Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
FlashDusk

Cywilizacja Wojny [NZ] [Sci-Fi][Human][Crossover][Violance][Adventure]

Recommended Posts

Nie tak daleka przyszłość. Cywilizacja Ludzka powoli podnosi się z kolan po kolejnym konflikcie zbrojnym, który o mały włos doprowadził do jej anihilacji. Wszystko to ma jednak ulec zmianie za sprawą jednego... tajemniczego wydarzenia.

 

Zapraszam do czytania :godpony:

 

Prolog

Rozdział 1

Rozdział 2

Rozdział 3

Rozdział 4

Rozdział 5

Rozdział 6

Rozdział 7

 

Edited by FlashDusk
  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytałem nadesłany tekst. I to zarówno Prolog, jak i  wszystkie umieszczone rozdzialy. Utwór ciekawy dla mnie. I taki też pewnie będzie dla innych wielbicieli Sunset Shimmer, chodź mogę się mylić . Wszak ona tam występuje. O stylistyce i błędach ortograficznych (których ja nie zuważyłem) nie powiem, chodź mogą one być (raczej na pewno się trafią). Aczykowiek nie potrafię ich wskazać. Tym zajmą się osoby lepiej obeznane w tej kwestii. Wracając jednak do utworu., a dokładniej mówiać do fabuły jeszcze. Umieszczenie Equestii na planecie w innej galaktyce oddalonej od naszej Drogi Mlecznej lata świetlne  jest dla mnie w porządku i czymś, co  na razie daje podstawy do przyjęcie jej jako oficjalnej.  Przynajmniej do czasu, aż ktoś bardziej obeznany w tematyce MLP zweryfikuje ten fakt związany z reczywistym miejscem życia  kucy.  Ta kwestia niedaje mi spokoju od dłuższego czasu (zacząłem się nad nia zastanawiać w tamtym roku). Odpowiedź pewnie jest gdzieś, ale na nią się nie natknąłem w postaci komiksu.  Ponadto muszę przyznać osobie, która napisała ten tekst, że za sprawą dwóch rozdziałów popósła mi szyki wskutek umieszczenia tagu human (pominę tag MLP), który mi zgrzyta (przynajmniej z nie spowodu samego głównego odniesienia to jest współistnienia kucy i ludzi obok siebie (tu nie mam zastrzeżeń tzn nie kwestionuję tego). Gdyby nie one (to znaczy te dwa rozdziały) wówczas miałbym wątpliwości  co do umieszczenia tego tagu.  Pozdrawiam.

Edited by Król Etirenus
  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako osoba, która miała przyjemność czytać tego fika wcześniej przed publikacją, mogę z całą pewnością polecić to opowiadanie. Każdy rozdział czyta się przyjemnie, akcja nie jest prowadzona w bardzo szybkim tempie, wszystko ma swój czas i swoje miejsce. Sam bohater utworu jest postacią, z którą większość z nas może się utożsamić. Stres w pracy, bezduszne procedury, ludzie szkodliwi dla naszego otoczenia mogą kiedyś wykończyć... oraz doskwierająca samotność, brak bliskiej osoby, dzięki której życie mogłoby być lepiej znośne. Relacja głównego bohatera z Sunset Shimmer powoduje, że otwiera on oczy na wiele spraw, nawet tych z rodzaju nieprawdopodobnych, wręcz niemożliwych do realizacji. Zmusza do refleksji.

Nie pozostaje mi nic innego, jak tylko zachęcić do czytania i oczekiwać na kolejne rozdziały. 

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziękuję wszystkim za opinie i komentarze. Są bardzo budujące :rdblink: Staram się jak mogę, aby dowieźć historię do jej końca, najszybciej jak się tylko da, ale niestety... nie zawsze idzie to w parze z pomysłami. W każdym razie wiedzcie, że pracuję, aby historia jaką chcę przekazać w tej nietypowej opowieści, dotarła do jej końca ;)

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytany prolog i rozdział I

 

Beware the spoilers!

 

Tytuł i tag [Sci-Fi] to istny clickbait. Przynajmniej na mnie. A że jeszcze mi opowiadanie do czytania wyznaczono... cóż, nie miałem zamiaru narzekać. A niestety będę musiał i to bardzo. Zacznijmy jednak od tego co dobre.

 

A co było dobre? Przede wszystkim wszelkie opisy czynności wykonywanych przez głównego bohatera, plus większość motywów sci-fi. Te rzeczy czytało się wyśmienicie. Napisane były lekko, przyjaźniej dla czytelnika, a przy tym nawet tak prozaiczna sprawa jak zmiana kursu kosmicznej koparki była zwyczajnie interesująca. Tutaj więc należą się duże brawa, ponieważ tak wykonanie jak klimat stały na naprawdę wysokim poziomie. Przyznam, że część, nazwijmy to, domowa też była całkiem niezła - szczególnie klimatyczny był Bałtyk o konsystencji żelatyny i kolorze nieświeżego gówna. Przyznaję, iż mocno wpływało to na wyobraźnię i ładnie pokazywało ogrom popełnionych podczas wojny zniszczeń.

 

Sama fabuła? Na razie niewiele o niej mogę powiedzieć, chociaż przeczuwam dalsze starcia z bezduszną biurokracją i tym podobnymi wykwitami ludzkiej pomysłowości i/lub głupoty i/lub wredoty. No i jestem ciekaw czy oprócz bekono-klaczy pojawi się więcej taboretów, czy też główny bohater poleci na Konioziemię. Cóż, czas pokaże.

 

Jeżeli chodzi o samego bohatera, to nie jestem do niego przekonany. Jego rozterki wydają się naiwne, nie czuć w nim profesjonalizmu, jest taki... nijaki. Oczywiście nie twierdzę, że powinien od razu mieć gigantyczne problemy emocjonalne, harde PTSD, lub odwrotnie, zawsze być duszą towarzystwa. Jednak póki co zwyczajnie nic go nie wyróżnia z tłumu, to dosłownie taki nikt. Nie tego spodziewałbym się po asie galaktycznych przestworzy. Oczywiście piszę to z perspektywy jednego rozdziału, a nie wątpię, iż został pan Kowalski później znacznie rozbudowany. A przynajmniej taką żywię nadzieję.

 

Teraz przejdźmy do wspomnianego wcześniej narzekania. Zacznę od relacji Kowalskiego z bekonowogrzywą klaczą. Jest zwyczajnie słabo. Niby to na początku uważa ją za wynik jakiegoś szurniętego eksperymenty, po czym po chwili zaczyna opowiadać jej historię życia. Zero nieufności, zero wątpliwości, zero jakiejkolwiek pozytywnej lub negatywnej chemii między postaciami. Ot mówi osobnik A po czym odpowiada osobniczka B. I tak w kółko. Nie mówiąc już o fakcie, że są w stanie się dogadać bo program translatorski w pięć sekund zdołał rozszyfrować zupełnie obcy język. Zecora, prośba... Jak dla mnie element zdecydowanie nieprzemyślany i niedopracowany. A szkoda. Jedyny zabawny element ich interakcji , który ironicznie miał miejsce jeszcze przed wokalną interakcją była jajecznica z bekonem na śniadanie w rozdziale pierwszym, kiedy dosłownie na końcu prologu wniósł do domu popękaną bekonogrzywą klacz. Tutaj parsknąłem śmiechem. Wiem, jestem złym człowiekiem. 

 

Największy zarzut tyczy się światotworzenia, które w mojej opinii zwyczajnie nie trzyma się kupy. Dlaczego? Mieliśmy trzecią Wojnę Światową. Cały świat poza Europą wyleciał w powietrze, co przyznaję, ma w sobie dużo uroku, ale już wyjaśnienie dlaczego akurat Europa ocalała było przesadnie prozaiczne. Kontynent nie wybuchł bo zepsuły się baterie. Serrrrio? Kreatywność na poziomie zero. Wspomnę również o samym planie "Ragnarok" - zgadzam się z powszechną opinią, że ludzie są głupi, ale przecież nie aż tak! Dobrowolni wsadzić sobie pod zadek bomby atomowe, żeby nie było wojen? Tu nie trzeba głupoty. Tu trzeba bezmózgowia. Nie wspominając już o fakcie, że rzecz byłaby zwyczajnie niemożliwa do przeprowadzenia.

 

Ale to jeszcze nic. Lepsze wariactwo to zatrucie całej wody na planecie. To jakim cudem ktokolwiek to przeżył? Już nawet nie chodzi o tak prozaiczną rzecz jak pragnienie, ale wyrżnięcie całej fauny i flory najpewnie zwyczajnie zabiłoby ziemię. W końcu, było nie było, to morskie roślinki dostarczają najwięcej tlenu. A tu nie dosyć, że przeżyło to dziesięć milionów ludzi, to jeszcze na gruzach toksycznego świata zbudowali międzygalaktyczną cywilizację z mega-luksusami, niesamowitą technologią, tysiącami statków kosmicznych i koloniami pozaziemskimi. I jest ich około trzech miliardów. Kilkanaście lat po wojnie. Kontynuować chyba nie muszę - to się zwyczajnie nie trzyma kupy w żaden możliwy sposób. Tak więc za ten aspekt fanfik ocena zdecydowanie niedostateczna. Z wykrzynikiem. Wróć. Z trzema wykrzynikami, trzema jedynkami i trzema nierozdzielonymi spacją słowami "one".

 

Podsumowując pomysł jest dobry, ale wkradło się nieco potknięć, no i to nieszczęsne światotworzenie, które naprawdę mocno boli. Może w kolejnych rozdziałach jakoś się to naprawi, ale szczerze mówiąc nie wiem jak po takich początkowych gafach miałoby to być możliwe. Jednak za całość ocena dostateczna. Minus.

  • Like 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Witam wszystkich czytających i komentujących niezwykle serdecznie.

 

Na wstępie pragnę podziękować wszystkim za komentarze i opinię. Nie będę ukrywać, że to moje pierwsze "dzieło" na ławach tego forum, także perfekcji po tym bym się absolutnie nie spodziewał. Niemniej jednak dziękuję za wszystkie słowa krytyki. Zawsze to wiedza na przyszłość, co i gdzie należy poprawić, a nad czym jeszcze popracować :twilight2: 

 

Ale nie przybyłem tutaj, do Was z pustymi rękami, co to to nie. Dzisiaj pragnę Wam zaprezentować kolejny rozdział, już siódmy "Cywilizacji Wojny". 

 

Bez zbędnego przedłużania. Zapraszam do czytania :godpony:

  • Like 1
  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...