Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Kocia Wiedźma

The Witch's House [Fantasy] [Kucyki] [Zwierzęta]

Recommended Posts

 
The Witch's House
d781478f8f996416f4ce22b1754b0d38.jpg
 
Dawno temu istniała pewna legenda. Opowiadała o domku znajdującym się głęboko w lesie. Mieszkała w nim Czarodziejka. W jej małym domku było pełno słodyczy, zwierzątek i roślinek. Wszyscy byli weseli i szczęśliwi. Czarodziejka często zapraszała małe kucyki do swojego domku na przyjęcia i zabawy. Dzieliła się z nimi słodyczami, czytała bajki i śpiewała do snu. Małe kucyki po pewnym czasie nie chciały wrócić do swojego domu. Czarodziejka cieszyła się z kolejnych przyjaciół. Małe kucyki mogły robić co chciały w domku. Czarodziejka postanowiła robić im wspólne urodziny. Urządzali ogromne przyjęcie pełne baloników, serpentyn i innych dekoracji. Każdy dostawał własne ciasto i prezent. Pod koniec przyjęcia małe kucyki wracały do swoich łóżeczek, ale kiedy budziły się następnego ranka nie były już w swoich łóżeczkach. Nie było wesołych pokoików z zabawkami i zwierzątkami. Nie było Czarodziejki. Małe kucyki zostały uwięzione przez złą Wiedźmę, która przez te miesiące tuczyła je słodyczami i chciała zrobić z nich babeczki. Uratował je leśniczy uciekając z małymi kucykami jak najdalej od chatki złej Wiedźmy. Małe kucyki nauczyły się nigdy więcej nie wierzyć nie znajomym i wszystko skończyło się dobrze. Ale najwyraźniej wszyscy zapomnieli o wciąż żyjącej wiedźmie...
 
***
 
Teodor
 
Podróż była męcząca, a dom wyglądał ciekawie, czyż nie? Nie byłeś impulsywny, więc najpierw przyjrzałeś się całości. Normalnie wyglądający dom, nic nadzwyczajnego. Ale, ale. Dlaczego w oknach było tak ciemno? Ciekawość to największa wada każdej żywej istoty. Nie ważne jak długo będzie się próbować zawsze się oprze pokusie. Tak też się stało z tobą. Podszedłeś do drzwi, które lekko się uchyliły. Wiatr? Nie, dziś nie ma wiatru. Więc co...? Wszedłeś powoli, a drzwi się zamknęły z impetem. Ciemność i cisza.
 
***
 
Darkstar
 
Huh? Dlaczego dalej tu stoisz? To przecież tylko stary dom. Dom bez okien, z otwartymi drzwiami za którymi ziała ciemność. Więc co cię tak do niego ciągnęło? Może ten zapach świeżego mięsa i krwi? Czy ten nóż wbity w próg? Podszedłeś trochę bliżej, a na ścianie pojawiły się plamy krwi. W głębi domu rozległ się krzyk cierpienia. Bez wahania wszedłeś, a drzwi za tobą zamknęły się z impetem. Ciemność i cisza.
 
***
 
Magic Ash
 
Cóż za piękny dzień! Zadziwiające, że ktokolwiek chciałby mieszkać w środku lasu! Ale trzeba przyznać, że chatka ładna i zadbana. Tylko grządki już lekko pousychały i wydziczały, jakby nikt się nimi nie zajmował od dobrych paru miesięcy. O, drzwi się lekko uchyliły... Ciekawe, może zajrzeć? Podszedłeś trochę do drzwi, a z otworu wyszła ogromna dłoń, która złapała nieszczęsnego kuca i wciągnęła do środka. Ciemność i cisza.
 
***
 
Transitt
 
To tu? Dość dziwne miejsce, żeby mieszkać. Ale zlecenie jest, to trzeba je wykonać. Mały ten dom. Taki... Dziadowski? Przynajmniej nie uroczy. Skrzywiłeś się. Jeszcze czego. Okno było wybite, więc podszedłeś do niego i zamieniłeś w parasprite. Wleciałeś do środka, po czym pozostały tylko dwie rzeczy. Ciemność i cisza.
 
***
 
Lejla
 
Kum? A to co? Mały domek z jakimś napisem? „Darmowe muchy. Pierwsza klasa- najlepsza jakość!“. Co to? Jakieś żarty? KAŻDY wie, że najlepsze muchy są w Radomiu! Drzwi się lekko otworzyły? Nie! Wolę muchy z Radomia! Już chciałaś odejść, ale coś cię złapało i wrzuciło do środka. Bezczelność! Gdzie jesteś? Ciemność i cisza.
 
***
 
Moon Shine
 
Otworzyłeś powoli oczy i pozbierałeś z ziemi. Jak tu trafiłeś? Przecież byłeś na jednej z ulic Canterlotu kiedy... Pokręciłeś głową. To nie miało sensu! Rozejrzałeś się i zauważyłeś mały dom. Drzwi się lekko uchyliły. Czyżby coś było w środku? Podszedłeś i zajrzałeś do domu. Gdzieś w głębi pomieszczenia siedział mały kociak. Patrzył na ciebie słodkimi oczkami, jakby zapraszał do siebie. Powoli, lekko się wahając wszedłeś. Drzwi się zatrzasnęły, a kot zniknął. Ciemność i cisza.
 
***
 
Hedwiga
 
Dach tego domu był wygodny. Najdziwniejsze jednak było to, jak każdy kto tu się pojawił znikał w środku. Coraz częściej słyszała chichoty i szepty. Wszystko przez ten komin. Często do niego zaglądałaś, ale nic nie widziałaś. Tylko sadzę. To był jeden z takich momentów. Podeszłaś do dziury i zajrzałaś tam. Sadza. Nie, czekaj. Coś tam się rusza! I... To coś cię złapało i pociągnęło w dół. Ciemność i cisza.
 
***
 
Hekse
 
Nie wiedziałaś ile już tu byłaś. Dzień, tydzień, miesiąc, a może rok? Kto wie. Właściciel przepadł jak igła w stogu siana, a ty siedziałaś w ciemności. Tylko chichoty i szepty przypominały ci o tym, że wciąż żyjesz. Miałknęłaś może dwa, czy trzy razy, ale nic to nie dawało. Nie było słychać niczego co być powiedziała lub zrobiła. Nagle zapaliły się światła oślepiając wszystkich. 
-Witajcie w Domu Wiedźmy.
 
 
 
 
 
Zaczynamy!
Kolejka jest następująca:
0. Kocia Wiedźma
1. Ciastko
2. Xena
3. Nocturnal
4. komputer
5. Bećka
6. Elizabeth
7. sajback
8. Mrs. Octavia
Ciastko, twoja kolej >3<
Zapisy:

Imię: /Brak stałego imienia ze względu na koczowniczy tryb życia, ale nazwijmy go Teodor/


Rasa: Kot, a nawet pospolity dachowiec
Wiek: 5 lat
Wygląd: Pręgowana, szaro - bura sierść, zielone oczy, długi, gruby, ogon, nadgryzione ucho.
Charakter: Wersja kocia, standardowa. Leniwy, o stoickim podejściu do życia i wrodzonej złośliwości.
Zajęcie: Spanie, polowanie na myszy, włóczenie się po świecie.
Historia: Teodor urodził się w niewielkiej, górskiej wsi. Gdzie dokładnie - on sam nie wie. Jako że jego kocie życie nawiedziła nuda i nikt nie doceniał jego wkładu w wyeliminowanie miejscowej populacji myszy siłą woli, postanowił wyruszyć w podróż, którą kontynuuje po dziś dzień i jest z tego dumny. Gdyby nie kontynuował, też byłby dumny.
Upodobania: Lubi ryby, nie lubi myszy, uwielbia stać po niewłaściwej stronie drzwi i czekać, aż mu je ktoś otworzy. Kąpiele słoneczne i sen to też jedne z hobby Teodora.
Wady:
- lenistwo
- obojętność na wiele rzeczy dziejących się koło niego
- lekka wada wymowy
Zalety:
- wysoki poziom kultury osobistej
- uparte dążenie do wyznaczonego celu (w zależności od celu, oczywiście)

Imię: Darkstar

Rasa: jednorożec

Wiek: 43 lata

Wygląd: Ogier o czarnym umaszczeniu, jego grzywa, jak i ogon są granatowe i lekko falują. Jego oczy są krwisto czerwone i wyglądają dość psyhodelicznie (jak u Pinkameny). Na jego twarzy bardzo często pojawia się średnio normalna forma uśmiechu. jego znaczkiem jest czarny symbol półksiężyca.

Charakter: Mroczny, psychopatyczny, spaczony, lecz czasami pokazuje się również od innej strony.

Zajęcie: Podróżnik. a ponadto mag który zajmuje się nekromancją i czarną magią.

Historia: Darkstar urodził się w pewnym małym nieznanym miasteczku. Tak naprawdę nie nazywa się Darkstar. Lecz swoje prawdziwe imię zapomniał już dawno temu. Przez większość czasu zajmował się zawieraniem przyjaźni i pomaganiem okolicznym mieszkańcom.Lecz z czasem na wioskę zaczęli napadać bandyci. Darkstar chciał coś z tym zrobić, ale był zbyt uprzejmy i miły żeby coś im zrobić. Pewnego dnia nie mogąc już wytrzymać jego wewnętrzna nienawiść utworzyła jego alter ego które później nazwało się Darkstar. Pod tą postacią wymordował wszystkich bandytów, nie zostawiając nikogo przy życiu. Gdy wrócił do swojej oryginalnej postaci mieszkańcy wygnali go z wioski twierdząc że jest potworem. Teraz włóczy się po Equestrii, a jego mroczna strona niemal całkowicie przejęła nad nim kontrolę. Lecz zdarzają się momenty kiedy jego dobra strona ciągle daje o sobie znać. Wtedy jego znaczek z czarnego, zamienia się na biały symbol półksiężyca.

Upodobania: uwielbia patrzeć na czyjeś cierpienie i uwielbia je zadawać. Nie lubi gdy uchodzi coś komuś na sucho.

Wady : miewa przebłyski swoich osobowości, jest nieco świrnięty, ciężko jest mu dogodzić.

zalety: Lubi zwierzęta, nie boi się praktycznie niczego, nie ma zahamowań jeśli chodzi o wykończenie kogoś.


Imię: Magic Ash
Rasa: Popiół
Wiek: I tą urną sprawiłaś, że pomyślałem o takiej postaci: sam nawet nie wie ile. Wie tylko, że bardzo długo.
Wygląd: (Obecne ciało, które podebrał) Młody jednoróg płci męskiej. Zielona sierść, niebieskie włosy oraz wielka szrama przez szyję aż do grzywy ( ochydna, to ona zabiła poprzedniego właściciela ciała )
Charakter: A jaka może być kupka popiołu? A tak naprawdę raduje się każdą chwilą, zawsze chce działać na 100%, choć prawdę mówiąc do tego stanu doprowadziło zachowanie zakrawające na melancholię.
Zajęcie: Wędrowny mag-trup.
Historia: Za górami, za lasami żył sobie może nie od razu jakiś potężny, choć też nie słaby, ale mądry jednorożec. Tym, co wyróżniało go od innych było to, że jego imię zostało mu nadane przez czarnoksiężnika będącego po jego narodzinach w miasteczku. Przez całe życie nie rozumiał sensu swojego imienia, choć do tworzenia popiołu miał akurat talent, ale objawił się on niekontrolowanymi wybuchami płomieni.
Żył sobie dość długo jako uczony mag odkrywający zapomnianą wiedzę i przekazujący ją innym pokoleniom aż zmarło mu się. Na łożu śmierci całkowicie zmienił się w melancholika.
Po jakimś czasie obudził się w własnym grobie. Nic dziwnego, gdyby nie fakt, że w testamencie zapisał, że oczekuje kremacji. I jak zauważył spełniono tą prośbę.
Po kilku tygodniach udało mu się wydostać ( nie pytajcie jak, przez znikomą ilość magii w popiołach nie zdołał zaszczepić w duszy tych wspomnień ).
Świerze powietrze na powierzchni dodało mu sił. Ale jak udająca kuca kupka popiołu miała cokolwiek zrobić? Ale on miał szczęście. A raczej inny kuc miał nieszczęście - kuc ziemny właśnie został zaatakowany przez mantykorę właśnie na jego oczach ( a raczej kulach magii służących za oczy ). Udało mu się odgonić stworzenie, ale kuc nie zdołał przeżyć. Jakiś cichy głosik w duszy kazał Ash'owi wniknąć do ciała kuca, co też zrobił. Zaskoczyło go, że gdy to zrobił zyskał kontrolę nad ciałem. Takie wnikanie miało tylko jedną wadę - po kilku latach ciało zaczynało się psuć, więc musiał szukać kolejnego nosiciela. Ale od czego są cmentarze? Albo wojny?
Przez setki lat podróżował przez Equestrię, nigdzie nie zagrzewając dłużej miejsca, co w jego przypadku oznaczało życie przez kilka lat w jednym mieście i przeprowadzkę przy zmianie ciała. Na początku nienawidził innych i był wybuchowy, przez co zazwyczaj zajmował rolę nielubianego sąsiada. Dopiero lata przemyśleń sprawiły, że otworzył się na inne kuce i zaczął im pomagać. A dzięki magii i przeogromnej wiedzy, na której zdobycie miał aż nadto czasu, na prawdę umiał pomagać.
Najnowszy nabytek znalazł jako zbędne resztki z napadu gryfów. Na szczęście kucy było jeszcze kilkoro, których obecnie mniej-żywe gryfy nie zdążyły ruszyć ( to on je uratował ).
Upodobania: Lubi czekoladę, zapach książek, pomagać. Nie lubi szpinaku, zapachu starszego, niemytego ciała ( za bardzo przypomina mu, jaki był ), wrednych kucy.
Zalety : Nie umrze; umie dużo przetrzymać; umie dowodzić grupą; szeroka wiedza; chętny do działania; dobra pamięć.
Wady : Nie umrze; jak zacznie panikować, to na całego.
Może lekkie OP, ale proszę zauważyć, że przynajmniej nie robię z niego zbyt wytrzymałego kuca. Będzie się bał jak inni ( a myśli, że te ogromne szpon wystające z szafy i tak nic mu nie zrobią, bo i tak nie żyje nie podziałają przez dłuższy czas, jeśli w ogóle coś zrobią ).
Jakby co - ból nadal odczuwa.


Imię: Transitt (nazwa z powodu braku pomysłów)

Wiek: 34 lata
Płeć: Samiec

Rasa: Changeling
Wygląd: Jak każdy Changeling tyle że nosi czarny kaptur z peleryną i chustąna ustach

Charakter:
-Ponury
-Samotnik
-Nieufny
-Pamiętliwy
Zajęcie:
Zabójca na zlecenie

Historia:
Urodził się w malutkiej wiosce na granicy z Equestrią, przez większość czasu młodości ojciec uczył go używania sztyletów i kusz.
Po osiągnięciu 14 lat uciekł z rodzinnego domu, powędrował do Equestrii. Udając kuca udało mu się zapisać do pewnej dość dobrej szkoły, po 4 latach nauki, został poborowym przez 7 lat. Nie chcąc już treningów ledwo zwiał, zdecydował że zostanie zabójcą na zlecenie.
Podczas swojej 3 misji, konkretniej zabicie pewnego bogacza w jak najcichszy sposób, przez przypadek został zauważony przez kilku ochroniarczy, przez ponap pół godziny bił się z nimi. Jego przewaga polegała na tym że miał sztylet, więc zabił wszystkich. Ku jego zdziwnieniu jego cel siadział i czekał na niego w salonie, mając okazję poprostu podciął gardło i uciekł. Po tym incydencie zaczął bardziej szkolić swoją zwinność i zręczność. Po skończeniu został w dalej zabójcą przez reszte lat. (oczywiście aż do 34 lat)

Upodobnania:
Nie cierpi z przesłodzonym wyglądem rzeczy ( w tym ciast), uwielbia mocny alkohol.

Wady:
-Nieufnośc
-Jak się zdenerwuje to porządnie wyładuje swoją złość na kimś
-Ponuras
-Pamiętliwy
-Oraz dość sarkastyczny

Zalety:
-Transformacja w innego osobnika (dość oczywiste)
-Sprytny
-Szybki
-Zwinny
-Może przetrwać w ciężkich warunkach


Imię: Lejla
Rasa: żaba
Wiek: dość ... stara
Wygląd: zielona, gadająca żaba
Charakter: wasoła, wredna, zieeeelonaxd
Zajęcie: Wędrowna żaba
Historia:Byłą sobie kiedyś dziewczyna, pocałowała księcia, książę okazał się podstępnym draniem i klątwa przeniosła się na niewinną zakochaną księżniczkę... od tamtej pory szuka sposobu na powrócenie do pierwotnej postaci, potrafi na kilka minut zamienić się w coś innego. Będzie sułużyć do końca temu kto ją odmieni
Upodobania: muchy, muzyka
Wady i zalety: jest pomocna, ale często dogryza innym, uwielbia żartować


Imię: Moon Shine
Rasa: Jednorożec
Wiek:24 lata
Wygląd: Na pewno nie jest to mój avatar
Charakter:Spokojny ogier o stanowczym charakterze.Optymistycznie podchodzi do życia.Dość nieśmiały jednak nie skrajnie.
Zajęcie:Sekretarz.
Historia:Urodził się w Canterlocie i tam się wychowywał,aktualnie tam mieszka i pracuje.Miał dość spokojne dzieciństwo i przy tym też posiadał przyjaciół (nie tak jak niektóre OC`ki).Niedługo przed zdobyciem CM urodził mu się brat-też jednorożec którego bardzo kocha.Przez kolejne lata uczył go magii gdyż sam dość dobrze czaruje.Po jakimś czasie zaczął zwiedzać inne Equestriańskie miasta.W wieku 20 lat wyprowadził się do własnego domu w środku Canterlotu.
Upodobania:Lubi małe słodkie kotki ( ),noc,seriale kryminalne i przygody.Nie lubi pomarańczy i zabaw/spotkań/imprez grupowych
Wady i zalety:Miły,uprzejmy,optymista,dość pomocny,czasem sarkastyczny,niezbyt wysportowany,zna się na magii


Imię: Hedwiga ( A jakże ^^)

Rasa: SOWA!

Wiek: 8 lat

Wygląd: Ogromna sowa śnieżna o czarnych oczach i czarnych szponach. Ładny zakrzywiony dziób.

Charakter: Energiczna, przyjazna, pomocna, ale również lekko mroczna.

Zajęcie: Sowa pocztowa. Dotrze wszędzie.

Historia: Urodziła się w zwykłej sowiarni. Pracowała na poczcie gdzie roznosiła listy. Była sową długodystansową. Później przestała tam pracować. Chciała być wolna. Lub przynajmniej trafić do osobistego właściciela. Do domku czarownicy trafiła przypadkiem. Spodobało jej się tam, więc zamieszkała na dachu domku.

Upodobania: Uwielbia pająki, robaki, żaby i inne przysmaki. Nienawidzi osób o rudej sierści lub grzywie. Dlaczego? Tego nikt nie wie.

Wady i zalety: Zalety:
-Dotrze wszędzie, ma dobry zmysł orientacji
-Doskonale poluje
-Jest oddana
Wady:
-czasami wredna
-Nienawidzi rudych.. ale o tym już było
-Niektórzy się jej boją... roztacza dziwną aure....


Imię: Heksen
Przezwisko: Heks
Rasa: Maine Coon (dla nie zorientowanych- KOT)
Wiek: Wygląda na sześciomiesięcznego kociaka, ale kto ją tam wie...
Wygląd: Futerko jak węgiel. No może prócz tej małej, szarej łaty na prawej, przedniej łapce. Lewe oczko ma zielone, a prawe żółte. Jej wzrok jest przenikliwy i tajemniczy. Wygląda na bardzo zadbaną.
Charakter: Jest jednocześnie jak ogień i lód. Raz wesoła i „uśmiechnięta", by za chwilę być wredna i smutna. Większość czasu zostaje pomiędzy tym wszystkim. Nie lubi wyborów i zawsze pozostaje po neutrealnej stronie. Sarkastyczna i z poczuciem humoru. Wyraźnie inteligentna. Czasem nawet za bardzo jak na kota...
Zajęcie: To na boga KOT. Nie sądzę, żeby takowy pracował!
Historia: Mało o sobie mówi, więc nikt nie wie zbytnio o jej przeszłości. Jest kotem od 6 miesięcy. Ciekawe tylko co działo się przed tym! Do Domu Wiedźmy trafiła podobno przez własnego właściciela. Wszedł i tyle po nim było... Została sama Heks.
Upodobania: Uwielbia dynie i ciemność. Nienawidzi jasnych pomieszczeń i wody.
Wady i zalety:
~Bardzo dobrze widzi w ciemności
~Ma bardzo dobry słuch
~Ma całkiem znośny charakter
-Samolubna i wredna
-Łatwo kłamie
-Potrafi mówić (O zgrozo...)
Theme song: Panic! At The Disco & Fun.- C'mon

Share this post


Link to post

Zdezorientowany Magic Ash pokręcił głową dookoła siebie. Nic. Widział tylko czerń, jakby ktoś zarzucił na niego całun ciemności. Gdyby miał bijące serce to zaczęłoby ono teraz bić szybciej, Ale jego serce nie biło, a magia utrzymywała ciało w świeżości. Ale i tak słyszał symptom strachu - cichy pisk w zmyśle słuchu.

Nie widział zbyt wiele. Chciał magią wzmocnić wzrok, ale stało się coś nieoczekiwanego - pojawiło się oślepiające światło. Magią zmniejszył światło jakiego docierało do jego oczu. Nadal nie widział zbyt wiele z szczegółów pomieszczenia. Ale ujrzał współtowarzyszy niedoli: pręgowanego burego kota; czarnego jednorożca w wieku średnim; podmieńca; ropuchę albo żabę, nie umiał określić; kolejnego jednorożca, białą sowę, kolejnego, tym razem całkowicie czarnego, kota.

-Witajcie w Domu Wiedźmy - rozległo się nie wiadomo skąd. Zaczął wykonywać czar zlokalizowania źródła magii, ale zawiódł - zaczął za późno. Złożył czar wiele za późno.

-Czekaj! - wykrzyczał do pustki. - Kim ty jesteś? Dlaczego jesteśmy zamknięci?

Share this post


Link to post

Zamrugała. Widziała coraz lepiej, ale i tak wszystko było zamazane. Kolejne ofiary. Usłyszała okrzyk jakiegoś kuca. Spiorunowała go wzrokiem. 

-Chcesz nas zabić? Im dłużej będziemy siedzieć w miejscu tym łatwiejszym jesteśmy celem. Do tego głośne krzyki zwrócą uwagę tego czegoś- powiedziała ponuro i wskazała łebkiem cienie zbliżające się do grupy. 

-I jeszcze jedno. Czy przypadkiem nie powiedziała kim jest? Jesteśmy w jej domu. To zapewne wiedźma.- wstała i spojrzała krytycznie na żabę.

-Serio?- przybrała sarkastyczny wyraz pyszczka.

Share this post


Link to post

Witajcie? Dobrze. Nie jest sam. Co prawda wiedział to od razu gdy wszedł - węch miał zbardzo dobry... Ale zawsze lepiej się upewnić. Oczy Teodora zaczęły powoli przystosowywać się do wszechogarniającej ciemności. Wtedy też usłyszał głos kuca, spanikowany nieco. Już zaczynał analizować sytuację, kiedy usłyszał drugi, karcący głos.

-Chcesz nas zabić? Im dłużej będziemy siedzieć w miejscu tym łatwiejszym jesteśmy celem. Do tego głośne krzyki zwrócą uwagę tego czegoś! - Sytuacja przybierała korzystniejszy obrót. Kot. Kotka, dokładniej. Zawsze raźniej jest z przedstawicielem własnego gatunku, nawet tak... Nieuprzejmym. Chociaż może to ze strachu? Zapewne właśnie tak. A żaba? Cóż. Teodor nie mógł powiedzieć że nigdy nie zapoznał się bliżej z żabą. Najbliżej jak się da - od żołądka. Mimo to płazy nie były specjalnie smaczne i kot zrezygnował z dalszych tego typu kontaktów już dawno temu.

- Witaj, dhroga właścicielko tak uhroczego głosu. Witam was wszystkich - odrzekł w pustkę, po czym podszedł do kotki.

- Bążuhr. Witam i panią, bahrdzo sehrdecznie. Dophawdy miło jest spotkać innego kota, nawet w tego typu okolicznościach - ukłonił się.

Share this post


Link to post

Transitt przystosowując się do światła usłyszał głos jakiegoś kuca, po chwili zaczął się rozglądać.

"No pięknie jeszcze tego typu towarzyszy mi brakowało" pomyślał sobie, po czym zaczął przechadzać sobie w jedną i drugą stronę. Z zamyślenia wyrwał go karcący głos, wolał już się nie odwracać to wszystko było zbyt śmieszne dla niego. To miało być zlecenie a nie przygoda z jakimś kucami i zwierzakami, poprawiając kaptur pomyślał że najbezpieczniej będzie narazie nie przechodzić przez żadne drzwi.

Share this post


Link to post

Hedwiga oczyściła piórka z sadzy. Co się stało? Powoli zaczęła wznosić się w powietrze i rozglądać dookoła.

Popatrzyła się na towarzyszy ze znudzoną miną i zaczęła krążyć nad głową podmieńca.

Edited by Elizabeth Pegasis

Share this post


Link to post

Atmosfera tego domu aż biła złem, krwią i nie wiadomo czym! Po prostu uwielbiam takie klimaty! Już myślałem że nie zastanę podczas mojej podróży nic ciekawego, a tu proszę! Kiedy wszedłem domu nagle nastała ciemność i cisza. Niby fajnie, ale nie możność zobaczenia czegokolwiek była raczej średnią zachętą do pozostania w tym domu. Na samych krzykach przecież kuc nie żyje! Najwyraźniej nie byłem sam ponieważ usłyszałem jakieś głosy, krzyki i tym podobne. Dobrze że jestem przyzwyczajony do ciemności ponieważ moje oczy dostrzegły z kim mam do czynienia. Zauważyłem dwa koty. Nawet fajnie, w końcu zawsze lubiłem zwierzęta, a przynajmniej tak mi się wydaje. Nad nami zaczęła krążyć jakaś sowa, niestety nie umiałem określić jakiego koloru. Podmieniec, a w dodatku ubrany w kaptur. Zawsze lubiłem te stworzenia, w końcu wysysanie z innych uczuć jest bardzo ciekawym i zabawnym sposobem na przeżycie. Jednorożec. Jednak było w nim coś nie tak. Moja znajomość nekromancji mówi mi że to nie jest zwykły kuc. Jednak nie wiem czym on może być. Było niewiarygodnie ciemno! Wkurzył mnie ten spokój i nuda, więc powiedziałem:

 

- Nie no! ciemność jest fajna, ale może rzucimy nieco światła na tę sprawę!

 

Mój róg zaświecił i wystrzelił świetlistą kulę które zaczęła unosić się nad pomieszczeniem oświetlając mnie i moich towarzyszy.

Share this post


Link to post

Cały pokój był mocno oświetlony. Całość wyglądała jak zwykły salon. No może prócz tych szkieletów w fotelach gadających ze sobą. Jeden pił herbatę, a drugi jadł ciasto. Dopiero po chwili ten drugi zauważył przybyszy.

-Widzisz ich?- spytał pierwszego. Tamten kiwnął głową i spojrzał na was. W pokoju ponownie zgasło światło, a gdy powróciło, byliście w jakimś korytarzu. Długim i niezbyt jasnym korytarzu. Na końcu i po bokach były drzwi. Gdy jedno z was się poruszyło na ścianie pojawił się czerwony napis. "Jedne z tych drzwi do piekła prowadzą. Drugie jasnością oślepią was. Trzecie ogłuszą, czwarte paraliżem zatrują. Piąte iść dalej pozwolą wam.". Coś cichutko zachichotało.

-Jak się bawicie?

Share this post


Link to post

Magic nadal próbował pojąc co się dzieje. Słuchał, ale nie zwracał uwagi na to, co słyszy. Patrzył, ale od jakiegoś czasu nie zwracał na ten zmysł uwagi. Tylko stał. I myślał. Ale i tak do niczego nie doszedł.
Nagle jeden z jednorożców stworzył kulę światła. Ukazała ona dwa szkielety siedzące na fotelach. Gdyby musiał oddychać, to w tej chwili Magic straciłby zdolność oddychania na rzecz strachu. Ale i tak nie musiał oddychać, więc efekt był jakby stały.
Jeden z kościanych tworów zwrócił się do drugiego, ale Magic niczego nie słyszał. Pisk przygłuszył każdy dźwięk.
Nagle zgasło światło. Pisk stał się jeszcze głośniejszy. Magic ledwo utrzymywał się na nogach. ON! Kuc, który od dawna nie żyje! Szkielety powinny być jego przyjaciółmi, a on się ich bał! Nawet nie zauważył tej nieścisłości.
Światło ponownie się zapaliło. Magic! Ogarnij się! Bardziej martwy nie będziesz! Te myśli trochę pomogły jego duszy.
Cała odwaga znikła w momencie, gdy spróbował zrobić krok. Na ścianach nagle pojawiły się napisy zapisane krwawoczerwoną farbą. Pisk nie ucichał, ale nie oddziaływał na zmysł słuchu. Przeczytał napis. Nie był optymistyczny - wizja piekła mu się nie uśmiechała. Muszę się otrząsnąć. Przecież nie ma magii, która może przenieść kuca do piekła. Ani nieba. Może zabić, ale nie przenieść do danego miejsca. A ja już nie umrę. Ogłuszony mogę być, ale mam przecież magię. A ten paraliż to pewnie jakiś jad. A ja nie żyję! Więc muszę się uspokoić. Zrobił głęboki i całkowicie niepotrzebny, z fizycznego punktu widzenia, wdech. 

-Jak się bawicie? - usłyszał nagle. Okazja do rzucenia czaru lokalizacyjnego przeszła mu koło nosa.

-KIM TY JEŚTEŚ! DLACZEGO NAS UWIĘZIŁAŚ - ryknął.

Share this post


Link to post

Kula światła na krótką chwilę oślepiła Teodora. Potem ujrzał chudych tubylców na fotelach. Nie bał się szkieletów. Dlaczego? Ponieważ Teodor był kotem i szkielety gatunku innego niż koty nie robiły na nim wrażenia. Owszem, powinny zachowywać się ja martwym zachowywać się przystało, ale skoro już rozmawiały, należało im na to pozwolić. Pewnych rzeczy się nie zmieni i Teodor dobrze o tym wiedział. Siedział wciąż w tym samym miejscu, a jego ogon wił się, zupełnie nie słuchając właściciela. Czerwony napis na ścianie przypominał krew, i to było już trochę bardziej niepokojące, jednak kot był z natury optymistą. Wiedział że z każdej sytuacji da się wybrnąć, a nawet jeśli nie, to i tak już się na to nic nie poradzi i należy dać sobie spokój z zamartwianiem się. No bo jaki sens miało psucie sobie ostatnich chwil życia?

Share this post


Link to post

Transitta na chwilę oślepiło światło, po chwili zobaczył 2 kościotrupy siedzące na fotelach

-Mnie to chyba już nic nie ździwi-powiedział do siebie, po chwili znowu pojawiła się ciemność a potem zapaliło się światło ukazające inne pomieszczenie. Do tego napis przypominający napisaną krwią "Te zlecenie robi się coraz dziwniejsze: pomyślał sobie.

Share this post


Link to post

Zdążyła tylko skinąć na kocura, kiedy pojawiły się trupiaki. Zaiste piękne stwożenia. Rozmawiały, piły herbatę, chciały ich zamordować. Piękne! Nagle znów zgasło światło. Czyżby już się mściły za wtargnięcie do domu? A jednak nie. Jest korytarz. Jest napis. Jest chichot. Jest krzyk. Spiorunowała ponownie kuca wzrokiem.

-Ty na prawdę chcesz nas wszystkich wpędzić do grobu, tak?- spytała jadowitym głosem. Ten napis. Krew? Możliwe. Zagadka? Chyba tak. Nie była w nich dobra...

-Jest tu ktoś na tyle inteligentny, aby rozwiązać to coś?- spytała. To nie miało zbytniej formy zagadki. Prędzej można było strzelać odpowiedź.

Share this post


Link to post

-Kum. W moim nędznym życiu zwykle te dzieciaki mnie po jakimś czasie wypuszczały, ale nie wygląda mi to na wiadro, kum, a ten głos na dziecięcy kum.

Żaba przechyliła głowę i powiedziała sama rechocząc ze swojej głupoty, ale pomyślała ,,może to zadziała''

-KUM! TO TERAZ POWIEDZ NAM, KTÓRE DRZWI GDZIE PROWADZĄ! Kum.

Share this post


Link to post

Hedwiga obruszyła się. Doskonale rozumiała słowa które zostały wypowiedziane. Ona jednak nie ma zamiaru sama decydować. Będzie wspierać i trzymać się tego któremu będzie szło najlepiej. Jej oczy błysnęły tajemniczo gdy krążyła nad postaciami. W pewnym momencie zauważyła żabę. To było silniejsze od niej.... rzuciła się na nią.

Share this post


Link to post

Gdy użyłem mojego zaklęcia by oświetlić to pomieszczenie zauważyłem dwa kościotrupy. Na ich widok bardzo szeroko się uśmiechnąłem. Od dawna nie miałem takiej frajdy. Jeden z nich pił herbatę, a drugi jadł ciasto. Owe postacie nagle zauważyły naszą obecność i moje zaklęcie przestało działać. Znalazłem się w jakimś niezbyt jasnym korytarzu. Na jego końcu i po bokach były drzwi. Wtedy na ścianie pojawiła się fajna rymowanka. Każde z tych drzwi były wręcz niesamowite! Wtedy jednak usłyszałem dziwny szept który brzmiał "dobrze się bawicie?" Już chciałem się odezwać, ale wtedy jednorożec zaczął krzyczeć. Poczekałem aż przestanie się wydzierać i powiedziałem:

 

- Czy dobrze się bawię?! CZY DOBRZE SIĘ BAWIĘ?! - Jego głos przechodził w krzyk, lecz nagle zaczął się śmiać i kontynuował - Od dawna się tak dobrze nie bawiłem! (śmiech). Zapowiada się wyśmienite przedstawienie! - Położyłem kopyto na jednorożcu. - Kiedy cię znajdę zobaczysz na czym polega prawdziwa zabawa! - Spojrzałem na napis (+ śmiech).

Share this post


Link to post

Coś ponownie zachichotało i nagle wszystkie drzwi otworzyły się na oścież. We wszystkich była ciemność i pustka. Napis zniknął, a pokój korytarz zadrżał. W miejscu napisu pojawiły się dwa słowa. "Pośpieszcie się". Coś za nimi było. Coś dużego i nie sądzę, żeby miłego. Burczało i syczało, jak połączenie niedźwiedzia z wężem. Kto wie. Przecież na pierwszy rzut oka widać, że wiedźma była szalona. Coś w oddali krzyknęło "Szybko!". Z trzecich drzwi wyłoniła się głowa z parą ogromnych, zielonych oczu.

-Szybko! Tutaj!- krzyknęła pokazując kopytem na framugę. Stworzenie się zbliżało.

Edited by Xena-nyan

Share this post


Link to post
Guest
This topic is now closed to further replies.
×
×
  • Create New...