Jump to content

Leaderboard

Popular Content

Showing content with the highest reputation on 03/24/22 in all areas

  1. „Władcy wiatru” Oj, jaka to piękna katastrofa. Forma leży i kwiczy, powtórzenia rozpanoszyły się niczym kleszcze na wiosnę, a Rosie Torcie łzy kapią do zupy z braku prereadera. Czyli owszem, będę się czepiać i zamierzam czerpać z tego dużo radości. Już druga linijka prologu bardzo niemile zaskakuje – zamiast półpauzy widnieje w niej króciutki dywiz, co jak okazuje się później, nie jest pojedynczym przeoczeniem korektora, a zasadą, ponieważ na kilkudziesięciu stronach fika półpauz naliczyłam dosłownie pięć. Kuleje też reszta zapisu dialogowego, a i polskich cudzysłowów nigdzie nie uświadczymy. Jak wspomniałam, tekst roi się od powtórzeń, w szczególności od „byłych”, czasem spotykanych i po trzy w jednej linijce. Szyk zdań jest dziwaczny, brzmią one niezręcznie i źle się je czyta, czego przykładem może być na przykład poetyckie „nie widzę, jak z tobą źle jest”. Znalazłam też liczne błędy składniowe, pomieszanie związki frazeologiczne i literówki. Zabrakło mi też feminatywów i nie mówię tu o nazwach ras kucyków, ponieważ wiem, że to kontrowersyjny temat, ale o tak zwykłych słowach, jak „przyjaciółka” czy „regentka” – wyrazie używanym od co najmniej początku XX wieku. Dużo radości w trakcie czytania dostarczyło mi na pewno sformułowanie „Ciężko westchnęła i opadła w tronie”, pragnę też dowiedzieć się, co konkretnie lśni Celestii „sfinansowanym ze skarbca Tej, Której Lśni”. Z kolei początek fragmentu/podrozdziału(?) XVI okazał się dla mnie trudny do zrozumienia i musiałam czytać go dwa razy, zanim załapałam, o kim głównie mówi i do kogo odnoszą się kolejne „on”, „jego”, „nim”, „mu” itd. A odnoszą się do czterech różnych osób, co za każdym razem trzeba zgadywać z kontekstu. Żeby było zabawniej, dla odmiany mamy jeszcze do czynienia z JEJ mamą, co akurat jest kolejną pomyłką, o ile w którymś z następnych fików nie dojdzie do objawienia się trzeciej bliźniaczki. Poza tym wciąż aktualne jest zdanie, które napisałam prawie cztery lata temu: U Verlaxa notorycznie powtarza się użycie słowa „jej/jego” zamiast „swojej/swojego”. A no i jeszcze jeden notorycznie pojawiający się u autora problem – tytuł zapisany jest z błędem, ponieważ (za PWN): „Wielką literą piszemy pierwszy wyraz w jedno- i wielowyrazowych tytułach utworów literackich […]”. Co oznacza, że czy to „Władcy Wiatru”, „Koło Historii”, czy „Krwawe Słońce” – wszystko jest zapisane źle. Prócz formy jako takiej dużym problemem jest zapominalstwo autora (co na cześć „Krwawego słońca” nazywam „syndromem pola ryżowego”), któremu mógłby zaradzić dobry prereader. Innym przykładem na zapominalstwo (a także na kilka innych rzeczy) jest zupa gotowana przez Rosę Tortę. Idąc do kuchni, oznajmia ona „ostatnio wpadłam na świetny przepis”, by później, częstując bohatera, twierdzić, iż jest to „babciny przepis, aczkolwiek mama wrzucała dużo więcej makaronu”. No jakoś mi się te dwie wersje nie kleją. Poza tym jaką niby zupę można ugotować w 10-15 minut (a nie wierzę, że zrelacjonowanie wydarzeń z prologu mającego 11 stron mogłoby trwać dłużej). No i ostatni zarzut: czemu Rosa w ogóle sama gotuje (a także otwiera drzwi i chodzi na posyłki)? Jest żoną ambasadora, nie tytułuje w żaden sposób barona, co sugeruje równą pozycję, a nie ma żadnych służących ani kucharki? Skoro autor inspiruje się mocno ludzką historią i dawnymi epokami, to prócz polityki i turniejów należałoby właściwie odwzorować codzienne życie mieszkańców Equestrii, szczególnie jeśli opowiadanie ma (niezrozumiały dla mnie w tym przypadku) tag [Slice of Life]. Występująca w prologu ekspozycja w dialogu wydaje mi się dość nachalna i oczywista, szczególnie gdy baron tłumaczy Equestriańczykowi, że „Ta, Która Lśni” oznacza Celestię, jakby na to nie patrzeć władczynię Equestrii właśnie. W fanfiku nie użyto prawie w ogóle kucykowej anatomii, zamiast tego pojawia się słownictwo typowe dla ludzi – bohater opiera się więc o drzewo plecami zamiast grzbietem, a maską zasłania twarz zamiast pyska. Rozumiem, że nie każdy autor posiada w tym zakresie wiedzę Cahan, ale użycie właściwych nazw naprawdę wiele by pomogło i nie psułoby tak immersji. Jeśli chodzi o plusy [edit po napisaniu następnych akapitów: plusy dodatnie i ujemne, ale przynajmniej niedotyczące formy], z których wymienieniem jak zwykle mam problem, to na pewno urzekła mnie Rosa Torta. Jej entuzjazm i przyjacielskość są urocze, ale nieprzesadzone, mimo momentami nachalnego ekstrawertyzmu nie irytowała mnie tak, jak na przykład Pinkie Pie. Podsumowując, fanfik jest w porządku, niestety bardzo dobrą treść kompletnie przesłania koszmarna forma, której nie sposób ignorować w czasie czytania, a której czytelnicy nie mają nawet szansy pomóc choć w minimalnym stopniu poprawić, skoro wyłączona jest opcja dodawania komentarzy i sugestii, co jest dość dziwnym wyborem autora, który powinien być świadomy swoich kłopotów w tej dziedzinie.
    3 points
This leaderboard is set to Warsaw/GMT+01:00
×
×
  • Create New...