Skocz do zawartości

cAnon

Brony
  • Zawartość

    243
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Posty napisane przez cAnon

  1. Tak, właśnie o tym pisałem w poprzednim poście, ale jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, tym lepiej, bo zostałem dziś poinformowany, że darmowych wejściówek zostało już tylko 5. Jak to określił organizator, "rozeszły się po rodzince". Jednak nic straconego, 15 zł za wstęp to nie tak dużo.

    Tak więc myślę, że możecie ogłosić to na FB i już nikt na szczęście nie będzie się musiał deklarować, kto zechce to pojedzie.

     

    Jedyne nad czym ubolewam, to fakt, że odbywa się to w hali, nie na świeżym powietrzu, ale trudno. Pogody się nie zamawia.  :dunno:

    I oczywiście muszę Was wszystkich w takim wypadku przeprosic.

  2. Jednak muszę mieć pełną listę chętnych już do czwartku.

    Jeśli chodzi o całą organizację, to można by się spotkać w sobotę już o 8.00 na patelni (żeby to jednak była jakaś ludzka pora i nie trzeba się było budzić o 6.00 jak na otwocki), tam poczekać i przejść na śródmieście w celu zapełnienia środka transportu publicznego, np. 408, 515 czy 520. To nas zawiezie pod centrum targowo kongresowe.

    W programie, jak z resztą mieliście okazję wyczytać , znajdują się takie pozycje jak pokaz wabienia jeleni, koncert zespołu muzyki Par force, pokaz sokolniczy i instruktaż strzelecki. Myślę, że pasjonaci ASG będą zainteresowani.

     

     

    Zadeklarujcie czy jedziecie, czy nie, wstawcie ten event na twarzoksiążkę, i dajcie mi znać
    do czwartku.

    Dziękuję.

  3. Celestio droga, co się właściwie stało!!

    Pisałem wczoraj krytykę o tym utworze prawie przez pół godziny, dziś patrzę, nawet nie została wysłana. Jasne. Wszystko od początku.

    Po wysłuchaniu coveru HUH nieopatrznie kliknąłem drugi link do YT. Niezarejestrowawszy tego wydarzenia w mózgu pośpiesznie zacząłem szukać karty z kakofonią która mi się musiała nagle włączyć. Znalazłem, nazywała się Equineighbrium. Tutaj dodam, że autora watchuję na dA od dłuższego czasu, i muszę przyznać, że lepiej rysuje niż gra.

    Kurczę, nie chciał bym, żeby ta krytyka zabrzmiała jak hate, zwłaszcza, że metal to mój ulubiony gatunek...

    Miks leży i kwiczy równo, na gitarze rytmicznej autor z niewiadomych mi powodów nie postawił bramki szumów, przez co otrzymujemy nie rytmiczny riff, tylko spaghetti. Poza tym, dlaczego gitara prowadząca jest na pierwszym planie skoro w tle jest wokal? Nawiązując, niższy growl mi się nawet podoba, ale wyższy jest mniej więcej na poziomie mojego - czytaj - nie chce się słuchać... oprócz tego wprawia w drżenie cały miks, co prawda nie stale.

    Kompletny brak efektów na gitarach (no, nie licząc przesteru) podkreśla thrashowe brzmienie, jak mniemam planowany zabieg przez autora. Przechodząc do perkusji, nagrana jest tak żałośnie, że proszę siadać. Chociaż werbel brzmi całkiem ciekawie, to jest odrobinkę za cicho, stopka nie ma filtra dolnoprzepustowego i brzmi jak pukanie w płytę gipsowo kartonową. Talerze to najgorsza część utworu, po uderzeniu w crasha całe górne pasmo chwieje się jak Szymon Słupnik podczas burzy.

    Szczerze powiedziawszy, aż mi się przykro robi jak muszę takie rzeczy, mimo, że obiektywne, wypisywać o twórczości kucykowej. Ale cóż, życie. Daję 3/10. :fluttershy3:


    A skoro tak bardzo chcesz zmienić gatunek, to proszę bardzo. :fluttershy4:

    Co by tu...

    must...

    have...

    The Album!!

  4. Jak to się dzieje, że na każdym meecie na którym jest Fillerr akurat zwykle dosyć przypadkowo mnie nie ma...?

    Gdyby nie liczyć WWU na którym go widziałem tylko dlatego, że anonsował przybycie i zdążyłem go dogonić z Olafem i Donardem, to po raz ostatni widziałem go w maju.

    Zeszłego roku.

    Tak czy inaczej dziękuję za skrobnięcie, szkoda, że nie udało się tak, jak powinno. Musimy sobie odbić następnym razem! :TWcU3:

  5. Całokształt wydaje się taki trochę nijaki. Dosyć monotonny, bez zmian dynamiki czy nawet głośności. Gdybym mógł ten utwór wziąć do ręki, to pewnie miałby on kształt parówki. Jednak nie powiem, ta parówka była by wcale smaczna. Wokalnie nic do zarzucenia, jedynie ktoś, kto miksował i masterował skiepścił sprawę. Chi-Chi ma wysoki głos, a góry nie ma wcale (mówię o paśmie). Natomiast wokalu Caplosiona nie słucha się źle z obciętą górą. Nie wsłuchiwałem się w tekst, ale miks, a zwłaszcza w. w. obcięte pasmo nie pomaga w zrozumieniu słów. Ot, taki średni utwór do posłuchania od czasu do czasu. Daję 6.55/10, nie bez kozery i całkiem poważnie.

    Hm... W moim wypadku ciężko coś nie znać' date=' co nie jest rapem albo ciężkim dubstepem. W końcu słucham tylko fandomowej muzyki. Prędzej czy później trafi się jak ktoś z ponad 100 zasubskrybowanych autorów zapostuje lub poprostu polubi coś na youtubie. [/quote']

    Nadal mam nadzieję, że nie znacie. :TaTds:

    No dobra, akurat nie tego.

    Utwór wykonawcy którego nie słucham. I to dosłownie. Ten utwór jest najbardziej kontrowersyjnym z mojego punktu widzenia spośród wszystkich jakie znam. Rina zaśpiewała naprawdę ładnie, melodia jest świetna, lubię nawet początkowe arpeggio ale nienaw... nie lubię dalszej części.

    No ale co ja tu będę własny utwór oceniał, wstawiam, bo jestem ciekaw, co Wy myślicie. :rd7:

  6. Po włączeniu utworu moją reakcją był niechcący jeden z memów internetowych, dosłownie odsunąłem się od monitora i wymsknęło mi się "rety". Cover tego to chyba ostatnie czego się spodziewałem w fandomie, chociaż zupełnie nie wiem dlaczego.

    Sam utwór świetnie zaaranżowany, rytmika tekstu dobrze dobrana. Jak sobie przypominam oryginał być może żałuję, że nie robił chórków w refrenie, ale tak naprawdę jedyna rzecz jaka mi doskwiera od strony muzycznej to jakiś taki dysonans w mojej psychice następujący, gdy zamiast 'YMCA' do którego na przestrzeni słuchania tego utworu się przyzwyczaiłem wybrzmiewa 'LYRA', co nijak mi nie chce przypasować... Z tego co słyszę, to zwyczajnie wyciął oryginalny wokal i wstawił swój, stąd różnica w jakości.

    Gdyby się postarał, zrobił instrumental od nowa etc etc, słuchało by się o wiele przyjemniej. I prawdopodobnie miks byłby lepszy, bo ten nie zachwyca. A tak, przyznam mu ledwie 6/10. Niestety mimo tego, że mi się podobało.

    Może trochę za wysokie basy, ale przecież to do przebolenia.:fluttershy4:

  7. Dosyć relaksujące, może jedynie przesadził z dynamiką. Myślę, że powinien podkreśli swój wokal, zmiksował to trochę tak, jakby bał się śpiewać. Co prawda, nie dziwię mu się. :rd6: I trochę mniej vibrato w autotunie, chociaż z drugiej strony patrząc po utworach takich jak Trixie's Trix, to vibrato to jedna z jego cech charakterystycznych. Nie mniej uważam, że mógłby obniżyć... 7.5/10.

    Nie wiem nawet co o tym napisać, więc nic nie napiszę.

  8. Średnio mi się podoba, z lekką tendencją na 'podoba mi się'. Tool jak Tool, alternatywa pełną gębą, demonstrują to dumnie przez fikcyjne metrum i chaotyczne skale. Może z deczka psychodelicznie brzmi, wokal z kolei do mnie nic nie przemawia, nie czuję w nim żadnych emocji. Nietuzinkowa aranżacja oraz stylistyczny misz masz sprawiają, że mam wrażenie jak bym słuchał remiksu kilu utworów. Osobiście tego nie lubię, wolę, jak piosenka jest spójna, ale każdy lubi co innego, i dobrze, bo na świecie było by nudno. Miks, tak jak i wykonanie dobre. Może tylko powinni bardziej podkreśli bas, w końcu gra w tym zespole całkiem ważną rolę, ale to ich sprawa. 6.66/10. A jakoś tak wyszło.

    Ktoś jakiś czas temu wstawił tutaj In Flames - My Sweet Shadow, i muszę mu bardzo podzękowac, bo do tego czasu nie znałem tego zespołu, a teraz go bardzo lubię/ :TaTds: Więc daję dalej:

  9. Argh, słuchanie Feather w tym utworze zwyczajnie hinotyzuje. Jak zwykle powaliła na kolana.

    Chociaż nie, jednak nie.

    Tym razem jeszcze wcisnęła w ziemię...

    Jednak instrumental pozostawia wg. mnie wiele do życzenia. Tak jak w poprzedniej opinii napisałem

    Sim zwykle przypada mi do gustu' date=' tak było i teraz. [/quote']

    to niestety to jest jeden z tych nielicznych razów, kiedy przesadził.

    Wokal za cicho, deczko za dużo basów, i oczywiście dosyc mocno irytujący syntezator ze stutterem i fade'em dają o sobie zna przez większośc piosenki... :twilight9: No ale dam 9/10, bo Feather.

    Ma już parę miesięcy, ale czeka od jakiegoś czasu w kolejce do wstawienia tutaj z mojej strony. :fluttershy5: Piszcie co sądzicie!
  10. A tak poza tym' date=' to od samego rana Donard i parę innych rannych ptaszków, walczyli z zimnem i drewnem przez dwie godziny ale niestety walkę tę przegrali. [/quote']

    Ej, zanim przyszedłeś to już się paliło! :D

    Tylko zgasło niestety.

    Luxor zbulwersowany 'punktualnością' bronies został zawrócony w połowie drogi od polanki do metra przeze mnie i Ślimaka. Donard z Plothorsem dotarli jakiś czas później.

  11. Wspaniale, twórcy silnika zwietrzyli okazję o postanowili się nachapać na broniakach czekających na FIM z niecierpliwością. Poprostu wspaniale. Och, jakaż wielka łaska na nas spłynęła, że nie odmówili no samym wstępnie.

    No po prostu brak mi słów.

  12. Właśnie, drodzy państwo, w związku z nasilającymi się represjami ze strony uczestników wysiliłem swą mózgownice i mam kilka pomysłów na odstępstwa od rutyny. Mianowicie wymieniam, co następuje:

     - Struganie customowych figurek z bloczków drewna - czyli to co Plothorse zaanonsował w niedzielę a wymyślił dnia poprzedniego. Można by to uskuteczniać na przykład na Kabatach. Odprężające i twórcze zajęcie. Przy okazji w razie krytycznej desperacji można wystruganego koślawca cisnąć w ewentualny ogień.

     - Wizyta w Łazienkach - nic nowego odnowienie propozycji z zeszłego roku. Plus, że jest to miejsce gdzie można spędzić cały dzień, nie licząc jedzenia. Minus, że zamykają po zmierzchu.

     - Z tego co pamiętam, to niedaleko Łazienek znajduje się skansen militarny (choć może się mylę - ale gdzieś w Warszawie napewno.) Absorbująca rozrywka na pół dnia, możliwość wchodzenia do niektórych maszyn wojennych etc., a jak się domyślam wielu to interesuje.

     - Meet rowerowy - Wiem, niektórzy nie posiadają tego zacnego sprzętu, ale można w tym punkcie połączyć kilka rzeczy. Zamiast rowerów można by wziąć rolki, wrotki czy cokolwiek i udać się na piknik poza miasto. W kierunku Piaseczna biegnie piękna, szeroka i równa trasa. Niestety bezwzględnie wymagana ładna pogoda.

     - Stricte na lato: można by się wybrać nad zalew Zegrzyński. Niby żaden ze mnie amator pływania, ale co meet, to meet. :TaTds: Nad zalew kursują autobusy, więc nie ma problemu z transportem.

    Już nawet nie wspomnę o lepieniu kuca ze śniegu, wygląda na to, że to w przyszłym roku.

    To tyle z mojej strony, wg. mnie swoją rolę spełniłem. Powiedzcie, co myślicie, dawajcie swoje propozycje, wyłammy się z ramowych meetów! :)

×
×
  • Utwórz nowe...