Jump to content

Avatar [NZ][TCB][Dark][SciFI][Alternate Universe]


Recommended Posts

Liczyłam, że ktoś inny skomcia pierwszy, ale cóż, szkoda, że tak bez odzewu, bez atencji.

 

Póki co fanfik ma tylko jeden rozdział i to liczący zaledwie pięć stron, więc nie ma tu jakoś szczególnie dużo do komentowania. Po prostu ciężko coś wyrokować na tak wczesnym etapie, szczególnie, że to zaledwie wstęp, który zarysował nam nieco świat i bohaterów. Czy lubię to co dostaliśmy? Trudno powiedzieć, tak naprawdę. Póki co moje nastawienie jest neutralnie pozytywne.

 

Znaczy... Po prostu jest okej i powiedziałabym, że trochę zalatuje takim klasycznym TCB z zamierzchłych czasów. Ale tym dobrym TCB. I to jest fajne, bo TCB jako gatunek nigdy nie dostało tyle miłości i dobrych fanfików ile powinno. Miło też widzieć takie trochę bardziej nostalgiczne fanfiki i to pomimo różnych nowości. Szczególnie, że póki co nie widzę czerwonych flag, które kazałyby uciekać od tego fanfika - nie wygląda to, że zapowiada się jakiś przerysowany konflikt FOLu i POZu, w którym wszyscy byliby niezwykle niesympatyczni, niespełna rozumu i obrzydliwi.

 

Jakich nowości? Cóż, bohater wraca do Polski po latach podróży międzywymiarowych i odkrywa, że trochę się tu zmieniło. Nawet bardzo, bo jego miasto wygląda jak po jakiejś apokalipsie i spotyka tylko jakiegoś źrebaka, z którym wyrusza na misję, bo chciałby dowiedzieć się, co tu się odjaniepawliło no i chyba tak czy siak nie ma nic lepszego do roboty. Innowacją jest też to, że wcześniej przez parę lat był furrasem, ale w świecie piesełów pozostawił Sunset. No i znał już wcześniej również Pinkie i Twilight. To dość interesujące, że jednocześnie mamy postać, która ma za sobą lata doświadczenia z kucami, a jednocześnie cała sytuacja jest dla niej nowa i nie wie na czym stoi. Jest też Zaphyra, która jest świadomym, przenośnym i wielofunkcyjnym komputerem. Ogółem... Całkiem dziwny mix sci fi, autorskiego multiversum i TCB. I to wszystko pachnie nostalgią.

 

Te 5 stron ma swój, całkiem przyjemny klimat, jest też pewna tajemniczość i chciałabym wiedzieć, co będzie dalej. Mimo wszystko, trochę mało.

 

O formie się nawet nie wypowiadam, bo ja to patroszyłam.

 

Jest w porządku. Jedyne czego mi brakuje, to ciągu dalszego.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
  • 2 weeks later...

Dobra, czas skomciać rozdział drugi... Nie powiedziałabym, by jakoś szczególnie pchnął fabułę do przodu i dalej opowiadanie się zbytnio nie rozkręciło i średnio wiadomo o czym właściwie będzie. Dostaliśmy za to nieco backstory i dowiedzieliśmy się, co się mniej więcej działo w świecie anthro wilków (moim zdaniem nic specjalnie ciekawego) i że Darth oraz Twilight mieli romans. Na tym etapie fanfika wydaje się to mało potrzebne, ale to przecież dopiero początek, więc wszystko przed nami i być może się to zmieni. Ale szczerze mówiąc, ta retrospekcja jest moim zdaniem najsłabszym punktem rozdziału. Z drugiej strony, to dobrze, że dostajemy jakieś backstory, zważywszy na to, że główny bohater skacze w czasie i przestrzeni przy pomocy magicznego samochodu.

 

A cała reszta? Lepiej, znacznie lepiej i wciąż jedzie to mocno klasycznym, nostalgicznym, porządnym TCB. Podróż przez miasto, pościg, krótki POV pary policjantów (podobały mi się dialogi między nimi, były zabawne). Swoją drogą - czy policjantka Karolina i Karolina z biura to jedna Karolina?

 

Niewiele się dowiedzieliśmy, ale najbardziej mnie zastanawia ostatnia scena - Darth zachował się jak idiota podczas rozmowy z pracownicą biura i ciężko mi w zasadzie powiedzieć, co on robi i co chce osiągnąć. Podejrzewam, że nawet on sam tego nie wie. Mimo wszystko, rozdział kończy się w dobrym miejscu - mamy obietnicę, że teraz zacznie się dziać, wyjaśniać i robić ciekawiej.

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...
  • 1 month later...

   Tak więc... Avatar... Nie znam się na TCB i nie znam się nie podróżach w czasie, ponieważ sam nigdy sam żadnego delorana nie posiadałem, ale i tak mi się... Czytało nijako? 

 

   Zanim mnie źle zrozumiecie, dajcie mi wyjaśnić. Avatar jest sequelem "Obecności" czyli innego fanfika tego twórcy. Tak więc trzy lata później odnajdujemy głównego bohatera w świecie... Diamentowych psów? Widać każdy broniacz ma inne preferencje. Jednak wychodzi na to, że nasz Darth przeniósł się z powrotem do naszego świata, nowo kupionym i przerobionym deloranem. Widać każdy podróżnik w czasie i przestrzeni takiego posiada. No ale nie mógł wrócić trzy lata wstecz, bo łączenia światów, apokalipsy innych czasoprzestrzeni trele morele tratatatatatata. Zresztą sama Pinkie nie odebrała go z poprzedniego wymiaru właśnie ze względu na te zmienne. Jednak ja się pytam, kogo to obchodzi? Gdybym mógł się przemieszczać w czasie i przestrzeni sam miałbym wywalone na to jak co się zmienia ze względu na same podróże. Jedyne co mnie obchodzi to moja linia czasowa.

   Pomijając jednak kwestie techniczno-matematyczne. Okazuje się, że przez trzy lata świat spotkała jakaś zima czy coś i pizga niemiłosiernie. Więc główna postać chowa się w domach, znajduje źrebaka, który postanawia zostać z naszym bohaterem, bo on ma magiczny krążek, który potrafi ogrzać w tą zimnice. Później krążek (który jest sztuczną inteligencją, dzięki której nasz bohater był w stanie zbudować wehikuł czasu, nie wspominałem? To teraz mówię.) i pan Darth postanawiają odstawić malca do pobliskiego centrum socjalizacji. Czyli w sumie ośrodka zamiany człowieka w kuca. 

 

   Ze względu jednak na nieprzejezdne drogi... Cofają się w czasie. Pamiętacie co mówiłem o zmianach czasoprzestrzeni i linii czasowych? Tak... W każdym razie uciekając przed policją, wjeżdżają na tory, po czym dalej jadą już w przyszłości i dostają się do celu. Tam nasz bohater zostaje przyjęty do ośrodka, gdzie pierwszego dnia wciskają mu eliksir ponifikacyjny, ale na szczęście dosiadł się do nielubianej klaczy, która go uprzedziła i udało mu się zostać człowiekiem. Później bójka, szpital i trzeci rozdział kończy się wyjaśnieniami co się stało ze światem i kim jest Avatar. 

 

   Może coś pokręciłem, ale to z grubsza co się dzieje. Nie jest to porywająca fabuła, ale nudno tez nie jest. Żarty są nawet, nawet. Tylko w tej fabule mamy właśnie wiele niespójności. Na przykład jak do końca działa to całe wpływanie na czas i przestrzeń? Znaczy, naprawdę sama podróż albo powrót do swojego czasu zaburzy czasoprzestrzeń i zniszczy parę innych? W takim razi czy to w ogóle bezpieczne aby tego używać? No i dlaczego Darth daje się tak pomiatać przez Zaphyrę? Skoro on zbudował tego delorana, to nie powinien chociaż wiedzieć jak go użyć? Nie wiem jak wy, ale ja bym się jej co chwilę pytał co i dlaczego montuję. Co bym zrobił trzy lata później, po tym jak świat ogarnęłaby apokalipsa? Zapobiegłbym jej.

   Reszta wydaje się całkiem spójna, pomijając to jak dał się zabrać do wymiaru diamentowych psów. No bo ilu z was wsiadłoby z Pinkie Pie do delorana i dało sie zabrać w podróż międzywymia... No tak... Każdy. W każdym razie pozostaje jeszcze kwestia Avatara. W skrócie wymiar kuców i ludzi przenikały się od początków czasu i np. gryfy i pegazy w średniowieczu to te z Equestrii. Celestia chciała wymieszać światy od dawna i wysyłała kuce do kontaktu, z czego powstał projekt Avatara. No i te Avatary miały przypisanych ludzi. Dzięki niemu powstała książka i serial. No i autor dał sobie tutaj furtkę na wprowadzenie własnego kanonu, bo obecny serial jest w połowie zgodny z aktualną Equestrią. Tymczasem z jakiegoś powodu Fresia ma za zadanie być Avatarem naszego Dartha. Dzięki niej włączył się do fandomu, a ona go stalkowała i wie o nim prawie wszystko. 

 

   Ogółem czekam, bo zapowiada się ciekawie. No i nasz bohater raczej nie chce zostać kucem, więc spodziewam sie jakiegoś większego konfliktu. Polecam przeczytać.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...