Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Mizanth

Brony
  • Content Count

    0
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Mizanth

  1. Mizanth

    Peace Order W dalszym ciągu obserwował Lance'a. - Nie mam jak im przekazać tej informacji, jedyne co byłem w stanie wysłać to sygnał sos, nasza komunikacja ma ten mały problem, że większe skupiska magii powodują drastyczne cięcia zasięgu, no ale dzięki temu przynajmniej nie da się nas namierzyć. Tutaj nie chodzi o brak zaufania, po prostu nie przewidziałem tego rozwoju sytuacji. Czy Batty będzie w stanie przekazać im jakieś bardziej szczegółowe informacje? Moi towarzysze są doświadczeni w boju, więc możliwe że wpadną na jakąś metodę walki z tymi stworami. Spojrzał na Pearl. - Przepraszam, nawet jeśli nie czuję się winny to chociaż tyle wam się ode mnie należy. Następnie skierował wzrok w kierunku Fire. - Odnośnie technologii... wybacz że to mówię, ale wasze uzbrojenie nie są nam potrzebne, jesteśmy na bardzo zaawansowanym stadium opracowywania broni, która może pozwolić się nam odkuć ze strat i wypchnąć rojalistów z naszych terenów. Problem tylko polega na tym, że musimy dogadać się z resztą, aby nie wchodzić sobie w drogę. Dowództwo do tej misji wybrało mnie z racji na jak by to określić... przyjacielskie relacje z Equestrianinami? Chyba widzicie, że nie zionę do was nienawiścią, i mówię tu w szczególności o Spearze. Zmarszczył brwi czekając na odpowiedź. Sand Storm Kiedy Sand zakładał ładunki przy wejściu żołnierze trwali w gotowości do strzału. Po wyrazach pyska można było ujrzeć brak zrozumienia sytuacji. Czy Szwadrony tutaj są? Jeśli to co mówił PO i nieliczni ocalali jest prawdą, to mają ogromny problem. Dobra, to ostatni. Miejmy nadzieję, że te zapalniki zadziałają. Po założeniu ładunków wycofał się na wzgórze, a następnie zaczął czytać jakieś sprawozdania. - Dowódco, co to za nowe bombki? Przerwał czytanie spoglądając na pytającego. - Sproszkowane kryształy z pentrytem. Magiczny materiał, coś porównywalne do naszego grafenu, tylko że z kilkukrotnie większym potencjałem. Chociaż trochę Boskiej pomocy. - Um... czyli coś w stylu mocniejszej bomby? - Tak, do tego gwałtownie uwalniającej spore ilości magii, nie jest to co prawda rozczepienie porównywalne do atomowego, jeszcze nie jesteśmy na tym poziomie ale dalej potrafi mocno kopnąć. Nie słysząc już więcej pytań wrócił do czytania. Mówił cicho pod nosem. - Czyli mamy dogadać się z buntownikami, ciekawe. Mam nadzieję, że po wszystkim uda nam się przejąć władzę i odzyskać co nasze. A może by tak dogadać się z Celestią, może odeśle nas z powrotem? Może to test wiary? Widząc spojrzenia żołnierzy uśmiechnął się. - Wracać do roboty. - Tak jest! Dawn Spark Ponownie ujrzałem stwora. Wydaje mi się, że pół godziny już minęło, chociaż w tak skrajnych warunkach mogło to być równie dobrze kilka minut. - Ta gra na czas chyba nie jest tego warta. Postanowiłem wyczekać moment ataku, możliwe że za ścianą znajduje się rzeka ognia. Coś co go usmaży. Wystrzeliłem mieczem w kierunku paszczy potwora, chyba wbił się gdzieś głęboko gdyż stwór wydał z siebie jakiś nienaturalny krzyk. Następnie po chwili ruszył z impetem w moją stronę, po czym wyteleportowałem się za niego i strzeliłem zaklęciem przebijającym o maksymalnej mocy w kierunku ściany licząc na to, że stwór spłonie. Następnie zacząłem uciekać w przeciwnym kierunku, przy okazji trafiając kolejnym zaklęciem w sufit i kolejny raz blokując wejście gruzem. Byłem już skrajnie wyczerpany, wszystko albo nic.
  2. Mizanth

    Peace Order Po usłyszeniu pytania od Fire zorientował się, że ekipa ratunkowa dotarła na miejsce. Oni też mają komunikację bezprzewodową? Myśląc krótką chwilę nad odpowiedzią postanowił się odezwać. - Rzeczywiście Spear musiał przyuważyć to, co robiłem na panelu. Nie spodziewałem się, że zdobędę zasięg, a nie chcąc wywoływać paniki postanowiłem go spławić. No ale zaczynając od początku: wiedząc, że podzieleni nie mamy szans przeciwko Crystal wysłano mnie na pertraktacje z pozostałymi frakcjami opozycyjnymi. Jako iż uważamy, że gorzej być nie może postanowiliśmy się dogadać. Tutaj wpadłem po drodze, gdyż badania geologiczne wykryły spore ilości kryształów znajdujące się mniej więcej w tym rejonie. Problem jest jednak taki, że jak widać duże ilości tego materiału przyciągają różne śmieszne stwory. Chwilowo przycichnął, łapiąc więcej powietrza. - Po wynosinach lojalistów miałem przyjrzeć się sytuacji, ale nie tylko nas zainteresowało to miejsce. Wezwałem wsparcie, które wyjątkowo szybko się pojawiło. Nie mamy zamiaru wam w niczym przeszkadzać. Dalej zastanawiam się co ze Spearem, ale jeśli wszystkim uda się stąd wydostać to wolę oddać go Pearl do niańczenia. Pod warunkiem, że nie zaatakuje nikogo z naszych. Znowu zwrócił wzrok w kierunku Lance'a, dalej siedząc obok. - Nie mam nic więcej do dodania. Pozwólmy panience Pearl odpocząć, a po wszystkim spadamy stąd. Sand Storm Gdy Batty wymierzyła w ich kierunku dwie baterie artylerii przeciwlotniczej skierowały lufy w jej stronę, natomiast kuce z lornetkami dalej stały w tych samych pozycjach. - Co robimy? - Czekać, raczej nie będzie strzelać. Sand podniósł pudełko, po czym przeczytał list. - Dobra, chyba się do tego zastosujemy. - O co chodzi? - Nie wtrącamy się, pilnujemy drzwi. Jeśli wyjdzie stąd coś groźniejszego możecie strzelać bez rozkazu. Cofnął się do namiotu z zapasami, zapakował kilka paczek do juk, a następnie wrócił na stanowisko. - Ubezpieczać mnie, nie marnujmy więcej czasu. Rozłożę przy wejściu materiały wybuchowe, raczej nam to nie zaszkodzi a możliwe, że i pomoże. Użył zaklęcia kamuflującego, po czym powoli ruszył w kierunku bramy. Dawn Spark Im niżej schodziłem, tym więcej znajdowałem szkieletów. Może zejście było błędem? Zresztą nieważne, nie ma czasu na dłuższe rozważania, możliwe że tam będzie więcej miejsca. Słyszałem stwora zbliżającego się w moim kierunku, jednak dzięki poprzedniemu ruchowi zwiększyłem dystans od niego. Mimo chwilowego poczucia bezpieczeństwa byłem w pełnej gotowości do ataku. Schodząc na niższe rejony jaskini czułem coraz większy gorąc.
  3. Mizanth

    Peace Order Po wszystkim spojrzał na Pearl lekko mrużąc oczy. - Zabawne, mógłbym powiedzieć to samo. Szkoda, że nie było ciebie w okolicy tego dnia, gdy przechodziłem przez wioskę wymordowaną przez Szwadrony, możliwe że wtedy zmieniłabyś zdanie. Ale nie zamierzam cię tutaj indoktrynować, odpocznij, zasługujesz na to. Po chwili dodał. - Nie jesteśmy wrogami, walczę tylko z tymi złymi. Wygrzebał z zapasów trochę materiału. Część złożył w rulon i podłożył pod głowę Lance'a, a drugą go okrył. Następnie usiadł obok niego. - Będę go miał na oku, chłopaki na straży poradzą sobie beze mnie. Sand Storm Obserwując bazę zauważył jakiegoś opancerzonego kucyka. - A co to za maszkaron? Kilku żołnierzy obok również przypatrywało się bazie z lornetkami. Jeden z nich postanowił się odezwać. - To co robimy? Możliwe że trzymają go jako zakładnika, lecimy go odbić? Odłożył lornetkę na bok. - Nie, musimy obserwować i czekać na okazję. Feath... um, John? Przeleć nad tym czymś i daj mu znać, że tu jesteśmy i nie mamy wrogich zamiarów. Na razie. - Tak jest, sir! - Poczekaj jeszcze chwilę. Podniósł magią pusty cylindryczny pojemnik, następnie wziął kawałek papieru i napisał na nim szybką notatkę. Tutaj Sand Storm, kapitan FOL-ZSI Nie mamy złych zamiarów, jesteśmy w stanie zaoferować pomoc/zapasy w zamian za potencjalną pomoc w uwolnieniu kuca zwanego Peace Orderem. Nie gryziemy. Zapraszamy do kontaktu, wzgórze obok. Następnie włożył wiadomość do pojemnika, który przekazał pegazowi. Ten wzbił się w powietrze, po czym zniżając lot rzucił Batty przesyłkę pod nogi. Następnie zatoczył koło i wrócił na pozycję. Dawn Spark Wyczekałem moment, w którym stwór znalazł się dostatecznie blisko, po czym wystrzeliłem w jego kierunku mocnym zaklęciem eksplodującym. Następnie teleportowałem się kawałek dalej. Spora część jaskini zawaliła się za mną, przygniatając stwora oraz blokując wejście do miejsca, w którym się znajdowałem. Po wszystkim ruszyłem w stronę, z której wydobywał się żar. Obawiam się, że ta istota za chwilę się przebije przez gruzy i ruszy w moim kierunku. Ponadto wydaje mi się, że będę w stanie ją pokonać za pomocą tego, co znajduje się na dnie. Robiło się coraz goręcej. Mimo warunków nie odczuwałem strachu, jedynym na czym byłem skupiony był fragment zbroi oraz szansa na spotkanie Cesarzowej. Tylko to się teraz liczy.
  4. Mizanth

    Peace Order - Zrobione. Podbiegł do miejsca z zapasami, gdzie wygrzebał dwa kawałki materiału. Następnie położył je na skrzynkę, polał pierwszą lepszą cieczą z butelki po czym pierwszą położył na głowę Lance'a, a drugą przełożył z pyska na kopyto i zaczął ścierać pot z czoła Pearl. Nie odzywał się, na wszelkie pytania odpowiadając tylko skinieniami głowy. Nie chciał jej przeszkadzać w próbie ocalenia życia swojego przełożonego. Dawn Spark Dobra, jest tu gorąco. Pierwszy minus. Drugi minus: to gdzieś pod ziemią, gdzie mam ograniczone zdolności manewrowe. Trzeci minus. Gdzieś na dole stoi stwór, który mógłby rozszarpać mnie na strzępy, tego wolę uniknąć. Użyłem na sobie zaklęcia kamuflującego ukrywając się za skałą. A więc wytrwać pół godziny. Zaklęcie neutralizuje wszelkie ślady mojego istnienia. Problem tylko jest taki, że istoty wyczulone na magię, podobnie jak Autor mogą to wykryć. Strzelam raczej, że ta istota też jest w stanie to zrobić, w przeciwnym wypadku by mnie tutaj nie rzucali. Zacząłem skupiać energię w rogu. Miecz leżał obok, gotowy w razie czego do wystrzelenia z maksymalną siłą w stronę przeciwnika. Czekałem na to, co za chwilę miało nadejść. Sand Storm / wsparcie Drużyna rozłożyła się wokół wzniesień otaczających bazę. Nikt nie miał zamiaru wchodzić do środka; jeżeli nie było tutaj ostrego zagrożenia, to major powinien był dać sobie z tym radę, tak jednak się nie stało. Dwie kopie poczwórnego radzieckiego działa azp-23 były rozstawione na dwóch wzniesieniach. Były dobrze ukryte, podobnie z jednorożcami je obsługującymi. Kawałek dalej znajdował się prowizoryczny obóz, złożony z kilku namiotów. W środku jednego z nich Sand Storm przeglądał zapasy. - Po cholerę mi taka amunicja, prosiłem o przeciwpancerną a co dostałem? Wszystko przeciwko nam, jak zwykle zresztą. Uderzył się w czoło. Efekt był wiadomy, trafił w róg co mocno go zabolało. - Nosz... Do namiotu wszedł pegaz, zasalutował. Wszyscy nosili podobne uniformy, jednak jego posiadał na sobie więcej elektroniki. - Sierżancie, zakończyliśmy obserwację celu. Zauważyliśmy dziwne ślady aktywności, jakieś stwory. Po chwili ciszy odezwał się. - Przygotować działa do strzału, wycelować je w wejście do bazy. Jeżeli zauważycie cokolwiek nieprzypominającego kuca strzelać bez rozkazu. Pamiętajcie, że przez kwatermistrza dostaliśmy amunicję zapalającą. Jedyne co nas ratuje w tej sytuacji, to kaliber i ogień. Pegaz spojrzał pytająco. - Nie wchodzimy do środka? Musimy jakoś go wyciągnąć z tego bagna, podobno misja majora jest priorytetowa. Jednorożec zmarszczył brwi. - Póki co czekamy na okazję, nie podoba mi się to, z czym mamy tutaj do czynienia. Uderzymy, jeśli nic się nie stanie. - Tak jest, sir! Pegaz ponownie zasalutował, po czym wyszedł z namiotu. Sand skończył przegląd amunicji, po czym zabrał ze sobą kwadratowy pakunek o niewielkich rozmiarach. - Kolejny prototyp. Sporo możliwości przed nami, jednak ile to warte w obliczu utraty człowieczeństwa. Czy Bóg nas rzeczywiście opuścił? Może będzie okazja do sprawdzenia siły rażenia tego cacka. Wyszedł z namiotu, którego pilnowała dwójka gwardzistów. Następnie ustawił się na wzgórzu obok jednego z dział, po czym wyjął lornetkę i zaczął obserwować wejście do bazy.
  5. Mizanth

    Peace Order Nie zdążył zareagować na to, co się wydarzyło przed chwilą. Błyskawicznie podbiegł do Speara. - Teraz się doigrałeś, obiecałem ci coś. Zbliżył się do ogiera od boku, po czym ogłuszył go mocnym uderzeniem w tył głowy. - Nie będziemy ginąć bez powodu, a ten osobnik bardzo skutecznie do tego dążył. Następnie podbiegł do leżącego Lance'a. Był pewny, że bez medykamentów Batty jego dni są policzone. Usiadł przed nim, po czym oparł jego głowę o kopyto. - Dziękuję, towarzyszu. Następnie zwrócił się do Pearl. - Czy jesteś jakoś w stanie pomóc? To... wygląda bardzo poważnie. Oddech jednorożca był bardzo płytki, zupełnie jakby uciekało z niego życie. Dawn Spark To teraz kolejne starcie z potworem. Chyba nie dane mi jest odpocząć, ale widząc nagrodę wiedziałem, że wysiłek jest tego wart. - Dobra, zróbmy to. Przygotuj się, za taki prezent raczej nic łatwego cię tam nie spotka. Chociaż po wczoraj powinieneś z łatwością dać sobie radę. Podniosłem magią miecz, po czym przeszedłem przez trzeci portal. Trzeba wytrwać. Głos zaczął dopingować, coś nowego.
  6. Mizanth

    Peace Order W końcu postanowił się wtrącić. Podszedł do ekipy, po czym zaczął. - Pani wybaczy, ale tak jak mówią towarzysze Spear jest... lekko upośledzony. Pewnie chciał się popisać ale coś mu nie wyszło. Nie po raz pierwszy zresztą. Zaśmiał się. - Jeśli mimo tego nasze słowa Pani nie przekonują to prosiłbym o odstawienie porachunków na później, jak już się stąd wydostaniemy. Wybuchy agresji mogą jedynie nam w tej sytuacji zaszkodzić. Spojrzał w stronę szybu. - Mam nadzieję, że Panienki sobie poradzą. Szkoda byłoby je stracić, mają ogromny potencjał. Dawn Spark - Tak jest sir! Tym razem szykują coś obrzydliwego. Ciekawe co to może być. Spojrzałem na ślad wyryty na kopycie. - Crystal. W jakim miejscu teraz bym się znajdował, gdyby nie Ona? Zdając sobie sprawę, że mówiłem na głos przemówiłem do towarzyszy. - Te sny to raczej normalka. Pewnie Gwardziści również je mają. Cesarzowa porozumiewa się przez nie z nami. Zastanawia mnie tylko dlaczego marnuje na nas wszystkich czas, skoro tylko garstce się uda to przetrwać. Posprzątałem na szybko przestrzeń wokół łóżka. - Ciekawy sen, Mighcie. Kto wie, może kiedyś sytuacja się odwróci i to ty pomożesz mnie? Czas pokaże. Otworzyłem drzwi kierując się w stronę areny. - Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Mam nadzieję, że się z tym wszyscy zgadzamy. Razem jesteśmy silniejsi. Kawałek dalej dotarłem na miejsce. Reszcie się chyba nie spieszyło, gdyż przybyłem tutaj jako pierwszy. Głos coś ostatnio mało gada, ciekawe co planuje.
  7. Mizanth

    Peace Order Przyglądał się zaistniałej sytuacji z ciekawością. Już powoli miał się wtrącić między tę dwójkę, jednakże po wspomnieniu przez Spear'a o Spike'u, a raczej sposób w jaki to zrobił powstrzymało go od tego. Zobaczymy co ten smok potrafi. Mam nadzieję, że solidnie go drapnie. Przy okazji da mi pretekst do małego naprostowania tego idioty. Ponownie spojrzał na panel. Zasięg ponownie zniknął, jednak okno powiadomień pokazało fajeczkę - wsparcie jest w drodze. Dawn Spark Gdy świetlista postać pojawiła się przede mną wiedziałem, że Cesarzowa ponownie pojawiła się w śnie. - Zgadzam się. Nie Pani, nie mam więcej pytań. Liczę na to, że Cię nie zawiodę. Po tych słowach wyrwało mnie ze snu. Co dziwne wszyscy budzili się o tej samej porze, zupełnie jak gdyby nas cykl był sterowany z zewnątrz. Wstałem z łóżka i wyprostowałem się. Po chwili usłyszałem pukanie do drzwi. Jako iż wstałem pierwszy to zbliżyłem się do nich, aby wpuścić gościa do środka. Ciekawe co dzisiaj nam przyszykowali. Plan na dzisiaj - zdać trening i poprosić o przepustkę.
  8. Mizanth

    Peace Order Przyglądał się sytuacji ze zdziwieniem wymalowanym na pysku. Raz, decyzja podjęta na prędce. Dwa, ciekawe, czyje wojska spotkają jako pierwsze. Wsparcie nie powinno być daleko. Dawn Spark Przyglądałem się ludzkiemu miastu. Był to widok całkiem imponujący, jednak doskonale pokazywał, ile warta jest ta cała ludzka cywilizacja. Marnowanie zasobów, zatruwanie środowiska, hałas, chaos i wyzysk. Ruszyłem przed siebie rozglądając się wokół i słuchając głosu. Po pierwszym śnie czar jego wyjątkowości jednak prysnął - wszyscy pozostali doświadczali tego samego. - Widocznie zbyt krótko ich obserwowała. Ewentualnie żyła złudną nadzieją, że ich zbawi, uratuje. Że uda nam się ich przekonać do naszego, pokojowego trybu życia. Zatrzymałem się w centrum wielkiego skrzyżowania. - Zniszczyli nasz dom. Sprowokowali zaistniałą sytuację, zaczęli stanowić zagrożenie i uważam, że powinniśmy się ich w jakiś sposób pozbyć. Pani chyba myśli podobnie, dlategoż zdecydowałem się wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Spojrzałem w górę. - Moja Pani, słyszałem, że odwiedzisz igrzyska w Las Pegazus, tam też chcę się udać. Moje pytanie jest następujące: czy również przeczuwasz, że coś złego się wydarzy? Zbyt wielu zdaje sobie sprawę z twojej obecności na tym wydarzeniu. Czy jesteś gotowa na to, co może się wydarzyć? Mogę Ci obiecać, że zrobię wszystko, aby nie stała ci się krzywda.
  9. Mizanth

    Peace Order Widząc brak skutków swoich prób spojrzał na Speara. - Nie przesadzaj, ale w sumie... Możesz ją lekko kopnąć prądem, tylko jej nie skrzywdź. Odsunął się na bezpieczną odległość. - No cóż, skoro jedyną opcją na jej obudzenie jest coś silniejszego, to niech tak będzie. Miejmy to już za sobą. Patrzył na gwardzistę, czekając aż spróbuje obudzić smoczycę. Był ciekaw, czy w zamian za próbę obudzenia nie dostanie kulą ognia. Lepiej on niż ja. Dawn Spark Zaśmiałem się razem z resztą. - Cesarzowa nawet na nas nie spojrzy, ale... coś czuję w kościach, że skoro my o tym wiemy, to pewnie wiedzą o tym wszyscy. Obawiam się, że któryś z naszych przeciwników spróbuje zagrozić jej życiu. Jest przepotężna, ale mimo to nie uważam, że powinniśmy lekceważyć przeciwnika, ludzie mimo ich głupoty i bezwartościowości dzięki swojej pomysłowości stanowią poważne zagrożenie. Nie mówiąc o podmieńcach lub gryfach. A kto wie, może w takim wypadku uda nam się zaimponować Crystal i szybciej dostać do szwadronów? Tak czy inaczej jutro na szkoleniu spróbuję przekonać dowódcę o zezwolenie na wyjazd. Następnie skierowałem wzrok na Mighta. - Naszym przeciwnikiem był najpotężniejszy gwardzista, tak swoją drogą. Z tego co wiem spisuje wszystkie książki o czarnej magii, do tego potrafi porozumiewać się jakimś nieznanym językiem. Ciekawy przypadek, nie ma co. Wydaje mi się, że już dawno przestał być normalnym jednorożcem, gdyby dalej był na poziomie naszym lub żołnierzy szwadronu z pewnością Cesarzowa nie wybrałaby go na swojego protegowanego. Might ma rację, a wam radzę uważać na występki podobne do naszego, bo może się to skończyć boleśnie. No cóż, do jutra. Odłożyłem książkę po czym położyłem się spać.
  10. Mizanth

    Peace Order Co za irytujący typ. - Dobra, ja pójdę skoro to taki wielki problem. Zbliżył się powoli do smoczycy, po czym zaczął ją lekko szturchać, mówiąc spokojnym głosem, jak gdyby budził dziecko ze snu. - Pora wstawać. No dalej, nie ociągamy się, już wystarczy. Dawn Spark Dalej czytając zacząłem odpowiadać na pytania. - No więc tak. Pojedynkowaliśmy się z gwardzistą, co było karą za lekkie oszukiwanie. Might miał tyle szczęścia, że zszedł po pierwszym ataku. Skrócić to można do tego, że jeśli będziemy łamać reguły to skończy się dostaniem oklepu po pyskach. Ziewnąłem. - Słyszał któryś z was jak można dostać przepustkę na kilka dni? Muszę dostać się na ważne wydarzenie w Las Pegasus, które wkrótce się odbędzie. W zamian za pomoc eee... służę radą pod warunkiem, że nie będzie ona polegała na zbytnim ułatwieniu wam życia. Po tym pojedynku trochę zajmie mi dojście do siebie. Wstałem z łóżka podchodząc do śpiącego towarzysza. Zapaliłem lekko róg. - Nie marnujmy czasu na czekanie. Wstajesz. Poraziłem Mighta słabym promieniem elektrycznym w celu obudzenia go. Chyba podziałało, gdyż odskoczył gwałtownie na bok. - No śpioszku, jakoś udało nam się wydostać. Zadowolony?
  11. Mizanth

    Peace Order Przysłuchiwał się rozmowie obserwując jej uczestników. Znając życie buntownicy schowali gdzieś jakieś drobne zapasy napalmu, może rzeczywiście uda się przebić. Czyli raczej damy radę się przebić. Ciekaw jestem, czy Siły Interwencyjne dotrą na czas - przyda się ktoś do osłaniania odwrotu. Pytanie tylko co zrobić z tym osobnikiem? Jego głupota może być bardzo niebezpieczna. Dawn Spark Po otrzymaniu uderzenia od Autora nie nastąpiło nic więcej. Zostałem wyjątkowo łagodnie potraktowany. - Tak jest sir, zapamiętam. Dziękuję za interesujący pojedynek. Obolały ukłoniłem się ponownie, po czym jakimś cudem udało mi się podnieść Mighta magią. Wyszedłem z pomieszczenia i udałem w kierunku naszej kwatery. Było to doprawdy ciekawe przeżycie, wytrzymać tak długo w walce z najpotężniejszym członkiem gwardii. Najpewniej tkwi we mnie spory potencjał, tylko jak go wykorzystać? Dotarłem do pomieszczenia, po czym wszedłem do środka. Położyłem Mighta na jego łóżku, samemu przemywając głowę wodą. Nie czekając na pytania towarzyszy zacząłem. - Dostaliśmy spory wycisk, ale chyba udało nam się... udało MI się wyjść z tego cało. Mój kamrat niestety dostał pierwszy. Nie dziwię się, że nie dał rady - z czymś takim nie mieliśmy jeszcze do czynienia. Użyłem magii do wyleczenia ran. - W sumie jak na karę to było całkiem nieźle. Ciekawe, co on ma do powiedzenia. Po wszystkim wskoczyłem na łóżko, wyciągnąłem kolejną książkę i zacząłem czytać. Muszę przyznać, że spisałeś się całkiem nieźle. Może będą z ciebie... jednorożce?
  12. Mizanth

    Peace Order Zaczął zastanawiać się, co zrobić dalej. Jeżeli pozwoli gwardzistom znaleźć pomoc to bardzo możliwe, że cała reszta zostanie aresztowana lub też zginie. Najlepszą opcją byłoby przytrzymanie ich tutaj aż do momentu dotarcia wsparcia - wtedy szanse przetrwania wzrosną. A teraz pytanie: czy pozwolić ich przywódcy iść, tym samym skazując go na śmierć ale równocześnie ratując nasze tyłki, czy puścić Speara, który jeśli się przedrze ściągnie ogon, który z pewnością nas wykończy. - Czyli mamy kilka opcji: albo pojawią się tutaj proequestriańscy buntownicy, którzy zrobią porządek z nami i lojalistami. Przybędą gwardziści, którzy postanowią nas zaaresztować i zamordować albo moi, którzy za brutalność rozszarpaliby lojalistów na strzępy. Ciekawy wybór, naprawdę. Zatoczył krótkie kółko wokół zgromadzonych. - Najlepsze co możemy zrobić, to próba wybicia się stąd na własną rękę, wtedy rozeszlibyśmy się w spokoju tam skąd przybyliśmy. Równocześnie zmniejsza to nasze szanse na przeżycie, gdyż jest nas tu mało. Do prawdy żałosna sytuacja. Rozejrzał się po pomieszczeniu. - Ale wy zapewne lepiej wiecie o czym zadecydujecie, toteż już się nie wtrącam. Wracam do pilnowania wejścia. Wrócił po broń, po czym ponownie stanął przed bramą obserwując dalszy ciąg wydarzeń. Dawn Spark Autor zaczął manipulować moimi zmysłami. Wycofałem kopię i pozbyłem się niewidzialności. - Ano tak, zapomniałem przecież o tym małym szczególe. Widząc cienie pędzące w moją stronę zaatakowałem je słabszym promieniem, nie było problemów z ich zniszczeniem jednak wiedziałem, że nie tędy droga. - Akurat chwilę temu przechodziliśmy przez coś podobnego. Ciekaw jestem, czy ponownie uda się skontaktować z tymi istotami. A tak poza tym to bardzo szanuję za ciężką pracę w postaci napisania tych wszystkich książek. Widząc Pańskie zasoby wiedzy i mocy widzę, że Cesarzowa jak zwykle się nie myliła. Wiedząc, że za chwilę przegram postanowiłem zamknąć oczy i skupić cała resztę posiadanej energii. - Chociaż próbowałem, czyż nie? Może następnym razem będzie lepiej. Czując, że nie stać mnie na więcej wybiłem się w górę, po czym powtórzyłem zaklęcie, którym zostałem wcześniej trafiony przez przeciwnika. Nie miało ono takiej samej siły, ale i tak było to całkiem solidne uderzenie. Wylądowałem na podłożu. Byłem wyczerpany ale mimo wszystko stałem na wszystkich kopytach. Tym razem już bez żadnych sztuczek ukłoniłem się. - Z mojej strony to by było na tyle, przedstawienie skończone. Czując w dalszym ciągu efekty manipulacji umysłem postanowiłem się im poddać. Trwałem tak sztywno w tej pozycji czekając na to, co miało się za chwilę wydarzyć.
  13. Mizanth

    Peace Order Po słowach lojalisty wstał powoli udając, że dopiero się obudził. - Nawet odespać nie dasz kretynie? Ziewnął, po czym zbliżył się do nich zostawiając broń przy skrzyniach. - Jeśli dobrze usłyszałem, to Pani towarzysz zaczyna siać panikę. Nie wiem co wam nagadał, ale mogę przysiąc, że z mojej strony nic wam nie grozi. Reszta jak sądzę myśli w ten sam sposób. Następnie spojrzał poddenerwowany na Speara. - Przysięgam, że jeśli jeszcze raz zaczniesz wywoływać zamęt, przez który stwarzasz zagrożenie życia nas wszystkich, to wezmę tę lancę i wbiję w ten twój pusty łeb. Spojrzał na rękaw. - Kombinezon ma wbudowane funkcje monitoringu funkcji życiowych, tym razem sprawdzał sen. Sen, który zniszczyło mi wspomnienie tego, co Szwadrony Śmierci zrobiły w wiosce pełnej cywili. To potwory, a ty wspierając je jesteś kimś na podobnym poziomie, co wcale nie zwiększa mojego szacunku do ciebie. Podoba ci się mordowanie bezbronnych, prawda? Zbliżył się do niego na bardzo krótką odległość. - Jeżeli przez ciebie zginie choć jeden kucyk, to cię zabiję. Natychmiastowo. Nie pozwolę, aby taka kupa gówna spowodowała śmierć kogokolwiek, rozumiesz?! Mam na myśli wszystkich, z twoją ekipą włącznie. Twoja Cesarzowa zrobiłaby dokładnie to samo co ja, z tym że zamiast stosować ostrzeżenia zrobiłaby to bez mrugnięcia okiem. Może w pewnych aspektach ma rację. Odsunął się kawałek, z trudem powstrzymując od uderzenia oponenta. Dawn Spark Ups, chyba się zdenerwował. Nie mając dużo czasu na myślenie postanowiłem użyć pola siłowego, z większym natężeniem na tyły, aby jak najbardziej zamortyzować uderzenie w ścianę. Trafienie zniszczyło kopie, a mnie całkiem mocno sponiewierało. Czułem ból oraz zauważyłem krew, która zaczęła spływać mi po prawej stronie głowy, zmniejszając widoczność. Nie poddam się - Ha... Ha... Niby śmiech, ale bez emocji. Byłem ciekaw, co Autor jeszcze może zrobić. Utworzyłem kolejną kopię, próbowałem więcej, ale nie dałem rady. Zamieniłem się miejscami z klonem, po czym użyłem zaklęcia niewidzialności i zbliżyłem do niego. Kopia skuliła głowę, po czym przemówiła moim głosem. - Nie jestem godzien walki z taką potęgą. Poddaję się, niech Nasza Pani ulituje się nade mną. Stanąłem kawałek dalej, gromadząc w rogu energię i przygotowując się do oddania strzału. Jeśli teraz nie wyjdzie to jedynym co mi zostanie będzie prawdopodobnie unikanie ciosów do momentu, aż wreszcie zostanę trafiony.
  14. Mizanth

    Peace Order Ciągle słuchając obrócił się na drugi bok. Ponownie spoglądając na panel dostrzegł, że urządzenie złapało sygnał. Potwierdził wysłanie sygnału ratunkowego, po czym wrócił do poprzedniej pozycji. Chwilę to potrwa, ale wsparcie powinno dotrzeć tutaj w czasie nie dłuższym niż kilka godzin. Jeśli nie uda nam się stąd wydostać na własną rękę, to wsparcie powinno być w stanie to uczynić. Zastanawiam się tylko, czy lojaliści będą stawiać opór. Mam rachunki do wyrównania z jednym z nich. Czekał na dobry moment, aby wstać. Wydawało mu się, że ekipy buntowników oraz najemników nie będą przeszkadzać w przeprowadzeniu operacji. Dawn Spark Wyeliminowanie najsłabszego ogniwa, aby być w stanie szybciej pozbyć się większego zagrożenia. Racjonalne. - Ma to sens. Zamieniłem się pozycją z klonem. Ten po kopnięciu przez przeciwnika eksplodował. Nie chcąc zostać wziętym z zaskoczenia stworzyłem kolejne 3 klony rozmieszczone po całym pomieszczeniu. Widząc to, co stało się z Mightem wiedziałem, że żadna tarcza nie jest w stanie zablokować ataków Autora. Mimo wszystko nie poddam się, nie po to tutaj wylądowałem. Dwie kopie wykonały iluzję bariery. Miałem nadzieję, że oponent złapie się na tę sztuczkę - ćwiczyłem nad tym czarem wystarczająco długo, aby być w stanie stworzyć prawie idealne podróby mojej własnej osoby. Wtem klon bez bariery, ja oraz drugi wypowiedzieliśmy po kolei słowa, które usłyszałem będąc w umyśle Mighta. - Gragrt araka seran. Czekałem na kolejny ruch przeciwnika, będąc przygotowanym na kolejny unik. Zabawa w kotka i myszkę: skoro nie mam szans w ofensywie, to spróbuję bronić się jak najdłużej.
  15. Mizanth

    Peace Order Koszmar wyrwał go ze snu. Rozejrzał się dyskretnie po okolicy. Widząc, że wszystko dalej jest w porządku zamknął oczy i nasłuchiwał najprawdopodobniej czekając na moment, w którym ten kretyn ich zaatakuje. Nie miał problemów z resztą ekipy lojalistów, ale w tym przypadku nie miałby żadnych wyrzutów sumienia, gdyby zginął. Dalej lekko się dygotał. Koszmar często powracał, różniąc się zwykle kilkoma szczegółami. Nie chciał, aby podobny los spotkał jego bliskich. Dawn Spark Ups. To zaboli. Gdy dotarliśmy do pomieszczenia zauważyłem kogoś znajomego. To był... Autor? Kopyta lekko się przede mną ugięły. Czułem, że nie będzie to miłe spotkanie. Wiedziałem, że nie mamy nawet najmniejszej szansy na wydostanie się z tego bez szwanku. Nie mogłem się jednak poddać, nawet jeśli ucierpię to zadbam o to, aby nie zawieść zaufania Crystal. Postanowiłem lekko przygotować Mighta na to, co za chwilę się wydarzy. - To najpotężniejszy gwardzista. Ten, któremu nasza Pani ufa bezgranicznie. Wiedz, że to co nas teraz czeka będzie bardzo, bardzo bolesne. Mam nadzieję, że się szybko nie poddasz. Zamknąłem oczy próbując skupić swoje myśli. Jakakolwiek forma walki była bezsensowna. Mimo tego dzięki informacjom zawartym w księdze z biblioteki dałem radę się skupić. Przekierowałem całą energię do rogu. Tym razem odezwałem się w kierunku Autora. - Jestem zaskoczony, że to akurat Pan zmarnuje swój cenny czas po to, żeby dać nam nauczkę. Postaram się, aby chociaż nie było nudno. Kiwnąłem w kierunku Mighta, po czym błyskawicznie teleportowałem się na bok wystrzeliwując potężnym promieniem w kierunku, gdzie stał Autor. Wiedząc że przeciwnik uniknie trafienia oraz dokona natychmiastowego kontrataku ponownie dokonałem teleportacji kawałek dalej, zostawiając jednak na miejscu iluzję mojej własnej osoby. Ponownie wystrzeliłem, tym razem celując kawałek obok iluzji licząc na to, że tam znajdzie się oponent.
  16. Mizanth

    Peace Order Miał problemy z zaśnięciem, jednak po chwili udało się odpłynąć. Kłusując po drodze w lekko poszarpanym uniformie zauważył w oddali dym. Dowództwo odradzało mu spacer w te rejony, gdyż podobno dalej czaiło się tu niebezpieczeństwo. Z relacji wywiadu wynikało, że lojaliści użyli nowej broni. Czegoś, czego jeszcze do tej pory nie widzieli. Póki co gwardia nie zapuszczała się na tereny zajęte przez buntowników. Dzięki ich przewadze technologicznej udawało im się utrzymywać status quo, jednak po obaleniu księżniczek zaczęto atakować te tereny. Nikt nie przejmował się tym, że główne starty ponosili atakujący. Teraz ponoć po raz pierwszy zdarzyło się coś z goła odmiennego. Kontakt z kilkoma bazami został utracony, spore siły rozbite, a wiele kryjówek w cywilnych miejscach znalezionych i zniszczonych. Właśnie tutaj mieli uderzyć nową bronią. Po dotarciu na miejsce zauważył płonące zgliszcza. Widok mocno go sparaliżował. Po okolicy walały się ciała, często rozczłonkowane. Zwymiotował. Zapach oraz widok były nie do zniesienia. Gdy udało mu się ogarnąć zaczął przeszukiwać zgliszcza poszukując ocalałych. Na marne się to jednak zdało, gdyż w okolicy nie było żadnego żywego stworzenia. W domach natrafiał na zwłoki klacz oraz źrebiąt. Było to na tyle abstrakcyjne, że z początku wydawało mu się, iż śni. Jednak to nie był sen: on rzeczywiście się tam znajdował, a ból w żołądku tylko o tym przypominał. Przez cały czas czuł jak coś go obserwuje. Gdy wyszedł z ostatniego domu nagle usłyszał rechot. Po spojrzeniu w miejsce z którego usłyszał śmiech zauważył mgłę formującą postać kuca. Wyglądał... strasznie. - To spotka was wszystkich, żałosne podistoty. Stoicie na drodze Imperatorki do naszego zwycięstwa, jednak długo to nie potrwa. Zgnieciemy was jak robaki, którymi jesteście. Ponownie usłyszał śmiech. Nie wiedząc co robić próbował sięgnąć po broń. Kuc błyskawicznie pojawił się za nim, po czym uderzył słabym promieniem magicznym w plecy. Wstał, po czym spróbował zaatakować oponenta. Ponownie usłyszał śmiech, po czym poczuł przerażający ból. Był bezsilny. Czuł, że to może być jego koniec. - Czym wy na Celestię jesteście? Rechot stał się jeszcze bardziej męczący. - Jesteśmy przedłużeniem woli Imperatorki, esencją potęgi jednorożców. Czymś, czego wy nigdy nie doświadczycie. Swoją drogą ciekawe słowa jak na ludzkiego buntownika, czasem potraficie zaskakiwać. Ponownie poczuł ból. - Czyli teraz zginę? Istota spoważniała, po czym znowu przemówiła. - Nie, ktoś musi opisać reszcie tych żałosnych robali to, co je spotka. Masz szczęście w nieszczęściu, gdyż tym kucem będziesz Ty. Miłej zabawy. Jednorożec oddalił się kawałek, po czym wyparował. Peace jeszcze przez chwilę próbował walczyć, po czym zemdlał. Sen o raju przeminął. Dawn Spark - Nie ma sprawy, ja... Nie zdążyłem kontynuować, gdyż za drzwiami pojawił się gwardzista. Doceniłem to, że drużyna próbowała mnie kryć, widocznie dobrze ich wybrałem. Chwileczkę myśląc nad odpowiedzią zdecydowałem się przyznać do winy. Lekki blef, półprawda. - Towarzysze próbują mnie kryć, proszę ich o to nie winić. To byłem ja, Mighta rozbolała głowa więc postanowiłem pomóc. Było przy tym trochę komplikacji, ale jednak się udało. Nie wiedziałem, że praktykowanie zaklęć jest tutaj zabronione. Mogę zapewnić, że postaram się, aby do tego więcej nie doszło. Skłoniłem się. - Naturalnie jestem gotowy na przyjęcie kary, pod warunkiem, iż nie będzie się to wiązało z zakazem wstępu do biblioteki. Zauważyłem lekkie zaskoczenie na pysku gwardzisty. Bawiło mnie to, gdyż podobno nie odczuwają żadnych emocji. Jednak ta cząstka dalej w nich tkwi, skryta gdzieś za cieniem. Potencjalna powierzchnia do ataku.
  17. Mizanth

    Peace Order Chyba sanitariuszka wiedziała jak potoczy się akcja, kiedy wrócą do siebie. Crystal na pewno im tego nie daruje. Wolał jednak nie składać jej żadnych propozycji, dopóki się stąd nie wydostaną - ten głąb mógłby wtedy odwalić coś głupiego. - Dobrze, skoro tak to trochę odpocznę. Też jestem na chodzie lekko ponad dzień, także po dłuższej chwili stałbym się większym problemem aniżeli pomocą. W razie czego proszę budzić, pomogę. Kiedy zaczął się oddalać usłyszał wzmiankę o szwadronach śmierci. Momentalnie wzbudziło to w nim gniew, przypominając sobie kilka zdarzeń, których był świadkiem w przeszłości. Odwrócił się i powiedział mocno zdenerwowanym tonem, próbując zachować spokój. - Wspomnij o nich jeszcze raz albo chociaż pomyśl o nasłaniu ich na nas to przysięgam, że własnymi zębami powyrywam ci wszystkie kończyny. Ogarnął się lekko, chociaż dalej było widać, że lekko się dygota. Bez dalszego słowa oddalił się w kierunku skrzyń, gdzie próbował zasnąć z bronią zaciśniętą w kopytach. Dawn Spark Ukłoniłem się ponownie. - Bardzo dziękuję za rozmowę, jeżeli jestem jakoś w stanie się wam przydać to zapraszam do umysłu mojego lub... jego. Zauważając drzwi i widząc reakcję Mighta uznałem, że chyba mu przeszło. - Idź przodem. Widocznie okazali nam swoją łaskę. Po wyjściu przez drzwi wróciłem do swojego ciała. Towarzysz wyglądał na lekko skonsternowanego, ale jego umysł chyba wrócił na właściwe tory. Przyjrzałem się sobie, rozejrzałem po pokoju, a następnie zwróciłem do jednorożca. - Jakoś się udało. Zapamiętam na przyszłość, żeby zamiast na spokojnie podchodzić do ciebie agresywnie - nie jest to zbyt miłe, ale tylko w ten sposób jestem w stanie cię ogarnąć. Ale już nieważne, daliśmy radę. Chwilę po tym zdałem sobie sprawę, że ktoś puka do drzwi. Coś wyczuli? - Dobra, nic nie miało tu miejsca. Zbliżyłem się do drzwi, po czym je otworzyłem. Udało ci się z nimi porozmawiać, wow. No ale za to przygotuj się na konsekwencje. Hehe.
  18. Mizanth

    Peace Order Bardzo spodobało mu się jej poczucie humoru. Była zbyt ogarnięta jak na marionetkę Crystal. - Jeśli będę jakoś w stanie pomóc to jestem do waszej dyspozycji. Kiedy dochodziliście do siebie zaatakowały nas dwa stwory, które chyba wcześniej już były w tym pomieszczeniu. Uratowaliśmy waszego dowódcę, ale stracił sporo krwi. Poza raną w kopycie chyba nic mu nie jest, ale dobrze że już doszła Pani do siebie, może uda się postawić dokładniejszą diagnozę. Szepnął do buntownika obok. - Może lepiej jej nie prowokuj, kto ci pomoże jeśli zostaniesz ranny? Jak widzieliście nawet opatrunku nie dam rady założyć, a panienka Batty raczej nie ma nieograniczonych ilości tej magicznej substancji. Dawn Spark A więc to ten język. Hmm, może spróbował bym to wykorzystać. - Wybacz o potężny, że marnuję twój czas, poza tym pewnie nie przyszedłeś tutaj w tym celu, ale czy mógłbyś dać mi jakieś wskazówki odnośnie nauki waszego języka? Jest to bariera, która stoi na przeszkodzie mojego lepszego zrozumienia arkan czarnej magii. A tak poza tym to bardzo dziękuję za docenienie. Ukłoniłem się, po czym wróciłem do Mighta. - Słuchaj głąbie, bo już zaczynasz działać mi na nerwy. Albo ruszysz tyłek i spróbujesz stawić mu czoła, albo zostawię cię tutaj na pożarcie, zawiedziesz naszą Panią a na koniec zostaniesz na resztę życia wrzucony do psychiatryka. Dociera to do ciebie, czy nie?! Wziąłem zamach przednim kopytem, po czym zdzieliłem go kilka razy po pysku. - Nie zepsujesz tego, słyszysz?! Twoje tchórzostwo nie odbierze nam szansy na zwycięstwo. Wstawaj i walcz w chwale, albo zgiń w niemocy i pogardzie! Ponownie zwróciłem się do mgły. - Niestety ta mała interferencja była konieczna, aby zwiększyć nasze szanse na dostanie się do szwadronów śmierci, przepraszam jeśli w jakiś sposób wam przez to przeszkadzam. Jestem gotowy na przyjęcie twojego ataku. Nie wiem jak to wygląda z Mightem, ale szczerze mówiąc coraz mniej zaczyna mnie to obchodzić.
  19. Mizanth

    Peace Order Roześmiał się na reakcję sanitariuszki. Proste ale skuteczne. Kiwnął głową patrząc na buntowników, po czym zbliżył się do Pearl. - Bardzo Pani dziękuję za reakcję. Wasza pomoc nas uratowała. Ukłonił się spoglądając w stronę medyczki oraz Batty, po czym wrócił na posterunek. - A skoro teraz wszystko już mamy załatwione spróbujcie ogarnąć się na szybko i idźcie spać. Lepiej jeśli będziecie wypoczęci, zanim weźmiemy się za próby przebicia na zewnątrz. Dawn Spark Nie jego koszmar, hmm... ciekawe. A może to inny Głos wdziera się do jego mózgu? W moim wypadku było to tak dawno temu, że już zapomniałem lub... chciałem zapomnieć. - Uciekając nic nie udowodnisz. Wstawaj, poskromimy to razem. Skleiłem się z Mightem, aby być w stanie go chwycić jeśli stwór porwie któregokolwiek z nas. Przygotowałem się do zaatakowania go wszystkim co mam, nie byłem jednak pewny czy to właściwe rozwiązanie. - Jeśli jest to o czym myślę, to raczej warto spróbować się z tym dogadać zamiast walczyć lub też uciekać. Teraz zwracając się do stwora zacząłem krzyczeć. - Jeśli jesteś jego Głosem to może nieco wrzuć na luz?! Skoro macie współpracować ku chwale Cesarzowej to może zaczniecie pomagać sobie nawzajem, zamiast próbować wykończyć drugiego? Mądre to jest?! Znowu spojrzałem na towarzysza. - Wydaje mi się, że to twoja próba. Skoro nie dajesz rady z nim walczyć to spróbuj em... dać się ponieść? To tylko siedzi w twoim umyśle, a jeżeli to Głos to musisz jakoś się z nim dogadać. Tak czy inaczej jestem tu obok, i spróbuję ci w tym pomóc.
  20. Mizanth

    Peace Order Kontynuował obserwację sytuacji, nie odzywając się więcej. Nauczony doświadczeniem dalej czuwał. Powiedział cicho w stronę pozostałej dwójki stojącej przy bramie. - Bądźcie czujni, to może być podstęp. Spojrzał na ekran znajdujący się na prawym przednim kopycie, po zapaleniu się wskazał brak zasięgu. Dawn Spark Zauważając Mighta zbliżyłem się do niego, po czym podałem mu kopyto. - To twój lęk, dlatego jest aż tak przerażający. Mogę spróbować ci pomóc zawalczyć z nim, ale ostateczny cios nie będzie do mnie należał. Chyba nie chcesz nas zawieść, prawda? Uśmiechnąłem się. - Istnieją, ale tylko w twojej głowie. Jako że znam kilka bardziej zaawansowanych czarów postanowiłem em... wejść do twojej głowy i pomóc? Nie wiem jakie mogą nam grozić za to konsekwencje, ale prawdę mówiąc utrata ciebie znacząco zmniejszy nasze szanse na przyjęcie do szwadronów. A teraz wstawaj, znajdźmy to coś i nakopmy mu do tyłka. Sytuacja mocno się poprawiła, zaczął odzyskiwać sprawność umysłu. Teraz tylko rozwalić to ścierwo i można będzie zająć się czymś innym.
  21. Mizanth

    Peace Order Słysząc rozmowę Batty z gwardzistą rozluźnił się słysząc, że przynosi ona efekty. Dodatkowo pobudka ich sanitariuszki powinna przekonać go o dobrych zamiarach grupy. Stał dalej wpatrując się w stronę skrzyń. Równie dobrze mogła to być jakaś podpucha. Słychać było załamanie w głosie lojalisty, ale znając ich przebiegłość trzeba uważać, gdyż są oni w stanie posunąć się do wszystkiego, aby wygrać. Dawn Spark Stwór pogrywał sobie ze mną. Byłem gotowy wystrzelić w niego wszystkim co posiadam, ale przez te gierki nie było to możliwe. Ponadto wrzaski Mighta zaczęły być irytujące. - Nie możesz spróbować go zaatakować i podbiec do mnie?!! Jeśli zmusisz go do puszczenia mamy dużo większą szansę na zwycięstwo! Czy tym chcesz zaimponować Cesarzowej? Wiedziałem, że ta próba raczej się nie powiedzie, był zbyt wystraszony. Albo mu teraz pomogę, albo nasze szanse na zdanie testów drastycznie spadną. Zauważając kształt tego stwora postanowiłem wystrzelić zaklęciem paraliżującym. Najgorszym co mogło się stać było trafienie jednorożca, ale w jego obecnym stanie nie było to niczym, czym należałoby się martwić.
  22. Mizanth

    Peace Order Gdy już zbliżył się do bramy warknął tylko przez zęby. - Przysięgam, zabiję go własnymi kopytami. Położył lancę na ziemi, po czym przekręcił na połowie jej wysokości. Przód lekko się wysunął, a w szczelinie można było zauważyć świecący na fioletowo kryształ. Przyjrzał się jej, po czym cofnął do poprzedniego trybu. - Broń ostatniej szansy. Obejrzał resztę swojego wyposażenia. Osłony kopyt były nienaruszone, jedynie trochę powycierane. Zbroja również znajdowała się w stanie bardzo dobrym, co zwiększało znacznie szansę na przeżycie bezpośredniego trafienia. - Mam nadzieję, że ta sanitariuszka się obudzi, może będzie w stanie przemówić temu cymbałowi do rozumu. Ponownie podniósł broń, stojąc w gotowości na wypadek, gdyby lojalista chciał zrobić coś głupiego. Dawn Spark Znalazłem się w miejscu pełnym mgły. Nie sądziłem, że ten czar zadziała, widocznie mam w sobie więcej siły niż myślałem. - Mamy przerąbane. Najpierw ty, potem ja a na końcu my obaj. Kawałek dalej znalazłem załamanego nerwowo Mighta. - Uspokój się, to tylko iluzja twojego umysłu. Nie zdążyłem powiedzieć nic więcej, gdyż coś wciągnęło go w głąb mgły. Zaczął wrzeszczeć, nic dziwnego. - Krzycz dalej, łatwiej będzie cię zlokalizować! Skupiłem całą swą energię w rogu, rozjaśnił się mocniej niż zwykle a mój wzrok wyostrzył się. - Przysięgam, że czymkolwiek jesteś zadbam o to, aby maksymalnie bolało. Pocwałowałem w kierunku, w którym stwór pociągnął jednorożca. Nie chciałem walić na oślep, aby nie wystraszyć go bardziej. Może tutaj uda się przetestować kilka nowych czarów?
  23. Mizanth

    Peace Order Po tej prowokacji był w stanie rozerwać gwardzistę na strzępy, wspomnienie egzekucji wzbudziło w nim ogromne pokłady smutku i złości. Po chwili jednak opamiętał się, gdy po słowach Batty przeciwnik wpadł w panikę. Odłożył broń na bok. - Uratowaliśmy wasze tyłki, a teraz tak się próbujecie odpłacić? Wielkie dzięki. Oddalił się od skrzyni, powoli idąc w stronę bramy. - Nawet jeśli się ogarniecie i pomożecie nam stąd uciec za wspomnienie o egzekucjach masz u mnie gwarantowany oklep. Wyłaźcie, mamy wystarczająco dużo wrogów za ścianą. Dawn Spark Nie wyglądało to za ciekawie, im mniej kucy w mojej drużynie tym mniejsze szanse na wygraną. - Czyli reszty już tutaj zapewne nie zobaczymy, kiepski to znak. Po naszkicowaniu okładki książki zbliżył się do towarzyszy. - Spróbuję mu pomóc, nic tutaj nie widziałeś. Pilnuj tylko, żeby nikt tu nie wszedł. Skupiając się rozświetlił róg, po czym przyłożył go do czoła jednorożca. W tej chwili zamknął oczy, a następnie przeniósł się do umysłu Mighta.
  24. Mizanth

    Peace Order - Powinienem dać sobie radę, odpoczywajcie. Co chwilę przyglądał się kucykom w głębi sali, jednak w miarę postępu czasu robił to w coraz dłuższych interwałach. Gdy ponownie obrócił się nie był w stanie dostrzec dwóch kucy - jednego z rannych oraz samego dowódcy gwardzistów. - Co wy do cholery planujecie? Podszedł bliżej, po czym się odezwał. Wiedział, że może zbudzić tym resztę kucy, ale wolał nie ryzykować jakiejś zasadzki. - Dobra, co to za cyrk? Już się rozmyśliliście? Albo kończycie tę zabawę w chowanego albo sam was poszukam. Nie otrzymując odpowiedzi zdjął lancę z pleców i uruchomił ją. W tej ciszy można było usłyszeć dźwięk podobny do tego, który wydaje świeżo uruchomiony transformator. Interesował go fakt, że reszta kucy z gwardii pozostała na swoich miejscach. Chcą zaryzykować ich poświęceniem, żeby się nas pozbyć? - To wasza ostatnia szansa, wyłazić! Podniesiony głos z pewnością był w stanie obudzić większość załogi. Peace wziął lancę do pyska, po czym zaczął sprawdzać pomieszczenie. Dawn Spark Czyli notatki, hmm. Wynika z tego, że będę musiał spędzać tutaj więcej czasu. Miałem już zabierać się do odpowiedzi, gdy zaczęło się to dziwne przedstawienie. Przyglądałem się w ciszy, a kiedy było już po wszystkim postanowiłem wrócić do tematu. - Dobrze zatem, dziękuję za pomoc. Odłożyłem księgi na miejsce, a następnie ruszyłem w stronę wyjścia. Byłem bardzo ciekaw tego, w jaki sposób autor uzyskał taką moc. Zapewne ma to związek z jego bliskimi kontaktami z Crystal, może kiedyś dowiem się czegoś więcej na ten temat. Kontynuując rozmyślania o tym, co miało miejsce w bibliotece wróciłem do miejsca naszego zakwaterowania. Będąc już w środku zauważyłem tylko gadatliwą dwójkę, wyglądali na lekko przerażonych. - Jak wam poszło? I co z resztą, już odpadli? Nie czekając na odpowiedź wskoczyłem na łóżko, po czym zacząłem grzebać w torbie. Wyjąłem stos czystych kartek i pióro odkładając je na stolik obok, a następnie zacząłem notować to, co zapamiętałem z lektury. Chciałem też zdążyć narysować okładkę tamtej księgi, może będzie to w stanie jakoś wskazać mi drogę.
  25. Mizanth

    Peace Order Po udzieleniu przez Batty pierwszej pomocy uśmiechnął się. - Bardzo ciekawa medycyna, przydałoby się nam coś takiego. Rozejrzał się po pomieszczeniu. Słysząc rozmowę buntowników oraz cichnące uderzenia tych stworów uspokoił się. - Odpoczywaj, sam zostanę na straży. Panna Batty może spróbować obudzić sanitariuszkę jeśli jest taka potrzeba, uważam jednak, że powinna sobie dłużej wypocząć. Jeżeli któryś z was jest chętny na noc wspaniałych wrażeń to zapraszam na wspólne stróżowanie. Wziął swoją broń, przejrzał ją, a następnie wrócił na stanowisko. Dawn Spark Spojrzałem na gwardzistę. Kusiło mnie mocno zapytać się czy mogę dołączyć, ale szansa na to była zerowa. Po ukończeniu czytania zamknąłem książkę, po czym wziąłem oba egzemplarze ze sobą szukając kogoś, kto mógłby udzielić mi zgody na ich wypożyczenie. Nie mogąc znaleźć nikogo jakoś mocniej się wyróżniającego zbliżyłem się do losowego gwardzisty. Dosyć długo wpatrywałem się w autora, było w nim coś majestatycznego. Ta aura nie przypominała niczego mi znanego, przyciągała ale jednakowo wywoływała uczucia porównywalne ze strachem. Wyczuwając moment, w którym gwardzista zmieniał stronę książki postanowiłem go zapytać. - Przepraszam, że przeszkadzam w lekturze ale chciałbym się zapytać, czy książki można wypożyczyć oraz jeśli tak to do kogo się zgłosić. Jestem nowym rekrutem i eee... bardzo chętnie wykorzystałbym wiedzę w nich zawartą do zwiększenia swoich szans na dołączenie do szwadronów. Spojrzałem na niego naśladując ich obojętny grymas, czekając na odpowiedź.
×
×
  • Create New...