Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Mizanth

Brony
  • Content Count

    0
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Neutral

About Mizanth

  • Rank
    Źrebaczek
  • Birthday January 5

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier

Recent Profile Visitors

158 profile views
  1. Mizanth

    Peace Order Przed wybuchem przeciągnął Spear'a na drugi koniec pomieszczenia, układając go obok Lance'a. Następnie chwycił za broń i zbliżył do towarzyszy. Po wybuchu usłyszał przeraźliwe ryki dobiegające ze wszystkich stron. Żałował, że nie wziął zatyczek do uszu. - Aaagh, albo stąd uciekniemy albo ogłuchniemy. Mam nadzieję, że przysmaży je to na dobre. Ciekawe jak sytuacja wygląda na zewnątrz. Pearl, czy możesz spróbować ich obudzić? Spearowi nic nie jest, ale nie wiem co będzie z Lance'm, w razie czego pomogę mu w drodze. Sand Storm Spokojną chwilę przerwał niezbyt słyszalny wybuch, a chwilę po nim dźwięki dochodzące z wszystkich stron. - Dobra, baterie w gotowości! Jeżeli te stwory spróbują się wydostać ze środka usmażymy ich ładunkami, wy skupcie się na ochronie tyłów. Działka obróciły się o 135 stopni, aby pokryć tyły i boki. - A reszta chwytać za broń i schować się za wałem, połowa zostaje tutaj a pozostali ustawić się obok dział i macie je ubezpieczać. Czy taka prowizorka da radę? Bóg jeden wie. Sand dołączył do żołnierzy obserwujących wejście do bazy, następnie przylewitował do siebie detonator oraz broń przypominającą amerykański karabin M107. Ustawił ją na pozycji po czym zaczął obserwować bazę przez lunetę. Dawn Spark Widząc gwardzistów poczułem ulgę, jednak na mojej twarzy zamiast radości pojawił się grymas wskazujący na poirytowanie. - Zamierzam kopnąć cię w tyłek za zadawanie głupich pytań. Haha, ryzykownie. Wszedłem do portalu, po czym przeniosłem się do miejsca, z którego tutaj przybyłem. Już powoli traciłem nadzieję, że się stamtąd wydostanę. No właśnie, nadzieja. Kiedy zaczyna nam brakować pomysłów na dalszą akcję zdajemy się na to, że kiedyś ktoś przyjdzie nam z odsieczą, co zwykle nie nastaje. Stanąłem na baczność spoglądając na najstarszego stopniem, oczekując na otrzymanie pancerza.
  2. Mizanth

    Peace Order Odsunął się od Lance'a, spoglądając w kierunku Pearl. - To chyba idealnie pokazuje ile dla waszej wspaniałej Cesarzowej jesteście warci. Ty i Lance jesteście w stanie to dostrzec, jak już stąd wyjdziemy to spróbujcie przemówić Spearowi do rozsądku. Podszedł do buntowników zajmujących się materiałami wybuchowymi. - Mogę wam pomóc to przenosić, nie widzę sensu w dalszym siedzeniu i obserwowaniu reszty. Spojrzał na ramię, zauważył dwie kreski zasięgu. - O, czyli jednak dostali nowe nadajniki. Wysunął z boku urządzenia rysik, po czym zaczął pisać wiadomość. Opóźniajcie kontakt z przeciwnikiem możliwie jak najdłużej. Miejsce raczej nieciekawe - mimo sporej zawartości kryształów jest tu pełno tych stworów. Z moich informacji wynika, że nie lubią ognia, mam nadzieję, że uda wam się to jakoś wykorzystać. Spróbujcie wykurzyć ich stamtąd w dzień, stwory funkcjonują w ciemności. Poprawność językowa, nie wiem czy nie lepiej pisać ciągiem, oszczędność czasu. Wysłał wiadomość, po czym zwrócił wzrok w kierunku buntowników. Sand Storm Obserwację terenu przerwał żołnierz, który podbiegł do Storma. - Sir, dostaliśmy wiadomość od Peace Ordera, proszę przeczytać. Dlaczego do cholery posługujemy się końskimi imionami?!? Po przeczytaniu wiadomości poinstruował swoich ludzi. - Spróbujemy jakoś go stąd wygrzebać, jednak amunicja zapalająca może się do czegoś przydać. Bądźcie w gotowości, za niedługo zrobimy tu niezły bajzel. Dawn Spark Co do cholery?! Czas jeszcze nie minął? Powoli zaczynam panikować. Przydasz się na coś? Pewnie. Róg rozbłysnął dużo jaśniej niż zwykle, po czym wystrzeliło z niego kilka pocisków, część poleciała w stronę potwora a reszta w sufit. Eksplozja była na tyle potężna, że odrzuciła mnie kilka metrów do tyłu. Gdy po chwili wstałem zauważyłem zawalony fragment jaskini oraz wylewającą się z pomiędzy skał magmę. Może pękł? A może nie. Pogalopowałem na górę do miejsca, z którego tutaj zszedłem. Nie rozumiałem tego, co się teraz stało, po tym ataku nie poczułem większego zmęczenia, poza tym był dużo mocniejszy niż to, na co było mnie stać... razy kilka. Dzięki, Głosie. Nie usłyszałem odpowiedzi. Zbliżałem się do miejsca przybycia z nadzieją, że znajdzie się tam portal prowadzący z powrotem do koszar.
  3. Mizanth

    Peace Order W dalszym ciągu obserwował Lance'a. - Nie mam jak im przekazać tej informacji, jedyne co byłem w stanie wysłać to sygnał sos, nasza komunikacja ma ten mały problem, że większe skupiska magii powodują drastyczne cięcia zasięgu, no ale dzięki temu przynajmniej nie da się nas namierzyć. Tutaj nie chodzi o brak zaufania, po prostu nie przewidziałem tego rozwoju sytuacji. Czy Batty będzie w stanie przekazać im jakieś bardziej szczegółowe informacje? Moi towarzysze są doświadczeni w boju, więc możliwe że wpadną na jakąś metodę walki z tymi stworami. Spojrzał na Pearl. - Przepraszam, nawet jeśli nie czuję się winny to chociaż tyle wam się ode mnie należy. Następnie skierował wzrok w kierunku Fire. - Odnośnie technologii... wybacz że to mówię, ale wasze uzbrojenie nie są nam potrzebne, jesteśmy na bardzo zaawansowanym stadium opracowywania broni, która może pozwolić się nam odkuć ze strat i wypchnąć rojalistów z naszych terenów. Problem tylko polega na tym, że musimy dogadać się z resztą, aby nie wchodzić sobie w drogę. Dowództwo do tej misji wybrało mnie z racji na jak by to określić... przyjacielskie relacje z Equestrianinami? Chyba widzicie, że nie zionę do was nienawiścią, i mówię tu w szczególności o Spearze. Zmarszczył brwi czekając na odpowiedź. Sand Storm Kiedy Sand zakładał ładunki przy wejściu żołnierze trwali w gotowości do strzału. Po wyrazach pyska można było ujrzeć brak zrozumienia sytuacji. Czy Szwadrony tutaj są? Jeśli to co mówił PO i nieliczni ocalali jest prawdą, to mają ogromny problem. Dobra, to ostatni. Miejmy nadzieję, że te zapalniki zadziałają. Po założeniu ładunków wycofał się na wzgórze, a następnie zaczął czytać jakieś sprawozdania. - Dowódco, co to za nowe bombki? Przerwał czytanie spoglądając na pytającego. - Sproszkowane kryształy z pentrytem. Magiczny materiał, coś porównywalne do naszego grafenu, tylko że z kilkukrotnie większym potencjałem. Chociaż trochę Boskiej pomocy. - Um... czyli coś w stylu mocniejszej bomby? - Tak, do tego gwałtownie uwalniającej spore ilości magii, nie jest to co prawda rozczepienie porównywalne do atomowego, jeszcze nie jesteśmy na tym poziomie ale dalej potrafi mocno kopnąć. Nie słysząc już więcej pytań wrócił do czytania. Mówił cicho pod nosem. - Czyli mamy dogadać się z buntownikami, ciekawe. Mam nadzieję, że po wszystkim uda nam się przejąć władzę i odzyskać co nasze. A może by tak dogadać się z Celestią, może odeśle nas z powrotem? Może to test wiary? Widząc spojrzenia żołnierzy uśmiechnął się. - Wracać do roboty. - Tak jest! Dawn Spark Ponownie ujrzałem stwora. Wydaje mi się, że pół godziny już minęło, chociaż w tak skrajnych warunkach mogło to być równie dobrze kilka minut. - Ta gra na czas chyba nie jest tego warta. Postanowiłem wyczekać moment ataku, możliwe że za ścianą znajduje się rzeka ognia. Coś co go usmaży. Wystrzeliłem mieczem w kierunku paszczy potwora, chyba wbił się gdzieś głęboko gdyż stwór wydał z siebie jakiś nienaturalny krzyk. Następnie po chwili ruszył z impetem w moją stronę, po czym wyteleportowałem się za niego i strzeliłem zaklęciem przebijającym o maksymalnej mocy w kierunku ściany licząc na to, że stwór spłonie. Następnie zacząłem uciekać w przeciwnym kierunku, przy okazji trafiając kolejnym zaklęciem w sufit i kolejny raz blokując wejście gruzem. Byłem już skrajnie wyczerpany, wszystko albo nic.
  4. Mizanth

    Peace Order Po usłyszeniu pytania od Fire zorientował się, że ekipa ratunkowa dotarła na miejsce. Oni też mają komunikację bezprzewodową? Myśląc krótką chwilę nad odpowiedzią postanowił się odezwać. - Rzeczywiście Spear musiał przyuważyć to, co robiłem na panelu. Nie spodziewałem się, że zdobędę zasięg, a nie chcąc wywoływać paniki postanowiłem go spławić. No ale zaczynając od początku: wiedząc, że podzieleni nie mamy szans przeciwko Crystal wysłano mnie na pertraktacje z pozostałymi frakcjami opozycyjnymi. Jako iż uważamy, że gorzej być nie może postanowiliśmy się dogadać. Tutaj wpadłem po drodze, gdyż badania geologiczne wykryły spore ilości kryształów znajdujące się mniej więcej w tym rejonie. Problem jest jednak taki, że jak widać duże ilości tego materiału przyciągają różne śmieszne stwory. Chwilowo przycichnął, łapiąc więcej powietrza. - Po wynosinach lojalistów miałem przyjrzeć się sytuacji, ale nie tylko nas zainteresowało to miejsce. Wezwałem wsparcie, które wyjątkowo szybko się pojawiło. Nie mamy zamiaru wam w niczym przeszkadzać. Dalej zastanawiam się co ze Spearem, ale jeśli wszystkim uda się stąd wydostać to wolę oddać go Pearl do niańczenia. Pod warunkiem, że nie zaatakuje nikogo z naszych. Znowu zwrócił wzrok w kierunku Lance'a, dalej siedząc obok. - Nie mam nic więcej do dodania. Pozwólmy panience Pearl odpocząć, a po wszystkim spadamy stąd. Sand Storm Gdy Batty wymierzyła w ich kierunku dwie baterie artylerii przeciwlotniczej skierowały lufy w jej stronę, natomiast kuce z lornetkami dalej stały w tych samych pozycjach. - Co robimy? - Czekać, raczej nie będzie strzelać. Sand podniósł pudełko, po czym przeczytał list. - Dobra, chyba się do tego zastosujemy. - O co chodzi? - Nie wtrącamy się, pilnujemy drzwi. Jeśli wyjdzie stąd coś groźniejszego możecie strzelać bez rozkazu. Cofnął się do namiotu z zapasami, zapakował kilka paczek do juk, a następnie wrócił na stanowisko. - Ubezpieczać mnie, nie marnujmy więcej czasu. Rozłożę przy wejściu materiały wybuchowe, raczej nam to nie zaszkodzi a możliwe, że i pomoże. Użył zaklęcia kamuflującego, po czym powoli ruszył w kierunku bramy. Dawn Spark Im niżej schodziłem, tym więcej znajdowałem szkieletów. Może zejście było błędem? Zresztą nieważne, nie ma czasu na dłuższe rozważania, możliwe że tam będzie więcej miejsca. Słyszałem stwora zbliżającego się w moim kierunku, jednak dzięki poprzedniemu ruchowi zwiększyłem dystans od niego. Mimo chwilowego poczucia bezpieczeństwa byłem w pełnej gotowości do ataku. Schodząc na niższe rejony jaskini czułem coraz większy gorąc.
  5. Mizanth

    Peace Order Po wszystkim spojrzał na Pearl lekko mrużąc oczy. - Zabawne, mógłbym powiedzieć to samo. Szkoda, że nie było ciebie w okolicy tego dnia, gdy przechodziłem przez wioskę wymordowaną przez Szwadrony, możliwe że wtedy zmieniłabyś zdanie. Ale nie zamierzam cię tutaj indoktrynować, odpocznij, zasługujesz na to. Po chwili dodał. - Nie jesteśmy wrogami, walczę tylko z tymi złymi. Wygrzebał z zapasów trochę materiału. Część złożył w rulon i podłożył pod głowę Lance'a, a drugą go okrył. Następnie usiadł obok niego. - Będę go miał na oku, chłopaki na straży poradzą sobie beze mnie. Sand Storm Obserwując bazę zauważył jakiegoś opancerzonego kucyka. - A co to za maszkaron? Kilku żołnierzy obok również przypatrywało się bazie z lornetkami. Jeden z nich postanowił się odezwać. - To co robimy? Możliwe że trzymają go jako zakładnika, lecimy go odbić? Odłożył lornetkę na bok. - Nie, musimy obserwować i czekać na okazję. Feath... um, John? Przeleć nad tym czymś i daj mu znać, że tu jesteśmy i nie mamy wrogich zamiarów. Na razie. - Tak jest, sir! - Poczekaj jeszcze chwilę. Podniósł magią pusty cylindryczny pojemnik, następnie wziął kawałek papieru i napisał na nim szybką notatkę. Tutaj Sand Storm, kapitan FOL-ZSI Nie mamy złych zamiarów, jesteśmy w stanie zaoferować pomoc/zapasy w zamian za potencjalną pomoc w uwolnieniu kuca zwanego Peace Orderem. Nie gryziemy. Zapraszamy do kontaktu, wzgórze obok. Następnie włożył wiadomość do pojemnika, który przekazał pegazowi. Ten wzbił się w powietrze, po czym zniżając lot rzucił Batty przesyłkę pod nogi. Następnie zatoczył koło i wrócił na pozycję. Dawn Spark Wyczekałem moment, w którym stwór znalazł się dostatecznie blisko, po czym wystrzeliłem w jego kierunku mocnym zaklęciem eksplodującym. Następnie teleportowałem się kawałek dalej. Spora część jaskini zawaliła się za mną, przygniatając stwora oraz blokując wejście do miejsca, w którym się znajdowałem. Po wszystkim ruszyłem w stronę, z której wydobywał się żar. Obawiam się, że ta istota za chwilę się przebije przez gruzy i ruszy w moim kierunku. Ponadto wydaje mi się, że będę w stanie ją pokonać za pomocą tego, co znajduje się na dnie. Robiło się coraz goręcej. Mimo warunków nie odczuwałem strachu, jedynym na czym byłem skupiony był fragment zbroi oraz szansa na spotkanie Cesarzowej. Tylko to się teraz liczy.
  6. Mizanth

    Peace Order - Zrobione. Podbiegł do miejsca z zapasami, gdzie wygrzebał dwa kawałki materiału. Następnie położył je na skrzynkę, polał pierwszą lepszą cieczą z butelki po czym pierwszą położył na głowę Lance'a, a drugą przełożył z pyska na kopyto i zaczął ścierać pot z czoła Pearl. Nie odzywał się, na wszelkie pytania odpowiadając tylko skinieniami głowy. Nie chciał jej przeszkadzać w próbie ocalenia życia swojego przełożonego. Dawn Spark Dobra, jest tu gorąco. Pierwszy minus. Drugi minus: to gdzieś pod ziemią, gdzie mam ograniczone zdolności manewrowe. Trzeci minus. Gdzieś na dole stoi stwór, który mógłby rozszarpać mnie na strzępy, tego wolę uniknąć. Użyłem na sobie zaklęcia kamuflującego ukrywając się za skałą. A więc wytrwać pół godziny. Zaklęcie neutralizuje wszelkie ślady mojego istnienia. Problem tylko jest taki, że istoty wyczulone na magię, podobnie jak Autor mogą to wykryć. Strzelam raczej, że ta istota też jest w stanie to zrobić, w przeciwnym wypadku by mnie tutaj nie rzucali. Zacząłem skupiać energię w rogu. Miecz leżał obok, gotowy w razie czego do wystrzelenia z maksymalną siłą w stronę przeciwnika. Czekałem na to, co za chwilę miało nadejść. Sand Storm / wsparcie Drużyna rozłożyła się wokół wzniesień otaczających bazę. Nikt nie miał zamiaru wchodzić do środka; jeżeli nie było tutaj ostrego zagrożenia, to major powinien był dać sobie z tym radę, tak jednak się nie stało. Dwie kopie poczwórnego radzieckiego działa azp-23 były rozstawione na dwóch wzniesieniach. Były dobrze ukryte, podobnie z jednorożcami je obsługującymi. Kawałek dalej znajdował się prowizoryczny obóz, złożony z kilku namiotów. W środku jednego z nich Sand Storm przeglądał zapasy. - Po cholerę mi taka amunicja, prosiłem o przeciwpancerną a co dostałem? Wszystko przeciwko nam, jak zwykle zresztą. Uderzył się w czoło. Efekt był wiadomy, trafił w róg co mocno go zabolało. - Nosz... Do namiotu wszedł pegaz, zasalutował. Wszyscy nosili podobne uniformy, jednak jego posiadał na sobie więcej elektroniki. - Sierżancie, zakończyliśmy obserwację celu. Zauważyliśmy dziwne ślady aktywności, jakieś stwory. Po chwili ciszy odezwał się. - Przygotować działa do strzału, wycelować je w wejście do bazy. Jeżeli zauważycie cokolwiek nieprzypominającego kuca strzelać bez rozkazu. Pamiętajcie, że przez kwatermistrza dostaliśmy amunicję zapalającą. Jedyne co nas ratuje w tej sytuacji, to kaliber i ogień. Pegaz spojrzał pytająco. - Nie wchodzimy do środka? Musimy jakoś go wyciągnąć z tego bagna, podobno misja majora jest priorytetowa. Jednorożec zmarszczył brwi. - Póki co czekamy na okazję, nie podoba mi się to, z czym mamy tutaj do czynienia. Uderzymy, jeśli nic się nie stanie. - Tak jest, sir! Pegaz ponownie zasalutował, po czym wyszedł z namiotu. Sand skończył przegląd amunicji, po czym zabrał ze sobą kwadratowy pakunek o niewielkich rozmiarach. - Kolejny prototyp. Sporo możliwości przed nami, jednak ile to warte w obliczu utraty człowieczeństwa. Czy Bóg nas rzeczywiście opuścił? Może będzie okazja do sprawdzenia siły rażenia tego cacka. Wyszedł z namiotu, którego pilnowała dwójka gwardzistów. Następnie ustawił się na wzgórzu obok jednego z dział, po czym wyjął lornetkę i zaczął obserwować wejście do bazy.
  7. Mizanth

    Peace Order Nie zdążył zareagować na to, co się wydarzyło przed chwilą. Błyskawicznie podbiegł do Speara. - Teraz się doigrałeś, obiecałem ci coś. Zbliżył się do ogiera od boku, po czym ogłuszył go mocnym uderzeniem w tył głowy. - Nie będziemy ginąć bez powodu, a ten osobnik bardzo skutecznie do tego dążył. Następnie podbiegł do leżącego Lance'a. Był pewny, że bez medykamentów Batty jego dni są policzone. Usiadł przed nim, po czym oparł jego głowę o kopyto. - Dziękuję, towarzyszu. Następnie zwrócił się do Pearl. - Czy jesteś jakoś w stanie pomóc? To... wygląda bardzo poważnie. Oddech jednorożca był bardzo płytki, zupełnie jakby uciekało z niego życie. Dawn Spark To teraz kolejne starcie z potworem. Chyba nie dane mi jest odpocząć, ale widząc nagrodę wiedziałem, że wysiłek jest tego wart. - Dobra, zróbmy to. Przygotuj się, za taki prezent raczej nic łatwego cię tam nie spotka. Chociaż po wczoraj powinieneś z łatwością dać sobie radę. Podniosłem magią miecz, po czym przeszedłem przez trzeci portal. Trzeba wytrwać. Głos zaczął dopingować, coś nowego.
  8. Mizanth

    Peace Order W końcu postanowił się wtrącić. Podszedł do ekipy, po czym zaczął. - Pani wybaczy, ale tak jak mówią towarzysze Spear jest... lekko upośledzony. Pewnie chciał się popisać ale coś mu nie wyszło. Nie po raz pierwszy zresztą. Zaśmiał się. - Jeśli mimo tego nasze słowa Pani nie przekonują to prosiłbym o odstawienie porachunków na później, jak już się stąd wydostaniemy. Wybuchy agresji mogą jedynie nam w tej sytuacji zaszkodzić. Spojrzał w stronę szybu. - Mam nadzieję, że Panienki sobie poradzą. Szkoda byłoby je stracić, mają ogromny potencjał. Dawn Spark - Tak jest sir! Tym razem szykują coś obrzydliwego. Ciekawe co to może być. Spojrzałem na ślad wyryty na kopycie. - Crystal. W jakim miejscu teraz bym się znajdował, gdyby nie Ona? Zdając sobie sprawę, że mówiłem na głos przemówiłem do towarzyszy. - Te sny to raczej normalka. Pewnie Gwardziści również je mają. Cesarzowa porozumiewa się przez nie z nami. Zastanawia mnie tylko dlaczego marnuje na nas wszystkich czas, skoro tylko garstce się uda to przetrwać. Posprzątałem na szybko przestrzeń wokół łóżka. - Ciekawy sen, Mighcie. Kto wie, może kiedyś sytuacja się odwróci i to ty pomożesz mnie? Czas pokaże. Otworzyłem drzwi kierując się w stronę areny. - Jeden za wszystkich, wszyscy za jednego. Mam nadzieję, że się z tym wszyscy zgadzamy. Razem jesteśmy silniejsi. Kawałek dalej dotarłem na miejsce. Reszcie się chyba nie spieszyło, gdyż przybyłem tutaj jako pierwszy. Głos coś ostatnio mało gada, ciekawe co planuje.
  9. Mizanth

    Peace Order Przyglądał się zaistniałej sytuacji z ciekawością. Już powoli miał się wtrącić między tę dwójkę, jednakże po wspomnieniu przez Spear'a o Spike'u, a raczej sposób w jaki to zrobił powstrzymało go od tego. Zobaczymy co ten smok potrafi. Mam nadzieję, że solidnie go drapnie. Przy okazji da mi pretekst do małego naprostowania tego idioty. Ponownie spojrzał na panel. Zasięg ponownie zniknął, jednak okno powiadomień pokazało fajeczkę - wsparcie jest w drodze. Dawn Spark Gdy świetlista postać pojawiła się przede mną wiedziałem, że Cesarzowa ponownie pojawiła się w śnie. - Zgadzam się. Nie Pani, nie mam więcej pytań. Liczę na to, że Cię nie zawiodę. Po tych słowach wyrwało mnie ze snu. Co dziwne wszyscy budzili się o tej samej porze, zupełnie jak gdyby nas cykl był sterowany z zewnątrz. Wstałem z łóżka i wyprostowałem się. Po chwili usłyszałem pukanie do drzwi. Jako iż wstałem pierwszy to zbliżyłem się do nich, aby wpuścić gościa do środka. Ciekawe co dzisiaj nam przyszykowali. Plan na dzisiaj - zdać trening i poprosić o przepustkę.
  10. Mizanth

    Peace Order Przyglądał się sytuacji ze zdziwieniem wymalowanym na pysku. Raz, decyzja podjęta na prędce. Dwa, ciekawe, czyje wojska spotkają jako pierwsze. Wsparcie nie powinno być daleko. Dawn Spark Przyglądałem się ludzkiemu miastu. Był to widok całkiem imponujący, jednak doskonale pokazywał, ile warta jest ta cała ludzka cywilizacja. Marnowanie zasobów, zatruwanie środowiska, hałas, chaos i wyzysk. Ruszyłem przed siebie rozglądając się wokół i słuchając głosu. Po pierwszym śnie czar jego wyjątkowości jednak prysnął - wszyscy pozostali doświadczali tego samego. - Widocznie zbyt krótko ich obserwowała. Ewentualnie żyła złudną nadzieją, że ich zbawi, uratuje. Że uda nam się ich przekonać do naszego, pokojowego trybu życia. Zatrzymałem się w centrum wielkiego skrzyżowania. - Zniszczyli nasz dom. Sprowokowali zaistniałą sytuację, zaczęli stanowić zagrożenie i uważam, że powinniśmy się ich w jakiś sposób pozbyć. Pani chyba myśli podobnie, dlategoż zdecydowałem się wziąć udział w tym przedsięwzięciu. Spojrzałem w górę. - Moja Pani, słyszałem, że odwiedzisz igrzyska w Las Pegazus, tam też chcę się udać. Moje pytanie jest następujące: czy również przeczuwasz, że coś złego się wydarzy? Zbyt wielu zdaje sobie sprawę z twojej obecności na tym wydarzeniu. Czy jesteś gotowa na to, co może się wydarzyć? Mogę Ci obiecać, że zrobię wszystko, aby nie stała ci się krzywda.
  11. Mizanth

    Peace Order Widząc brak skutków swoich prób spojrzał na Speara. - Nie przesadzaj, ale w sumie... Możesz ją lekko kopnąć prądem, tylko jej nie skrzywdź. Odsunął się na bezpieczną odległość. - No cóż, skoro jedyną opcją na jej obudzenie jest coś silniejszego, to niech tak będzie. Miejmy to już za sobą. Patrzył na gwardzistę, czekając aż spróbuje obudzić smoczycę. Był ciekaw, czy w zamian za próbę obudzenia nie dostanie kulą ognia. Lepiej on niż ja. Dawn Spark Zaśmiałem się razem z resztą. - Cesarzowa nawet na nas nie spojrzy, ale... coś czuję w kościach, że skoro my o tym wiemy, to pewnie wiedzą o tym wszyscy. Obawiam się, że któryś z naszych przeciwników spróbuje zagrozić jej życiu. Jest przepotężna, ale mimo to nie uważam, że powinniśmy lekceważyć przeciwnika, ludzie mimo ich głupoty i bezwartościowości dzięki swojej pomysłowości stanowią poważne zagrożenie. Nie mówiąc o podmieńcach lub gryfach. A kto wie, może w takim wypadku uda nam się zaimponować Crystal i szybciej dostać do szwadronów? Tak czy inaczej jutro na szkoleniu spróbuję przekonać dowódcę o zezwolenie na wyjazd. Następnie skierowałem wzrok na Mighta. - Naszym przeciwnikiem był najpotężniejszy gwardzista, tak swoją drogą. Z tego co wiem spisuje wszystkie książki o czarnej magii, do tego potrafi porozumiewać się jakimś nieznanym językiem. Ciekawy przypadek, nie ma co. Wydaje mi się, że już dawno przestał być normalnym jednorożcem, gdyby dalej był na poziomie naszym lub żołnierzy szwadronu z pewnością Cesarzowa nie wybrałaby go na swojego protegowanego. Might ma rację, a wam radzę uważać na występki podobne do naszego, bo może się to skończyć boleśnie. No cóż, do jutra. Odłożyłem książkę po czym położyłem się spać.
  12. Mizanth

    Peace Order Co za irytujący typ. - Dobra, ja pójdę skoro to taki wielki problem. Zbliżył się powoli do smoczycy, po czym zaczął ją lekko szturchać, mówiąc spokojnym głosem, jak gdyby budził dziecko ze snu. - Pora wstawać. No dalej, nie ociągamy się, już wystarczy. Dawn Spark Dalej czytając zacząłem odpowiadać na pytania. - No więc tak. Pojedynkowaliśmy się z gwardzistą, co było karą za lekkie oszukiwanie. Might miał tyle szczęścia, że zszedł po pierwszym ataku. Skrócić to można do tego, że jeśli będziemy łamać reguły to skończy się dostaniem oklepu po pyskach. Ziewnąłem. - Słyszał któryś z was jak można dostać przepustkę na kilka dni? Muszę dostać się na ważne wydarzenie w Las Pegasus, które wkrótce się odbędzie. W zamian za pomoc eee... służę radą pod warunkiem, że nie będzie ona polegała na zbytnim ułatwieniu wam życia. Po tym pojedynku trochę zajmie mi dojście do siebie. Wstałem z łóżka podchodząc do śpiącego towarzysza. Zapaliłem lekko róg. - Nie marnujmy czasu na czekanie. Wstajesz. Poraziłem Mighta słabym promieniem elektrycznym w celu obudzenia go. Chyba podziałało, gdyż odskoczył gwałtownie na bok. - No śpioszku, jakoś udało nam się wydostać. Zadowolony?
  13. Mizanth

    Peace Order Przysłuchiwał się rozmowie obserwując jej uczestników. Znając życie buntownicy schowali gdzieś jakieś drobne zapasy napalmu, może rzeczywiście uda się przebić. Czyli raczej damy radę się przebić. Ciekaw jestem, czy Siły Interwencyjne dotrą na czas - przyda się ktoś do osłaniania odwrotu. Pytanie tylko co zrobić z tym osobnikiem? Jego głupota może być bardzo niebezpieczna. Dawn Spark Po otrzymaniu uderzenia od Autora nie nastąpiło nic więcej. Zostałem wyjątkowo łagodnie potraktowany. - Tak jest sir, zapamiętam. Dziękuję za interesujący pojedynek. Obolały ukłoniłem się ponownie, po czym jakimś cudem udało mi się podnieść Mighta magią. Wyszedłem z pomieszczenia i udałem w kierunku naszej kwatery. Było to doprawdy ciekawe przeżycie, wytrzymać tak długo w walce z najpotężniejszym członkiem gwardii. Najpewniej tkwi we mnie spory potencjał, tylko jak go wykorzystać? Dotarłem do pomieszczenia, po czym wszedłem do środka. Położyłem Mighta na jego łóżku, samemu przemywając głowę wodą. Nie czekając na pytania towarzyszy zacząłem. - Dostaliśmy spory wycisk, ale chyba udało nam się... udało MI się wyjść z tego cało. Mój kamrat niestety dostał pierwszy. Nie dziwię się, że nie dał rady - z czymś takim nie mieliśmy jeszcze do czynienia. Użyłem magii do wyleczenia ran. - W sumie jak na karę to było całkiem nieźle. Ciekawe, co on ma do powiedzenia. Po wszystkim wskoczyłem na łóżko, wyciągnąłem kolejną książkę i zacząłem czytać. Muszę przyznać, że spisałeś się całkiem nieźle. Może będą z ciebie... jednorożce?
  14. Mizanth

    Peace Order Zaczął zastanawiać się, co zrobić dalej. Jeżeli pozwoli gwardzistom znaleźć pomoc to bardzo możliwe, że cała reszta zostanie aresztowana lub też zginie. Najlepszą opcją byłoby przytrzymanie ich tutaj aż do momentu dotarcia wsparcia - wtedy szanse przetrwania wzrosną. A teraz pytanie: czy pozwolić ich przywódcy iść, tym samym skazując go na śmierć ale równocześnie ratując nasze tyłki, czy puścić Speara, który jeśli się przedrze ściągnie ogon, który z pewnością nas wykończy. - Czyli mamy kilka opcji: albo pojawią się tutaj proequestriańscy buntownicy, którzy zrobią porządek z nami i lojalistami. Przybędą gwardziści, którzy postanowią nas zaaresztować i zamordować albo moi, którzy za brutalność rozszarpaliby lojalistów na strzępy. Ciekawy wybór, naprawdę. Zatoczył krótkie kółko wokół zgromadzonych. - Najlepsze co możemy zrobić, to próba wybicia się stąd na własną rękę, wtedy rozeszlibyśmy się w spokoju tam skąd przybyliśmy. Równocześnie zmniejsza to nasze szanse na przeżycie, gdyż jest nas tu mało. Do prawdy żałosna sytuacja. Rozejrzał się po pomieszczeniu. - Ale wy zapewne lepiej wiecie o czym zadecydujecie, toteż już się nie wtrącam. Wracam do pilnowania wejścia. Wrócił po broń, po czym ponownie stanął przed bramą obserwując dalszy ciąg wydarzeń. Dawn Spark Autor zaczął manipulować moimi zmysłami. Wycofałem kopię i pozbyłem się niewidzialności. - Ano tak, zapomniałem przecież o tym małym szczególe. Widząc cienie pędzące w moją stronę zaatakowałem je słabszym promieniem, nie było problemów z ich zniszczeniem jednak wiedziałem, że nie tędy droga. - Akurat chwilę temu przechodziliśmy przez coś podobnego. Ciekaw jestem, czy ponownie uda się skontaktować z tymi istotami. A tak poza tym to bardzo szanuję za ciężką pracę w postaci napisania tych wszystkich książek. Widząc Pańskie zasoby wiedzy i mocy widzę, że Cesarzowa jak zwykle się nie myliła. Wiedząc, że za chwilę przegram postanowiłem zamknąć oczy i skupić cała resztę posiadanej energii. - Chociaż próbowałem, czyż nie? Może następnym razem będzie lepiej. Czując, że nie stać mnie na więcej wybiłem się w górę, po czym powtórzyłem zaklęcie, którym zostałem wcześniej trafiony przez przeciwnika. Nie miało ono takiej samej siły, ale i tak było to całkiem solidne uderzenie. Wylądowałem na podłożu. Byłem wyczerpany ale mimo wszystko stałem na wszystkich kopytach. Tym razem już bez żadnych sztuczek ukłoniłem się. - Z mojej strony to by było na tyle, przedstawienie skończone. Czując w dalszym ciągu efekty manipulacji umysłem postanowiłem się im poddać. Trwałem tak sztywno w tej pozycji czekając na to, co miało się za chwilę wydarzyć.
  15. Mizanth

    Peace Order Po słowach lojalisty wstał powoli udając, że dopiero się obudził. - Nawet odespać nie dasz kretynie? Ziewnął, po czym zbliżył się do nich zostawiając broń przy skrzyniach. - Jeśli dobrze usłyszałem, to Pani towarzysz zaczyna siać panikę. Nie wiem co wam nagadał, ale mogę przysiąc, że z mojej strony nic wam nie grozi. Reszta jak sądzę myśli w ten sam sposób. Następnie spojrzał poddenerwowany na Speara. - Przysięgam, że jeśli jeszcze raz zaczniesz wywoływać zamęt, przez który stwarzasz zagrożenie życia nas wszystkich, to wezmę tę lancę i wbiję w ten twój pusty łeb. Spojrzał na rękaw. - Kombinezon ma wbudowane funkcje monitoringu funkcji życiowych, tym razem sprawdzał sen. Sen, który zniszczyło mi wspomnienie tego, co Szwadrony Śmierci zrobiły w wiosce pełnej cywili. To potwory, a ty wspierając je jesteś kimś na podobnym poziomie, co wcale nie zwiększa mojego szacunku do ciebie. Podoba ci się mordowanie bezbronnych, prawda? Zbliżył się do niego na bardzo krótką odległość. - Jeżeli przez ciebie zginie choć jeden kucyk, to cię zabiję. Natychmiastowo. Nie pozwolę, aby taka kupa gówna spowodowała śmierć kogokolwiek, rozumiesz?! Mam na myśli wszystkich, z twoją ekipą włącznie. Twoja Cesarzowa zrobiłaby dokładnie to samo co ja, z tym że zamiast stosować ostrzeżenia zrobiłaby to bez mrugnięcia okiem. Może w pewnych aspektach ma rację. Odsunął się kawałek, z trudem powstrzymując od uderzenia oponenta. Dawn Spark Ups, chyba się zdenerwował. Nie mając dużo czasu na myślenie postanowiłem użyć pola siłowego, z większym natężeniem na tyły, aby jak najbardziej zamortyzować uderzenie w ścianę. Trafienie zniszczyło kopie, a mnie całkiem mocno sponiewierało. Czułem ból oraz zauważyłem krew, która zaczęła spływać mi po prawej stronie głowy, zmniejszając widoczność. Nie poddam się - Ha... Ha... Niby śmiech, ale bez emocji. Byłem ciekaw, co Autor jeszcze może zrobić. Utworzyłem kolejną kopię, próbowałem więcej, ale nie dałem rady. Zamieniłem się miejscami z klonem, po czym użyłem zaklęcia niewidzialności i zbliżyłem do niego. Kopia skuliła głowę, po czym przemówiła moim głosem. - Nie jestem godzien walki z taką potęgą. Poddaję się, niech Nasza Pani ulituje się nade mną. Stanąłem kawałek dalej, gromadząc w rogu energię i przygotowując się do oddania strzału. Jeśli teraz nie wyjdzie to jedynym co mi zostanie będzie prawdopodobnie unikanie ciosów do momentu, aż wreszcie zostanę trafiony.
×
×
  • Create New...