Grim zatrzymał się przed domem. Nie chciał pakować się tam, gdzie jednorożec miał przewagę. Z drugiej strony szanse spotkania patrolu faktycznie wzrastały z minuty na minutę. Z kolei rozumnie byłoby postawić kogoś na warcie. Kucyk uznał, że on dopełni tego obowiązku.
- Idźcie po rzeczy, ja będę pilnował, coby nie wleźli wam na łby. - powiedział rzeczowo. Rozsądne wyjście. Nie polezie za magiem i przy okazji będzie przydatny dla drużyny.
Po chwili naszła go jednak myśl. A jeśli to naprawdę zdrajcy? Co wtedy z Animal, która raczej wejdzie do środka? Wciąż w rozterce, ogier zajął stanowisko z którego mógł widzieć co się dzieje w mieście oraz w domu. Wolał uniknąć przykrych niespodzianek. "Dlaczego go nie odprawiłem, jak sam chciał odejść? Urok?" pomyślał. W sumie całkiem możliwe. Ale przecież jednorożec troszczył się o Animal. To też ma jakiś wpływ.
Nie, takie rozmyślania do niczego nie prowadzą. Grim Cognizance skupił się na stróżowaniu.