Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback

Mizanth

Brony
  • Content Count

    0
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

1 Neutral

About Mizanth

  • Rank
    Źrebaczek
  • Birthday January 5

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier

Recent Profile Visitors

198 profile views
  1. Mizanth

    Sand Storm Sand wykorzystał tę chwilę na obmyślenie planu na przyszłość. Zerkał też co chwilę w kierunku Spear'a, nienawidził osobników, którzy myślą zero-jedynkowo. Czyli po całej misji Order najprawdopodobniej zostanie wysłany do rebeliantów. Jest też możliwość, że wyślą go na przeszpiegi do Las Pegasus. Albo to mnie tam wyślą, mogłem się o to dokładniej dopytać. Chciałbym wziąć udział w likwidacji naszych byłych towarzyszy. Lepiej by było, żebyśmy dotarli tam przed Equestrianami, w przeciwnym wypadku nasz plan może trafić szlag. Dlaczego Crystal dała sobie spokój z atakami? Pewnie planuje coś grubszego, ale za cholerę nie jesteśmy w stanie się do niej zbliżyć. Może jakby udało się w jakiś sposób założyć pluskwę jakiemuś szwadroniarzowi? Oczywiście... jeśli nas nie załatwi. I co Celestia zrobi z nami? Nie mam zamiaru wracać do pierdla, zmieniłem się, chcę zacząć nowe, lepsze życie. Peace Order Gdy wyciągnęli sanitariuszkę z pułapki podniósł broń i podszedł do jednorożców. Nic nie mówił. Po teleportacji pod schody zauważył, że Pearl i Lance solidnie odczuli skutki zaklęcia. Zbliżył się do nich. - Potrzebujecie chwili na odpoczynek? Może najpierw wejdziemy do środka zanim... o Boże. Peace dostrzegł walające się wszędzie zwłoki. Skierował wzrok w kierunku ziemi, a następnie przyłożył kopytko do czoła. - Tylko nie to... Przypomniał sobie widok z wioski. Gdyby nie fakt, że nie jest tu sam prawdopodobnie ponownie by odpłynął, jednak udało mu się ustać na kopytach. - Raj utracony. Ponownie skierował wzrok na jednorożce. - Oprzyjcie się o mnie, damy radę, musimy to zamknąć. I eh... nie rozglądajcie się. Dawn Spark Nudy... ale pomagają wyćwiczyć cierpliwość. Obserwacja otoczenia z biegiem czasu zaczęła sprawiać trudności, ale mimo to udawało mi się utrzymać skupienie. Gdy gwardzista sprawdzał gości zacząłem nabierać podejrzeń. Czułem, że coś jest nie tak, co potwierdziło tylko to, że roślina się poruszała. Musiałem podjąć akcję, nawet jeśli przez to zgarnę opieprz przez towarzysza. - STAĆ! Kuce stanęły, spoglądając dziwnie w moją stronę. Pewnie nie spodziewali się mojej reakcji. Zbliżyłem się do nich, a następnie zacząłem oglądać ich towar. Rozświetliłem róg. - O ile mi wiadomo każdy gość winien uprzednio umówić się z administracją. Ponadto... dlaczego ta roślina mimo braku wiatru się porusza. Macie nas za idiotów? Zwróciłem wzrok w stronę gwardzisty, a następnie lekko skinąłem głową dając mu sygnał, żeby podszedł do nas. - Wyciągać wszystko co tam macie, i żadnych podejrzanych ruchów.
  2. Mizanth

    Sand Storm Sand przyglądał się przez chwilę Spearowi z pogardą. Miał iskierkę nadziei, że jednorożec powie coś o klaczy, jednak jak to zwykle bywa okazało się, że nadzieja matką głupich. - Różnica między nami wszystkimi jest taka, że my, w przeciwieństwie do was mamy honor, i nie stosujemy dwójmyślenia. Niestety twoją poniżej przeciętna inteligencja nie jest w stanie tego przetworzyć. Nie jesteś wart nawet splunięcia i nie licz na to, że sam wyjdziesz stąd żywy. Nie czekając na odpowiedź odwrócił się i wrócił pod ścianę, gdzie po przejrzeniu kieszeni zaczął ponownie przeglądać swoją broń. Hmm, ciekawe co z wartościami penetracyjnymi, że też to ja muszę robić za obiekt testowy i sprawdzać co działa, a co nie. Czy ona dalej żyje? Czy JA jeszcze żyję? Peace Order Peace szedł obok Pearl i Lance'a, gdy nagle osunęła się pod nią ziemia. Nie myśląc dłużej nad swoimi ruchami podbiegł do towarzyszy, rzucił broń obok a następnie zaczął pomagać przy wyciąganiu Pearl na powierzchnię. - Są pod nami, będzie nieciekawie. Dawn Glare Widząc Midnight uśmiechnąłem się. Jest bardzo skupiona na zadaniu, dobrze, że daje z siebie wszystko. Kiedy dotarliśmy na miejsce stanąłem w małym odstępie od gwardzisty, a następnie zacząłem obserwować środowisko wokół nas, starając się patrzyć w drugą stronę, aby zmaksymalizować nasze pole widzenia. Postanowiłem się nie odzywać, gdyż z całą pewnością zostanie to uznane jako przeszkadzanie. Czeka mnie długi, nudny dzień.
  3. Mizanth

    Sand Storm Przypatrywał się chwilę Spearowi, po czym schował broń i zaczął się głośno śmiać. - Haha, tak jak myślałem! Po krótkiej chwili maniakalnej głupawki trochę się uspokoił, a następnie ponownie zapalił cygaro. Zaciągnął się, po czym zaczął mówić. - Jesteś dokładnie tak samo głupi, na jakiego wyglądasz. Myślałeś że do Ciebie strzelę? Hehe. Znowu się roześmiał. - To do prawdy żałosne, co Crystal zrobiła z wami. Uważacie się za lepszych od nas, a stosujecie dokładnie te same metody co my kilkadziesiąt lat temu. A najlepsze jest to, że nawet nas wyprzedziliście! Nawet FOL nie traktował waszych pobratymców w podobnie bestialski sposób. Uśmiech zaczął powoli zanikać z jego twarzy. - Sam fakt posiadania tego. Dotknął się kopytem w róg. - Nie czyni z was nikogo lepszego od kucy ziemnych czy pegazów, sytuacja prawie identyczna do rasizmu na Ziemi. Wasza imperatorka przerobiła jednorożce na istoty równie parszywe co my ludzie, tak samo się zachowujące a nawet gorzej. No ale sądząc po twoim tępym wyrazie pyska nie jesteś w stanie tego zrozumieć. Ponownie się zaciągnął. - Siedząc w pierdlu w Canterlocie przydzielono mi gwardzistkę-opiekunkę, kuca ziemnego, Golden Heart. Z początku traktowałem ją jak każdego innego kuca, ale potem... trochę zmieniła moje spojrzenie na waszą rasę. Już zaczynałem się do was przekonywać, a tu nagle pojawiła się Crystal. Do tej pory... Wyjął cygaro z ust, po czym wgniótł je mocno w ziemię. - Pewnie ją zabiliście, albo zniewoliliście. Zapewniam cię, że jeśli z waszej strony stała się jej krzywda, to pozarzynam każdego z was. Celestia pewnie nie będzie miała nic przeciwko, bo takie ścierwa jak wy zniszczyły całą reputację rasy jednorożców. Cofnął się pod ścianę, po czym zamknął oczy. Z jego wyrazu pyska można było wyczytać mieszaninę smutku i zdenerwowania. Po chwili jednak ponownie zbliżył się do Speara. - Jak chcesz walczyć, to proszę bardzo, zasady jednak są takie, że nie korzystamy z magii, bijemy się tylko tym, co dała nam matka natura. Wygrany zadecyduje o losie przegranego, więc jeśli wygrasz możesz mi nawet nasrać na głowę. Peace Order Trzymał się grupy póki co milcząc, starając się skupić na ochronie Lance'a i Pearl. Dawn Spark Przesłuchałem tego, co gwardzista miał do powiedzenia, a następnie po krótkiej chwili odpowiedziałem. - Jeśli taka jest tego cena niech i tak będzie, bezpieczeństwo Cesarzowej jest jedynym, co ma w tej chwili znaczenie. Obejrzałem się na drzwi zaglądając, czy nikt nas nie obserwuje. - A więc na czym będzie polegał dzisiejszy test? Kolejny próbuje zniechęcić, co z nimi jest nie tak?
  4. Mizanth

    Sand Storm / Peace Order Peace chciał zignorować sytuację, jednak znając impulsywność Sanda podszedł do niego inicjując dialog. PO - Nie prowokuj ich, tkwimy w tym razem, powinniśmy unikać konfliktów. Sand zaciągnął się cygarem udając, że nie słyszy, po czym wypuścił dym i spojrzał uśmiechnięty na swojego rozmówcę. SS - Póki co jedynymi prowodyrami konfliktu są: Zaczął wskazywać kopytem, najpierw pokazał na Spear'a. SS - Ten przygłup, i... Następnie wskazał Batty. SS - I ta... em... edgy Panienka? Na pysku Peace'a pojawił się wyraz poirytowania. Sand uśmiechając się wyjął detonator. SS - Dobra dzieci, koniec głupotek, trzymajcie się mocno. Wcisnął guzik. Po krótkiej chwili dało się wyczuć lekkie trzęsienie ziemi. SS - Hehe, jak mała atomówka. No idźcie, miało to posłużyć do naszej ucieczki stąd, ale skoro chcecie zamknąć świątynię to bardziej się przyda w tym właśnie celu. Order zbliżył się do grupy, a Sand za pomocą magii przygasił cygaro, schował je do kieszeni, a następnie wyjął rewolwer. Gdy grupka oddaliła się kawałek zrobił się poważniejszy, zwracając wzrok w kierunku Speara. Wycelował bronią w jego kierunku. SS - Nie podobasz mi się. Dawn Spark Budząc się usłyszałem rozmowę moich współtowarzyszy. Masa myśli pojawiła się w mojej głowie, jednak czas na zastanowienie skończył się, gdy ktoś mnie zawołał. Wstałem z łóżka, rzucając jeszcze na szybko w ich stronę. - Nie stanowi zagrożenia. Jeśli jednak któremuś z was wpadnie do głowy pomysł na zrobienie jej czegokolwiek bez mojej wiedzy... Na moim pysku pojawił się ponury wyraz. - Wiecie, jak to się skończy. Nie mówiąc nic więcej odwróciłem się w kierunku wyjścia, a następnie wyszedłem z pomieszczenia, po czym zamknąłem doń drzwi.
  5. Mizanth

    Peace Order / Sand Storm Order skinął twierdząco głową, zwracając się do Speara. PO - Będę szedł obok, w razie czego będą musiały się przebić najpierw przeze mnie, zanim dorwą sie do Lance'a. Będę go chronić. Sand widząc to strzelił facepalma. SS - Jeśli tak bardzo tego chcesz, to droga wolna. Cóż to za operacja bez strat, c'nie? Peace odwrócił się do Storma. PO - To się im od nas należy, chociaż tyle. Zniszczyliśmy ich dom, więc teraz musimy naprawić szkody, które narobiliśmy. Wiesz doskonale, że... SS - Zamilcz, zostaw te swoje heroiczne gadki na później. Teraz sprawdź broń i błagaj, żeby ten prototyp nie spieprzył się kiedy będzie najbardziej potrzebny. Adios, powodzenia. Order przejrzał swój pancerz, a następnie broń. Stanął obok Lance'a. PO - Mam swoją zbroję, trafienia w korpus powinna wytrzymać, poza tym nie chcę ograniczać swobody ruchu. Jestem gotowy. Włożył lancę do ust, po czym stanął czekając na wyruszenie grupy. Sand w międzyczasie oparł się o ścianę, wyciągnął z kieszeni cygaro, a następnie uprzednio zapalając je za pomocą magii zaczął palić. SS - Tia, fajny ten członek na czole. Dawn Spark Wow, to jest to! - Dziękuję i życzę spokojnej nocy. Uśmiechnąłem się, lekko ukłoniłem i ruszyłem w stronę mojego pokoju. Czyli Might się nie dostał, ciekaw jestem jego reakcji. Poza tym ta klacz... heh... Uważaj na nią. Masz służyć Crystal i tylko niej, nie potrzebujesz żadnych dystrakcji. Będę jej służył po swojemu, jeśli ma to polegać na byciu podobnym do tej bandy kretynów to wolę działać na własną rękę. Jeśli nie masz nic ciekawego do powiedzenia to zamilcz. Nagle poczułem dosyć mocny ból głowy. Głos znowu odstawiał swoje cyrki. Daj mi spokój do cholery! Ignorując ból ruszyłem do przodu. Podsłuchałem rozmowę gwardzistów, jednak kiedy zachciałem bardziej się przysłuchać zamknęli drzwi. Mógłbym podejść i zaryzykować, ale znając życie ktoś by mnie nakrył. Może jutro uda się połączyć wątki i ogarnę o co im chodziło. Po dotarciu do kwatery z pomocą zaklęcia położyłem się szybko spać, nie chcę czekać na jutrzejszy dzień. Z dzisiejszych wydarzeń mogę wywnioskować, że przyszłość wygląda całkiem obiecująco.
  6. Mizanth

    Peace Order / Sand Storm Sand spojrzał na Ordera, po czym obaj skinęli twierdząco głowami. SS - Dobrze zatem, poczekamy. Przejrzał ponownie swoją broń, przypominało to tik nerwowy, gdyż co chwilę powtarzał tą samą czynność. Następnie Sand zaczął grzebać coś przy swoim panelu, wysyłając wiadomość do Peace'a. Ten spojrzał i zaczął czytać. Do sierżanta Abdula Haddada, Zapewne wszyscy otrzymali wiadomość, iż w najbliższym czasie w Las Pegasus odbędzie się impreza, na której powinna pojawić się Crystal. Po porozumieniu z resztą dowódców ustaliliśmy, że wyślemy na miejsce kilku agentów, którzy mają za zadanie zdobyć jak najwięcej informacji o przeciwniku. Z naszej strony nie podejmiemy się ataku - wiemy doskonale, że skoro była w stanie poradzić sobie z księżniczkami, to równie dobrze da radę z kimkolwiek innym. Po przechwyceniu majora Koniga i odprowadzeniu go do Epsilonu bezzwłocznie zabierzesz sprzęt i fałszywe dokumenty, a następnie udasz się na miejsce wydarzenia. Według informacji naszego wywiadu gryfy i podmieńce planują małą dywersję, co skutkować może solidnym chaosem. Dodatkowo prawdopodobne jest, że grupa Viking także zaatakuje. Jeżeli Orderowi uda się zawrzeć pokój/sojusz ze stronnictwem pro Equestriańskim przystąpimy do likwidacji dezerterów. S.I., ZSI/FOL. Po przeczytaniu przez Ordera wiadomości usunął ją z urządzenia, po czym spoglądając na Sanda pokiwał twierdząco głową. Następnie zbliżył się do Lance'a. PO - Nie musisz tego robić, może lepiej pójdę za ciebie? Wolałbym, żebyś wrócił z tego żywy, a z twoimi obrażeniami może to być utrudnione. Sand tylko przyglądał się grupce, prychając pod nosem. SS - Idiota. Dawn Spark Wysłuchiwałem gwardzisty w milczeniu. Bardziej od jego słów zainteresowała mnie wzmianka o froncie... chodzi o FOL, czy może o coś innego? Może wreszcie uda się dobrać tym podkucom do zadów. Gdy wszyscy zaczęli się rozchodzić spojrzałem na Midnight, która również popatrzyła w moją stronę. Nie zastanawiając się dłużej postanowiłem odprowadzić ją do pokoju. Idąc obok postanowiłem mówić, z racji na to, że sprawia jej to ból wiedziałem, że raczej nie będzie dużo się odzywać. - Czyli jednak udało się nam. Jako iż mamy jeszcze trochę czasu chciałbym Ci powiedzieć o kilku ciekawych rzeczach. Jeśli byłabyś zainteresowana posiadam kilka książek o czarnej magii, które kilka lat temu ukradłem z Canterlockiej biblioteki. Po tym co zauważyłem jednak jestem w stanie dostrzec, że twoje umiejętności stoją na wyższym poziomie, toteż informuję, że w zamku znajduje się biblioteka, do której również i my mamy dostęp. Znajduje się tam masa książek, jednak te ciekawsze spisane są innym alfabetem. Nie chcę sprawiać ci bólu, ale muszę zadać dwa pytania, na które jeśli chcesz odpowiedz ruchami głowy - czy potrafisz odczytać ten język i czy istnieje możliwość, abyś w wolnym czasie pomogła mi się go nauczyć. Oczywiście jeśli chcesz coś w zamian jestem w stanie na to przystać. Kiedy skończyłem mówić zatrzymaliśmy się przy drzwiach, chyba tutaj znajduje się jej pokój. Spojrzałem pytająco w jej oczy.
  7. Mizanth

    Peace Order / Sand Storm Odstąpili kawałek na bok, żeby nie przeszkadzać reszcie w omawianiu planu. SS: No cóż, skoro już cię znalazłem to możemy stąd spadać, masz wrócić do głównej misji. PO: Nie, musimy im pomóc zamknąć świątynię, nie wiadomo czy te stwory nie przeprowadzą ekspansji i zaczną stanowić zagrożenie dla cywili. Sand zaśmiał się. SS: Stary, stąd do najbliższej cywilizacji jest całkiem daleko, mogą i sobie zająć to całe zadupie, poza tym w tak ciasnych pomieszczeniach raczej nie popiszesz się swoimi fikołkami z dzidą, będziesz im tylko przeszkadzać. Zrobił chwilę przerwy. SS: Tak czy inaczej moim rozkazem jest wyciągnięcie Cię stąd za wszelką cenę, więc nawet jeśli będziesz stawiał opór mam pełne prawo do twojej pacyfikacji, nawet mimo posiadania przez Ciebie wyższej rangi. Dowództwo wie doskonale o twoim podejściu do Equestrian i wiedz, że gówno ich obchodzi to, że najchętniej byś ich wszystkich zatulił na śmierć i udawał, że nic złego nam nie zrobili. Peace nic nie mówił, patrzył na Sanda zrezygnowany. SS: Więc ruszaj tyłek, bo my stąd uciekamy. Sand Storm zbliżył się do rozmawiającej grupki. - Skoro potrzebujecie czterech, to reszta żeby odwrócić uwagę od tego miejsca powinna ruszyć z nami. Jak już się namyślicie to zapraszamy do pośpiesznej ewakuacji. Jako, że naszej dywersji możemy użyć tylko raz bardzo możliwe, że trochę trudniej będzie wam stąd uciec. Zdjął juki z pleców, po czym podsunął je na środek, uprzednio przekładając kilka pocisków do kieszeni w swoim pancerzu i wyjmując detonator. - Jakby ktoś potrzebował zostały tu resztki naszego sprzętu medycznego, trochę nowości. W zastrzykach jest morfina, za pomocą magii możecie przyśpieszyć jej działanie. Do tego błyskawiczne opaski uciskowe, z tego co słyszałem zakładasz, a opaska sama się zaciska blokując krwawienie. Sorry, ale tylko tak jestem się w stanie odwdzięczyć za pilnowanie tego... osobnika. Wrócił do Peace Ordera. SS: Zupełnie nie rozumiem kto jak i dlaczego dał ci tak wysoką rangę, jesteś dużo bardziej nieodpowiedzialny od dziecka z podstawówki. Peace wreszcie nie wytrzymał, odpowiedział przez zęby. PO: W przeciwieństwie do Ciebie, terrorysto nie sprawia mi przyjemności oglądanie bólu i zniszczenia. Sand zrobił oburzoną minę, jednak nic już nie mówił czekając na odpowiedź zgromadzonych. Słysząc jednak po chwili eksplozję uśmiechnął się. Dawn Spark Nagłe wpadnięcie gwardzisty przerwało ten sympatyczny moment. Zobaczyłem jednak, że może z tego wyjść coś dobrego. Spróbuję się do niej zbliżyć. Uśmiechnąłem się w kierunku Midnight lekko się ukłaniając, a następnie odpowiedziałem na słowa gwardzisty. - Zrozumiałem, sir. Czy to wszystko na dziś? No i dostałem najnudniejszą fuchę. Nikt nie będzie się awanturował przy wejściu, bo wzbudzi to niepotrzebną uwagę. Może jednak będę potrzebny gdzie indziej? Widzę, że gwardziści też nie są ślepi. Nie mam pojęcia co chodzi po głowie Cesarzowej, chociaż znając Ją ma plan, i nawet jeśli z naszej perspektywy wygląda on abstrakcyjnie to będzie dokładnie wiedziała, co powinna zrobić.
  8. Mizanth

    Peace Order/Sand Storm Po otwarciu drzwi ujrzał Sand Storma, starego znajomego, którego poznał w Epsilonie. Podszedł do niego ignorując Batty. PO || - Czyli tym razem bez tej całej pseudo-militarnej otoczki, miło cię widzieć. Sand spojrzał mocno skonsternowany na ekipę, z którą przebywał Peace. Widząc gwardzistów chciał wycelować w nich z broni, jednak nie widząc żadnych gwałtownych reakcji powstrzymał się. SS || - Co... z czym? Jak? Zdzielił się kopytem w głowę. SS || - Muszę przyznać, że ciekawy to widok, wszystkie frakcje razem. Macie zamiar teraz się poprzytulać, poćpać i zaśpiewać Kumbaya? Wyznawcy Crystal z normalnie myślącymi kucami, bardzo interesujące. Kuc ziemny zbliżył się do jednorożca, po czym zaczął tyradę. PO || - Dobrze wiesz, że nie to jest moją misją. Teraz za to mamy inny problem. Jesteś tu sam? Co z resztą? Sand zrobił smutną minę. SS || - Przez twoją głupotę te stwory rozerwały ich na strzępy, oto co się stało. Peace spuścił uszy i głowę, po czym jednorożec prychnął. SS || - Nie no żarty sobie robię, kazałem wycofać się do bazy, im więcej nas tam było tym większa szansa na atak tych śmiesznych stworków. Szkoda tylko całego sprzętu który tutaj przywieźliśmy, ale w sumie i tak niewielka strata bo szybko zdobywamy przewagę technologiczną i i tak niedługo wszystko trafiłoby na złom. Ale teraz koniec żartów i gadania. Zmienił ton głosu na mocno dziecinny. SS || - Kurcze, mam nadzieję, że tutejsza ekipa jest chociaż w połowie tak dobra jak Pani obok, wow gdybyście widzieli jak łatwo jej wszystko idzie, aż chciałbym zamienić się z nią miejscami. Uśmiechnął się szerzej, po czym skupił się na temacie. SS || - A więc tak, zostawiłem całkiem spory pakunek kawałek stąd, jak już zbliżymy się do wyjścia z tego bunkra odpalę to i zwrócę uwagę tych pokrak. Może się trochę tutaj zatrząść, więc proszę stać twardo na nogach. A teraz zabierajmy się stąd, Panie, Panowie, jaszczurko i em... ta reszta sadystów mordujących w imię stwora, który mógłby wiele nas nauczyć o bardziej efektywnym wykorzystywaniu brutalności. Peace przewrócił oczami, skinął twierdząco głową, po czym razem z Sandem powoli ruszył w kierunku wyjścia. Dawn Spark Jednak odpowiedziała. Ten głos nie wskazuje na nic ciekawego. Bardzo interesujący przypadek. Również zignorowałem tę bandę kretynów wykłócającą się o to, który jest lepszy i najlepszy. Postanowiłem całą uwagę zwrócić klaczy. - Rozumiem i bardzo dziękuję za odpowiedź. Po tym co pokazujesz na próbach widzę, że Nasza Pani z pewnością będzie z Ciebie dumna. Gratuluję siły i wytrwałości. Zrobiłem króciutką przerwę. Z tego co słyszę mówienie nie jest dla ciebie przyjemne, poprosiłbym więc tylko o podzielenie się swoim imieniem. Nazywam się Dawn Spark i bardzo miło poznać. Podałem jej kopyto uśmiechając się szczerze. Było to coś, czego nie robiłem od dłuższego czasu. Może gdyby to z nią udało się trzymać? Jest zagrożeniem, ale równocześnie mogłaby być bardzo wartościowym sojusznikiem.
  9. Mizanth

    Peace Order Widząc brak reakcji stwora na kuce przechodzące pod nim skinął głową patrząc na obsługę karabinów, po czym ruszył powoli w stronę reszty grupy. - Jeśli macie jeszcze jakieś materiały wybuchowe to chyba można by je wykorzystać żeby w razie ataku stworów nieco ich spowolnić. Raczej wątpię, że tutejszy strop tego nie wytrzyma, więc chyba o zasypaniu nie ma mowy. Patrzył w górę, dokładnie obserwując stwora. Gdy przedostał się do reszty odezwał się szeptem. - Wydaje mi się, że bezpieczniej będzie go załatwić zanim zwali się komuś na głowę, ale wtedy krzykiem może wezwać resztę. Z drugiej strony możemy zaryzykować że nic nie zrobi i go zignorować, ale wtedy ktoś może szybko zakończyć życie czego wolałbym uniknąć. Sand Storm Nie mówiąc nic więcej ruszył za Batty. Rozpoznał w niej typ wygadanego poszukiwacza przygód, a takich osobników nie da się przegadać. Po chwili stukanie w drzwi ucichło. Stwory widocznie łatwo dały za wygraną. Dalej jednak trzymał broń w pogotowiu - klacz raczej go nie zaatakuje. Mając teraz moment na skupienie przyjrzał się jej, wyglądała inaczej od reszty kucy. Gdy przeszli do kolejnego pomieszczenia, gdzie nie zauważył nikogo postanowił podjąć próbę znalezienia wspólnego języka, mówiąc możliwe najciszej. - Gdybyśmy wiedzieli czym ta Crystal jest z pewnością dalibyśmy radę wymyślić coś, co by ją znikło. Ciekawe tylko jak kuce poradzą sobie bez niej - demokracja? Nie ukrywam, że zniknięcie Celestii sporo namieszało, może udałoby się ją przekonać do zwrócenia nam wolności? Zamilkł na chwilę. - Wybacz, te tematy pewnie interesują Cię najmniej. Powiedz jeśli będę w stanie w czymś pomóc, nie chcę abyś robiła wszystko sama. Dawn Spark - Zrozumiałem. Kim Oni są, żeby mówić mi kim jestem oraz jak mam się zachowywać? Puste, tępe robactwo. Co Cesarzowa w nich widzi? Przyjrzałem się gromadce zgromadzonej w pokoju - 3 jednorożce, w tym Ona. Najchętniej podjąłbym próby współpracy właśnie z Nią, ale sądząc po jej wyrazie pyska jest zapatrzoną w siebie egoistką. Uśmiechnąłem się mimowolnie, przechodząc obok niej. Nie dostrzegając więcej miejsca również oparłem się o ścianę, stojąc obok. Zupełnie taka sama jak ja, niebezpieczna. Chociaż może? Nie zwracając uwagi na resztę odezwałem się do klaczy. Mimo przeczucia, że to nic nie da postanowiłem spróbować. - Nie ukrywam, że zaimponował mi twój pokaz, którego byłem świadkiem na arenie. Ale chyba nie jestem pierwszą osobą która ci to mówi, przejdę więc do sedna zanim ktokolwiek ważny tu przyjdzie - kto i gdzie uczył Cię magii? Spojrzałem pewnym wzrokiem unosząc brew. Jesteśmy tak podobni.
  10. Mizanth

    Peace Order Stanął obok buntowników, aby w razie przebicia się potworów przez ostrzał obronić ich przed atakiem. Nauczka na przyszłość, unikać takich miejsc. Mam nadzieję, że przeżyjemy - musimy im pomóc odbudować to miejsce. Przyglądał się wszystkim, ze szczególną uwagą na Lance'a i Pearl. Ta dwójka była osłabiona, więc instynktownie starał się mieć na nich oko. Sand Storm Słysząc uderzenia stworów odsunął się od bramy. Podejrzewał, że raczej nie dadzą rady się przez nią przebić. - Co to do cholery jest? Skąd oni wyłażą?!? Nie czekając na odpowiedź Batty kontynuował. - Jak uda się ich wyciągnąć ze środka odwrócę uwagę tych stworów, powinniśmy dać radę stąd uciec razem. A tak poza tym, Paniusiu, nawet nie masz pojęcia co ta broń potrafi. Wycelował rewolwer w kierunku bramy. - Którędy do wyjścia? Dawn Spark Nie miałem okazji się odezwać, gdyż gwardzista wyciągnął mnie z pokoju na korytarz. Dostrzegając zamknięte drzwi zacząłem dochodzić do siebie. - Powodów może być kilka, więc naprawdę ciężko jest mi się domyślić. Autor znowu chce mi dokopać? Myślozbrodnia? Któryś gwardzista się na mnie obraził, albo... Zamilkłem na chwilę. Gwardzista stał bez ruchu, najwidoczniej czekając na moją odpowiedź. - Albo zostałem przydzielony do ochrony Cesarzowej, jeśli tak w istocie się stało będę zaszczycony przyjmując tę propozycję. Skierowałem wzrok najpierw na ziemię, a następnie na żołnierza. - Jaka więc jest prawda?
  11. Mizanth

    Peace Order Uśmiechnął się lekko. - Tak, i dzięki temu właśnie sprowadziła was do poziomu równego nam - tępe, gotowe wymordować wszystko dla własnej korzyści istoty. Idę z wami, Panience Pearl sugerowałbym jednak zostanie tutaj i pilnowanie Lance'a - nie wiadomo, czy jego stan się nie pogorszy. Zbliżył się do swojej broni, podniósł ją z ziemi a następnie stanął obok buntownika, który go zawołał. - Gotowy - wymruczał przez zęby. Sand Storm Widząc smugi światła schylił się, a chwilę później padł przed nim jakiś stwór. Rozejrzał się nerwowo oświetlając pomieszczenie. Chwilę zajęło mu zebranie myśli. - Cholera... dzięki za pomoc... Przejrzał amunicję w rewolwerze. Nowe pociski podobno posiadają zwiększoną siłę przebicia, ale nie miał okazji jeszcze tego przetestować. Ruszył dalej, zbliżając się do kolejnych drzwi. - Ile tego tutaj?!? Dawn Spark Might staje po mojej stronie? Znakomicie. - Nie musimy jej zabijać, ale raczej innej opcji nie ma - jeżeli nie będziecie myśleć na własną rękę to daleko nie zajdziecie. Chyba, że chcąc wykonywać nielogiczne rozkazy dążycie to autodestrukcji, w takim wypadku nie będę wam w tym przeszkadzał. Prześpijmy się trochę, szybciej przeniesiemy się do części głównej dzisiejszego dnia. Nie czekając na reakcję pozostałych towarzyszy odłożyłem książkę, położyłem wygodnie na łóżku a następnie użyłem zaklęcia snu na samym sobie, tym sposobem nie trzeba marnować czasu na zasypianie.
  12. Mizanth

    Peace Order Wtrącił się w rozmowę. - Tu nawet nie czołg jest potrzebny, ale jego pociski. Gdyby zgromadzić wszystko w jednym miejscu można by to wysadzić, a stwory skupią się właśnie tam. Mam nadzieję, że znajduje się tam coś jeszcze poza kilkoma pociskami. Podrapał się po głowie. - Czyli jednak nie jesteśmy tacy bezwartościowi, skoro skopiowaliście sporo naszego uzbrojenia. Ale to nic, może nasza współpraca tutaj udowodni wam - i możliwe że komuś więcej to, iż jesteśmy w stanie się dogadać mimo różnic w poglądach. Następnie skierował wzrok na Lance'a. - Gdybyś potrzebował czegoś więcej wołaj, nie przemęczaj się. Sand Storm Po wklepaniu na panelu kombinacji 1234 drzwi zaczęły się otwierać. Początkowo zatkało go, ale po tym na jego pysku pojawił się szeroki uśmiech. Widocznie ktoś stwierdził, że najbardziej oczywiste rzeczy najłatwiej ukryć. Dzięki, kumplu. Widząc przed sobą ciemność wyjął swój rewolwer, a następnie ostrożnie wszedł do środka pomieszczenia, oświetlając okolicę lekkim światłem. Czemu jeszcze nikt nie nauczył ich zaklęcia udającego noktowizję? Kuce na pewno mają coś takiego. Dawn Spark Gdy gwardzista skończył swoją przemowę zamurowało mnie. Możliwe że to ja będę tym wybranym. - Jeżeli to mi uda się dostąpić tego zaszczytu poradzę sobie bez przepustki - inne sprawy w porównaniu do bezpieczeństwa Naszej Pani nie znaczą nic. Natomiast jeśli to nie mi będzie przekazana ta misja poproszę o przepustkę na okres dwóch dni przed igrzyskami, kończąc na dwóch po tym wydarzeniu. Dziękuję, sir. Ukłoniłem się pierwszemu, następnie podziękowałem drugiemu powtarzając ukłon, a po wszystkim ruszyłem w kierunku naszych pokoi. Reszta po krótkiej chwili ruszyła za mną. Gdy dotarliśmy już do środka otoczyłem pomieszczenie dźwiękoszczelną barierą, po czym przeszedłem do sedna. - Dobra, słuchajcie. Obawiam się, że ta wredna klacz stanowi dla nas zagrożenie - z tego co widzę jest potężniejsza nawet ode mnie czy Mighta. Domyślam się że tego nie dostrzegacie, ale jeśli chcecie dotrwać do końca szkolenia musimy się jej jakoś pozbyć. Nie wiem jeszcze jak, ale prosiłbym was o wsparcie. Aha i jeszcze jedno, nikomu o tym nie mówcie. Mam nadzieję, że się rozumiemy. Nie czekając na odpowiedź zdjąłem barierę, a następnie wróciłem do lektury ofensywnej czarnej magii. Muszę coś z nią zrobić, inaczej to Ona zostanie czempionką Imperatorki. Tylko co mogę zrobić? Spróbuj trochę za nią połazić, może w ten sposób będzie ci łatwiej. Wygląda na taką, która ignoruje wszystko myśląc że jest niepokonana, i na tym się powinna przejechać, nie ona jedyna zresztą.
  13. Mizanth

    Peace Order Oparł delikatnie Lance'a o ścianę, a następnie przesunął puszkę tak, aby mógł do niej sięgnąć. Sam też chwycił za jedną, po czym szybko ją opróżnił. Gdy skończył usiadł na ziemi, gdzie zaczął grzebać w panelu. Zasięg ponownie się urwał. - Nie mam zasięgu, co oznacza że wieża transmisyjna padła, a to z kolei wskazuje na to, że prawdopodobnie coś potężnego musiało ich zaatakować. Mam tylko nadzieję, że nikomu na powierzchni nic się nie stało. Zgasił ekran. - Czyli wracamy do planu przebicia się na własną rę... własne kopyto. Mogłem się domyślić, że nie wiedząc z czym będą walczyć podejdą do sprawy ignorancko, oto nasza ludzka strona w całej wspaniałości. Prychnął oraz przymknął oczy. - Spoczywajcie w pokoju, bracia. Sand Storm Wychylając się zza wzgórza zauważył kłęby dymu, które opadając odsłoniły dziurę w wejściu. - Doskonale. Ponownie uczyniając się niewidzialnym przeszedł ostrożnie do wnętrza bazy. Podejrzewał, że stwory po wybuchu zwrócą uwagę w tamtym kierunku, nie chciał więc ryzykować wykrycia. Gdy dotarł już do środka zamurowało go. Za zniszczoną bramą znajdowała się druga, obok której stał panel do wprowadzania hasła. W tym momencie zastanawiał się, czy wrócić po materiały i wysadzić drzwi, czy też lepiej spróbować odgadnąć hasło. Nie mogę ich tutaj użyć. Po odpaleniu drugi raz w tym samym miejscu robale rzucą się tutaj, więc nawet jeśli uda się zrobić tam dziurę to zabiją i mnie, i wszystkich w środku. Gah, nienawidzę komputerów. Zaczął wpisywać rogiem różne kombinacje, rozglądając się przy okazji po pomieszczeniu szukając jakichś wskazówek lub dodatkowych opcji na dostanie się do środka. Dawn Spark Po założeniu pancerza nic się nie stało. Przeczuwałem, że to co się wydarzyło na placu rozbawiło gwardzistów, którzy na mnie spoglądali. Przy pierwszej lepszej okazji pozabijam was wszystkich. Po tym wszystkim zwróciłem się do dowódcy, musiałem wykorzystać okazję. Ukłoniłem się. - Przepraszam sir, ale chciałbym poprosić o przepustkę. Mam kilka ważnych spraw do załatwienia w Las Pegasus, a także chciałbym wykorzystać tę okazję do ujrzenia naszej Pani. Oczywiście jeśli jest taka potrzeba spróbuję ten czas odpracować... jakoś. Powstałem z ukłonu, patrząc dowódcy prosto w oczy. Nauczyłem się naśladować gwardzistów, przez co z mojego wyrazu pyska nikt nie był w stanie wyczytać żadnych emocji.
  14. Mizanth

    Peace Order Po stwierdzeniu Speara kiwnął potwierdzająco głową. - Wydaje mi się, że to dobry po... Następny potężniejszy wybuch prawie zwalił go z nóg, jednak udało mu się ustać. Odetchnął z ulgą i skierował wzrok ku Lanceowi. - Cholera, nic ci się nie stało? Jak chcesz mogę się odstawić jeszcze na chwilę, damy im zjeść i spadamy. Pearl też nie wygląda za dobrze. Chyba ktoś na zewnątrz dobrze się bez nas bawi. Sand Storm Chwilę zajęło mu dojście do siebie, plecy bolały go najbardziej. Gdy już wstał i ogarnął wzrok spojrzał w kierunku eksplozji - góry były tylko lekko naruszone. Ponadto słyszał bardzo głośne dźwięki wydobywające się z tamtego miejsca. Stał przez chwilę jak osłupiały. Dlaczego do cholery to nie zadziałało? Kto pomylił się w obliczeniach?! Przemyślał sytuację nieco bardziej, może grunt tutaj jest inny? W końcu to magiczna kraina, kto wie czy pod ziemią nie ma jakiejś wielkiej żyły diamentów? Dalsze rozważania utrudniał hałas pochodzący z kierunku prawie wysadzonych wzgórz. Dobra, już wiem jak to wykorzystać. Uzbroił ładunki znajdujące się przy wejściu do bazy, a następnie ponownie oddalił - tym razem w kierunku dalszych wzgórz. Skoro stwory gromadzą się w miejscu eksplozji, to może w ten sposób uda się odciągnąć ich uwagę od wyjścia, kiedy cel się do niego zbliży. Ale najpierw trzeba ZROBIĆ kolejne wyjście. W miejscu w którym teraz się znajdował założył wszystkie pozostałe ładunki, jakie miał na sobie - mają ogromną siłę rażenia, przez co w razie W powinny zwrócić uwagę stworów na to miejsce. Poza tym dźwięk powinien roznieść się w kierunku bazy, jako iż z drugiej strony znajduje się spore wzniesienie. Ale teraz. Wszedł na wzgórze, a następnie próbował wysłać sygnał do detonacji, jednak nic się nie wydarzyło. Nie czekając dłużej wystrzelił promieniem w kierunku wejścia, po czym szybko schował się z drugiej jego strony. Kolejny huk - tym razem dużo słabszy przeszył okolicę. Dawn Spark Spojrzałem krzywo na gwardzistę, po czym odezwałem się do Mighta i ekipy. - Teraz patrzcie, jeżeli coś będzie nie tak to dowiecie się, żeby tego nie zakładać. Zbliżyłem się powoli do drugiego gwardzisty, po czym zabrałem za pomocą magii jeden napierśnik. Obracałem go w powietrzu - wyglądał majestatycznie, ale... przez to będę jak reszta. Nie, nie jestem jak reszta! Jestem od nich lepszy, są nikim - to Ja zdobędę zaufanie Crystal! No to lecimy. Założyłem na siebie pierwszy fragment zbroi.
  15. Mizanth

    Peace Order Zaskoczony stwierdzeniem Speara uśmiechnął się, najpierw jednak zwrócił do Lance'a. - Szkoda by było, żeby osoba gotowa poświęcić się dla swoich towarzyszy zginęła w tak podły sposób. Chcesz tego czy nie pomożemy ci, ja będę twoim oparciem a Spear w miarę możliwości będzie asystował i nie, nie interesuje mnie to, że się na to nie zgadzasz - albo idziesz z nami albo zostaję tu razem z tobą. Następnie skierował wzrok na nadpobudliwego gwardzistę. - Jestem dosyć silnym osobnikiem, toteż nie musisz używać dużo magii. W razie czego bądź gotowy do natychmiastowego przekierowania energii w celu obrony - Lance przy mnie nie upadnie. Odezwał się do Fire. - No to szefowo, prowadź. A na koniec zwrócił się ku Lance'owi, któremu pomagał wstać. Sand Storm Wszystko zaczynało się sypać. Nie był to pierwszy raz kiedy Storm poczuł się przytłoczony, ale ostatnio przeżył tylko fartem. Analizują na szybko sytuację zadecydował co zrobić. - Rozstawić migiem materiały wybuchowe i złazić z tych wzgórz! Zabierzcie broń ręczną i maksymalne ilości prowiantu! Podwładni skierowali ku niemu zaskoczone wzroki, jednak po chwili przeszli do wykonania poleceń. Gdy na szybko ukończyli zadanie wycofali się z pozycji, po czym ustawili w szeregu. Storm wyraźnie zdenerwowany zabrał ze swojego namiotu juki wypełnione nowym materiałem wybuchowym, po czym podniósł magią detonator i dziwnie wyglądający rewolwer, a następnie zbliżył się do żołnierzy. - A teraz słuchać mnie uważnie. Będąc w tak wielkiej grupie niepotrzebnie narazimy się na atak, który będzie najprawdopodobniej skutkował masą ofiar. Jako że nie chcę waszej zguby odsyłam was wszystkich z powrotem do bazy, a na miejscu zameldujecie, że kazałem wam się wycofać. Sam tutaj zostanę i spróbuję wyciągnąć majora z tego bagna. Aha, na dowódcę wyznaczam... Jackson? Aerial? Z szeregu wystąpił błękitny pegaz. - Tak jest! Przyłożył kopyto do czoła po czym westchnął. - Dobra chłopaki, mam nadzieję, że po drodze nic złego was nie spotka. Biorę na siebie odpowiedzialność za fiasko - jeśli coś się nie uda. A teraz spadać. Żołnierze zasalutowali, po czym zaczęli uciekać galopem. Storm odwrócił się w kierunku wzgórz. - Może tym odwrócę ich uwagę. Po chwili użył zaklęcia kamuflującego, a następnie przedostał pod bazę. Spojrzał w kierunku wzgórz. Zakładam, że to robactwo tam się pochowało. A teraz pora na show. Otoczył się dźwiękoszczelnym polem siłowym, po czym kliknął przycisk na detonatorze. Wzgórza momentalnie wyparowały, a fala uderzeniowa cofnęła go o kilka metrów, przy okazji tworząc spore pęknięcie na osłonie. Dawn Spark Podobnie jak reszta spojrzałem w kierunku klaczy. Było w niej coś interesującego - jakim prawem ktoś z zewnątrz radzi sobie lepiej niż ja?!? Większość życia studiuję te pieprzone książki, żeby następnie zostać zdeklasowanym przez kogoś innego?! Mimowolnie na moim pysku pojawił się gniewny wyraz. Zorientowałem się również, że moja grzywa zaczęła lekko falować, reszta chyba również zwróciła na to uwagę. Zamknąłem oczy skupiając całą negatywną energię w rogu, po czym wystrzeliłem promieniem w niebo. Pomogło. Ktoś tu jest zazdrosny. Zamknij się. Myślałem nad podejściem do klaczy, jednak po chwili stwierdziłem, że jeszcze nie przyszła na to pora. Zwróciłem się do Mighta. - Cała ta pajacerka jest pozbawiona sensu, gwardziści widzą kto ile potrafi, a Cesarzowa na pewno potrafi to wyczytać z naszego umysłu. Po co te gierki? Po cholerę marnują nasz czas na takie głupoty, zamiast czegoś nas nauczyć? Im dłużej tu siedzę tym bardziej się przekonuje, że... Przerwałem monolog, po czym zmieniłem temat. - Nie marnujmy więcej czasu, reszta tych pajaców najpewniej nie żyje, chodźmy do dowódcy. Razem z moją całkiem sporą grupą zbliżyłem się do niego. Następnie kiedy zwrócił na mnie wzrok zasalutowałem. - Sir, melduję że wykonaliśmy zadanie, zatem w zgodzie z Pańskimi słowami proszę o wydanie części pancerza dla mnie i moich towarzyszy. Cofnąłem się kawałek czekając na odpowiedź.
×
×
  • Create New...