Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Mizanth

Brony
  • Content Count

    0
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Neutral

About Mizanth

  • Rank
    Źrebaczek
  • Birthday January 5

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier

Recent Profile Visitors

334 profile views
  1. Mizanth

    Peace Order / Sand Storm Peace odskoczył chwilę przed zderzeniem z harpią, zamachując się na nią swoją bronią, co poskutkowało jej śmiercią. Następnie położył ją na ziemi, majstrując coś przy tym. Sand spojrzał na niego zaciekawiony. SS: Autodestrukcja? Order odpowiedział, skupiony na ustawianiu urządzenia. PO: Tak. Jak ją uzbroję to wiesz co masz robić. Sand uśmiechnął się jeszcze szerzej. SS: Sam jestem ciekaw, co to cacko potrafi. Widząc jak ogromną moc miały te ładunki pewnie zdmuchniemy je jednym uderzeniem. Kiedy kuc skończył uzbrajać broń, ostrze zaczęło świecić się na czerwono. Następnie jednorożec podniósł ją za pomocą magii, a następnie wystrzelił w kierunku harpii. SS: PADNIJ! Kiedy broń wleciała w chmarę przeciwników nastąpił potężny wybuch. Sand i Peace jednak nie zauważyli go, gdyż rzucili się z twarzami w kierunku ziemi. Jednorożec wytworzył słabe pole siłowe, aby uchronić ich przed falą uderzeniową. Dawn Spark - Dobrze, że chociaż wiemy, że to co robimy jest właściwe. Kiedy rekrut przyszedł z odciętą głową changelinga spojrzałem z zaciekawieniem, jednak po chwili dochodząc do siebie lekko mnie zemdliło. - Nieźle. Całkiem nieźle. Nie wchodząc w dyskusje z kucem wróciłem do mojego zajęcia. Powoli zaczynałem mieć dość, ale wiadomo, że nie będę robił ciekawych rzeczy na początku mojej przygody. Dalej zastanawiałem się, w jaki sposób mogę go załatwić po powrocie do koszar.
  2. Mizanth

    Peace Order / Sand Storm Przyglądali się stworzeniom, jednak udawali, że nie zwracają na nie uwagi. PO: Atakujemy z wyprzedzeniem? SS: Pewnie. Nie ma tu już kucy, więc nie muszę udawać miłosiernego samarytanina. PO: No dobra, to dajesz. Sand wyjął rewolwer, po czym zasypał latające nad nimi harpie ołowiem. Order w międzyczasie sięgnął po swoją broń, będąc przygotowanym na atak harpii w kierunku jego lub towarzysza. Jego kompan uśmiechnął się jednak sadystycznie, zaczynając wrzeszczeć do stworzeń. - No, chodźcie tutaj! Jesteście niczym, gównem, które przylepiło się do buta, i teraz wam to dokładnie wyartykułujemy! Macie do wyboru przedawkowanie ołowiu lub fragment gorącego metalu, chętnych na drugie danie zapraszamy na dół! Peace powstrzymał się jednak z inwektywami, próbując uzyskać maksymalne skupienie. Dawn Spark Skrzywiłem lekko minę po słowach gwardzisty. - Raczej wątpię, że regularna populacja Equestrii tak myśli. Wszyscy podejrzewają, że Cesarzowa pierze nam mózgi i steruje nami jak pionkami. Nawet jeśli to prawda, to podejmujemy się tego w słusznym celu, czym już udowadniamy swoją wyższość nad innymi. Mam nadzieję mimo wszystko, że to chodzące ścierwo, które jakimś cudem dostało się do gwardii zdechnie w męczarniach. Chwila ciszy. - Tak, mieliśmy okazję już zetrzeć się ze sobą. Jedyne co mogę powiedzieć na jego temat to fakt, że sam bardzo chętnie przytuliłbym taką ilość mocy. Dzięki temu mógłbym zostać czempionem Crystal, ale zanim to nastąpi... trochę czasu minie. Ponownie skupiłem myśli, ciężki jest mi opanować gniew, którym aktualnie darzę mojego ,,towarzysza". - Chyba ten idiota zapomniał, po co tam poszedł. Mam iść go zawołać?
  3. Mizanth

    Peace Order / Sand Storm Po oddaleniu się od bazy ruszyli w kierunku pierwszego wysuniętego punktu kontrolnego, który znajdował się najbliżej ich aktualnej lokalizacji. Wciąż jednak znajduje on się spory kawałek stąd, więc najpewniej dotrą tam za jakiś dzień-dwa. SS: Więc jak dowództwo chce sobie poradzić z Frontem Ragnaroka? Jeśli teraz się na nich rzucimy to ryzykujemy spore straty, ci goście są tak zradykalizowani, że bez walki się nie poddadzą, a i wśród nich i tak większość stanowią FOLowscy weterani z zachodniej Europy i USA. PO: Dokładnych planów jeszcze nie znam, opcji jest kilka, ale w każdej z nich robimy z nimi porządek, bez tego nie będziemy w stanie dogadać się z kucami. Wydaje mi się, że w czasie kiedy będę negocjował z nimi dowództwo przeprowadzi ofensywę. Działalność rojalistów ostatnio osłabła, więc będziemy mieli idealną okazję do pozbycia się ich, poza tym... SS: Tak? PO: Po wszystkim ruszę na poszukiwania artefaktów, dodatkowo poproszę naukowców o zapewnienie mi jakiejś skrzynki antymagicznej, żeby ukryć ich obecność. Możemy też spróbować je zniszczyć, ale nie wiem, czy to właściwe. SS: Czyli dodatkowe zadanie. Nigdy nie odpoczywasz, co? PO: Póki nie przywrócimy Equestrii do stanu sprzed naszego zepsucia... nie, nie odpocznę. W razie czego chciałbym cię poprosić o pilnowanie mojej rodziny. SS: Możesz na mnie liczyć. Dawn Spark Po lekkim zapanowaniu nad negatywnymi emocjami rekrut po raz kolejny dał znać o swoim upośledzeniu. Gwardziści zmiękli jednak, i pozwolili mu odejść na chwilę. Na pytanie drugiego przełożonego odpowiedziałem ze stanowczością w głosie. - Nie, rozdzielenie sił przy tak poważnym zadaniu może być bardzo niebezpieczne, dziękuję jednak za propozycję. Widząc, że rekrut zniknął kawałek dalej zacząłem jednak mówić. - Nie podoba mi się nastawienie mojego współtowarzysza, swoim zachowaniem hańbi dobre imię swojej potencjalnie przyszłej służby. Jednak z racji na posiadanie wyższych stopni uznam, że wasz osąd jest właściwy, gdybym to jednak ja był na waszym miejscu już dawno byłby za to ukarany. Skierowałem wzrok w kierunku bramy, czekając na ich odpowiedź.
  4. Mizanth

    Peace Order / Sand Storm Peace stanął na chwilę, szepcząc Batty do ucha. - Każdy żołnierz u nas posiada swój identyfikator, kiedy natraficie na naszych I uda wam się porozumieć wystarczy go podać razem z imieniem, a następnie poprosić o lokalizację. Mój numer to 1375. Przy odpowiedzi zostaniesz skierowana do bazy lub też w miejsce, w którym się znajduję. Jeśli kiedyś odwiedzisz którąś z baz, w której będę się znajdować postaram się, aby załoga przekazała ci jeden z naszych podręcznych komputerów, wtedy będzie dużo łatwiej. Następnie odsunął się kawałek, uśmiechając się. - To my już się stąd zabieramy, to dla mnie zaszczyt, mogąc służyć u waszego boku. Kontynuowali drogą w stronę wyjścia z bazy. SS: Nie uważasz, że powinniśmy tutaj wkroczyć? Napotkamy praktycznie zerowy opór, a jeśli uda nam się ten teren przekopać... PO: Nie, skoro lojaliści już tu byli to bardzo możliwe, że kiedyś tu wrócą. Póki co musimy chować się pod ziemią, po dogadaniu się z resztą buntowników poczekamy jak nasi naukowcy wymyślą jakąś skuteczną broń na szwadronersów. Uzbroimy całą resztę, a później przejdziemy do ofensywy. SS: Ta, a po wszystkim uwolnimy Księżniczki, mane6, one pokonają Crystal a następnie wszystkich nas wpieprzą do lochów, albo wyślą w inne, równie zabawne miejsce. Nie podoba mi się ten plan. PO: A masz lepszy pomysł? Celestia może okazać nam litość, może przy okazji ułaskawić. Jeśli już pozbędziemy się opozycji w naszych szeregach, to reszta z pewnością się dopasuje, będziemy żyć długo i szczęśliwie. SS: Chyba tylko wtedy, kiedy wypierze nam wszystkim mózgi. PO: Szczerze? Mi to pasuje. SS: Ehh... Po wyjściu z bazy ruszyli na zachód. Dawn Spark Po słowach gwardzisty ponownie chwilę zajęło mi pomyślenie nad własną odpowiedzią, nie zgadzałem się, ale w sumie... mówi prawdę. - Tak jest, skoro Cesarzowa wszystko widzi mam nadzieję, że nie ominie go kara. Chciałbym jednak, abym to ja mógł ją wykonać, jeśli oczywiście możliwe. Dziękuję, sir. Wróciłem pod bramę, skupiając się ponownie na zadaniu. Mam nadzieję, że pozwolą mi urwać mu łeb, bez żadnych konsekwencji.
  5. Mizanth

    Peace Order / Sand Storm Peace spojrzał w ich kierunku z rezygnacją, podejrzewał, że chociaż Lance zostanie ukarany. - Szanuję waszą decyzję, gdybym był wami - poza Lance'm zrobiłbym dokładnie to samo. Jeśli chodzi o nas... najprawdopodobniej w najbliższym czasie też nie będziemy się tutaj zbliżać, mamy ważniejsze cele. Zwrócił się w kierunku Batty. - Zatem mamy wspólny cel. Jeśli kiedykolwiek natkniemy się na siebie i będziesz potrzebować pomocy, postaram się jej udzielić. Ukłonił się zwracając w kierunku Sanda. - Dobra, spadamy. Sand ziewając głośno uśmiechnął się, i ruszył za Peace'm spoglądając się w kierunku Spear'a. - Uratowaliśmy ci dupsko rekrucie, więc użyj chociaż resztki godności i nie wystawiaj nikogo, ok? Mrugnął w jego kierunku, po czym ruszyli w stronę wyjścia z bazy. Dawn Spark Po oddaleniu z gwardzistą od reszty wypiłem butelkę jednym haustem, a następnie przemówiłem. - Przepraszam za moje zachowanie, ale uznałem za stosowne interwencję. Jesteśmy przedłużeniem woli Cesarzowej, a jej zależy na dobrze jednorożców, toteż i ja chcę im jak najbardziej pomóc. Poza tym byłem w stanie łatwo wywnioskować, że była ofiarą przemocy domowej, a jest to zabronione prawem. Nie dałem gwardziście kontynuować, mówiąc dalej. - Poza tym ten rekrut swoim zachowaniem zhańbił imię naszej Pani, i nawet jeśli was to nie rusza dla mnie jest to niedopuszczalne. Wyzwałem go na pojedynek po dniówce, i mam zamiar ukarać go za to, czego się dopuścił. Wierzę w misję Cesarzowej, i będę jej służył z całych sił, aby ta misja została wypełniona. Po przemowie spojrzałem w jego twarz, oczekując odpowiedzi.
  6. Mizanth

    Peace Order Po uzdrowieniu Spear'a odczuł satysfakcję. w międzyczasie załatwił Batty kolejny opatrunek, który umieścił na jej głowie. Następnie gdy wszyscy dochodzili już do siebie zwrócił się do gwardzistów. - Powtarzam ofertę, jeśli po tej... porażce wrócicie do Gwardii najprawdopodobniej zabiją was bez wahania, lub też spróbują ukarać w jakiś inny sposób. Z nami nie stanie się wam krzywda, a kiedy już uda się dogadać z rojalistami - wrócicie do swoich, i prawdopodobnie pomożecie wrócić do tego, co było wcześniej. Jeśli jednak chcecie wrócić, to rozejdziemy się w pokoju. Sand Storm Eh, szkoda, że tym razem nie uda nam się nikogo aresztować. Sam nie wiem czy uratowanie tego przygłupa było dobrym pomysłem. Stanął obok Peace'a, grzebiąc przy panelu sterowniczym przy swoim mundurze. - Nawet zasięg się poprawił, czekamy na wsparcie, czy wracamy na własne kopyto? PO/SS Order zwrócił się do Storma. PO - Duża grupa zwraca niepotrzebną uwagę, poza tym jeszcze nie mamy broni, którą możemy wykorzystać przeciwko szwadronom. To trochę utrudnia sprawę. SS - No dobra, to czeka nas krótki spacerek. A mogłem więcej czasu spędzić na naukę teleportacji. Dawn Spark Spojrzałem ostatni raz w stronę klaczy kiwając głową. Może być lekko upośledzona, ale dalej jest jednorożcem. Dalej ma potencjał, który takie miernoty zawsze niszczą. Widząc splunięcie rekruta wzdrygnęło mną po raz kolejny, jak on śmie tak hańbić naszą służbę?! I dlaczego gwardziści mają go w dupie? - Możecie iść, miłego dnia. Ustawiłem się obok opiekuna, z wyraźnym zażenowaniem wymalowanym na moim pysku. Mam nadzieję, że wytrzymam tu z tym knypem do wieczora, wolałbym się na niego nie rzucać. Nie teraz, nie na służbie. Zniszczę go, jeszcze tylko kilka godzin.
  7. Mizanth

    Peace Order / Sand Storm Sand dalej przyglądał się w ciszy, kiedy Peace zbliżył się do niego. PO - Masz jakiś materiał? SS - Ta, w torbie jest sporo bandaża, chyba nawet trochę wody destylowanej. PO - Dzięki. Peace zbliżył się do torby, wyciągając to, czego szukał. Następnie zwinął bandaże w dwa fragmenty, wylał na nie wodę po czym zaniósł Pearl, kładąc jej na głowie. Następnie uczynił to samo, tym razem przekazując drugi Lance'owi. - Proszę, mam nadzieję, że to wystarczy. Bądźcie ostrożni. Usunął się kawałek dalej, obserwując dalszy ciąg wydarzeń. Dawn Spark Reakcja rekruta wzdrygnęła mną. Mam nadzieję, że ta pajacerka przed Gwardzistami zostanie przez nich zapisana, a on za karę trafi na zabawę do Autora. Przechodząc zatrzymałem się przed nim, mówiąc cicho. - Po dzisiejszym dniu widzimy się na arenie. Nie będę tolerował twojego braku szacunku do służby, a co za tym samym idzie do Cesarzowej. Walka o wszystko, wygrany decyduje o losie przegranego. Nie słuchałem już tego, co rekrut miał do powiedzenia, tylko zbliżyłem się do klaczy. - Powtarzam Pani, jeśli istnieje jakiś problem, zagrożenie życia lub zdrowia może nas Pani o tym poinformować, gwardia nie pozwoli skrzywdzić żadnego obywatela. Jeżeli jednak rzeczywiście udaje się Pani na rytuał, i jakimś cudem nie zostanie on zdany pomyślnie oraz narazi się Pani na agresję kogokolwiek, proszę o podejście do ośrodka szkoleniowego Szwadronów i prośbę o widzenie z Dawn Sparkiem, zorganizuję nocleg i jakąś pomoc materialną. Ukłoniłem się lekko, odchodząc do gwardzistów. Następnie patrzyłem na nią, czekając na jakiś sygnał z jej strony. Boi się. Ten kutas znęca się nad nią. Proszę daj tylko jeden znak a rozszarpię go na strzępy.
  8. Mizanth

    Peace Order Po wieściach od mechanika ruszył do środka za resztą kucy. Sand Storm/ Peace Order Sand widząc wbiegających odsunął się od leżącego Speara. - Trochę dostał, schowaliśmy go w czołgu, żeby te ścierwa bardziej go nie pokiereszowały. Ma bardzo słabe tętno, po gruchnięciu przy uderzeniu wnioskuję, że kilka kości ma połamanych. Powodzenia, mam nadzieję, że dacie radę go poskładać - jeszcze nie dostał ode mnie kopa. Widząc Ordera uśmiechnął się, odchodząc z nim na bok. SS: Wszystko się udało? Gdzie te stwory pobiegły? PO: Długa historia, powiedzmy tylko, że dowództwo musi usłyszeć coś ekstra. Już nam nie zagrażają. SS: Więc kończymy cyrk z tymi konikami i wracamy do zadania? PO: Tak, tak zrobimy. SS: Więc idealnie, po powrocie do bazy pomożesz mi się wytłumaczyć dlaczego tyle sprzętu wyparowało. Poza tym... dobrze was widzieć. Przybili sobie kopytka, a następnie rozeszli. Sand oparł się o ścianę obserwując w spokoju sytuację, a Peace podszedł do Pearl. - Mogę jakoś pomóc? Dawn Spark Po przejrzeniu dokumentów wszystko wyglądało dobrze. Oddałem je klaczy. - Bardzo dziękuję za współpracę. Prosiłbym mniej się stresować, nie jesteśmy tutaj po to, aby zrobić Pani krzywdę. Ukłoniłem się jej. Następnie skierowałem wzrok na jednorożca, który przedstawił się jako jej brat. Nie podobało mi się to - widocznie nie boi się nas, tylko niego. Przemoc domowa? A może nie jest tym, za kogo się podaje? Po dodaniu wątku o karze wykrzywiłem minę. Jak to rozegrać? Spojrzałem na klaczkę. - Proszę przejść za nas i poczekać chwilkę. Uśmiechnąłem się, po czym zwróciłem w kierunku ogiera. - Kara? Nie, nie jestem zwolennikiem przemocy domowej. Zacząłem mieć przeczucie, że trafię na coś ciekawego. Jeśli nie jest changelingiem to i tak spróbuję go udupić, nikt poza Cesarzową i Szwadronami nie ma prawa na wydawanie kar. - Poproszę o Pańskie dokumenty, dodatkowo mój towarzysz zajmie się przeprowadzeniem krótkiej analizy. Zwróciłem się do drugiego rekruta, przybierając wyraz/ton gwardzistów stojących obok. - Nie będziesz cały dzień wygrzewał tyłka nic nie robiąc, sprawdź go. Czekałem na podanie dokumentów, jednocześnie oczekując na podejście rekruta do ogiera. Jeśli potencjalny przeciwnik zaatakuje, to on będzie stał najbliżej, toteż dostanie za swoje.
  9. Mizanth

    Sand Storm Kiedy miał już zabrać się do wyjścia z bazy został uprzedzony przez Chlorine'a. Nie mając nic innego do roboty zbliżył się do Spear'a, po czym wylewitował z torby pierścień, który założył na jego róg. - To tak jakbyś mimo ran próbował zrobić komuś jeszcze kuku. Po założeniu antymagicznego pierścienia przyłożył głowę do klatki piersiowej jednorożca, nasłuchując rytmu bicia serca. Peace Order Patrzył na rozmówców w skupieniu. - Kuce również są bez winy, jestem raczej pewny, że wspólny cel nas połączy, poza tym ta bardziej radykalna warstwa... jakby to powiedzieć... obraziła się? Po usłyszeniu o pomyśle rokowań pokojowych z rojalistami zwinęli nam sporo sprzętu i założyli nową bazę, którą nie tak dawno znaleźliśmy. Jest ich sporo, ale to my mamy przewagę liczebną. Wśród nich skryła się cała reszta sadystów, a przynajmniej tyle wynika ze sporządzonych przez nas dokumentów. Jako gest dobrej woli uwolnimy wszystkich przetrzymywanych przez nas zakładników, a jeśli po rozbiciu drugiej grupy znajdziemy kogoś żywego - również oddamy go nim. Tak jak mówiłem wcześniej, możecie póki co dołączyć do nas - nikt nie zrobi wam krzywdy. Po tym wszystkim wrócicie do domów i miejmy nadzieje - będziecie mieć spokojne życie. Zrobił chwilę przerwy, po czym kontynuował. - Nie mamy zamiaru przejść w otwartą wojnę, chcemy dobrać się do elementów harmonii i wykorzystać je do przywołania księżniczek, one z ich pomocą powinny dać sobie radę z Crystal. Poza tym... możliwe, że same o tych artefaktach nie wiedziały, możliwe, że pochodzą one z innego wszechświata, z tego samego, z którego urwała się Crystal. Nie mamy pojęcia o prawach czasu i przestrzeni, ale nasi naukowcy podejrzewają, że skoro uniwersum ludzi i kuców zderzyło się ze sobą, to między nie mogło wkraść się jeszcze inne - to, z którego przybyła ona. Spojrzał w kierunku nadciągającego buntownika. - Tak, to jeden z kuców ze środka. Miejmy nadzieję, że nikomu nic się nie stało. Dawn Spark Nie mogłem się powstrzymać od pogardliwych spojrzeń w kierunku jednorożca. Po uwadze na temat ćpania nie wytrzymałem, cedząc przez zęby. - Będę z przyjemnością obserwował, kiedy w bólu będziesz tarzał się we swojej własnej, bezwartościowej krwi. Następnie nie mogąc tolerować widoku tego kretyna skupiłem się na pracy. Kiedy klacz przewróciła się pomogłem się jej podnieść, po czym wylewitowałem jej rzeczy przed swoje oczy, przeglądając je dokładnie. Gwardziści przyglądali się w ciszy. - Jeżeli nie ma Pani złych zamiarów, to jaki jest powód tego roztrzepania? Jesteśmy tutaj po to, aby was chronić, prawda? Chyba, że... Nie kontynuowałem mowy dalej przeglądając papiery. Skupiłem szczególną uwagę na pieczęciach, ponieważ poprzez podglądanie dokumentów wymienianych przez moich rodziców byłem w stanie z łatwością je rozpoznać.
  10. Mizanth

    Sand Storm Sand skończywszy podpalać wskoczył do środka pojazdu, starając się mieć oko na Speara. Przyłożył mu kopytko do piersi. - Ej stary, wytrzymaj jeszcze chwilę. Peace Order Podszedłszy do Lance'a wziął wdech, po czym zaczął opowiadać. - Zatem w skrócie. Ta istota przeniosła nas do innego wymiaru, zatrzymując tutaj czas. Powiedział nam kim są i dlaczego do tego wszystkiego doszło. Poszliśmy z nim na układ - będziemy chronić artefakty przed Crystal, a on w zamian zabierze te potwory do innego wymiaru. Problem jednak jest taki, że jeśli to spieprzymy... nasz świat zostanie ponownie zalany, i tym razem nikt już nam z tym nie pomoże. Przymknął oczy. - Nie możemy pozwolić Crystal na zdobycie tych przedmiotów, albo wszystko będzie stracone. Problemem jednak jest to, że wy teraz o tym wiecie. Otworzył je, spoglądając w stronę Pearl i Speara. - Jeżeli wrócicie do gwardii będziecie musieli wszystko wyśpiewać, a wolałbym, żeby to nie nastąpiło. Jeśli jednak będziecie próbowali milczeć ona to wykryje, a za ukrywanie czegokolwiek przed cesarzową grożą surowe konsekwencje. Znowu zrobił sobie krótką przerwę. - Ja i Batty nie damy sobie rady z ochroną tych przedmiotów, nie sami. Dodatkowo jeśli ona się o tym dowie będziemy mieć kłopoty. Mam do was prośbę. Chodźcie ze mną. Zanim ktokolwiek zdążył mu przeszkodzić, kontynuował. - Mam zająć się rozmowami pokojowymi między siłami FOL'u i pro equestriańskimi. Sami nie damy sobie rady z Crystal, a nawet przywrócenie księżniczek nie będzie tak podłe jak to. Mieliśmy problem w postaci bardziej radykalnych jednostek, jednak udało nam się je przepędzić. Problem tylko w tym, że dalej mają dość solidną bazę. Jeśli uda nam dogadać się z rojalistami, to damy radę posprzątać ten syf. Moi ludzie widzą, że nie były takie złe. Dalej chcemy jednak autonomii i liczymy na to, że docenią one pomoc z naszej strony i zostanie ona przez nas uzyskana. Mój pomysł jest taki, że wrócicie ze mną do bazy, gdzie niczego wam raczej brakować nie powinno, uzbrojenie i prowiant otrzymacie. Następnie kiedy rozmowy zostaną ukończone będziecie mogli zostać z nami, albo dołączyć do strony rojalistycznej. Zamilknął na chwilę. - Zrozumiem jednak, jeśli odmówicie, Spear najprawdopodobniej dokonał by tego samego, więc zanim stąd odejdziemy zostawimy mu trochę prowiantu, podleczymy i uśpimy zaklęciem, po czym odejdziemy. Nie będziemy go krzywdzić, nie możemy jednak ani powiedzieć mu co tutaj miało miejsce, ani też co zrobicie. Jeśli jesteście temu przeciwni - podziękuję wam za pomoc i pójdziemy w swoją stronę. Czy masz Batty coś do dodania? Spojrzał w jej kierunku, uśmiechając się lekko. Dawn Spark Spojrzałem na rekruta, z widocznym na moim pysku obrzydzeniem. - Bez Cesarzowej jesteśmy niczym, to jej wola i podarki nas prowadzą. Nie masz żadnego talentu, wszystko należy do niej. I trochę więcej szacunku do starszych stopniem, albo osobiście przeciągnę cię przed bramą wejściową. Skierowałem wzrok na drugiego gwardzistę. - Póki nasza Pani mnie prowadzi wierzę w swoje możliwości, wiem, że ona mnie w tym wspiera. Jeśli byłbym sam, moje umiejętności nie byłyby niczym imponującym. Następnie spojrzał w kierunku bramy. - Skoro ufa nam wystarczająco, aby przydzielić nas do kontroli gości wchodzących na uroczystość to mi to wystarczy. Widzę ją w swoich snach, jeśli zasłużę - bardzo możliwe, że spotkamy się także i w świecie cielesnym. Ale teraz skończmy gadać o sobie i skupmy się na zadaniu. Dziękuję za możliwość wypowiedzi. Po rozmowie skupiłem wzrok na wchodzących starając się wypatrywać jakichś podmieńców. Jeśli zrobię to przed nim - dam radę go upokorzyć, a i być może zmusić do ataku, co nie skończy się dla tego zbyt pewnego siebie robala szczęśliwie.
  11. Mizanth

    Peace Order Starał się nie odstawać za bardzo od grupy, widząc upadek Pearl zawrócił w jej stronę, jednak momentalnie zostali teleportowani. Po wydostaniu się ze świątyni rozejrzał się nerwowo spodziewając się, że została w środku - jednak trafiła na zewnątrz, razem z resztą. - Więc... to by chyba było na tyle. Widząc, że po chwili wszyscy doszli do siebie powiedział podniesionym głosem. - Mamy z Batty coś ważnego do przekazania, ale wydaje mi się, że powinniśmy to zrobić dopiero, kiedy spotkamy się z grupą z wewnątrz. Jeżeli oczywiście przeżyli. Następnie zbliżył się do Pearl. - Jeżeli nie dacie rady tego naprawić - służę pomocą. Uśmiechnął się. Sand Storm Słysząc huk pochodzący z zewnątrz zwrócił się do środka pojazdu. - Dobrze zatem, zabierajmy manatki, wychodzimy i rozchodzimy się w swoją stronę, starając się nie powybijać wzajemnie, co zważywszy na fakt tego, że są z nami podnóżki Crystal nie będzie łatwe. No chyba, że ktoś przekonał ich, żeby poszli z nami. Trzeba dotrzeć do reszty, to poskładają tego gagatka. Dawn Spark Kiedy gwardzista wspomniał o kimś do spotkania miałem cichą nadzieję, że będzie to Midnight, jednak stało się coś całkiem innego - na miejscu pojawił się ten mniejszy kretyn. Uśmiechnął się po słowach drugiego żołnierza. - Zawsze wydawało mi się, że to słabsze jednorożce stoją na bramie, a szwadrony wykorzystywane są tylko do specjalnych, bardziej ofensywnych zadań. Jak jednak widać Cesarzowa potrzebuje nas również i tutaj. Spojrzałem z pogardą na kujona, widząc niezadowolenie wymalowane na jego pysku. Kim ty niby myślisz że jesteś?! Po dotarciu na miejsce stanąłem obok mojego przełożonego. Obserwowałem sytuację spoglądając co chwilę na drugiego wybrańca. A więc Crystal nie objawia się każdemu, jednak moja służba tutaj ma jakiś głębszy cel.
  12. Mizanth

    Peace Order Po powrocie do świątyni rozejrzał się. Widocznie stworzenie miało rację, po daniu im sygnału krzyknął tylko. - Dobra, nie mamy czasu - musimy stąd zniknąć, i to szybko! Zbliżył się do broni leżącej na ziemi, a następnie ponownie krzyknął. - Spadamy, już! Spojrzał ze zdesperowaną twarzą na kuce, po czym zaczął biec w kierunku wyjścia. Sand Storm Sand widząc to, co zaczęło dziać się ze stworami zdziwił się mocno. Następnie, widząc że uciekają i ich ignorują otworzył właz do pojazdu. - Dobra Panowie, co z naszym gagatkiem? Musimy go jak szybko doprowadzić do medyczki, albo będzie go bolało dłużej, niż to konieczne. Następnie wyjął ostatnie wymięte cygaro, po czym zaczął je palić. - Okej, nie wiem co oni zrobili, ale... cholera, żyjemy, haha! Dawn Spark Zmieniłem wyraz twarzy na weselszy, patrząc na towarzyszy. - Aa, więc o to chodzi. W takim razie - wielkie dzięki, drużyna! Może uda nam się przeciągnąć ją na swoją stronę, to byłoby bardzo przydatne. Kiedy gwardzista przerwał moją mowę ukłoniłem się, po czym ruszyłem za nim. - Zatem kolejny, arcy ciekawy dzień. Jak to dobrze, że nasza Pani rozwiała moje wątpliwości.
  13. Mizanth

    Peace Order Spojrzał w kierunku Batty. Był zaciekawiony widokiem, jednak teraz interesowało go tylko wydostanie się stąd. - Dobrze, zbierzemy naszych i staramy się zejść wam z drogi. Przyjmij wyrazy mojej wdzięczności. Ukłonił się, po czym dotknął kopytkiem kończyny istoty. - Więc załatwione, zbierajmy się stąd - mamy świat do uratowania. Dawn Spark Zdenerwowałem się po usłyszeniu zarzutu dezercji. - NIGDY NIE UCIEKAM! Przymknąłem się na chwilę, pochyliłem głowę w dół i wziąłem kilka wdechów/wydechów. - Jest dużo potężniejsza od nas, możecie mi w to uwierzyć. Poza tym... tylko jedna walka w zamian za cały dzień stania w miejscu i udawanie bycia użytecznym mnie nie satysfakcjonuje. Ale miałem sen, Cesarzowa przemówiła... mnie to przekonało. Uważam, że lepiej się z nią dogadać i spróbować czegoś nauczyć, aniżeli próbować się jej pozbyć. Ale to tylko moje myśli, wy zrobicie na co tylko macie ochotę. Spojrzałem na drzwi, kontynuując. - Ale tak, zgadzam się z tym, że przydalibyście się bardziej niż tamta dwójka ćwoków. Mam nadzieję, że solidnie dostaną od rebeliantów w dupę. Hmm, może wreszcie dostaniemy coś razem, fajnie by było wreszcie mieć okazję się zapoznać głębiej.
  14. Mizanth

    Peace Order Przyglądał się rozmowie Batty ze stworzeniem, nie wchodząc im w słowo. Miał nadzieję, że zbliżają się do rozwiązania tego problemu, tylko jak teraz przekazać swoim i Equestrianom to, co miało tu miejsce? Dawn Spark A więc w tym problem. Może tylko są ciekawi? - Rozmawiałem z nią, rzeczywiście jest potężna. Jeśli o to chodzi... jest na dużo wyższym poziomie od nas, ale jeśli damy radę załapać się do Szwadronów damy radę zmniejszyć różnicę. Możecie mi uwierzyć. Rozejrzałem się po pokoju. - Jeśli zaś chodzi o moje zadanie - pilnowaliśmy bramy, cały pieprzony dzień, i gdyby nie pewna ciekawa przygoda z dywersantami rzuciłbym tym wszystkim w cholerę. Złapaliśmy jednego, resztę wymazaliśmy. Zaśmiałem się po chwili. - Nie chcę nikogo obrażać, ale z naszym poziomem magii to ona pokazałaby nam wszystkim miejsce w szeregu... za jednym zamachem. Następnie skierowałem wzrok ku drzwiach. - Za chwilę powinni tu być. Jeśli jesteście ciekawi kto został wybrany: Ja, Ona, Kujon i Mięśniak. Tak to można w skrócie opisać. O ile Midnight jest bardzo ciekawą osobą, tak ta dwójka... kretyni.
  15. Mizanth

    Peace Order Nie myśląc ani chwili dłużej kontynuował. - Gdyby nie fakt, że czas na zewnątrz jest zamrożony starałbym cię ponaglić... tak czy inaczej ja zdania nie zmieniam, stawka jest zbyt wysoka żebym stał bezczynnie - obiecuję, że dam z siebie wszystko, aby Crystal nie użyła tych artefaktów, a ponadto kiedy uda nam się przywrócić porządek zwrócę je tam, gdzie się wcześniej znajdowały. Czyli jedna rzecz z głowy, jeśli ta istota ma rację muszę przekazać informacje do dowództwa. Jeszcze kilka spraw, a później będzie można przejść do finalnego planu. Dawn Spark - Jeżeli finalnie wszystko wróci do normy... rozumiem moja Pani, nie zawiodę Cię. Ukłoniłem się, po czym nagle mój sen został przerwany. Obudziłem się dosyć wcześnie. Rozejrzałem się po pomieszczeniu, reszta kucy spała. Źle to robisz. Przejdź się, musimy pogadać. Głos wreszcie o sobie przypomniał. Uczyniłem więc jak mówił, wychodząc na korytarz. Albo chcesz jednego, albo drugiego. Albo poddasz się woli Crystal i staniesz potężny, albo przez twoje głupie myśli i narastającą chęć zostania zbawicielem zadecydujesz o czymś, czego później będziesz żałować. Uratowałem ci tyłek w jaskini nie po to, żebyś teraz to wszystko spieprzył. Skończysz ten trening i pomożesz nam zwyciężyć. Niech i tak będzie. Ale ta Midnight to fajna sztuka, zapoznajcie się - możecie sobie wzajemnie pomóc. Nie wszystkich zasad trzeba przestrzegać, prawda? Tak. Zatem wspaniale. Idź do pokoju, za chwilę ktoś po Ciebie przyjdzie. Ponownie uczyniłem to, co przekazał mi Głos. Po powrocie do pokoju spotkałem resztę ekipy, która o dziwo nie spała. Usiadłem na łóżku. - Co wy na Cerbera planujecie? Myślicie że nie widzę, że coś ukrywacie?
×
×
  • Create New...