Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Recommended Posts

Ostatnio postanowiłem napisać Fanfic pt: "RedSteamPony". Więc zapraszam do przeczytania, prologu i pierwszego rozdziału

 

RedStemPony

 

 

 

 

 

Zapraszam również do komentowania!!! 

 

Next time nie dodawaj takich dodatków przy nazwie.

~Domine

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwszy komentarz, nie będzie zbyt miły, ponieważ po pierwsze - nie otagowałeś swojego fanfika, co jest nizegodne z regulaminem wewnętrznym działu, poza tym bardzo proszę o umieszczanie w google docs, a nie w treści posta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pierwszy komentarz, nie będzie zbyt miły, ponieważ po pierwsze - nie otagowałeś swojego fanfika, co jest nizegodne z regulaminem wewnętrznym działu, poza tym bardzo proszę o umieszczanie w google docs, a nie w treści posta.

 Okidoki już poprawiam!!!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy zobaczyłem tag Steampunk moje serduszko się ucieszyło. To jest, moim zdaniem, niedoceniony i mało eksploatowany motyw, który wbrew pozorom daje wiele możliwości. Może to być steampunk w wersji dzikiego zachodu (jak moja, Wredna szóstka, albo też bardzo dziki zachód), może być taki trochę jak wiktoriańska anglia (tu kojarzy mi się Wolsung, choć on nie całkiem jest tego typu, oraz Dishonored), może być nawet steampunk połączony nieco z klimatami rosji, z czasów carskich... Słowem, ze steampunka można naprawdę wiele wycisnąć i stworzyć przepiękne, nie tylko wizualnie, dzieła, a także popuścić nieco wodze fantazji (parowe mechy, czy ekspresy do kawy. Jakieś protezy kończyn. Roboty. Nieśmiałe zalążki elektroniki lampowej. Mieszanka magii z technologią...). Słowem, Steampunk daje całą masę możliwości i rozwiązań. Dlatego też z przyjemnością zastanawiałem się, co też autor wybierze i co wymyśli. Dlatego też wrzuciłem to dzieło na samą górę kupki wstydu i sięgnąłem po nie gdy tylko nadarzyła się okazja. 

 

I tu następuje bardzo brutalne zderzenie oczekiwań z rzeczywistością. To zderzenie można by przyrównać do rozpędzonego Big Boya (Union Pacific Series 4000), uderzającego w górę Rushmore (albo w Canterlot). Mówiąc wprost, ten fanfik jest zły. W negatywnym znaczeniu tego słowa. te siedem stron, to była niestety katorga, od której oczy bolały, a umysł wołał ,,Dlaczego mi to robisz?". 

Zacznijmy od początku. Otwieram dokument i widzę ścianę tekstu. Nie ma justowania, nie ma odstępów miedzy akapitami, nie ma wcięć, nie ma spacji po myślnikach (wiem, że powinny być to półpauzy, ale to naprawdę najmniejszy problem tego fika). Zagłębiam się w czytanie i widzę myślniki pozostawione na końcach zdań. Tak po prostu. Po niektórych jest nawet kropka. Do tego zdarzają się dialogi pomieszane z narracją. Znaczy, w ramach jednego akapitu potrafią się wypowiadać dwie osoby, poprzedzielane narracją dla obu. Jakby tego było mało, autor nagminnie stosuje trzy znaki zapytania i trzy wykrzykniki. 

Spoiler
Cytat

,,Osoby używające więcej niż 3 wykrzykników lub pytajników to osoby z zaburzeniami własnej osobowości." - Terry Pratchett.

 

Znaczy, są sytuacje kiedy można użyć więcej niż jednego, ale żadna z nich nie wystepuje na którejkolwiek z tych siedmiu stron. A tymczasem autor zastosował ten zabieg (więcej niż jeden wykrzyknik, lub znak zapytania) aż dwadzieścia razy. To boli. Tak samo bolą imiona postaci pisane w dziwny i nielogiczny dla mnie sposób

Cytat

AppleBloom (powinno być ze spacją, bo to imię dwuczłonowe)

PinkiePie (jak wyżej)
BigMac (też)
AppleJack (a tu mamy imię jednoczłonowe, więc J powinno być małe)

Chyba tylko imię Fluttershy jest poprawne, ale mam wrażenie, że to może być przypadek. 

Nie obyło się też bez literówek i uciętych ogonków. 

W zasadzie, skłonny jestem stwierdzić, że w tym fiku popełniono chyba wszystkie możliwe błędy, jeśli chodzi o formę.

Spoiler

no może poza takimi kwiatkami jak óżont, czy rzułdź

I jeśli mówię to ja, czyli osoba, która ma drobne problemy z dostrzeganiem błędów i często potrafi na nie przymknąć oko, jeśli fabuła, opisy i postacie są dobre, to znaczy, że tu jest prawdziwa tragedia. 

 

Właśnie, fabuła, opisy i postacie. Wrzuce to do jednego wora tym razem, bo to będzie krótkie. Fabuły jest zalążek. Całkiem znośny. Może nie wybitny, ale całkiem znośny. Niestety ciężko coś wiecej powiedzieć, bo tekstu mało. Opisy są zdecydowanie za skąpe jak na steampunk. Steampunk aż się prosi o to by tu i ówdzie pokazać czytelnikowi wizję toczącą się w głowie autora. Tu niestety tego nie ma. No a postacie? Nie mamy z nimi wiele do czynienia. Jedyne co jestem w stanie powiedzieć, to to, że ich dialogi są drewniane. Może nie tragiczne, ale drewniane i wymagałyby poprawek (wraz z nartratorskimi wstawkami o towarzyszących im emocjach i przemyśleniach). 

 

Ale żeby nie było, znalazłem tam kilka dobrych, choć może nie odkrywczych pomysłów. Apple Bloom w roli asystentki Profesora (kimkolwiek on jest), to coś co by do tej postaci pasowało. Roboty? Czemu nie. W skyrimie były całkiem fajne (chyba dwemerskie) maszyny, które pasowały wyglądem do steampunku. Statek podwieszony na linach też niezły pomysł. No i obsadzenie złego bratem Profesora. Może nie odkrywcze i może trącące nieco sztampom, ale to rozwiązanie ma u mnie spory plus, bo pozwala tworzyć bardzo ciekawe rozmyślania o przeciwniku i budować postacie, poprzez wspomnienia, co z kolei może kontrastować z wizją narratora roztaczaną podczas scen z danym bohaterem. 

To niestety niewiele. Stanowczo za mało by jakkolwiek osłodziło ten tekst. Poza tym, przy obecnej formie obawiałbym się, czy te pomysły nie zostaną zmarnowane i zamienione w coś beznadziejnego i sztampowego. 

 

Zdecydowanie nie polecam tego czytać. To było... smutne. Smutne i męczące. Może nie bez powodu ten fik był zakopany w głębokich odmętach forum. 

 

Edited by Sun

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ten tak zwany steampunk jakoś nigdy mnie nie kręcił. A co my tutaj mamy?

 

SPOJLERY

 

No spoilery również będą. A co do fika, to nie porwał mnie szczególnie. Jest tu strasznie dużo błędów. Zero pojęcia o ortografii, stylu, składni, interpunkcji, zapisie dialogowym, nawet o cholernej pisowni imion głównych bohaterek, które nagminnie są źle przedstawiane.

 

Historia zaczyna się na sterowcu, jakimś statku, który sobie leci przez przestrzeń. Trochę to podobne do statków Storm Kinga. Głównymi bohaterami są Apple Bloom (albo raczej Appleblom) oraz ekscentryczny profesor-pijak, który na samym początku coś tam mruczy do siebie i spogląda na zegarek. Nagle podbija do niego Bloom, która jest kimś w rodzaju asystentki. Profesor nieco się denerwuje, tak jakby został na czymś przyłapany. Ujmując całą tę konwersację w skrócie; klacz prosi swojego pracodawcę o to, aby odwiedzili Ponyville, na to ten początkowo się nie zgadza, jednak obietnica najlepszego cydru w Equestrii wreszcie przekonuje profesora do zmiany decyzji. Zawracają kurs i lecą do małej ojczyzny Apple.

 

Gdy są już blisko, zauważają ogień trawiący miasteczko, lecz pomimo potencjalnego zagrożenia i tam postanawiają zacumować statek. Wysiadają na powierzchnię. Od razu zatrzymuje ich robot-policjant, który zostaje szybko obezwładniony przez Profesora. Wkłada mu w karka jakąś dyskietkę, po czym ten się wyłącza. Trochę to głupie, że robot mu ot tak na to pozwolił. Przecież profesor ewidentne coś kombinował. Nie powinien pozwolić mu się do siebie zbliżyć. Tak by zrobili prawdziwi funkcjonariusze. No ale w ten sposób udaje się ominąć pierwszą przeszkodę. 

 

“Zbliżali się już do wyjścia z portu gdy nagle, tarasując im drogę stanął przed nimi automat-policjant mówiąc – Stop!!! Zakaz wstępu obcym, proszę stąd odejść.-”

 

Kazał im się wynosić, nie zastosowali się do nakazu, więc w tym momencie robot powinien wyciągnąć broń i obezwładnić niesfornych obywateli. Ech… Trochę to bezsensu. Bohaterowie idą dalej, widząc opuszczone, zniszczone Ponyville. Bloom dostaje historii na ten widok, jednak Profesor ciągnie ją dalej. Docierają do farmy, która nosi znamiona zniszczenia, jednak nie aż tak wielkie jak reszta krajobrazu. W pewnym momencie z beczki, dosłownie, wyskakuje AJ i rzuca się na swoją siostrę, aby ją wyściskać. Z rozmowy dowiadujemy się, że jej siostra zniknęła na dwa lata, wcześniej nawet się nie żegnając. Po paru linijkach dziwnych dialogów, wszyscy wskakują do beczek i kryją się przed automatami. Przewodzi im jakiś kucyk, Wychodzą ze stodoły i idą w swoją stronę. No ciekawe, dlaczego AJ uznała, że dobrym pomysłem będzie wrócenie się po jakieś tam rzeczy, skoro na tym terenie buszują psychopaci palący wszystko wokół. Jasne, to mogły być pieniądze, które są bardzo potrzebne, jednak nie za cenę życia.

 

Gdy zagrożenie mija, wszyscy znowu wyskakują z beczek.

 

“Nagle jego rozmyślenia przerwało pukanie w beczkę.

Profesor wyszedł z beczki.

- A więc wszyscy są, idziemy!!! – Powiedziała AppleJack dość wesołym tonem.”

 

Ech, te powtórzenia. No i Applejack rzeczywiście ma powody do tego, aby być wesołą. Ktoś właśnie zrujnował jej dom, z resztą rodziny nie wiadomo co się dzieje. No sielanka, ku**a!

 

Docierają do jakiegoś domku, który otwieram im Rarity. Najwidoczniej dobrze się zna z profesorem, ale to w sumie bez znaczenia. W środku jest również Pinkie Pie, Rainbow oraz Fluttershy albo przynajmniej tak myślę, bo ich imiona znowu zostały źle napisane. Do jasnej cholery, róbcie ten zasrany research! Wystarczy poświęcić parę sekund, aby dowiedzieć się, jak napisać dane imię. Och… Na miejscu dowiadujemy się, że babcia Smith umarła w przeciągu nieobecności Bloom, a Big Mac został porwany. Well… trudno. To i tak bez żadnego znaczenia, bo zaraz po tym przez okno wpada automat. Wszyscy uciekają. Profesor potyka się o jakiś korzeń i traci przytomność. W następnym zdaniu, gdy się budzi, jakimś cudem jest w stanie zobaczyć klatkę, do której wrzucono pozostałych uciekinierów. Jak to jest możliwe, że ktoś go przeoczył? Chyba to właśnie jego najłatwiej byłoby złapać, skoro nawet się nie ruszał. Te automaty są do dupy. I że niby Rainbow Dash dała się złapać? Jak?

 

No ale w sumie to na tym kończy się ten fik. Tak szczerze, to jest zły. Nie ma tu nic godnego uwagi. Strona techniczna leży po całości. Tylko dzieciak zrobiłby tyle błędów i to takich oczywistych.

 

“Przez chwilę wszyscy siedzieli w głębokiej ciszy. Profesor cały czas obserwował różowego kucyka o imieniu PinkiePie, skulonego w koncie. Nagle AppleBloom zwróciła się do AppleJack”

 

Pewnie w koncie bankowym. Wszystko tu jest złe. Już przemilczę sam fakt tylu gaf w tekście, ale fabuła również nie jest dobra. Nie jest angażująca. Nawet nie wiemy, o co tu chodzi. Dostajemy informacje o jakimś przewrocie, chyba komunistycznym, który wybuchł w całej Equestrii. Tak, to mogłoby być ciekawe, jednak… tempo tego wszystkiego niszczy narrację. Wszystko przebiega zbyt szybko. Nie tu żadnego klimatu. Opisy to w najlepszy wypadku parę niezręcznych, krótkich zdań. To czyta się z bólem oczu. Nie mam ochoty już się pastwić nad tym czymś, więc po prostu odradzam komukolwiek czytać to dzieło, nawet fanom steampunka.

 

Tyle ode mnie.

 

Pozdrawiam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...