Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Mizanth

Brony
  • Content Count

    0
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Mizanth

  1. Mizanth

    Peace Order Po uzdrowieniu Spear'a odczuł satysfakcję. w międzyczasie załatwił Batty kolejny opatrunek, który umieścił na jej głowie. Następnie gdy wszyscy dochodzili już do siebie zwrócił się do gwardzistów. - Powtarzam ofertę, jeśli po tej... porażce wrócicie do Gwardii najprawdopodobniej zabiją was bez wahania, lub też spróbują ukarać w jakiś inny sposób. Z nami nie stanie się wam krzywda, a kiedy już uda się dogadać z rojalistami - wrócicie do swoich, i prawdopodobnie pomożecie wrócić do tego, co było wcześniej. Jeśli jednak chcecie wrócić, to rozejdziemy się w pokoju. Sand Storm Eh, szkoda, że tym razem nie uda nam się nikogo aresztować. Sam nie wiem czy uratowanie tego przygłupa było dobrym pomysłem. Stanął obok Peace'a, grzebiąc przy panelu sterowniczym przy swoim mundurze. - Nawet zasięg się poprawił, czekamy na wsparcie, czy wracamy na własne kopyto? PO/SS Order zwrócił się do Storma. PO - Duża grupa zwraca niepotrzebną uwagę, poza tym jeszcze nie mamy broni, którą możemy wykorzystać przeciwko szwadronom. To trochę utrudnia sprawę. SS - No dobra, to czeka nas krótki spacerek. A mogłem więcej czasu spędzić na naukę teleportacji. Dawn Spark Spojrzałem ostatni raz w stronę klaczy kiwając głową. Może być lekko upośledzona, ale dalej jest jednorożcem. Dalej ma potencjał, który takie miernoty zawsze niszczą. Widząc splunięcie rekruta wzdrygnęło mną po raz kolejny, jak on śmie tak hańbić naszą służbę?! I dlaczego gwardziści mają go w dupie? - Możecie iść, miłego dnia. Ustawiłem się obok opiekuna, z wyraźnym zażenowaniem wymalowanym na moim pysku. Mam nadzieję, że wytrzymam tu z tym knypem do wieczora, wolałbym się na niego nie rzucać. Nie teraz, nie na służbie. Zniszczę go, jeszcze tylko kilka godzin.
  2. Mizanth

    Peace Order / Sand Storm Sand dalej przyglądał się w ciszy, kiedy Peace zbliżył się do niego. PO - Masz jakiś materiał? SS - Ta, w torbie jest sporo bandaża, chyba nawet trochę wody destylowanej. PO - Dzięki. Peace zbliżył się do torby, wyciągając to, czego szukał. Następnie zwinął bandaże w dwa fragmenty, wylał na nie wodę po czym zaniósł Pearl, kładąc jej na głowie. Następnie uczynił to samo, tym razem przekazując drugi Lance'owi. - Proszę, mam nadzieję, że to wystarczy. Bądźcie ostrożni. Usunął się kawałek dalej, obserwując dalszy ciąg wydarzeń. Dawn Spark Reakcja rekruta wzdrygnęła mną. Mam nadzieję, że ta pajacerka przed Gwardzistami zostanie przez nich zapisana, a on za karę trafi na zabawę do Autora. Przechodząc zatrzymałem się przed nim, mówiąc cicho. - Po dzisiejszym dniu widzimy się na arenie. Nie będę tolerował twojego braku szacunku do służby, a co za tym samym idzie do Cesarzowej. Walka o wszystko, wygrany decyduje o losie przegranego. Nie słuchałem już tego, co rekrut miał do powiedzenia, tylko zbliżyłem się do klaczy. - Powtarzam Pani, jeśli istnieje jakiś problem, zagrożenie życia lub zdrowia może nas Pani o tym poinformować, gwardia nie pozwoli skrzywdzić żadnego obywatela. Jeżeli jednak rzeczywiście udaje się Pani na rytuał, i jakimś cudem nie zostanie on zdany pomyślnie oraz narazi się Pani na agresję kogokolwiek, proszę o podejście do ośrodka szkoleniowego Szwadronów i prośbę o widzenie z Dawn Sparkiem, zorganizuję nocleg i jakąś pomoc materialną. Ukłoniłem się lekko, odchodząc do gwardzistów. Następnie patrzyłem na nią, czekając na jakiś sygnał z jej strony. Boi się. Ten kutas znęca się nad nią. Proszę daj tylko jeden znak a rozszarpię go na strzępy.
  3. Mizanth

    Peace Order Po wieściach od mechanika ruszył do środka za resztą kucy. Sand Storm/ Peace Order Sand widząc wbiegających odsunął się od leżącego Speara. - Trochę dostał, schowaliśmy go w czołgu, żeby te ścierwa bardziej go nie pokiereszowały. Ma bardzo słabe tętno, po gruchnięciu przy uderzeniu wnioskuję, że kilka kości ma połamanych. Powodzenia, mam nadzieję, że dacie radę go poskładać - jeszcze nie dostał ode mnie kopa. Widząc Ordera uśmiechnął się, odchodząc z nim na bok. SS: Wszystko się udało? Gdzie te stwory pobiegły? PO: Długa historia, powiedzmy tylko, że dowództwo musi usłyszeć coś ekstra. Już nam nie zagrażają. SS: Więc kończymy cyrk z tymi konikami i wracamy do zadania? PO: Tak, tak zrobimy. SS: Więc idealnie, po powrocie do bazy pomożesz mi się wytłumaczyć dlaczego tyle sprzętu wyparowało. Poza tym... dobrze was widzieć. Przybili sobie kopytka, a następnie rozeszli. Sand oparł się o ścianę obserwując w spokoju sytuację, a Peace podszedł do Pearl. - Mogę jakoś pomóc? Dawn Spark Po przejrzeniu dokumentów wszystko wyglądało dobrze. Oddałem je klaczy. - Bardzo dziękuję za współpracę. Prosiłbym mniej się stresować, nie jesteśmy tutaj po to, aby zrobić Pani krzywdę. Ukłoniłem się jej. Następnie skierowałem wzrok na jednorożca, który przedstawił się jako jej brat. Nie podobało mi się to - widocznie nie boi się nas, tylko niego. Przemoc domowa? A może nie jest tym, za kogo się podaje? Po dodaniu wątku o karze wykrzywiłem minę. Jak to rozegrać? Spojrzałem na klaczkę. - Proszę przejść za nas i poczekać chwilkę. Uśmiechnąłem się, po czym zwróciłem w kierunku ogiera. - Kara? Nie, nie jestem zwolennikiem przemocy domowej. Zacząłem mieć przeczucie, że trafię na coś ciekawego. Jeśli nie jest changelingiem to i tak spróbuję go udupić, nikt poza Cesarzową i Szwadronami nie ma prawa na wydawanie kar. - Poproszę o Pańskie dokumenty, dodatkowo mój towarzysz zajmie się przeprowadzeniem krótkiej analizy. Zwróciłem się do drugiego rekruta, przybierając wyraz/ton gwardzistów stojących obok. - Nie będziesz cały dzień wygrzewał tyłka nic nie robiąc, sprawdź go. Czekałem na podanie dokumentów, jednocześnie oczekując na podejście rekruta do ogiera. Jeśli potencjalny przeciwnik zaatakuje, to on będzie stał najbliżej, toteż dostanie za swoje.
  4. Mizanth

    Sand Storm Kiedy miał już zabrać się do wyjścia z bazy został uprzedzony przez Chlorine'a. Nie mając nic innego do roboty zbliżył się do Spear'a, po czym wylewitował z torby pierścień, który założył na jego róg. - To tak jakbyś mimo ran próbował zrobić komuś jeszcze kuku. Po założeniu antymagicznego pierścienia przyłożył głowę do klatki piersiowej jednorożca, nasłuchując rytmu bicia serca. Peace Order Patrzył na rozmówców w skupieniu. - Kuce również są bez winy, jestem raczej pewny, że wspólny cel nas połączy, poza tym ta bardziej radykalna warstwa... jakby to powiedzieć... obraziła się? Po usłyszeniu o pomyśle rokowań pokojowych z rojalistami zwinęli nam sporo sprzętu i założyli nową bazę, którą nie tak dawno znaleźliśmy. Jest ich sporo, ale to my mamy przewagę liczebną. Wśród nich skryła się cała reszta sadystów, a przynajmniej tyle wynika ze sporządzonych przez nas dokumentów. Jako gest dobrej woli uwolnimy wszystkich przetrzymywanych przez nas zakładników, a jeśli po rozbiciu drugiej grupy znajdziemy kogoś żywego - również oddamy go nim. Tak jak mówiłem wcześniej, możecie póki co dołączyć do nas - nikt nie zrobi wam krzywdy. Po tym wszystkim wrócicie do domów i miejmy nadzieje - będziecie mieć spokojne życie. Zrobił chwilę przerwy, po czym kontynuował. - Nie mamy zamiaru przejść w otwartą wojnę, chcemy dobrać się do elementów harmonii i wykorzystać je do przywołania księżniczek, one z ich pomocą powinny dać sobie radę z Crystal. Poza tym... możliwe, że same o tych artefaktach nie wiedziały, możliwe, że pochodzą one z innego wszechświata, z tego samego, z którego urwała się Crystal. Nie mamy pojęcia o prawach czasu i przestrzeni, ale nasi naukowcy podejrzewają, że skoro uniwersum ludzi i kuców zderzyło się ze sobą, to między nie mogło wkraść się jeszcze inne - to, z którego przybyła ona. Spojrzał w kierunku nadciągającego buntownika. - Tak, to jeden z kuców ze środka. Miejmy nadzieję, że nikomu nic się nie stało. Dawn Spark Nie mogłem się powstrzymać od pogardliwych spojrzeń w kierunku jednorożca. Po uwadze na temat ćpania nie wytrzymałem, cedząc przez zęby. - Będę z przyjemnością obserwował, kiedy w bólu będziesz tarzał się we swojej własnej, bezwartościowej krwi. Następnie nie mogąc tolerować widoku tego kretyna skupiłem się na pracy. Kiedy klacz przewróciła się pomogłem się jej podnieść, po czym wylewitowałem jej rzeczy przed swoje oczy, przeglądając je dokładnie. Gwardziści przyglądali się w ciszy. - Jeżeli nie ma Pani złych zamiarów, to jaki jest powód tego roztrzepania? Jesteśmy tutaj po to, aby was chronić, prawda? Chyba, że... Nie kontynuowałem mowy dalej przeglądając papiery. Skupiłem szczególną uwagę na pieczęciach, ponieważ poprzez podglądanie dokumentów wymienianych przez moich rodziców byłem w stanie z łatwością je rozpoznać.
  5. Mizanth

    Sand Storm Sand skończywszy podpalać wskoczył do środka pojazdu, starając się mieć oko na Speara. Przyłożył mu kopytko do piersi. - Ej stary, wytrzymaj jeszcze chwilę. Peace Order Podszedłszy do Lance'a wziął wdech, po czym zaczął opowiadać. - Zatem w skrócie. Ta istota przeniosła nas do innego wymiaru, zatrzymując tutaj czas. Powiedział nam kim są i dlaczego do tego wszystkiego doszło. Poszliśmy z nim na układ - będziemy chronić artefakty przed Crystal, a on w zamian zabierze te potwory do innego wymiaru. Problem jednak jest taki, że jeśli to spieprzymy... nasz świat zostanie ponownie zalany, i tym razem nikt już nam z tym nie pomoże. Przymknął oczy. - Nie możemy pozwolić Crystal na zdobycie tych przedmiotów, albo wszystko będzie stracone. Problemem jednak jest to, że wy teraz o tym wiecie. Otworzył je, spoglądając w stronę Pearl i Speara. - Jeżeli wrócicie do gwardii będziecie musieli wszystko wyśpiewać, a wolałbym, żeby to nie nastąpiło. Jeśli jednak będziecie próbowali milczeć ona to wykryje, a za ukrywanie czegokolwiek przed cesarzową grożą surowe konsekwencje. Znowu zrobił sobie krótką przerwę. - Ja i Batty nie damy sobie rady z ochroną tych przedmiotów, nie sami. Dodatkowo jeśli ona się o tym dowie będziemy mieć kłopoty. Mam do was prośbę. Chodźcie ze mną. Zanim ktokolwiek zdążył mu przeszkodzić, kontynuował. - Mam zająć się rozmowami pokojowymi między siłami FOL'u i pro equestriańskimi. Sami nie damy sobie rady z Crystal, a nawet przywrócenie księżniczek nie będzie tak podłe jak to. Mieliśmy problem w postaci bardziej radykalnych jednostek, jednak udało nam się je przepędzić. Problem tylko w tym, że dalej mają dość solidną bazę. Jeśli uda nam dogadać się z rojalistami, to damy radę posprzątać ten syf. Moi ludzie widzą, że nie były takie złe. Dalej chcemy jednak autonomii i liczymy na to, że docenią one pomoc z naszej strony i zostanie ona przez nas uzyskana. Mój pomysł jest taki, że wrócicie ze mną do bazy, gdzie niczego wam raczej brakować nie powinno, uzbrojenie i prowiant otrzymacie. Następnie kiedy rozmowy zostaną ukończone będziecie mogli zostać z nami, albo dołączyć do strony rojalistycznej. Zamilknął na chwilę. - Zrozumiem jednak, jeśli odmówicie, Spear najprawdopodobniej dokonał by tego samego, więc zanim stąd odejdziemy zostawimy mu trochę prowiantu, podleczymy i uśpimy zaklęciem, po czym odejdziemy. Nie będziemy go krzywdzić, nie możemy jednak ani powiedzieć mu co tutaj miało miejsce, ani też co zrobicie. Jeśli jesteście temu przeciwni - podziękuję wam za pomoc i pójdziemy w swoją stronę. Czy masz Batty coś do dodania? Spojrzał w jej kierunku, uśmiechając się lekko. Dawn Spark Spojrzałem na rekruta, z widocznym na moim pysku obrzydzeniem. - Bez Cesarzowej jesteśmy niczym, to jej wola i podarki nas prowadzą. Nie masz żadnego talentu, wszystko należy do niej. I trochę więcej szacunku do starszych stopniem, albo osobiście przeciągnę cię przed bramą wejściową. Skierowałem wzrok na drugiego gwardzistę. - Póki nasza Pani mnie prowadzi wierzę w swoje możliwości, wiem, że ona mnie w tym wspiera. Jeśli byłbym sam, moje umiejętności nie byłyby niczym imponującym. Następnie spojrzał w kierunku bramy. - Skoro ufa nam wystarczająco, aby przydzielić nas do kontroli gości wchodzących na uroczystość to mi to wystarczy. Widzę ją w swoich snach, jeśli zasłużę - bardzo możliwe, że spotkamy się także i w świecie cielesnym. Ale teraz skończmy gadać o sobie i skupmy się na zadaniu. Dziękuję za możliwość wypowiedzi. Po rozmowie skupiłem wzrok na wchodzących starając się wypatrywać jakichś podmieńców. Jeśli zrobię to przed nim - dam radę go upokorzyć, a i być może zmusić do ataku, co nie skończy się dla tego zbyt pewnego siebie robala szczęśliwie.
  6. Mizanth

    Peace Order Starał się nie odstawać za bardzo od grupy, widząc upadek Pearl zawrócił w jej stronę, jednak momentalnie zostali teleportowani. Po wydostaniu się ze świątyni rozejrzał się nerwowo spodziewając się, że została w środku - jednak trafiła na zewnątrz, razem z resztą. - Więc... to by chyba było na tyle. Widząc, że po chwili wszyscy doszli do siebie powiedział podniesionym głosem. - Mamy z Batty coś ważnego do przekazania, ale wydaje mi się, że powinniśmy to zrobić dopiero, kiedy spotkamy się z grupą z wewnątrz. Jeżeli oczywiście przeżyli. Następnie zbliżył się do Pearl. - Jeżeli nie dacie rady tego naprawić - służę pomocą. Uśmiechnął się. Sand Storm Słysząc huk pochodzący z zewnątrz zwrócił się do środka pojazdu. - Dobrze zatem, zabierajmy manatki, wychodzimy i rozchodzimy się w swoją stronę, starając się nie powybijać wzajemnie, co zważywszy na fakt tego, że są z nami podnóżki Crystal nie będzie łatwe. No chyba, że ktoś przekonał ich, żeby poszli z nami. Trzeba dotrzeć do reszty, to poskładają tego gagatka. Dawn Spark Kiedy gwardzista wspomniał o kimś do spotkania miałem cichą nadzieję, że będzie to Midnight, jednak stało się coś całkiem innego - na miejscu pojawił się ten mniejszy kretyn. Uśmiechnął się po słowach drugiego żołnierza. - Zawsze wydawało mi się, że to słabsze jednorożce stoją na bramie, a szwadrony wykorzystywane są tylko do specjalnych, bardziej ofensywnych zadań. Jak jednak widać Cesarzowa potrzebuje nas również i tutaj. Spojrzałem z pogardą na kujona, widząc niezadowolenie wymalowane na jego pysku. Kim ty niby myślisz że jesteś?! Po dotarciu na miejsce stanąłem obok mojego przełożonego. Obserwowałem sytuację spoglądając co chwilę na drugiego wybrańca. A więc Crystal nie objawia się każdemu, jednak moja służba tutaj ma jakiś głębszy cel.
  7. Mizanth

    Peace Order Po powrocie do świątyni rozejrzał się. Widocznie stworzenie miało rację, po daniu im sygnału krzyknął tylko. - Dobra, nie mamy czasu - musimy stąd zniknąć, i to szybko! Zbliżył się do broni leżącej na ziemi, a następnie ponownie krzyknął. - Spadamy, już! Spojrzał ze zdesperowaną twarzą na kuce, po czym zaczął biec w kierunku wyjścia. Sand Storm Sand widząc to, co zaczęło dziać się ze stworami zdziwił się mocno. Następnie, widząc że uciekają i ich ignorują otworzył właz do pojazdu. - Dobra Panowie, co z naszym gagatkiem? Musimy go jak szybko doprowadzić do medyczki, albo będzie go bolało dłużej, niż to konieczne. Następnie wyjął ostatnie wymięte cygaro, po czym zaczął je palić. - Okej, nie wiem co oni zrobili, ale... cholera, żyjemy, haha! Dawn Spark Zmieniłem wyraz twarzy na weselszy, patrząc na towarzyszy. - Aa, więc o to chodzi. W takim razie - wielkie dzięki, drużyna! Może uda nam się przeciągnąć ją na swoją stronę, to byłoby bardzo przydatne. Kiedy gwardzista przerwał moją mowę ukłoniłem się, po czym ruszyłem za nim. - Zatem kolejny, arcy ciekawy dzień. Jak to dobrze, że nasza Pani rozwiała moje wątpliwości.
  8. Mizanth

    Peace Order Spojrzał w kierunku Batty. Był zaciekawiony widokiem, jednak teraz interesowało go tylko wydostanie się stąd. - Dobrze, zbierzemy naszych i staramy się zejść wam z drogi. Przyjmij wyrazy mojej wdzięczności. Ukłonił się, po czym dotknął kopytkiem kończyny istoty. - Więc załatwione, zbierajmy się stąd - mamy świat do uratowania. Dawn Spark Zdenerwowałem się po usłyszeniu zarzutu dezercji. - NIGDY NIE UCIEKAM! Przymknąłem się na chwilę, pochyliłem głowę w dół i wziąłem kilka wdechów/wydechów. - Jest dużo potężniejsza od nas, możecie mi w to uwierzyć. Poza tym... tylko jedna walka w zamian za cały dzień stania w miejscu i udawanie bycia użytecznym mnie nie satysfakcjonuje. Ale miałem sen, Cesarzowa przemówiła... mnie to przekonało. Uważam, że lepiej się z nią dogadać i spróbować czegoś nauczyć, aniżeli próbować się jej pozbyć. Ale to tylko moje myśli, wy zrobicie na co tylko macie ochotę. Spojrzałem na drzwi, kontynuując. - Ale tak, zgadzam się z tym, że przydalibyście się bardziej niż tamta dwójka ćwoków. Mam nadzieję, że solidnie dostaną od rebeliantów w dupę. Hmm, może wreszcie dostaniemy coś razem, fajnie by było wreszcie mieć okazję się zapoznać głębiej.
  9. Mizanth

    Peace Order Przyglądał się rozmowie Batty ze stworzeniem, nie wchodząc im w słowo. Miał nadzieję, że zbliżają się do rozwiązania tego problemu, tylko jak teraz przekazać swoim i Equestrianom to, co miało tu miejsce? Dawn Spark A więc w tym problem. Może tylko są ciekawi? - Rozmawiałem z nią, rzeczywiście jest potężna. Jeśli o to chodzi... jest na dużo wyższym poziomie od nas, ale jeśli damy radę załapać się do Szwadronów damy radę zmniejszyć różnicę. Możecie mi uwierzyć. Rozejrzałem się po pokoju. - Jeśli zaś chodzi o moje zadanie - pilnowaliśmy bramy, cały pieprzony dzień, i gdyby nie pewna ciekawa przygoda z dywersantami rzuciłbym tym wszystkim w cholerę. Złapaliśmy jednego, resztę wymazaliśmy. Zaśmiałem się po chwili. - Nie chcę nikogo obrażać, ale z naszym poziomem magii to ona pokazałaby nam wszystkim miejsce w szeregu... za jednym zamachem. Następnie skierowałem wzrok ku drzwiach. - Za chwilę powinni tu być. Jeśli jesteście ciekawi kto został wybrany: Ja, Ona, Kujon i Mięśniak. Tak to można w skrócie opisać. O ile Midnight jest bardzo ciekawą osobą, tak ta dwójka... kretyni.
  10. Mizanth

    Peace Order Nie myśląc ani chwili dłużej kontynuował. - Gdyby nie fakt, że czas na zewnątrz jest zamrożony starałbym cię ponaglić... tak czy inaczej ja zdania nie zmieniam, stawka jest zbyt wysoka żebym stał bezczynnie - obiecuję, że dam z siebie wszystko, aby Crystal nie użyła tych artefaktów, a ponadto kiedy uda nam się przywrócić porządek zwrócę je tam, gdzie się wcześniej znajdowały. Czyli jedna rzecz z głowy, jeśli ta istota ma rację muszę przekazać informacje do dowództwa. Jeszcze kilka spraw, a później będzie można przejść do finalnego planu. Dawn Spark - Jeżeli finalnie wszystko wróci do normy... rozumiem moja Pani, nie zawiodę Cię. Ukłoniłem się, po czym nagle mój sen został przerwany. Obudziłem się dosyć wcześnie. Rozejrzałem się po pomieszczeniu, reszta kucy spała. Źle to robisz. Przejdź się, musimy pogadać. Głos wreszcie o sobie przypomniał. Uczyniłem więc jak mówił, wychodząc na korytarz. Albo chcesz jednego, albo drugiego. Albo poddasz się woli Crystal i staniesz potężny, albo przez twoje głupie myśli i narastającą chęć zostania zbawicielem zadecydujesz o czymś, czego później będziesz żałować. Uratowałem ci tyłek w jaskini nie po to, żebyś teraz to wszystko spieprzył. Skończysz ten trening i pomożesz nam zwyciężyć. Niech i tak będzie. Ale ta Midnight to fajna sztuka, zapoznajcie się - możecie sobie wzajemnie pomóc. Nie wszystkich zasad trzeba przestrzegać, prawda? Tak. Zatem wspaniale. Idź do pokoju, za chwilę ktoś po Ciebie przyjdzie. Ponownie uczyniłem to, co przekazał mi Głos. Po powrocie do pokoju spotkałem resztę ekipy, która o dziwo nie spała. Usiadłem na łóżku. - Co wy na Cerbera planujecie? Myślicie że nie widzę, że coś ukrywacie?
  11. Mizanth

    Peace Order Dał stworowi skończyć, a kiedy to nastąpiło przyłożył kopytko do klatki piersiowej. - Przysięgam, że dam z siebie wszystko, aby artefakty zostały tam, gdzie jest ich miejsce, z pomocą moich kompanów lub bez nich. Peace był już bardziej przekonany do tego, co mówił. Nawet jeśli będzie to oznaczało jego śmierć - musiał dotrzymać umowy, w przeciwnym wypadku reszcie, w tym i jego bliskim stanie się krzywda. Dawn Spark Ruszyłem za Crystal. Zwątpienie powoli wgryzało mi się w czaszkę. - Przyjmuję to wyzwanie, o Pani. Proszę wybaczyć moje zwątpienie, po prostu... nie chcę cię zawieść. Szedłem dalej zastanawiając się nad odpowiedzią na drugie pytanie. - Moja Pani, powiem szczerze, że nie podoba mi się to, czego jestem teraz świadkiem. Wiem również, że starasz się nad tym zapanować. Za całą sytuację winię Królewskie Siostry, jak i tych przeklętych ludzi oraz resztę insektów. Ale... Słowa coraz trudniej przechodziły mu przez gardło. - Rozumiem, że jesteśmy lepsi od kucy ziemnych i pegazów, ale nie uważam, że powinni być traktowani jak niewolnicy. Jeśli chodzi o byłych ludzi - tak, zasługują na maksymalne poniżenie, ale rodowici Equestrianie powinni być traktowani lepiej. No... już po mnie.
  12. Mizanth

    Peace Order Peace po słowach istoty zamyślił się, zapominając o tym, że przecież jest ona w stanie czytać w myślach. Jeśli to, o czym mówi ta istota jest prawdą, to mamy przesrane. Może jeśli uda nam się uwolnić księżniczki odstawią one przedmioty na miejsce? Raczej na pewno to zrobią, problem tylko w tym, żeby ktoś nie postanowił wykorzystać tej okazji do ich eliminacji, a przez to skazania tego świata na apokalipsę. Zresztą i tak to go czeka do cholery, jeśli Crystal zdobędzie resztę artefaktów nawet bez tej obietnicy skaże nasze światy na zagładę. Dowództwo zrozumie raczej o co chodzi, tylko jak to rozwiążą? Spróbujemy zniszczyć Crystal zanim dobierze się do reszty artefaktów, użyjemy części z nich do jej pokonania, czy może znajdziemy inne wyjście? Coś wymyślimy. - Jeśli o mnie chodzi dam z siebie wszystko, aby artefakty wróciły na swoje miejsce a równowaga została zachowana, ponadto postaram się przekonać moich towarzyszy żeby i oni zrobili to samo. Nie mam nic więcej do dodania. Dawn Spark No tak, zdecydowanie o czymś zapomniałem. Na widok Cesarzowej ukłoniłem się nisko. - Witaj, moja Pani. Moje zwątpienie nie dotyczy Ciebie, ale raczej mojego miejsca w twoim planie. Zacząłem iść przed siebie kontynuując mówienie. Było tu pięknie, zupełnie jak... kiedyś. - Moja Pani, dołączając do rekrutów myślałem, że moja rola w tym przedstawieniu będzie bardziej... specjalna? Na miejscu okazało się jednak, że zbyt wiele od innych rekrutów się nie różnię. Dodatkowo część z nich jest ode mnie... lepsza. Czy aby na pewno mnie potrzebujesz? Zatrzymałem się siadając na miękkiej trawie, spojrzałem w niebo. - Wiem, że wyda ci się to skrajnie egoistyczne, bo na pewno takie jest, jednak... chciałbym czuć się bardziej wyjątkowy. Moim głównym celem dołączenia do szwadronów była chęć zgłębiania tajemnic czarnej magii, wykorzystywanie ich do służenia tobie i przez to zdobycie twojego szacunku, twojej dumy. Jak mam to uczynić, kiedy wszyscy wokół są albo podobni do mnie, albo wręcz lepsi? Nie czuję, że jestem wart tego aby ci służyć. Chcę tego, ale równocześnie nie chcę być podobny do reszty, pozbawiony własnego myślenia, ambicji i poczucia wartości.
  13. Mizanth

    Peace Order Peace miał ochotę prychnąć po słowach istoty, jednak powstrzymał się. Wiedząc, że i tak czyta ona w myślach mówił to, co miał na końcu języka. - To, że coś się wydarzyło nie po waszej myśli nie oznacza, że powinniście pozwolić, aby te stwory wymordowały masę niewinnych istnień! Nie wiem czy wierzysz w zapewnienia, ale JEŚLI uda nam się odzyskać te artefakty postaram się dopilnować, aby wróciły na swoje miejsce. Mamy jakąś możliwość żeby samemu zamknąć ten portal? Obrócił głowę w kierunku Batty licząc na to, że teraz ona zacznie mówić. Dawn Spark Tak jak myślałem, Autor poskładał ich w kilka sekund. Było to bardzo interesujące widowisko, jednak trwało ono zbyt szybko, abym był w stanie dokładnie się jemu przyjrzeć. Może te pancerze zmieniają percepcję? Może są w stanie spowolnić upływ czasu? A może... Może sam potrafiłbym osiągnąć podobny efekt? Spojrzałem w stronę jednorożca, skłaniając głowę z szacunkiem. - Dziękuję za wiarę sir, mam nadzieję, że nie zawiodę Cesarzowej i będę z dumą walczył w jej imieniu z wszystkimi wrogami. Po wszystkim wyszedłem z pomieszczenia, po czym udałem się do mojego pokoju. Gdy wszedłem do środka wszystko świadczyło o tym, że reszta kompanów już dawno spała. Położyłem się niechlujnie w łóżku. Eh... po wszystkim będę cholernie niewyspany. Użyłem zaklęcia, po czym błyskawicznie zapadłem w sen.
  14. Mizanth

    Sand Storm Sand kontynuował ostrzał stworów, nie zwracając uwagi na nic innego. Starał się celować w głowy, co raz na jakiś czas kończyło się pudłem spowodowanym połączeniem mocnego odrzutu z jego dosyć średnim wykorzystywaniem lewitacji. Dostrzegając sytuację w jakiej znalazła się Kati skierował ogień w kierunku stwora, który znajdował się obok tego, którego w tym momencie atakowała. Pozostałą dwójkę ostrzał z broni maszynowej powinien powstrzymać. Zaczął krzyczeć w jej stronę. - Wycofajcie się do nas, tam nie macie szans! Spieprzamy stąd! Tylko co potem? Jak już wyjdziemy na zewnątrz najprawdopodobniej to ścierwo rozszarpie nas na strzępy. No chyba że nasz pokojowy żołnierzyk i reszta będą w stanie zamknąć portal. Peace Order Rozglądał się po okolicy wyraźnie zaciekawiony. Po chwili jednak jego zajęcie zostało przerwane przez słowa tej istoty. - A więc i wy pochodzicie z innego uniwersum, bardzo dziękuję, że zdecydowałeś się nam przekazać informacje o twoim domu. Następnie wziął głęboki wdech i zaczął tłumaczyć zaistniałą sytuację. - No dobrze, postaram się to maksymalnie skrócić. Artefakt lub też artefakty o których mówisz zostały zabrane przez naszego wroga, a raczej jego służących - tym wrogiem jest potężne stworzenie znane jako Crystal, które przejęło władzę w Equestrii pozbywając się poprzednich, jakże wspaniałych władczyń. Crystal zabrała je prawdopodobnie w celu zwiększenia swojej czarno magicznej mocy. Zniewoliła cały naród, a strachem i terrorem wymusza na nich posłuszeństwo. Jest nas kilka grup, mamy sporo rozbieżnych celów ale jeden wspólny - pozbycie się jej i przywrócenie starego porządku. Czerpie ona swoją siłę z krzywdy innych, co też chcemy zatrzymać. Zrobił krótką przerwę. - To jej służący okradli świątynię i wypuścili te potwory. My aktualnie chcemy je powstrzymać, aby nikomu już nie zagrażały. Nie jest to cel, w którym ja i mój przyjaciel się tutaj pojawiliśmy, ale skoro mamy okazję uratować innych... czemu mielibyśmy odmówić? Wybacz mój egoizm, ale ponownie chciałbym poprosić cię o jakieś wskazówki odnośnie zatrzymania tych potworów, z tego co widzieliśmy są one wrogo nastawione również do was. Jeśli jest coś, czego za udzielenie nam pomocy będziesz potrzebować postaram, lub też postaramy się ci to zapewnić. Skończył mówić, po czym spojrzał chwilę na Batty, a następnie skierował wzrok ku istocie. Dawn Spark Miałem już iść w stronę pokoju, jednak ten jakże fascynujący spacer został przerwany przez... wylot gwardzisty za drzwi? Bardzo, bardzo ciekawe. Spojrzałem na gwardzistę, wyglądał na pokiereszowanego jednak domyślałem się, kto przebywał w pomieszczeniu. - Tak jest! Uniosłem gwardzistę sztywno za pomocą lewitacji, po czym wszedłem z nim do pomieszczenia. Następnie położyłem go na ziemi, po czym odsunąłem się kawałek. - Czy mogę poobserwować, Autorze?
  15. Mizanth

    Sand Storm Kiedy maszyna ruszyła zauważył, że Spear zaczął zsuwać się z pancerza. Cholera, co teraz? W ostatniej chwili złapał Spear'a magią, a następnie otworzył właz i delikatnie przeniósł go do środka. - Teraz gagatki zróbcie miejsce dla rannego. Znajdźcie mu coś w miarę miękkiego, bo chyba trochę go połamało. Następnie uśmiechnął się szeroko, zamknął właz, a następnie wyjął rewolwer i zaczął strzelać w kierunku stworów. Peace Order Peace przerwał próbę zniszczenia kuli po słowach towarzyszy. Po tym zbliżył się do istoty, którą bacznie obserwował. Widząc, że wyciąga w ich kierunku kończynę przemówił do Batty. - Chyba chce nam podać... kopytko? Tak czy inaczej zrobię to pierwszy, w razie W przydasz się bardziej. Wziął głęboki wdech, po czym dotknął stworzenia. Dawn Spark Lekko chwiejąc się na boki doczekałem końca zmiany. Co za ponury żart, cholerne nudy. Kiedy gwardzista skończył mówić uśmiechnąłem się lekko. - Dobrze, że mamy podobne zdanie. Następnie ukłoniłem się. - Dziękuję za wspólną służbę. Zasalutowałem, po czym ruszyłem w kierunku koszar. Po dotarciu na miejsce zastanawiałem się nad odwiedzinami u Midnight, ale znając życie już śpi jak reszta. Zamiast tego udałem się w kierunku naszego pokoju.
  16. Mizanth

    Peace Order - No dobra, pozostaje więc zrobienie czegoś innego. Słysząc ukradkiem słowa Lance'a zaprotestował. - Nie będziecie niczym ryzykować. Skoro nie mamy tutaj nic innego to spróbuję samemu rozwalić tę kulę, najwyżej ograniczymy straty do mnie. Cofnijcie się z widoku, wtedy ją rozbiję. Wrócił po swoją broń. Bardzo możliwe, że w tym momencie się jej pozbędzie. Następnie cofnął się w kierunku kuli. Jak nie dam rady rozwalić tego samemu, to... chyba się pożegnamy. Szkoda, fajny kawałek sprzętu. Sand Storm Przyglądając się Spearowi zdał sobie sprawę z zaistniałej sytuacji. Nie mógł pomóc, gdyż nigdy nie miał okazji użyć magii leczącej. - Ah szlag. Trzymaj się stary. Może ekipie uda się wrócić, to dadzą radę cię... Zintensyfikowane ataki stworów wyrwały go z próby pocieszenia Speara. Odwrócił się w kierunku gruntu będąc gotowym do obrony. Dawn Spark Gwardzista miał rację, droga cienia to jedno, ale zostanie bezmyślnym narzędziem w kopytkach kogoś innego skutecznie pozbawia mnie szansy na osiągnięcie mistrzostwa w tym fachu. Zobaczymy. - Słyszałem już o tym, mimo wszystko dziękuję. Więc stoimy tutaj do północy. Niech to... Nie będziemy mieć wiele czasu. Mam pewien plan.
  17. Mizanth

    Sand Storm Sand zupełnie ignorując to, do czego doszło wcześniej między nimi podszedł do Spear'a. - Nic ci nie jest? Mocno dostałeś. Jakby co... Jego dialog przerwał widok stwora wyskakującego w stronę Kati. Z racji na utracone w tym momencie skupienie nie zdążył odpowiednio szybko wycelować w jego kierunku. Peace Order Przyglądał się stworzeniu wzrokiem wyrażającym współczucie, ale jednocześnie determinację. - Bardzo przepraszam za mój egoizm. Najpierw spróbuję pomóc ci się z tego wydostać. Zwrócił się w stronę kuli. Odczuwał z jej strony lekkie ciepło, które rosło w miarę zbliżania się. Dotknął kopytkiem powierzchni, być może dałoby radę ją zniszczyć, ale... czym? Krzyknął w stronę grupy. - Macie tam coś dużego i twardego, co NIE wykorzystuje magii? Nie mamy wiele czasu do stracenia, jeżeli nie mają tam nic takiego... to kulę będę musiał rozbić sam. Dawn Spark Nie spoglądałem na gwardzistkę, gdyż na moim pysku po jej słowach pojawił się grymas niezadowolenia. Midnight też unikała wzroku, ale to zrozumiałe, chciała zachować koncentrację. Grunt, że nic jej się tam nie stało. Obserwowałem jak odchodzili, następnie słysząc pytanie gwardzisty - ciekawe pytanie. Jaka będzie moja odpowiedź? - Chcę się doskonalić w czarnej magii, służyć królestwu, Cesarzowej. Chcę... Czy to naprawdę to, czego chcę? Z jednej strony tak, z drugiej... czy bycie czyimkolwiek pionkiem jest szczytem mojej ambicji? Mogę jej służyć, ale jeśli zamienię się w podobne, bezemocjonalne, nudne, służbistyczne stworzenie? Co się ze mną dzieje do cholery?! - Chcę zrobić to, co słuszne. Zorientowałem się, że zamiast patrzeć w jego kierunku spoglądałem w niebo. Ogarnąłem się i zwróciłem prosto do niego, tym razem już kierując wzrok we właściwym kierunku. - Dziękuję za pochwałę. Jaka jest dalsza część naszego zadania?
  18. Mizanth

    Sand Storm Widząc co się pod nimi działo wskoczył na czołg licząc, że nawet jeśli stwory przebiją się przez podłogę to zatrzymają się na maszynie. Następnie krzyknął w kierunku Spear'a. - Chodź tutaj! Musimy ustawić się w jak najwyższym punkcie, żeby te ścierwa miały trudniej nas trafić! Po czym wycelował rewolwerem w kierunku gruntu. - No chodźcie robaczki, czekamy. Peace Order Peace widząc reakcję Lance'a oraz Pearl zbliżył się do nich, obracając dwójkę w stronę wyjścia. - Ta kula energii oddziaływuje na magię, to raczej zadanie dla nas i pegazów. Wyjdźcie z tego pomieszczenia, a my sprawdzimy o co chodzi. Odwracając wzrok w kierunku pomieszczenia dostrzegł istotę z rysunków. Bardzo mocno go to zdziwiło, jednak teraz starał się skupić na zadaniu. Odchodząc od grupy zostawił broń przy wejściu oraz zbliżył się do istoty. Domyślał się, że raczej nie będzie próbowała zrobić im krzywdy. Tylko jak mógł się teraz z nią skomunikować? - Czy możemy ci jakoś pomóc? Czy mnie rozumiesz? Myśląc chwilkę w ciszy kontynuował. - Czy jeśli pomożemy ci wydostać się stąd pomożesz nam zamknąć portal i powstrzymać te istoty? Nie mówił nic więcej, jednak w myślach zaczął błagać istotę o pomoc lub jakieś wskazówki. Dawn Spark - Tak jest sir! Po chwili na miejscu pojawiła się dwójka gwardzistów z Midnight. Co za przyjemny zbieg okoliczności. Wolałbym sam tam iść sprawdzić, czy nie znajduje się tam zagrożenie. Nie chciałbym, aby coś jej się stało. Obserwowałem klacz w milczeniu, czekając na rozwój sytuacji. Byłem w pełnej gotowości do teleportacji obok niej i wsparcia w razie kłopotów. Dlaczego wszystko tutaj jest pozbawione sensu? Dlaczego jestem taki słaby, dlaczego nie mam szansy się wykazać i zdobyć szacunku Cesarzowej? Dlaczego wszyscy są traktowani przez nią tak samo?! I dlaczego głos powtarza dokładnie to samo, o czym teraz myślę?
  19. Mizanth

    Sand Storm Po odezwie najemników przekręcił tylko oczami. - Raczej nie jest możliwe, że zostawili nam tutaj samych żółtodziobów, prawda? Spojrzał na Kati. - Mimo niewielkich rozmiarów wyglądasz groźnie, bardzo groźnie. Dasz radę ochronić swoich kumpli? Nie czekając na odpowiedź zwrócił się do reszty. - Dobra, ci co są w stanie walczyć fajnie by było, gdyby to wykorzystali i nam pomogli. Reszta jeśli chcecie możecie się nawet zamknąć w tych czołgach, ale jeśli te stwory przekopią się przez podłogę raczej na pewno dadzą radę przebić pancerz czołgu. Mimo tego jeżeli nie chcecie stanąć do walki możecie się tam schować, najwyżej zgarną kilka kilo koniny gratis. Odpalił kolejne cygaro, po czym podszedł do Spear'a. - Obyśmy wyszli cało z tego burdelu. Stał w gotowości czekając na to, co nieuniknione. Teraz wreszcie miał okazję sprawdzić nową broń w praktyce, nie musząc się martwić wyrzutami sumienia za zastrzelenie jakiejś rozumnej istoty. Peace Order Peace rozglądał się tylko zafascynowany rysunkami. - Chyba coś nas wszystkich łączy, ten sam punkt początku naszych cywilizacji. Idąc dalej także odpowiedział na pytanie Pearl. - Nie sądzę, że te bestie były tutaj od początku. Ani my ludzie, ani kuce nie mieli wcześniej do czynienia z czymś takim. Może Crystal przywlekła to z otchłani, z której wypełzła? Zauważając korytarz wyszedł na czoło grupy, a następnie udał w tamtym kierunku. - W razie czego bądźcie w gotowości. Jeśli coś na mnie wskoczy... mam nadzieję, że przeżyjemy. Dawn Spark Przetarłem pysk po otrzymaniu splunięcia z mojej strony. Miałem bardzo mocną ochotę rozłupać mu czaszkę, jednak gwardzista zareagował w porę. Uśmiechnąłem się tylko w kierunku buntownika, a następnie zwróciłem do przełożonego. - Zatem mamy go. Wiem, że dacie radę wyciągnąć z niego wszystko to, co wartościowe. Cesarzowa zawsze tryumfuje. Następnie spojrzał w kierunku zamku. - Stoimy tu dalej, czy trening na dzisiaj zakończony? Hmm, może jeśli uda się wyjść wcześniej dam radę bardziej zapoznać się z Midnight?
  20. Mizanth

    Sand Storm Zdziwiony racjonalną reakcją Spear'a przytaknął, po czym zbliżył się do Chlorine, Kati i reszty. - Nasz kolega chciał przekazać, że coś pod nami kopie. Streszczajcie się, bo za chwileczkę możemy mieć kłopoty. Odsunął się kawałek, po czym dobył broni. - No to chodźcie robaczki! Peace Order Pokręcił tylko głową na słowa Fire, następnie zwracając się do Pearl. - Wybacz, ale nie różni się to wiele od brutalności Crystal. To właśnie czeka nas wszystkich, jeśli ona wygra. Położył jej kopytko na plecach. - Wiem, że to co teraz widzisz jest straszne. Rozumiem to i uważam, że żaden kuc nigdy nie powinien przejść przez coś takiego, jednak skoro już tu się znaleźliśmy - musimy iść naprzód. Pamiętaj, że w razie czego możecie na nas liczyć. Słysząc słowa Lance'a zwrócił się do niego. - Po wszystkim pomogę w pochówku. Nawet mimo tego, że ich nie znałem przeczuwam, że podobnie jak i wy nie byli złymi istotami. Pod koniec skierował swoje słowa do Fire. - Co zatem chcesz zrobić? Dawn Spark To co się tutaj wydarzyło było niesamowite! Szkoda tylko, że nie popisałem się zbytnio. Rozejrzałem się po okolicy, było tutaj pełno krwi. Gdy gwardzista zabrał się za atak na agresorów pozbyłem się bariery. Następnie lekko mu się ukłoniłem. - Dziękuję, sir. Po czym zbliżyłem do ostatniego żyjącego agresora, którego przy próbie wstania przewróciłem trafiając promieniem w przednią nogę. Po dźwięku zorientowałem się, że złamałem mu kość. - Co takie ścierwo jak wy myślało sobie, że czymś takim zaszkodzicie komukolwiek? Ha, widocznie brakuje wam tego czegoś w głowie. Podniosłem go za pomocą lewitacji. - A teraz... albo powiesz od razu kto cię przysłał i gdzie się znajduje przez co zginiesz szybko i w miarę bezboleśnie, albo... moi towarzysze zajmą się tobą a zapewniam, że są w stanie zająć się tobą na wiele sposobów, przez długi czas.
  21. Mizanth

    Sand Storm Przyglądał się Spearowi z zaciekawieniem. Ciekawe, co ten głąb kombinuje? Nie chcąc przerywać czynności podjętej przez jednorożca chwycił na wszelki wypadek za broń i starał się nie odzywać, po krótkiej chwili jednak celując bronią w ziemię zapytał. - Co się dzieje? Może wreszcie przekonał się do zaatakowania nas. Fajnie by było wreszcie mieć to z głowy. Peace Order Widząc reakcję Pearl, a następnie to, na co patrzyła zaklął, a następnie ponownie do niej zbliżył. - Nie powinniście oglądać takich rzeczy. To nie powinno mieć nigdy tutaj miejsca. Przeklęta lokacja. Następnie dostrzegł, że Lance przyglądał się innemu, tym razem żywemu kucowi. - Dobijmy go, w tym stanie nic nam nie powie a nie damy rady go uratować. Nie chcę tu być. Dawn Spark Akcja rozegrała się błyskawicznie, moje podejrzenia okazały się być prawdziwe. Uśmiechnąłem się szeroko, po czym błyskawicznie teleportowałem kawałek za tę trójkę. Następnie wystrzeliłem pod ich nogi silnym zaklęciem wybuchającym. Wreszcie coś się dzieje! Ciekawe, czy Midnight też się tu pojawi. Przeczuwając, że zaklęcie powinno zetrzeć przeciwników na proch teleportowałem się do gwardzisty pochwyconego przez roślinę, a następnie użyłem mocnego pola siłowego. - Hah...HAHA! Opamiętując się szybko spojrzałem w stronę gwardzisty. - Te matoły nie powinny się przez to przebić. Pomóc ci, czy sam dasz radę się z tego wyplątać? Przydałoby się złapać resztę i zabrać na przesłuchanie, możliwe że to rebelianckie ścierwa. Dalej się szczerzyłem, widocznie kilka godzin nudów źle wpływa na psychikę. Chyba mogłem się lekko przystopować, z szefem pobawiłbym się trochę dłużej.
  22. Mizanth

    Sand Storm Sand wykorzystał tę chwilę na obmyślenie planu na przyszłość. Zerkał też co chwilę w kierunku Spear'a, nienawidził osobników, którzy myślą zero-jedynkowo. Czyli po całej misji Order najprawdopodobniej zostanie wysłany do rebeliantów. Jest też możliwość, że wyślą go na przeszpiegi do Las Pegasus. Albo to mnie tam wyślą, mogłem się o to dokładniej dopytać. Chciałbym wziąć udział w likwidacji naszych byłych towarzyszy. Lepiej by było, żebyśmy dotarli tam przed Equestrianami, w przeciwnym wypadku nasz plan może trafić szlag. Dlaczego Crystal dała sobie spokój z atakami? Pewnie planuje coś grubszego, ale za cholerę nie jesteśmy w stanie się do niej zbliżyć. Może jakby udało się w jakiś sposób założyć pluskwę jakiemuś szwadroniarzowi? Oczywiście... jeśli nas nie załatwi. I co Celestia zrobi z nami? Nie mam zamiaru wracać do pierdla, zmieniłem się, chcę zacząć nowe, lepsze życie. Peace Order Gdy wyciągnęli sanitariuszkę z pułapki podniósł broń i podszedł do jednorożców. Nic nie mówił. Po teleportacji pod schody zauważył, że Pearl i Lance solidnie odczuli skutki zaklęcia. Zbliżył się do nich. - Potrzebujecie chwili na odpoczynek? Może najpierw wejdziemy do środka zanim... o Boże. Peace dostrzegł walające się wszędzie zwłoki. Skierował wzrok w kierunku ziemi, a następnie przyłożył kopytko do czoła. - Tylko nie to... Przypomniał sobie widok z wioski. Gdyby nie fakt, że nie jest tu sam prawdopodobnie ponownie by odpłynął, jednak udało mu się ustać na kopytach. - Raj utracony. Ponownie skierował wzrok na jednorożce. - Oprzyjcie się o mnie, damy radę, musimy to zamknąć. I eh... nie rozglądajcie się. Dawn Spark Nudy... ale pomagają wyćwiczyć cierpliwość. Obserwacja otoczenia z biegiem czasu zaczęła sprawiać trudności, ale mimo to udawało mi się utrzymać skupienie. Gdy gwardzista sprawdzał gości zacząłem nabierać podejrzeń. Czułem, że coś jest nie tak, co potwierdziło tylko to, że roślina się poruszała. Musiałem podjąć akcję, nawet jeśli przez to zgarnę opieprz przez towarzysza. - STAĆ! Kuce stanęły, spoglądając dziwnie w moją stronę. Pewnie nie spodziewali się mojej reakcji. Zbliżyłem się do nich, a następnie zacząłem oglądać ich towar. Rozświetliłem róg. - O ile mi wiadomo każdy gość winien uprzednio umówić się z administracją. Ponadto... dlaczego ta roślina mimo braku wiatru się porusza. Macie nas za idiotów? Zwróciłem wzrok w stronę gwardzisty, a następnie lekko skinąłem głową dając mu sygnał, żeby podszedł do nas. - Wyciągać wszystko co tam macie, i żadnych podejrzanych ruchów.
  23. Mizanth

    Sand Storm Sand przyglądał się przez chwilę Spearowi z pogardą. Miał iskierkę nadziei, że jednorożec powie coś o klaczy, jednak jak to zwykle bywa okazało się, że nadzieja matką głupich. - Różnica między nami wszystkimi jest taka, że my, w przeciwieństwie do was mamy honor, i nie stosujemy dwójmyślenia. Niestety twoją poniżej przeciętna inteligencja nie jest w stanie tego przetworzyć. Nie jesteś wart nawet splunięcia i nie licz na to, że sam wyjdziesz stąd żywy. Nie czekając na odpowiedź odwrócił się i wrócił pod ścianę, gdzie po przejrzeniu kieszeni zaczął ponownie przeglądać swoją broń. Hmm, ciekawe co z wartościami penetracyjnymi, że też to ja muszę robić za obiekt testowy i sprawdzać co działa, a co nie. Czy ona dalej żyje? Czy JA jeszcze żyję? Peace Order Peace szedł obok Pearl i Lance'a, gdy nagle osunęła się pod nią ziemia. Nie myśląc dłużej nad swoimi ruchami podbiegł do towarzyszy, rzucił broń obok a następnie zaczął pomagać przy wyciąganiu Pearl na powierzchnię. - Są pod nami, będzie nieciekawie. Dawn Glare Widząc Midnight uśmiechnąłem się. Jest bardzo skupiona na zadaniu, dobrze, że daje z siebie wszystko. Kiedy dotarliśmy na miejsce stanąłem w małym odstępie od gwardzisty, a następnie zacząłem obserwować środowisko wokół nas, starając się patrzyć w drugą stronę, aby zmaksymalizować nasze pole widzenia. Postanowiłem się nie odzywać, gdyż z całą pewnością zostanie to uznane jako przeszkadzanie. Czeka mnie długi, nudny dzień.
  24. Mizanth

    Sand Storm Przypatrywał się chwilę Spearowi, po czym schował broń i zaczął się głośno śmiać. - Haha, tak jak myślałem! Po krótkiej chwili maniakalnej głupawki trochę się uspokoił, a następnie ponownie zapalił cygaro. Zaciągnął się, po czym zaczął mówić. - Jesteś dokładnie tak samo głupi, na jakiego wyglądasz. Myślałeś że do Ciebie strzelę? Hehe. Znowu się roześmiał. - To do prawdy żałosne, co Crystal zrobiła z wami. Uważacie się za lepszych od nas, a stosujecie dokładnie te same metody co my kilkadziesiąt lat temu. A najlepsze jest to, że nawet nas wyprzedziliście! Nawet FOL nie traktował waszych pobratymców w podobnie bestialski sposób. Uśmiech zaczął powoli zanikać z jego twarzy. - Sam fakt posiadania tego. Dotknął się kopytem w róg. - Nie czyni z was nikogo lepszego od kucy ziemnych czy pegazów, sytuacja prawie identyczna do rasizmu na Ziemi. Wasza imperatorka przerobiła jednorożce na istoty równie parszywe co my ludzie, tak samo się zachowujące a nawet gorzej. No ale sądząc po twoim tępym wyrazie pyska nie jesteś w stanie tego zrozumieć. Ponownie się zaciągnął. - Siedząc w pierdlu w Canterlocie przydzielono mi gwardzistkę-opiekunkę, kuca ziemnego, Golden Heart. Z początku traktowałem ją jak każdego innego kuca, ale potem... trochę zmieniła moje spojrzenie na waszą rasę. Już zaczynałem się do was przekonywać, a tu nagle pojawiła się Crystal. Do tej pory... Wyjął cygaro z ust, po czym wgniótł je mocno w ziemię. - Pewnie ją zabiliście, albo zniewoliliście. Zapewniam cię, że jeśli z waszej strony stała się jej krzywda, to pozarzynam każdego z was. Celestia pewnie nie będzie miała nic przeciwko, bo takie ścierwa jak wy zniszczyły całą reputację rasy jednorożców. Cofnął się pod ścianę, po czym zamknął oczy. Z jego wyrazu pyska można było wyczytać mieszaninę smutku i zdenerwowania. Po chwili jednak ponownie zbliżył się do Speara. - Jak chcesz walczyć, to proszę bardzo, zasady jednak są takie, że nie korzystamy z magii, bijemy się tylko tym, co dała nam matka natura. Wygrany zadecyduje o losie przegranego, więc jeśli wygrasz możesz mi nawet nasrać na głowę. Peace Order Trzymał się grupy póki co milcząc, starając się skupić na ochronie Lance'a i Pearl. Dawn Spark Przesłuchałem tego, co gwardzista miał do powiedzenia, a następnie po krótkiej chwili odpowiedziałem. - Jeśli taka jest tego cena niech i tak będzie, bezpieczeństwo Cesarzowej jest jedynym, co ma w tej chwili znaczenie. Obejrzałem się na drzwi zaglądając, czy nikt nas nie obserwuje. - A więc na czym będzie polegał dzisiejszy test? Kolejny próbuje zniechęcić, co z nimi jest nie tak?
  25. Mizanth

    Sand Storm / Peace Order Peace chciał zignorować sytuację, jednak znając impulsywność Sanda podszedł do niego inicjując dialog. PO - Nie prowokuj ich, tkwimy w tym razem, powinniśmy unikać konfliktów. Sand zaciągnął się cygarem udając, że nie słyszy, po czym wypuścił dym i spojrzał uśmiechnięty na swojego rozmówcę. SS - Póki co jedynymi prowodyrami konfliktu są: Zaczął wskazywać kopytem, najpierw pokazał na Spear'a. SS - Ten przygłup, i... Następnie wskazał Batty. SS - I ta... em... edgy Panienka? Na pysku Peace'a pojawił się wyraz poirytowania. Sand uśmiechając się wyjął detonator. SS - Dobra dzieci, koniec głupotek, trzymajcie się mocno. Wcisnął guzik. Po krótkiej chwili dało się wyczuć lekkie trzęsienie ziemi. SS - Hehe, jak mała atomówka. No idźcie, miało to posłużyć do naszej ucieczki stąd, ale skoro chcecie zamknąć świątynię to bardziej się przyda w tym właśnie celu. Order zbliżył się do grupy, a Sand za pomocą magii przygasił cygaro, schował je do kieszeni, a następnie wyjął rewolwer. Gdy grupka oddaliła się kawałek zrobił się poważniejszy, zwracając wzrok w kierunku Speara. Wycelował bronią w jego kierunku. SS - Nie podobasz mi się. Dawn Spark Budząc się usłyszałem rozmowę moich współtowarzyszy. Masa myśli pojawiła się w mojej głowie, jednak czas na zastanowienie skończył się, gdy ktoś mnie zawołał. Wstałem z łóżka, rzucając jeszcze na szybko w ich stronę. - Nie stanowi zagrożenia. Jeśli jednak któremuś z was wpadnie do głowy pomysł na zrobienie jej czegokolwiek bez mojej wiedzy... Na moim pysku pojawił się ponury wyraz. - Wiecie, jak to się skończy. Nie mówiąc nic więcej odwróciłem się w kierunku wyjścia, a następnie wyszedłem z pomieszczenia, po czym zamknąłem doń drzwi.
×
×
  • Create New...