karlik

Brony
  • Content Count

    213
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

293 Wzorowa

6 Followers

About karlik

  • Rank
    .
  • Birthday February 6

Informacje profilowe

  • Gender
    Klacz

Recent Profile Visitors

1,839 profile views
  1. karlik

    Moja Octavia Do Robot Ponies Dream of Electric Cellos? Muzyka dusz (w przeciwieństwie do powyższych nie czytałam, teraz to znalazłam, także nie gwarantuję, że jest dobre) Poza tym kojarzę jeszcze Muzyka to magia, chyba nie ma tego na forum. Czytałam to kilka lat temu, więc nie mam pewności, czy jest tam Vinyl x Octavia, ale patrząc na tagi, powinno być.
  2. Zdążyłam! Ballada o wiedźmie bez grosza przy duszy Przepraszam Życzę miłej lektury i niech wygra najlepszy.
  3. Czytałam już jakiś czas temu, ale jakimś cudem zupełnie zapomniałam o komentarzu... Cóż, przynajmniej jest okazja do odkopania fanfika. Ogółem opowiadanie mi się podobało. Nie spotkałam się chyba wcześniej z fikiem opartym o piosenkę (czy też raczej animację), a jest to całkiem ciekawy pomysł i udało się go tutaj dobrze zrealizować. Jedyną wadą takiego rozwiązanie jest to, że wiadomo, jak to się skończy, ale w sumie to taki typowy romans, więc i tak nie byłoby tu raczej miejsca na zaskoczenia, taki typ fanfika po prostu. Nadal czyta się go z przyjemnością, długość jest w sam raz, zarówno dialogi, jak i opisy są dobrze napisane, wątek miłosny jest co prawda bardzo prosty, ale jak na coś tak krótkiego naprawdę udany. No i to dopiero pierwszy rozdział, poczekam, jak to się rozwinie później. Od strony technicznej nie mam wiele do zarzucenia, pozaznaczałam w dokumencie trochę błędów, ale nie było ich zbyt dużo, także korektorzy wykonali kawał dobrej roboty. Pozdrawiam i życzę dużo weny do dalszego pisania.
  4. Pierwsze opowiadanie przeczytane. Połączenie kucyków i postaci ze starszych bajek? Tego jeszcze nie było, a jest to naprawdę ciekawy pomysł, na dodatek - mimo że to Random - zrealizowane tak, że wszystko ma ręce i nogi. Bohaterowie są dobrze oddani i wyraziści, a elementy komediowe naprawdę udane. Ogółem jest bardzo dobrze, szczególnie że to debiut. Jedyną poważniejszą wadą jest strona techniczna - ten tekst wręcz błagał o korektę. Większość błędów chyba zaznaczyłam, ale było ich bardzo dużo, więc mogłam coś ominąć. Widziałam też trochę powtórzeń, szczególnie słowa "być". Na przyszłość proponuję poszukać korektora i prereadera. W zasadzie to w tytule chyba też jest błąd (powinno być "Lis, Smok a sprawa kuca"). W każdym razie fanfik zdecydowanie polecam i myślę, że przeczytam też kiedyś kolejne części. Pozdrawiam i życzę powodzenia w dalszym pisaniu.
  5. Całkiem przyjemne opowiadanie o bardzo serialowym klimacie. Może z nóg mnie nie zwaliło, ale na pewno mogę polecić, zwłaszcza, jeśli ktoś lubi CMC, bo jest naprawdę króciutkie i lekkie w czytaniu. Jeśli chodzi o tłumaczenie - jest dobrze, jedyne, co mi przeszkadzało, to powtórzenia imion, które, o ile w języku angielskim błędami nie są, to w polskim już tak i przydałoby się coś z tym zrobić.
  6. Przeczytane. Ogólnie opowiadanie mi się podobało, bardzo lubię fanfiki o przeszłości Equestrii, a to przedstawia dość ciekawy koncept i całkiem dobrze go realizuje. Naprawdę przyjemnie się to czyta, choć parę rzeczy można by zrobić trochę lepiej. Przede wszystkim całość jest bardzo krótka, co samo w sobie niczym złym nie jest, ale tutaj ma się jednak wrażenie, że czegoś brakuje i wygląda to trochę jak wycinek większej całości. Rozwinęłabym przede wszystkim początek - wiadomo, że na pełną historię dojścia Sombry do władzy raczej nie ma tu miejsca, ale sam atak na zamek można by nieco szerzej opisać. Zakończenie w sumie uważam za odpowiednie, nie wydawało mi się jakieś bardzo naiwne, to całe zostawienie dziecka i znalezienie przez wieśniaków skojarzyło mi się trochę z greckimi mitami, a Kryształowe Królestwo nieco do starożytnej Grecji nawiązuje, także to mi pasuje. Co bym zmieniła, to sposób napisania tej sceny, bo te wszystkie zdrobnienia i ostatnie zdanie fanfika faktycznie mogą sprawiać wrażenie lekkiego przesłodzenia. Od strony technicznej jest było dobrze, choć jakieś pojedyncze błędy się znalazły. Miałam tylko wrażenie, że autor momentami tworzy nieco za długie zdania i chyba sam się w nich gubi, przez co były może nie niepoprawne, ale trochę niezgrabne. Pozdrawiam i czekam na kolejne opowiadania.
  7. Przeczytałam. Ogółem mogłabym podpisać się pod większością tego, co już napisała Cahan, więc postaram się za bardzo nie powtarzać. Mogą pojawić się spoilery. Ten fanfik na pewno ma swoje lepsze momenty, jest trochę ciekawych pomysłów i jest jakiś potencjał... ale to wszystko ginie pod masą typowych dla początkującego błędów i ogólnym chaosem. Właśnie chaos to chyba najlepsze określenie na to, co dzieje się w tym fanfiku. Wygląda to trochę tak, jakbyś chciał tam wrzucić wszystko, co wydawało się fajne, nie zastanawiając się nad tym, czy to wszystko się trzyma kupy i kompletnie nic nie planując. Akcja pędzi na łeb na szyję, poszczególne wątki pojawiają się nagle i równie nagle znikają, często aż prosząc się o rozwinięcie, ale tego rozwinięcia nigdzie nie ma - wszelkich opisów jest o wiele za mało i są bardzo ubogie. Pełno jest za to strasznie długich i niczym nieprzerywanych dialogów, w których czasem nie wiadomo nawet, kto co mówi, bo brakuje didaskaliów. Bardzo często też gwałtownie zmienia się klimat - w jednej chwili mrok, prawie się mordują i leje się krew, po chwili jest szczęście, radość i magia przyjaźni... Przez to parę razy aż się zaśmiałam, bo to było wręcz absurdalne. A to raczej nie były te momenty, w których miałam się śmiać. Kreacja głównej bohaterki jest raczej nieudana. Pomijając już przesadnie tragiczną historię, nadmiar mocy i umiejętności (do tych, które wymieniła Cahan, dodałabym jeszcze to, że ma wszystkie specjalizacje lekarskie, nawet jeśli w Equestrii jest ich mniej, to i tak…), jej zachowanie kompletnie nie budzi sympatii, w dodatku jest niekonsekwentne. Niby przechodzi przemianę, ale jak dla mnie to po prostu zachowuje się raz tak, raz tak, dlaczego, nie mam pojęcia. W fiku użyłeś narracji pierwszoosobowej, którą można wykorzystać właśnie do przedstawienia tego wewnętrznego konfliktu i stopniowych zmian w myśleniu, do pokazania uczuć i przemyśleń - ale tego nie zrobiłeś, więc w zasadzie lepiej wyszłoby pisanie w trzeciej osobie - niewiele by to zmieniło, a Tobie pewnie byłoby łatwiej, bo pisanie w pierwszej jest ogółem dużo trudniejsze. Ach, i jeśli chcesz pisać postaci z ciężką traumą, to postaraj się czegoś na ten temat dowiedzieć, bo tacy bohaterowie powinni się jednak trochę inaczej zachowywać. I czy mi się wydawało, czy było zasugerowane, że ona lubi klacze tylko dlatego, że została skrzywdzona przez ogiera. Bo to... nie działa w taki sposób. Z pozostałym postaciami oryginalnymi jest różnie. W sumie większość z nich jest dość prosta, czasami przerysowana, co dobrze sprawdza się w przypadku postaci epizodycznych, które mają wprowadzać jakiś humor, jak chociażby ci grabarze czy pani burmistrz. Ale istotniejsze postacie powinny być nieco bardziej rozbudowane, tymczasem większość mogłabym opisać w kilku słowach: Shadowrun jest nimfomanką i służy głównie jako pretekst do (bardzo słabych) żartów o seksie, Van Graff jest wampirem i chce odzyskać ukochaną, Greystroke jest złem wcielonym… A reszty już nawet nie pamiętam. Co do postaci kanonicznych - Mane6 w sumie jest całkiem w porządku (poza Twi oczywiście, do której przejdę za moment), przynajmniej nie licząc scen typu “błyskawicznie ci wszystko wybaczamy, bo opowiedziałaś nam smutną historię swojego życia”, bo one były naiwne, nieprzemyślane i zwyczajnie słabe. Byłoby też miło, jakby nie wypowiadały tych swoich standardowych kwestii (np. RD i “20% fajniejsze”), bo to się w fanfikach powtarza tak często, że po którymś razie (który w moim przypadku nastąpił już dość dawno) to przestaje być zabawne, a staje się wręcz męczące. O Celestii w sumie nie będę się szczególnie rozwodzić - jest gupia i niedobra, bo tak, co nie zrobi, to źle. I wszyscy chcą ją obalić. Ja naprawdę nie wiem, jakim cudem utrzymała się na tronie przez ponad 1000 lat, skoro wszyscy jej nienawidzą i można ją tak łatwo pokonać... Wspominałam o Twilight. Niestety nie mogę ująć tego w inny sposób - ona jest po prostu tak głupia i naiwna, że już bardziej się chyba nie da. Pozwala niebezpiecznej przestępczyni łazić po mieście bez tego pierścienia, nie przejmuje się, że ma ona księgę o czarnej magii, wybacza jej absolutnie wszystko, bo magia przyjaźni... ach, i nie wie, co to Kroniki Equestrii. Twilight Sparkle, największy mól książkowy kucowego świata, nie wie, co to Kroniki Equestrii. No i w zasadzie jej główną rolą jest tu zakochanie się w głównej bohaterce. W osobie, która ją porwała i uwięziła. To... nie jest miłość, to jest syndrom sztokholmski. Właśnie, wątek miłosny. Niestety, ale to chyba najsłabsza część fanfika. Między postaciami nie ma żadnej chemii, nie mam pojęcia, co one w sobie widzą, ich miłość bierze się znikąd, wydaje się się to strasznie wymuszone. Ogółem nie jestem zwolennikiem stwierdzenia, że bez zbytniego doświadczenia nie można o miłości pisać, ale to nie zmienia faktu, że to jest bardzo trudny temat i już wielu na tym poległo. Naprawdę, nie każde opowiadanie musi mieć shipa i tu akurat by się bez niego obyło. Albo można zepchnąć to na trochę dalszy plan, zrobić z tego bardziej poboczny wątek, jeśli się tego nie czuje. Brakuje też trochę reakcji pozostałych postaci na ten związek - Mane6 zaakceptowały to zdecydowanie zbyt szybko, biorąc pod uwagę, kim jeszcze niedawno była Moonlight/Stellaris. Jeszcze coś w sumie związanego z tym shipem: wszelkie sceny zawierające erotykę są napisane źle, brakuje Ci do nich wyczucia, pojawiają się w niewłaściwych momentach, często są wręcz żenujące i fanfik tylko by zyskał, gdyby je z niego wyrzucić. Jak wiele innych fików zresztą, bo mało kto potrafi to dobrze napisać. Najlepsze w fanfiku były chyba fragmenty, w których nie było przedwiecznego zła, mroku, bezsensownej brutalności i raczej żenującej erotyki, tylko takie... zwyczajne sceny. Część, gdzie Stellaris była lekarzem w tej wiosce, czytało mi się całkiem sympatycznie. Dobrze wypadła też scena z grabarzami, gdzie humor był naprawdę w porządku, z tego co widziałam, przypadło to do gustu też innym. Nie wiem, może warto iść bardziej w tym kierunku? Spróbować napisać coś lżejszego? W sumie całkiem spodobało mi się zakończenie, czyli to “rzucenie wszystkiego i wyjechanie w Bieszczady”. Pasowało to znacznie bardziej niż, nie wiem, zamieszkanie w Ponyville i długie i szczęśliwe życie u boku Twilight Sparkle. Niewątpliwie zaletą jest też to, że fanfik jest ukończony, co, niestety, nie zdarza się tak często. Dałeś radę, nie porzuciłeś tego, starczyło Ci chęci i zapału. I, niezależnie od tego, jak to opowiadanie wygląda, to jest spore osiągnięcie. A strona techniczna? Leży i kwiczy. Składnia jest w miarę w porządku, jakoś szczególnie dużo powtórzeń chyba nie ma, ale tylu błędów ortograficznych, interpunkcyjnych i literówek to ja już dawno nie widziałam. Nie znam Cię i nie wiem, czy masz dysortografię czy coś, ale chyba nawet to nie usprawiedliwia takich rzeczy, jak brak kropek na końcu zdań czy pozjadane wyrazy. Wygląda to trochę tak, jakbyś się gdzieś spieszył i nawet nie przejrzał tekstu przed publikacją. Może znalazłby się ktoś, kto by choć część błędów poprawił, tak jak w pierwszym rozdziale, ale w kolejnych komentarze są wyłączone, więc nie ma jak. Ale dostajesz plusa za to, że fanfik jest przynajmniej dobrze sformatowany, o czym dużo osób zapomina - jest justowanie, są odstępy między akapitami. Jakbyś jeszcze pamiętał wszędzie o wcięciach i zastąpieniu dywizów (-) półpauzami (–), to pod tym względem już chyba niczego by nie brakowało. Z moich odczuć to tyle. Co bym Ci radziła na przyszłość? Po pierwsze, to strasznie szkoda, że nie zjawiłeś się na omawianiu Blasku w Klubie Konesera Polskiego Fanfika, ale jeśli tylko chcesz, zawsze możesz tam wpaść. Są tam ludzie, którzy chętnie Ci udzielą pomocy, tylko nie bój się o nią prosić. Poszukaj też korektora i prereadera. W dziale masz na to cały wątek. Daj tam ogłoszenie, że kogoś szukasz, jacyś chętni praktycznie zawsze się znajdują. A Tobie naprawdę potrzebny jest ktoś, kto Ci coś doradzi i Cię nakieruje, no i poprawi tę masę błędów. Staraj się też sam bardziej zwracać na nie uwagę, bo przynajmniej część spokojnie byłbyś w stanie poprawić sam. Poczytaj sobie gdzieś o zasadach zapisywanie dialogów, to naprawdę nie jest trudne, a tekst będzie wyglądał o wiele lepiej. Druga sprawa: zrób jakiś plan. Absolutnie nie twierdzę, że musisz pisać jakieś szczegółowe notatki i planować każdy detal, ale po tym fanfiku widać, że coś jednak by się przydało w tej kwestii zrobić. Bo np. raz wspomniane są smocze oczy Stell, potem nic o tym nie ma, pokręciłeś też coś z latami - najpierw jest mowa o ożywieniu po trzech latach, potem po dwóch. Nie zapomniałbyś o tym, jakbyś miał to gdzieś zapisane. Pomyśl o tym, co mniej więcej po kolei ma się dziać, co być chciał tam umieścić, a potem, czy to wszystko faktycznie tam pasuje i czy ma sens - no i, niestety, ewentualnie część z tych rzeczy wyrzuć. Co za dużo, to nie zdrowo. A jak będzie tego mniej, może łatwiej będzie Ci poszczególne wątki rozwinąć. Daj więcej opisów, zwolnij tempo akcji, bo w tym, co jest obecnie, bardzo łatwo się pogubić. Musiałbyś też się zastanowić, jaki właściwie fanfik chcesz pisać. Czy to ma być coś mrocznego i poważnego, czy raczej coś lżejszego i z humorem? Bo o ile część sucharów w tym fanfiku daje radę, to pasowałyby raczej do fanfika z tagami Comedy czy Adventure, a w opowiadaniu Dark, w którym starasz się poruszać jakieś cięższe tematy, na dłuższą metę mogą psuć klimat. Po prostu ciężko traktować poważnie niektóre sceny, jeśli ciągle rzucasz jakimiś żartami, magią przyjaźni albo chociażby nadajesz postaciom takie a nie inne imiona... Jak już wspomniałam, moim zdaniem jesteś lepszy w nieco spokojniejszych klimatach, ale nie wiem, czy chciałbyś coś takiego pisać. Spróbuj też bardziej rozwinąć postacie. Daj im więcej cech, coś charakterystycznego i zapadającego w pamięć. Ale nie przesadzaj też w drugą stronę. Nie warto dawać postaciom przesadnie dramatycznych historii czy przerysowanych charakterów, bo w takich wypadkach efekt jest zazwyczaj odwrotny od zamierzonego. Poświęć też więcej uwagi na relacje pomiędzy nimi, szczególnie jeśli chcesz napisać wątek miłosny. W fiku parę razy pojawiło się coś w rodzaju "a potem rozmawiały przez parę godzin" albo na samym początku "i tak minęło jej kilka dni w Ponyville". A to właśnie była świetna okazja, żeby pokazać rozwój więzi pomiędzy postaciami, może wtedy dalsze wydarzenia miałyby więcej sensu. No i zastanów się bardziej nad ich imionami. A przede wszystkim: pisz dalej. To Twój pierwszy fanfik i to normalne, że są w nim błędy - ważne jest to, żebyś wyciągnął z nich wnioski i starał się ich nie popełniać w kolejnych opowiadaniach. Bo mam nadzieję, że się nie zniechęcisz i je napiszesz. Widzę, że tworzysz teraz sequel, masz szansę przynajmniej część błędów naprawić, więc ją dobrze wykorzystaj. Co prawda umieszczenie go w dziale MLN i tag Gore raczej mnie do niego zniechęcają, ale cóż, może kiedyś zerknę. Pozdrawiam i życzę powodzenia.
  8. Czytałam już jakiś czas temu, to wypadałoby skomentować. Bardzo dobry fanfik ze świetnym humorem, szybką akcją i barwnymi postaciami, pochwalam wybór głównej bohaterki. Było trochę błędów tu i tam, ale poza tym nie mam nic do zarzucenia. Polecam.
  9. Czytałam to już kiedyś w oryginale, ogółem jest to taki miły, ciepły, zwykły Slice of Life, który całkiem dobrze przedstawia powrót Sunset do Equestrii i jej relację z Luną, zawsze myślałam, że ta dwójka mogłaby się dobrze dogadać. Tagu [sad] w sumie bym tu nie dała, ale taki wybór autora. Samo tłumaczenie jest dobre, mam jednak parę zastrzeżeń. W paru miejscach było trochę zbyt dosłowne, starałam się tam zaproponować jakieś zmiany. Osobiście nie spolszczałabym imienia Philomeny, ale to już wasz wybór (w sumie czy to nie powinno być raczej Filomena, jak już?). Trafiały się jakieś zagubione przecinki czy kropki, nie wiem też, skąd ta kursywa w cudzysłowie (albo jedno, albo drugie). Chyba największy problemem to powtórzenia, głównie imion, nie zaznaczałam, bo było tego za dużo. Trzeba by jeszcze raz przejrzeć tekst pod tym kątem (Ctrl+F) i to popoprawiać, przez większość tekstu występują tylko dwie postacie, więc powinno to być dość proste. Księżniczka, alicorn/alikorn, Pani Nocy zamiast Luny, jednorożec czy żółta klacz zamiast Sunset i gotowe. W każdym razie opowiadanie polecam, szczególnie jeśli ktoś jest fanem Sunset albo Luny. Pozdrawiam.
  10. Przeczytane. Fanfik na pewno ma potencjał, trudno coś więcej powiedzieć po tylu stronach, ale zapowiada się na coś z klimatem i ciekawą intrygą. Duży plus ode mnie za główne bohaterki, mało jest z nimi fanfików, a obie osobiście bardzo lubię. Styl jest całkiem niezły, trafiają się jakieś drobne zgrzyty, ale to nic wielkiego. Do opisów nie mam zastrzeżeń, jest ich tyle, ile trzeba, ale popracowałabym trochę nad dialogami, bo niektóre kwestia brzmią trochę nienaturalnie. Co do strony technicznej, dodałabym odstępy między akapitami i może zmniejszyłabym czcionkę, bo przy Arialu używa się zazwyczaj 11. Trochę szkoda, że rozdział jest taki krótki (jak dla mnie takie minimum to 10 stron), ale ogółem dobrze się to czyta, ciekawa jestem, co z tego będzie. Pozdrawiam i czekam na kolejne rozdziały.
  11. Zajrzałam do dokumentu i niestety wygląda kiepsko i po prostu źle się to czyta. Trzeba poprawić parę rzeczy. 1. Jak już napisał Triste, zmniejsz czcionkę. Zwykle używa się Arial 11 lub 12 albo Times New Roman 12. 2. Wyjustuj tekst (masz tę opcję do góry, w pasku narzędzi, aktualnie masz ustawione wyrównanie do lewej). 3. Każdy kolejny akapit (dialogów też to dotyczy) powinien się zaczynać od wcięcia, najlepiej robić je tabulatorem. 4. Dialogów nie zapisuje się w ten sposób, polecam przeczytać ten poradnik. 5. W ustawieniach dostępu wybierz opcję "Każdy może komentować". Wtedy ludzie czytający opowiadanie będą mogli zaznaczać błędy ortograficzne, interpunkcyjne itp. (a widzę, że takie tam są).
  12. Przeczytałam wszystko, co póki co jest dostępne, poza najnowszym rozdziałem. Ogólne wrażenie jest pozytywne, jest tu co chwalić, chociaż jest też dużo rzeczy, nad którymi należałoby jeszcze popracować. Zacznę od tego, że bardzo podoba mi się ogólny zamysł i umiejscowienie akcji podczas tej wojny z królem Sombrą. Alternatywne światy przedstawione w tym odcinku mają mnóstwo fanfikowego potencjału, więc miło coś takiego widzieć. W pierwszym rozdziale przedstawione są po kolei sytuacje, w jakich znajdują się główne bohaterki. Ogółem nie jest źle, ale całość jest zdecydowanie za krótka, brakuje rozwinięcia, co zresztą powtarza się często w dalszych częściach fanfika. Widzimy je już po pięciu latach wojny, ale jak one się tam znalazły, jak sobie z tym poradziły? Przydałyby się też jakieś opisy otoczenia i uczuć postaci, podobnie w kolejnych rozdziałach, bo dialogi stanowią trochę za dużą część całości. Bardzo podoba mi się pomysł, by pod koniec fragmentu każdej bohaterki dawać to samo zdanie ("Jak ja bym chciała, żeby ta wojna się skończyła"), choć myślę, że lepiej byłoby to ująć jako ich myśli, bo takie mówienie do siebie wygląda trochę nienaturalnie. Dobrze wypada przedstawienie księżniczek, Sombra próbujący przeciągnąć Lunę na swoją stronę to naprawdę ciekawy motyw. Szkoda tylko, że pod koniec zdradził jej, do czego jest mu potrzebna, to było z jego strony zwyczajnie głupie i nie pasowało do postaci. Później jeszcze księżniczka tak łatwo ucieka... I chociaż opis sceny ucieczki wyszedł naprawdę dobrze (takich więcej!), przez to Sombra wydaje się po prostu niekompetentny, a chyba nie takie było założenie. Proponuję, żeby w kolejnych rozdziałach wprowadzić jakąś scenę, w której będzie pokazany jako faktycznie groźny i sprytny antagonista, żeby przeszkodził bohaterom w jakiś sposób, bo jeśli będzie im iść zbyt łatwo, czytelnik może stracić zainteresowanie. Nie pasowała mi też reakcja Luny na śmierć Celestii. W zasadzie... reakcja wszystkich na śmierć Celestii. Śmierć władczyni rządzącej przez ponad tysiąc lat, najpotężniejszego kucyka w kraju, to jest wielka tragedia, a oni bardzo szybko przechodzą nad tą informacją do porządku dziennego. Na opis radzenia sobie z czymś takim powinno się poświęcić trochę więcej czasu. Podobnie sprawa ma się z rodzicami Rarity. Rozumiem, że martwi się o siostrę, ale ich śmierć to powinien być dla niej szok. Tymczasem o tym, jak ona się z tym czuje, nie ma prawie nic. Przedstawienie Mane6 jest całkiem w porządku, jedyna, która mi zgrzyta, to Rainbow Dash. Zachowuje się strasznie egoistycznie i nieracjonalnie, jej plany są po prostu złe i szalone. Ale jedyną osobą, która na to jakkolwiek reaguje i zachowuje się w miarę sensownie, jest... Pinkie Pie? Ogółem można by z tego zrobić całkiem ciekawy motyw, stopniowy upadek i popadanie w szaleństwo. Niestety problem jest strasznie szybko rozwiązany, RD przyznaje się do swoich prawdziwych planów praktycznie obcym osobom i pod ich wpływem zmienia zdanie. Za szybko i za łatwo to poszło. Nawiasem mówiąc, branie dziesięciolatków do wojska to jest gruba przesada, nawet w tak ekstremalnej sytuacji. Owszem, takie rzeczy niestety się zdarzały i nadal zdarzają, ale raczej nie są to aż tak młode dzieci i często nie biorą udziału w bezpośredniej walce. Myślę, że nawet wzięcie, załóżmy, czternasto- czy piętnastolatków by w zupełności wystarczyło, żeby pokazać, jak poważna jest sytuacja. Tym bardziej że tu walczą jeszcze klacze. Czasami akcja za bardzo przyspiesza, niektóre wydarzenia są wręcz pomijane. A szkoda. Chętnie przeczytałabym na przykład o tym, jak właściwie zostały porwane księżniczki, coś więcej o podróży Mane6 czy o tym, jak się zaprzyjaźniały. Wydawało mi się też, że CMC spotkały się za szybko, Apple Bloom i Sweetie mogłyby spotkać Scootaloo po spędzeniu chociaż jednego dnia w lesie. Za to ładnie wyszły tu rymy Zecory. Od strony technicznej jest całkiem nieźle. Dobrze radzisz sobie z przecinkami, błędów ortograficznych nie ma prawie wcale, a literówki czy błędy w składni zdarzają się sporadycznie. Pamiętałaś też o włączeniu trybu sugerowania, więc pozaznaczałam pomyłki, które rzuciły mi się w oczy. Natomiast dialogi zapisane są błędnie i trzeba by to poprawić. Przede wszystkim zapisujesz je od dywizów (-), a powinno się od pauz (—) lub półpauz (–). Można to dość łatwo zmienić w całym dokumencie (wchodzisz w "Znajdź i zamień" albo po prostu naciskasz Ctrl+h). Co do reszty, proponuję przeczytać sobie ten poradnik, tam jest wszystko dobrze wyjaśnione. A, przydałoby się też wyjustować tekst (górny pasek w dokumencie, aktualnie masz wszędzie ustawione wyrównanie do lewej). Dzięki temu całość będzie wyglądać o wiele bardziej estetycznie i będzie się po prostu milej czytało. Podsumowując, masz mnóstwo świetnych pomysłów. Ich realizacja wypada różnie, głównie przez pośpiech i skracanie. Ogółem widzę, że reagujesz na krytykę i starasz się pisać coraz lepiej, i to widać. Nowsze rozdziały są dłuższe i lepiej napisane od pierwszych. Tak trzymaj, jesteś na dobrej drodze ijestem ciekawa, co ci z tego wyjdzie. Pozdrawiam i życzę dużo weny do dalszego pisania!
  13. Przeczytałam kolejne dwa opowiadania, wypadałoby więc jakiś komentarz zostawić. W sumie cieszę się, że poczekałam z tym do skończenia tego drugiego, bo mam w ten sposób pełen obraz tego, co się z poszczególnymi bohaterami działo. Pierwszy fanfik, "Poznając nowy świat", oparty jest na w sumie bardzo prostym motywie, w sumie można by powiedzieć, że zbyt wiele się tam nie dzieje, ale mimo tego opowiadanie ani trochę nie nudzi i się nie dłuży, chociaż prawie 60 stron to naprawdę spory kawał tekstu. Przedstawiona sytuacja jest taka... no, życiowa, czyli idealna na dobry Slice of Life. Świetnie udało się przedstawić to przejście z jednego świata do drugiego, związane z tym wątpliwości i problemy. Na pewno bardzo pomogły w tym świetne opisy, czy to krajobrazu, czy to różniących się zwyczajów mieszkańców Equestrii i południa. Tak jak w pierwszym fanfiku są bardzo bogate i działające na wyobraźnię, napisane bardzo dobrym stylem, choć niepozbawione wad, ale o tym potem. Główny bohater jest naprawdę dobrze wykreowany i wiarygodny. Chociaż to jeszcze dziecko, mocno przywiązane do rodziny, specyficznie patrzące na świat i nieco naiwne, to wyraźnie widać w nim też wpływ nieprzyjaznego, dość brutalnego środowiska. Co prawda chwilami zastanawiałam się, czy jak na swój wiek nie jest trochę za mądry i zbyt dojrzały... ale może lepiej nie będę udawać, że znam się na dzieciach. Muszę też wspomnieć o Albercie, bo dostałam tu to, czego zabrakło mi w pierwszym opowiadaniu z serii. Wreszcie widać, że pod tymi wszystkimi wadami ma jakąś lepszą stronę, że faktycznie troszczy się o swoją rodzinę i chce dla niej jak najlepiej, ale zabiera się do tego w niewłaściwy sposób. I choć nadal zdecydowanie go nie lubię, to jednak jest to ciekawa i realistyczna postać i da się go przynajmniej częściowo zrozumieć. Nowi bohaterowie z tego opowiadania jakoś nieszczególnie zapadli mi w pamięć, może poza tym współlokatorem Gleipnira. Miło, że pomimo widocznych uprzedzeń i pewnego dystansu przynajmniej jeden z rówieśników nie był do niego nastawiony całkiem negatywnie. Właśnie, jak już przy tym jestem: nie mówię, że ta sytuacja z dręczeniem nowego, w dodatku "obcego", była nierealistyczna i niepasująca do fabuły, ale odniosłam wrażenie, że było to takie trochę... kopanie leżącego? I że obyłoby się bez tego, tym bardziej że ten motyw jest wszędzie. Nie pasowała mi jeszcze jedna rzecz: jak ta szkoła wyobrażała sobie, że dwunastolatek, który nigdy wcześniej nie chodził do szkoły, nadrobi cztery lata nauki w parę miesięcy? Zrozumiałabym, jakby to był rok czy dwa, ale to już wydawało mi się nieco naciągane. Mogli mu to jakoś bardziej rozłożyć w czasie. No i w sumie oczywiste było, że te testy mu za dobrze nie pójdą, zwłaszcza że nikt mu nawet nie pomógł w przygotowaniach... Ale to taki drobiazg. Drugi fanfik, "Na głębokich wodach" bardzo się od pierwszego różni, choć ma pewne wspólne motywy, jak dorastanie i radzenie sobie w nowym środowisku. Klimat jest cięższy, miejscami wręcz mroczny, w pewnym momencie zrobiło się naprawdę poważnie, szczególnie pod koniec. Na uwagę zasługują tu na pewno opisy walk, których w tym opowiadaniu jest sporo. Tak jak wszystkie opisy, są rozbudowane i szczegółowe, ale równocześnie nie brakuje w nich dynamiki. Mogę też odwołać swój zarzut z poprzedniego komentarza, dotyczący Fenrira. Jego postać została tu rozbudowana i już nie wydaje mi się tak bezbarwny, daje się lubić. Momentami mnie nieco irytował, ale biorąc pod uwagę jego wiek, to jego zachowanie jest jak najbardziej naturalne. Postacie drugoplanowe również są całkiem ciekawe i dobrze wykreowane. Tego trenera całkiem polubiłam, a Spicy... bardzo nie lubię, delikatnie mówiąc, strasznie mnie swoim sposobem bycia denerwowała. Ale nie uznaję tego za wadę, bo to przemyślana, wyrazista postać, i na pewno jej losy nie są mi obojętne. W sumie to teraz zastanawiam się, w jakich czasach ma rozgrywać się akcja tych opowiadać, bo z jednej strony są tu latarnie i dość zaawansowana aparatura medyczna, a z drugiej strzelają do siebie z łuków. Nie wiem, może się nie znam, ale wydaje mi się, że broń palna jednak bardziej by tu pasowała. Przejdę do kwestii, które dotyczą obydwu opowiadań. Jak już wspomniałam, opisy są bardzo dobre, jednak nie jestem pewna, czy zapomniałam o tym w poprzednim komentarzu wspomnieć, czy też w rozpoczęciu serii takiego problemu nie było, ale momentami są one trochę przekombinowane. Niektóre użyte określenia są zbyt wymyślne. Nie oszukujmy, większość ludzi nie ma pojęcia, jaki to kolor cynobrowy. Nie mówię, żeby ograniczać się tylko do podstawowych nazw kolorów i nie korzystać z rzadziej używanych wyrazów, ale trzeba uważać, żeby nie przesadzić. Zapadło mi jeszcze w pamięć określenie krwi jako "ważnego dla organizmu płynu" czy coś w tym rodzaju, co jak dla mnie brzmi nieco śmiesznie i zepsuło na moment klimat. I nie był to jedyny taki przypadek. Starałam się zaznaczać błędy, których niestety trochę było. Zdarzały się literówki i dziwnie skonstruowane zdania, ale najwięcej było błędów interpunkcyjnych. Odniosłam wrażenie, że przecinki stawiane były bardziej na wyczucie niż według jakiś konkretnych zasad. Szkoda, że seria nie ma korektora czy prereadera (a przynajmniej nie widzę nikogo takiego wymienionego w pierwszym poście), bo znaczną część tych błędów można by łatwo wyeliminować. To chyba wszystko, jak na razie. Mimo drobnych wad, seria póki co trzyma wysoki poziom i bardzo ją polubiłam, więc na pewno będę kontynuować czytanie (i może w międzyczasie dojdę do wprawy w komentowaniu). Pozdrawiam i życzę dużo weny do dalszego pisania.
  14. Lekka i zabawna komedia z dobrze oddanymi postaciami kanonicznymi i takim miłym, zbliżonym do serialowego klimatem. Do tego wysoka jakość tłumaczenia i bardzo dobra strona techniczna. Polecam.
  15. Stwierdziłam, że czas nadrobić ten fanfik. Co prawda za TCB nie przepadam, ale stwierdziłam, że Cahan chyba jednak mogę zaufać i warto spróbować. No i nie zawiodłam się. W sumie nie czułam tu zbytnio TCB. Może dlatego, że ludzi zbyt wiele nie było i praktycznie nie pojawiali się razem z kucykami. Co ja osobiście uznaję za plus i liczę, że ten stan zbytnio się nie zmieni. Na całe szczęście brakuje też typowych dla tego gatunku motywów i schematów. Podoba mi się to, że Equestria serialowa i ta, do której trafiła bohaterka, to dwie zupełnie różne rzeczy i w jaki sposób zostało to wyjaśnione. Ogółem ten świat jest ciekawy, sensowny i realistyczny, o ile można to powiedzieć o świecie kolorowych taboretów. Pojawiły się też kwestie, które chyba dość często dla wygody się pomija, jak choćby to, że kuce wyglądają inaczej niż w serialu i niekoniecznie mówią po angielsku. Jeśli chodzi o główną bohaterkę - self insert jak najbardziej się udał. Cahan podchodzi do siebie z dystansem, nie idealizuje się(ewentualnie czasami troszkę przesadza w drugą stronę), ciekawie patrzy się na ten świat jej oczami. Pewnie nie każdemu będzie odpowiadał pojawiający się w fiku humor, mi akurat jak najbardziej pasuje. Nie jest go jednak zbyt dużo i coś czuję, że w następnych rozdziałach będzie się robić coraz poważniej, kiedy już bohaterka skończy szkolenie. Albo i nawet wcześniej. Co mi nie do końca pasowało, to inni bohaterowie. Nie wiem, może to wpływ punktu widzenia Cahan i tak właśnie miało być, ale wszyscy ci bardziej znaczący mnie trochę irytują, mam nadzieję, że jeszcze pojawi się ktoś bardziej znośny. Od strony technicznej jest dobrze, choć trochę błędów pozaznaczała. Głównie w prologu i dwóch pierwszych rozdziałach, w kolejnych już ich prawie nie ma. Wspomnę jeszcze tylko, że okładka jest super, Moonlight wykonała kawał dobrej roboty. Czekam na kolejne rozdziały.