzeczy. 1. Jak już napisał Triste, zmniejsz czcionkę. Zwykle używa się Arial 11 lub 12 albo Times New Roman 12. 2. Wyjustuj tekst (masz tę opcję do góry, w pasku narzędzi, aktualnie masz ustawione wyrównanie do lewej). 3. Każdy kolejny akapit (dialogów też to dotyczy) powinien się zaczynać od wcięcia, najlepiej robić je tabulatorem. 4. Dialogów nie zapisuje się w ten sposób, polecam przeczytać ten poradnik. 5. W ustawieniach dostępu wybierz opcję "Każdy może komentować". Wtedy ludzie czytający opowiadanie będą mogli zaznaczać błędy ortograficzne, interpunkcyjne itp. (a widzę, że takie tam są).
  2. Przeczytałam wszystko, co póki co jest dostępne, poza najnowszym rozdziałem. Ogólne wrażenie jest pozytywne, jest tu co chwalić, chociaż jest też dużo rzeczy, nad którymi należałoby jeszcze popracować. Zacznę od tego, że bardzo podoba mi się ogólny zamysł i umiejscowienie akcji podczas tej wojny z królem Sombrą. Alternatywne światy przedstawione w tym odcinku mają mnóstwo fanfikowego potencjału, więc miło coś takiego widzieć. W pierwszym rozdziale przedstawione są po kolei sytuacje, w jakich znajdują się główne bohaterki. Ogółem nie jest źle, ale całość jest zdecydowanie za krótka, brakuje rozwinięcia, co zresztą powtarza się często w dalszych częściach fanfika. Widzimy je już po pięciu latach wojny, ale jak one się tam znalazły, jak sobie z tym poradziły? Przydałyby się też jakieś opisy otoczenia i uczuć postaci, podobnie w kolejnych rozdziałach, bo dialogi stanowią trochę za dużą część całości. Bardzo podoba mi się pomysł, by pod koniec fragmentu każdej bohaterki dawać to samo zdanie ("Jak ja bym chciała, żeby ta wojna się skończyła"), choć myślę, że lepiej byłoby to ująć jako ich myśli, bo takie mówienie do siebie wygląda trochę nienaturalnie. Dobrze wypada przedstawienie księżniczek, Sombra próbujący przeciągnąć Lunę na swoją stronę to naprawdę ciekawy motyw. Szkoda tylko, że pod koniec zdradził jej, do czego jest mu potrzebna, to było z jego strony zwyczajnie głupie i nie pasowało do postaci. Później jeszcze księżniczka tak łatwo ucieka... I chociaż opis sceny ucieczki wyszedł naprawdę dobrze (takich więcej!), przez to Sombra wydaje się po prostu niekompetentny, a chyba nie takie było założenie. Proponuję, żeby w kolejnych rozdziałach wprowadzić jakąś scenę, w której będzie pokazany jako faktycznie groźny i sprytny antagonista, żeby przeszkodził bohaterom w jakiś sposób, bo jeśli będzie im iść zbyt łatwo, czytelnik może stracić zainteresowanie. Nie pasowała mi też reakcja Luny na śmierć Celestii. W zasadzie... reakcja wszystkich na śmierć Celestii. Śmierć władczyni rządzącej przez ponad tysiąc lat, najpotężniejszego kucyka w kraju, to jest wielka tragedia, a oni bardzo szybko przechodzą nad tą informacją do porządku dziennego. Na opis radzenia sobie z czymś takim powinno się poświęcić trochę więcej czasu. Podobnie sprawa ma się z rodzicami Rarity. Rozumiem, że martwi się o siostrę, ale ich śmierć to powinien być dla niej szok. Tymczasem o tym, jak ona się z tym czuje, nie ma prawie nic. Przedstawienie Mane6 jest całkiem w porządku, jedyna, która mi zgrzyta, to Rainbow Dash. Zachowuje się strasznie egoistycznie i nieracjonalnie, jej plany są po prostu złe i szalone. Ale jedyną osobą, która na to jakkolwiek reaguje i zachowuje się w miarę sensownie, jest... Pinkie Pie? Ogółem można by z tego zrobić całkiem ciekawy motyw, stopniowy upadek i popadanie w szaleństwo. Niestety problem jest strasznie szybko rozwiązany, RD przyznaje się do swoich prawdziwych planów praktycznie obcym osobom i pod ich wpływem zmienia zdanie. Za szybko i za łatwo to poszło. Nawiasem mówiąc, branie dziesięciolatków do wojska to jest gruba przesada, nawet w tak ekstremalnej sytuacji. Owszem, takie rzeczy niestety się zdarzały i nadal zdarzają, ale raczej nie są to aż tak młode dzieci i często nie biorą udziału w bezpośredniej walce. Myślę, że nawet wzięcie, załóżmy, czternasto- czy piętnastolatków by w zupełności wystarczyło, żeby pokazać, jak poważna jest sytuacja. Tym bardziej że tu walczą jeszcze klacze. Czasami akcja za bardzo przyspiesza, niektóre wydarzenia są wręcz pomijane. A szkoda. Chętnie przeczytałabym na przykład o tym, jak właściwie zostały porwane księżniczki, coś więcej o podróży Mane6 czy o tym, jak się zaprzyjaźniały. Wydawało mi się też, że CMC spotkały się za szybko, Apple Bloom i Sweetie mogłyby spotkać Scootaloo po spędzeniu chociaż jednego dnia w lesie. Za to ładnie wyszły tu rymy Zecory. Od strony technicznej jest całkiem nieźle. Dobrze radzisz sobie z przecinkami, błędów ortograficznych nie ma prawie wcale, a literówki czy błędy w składni zdarzają się sporadycznie. Pamiętałaś też o włączeniu trybu sugerowania, więc pozaznaczałam pomyłki, które rzuciły mi się w oczy. Natomiast dialogi zapisane są błędnie i trzeba by to poprawić. Przede wszystkim zapisujesz je od dywizów (-), a powinno się od pauz (—) lub półpauz (–). Można to dość łatwo zmienić w całym dokumencie (wchodzisz w "Znajdź i zamień" albo po prostu naciskasz Ctrl+h). Co do reszty, proponuję przeczytać sobie ten poradnik, tam jest wszystko dobrze wyjaśnione. A, przydałoby się też wyjustować tekst (górny pasek w dokumencie, aktualnie masz wszędzie ustawione wyrównanie do lewej). Dzięki temu całość będzie wyglądać o wiele bardziej estetycznie i będzie się po prostu milej czytało. Podsumowując, masz mnóstwo świetnych pomysłów. Ich realizacja wypada różnie, głównie przez pośpiech i skracanie. Ogółem widzę, że reagujesz na krytykę i starasz się pisać coraz lepiej, i to widać. Nowsze rozdziały są dłuższe i lepiej napisane od pierwszych. Tak trzymaj, jesteś na dobrej drodze ijestem ciekawa, co ci z tego wyjdzie. Pozdrawiam i życzę dużo weny do dalszego pisania!
  3. Przeczytałam kolejne dwa opowiadania, wypadałoby więc jakiś komentarz zostawić. W sumie cieszę się, że poczekałam z tym do skończenia tego drugiego, bo mam w ten sposób pełen obraz tego, co się z poszczególnymi bohaterami działo. Pierwszy fanfik, "Poznając nowy świat", oparty jest na w sumie bardzo prostym motywie, w sumie można by powiedzieć, że zbyt wiele się tam nie dzieje, ale mimo tego opowiadanie ani trochę nie nudzi i się nie dłuży, chociaż prawie 60 stron to naprawdę spory kawał tekstu. Przedstawiona sytuacja jest taka... no, życiowa, czyli idealna na dobry Slice of Life. Świetnie udało się przedstawić to przejście z jednego świata do drugiego, związane z tym wątpliwości i problemy. Na pewno bardzo pomogły w tym świetne opisy, czy to krajobrazu, czy to różniących się zwyczajów mieszkańców Equestrii i południa. Tak jak w pierwszym fanfiku są bardzo bogate i działające na wyobraźnię, napisane bardzo dobrym stylem, choć niepozbawione wad, ale o tym potem. Główny bohater jest naprawdę dobrze wykreowany i wiarygodny. Chociaż to jeszcze dziecko, mocno przywiązane do rodziny, specyficznie patrzące na świat i nieco naiwne, to wyraźnie widać w nim też wpływ nieprzyjaznego, dość brutalnego środowiska. Co prawda chwilami zastanawiałam się, czy jak na swój wiek nie jest trochę za mądry i zbyt dojrzały... ale może lepiej nie będę udawać, że znam się na dzieciach. Muszę też wspomnieć o Albercie, bo dostałam tu to, czego zabrakło mi w pierwszym opowiadaniu z serii. Wreszcie widać, że pod tymi wszystkimi wadami ma jakąś lepszą stronę, że faktycznie troszczy się o swoją rodzinę i chce dla niej jak najlepiej, ale zabiera się do tego w niewłaściwy sposób. I choć nadal zdecydowanie go nie lubię, to jednak jest to ciekawa i realistyczna postać i da się go przynajmniej częściowo zrozumieć. Nowi bohaterowie z tego opowiadania jakoś nieszczególnie zapadli mi w pamięć, może poza tym współlokatorem Gleipnira. Miło, że pomimo widocznych uprzedzeń i pewnego dystansu przynajmniej jeden z rówieśników nie był do niego nastawiony całkiem negatywnie. Właśnie, jak już przy tym jestem: nie mówię, że ta sytuacja z dręczeniem nowego, w dodatku "obcego", była nierealistyczna i niepasująca do fabuły, ale odniosłam wrażenie, że było to takie trochę... kopanie leżącego? I że obyłoby się bez tego, tym bardziej że ten motyw jest wszędzie. Nie pasowała mi jeszcze jedna rzecz: jak ta szkoła wyobrażała sobie, że dwunastolatek, który nigdy wcześniej nie chodził do szkoły, nadrobi cztery lata nauki w parę miesięcy? Zrozumiałabym, jakby to był rok czy dwa, ale to już wydawało mi się nieco naciągane. Mogli mu to jakoś bardziej rozłożyć w czasie. No i w sumie oczywiste było, że te testy mu za dobrze nie pójdą, zwłaszcza że nikt mu nawet nie pomógł w przygotowaniach... Ale to taki drobiazg. Drugi fanfik, "Na głębokich wodach" bardzo się od pierwszego różni, choć ma pewne wspólne motywy, jak dorastanie i radzenie sobie w nowym środowisku. Klimat jest cięższy, miejscami wręcz mroczny, w pewnym momencie zrobiło się naprawdę poważnie, szczególnie pod koniec. Na uwagę zasługują tu na pewno opisy walk, których w tym opowiadaniu jest sporo. Tak jak wszystkie opisy, są rozbudowane i szczegółowe, ale równocześnie nie brakuje w nich dynamiki. Mogę też odwołać swój zarzut z poprzedniego komentarza, dotyczący Fenrira. Jego postać została tu rozbudowana i już nie wydaje mi się tak bezbarwny, daje się lubić. Momentami mnie nieco irytował, ale biorąc pod uwagę jego wiek, to jego zachowanie jest jak najbardziej naturalne. Postacie drugoplanowe również są całkiem ciekawe i dobrze wykreowane. Tego trenera całkiem polubiłam, a Spicy... bardzo nie lubię, delikatnie mówiąc, strasznie mnie swoim sposobem bycia denerwowała. Ale nie uznaję tego za wadę, bo to przemyślana, wyrazista postać, i na pewno jej losy nie są mi obojętne. W sumie to teraz zastanawiam się, w jakich czasach ma rozgrywać się akcja tych opowiadać, bo z jednej strony są tu latarnie i dość zaawansowana aparatura medyczna, a z drugiej strzelają do siebie z łuków. Nie wiem, może się nie znam, ale wydaje mi się, że broń palna jednak bardziej by tu pasowała. Przejdę do kwestii, które dotyczą obydwu opowiadań. Jak już wspomniałam, opisy są bardzo dobre, jednak nie jestem pewna, czy zapomniałam o tym w poprzednim komentarzu wspomnieć, czy też w rozpoczęciu serii takiego problemu nie było, ale momentami są one trochę przekombinowane. Niektóre użyte określenia są zbyt wymyślne. Nie oszukujmy, większość ludzi nie ma pojęcia, jaki to kolor cynobrowy. Nie mówię, żeby ograniczać się tylko do podstawowych nazw kolorów i nie korzystać z rzadziej używanych wyrazów, ale trzeba uważać, żeby nie przesadzić. Zapadło mi jeszcze w pamięć określenie krwi jako "ważnego dla organizmu płynu" czy coś w tym rodzaju, co jak dla mnie brzmi nieco śmiesznie i zepsuło na moment klimat. I nie był to jedyny taki przypadek. Starałam się zaznaczać błędy, których niestety trochę było. Zdarzały się literówki i dziwnie skonstruowane zdania, ale najwięcej było błędów interpunkcyjnych. Odniosłam wrażenie, że przecinki stawiane były bardziej na wyczucie niż według jakiś konkretnych zasad. Szkoda, że seria nie ma korektora czy prereadera (a przynajmniej nie widzę nikogo takiego wymienionego w pierwszym poście), bo znaczną część tych błędów można by łatwo wyeliminować. To chyba wszystko, jak na razie. Mimo drobnych wad, seria póki co trzyma wysoki poziom i bardzo ją polubiłam, więc na pewno będę kontynuować czytanie (i może w międzyczasie dojdę do wprawy w komentowaniu). Pozdrawiam i życzę dużo weny do dalszego pisania.
  4. Lekka i zabawna komedia z dobrze oddanymi postaciami kanonicznymi i takim miłym, zbliżonym do serialowego klimatem. Do tego wysoka jakość tłumaczenia i bardzo dobra strona techniczna. Polecam.
  5. Stwierdziłam, że czas nadrobić ten fanfik. Co prawda za TCB nie przepadam, ale stwierdziłam, że Cahan chyba jednak mogę zaufać i warto spróbować. No i nie zawiodłam się. W sumie nie czułam tu zbytnio TCB. Może dlatego, że ludzi zbyt wiele nie było i praktycznie nie pojawiali się razem z kucykami. Co ja osobiście uznaję za plus i liczę, że ten stan zbytnio się nie zmieni. Na całe szczęście brakuje też typowych dla tego gatunku motywów i schematów. Podoba mi się to, że Equestria serialowa i ta, do której trafiła bohaterka, to dwie zupełnie różne rzeczy i w jaki sposób zostało to wyjaśnione. Ogółem ten świat jest ciekawy, sensowny i realistyczny, o ile można to powiedzieć o świecie kolorowych taboretów. Pojawiły się też kwestie, które chyba dość często dla wygody się pomija, jak choćby to, że kuce wyglądają inaczej niż w serialu i niekoniecznie mówią po angielsku. Jeśli chodzi o główną bohaterkę - self insert jak najbardziej się udał. Cahan podchodzi do siebie z dystansem, nie idealizuje się(ewentualnie czasami troszkę przesadza w drugą stronę), ciekawie patrzy się na ten świat jej oczami. Pewnie nie każdemu będzie odpowiadał pojawiający się w fiku humor, mi akurat jak najbardziej pasuje. Nie jest go jednak zbyt dużo i coś czuję, że w następnych rozdziałach będzie się robić coraz poważniej, kiedy już bohaterka skończy szkolenie. Albo i nawet wcześniej. Co mi nie do końca pasowało, to inni bohaterowie. Nie wiem, może to wpływ punktu widzenia Cahan i tak właśnie miało być, ale wszyscy ci bardziej znaczący mnie trochę irytują, mam nadzieję, że jeszcze pojawi się ktoś bardziej znośny. Od strony technicznej jest dobrze, choć trochę błędów pozaznaczała. Głównie w prologu i dwóch pierwszych rozdziałach, w kolejnych już ich prawie nie ma. Wspomnę jeszcze tylko, że okładka jest super, Moonlight wykonała kawał dobrej roboty. Czekam na kolejne rozdziały.
  6. Uznałam ten brak komentarzy za dołujący, więc przybyłam to naprawić. Fanfik to napradę przyjemny i uroczy Slice of Life, taki w sam raz do herbatki. Tłumaczenie trudno mi ocenić, bo oryginału nie czytałam, jednak czytało się miło i nic mi nie zgrzytało, więc myślę, że jest dobrze. Znalazłam tylko kilka małych błędów, ale to same drobiazgi. Polecam i życzę powodzenia w kolejnych projektach.
  7. Przeczytałam pierwsze opowiadanie z serii, czyli "O szyby deszcz dzwoni". Jako że Slice of Life uwielbiam, miałam co do niego spore oczekiwania, jednak absolutnie się nie zawiodłam. Ten fanfik jest dokładnie taki, jaki każdy dobry SoL być powinien. Nie ma tu wiele akcji, dotyczy codziennych, "życiowych" tematów, ale mimo to zdecydowanie nie nudzi, wręcz trudno się od niego oderwać. Bardzo podoba mi się forma przeplatania się różnych zdarzeń i punktów widzenia, które wspólnie tworzą spójną i ciekawą całość. Klimat jest w większości poważny, miejscami wręcz mroczny. Świetnie udało się oddać atmosferę ubogiej okolicy, braku perspektyw i poczucia bezsilności, choć nie brakuje też odpowiednio to równoważących, cieplejszych momentów. Do tagu [sad] zwykle podchodzę dość sceptycznie, ale w tym tekście na całe szczęście brak typowych dla tego tagu błędów. Smutek jest niewymuszony i naprawdę autentyczny. Jedną z najmocniejszych stron tego opowiadania są zdecydowanie opisy. Rozbudowane, bogate, klimatyczne, plastyczne i, jak dla mnie, w idealnej ilości. Sama chciałabym takie pisać. Bohaterowie... tu mam pewne zastrzeżenia. O ile Gleipnir, Gelgia czy oczywiście Henrietta to interesujące, świetnie wykreowane postacie, to z Fenrirem mam kłopot. Akcja toczy się głównie wokół niego, a mam wrażenie, że przy pozostałych wypada trochę bezbarwnie i przez to trudniej było mi się do niego przywiązać. Gdybym miała powiedzieć coś o każdym z bohaterów, o nim byłabym w stanie powiedzieć najmniej, czegoś mi zwyczajnie w nim brakuje. Odwrotnie mam z Albertem, który z kolei wydawał mi się momentami nieco przerysowany. Rozumiałam, że ukształtowało go takie a nie inne środowisko i co może jego zachowaniem powodować, ale czy aż do takiego stopnia? Henrietta w pewnym momencie myśli, że wciąż go kocha mimo wielu przywar, tylko że w tym fanfiku okazywał tylko te przywary. Zabrakło mi jakiejś sceny, w której pokazałby się z nieco lepszej strony. Ale może zmienię zdanie po przeczytaniu kolejnych opowiadań. Wspomnę jeszcze tylko, że bardzo podoba mi się to powiązanie imion Gleipnir, Gelgia i Fenrir i ich symbolika, naprawdę ciekawy detal. Co do strony technicznej - nie jest źle, choć mogłoby być lepiej. Brakowało trochę przecinków, bardzo często były też w dziwnych miejscach, w których ich zdecydowanie być nie powinno. Po wypowiedziach dialogowych raz były duże litery, raz małe, raz kropki, raz bez kropek, w każdym razie nie była zachowana ani poprawność, ani nawet konsekwencja. Nie odbierało to zbytnio przyjemności z lektury, ale jednak część z tego można by wyeliminować. Wszystko, co rzuciło mi się w oczy, starałam się pozaznaczać. To by chyba było na tyle... na tę chwilę, bo gdy znajdę czas, z pewnością sięgnę po kolejne fanfiki z serii. Mam nadzieję, że będą co najmniej równie dobre, bo przedstawiony świat wydaje się mieć dużo potencjału. Polecam i pozdrawiam!
  8. Bardo przyjemny SoL, nie powiedziałabym, że o jest o niczym, choć może faktycznie czegoś brakuje, jakiejś mocniejszej puenty? Rzeczywiście świetnie oddane postacie, chociaż w moim odczuciu trochę przesadziłaś z Pinkie. Za to Celestia bardzo na plus. Strona techniczna niemal perfekcyjna. Tylko ten tag random wydaje mi się zbędny, może być wręcz mylący. Te zmiany nastroju nie były jakieś drastyczne, raczej typowe dla Slice of Life. Ogółem polecam i mam nadzieję, że to nie ostatni taki fanfik Twojego autorstwa.
  9. Fanfik to kawał dobrego SoLa, takich właśnie mi tutaj brakuje. Początkowo nieco powiało sztampą, ale później było lepiej, w zasadzie chyba każdy kolejny fragment podobał mi się bardziej. Tylko można by gdzieniegdzie nieco rozwinąć, niektóre wydarzenia były opisane zbyt skrótowo. Strona techniczna jest w miarę w porządku, choć trochę błędów się znalazło, przydałby się korektor. Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym pisaniu.
  10. Bardzo przyjemny SoL, choć jak dla mnie mógłby być trochę dłuższy. Tłumaczenie oczywiście udane, jedyne, co mi lekko zazgrzytało, to nadużywanie słowa "być", szczególnie na początku, można by tego uniknąć. W każdym razie, polecam.
  11. Opowiadanie jest bardzo dobre, mimo braku tagu comedy zabawne i w ciekawy sposób łączy się z serialem, spodobała mi się też kreacja Sunset. Tłumaczenie naprawdę udane, zostawiłam parę uwag, ale to raczej drobiazgi. A, i przydałoby się wyjustować. Polecam.
  12. Też dopiero zauważyłam, nie spodziewałam się, że pójdzie tak szybko. W każdym razie bardzo się cieszę, dziękuję jurorom za poświęcony czas i gratuluję pozostałym zwycięzcom oraz wszystkim uczestnikom.
  13. Przeczytałam dwa ostatnie rozdziały, czas na komentarz. Ogółem w obydwu zdecydowanie brakowało mi opisów. Mam wrażenie, że wcześniej pod tym względem było trochę lepiej. Muszę przyznać, że dialogi wychodzą Ci bardzo dobrze, są naturalne i widać w nich odmienny charakter postaci, ale wciąż nie mogą one przeważać. Tak jak już napisał Arkane, aż się prosi o opis bunkra czy trochę elementów z życia codziennego, które urozmaiciłyby opowiadanie i trochę zwolniły fabułę, bo momentami trochę za bardzo przyspieszała. Ale tak czy siak, nowe rozdziały były ciekawe i czytało się przyjemnie, choć mam parę zastrzeżeń. Trzymanie psa w łazience wydawało mi się naciągane, coś takiego raczej nie przeszłoby niezauważone. No i skąd w bunkrze pełnym wegetarian wytrzasnęła dla niego kiełbasę? Dziwny był też ten "wybuch" Shany, brakowało jakiegoś poważnego powodu. Nad stylem musisz jeszcze trochę popracować. Zauważyłam, że nadużywasz słowa "być", czasem nawet jest kilka razy w jednym zdaniu. Postaraj się konstruować zdania trochę inaczej, żeby tego uniknąć. Czasami też zdania są za krótkie, jakby postrzępione, kiedy aż się prosi, żeby zrobić z tego złożone. Podobnie z akapitami, są zbyt rozdrobnione. Niestety w najnowszym rozdziale było więcej błędów niż w poprzednich, nowy korektor musi się jeszcze trochę podszkolić. Szczególnie przeszkadzał mi błędny zapis dialogowy (kropki tam, gdzie ich być nie powinno) i miejscami źle odmienione wyrazy. Pozdrawiam i czekam na kolejne rozdziały.
  14. Zaszalałam. porzeczka czarna porzeczka czerwona róża dzika (tu też płatki) bez czarny (wymaga obróbki termicznej, np. gotowania) kalina koralowa (wymaga przemrożenia albo obróbki w wysokiej temperaturze) borówka czarna borówka brusznica rokitnik pospolity żurawina błotna leszczyna pospolita morwa biała jarząb pospolity (przemrozić/zblanszować) brodawnik zwyczajny (liście i kwiaty) chaber bławatek (płatki) cykoria podróżnik (młode liście i korzenie) jastrun właściwy (liście i kwiaty) kozibród wielki (korzenie) łopian pajęczynowaty (korzenie i łodygi) mlecz zwyczajny (liście) nagietek lekarski (liście i płatki) ostrożeń warzywny (kłącza i młode rośliny w całości) popłoch pospolity (korzenie) słonecznik bulwiasty (bulwy) wężymord niski (korzenie) żółtlica drobnokwiatowa (liście) babka lancetowata (j. w.) rukiew wodna (liście i młode rośliny) gorczycznik pospolity (j. w.) gorczycznik wiosenny (j. w.) tasznik pospolity (j. w.) koniczyna łąkowa (całość) fiołek wonny (kwiaty, korzenie i liście, wszystkie inne fiołki tak samo) fiołek biały fiołek trójbarwny fiołek polny niecierpek pospolity (w całości, trzeba ugotować) ogórecznik lekarski (kwiaty i młode, nieowłosione liście) lilak pospolity (kwiaty) robinia akacjowa (kwiaty) podagrycznik (młode liście) pasternak zwyczajny (korzeń) mak polny (kwiaty i nasiona) wyka ptasia (kwiaty i nasiona) wyka płotowa (j. w.) roszpunka warzywna (liście) jasnota biała (cała część nadziemna) jasnota purpurowa (j. w.) bluszczyk kurdybanek (liście) świerk (młode pędy) żywokost lekarski (młode liście) dzwonek jednostronny (korzeń) dzwonek rapunkuł (korzeń)
  15. I ostatnie (chyba), zmian brak.