Elizabetta

Brony
  • Content count

    276
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

19 Neutral

About Elizabetta

  • Rank
    Wilczyca

Informacje profilowe

  • Gender
    Klacz

Recent Profile Visitors

1,279 profile views
  1. Głowa bolała ją jak nigdy. Nieźle jej się dostało... i to tylko przez głupią nieuwagę. Dała się złapać na najstarszy numer świata z odwróceniem uwagi. Żałosne, nawet dziecko by się na to nie złapało. Podniosła się z ziemi. Zmarnowała blisko połowę mocy magicznej i nie trafiła przeciwnika ani razu. Spojrzała na towarzyszy. Niektórzy potrzebowali pomocy medycznej. - Powiedz mi jak poczujesz się gorzej. Ok? - zwróciła się do Josepha.
  2. Dobra, z opóźnieniem ale jest. -------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- W końcu dotarła na miejsce. Ku jej rozczarowaniu walka trwała już od kilku ładnych minut. - Pięknie, ominą mnie początek zabawy. Niech to wszystko... - mruknęła ze wściekłością. Tak to jest jak się chwilę zostaje w tyle, a potem zagaduje z innymi. Już miała zaatakować najbliżej znajdującego się, Cobrę, lecz nagle przed nią stanął Hoteye. Ledwie zdążyła się otrząsnąć z pierwszego szoku, a ten już zaatakował. - Hogo ryōiki - [175/200 100/100 ] otoczyło ją pole ochronne, jednak zniknęło zaraz po pierwszym ataku. Chwilę stała oszołomiona. Przecież to pole wytrzymywało silniejsze ataki. Jak mogło tak nagle zniknąć? " Silny jest" pomyślała.
  3. Nick: Ciekawy. Avatar: 8/10 Sygnatura: Gif. User: Nie znam, ale wygląda na spoko userkę.
  4. Widząc ścigających się nie mogła powstrzymać śmiechu. " Faceci... " pomyślała i pokręciła głową. Wyszła spokojnie na zewnątrz. Spojrzała na niebo. Czyste, spokojne. " Długo ten spokój nie potrwa coś czuję ". Chwila wystarczyła by oddalić się od reszty. Szybko podbiegła do nich. Nie miała zamiaru przegapić zabawy tylko dla tego, że została trochę w tyle.
  5. Wzięła jabłka. I spojrzała na Rinzlera. - Dzięki. - powiedziała. Starała się ukryć niezadowoloną minę. Właśnie ją obudzono... a miała taki fajny sen. Schowała owoce do swojej torby i spojrzała na budynek przed nimi. Był duży, robił wrażenie. " Ciekawe jak wygląda w środku.. ".
  6. Bez słowa wsiadła do pojazdu wynajętego przez mistrza. Siadła w ciemniejszym kącie. Miała nadzieję się trochę zdrzemnąć w czasie podróży. Była zmęczona. Do tego obudzono ją bardzo wcześnie. Czekała już tylko aż wsiądą wszyscy i zacznie się podróż.
  7. " Tylko nie dzieci" pomyślała, chciała to powiedzieć na głos, lecz w porę ugryzła się w język. Czuła się trochę urażona. Ale co mogła poradzić. Szybko dopiła sok i ruszyła za resztą. Szła praktycznie na samym końcu. Jakieś takie przyzwyczajenie.
  8. Weszła do gildii. Nie mogła uwierzyć, że rano było tu tak spokojnie. Było już całkiem sporo ludzi. Podeszła do baru. Zmówiła sobie sok i siadła przy najbliższym stoliku. Już wkrótce mieli wyruszać.
  9. Nad ranem obudziło ją głośne warczenie wilczycy. Niechętnie podniosła się i rozejrzała po domu. Nic. Wyjrzała przez okno. Na ulicy stali jacyś chłopcy. Rozmawiali, śmiali się na cały głos. - Nieznośne gnojki - mruknęła pod głosem. Z tego co do tej pory słyszała była to zwykła grupka chuliganów, która działała zwykle po nocach. Nie było już mowy o śnie. Więc leniwie wstała z łóżka i poszła do łazienki. Nalała sobie wody i weszła do wanny. Gorąca kąpiel, tego chyba najbardziej będzie jej brakowało podczas trwania misji. Prawie godzinę później wyszła z wanny, zdając sobie sprawę, że musiała się zdrzemnąć. Ubrała się we wcześniej naszykowane, specjalne ubrania na misję. Zjadła kolację. Sprzątnęła po sobie i przy okazji spakowała co nieco do swojej torby podróżnej. Była ona niewiele większa od zwykłej torebki, za to mogła pomieścić dużo więcej. Sue dostała ją kiedyś od matki kiedy opuszczała rodzinne strony. Od tamtej pory dobrze jej służyła. W końcu wyszła, zamknęła dom i poszła wolnym krokiem w stronę gildii.
  10. Witaj na forum.
  11. Wróciła do domu bardzo późno. Spędziła na mieście więcej czasu niż myślała na początku, choć tak na prawdę większość tego czasu spędziła w bibliotece. Weszła do kuchni i położyła na ziemi torbę z zakupami. Nie kupiła wiele rzeczy. Zapewne gdyby to jej matka miała coś kupować na misję, byłoby tego znacznie więcej. Tęskniła za domem, jednak postanowiła już dawno, że wróci dopiero wtedy gdy zrobi coś by rodzice byli z niej dumni. Nienawidziła nikogo zawodzić. Była tak zmęczona, że nawet nie zjadła kolacji. Tylko umyła się przebrała w piżamę i poszła spać.
  12. - Jeśli pójdzie cała gildia, to jeśli by coś się miało stać z gildią ( w co wątpię, bo jeszcze nic takiego nie nawywijaliśmy ) nie będzie nikogo na miejscu go bronić. - mruknęła do barmana Sue, ten przytakną głową. W tym momencie nad ich głowami przeleciało krzesło i roztrzaskało się o ścianę pozostawiając po sobie tylko drzazgi. "Znów się zaczyna" pomyślała. Spojrzała na zegarek. Mistrz mówił, że trzeba się dokładnie przygotować. Niedługo będzie trzeba wybrać się na miasto.
  13. Dość długo siedziała nad książką. Zamrugała oczami i rozejrzała się wokoło. Nic prawie się nie zmieniło, tyle, że doszło parę osób. Przez to całe czytanie, zachciało jej się pić. Podeszła, więc do braku i zmówiła sobie piwo korzenne. Siadła na krześle i zaczęła je pić. Znów się zamyśliła.
  14. Spojrzała do środka kubka. Kawa się skończyła. - No nic trzeba się zbierać. I tak już długo tu siedzę - mruknęła. Schowała książkę, którą przy okazji czytała, zapłaciła i wyszła z kawiarni. Przed kawiarnią grzecznie siedziała jej wilczyca. Pogłaskała ją po kosmatym łbie i ruszyła w stronę gildii. Słońce wskazywało, że jest już prawie południe. Cały czas chodziła zamyślona. Ciągle niepokoiła się misją. Z tego wszystkiego mało nie wpadła na drzwi wejściowe do "Białej Gwiazdy". Zdążyła w porę się zatrzymać. Westchnęła i pokręciła głową. Weszła do środka. Mimo kiepskiego humoru, wymusiła na swojej twarzy uśmiech. Przywitała się jak należało. Siadał do najbliższego stolika i wyjęła książkę.
  15. Hello, witaj na forum. Udanej zabawy