Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Sign in to follow this  
kapi

Pony Skyrim [tymczasowo zamknięta z powodu braku odpisów graczy]

Recommended Posts

Ogier popatrzył jeszcze chwilę na przybyszów, po czym odsunął się.

- Miłego dnia życzę.

Oba kuce weszły do miasta. Z bliska wydało się jeszcze bardziej stare. Widać było wszystkie dziury w ścianach i biedę, ale z drugiej strony za dnia emanowało życiem. Widać było ,że tutejsi mieszkańcy emanują radością, mimo ciężkiej pracy wszyscy się uśmiechali. Gdy Aik szedł poprzez główną ulicę słyszał rozmowy, w których poruszano temat tajemniczego ptaka i dziwnego zdarzenia. Często słyszał imię "Celestia" i "Luna", często z jakimiś królewskimi tytułami. Było to dość zastanawiające. Mieszkańcy zajmowali się głównie handlem i drobnym rzemiosłem. Płodów rolnych w okolicy było mało, a chwilę po tym, jak Aik wszedł wraz z kompanką do miasta, na głównym rynku zebrała się drużyna dość silnie wyglądających kucy, która wyszła ze sprzętem górniczym z wioski.  

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Teraz standardowa procedura, rozdzielamy się by zbadać tą miejscowość i szukamy potencjalnych ochotników... choć coś czuje że z tym ostatnim będzie trochę słabo - powiedziałem do towarzyszki tak by ona mogła mnie usłyszeć... trzeba być ostrożnym. Może i ta miejscowość jest wesoła, ale nigdy nic nie wiadomo. Jak by co, naszą ucieczkę będą zasłaniać wezwane Draugi...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lothel bez słowa oddaliła się. Aik wędrował po ulicach mieścinki obserwując tajemnicze stworzenia. Wszystko wydawało się spokojne i ciche. Wioska obudziła się do życia, po czym opustoszała, gdyż myśliwi poszli w las, a górnicy do kopalni. Żaden kuc, który został, a byli to głównie drobni rzemieślnicy, nie wykazywali oznak agresji, co wyraźnie zastanawiało. Jedynym faktem, świadczącym, iż te istoty mogą żywić negatywne uczucia był oręż straży miejskiej, który był zdolny do zadawania śmiertelnych obrażeń. Po kilku godzinach rozglądania się, Aik prócz znania dobrze gdzie znajduje się jaki sklep nie odkrył nic nadzwyczajnego.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czy ta pierdolona rasa nie ma wad? Musi być na miasto jakiś kryminalista, ta wioska nie może być kurwa idealna... spokój duszy... to nowy świat i panują tu inne zwyczaje. Dobrze... sprawdzam jak wygląda tutejsza waluta... by móc ją później skopiować...

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aik podszedł bliżej straganu i przypatrywał się drobnej wymianie handlowej. Z zainteresowaniem spostrzegł, że monety dzielą się na miedziane i troszkę większe srebrne, a przynajmniej takimi tylko tu operowano. Obie były dość łatwe do podrobienia, gdyż na pierwszy rzut oka nie wykazywały żadnych skomplikowanych wzorów, a jedyną zastanawiającą rzeczą, były prawie idealnie okrągłe boki i brak zarysowań, czy oznak starości. Te mniejsze ozdobione były prostym, żeby nie użyć słowa prostackim wizerunkiem podkowy, która jednak posiadała pewną ilość detali i dwa krzaki winorośli po obu swych stronach. Natomiast srebrne monety przedstawiały już bardziej złożoną kompozycję. Znajdował się na niej po lewej zwykły kucyk, po prawej jednorożec, a na górze, tak że razem tworzyły coś na kształt trójkąta równoramiennego, wnosił się pegaz. Tło stanowiła ziemia z plonami po stronie lewej, otwarta księga po prawej i chmura na górze. Nad głową pegaza znajdowała się wystylizowana wstęga z napisem " Srebrna Korona".

Share this post


Link to post
Share on other sites

Podrobienie potrwa trochę lecz po pewnym czasie udało by nam się podrobić tą walutę. Dobra... teraz trzeba udać się szukać Lothel i spytać się czy miała szczęście w poszukiwaniu rekruta. Przy okazji mówię jej o tym czego się dowiedziałem. Oby miała więcej szczęścia niż ja, bo ja żadnego rekruta nie znalazłem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Aik szukał przez pół godziny swej pięknej towarzyszki, jednak po czarnowłosej nie było śladu. W końcu natrafił na nią, a raczej to ona znalazła jego. Odsunęła go na bok i zbliżyła swą głowę, Zaczęła szeptać do ucha mężczyzny:

- Znalazłam kogoś. Mieszka przy kopalni w górach, z rozmów wynika, że do nikogo się nie odzywa i jest dziwny. Zobaczyłam go jak sporządza jakiś napar w swym domu. Zapach iście narkotyzujący. Jeśli w okolicy jest ktokolwiek, kto chciałby zostać wchłonięty przez nas, to właśnie on.

Aik początkowo nie potrafił się skupić, gdyż miał wrażenie jakby ta śliczna dziewczyna przytulała się wręcz do niego, a jej delikatne włosy muskały jego twarzy, początkowo zastanawiał się co Lothel chce zrobić, ale gdy usłyszał informacje otrząsnął się z zaskoczenia i powrócił na ziemię.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przystawiam kopyto (Ręce znaczy się) do twarzy... w sumie, alchemik by nam się przydał, bo jak umie robić napar narkotyzujący to oznacza, że zna się na swoich rolach. Jednoznacznie powinien do nas przystać.

- Dobre oko, Lothel. Idziemy tam niezwłocznie, i przy odrobinie szczęścia uda nam się go przeciągnąć na naszą stronę. Prowadź - powiedziałem po czym, jeśli będzie taka uprzejma, idę za nią do owego miejsca.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lothel odwróciła się szybko i zdecydowanym krokiem poprowadziła Aika do bram miasta. Oboje wyszli i skierowali się w góry. Przeszli drogą jakieś kilkanaście minut, gdy zaczęła piąć się do góry. Nagle dziewczyna odgarnęła krzaki, które rosły z boku i weszła w nie. Mężczyzna zrobił to samo. Weszli na złej jakości, wąską, boczną, dróżkę. Po kolejnych paru minutach Aik zobaczył małą drewnianą chatkę. Dziwny zapach unosił się na odległość około 50 metrów, a jedyną kamienną rzeczą, był wielki komin, z którego buchał z lekka zielony dym. Dziewczyna podeszła, poczekała aż Aik dojdzie, silnym ruchem otworzyła drzwi i wskazała a nie mężczyźnie. 

- Oto jego dom, zapraszam.

Z wnętrza ozwał się stary, chrypiący głos:

- Durny ton wiatr, zawszo otworzy mi mojo drzwi.

Ich uszu dobiegł zbliżający się stukot końskich kopyt z wnętrza domu.

Edited by kapi

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Witam... - powiedziałem stając w rogu. Imponujące zapachy... na pewno się przyda. Spojrzałem na właściciela by zobaczyć jak wygląda, mam nadzieje, że nie jak stereotypowy emeryt.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Widok starca był zaiście różnorodny. Z jednej strony pomarszczona twarz i okrągłe okulary zdradzały posunięty w latach wiek, jednak kopyta ogiera dalej zdawały się silne, a wzrok bystry. przypatrzył się Aikowi i skoczył dość szybko jak na swoje lata do ściany. Tam, nad kominkiem wisiała kusza i ją ogier chwycił, przycelował wprawnym ruchem, po czym zaczął mówić.

- Ktoś ty gadaj prędko, bo cio ustrzolo! Czogo chcosz?

Wyraz jego twarzy był groźny. Nosił na sobie grubą materiałową tunikę, a na torsie garbowaną skórę, w niektórych miejscach powypalaną, jakby od kwasu. Na jego kopytach dało się zauważyć podobne ślady. Jego sierś była fioletowa, a grzywa krótka i siwa. Na twarzy nosił wąsy, które musiał podkręcać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Witam... zwą mnie Fire Bolt, i słyszałem o pana talencie do naparów - powiedziałem spokojnym głosem. Celowanie we mnie z kuszy nie robi na mnie wrażenia, ja przybyłem tutaj tylko po to by znaleźć pierwszego rekruta do bractwa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wyraz twarzy starca nie zmienił się i dalej celował, lecz odpowiedział:

- Nie znam Pana i dlaczego Pan sądzi, że miałbym na stare lata się przyłączać do jakiegoś bractwa? Skąd się pan w ogóle wziął, bo nie widziałem pana w okolicy przez wszystkie lata mego życia?

Spytał groźnie i podejrzliwie starzec.

Share this post


Link to post
Share on other sites

JA wciąż nie wzruszony.

- Nikt nas nie zna, więc nikt nas nie wyśledzi. Propozycja moja jest taka, że pan robi najwybitniejsze napary... i proponujemy panu przyłączenie się do bractwa. Pana napary będą o wiele bardziej i szerzej wykorzystywane...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- A a co mi z wykorzystywania moich naparów? Co pan sobio myślisz?! I cóż to za bractwo?!

Ogier irytował się co raz bardziej z każdą chwilą.

Share this post


Link to post
Share on other sites

UWAGA!!!

Sesja się zatrzymała z powodu długiego braku odpisów ze strony gracza. Aby nie zapychać sobie miejsca w zawartościach obserwowanych, przestaję śledzić ten temat. Gdyby gracz\e chciał\chcieli wznowić sesję, proszę o kontakt na PW

 

Wszystkiego dobrego, pozdrawiam :pinkie3:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
Sign in to follow this  

×
×
  • Create New...