Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Komputer vs Celly  

7 members have voted

  1. 1. Kto popisał się większą mocą?

    • Komputer
      3
    • Celly
      4


Recommended Posts

Po raz kolejny przychodzi mi powitać kolejnych śmiałków na jednej z naszych aren, przygotowanych specjalnie dla spragnionych wrażeń, bogatych w energię i wolę walki wojowników. Pięciokątna arena nie należy do największych, jednakże daleko jej do miana "ciasnej". Co prawda, brakuje tu często spotykanych na innych arenach płaskorzeźb, jednakże ściany pokryte są fragmentami antologii nadzwyczajnych magów i czarnoksiężników Equestrii. Zapiski zawierają nie tylko znane wśród historyków cytaty, ale także stare inkantacje, które obecnie, wyszły już z użytku. Niestety, nie jestem znawcą starożytnego języka, toteż nie przetłumaczę Wam tychże napisów. Zresztą, chyba nie po to się tu dziś spotkaliśmy, prawda?

 

 

final_battle_by_kp_shadowsquirrel-d4qx94

 

 

Dzisiaj, przyjdzie nam zobaczyć zmagania wspaniałych magów i sztukmistrzów! Po prawej stronie widzimy gotowego do akcji, znanego jako Komputer maga, któremu nieobce są zagadnienia dotyczące wojen światowych, a także sprzętu ówcześnie stosowanego. Jego przeciwniczką będzie kochająca słodycze Celly, uprawiająca pewien sport, zwany opierdalingiem, w związku z czym ma mnóstwo energii i sił do działania… Prawda?

 

W tym pojedynku ograniczają Was zasady panujące w sekcji Casual, jak również limit postów, wynoszący 12 wiadomości. Dobrze wykorzystajcie każdą okazję do ataku, bądź wprowadzenia w życie jakiegoś przebiegłego planu.

 

Pozdrawiam i życzę udanej batalii!

Edited by Hoffman

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zza bram wyszła postać ubrana w stary mundur wojskowy, sięgał mu aż do kolan. A na głowie miał hełm z maską przeciwgazową, kilka razy głośno kaszlnął.

Po czym spojrzał w kierunku swej przeciwniczki, w jego oczach dało się zauważyć czerwone oczy/kropki.

- Więc to ty jesteś Celly towarzyszko! Miło mi cię poznać ale przejdźmy do tego co będzie zaraz.  - Po tych słowach strzelił karkiem, po czym skierował lewą rękę w stronę oponentki. Z nikąd utworzyło się trochę płynnego metalu, który uformował się w sześć pocisków. Komputer tylko pstryknął palcami po czym pociski poleciały z ogromną prędkościa ku celu, można było mieć wrażenie że przeciwko Komputerowi jest cała przyroda.

Edited by Komputer

Share this post


Link to post
Share on other sites

Potencjalnie niewielka, bo licząca 1.60 postać czekała już na swojego przeciwnika. Miała na sobie czerwoną pelerynkę, taką jak miała Czerwony Kapturek i fikuśny kapelusz.Nawet nie odpowiedziała, a jej przeciwnik wykonał pierwszy ruch. Pociski wyleciały z jego ręki z zawrotną prędkością. Przywołała na siebie tarczę ochronną, jednak pociski przebiły się przez nią  i ją rozkruszyły. Całe szczęście, że tarcza zamortyzowała choć część prędkości metalu. 

-Będę miała siniaki przez Ciebie! Witaj jednak i mam nadzieję,że będziesz wart uwagi.    

Nie mając pomysłu co może zrobić dalej, postanowiła zrobić jedną z najbardziej banalnych rzeczy. Tak banalnych i tak oczywistych, że nikt się tego nie spodziewa. Nie musiała wymawiać zaklęć co było jej mocną stroną, ale to działało tylko przy obronnych. Skupiła magię w swoich dłoniach, po czym jasne światło zalało całą jej sylwetkę. Po chwili światło znikło a z nim dziewczyna. Zaklęcie niewidzialności zadziałało! Wykonała dwa szybkie skoki w lewo i dopadła jednej runy która zawierała ciekawe zaklęcie.

Edited by Celly.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Komputera lekko to zdziwiło, niewidzialność czy coś nie była jego specjalnością. Postanowił szybko coś zrobić bo to się źle skończy, zaśmiał się maniakalnie po czym użył swojej sztuczki popisowej. Zaczęła go otaczać czarna, trująca chmura która potem wzniosła się na wysokość 3 metrów. Zamiast czegoś groźniejszego zaczął z niej padać kwaśny deszcz, Komputer miał nadzieję że parząca siarka pokaże mu przeciwniczke, na tą chwilę widział jedynie jak podłoga lekko się uszkadza pod wpływe deszczu.

- Nie możesz wiecznie się ukrywać, i tak cię znajdę! - Krzyknął do swej przeciwniczki, miał nadzieję że mu odpowie i przyśpieszy to ujawnienie się.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przylgnęła jak najbardziej do ściany mając nadzieję, że uniknie zetknięcia z czymś... co nie wiedziała co to jest. Śmierdziało. Pan Komputer coś krzyknął, ale nie zwracała na niego uwagi. Zauważyła że run do którego miała niemal przylgniętą twarz zna bardzo dobrze, a znaczyło dosłownie ,,Lustrzane odbicie''. Nagle poczuła że ten deszcze zaczyna jej wypalać małe dziurki w materiale na ramionach. Syknęła krótko, nie tyle z bólu, co ze lęku.  Dzięki runie miała idealny pomysł na przeciwnika. Ponownie nałożyła barierę. Postanowiła wykrzyczeć zaklęcie, bo wtedy wydawało jej się że były silniejsze, mocniejsze.

-Ob trible daim iva!

Wokół niej pojawiło się 9 identycznych postaci.Nadal był na niej czar niewidzialności, a jej kopie powtarzały każdy jej ruch, wiec i one pozostały niewidoczne. Rozstawiła je w okręgu dookoła Komputera i zdjęła czar.Nie wiedziała co kryje sie pod jego maską, jednak samo wyobrażenie tego bardzo ją rozśmieszyło. Jej złośliwy śmiech rozniósł się po sali, a właściwie to jej i jej dziewięciu kopii, co dało straszliwy efekt echa.

Edited by Celly.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez maskę Komputera dało się zobaczyć jedynie bezduszny wzrok, po czym zaśmiał się psychopatycznie patrząc na klony wokół siebie.

- Hahaha... nie powiem to mnie roześmiało, tylko nie doceniasz mych możliwości! - Szybko wypowiedział pewne zaklęcie, po czym wokół niego zaczęły latać koła zębate o trzech metrach średnicy. Komputer pstryknął palcem po czym koła poleciał w klony, jednak zamiast je zmiażdzyć lub przeciąć, tylko wleciały tak by kopia stała w środku niego. Niespodziewanie koła zamieniły się w płynny metal który przyległ do ciał kopii, szybko zastygł unieruchomiając je.

Chmura lekko zawirowała i stworzyła tornado pędzące po środku areny z którego wylatywały ostre kawałki metalu.

- Zobaczymy jak sobie z tym poradzisz, nic nie pokona bezdusznego metalu! - Powiedział do przeciwniczki śmiejąc się maniakalnie.

Edited by Komputer

Share this post


Link to post
Share on other sites

Śmiech przeciwnika zmroził jej krew w żyłach. Ten facet jest chory. Cholernie chory. Pomyślała nie mając pomysłu na dalszy ruch.Znam tylko trzy rzeczy które mogą pokonać taki metal. -Myślała gorączkowo- Więcej metalu, bomba atomowa i mocny laser.

Postanowiła lekko zirytować przeciwnika.

-Właściwie to fajną masz tą maskę, choć trochę śmieszną. Jak można w niej oddychać? Nosisz ją po to aby nie śmierdziało ci z ust?- Widać zalążki oczekiwanego efektu, zaczeła działać. Zamiast na obronie skupiła się na ataku.  Zamaszystym ruchem ręki, przypominając puszczanie kaczki, wytworzyła falę uderzeniową zdolną wyrwać z korzeniami niewielkie drzewo i skierowała ją na jego nogi.

Edited by Celly.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Co do jasnej... - Komputer nie dokończył gdy w jego nogi walnęła fala uderzeniowa która posłała go na ściane, na jego masce było widać w okolicach wizjerów pęknięcia - Nie powiem ci po co mi ta maska, nigdy! HAHAHA - Jego początkowa złość została zastąpiona po raz kolejny psychopatycznym śmiechem który gdyby mógł zabijałby, Komputer śmiejąc się wstał i zaczął iść na środek areny. Po dotarciu postanowił użyć innego rodzaju magii, w jego ręce dało się zobaczyć gromadzące się czarne ładunki elektryczne. Szybko podniósł rękę w góre po czym na arenia pojawiło się kilka metalowych transformatorów, które były w różnych miejscach. Większość stała przy ścianiach by uniemożliwić ucieczkę, po czym z jego ręki ładunki elektryczne znikły. Niespodziewanie z maszyn zaczęły się rozchodzić ogromne ładunki elektryczności po całej arenie, o mocy kilku milionów woltów. Kilka walnęło w Komputera nie robiąc mu żadnej krzywdy, jednak na to znowu zaczął się maniakalnie śmiać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po raz -enty przywołała barierę. coś czuła że robi to za często. Spojrzała na dziwne maszyny na ścianach. Nie znała się, ale jak tam jest prąd to woda powinna to zniszczyć. Jednak jeśli wykorzysta cały swój czas tylko na zalanie maszyn, być może nie skończy się to dobrze. Może zrobić-

a) wysadzić je co może zniszczyć całą arenę

b) delikatnie je zalać/ uszkodzić

c) zaatakować Komputer i olać maszyny

d) wszystko na raz

Wybrała pomysł c) pomimo że zaklęcie bariery razem z atakiem może przestać działać. Zaryzykowała uniesienie dwóch rąk w których skomulowała energię.  Skupiła sie na pożądanym efekcie i już po kilku chwilach trzymała w dłoniach kulę magii śniegu i lodu, coś do definitywnie powinno wszystko zamrozić.

-Zog Txias!-wypowiedziała nieco wyższym głosem niż normalnie.-Ciekawe jak z tego się wywiniesz.-Dodała z delikatnym niby uśmieszkiem, patrząc gdzieś, gdzie powinny być jego oczy.W ostatniej chwili zamiast skierować kulę na przeciwnika, skierowała ją na urządzenia, które przenosiły tą energię dalej. Miała niewyobrażalne szczęście, bo gdy trafiła w maszyny, jeden z ładunków uderzyło w Komputera i na niego przeszła część lodowatej energii.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Maska Komputera prawie cała pokryła się lodem, tak jak mundur i hełm. Postanowił tym razem czegoś innego spróbować, maszyny lekko eksplodowały nie robiąc nic. Komputer skierował ręce ku przeciwniczce po czym z ziemi wylał się zielonkawy płynny metal, Komputer coś powiedział pod nosem. Wiedział idealnie że ten metal jest trujący i śmierdzący, dał jeszcze mu jakąś świadomośc po czym żywy metal zaczął się posuwać z zawrotną prędkością do celu by go unieruchomić lub otruć.

Komputer śmiał psychopatycznie cały czas, maska lekko się psuła pod wpływem lodu który już się roztapiał.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Celly zaczęła piszczeć w niebogłosy, gdy coś zielonego zaczęło płynąć, czy nawet pełznąć ku jej stopom. Przypominało jej to trochę pełznącego węża, który się wywijał na boki. Zdecydowanie, nie wyglądało to naturalnie. Początkowo chciała przywołać barierę, ale gdy to zrobi i ją zaleje, może już nie wyjść. Toksyczny zapach kuł ją w nozdrza i sprawiał, że bardzo nie przyjemnie kręciło jej się w głowie. Gdyby zemdlała, było by to raczej jednoznaczne z przegraną. Przycisnęła się do ściany i spojrzała do góry w wielkiej nadziei. Zauważyła jak bardzo wysoko się znajduje. Jej oczy zabłysneły, gdy wymyśliła idealny pomysł. Przypomniała zaklęcie i skupiła się na swoim celu.

-Antigravity!

Jej sylwetka momentalnie wylądowała na suficie. Tutaj smród jeszcze nie dotarł i niemal zachłysnęła się świeżym powietrzem. 

-Teraz rozumiem po co ci maska.-Powiedziała do niego zwisając głową w dół. Musiała szybko działać, bo wiedziała że jest w stanie sprawić aby ta substancja przyleciała do niej. Skierowała ręce na Komputera i powiedziała cicho kolejne zaklęcie.

-Voos Ncig!- Po czym z jej palców wystrzeliły cienkie wiązki światła. Dziesięć wiązek światła wystrzeliło do rywala.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Komputer spojrzał gdy wiązki światła leciały w niego, nawet nie zdążył zareagować gdy został trafiony. Zniszczona maska upadła na ziemię, Komputer powoli się odwracał cały czas się śmiejąc. Niczym w jakimś horrorze, przynajmniej słysząc ten śmiech nie można było być pewien swego bezpieczeństwa. Po odwróceniu się dało się zauważyć widok który mroził krew w żyłach, tam gdzie powinna być twarz była tylko czaszka z czerwonymi ślepiami zamiast oczu. Najprawdopodobniej nieumarły czy coś, Komputer zaczął się śmiać. Tym razem nie maniakalnie ale upiorne jak by miał zamiar zrobić niezbyt miłego dla kogoś zdrowia, spojrzał na Celly i na swój żywy trujący metal.

- Nie uciekniesz przed mym gazem! - Nagle krzyknął tak głośno że by mogło zabijać, z ziemi zaczęło wypływać wiele metalu i rtęci. Szybko się zmieszały tworząc trującą mieszankę, po tym tupnął by ponownie pojawiła się chmura siarkowa latająca przy suficie. Jego hełm okazał się podrasowaną Pikielhaubą, z szpikulca zaczęły wylatywać wiązki elektryczne latające po całej arenie.

Komputer nie miał zamiaru dać się pokonać, żywy, trujący metal zaczął szybko rozdzielać się na mniejsze kopie by jeszcze bardziej spotęgować trujące powietrze.

- Zobaczymy jak sobie z tym poradzisz! Hahahaha! - Zaczął się śmiać dalej ze swej Pikielhauby wystrzeliwując wiązki elektryczne.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spojrzała w jego puste, wypełnione jedynie czerwonym światłem oczodoły i miała ochotę rozpłakać sie ze strachu. Jeśli wcześniej sie go nie bała, to teraz naprawdę zaczęła. Pożałowała że chciała zobaczyć co jest pod maską. Nagle widok na jego ,,twarz'' przecięła jej niewielka błyskawica, co postawiło ją na ziemię i zauważyła, że jest w pułapce.Póki było  jeszcze choć odrobina powietrza dookoła niej, nie zamierzała sie poddać. Przypomniała sobie swojego chomika, który zatruł się siarka, jak zjadł zapałkę. 

-Bingo!-wykrzyknęła bez zastanowienia, po czym zaczęła przypominać sobie właściwe zaklęcie. Już po chwili, gdy zaczęło kręcić sie jej w głowie, przypomniała sobie jej pierwsze zaklęcie, jakiegokolwiek się nauczyła.

-Ib Cheeb!

Dookoła jej powstała na wpół przezroczysta kula, lekko niebieskawa. Była niemalże nie do przebicia. Powoli puszczała zaklęcie grawitacyjne, schodząc po ścianie tak, że jak zeszła, zaklęcie było całkowicie cofnięte. Nie czekając a za to mając doświadczenie w przebywaniu w takiej kuli, zaczęła biec dookoła areny puszczając w przeciwnikach pojedynczymi wiązkami lesera z różnych punków. Po dwóch krążeniach, z powodu zadyszki ustała w swojej chomiczej kuli i spojrzała na przeciwika.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Komputer patrzył na przeciwniczkę strzelającą w niego wiązkami laserowymi, jego żywy metal rozdzielony wcześniej na mniejsze osobniki poświęcił się przyjmując na siebie strzały i wybuchając. Komputer odwołał chmurę siarki i trujący metal, teraz miał lepszy pomysł.

Kulę otoczył metal który zastygł zamieniając ją w metalowe więzienie, był ciekaw jak z tego ucieknie.

- Widzisz, ciekawość nie popłaca! - Przemówił innym głosem, brzmiał jak jakiegoś demona lub czegoś podobnego. Komputer szedł spokojnym krokiem ku kuli przeciwniczki, prędzej czy później pęknie pod wpływem ciężaru metalu lub braku tlenu wewnątrz. Teraz użył drugiego czaru, teraz otoczyła go jakby klatka z elektryczności. Chciał być bezpieczny przed atakami Celly gdyby uwolniła się.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przypomniała sobie swój wcześniejszy pomysł, i myślała co może zrobić.Leserem może, ale pewnie sama na tym bardziej ucierpi nić kula. Więcej metalu też odpada. Bomba atomowa broń boze. Zaczynało jej brakować powietrza więc sie zdecydowała na coś głupiego. W sumie Bomba atomowa nie brzmi głupio. Musi sie skupić na siłe około 200 krotnie mniejszej niż pierwowzór. Ale przecież sama wtedy zginę.- Myślała co może przetrwać taka siłę. I w wtedy zmieniła sie w karalucha.

-Kab Laum!- Wypowiedziała zaklęcie, mimo że wiedziała, że jej przeciwnik tego nie usłyszy. I byla małym karaluchem, przed którymi zawsze uciekała. Na wszelki wypadek otoczyla się jeszcze barierą. I wtedy wypowiedziała jedno w niewielu zaklęć, które miało więcej niż jedno albo 2 słowa.

-Ib Qho Me Me Ais Pob!

Kula pękła, a metal rozdzielił sie na parę części. Jeden z mniejszych kawałków, mimo bariery spadł na jej nóżkę. Martwiła  się czy to odbije sie jakoś na jej wyglądzie jako człowieku. Zauważyła znowu jakieś błyskawice, śmigajace dookoła jej wcześniejszego wiezienia. Ale ze nadal była Karaluchem mogła i w jakiś sposób przeżyła mini-atomówkę. To przeżyje i to. Spokojniej jakby nigdy nic, prześlizgnęła się przez kraty i odeszła wiele malutkich kroczków w lewo. Tam przyjeła postać człowieka i zaważyła,że jej mały palec i lewej ręki wygląda na złamany.Porwała się jej także peleryna, a kapelusz znikł w niewyjaśnionych okolicznościach. Cieszyła sie, że nie straciłą nogi, jednak ten palec tak bardzo ją bolał. Postanowiła szybko go owinąć wyczarowanym przez siebie bandażem i rzucić jakieś zaklęcie znieczulające. Zastanawiała się czemu komputer jeszcze jej nie zaatakował, gdy ona nie była w stanie się obronić, ale jako że musiała jakkolwiek zaatakować, by nie stracić szans na wygranie, wstała i zamaszystkym ruchem ręki, takim jak wcześniej, skierowała na swojego przeciwnika falę uderzeniową, jednak z dwóch stron naraz.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Komputer spojrzał na niefajnie wyglądające fale uderzeniowe lecące w niego

- O nie! Nie dam się tak łatwo znowu na to nabrać! - Tym razem z ziemi wypłynął czarny jak smoła metal, po wypłynięciu przybrał kształt kuli i wchłonął obie fale uderzeniowe. Nagle kula zaświeciła nie niebiesko po czym oddała właścicielce fale uderzeniowe zmieszane z trucizną. Komputer nie wątpił że uniknie ich, każdy umie. Teraz postanowił użyć czaru którego nie lubi.

 

Za Komputerem pojawiła się gęsta, srebna mgła która zaczęła na siebie napierać. Po kilku sekundach zamiast mgły stał metalowy stwór podobny do człowieka, Komputer pstryknął palcem i golem zaszarżował.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Doświadczona o nowe doświadczenia podczas tej walki, dotarło do niej-Tarcza twym przyjacielem jest.Otoczyła się półprzezroczystą bańką  która stłumiła falę, a następnie zdjęła ją z siebie, i zamknęła w niej truciznę, po czym kula zniknęła w nieznanych okolicznościach. Popatrzyła na przeciwnika, jednak widok zasłonił jej metalowy stwór humanidalny. Szedł w jej kierunku, bez mrugnięcia okiem, bo go nie miał. Wykonała trzy długie skoki w prawo, po czym stwierdziła jedną, prostą myśl.

Koniec tej zabawy. 

-Ob trible daim iva!  -Wykonała zaklęcie robienia kopii, bo czemu nie.Dziesięć identycznych dziewczyn ustawiło się dookoła stwora po czym każda z nich skierowała ręce na metalowca i wykonała zaklęcie, które jeszcze niedawno strąciła maskę z jej przeciwnika.

-Voos Ncig!-Wszystkie kopie skierowały dłonie na stwora. Poprzednio wiązek było 10, a teraz było ich 100. To była bardzo duża moc.Metal rozbryznął się po podłodze, prawdopodobnie tracą życie, bo już się nie ruszał. Kopie skierowały dłonie na Komputera i powtórzyły zaklęcie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Hahah - Zaśmiał się maniakalnie po czym wyskoczył wysoko w powietrze unikając wiązek, widząc swego pokonanego sługusa postanowił użyć magii której poprzednio wolał zostawić na później - Teraz zobaczysz moją potęge, poprzednie czary to było nic. - Po tych słowach zrobił salto i klasnął w dłonie, początkowo nic się nie działo. Jednak całą arenę zaczęły wypełniać dziwne czarne macki zbudowane z czystej ciemności, wszędzie robiło się coraz ciemniej. Szybko macki zaszarżowały na przeciwniczkę, Komputer do tego stworzył kolejnego sługusa konkretniej żywiołaka ciemności. Dziwny stwór wyglądający niczym z koszmaru pojawił się za przeciwniczką i spróbował ją unieruchomić swymi rękami i mackami.

Edited by Komputer

Share this post


Link to post
Share on other sites

Celly się wkurzyła nie na żarty. Nie dał się tak po prostu pokonać, więc postanowiła iść na żywioł.Jej oczy zabłysneły intensywną czerwienią, a włosy nastroszyły się, zwiększając swoją objętość niemal 3-krotnie. Jej ręce zapłonęły żywym ogniem.Nie myślała już trzeźwo i stała się dużo bardziej agresywna. Gwałtownie się odwróciła i strząchnęła z siebie ciemny kształt. Zamachnęła sie i uderzyła go z pięści w twarz. Jak można się domyślić, jej ręka przeleciała na wylot,  jednak  stworze została sporej wielkośći dziura, bo jednak chcąc, nie chcąc ogień dawał światło. Chwyciła jedną w jego macek, po czym posłała w niego dużą falę ognia. Połączenie ich mocy było niezwykłe i szokujące. Ciemność zaczęła płonąć i tryskać iskrami. Celly chwyciła płonący na czarno ogień w objęcia lewitacji, po czym posłała ją dookoła sali, tak, że teraz stała ona z Komputerem z samym centrum. Nadal nie będąc w pełni świadoma i okiełznana, tupnęła mocno a po ziemi wyleciał strumień lawy, który się rozdwoił. Dwa strumienie, rozdwoiły się na cztery, cztery na osiem, a osiem na szesnaśnie itd.Komputer stał między cienkimi już strużkami gęstej substanji. Wykonała ruch rękoma przypominający podrzucanie czegoś do góry, po czym strużki stały się ścianami lawy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Ojć... - Skomentował Komputer patrząc na ściany lawy, jednak miał pewien plan. Czas na transformacje! Jak ta forma była zbyt słaba, to właściwa będzie potężna. Komputera otoczyła bariera z ciemności, w żadne sposób nie do zniszczenia. Po kilku minutach z bariety wyłonił się zmieniony Komputer ( Coś Takiego), spojrzał na Celly.

Zamachnął się swymi skrzydłami po czym zza niego wyleciała potężna wichura ciemności, jednak zaczęła gasić płonące ręce przeciwniczki i lawę. Komputer wyczarował małą kulę ciemności i zaczął sobie ją podrzucać.

- Zmęczyłaś się już? Mam nadzieję że podoba ci się moja prawdziwa forma, magia ciemności jest taka piękna. Pokaż co potrafisz - Jeśli wcześniej jego głoś był przerażający, to teraz brzmiał potężnie i jakby mówiło kilka głosów naraz. Jednak łatwo było go zrozumieć.

Edited by Komputer

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spojrzała na górującego nad nią, cóż, napewno nie człowieka.Obejrzała się powoli w prawo, w lewo. Po czym spojrzała na przeciwnika, jakby spodziewając się zastać zupełnie kogoś innego. Zmierzyła go od dołu, do góry, mając kamienną twarz, nie okazującą nic. W środku czuła sie zmieszana, zlękniona, ale na pewno nie przerażona. Nie mając nic innego do roboty, a także mając gdzieś w resztach świadomości to, że jest teraz jej kolej na atak, spojrzała na jego skrzydła i na nowo ,,zapaliła'' ręce.Wyczarowała parę kulek niegasnącego ognia, koloru niebieskiego, i zaczęła nimi żąglować. Po jakiś 30 sekundach bez żadnego ostrzeżenia, rzuciła nimi w skrzydła, w których powstało kilka dziur. Komputer obniżył swój lot, będąc tuż przy ziemi. Uniosła obie ręce i skierowała je na jego... coś w stylu nóg, czy też miejsce, gdzie powinny one być. 

-Płoń. Muaj.

Wystrzeliła ogromną falę ognia.  Została odepchnięta jakieś 5 metrów w tył, od siły uderzenia. To właśnie przywróciło jej świadomość umysłu i sprawiło, że nieco ochłonęła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Komputer zauważył lecącą w jego stronę falę ognia, miał plan. Zauważył cień na arenie, po czym schował się nim. Nigdzie go nie było widać, jednak wychylił się za Celly. W jego dłoniach pojawiła się cienista kula, zamachnął się nią tak aby uderzyła w korpus przeciwniczki.

Na domiar złego jedna z jego dłoni zakrzywiła się zamieniając w kosę, teraz nią zaatakował by zdobyć przewagą. Był ciekaw co zrobi jego przeciwniczka.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oberwała czymś z tyły, po czym upadła na kolana. Obróciła się, chcąc zobaczyć, czy to on. Jednak byli sami  i to było oczywiste, że to ON. Jak zobaczyła niewielką kosę, zamiast ręki, przeturlała się w bok, natychmiast stawając na nogi. Szaleniec z kosą jest zły. Dobrze, że nie ma piły motorowej. Wtedy byłoby tragicznie. Myślała co może go zniszczć. Przeciwieństwem ciemności jest jasność, a jasność taka duchowa to... 

Uśmiechnęła się serdecznie z całych sił. Nie widząc efektu, postanowiła wypróbować inny rodzaj jasności. Pod sufitem stworzyła mniej więcej metrowej średnicy, imitację słońca. Małe słoneczko świeciło tak mocno, że nic nie widziała. Z kieszeni wyciągnęła przyciemniane okularny, i mimo że nic nie dały, wyglądała teraz 20 % fajniej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Komputer przeklnął będąc parzony przez mini słońce, postanowił postawić wszystko na jedną kartę. Wystrzelił ze swych dłoni cienisty promień który nie rozpłynął się podczas drogi do tego czegoś, po dotarciu do celu nastąpiła eksplozja. Nic z mini słońca nie zostało, teraz Komputer wyczarował w swej dłoni szczypce kraba którymi zaatakował.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mając w głowie obraz nieprzyjemnego pana kraba z plaży, postanowiła uniknać bliskiego spotkania ze skrzypcami. Nie udało się. Skrzypce ciapneły ją za pelerynę, rwąc ją doszczędnie. Pamietając, że to już koniec pojedynku,chciała go zakończyć bardzo ... ,,widowiskowo''. Iskry, jedyne pozostałości pojej słońcu spadające z nieba jej tego nie ułatwiały. Aby się skupić, potrzebowała chwili względnego spokoju i tego, aby nic nie spadało na jej włosy. Pomyślała o najbardziej oczywistym pomyśle i go wykorzystała.

-Icicles

Cała arena pokryła się lodem, także sufit. Jedną myślą wytworzyła także śnieg. Teraz było zimno i przyjemnie. W takich warunkach mogła zrobić fajerwerki. Dosłownie fajerwerki. Kula energii poleciała pod sklepienie, poczym rozbryzgnęła się po arenie. Celowo sprawiła, aby wszystko leciało na jej przeciwnika.Te które nie trafiły na Komputera, a na ziemię, spowodowały parę wodną. Na arenie było gorąco i zimno naraz, dodatkowo, bardzo wilgotnie. Mokra grzywka opadła na jej czoło. 

-Żegnam i się kłaniam.-Po czym tak jak powiedziała, ukłoniła się, a raczej dziewczęco dygnęła. Teraz tylko czekała.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...