Bosman

Brony
  • Zawartość

    989
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

63 Wyśmienita

O Bosman

  • Ranga
    Wędrujący z wiatrem
  • Urodziny 01.02.1996

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miejsce zamieszkania
    Opole
  • Zainteresowania
    gry, manga, anime
  • Ulubiona postać
    Jeśli chodzi o pony : AppleJack
    W innych uniwersach są to: Ashe i Cho'gath (LoL) Bryan Fury (Tekken) Frederick Sol - Sol Badguy (Guilty Gear)

Ostatnio na profilu byli

1150 wyświetleń profilu
  1. Kobieta uśmiechnęła się i podała jej rękę. - Miło mi cię poznać. Jestem Beatrise - Powiedziała kobieta po czym popatrzyła na pozostałe wilkołaki. Jednak te pozostały w postaci wilków. - Cóż normalnie pewnie bym już dawno kazała jednemu z nich cię ugryźć. Ale wydajesz mi się osobą, która nie lubi być do czegoś zmuszana - Powiedziała po czym podeszła do rzeczy, które pozostawili mężczyźni. Znalazła wśród nich niedużą, szklaną fiolkę z krwią po czym odkorkowała ją. Następnie rozgryzła sobie nadgarstek a krew zaczęła powoli spływać do fiolki. Kiedy ta była już pełna kobieta zakorkowała małe naczynie i podeszła do dziewczyny. Saskia dostrzegła, że rana na nadgarstku już się zagoiła. - Masz. Na wypadek, gdybyś się jednak zdecydowała. Wystarczy, że to wypijesz. Ale nie polecam ci nie przebywać w czasie przemiany w jednym pomieszczeniu z kimkolwiek. Aha i zaopatrz się w jakieś mięso. Nowo narodzony wilkołak jest bardzo głodny - Wyjaśniła kobieta z lekko tajemniczym uśmiechem. Następnie popatrzyła na jednego z wilkołaków. - Zaprowadź ją do miasta. Tylko nie daj się wykryć - Powiedziała po czym pocałowała ogromnego stwora w nos. Ten skinął głową po czym wlepił swoje żółte oczy w dziewczynę. W tym czasie Beatrise oraz pozostałe dwa wilki zniknęły w lesie. Obok dziewczyny nadal siedziały dwa młode wilki. Chyba były trochę przestraszone wilkołaka, bo siedziały jak wryte.
  2. Kater trochę zmarkotniał, kiedy nawet duch go obraził. Jednak poszedł za Sehtet do środka. Widząc szczelinę pokazał ją, po czym skupił się i za pomocą Mocy zrobił wyrwę w ścianie. Widząc sarkofag uśmiechnął się pod nosem. Słysząc słowa mistrza popatrzył na niego l Na jego twarzy już nie było uśmiechu. - To jest sarkofag pewnego potężnego Sitha. On teraz mówi do mnie. Właśnie powiedział mi, że jesteśmy w stanie go wskrzesić. Jednak potrzeba trzech osób - Powiedział spokojnym tonem, jednak jego wewnętrzna ekscytacja rozsadzała go od środka. Jednak zachował powagę. - Potrzeba Sehtet, mnie i jednej osoby, która nie ma potencjału Mocy - Dodał, patrząc kątem oka na resztę. - Dlatego tu jesteśmy. Chcę go wskrzesić, bo on jest w stanie pomóc nam w walce z Najwyższym Porządkiem - Dodał. Cóż bardziej liczył na to, że ten Sith sprawi, że Zabrak stanie się silniejszy. Ale musiał jakoś uargumentować fakt, że chce wskrzesić potężnego Sitha w obecności jednych z ostatnich Jedi oraz kilku rebeliantów.
  3. Kobieta skinęła głową. - Mądra decyzja. Cóż wyczułam okazję pozbycia się tych łowców. Poza tym chłopaki poczuły krew. A myślę, że wiesz jak to jest. Niektórzy wariują na punkcie krwi - Zaśmiała się. Po chwili Saskia usłyszała krzyk bólu, kiedy jeden z wilkołaków wyrwał rękę Cedrikowi. Pozostała dwójką zaczęła uciekać. Wilkołaki zaczęły ich gonić. Chwilę później dziewczyna usłyszała jeszcze jeden, męski krzyk. Tak więc wilkołaki kogoś dopadły. - No to chyba łowców mamy z głowy - Powiedziała kobieta, głaszcząc jednego z wilków po głowie. Widać było, że młode wilczki czuły coś na kształt szacunku zarówno do Saskii jak i do tej dziwnej kobiety, której imienia nadal Saskia nie poznała. - Wiesz co? Polubiłam cię. Tak więc mogę złożyć ci propozycję - Powiedziała, po czym wstała i zagwizdała. Po chwili przybiegły do niej wszystkie trzy wilkołaki. - Jeśli chcesz zmienimy cię w jednego z nas. Będziesz mogła sama rozprawiać się z takimi... osobnikami jak tamci łowcy. Myślę, że to będzie bardziej efektywne, niż te wszystkie sztuczki wiedźm, chociaż muszę przyznać, że kilka z nich jest naprawdę fajnych - Powiedziała patrząc na dziewczynę z góry.
  4. Kater uśmiechnął się lekko, kiedy dziewczyna go pocałowała. TO poprawiło mu humor, przynajmniej do momentu pobudki. Kiedy Kater obudził się rano, poczuł, że dzisiaj stanie się coś wielkiego. Zebrał się pośpiesznie po czym przygotował mentalnie na tą misję. W czasie podróży zastanawiał się, gdzie na tyle czasu znikał Luke i Pratima. Jednak postanowił nie ryzykować pytaniem o to. I tak już zrobili dla niego dość dużo, bo zabrali go, Sehtet i Izefeta na misję na Nal Hutta. Kiedy wylądowali Kater zaczął się dyskretnie rozglądać, udając, że szuka wskazówek lub owej osoby, z którą niby miał się skontaktować. Słysząc słowa Luke'a zmartwił się lekko. Wiedział, że stary Jedi nie odpuści. Zwłaszcza po jego słowach w czasie ich rozmowy z panią generał. Nagle usłyszał głos w głowie. Ten głos. W końcu poczuł, że zaczynają iść w dobrą stronę. Słysząc jego słowa przez chwilę zastanawiał się jak może to zrobić. Ale skoro były mistrz jeszcze nie zareagował to znaczy, że ten komunikował się z nim przez coś innego niż tylko Moc. Po chwili popatrzył w kierunku domu dziewczyny. - Sehtet mogłabyś nas zaprowadzić do twojego domu? Ja nie znam drogi - Powiedział na tyle cicho, żeby usłyszała to dziewczyna, oraz Luke. Wiedział, że ci nie pozwolą mu iść samemu, więc była spora szansa, że wszyscy pójdą razem z nim. Tak jak kazał mu duch. Liczył, że Luke się zgodzi. Żeby go jeszcze bardziej przekonać dodał - To może być dobre miejsce postojowe.
  5. Kobieta uśmiechnęła się, patrząc na dziewczynę. -Przeklinałaś ich? Jesteś jakąś wiedźmą? Bardzo ciekawe - Zaśmiała się po czym klęknęła przy niej. - Tak jesteśmy wilkołakami. Ci łowcy siedzieli nam na ogonach od tygodnia. Ale jak widać niepotrzebnie się ich obawialiśmy. Nie są nawet godni nazywać się popychadłami łowców - Ostatnie zdanie powiedziała głośniej, tak, żeby łowcy to usłyszeli. Widać było po nich, że te słowa ich uraziły, bo ci przyjęli pozycje bojowe, gotowi do ataku. Kobieta usiadła obok Saskii. - Jeśli nie masz nic przeciwko, to popatrzymy jak moi bracia rozrywają tych..."łowców" na strzępy - Powiedziała po czym machnęła ręką. Wilkołaki ruszyły w kierunku łowców, którzy teraz byli gotowi do walki. Walka zaczęła się w najlepsze. Po chwili Saskia poczuła, że kobieta jednym szarpnięciem uwolniła dziewczynę z więzów. - Tylko proszę nie uciekaj. Chcę porozmawiać, a nie mam ochoty cię gonić po lesie. i tak byś nie zdołała mi uciec - Dodała znużona. W jej glosie było słychać, że nie kłamała. Po chwili Saskia poczuła, że zza plecami coś się pojawiło. Mianowicie na jej wezwanie odpowiedziały dwa młode wilki, które w tym momencie stały przy krzakach i obserwowały całe zajście. Tak więc środek, który podali dziewczynie chyba przestawał działać, skoro zwierzęta odpowiedziały na jej wezwanie.
  6. Kater popatrzył na Sehtet nieco zaskoczony. Nie spodziewał się, że rozmawiała z nim. Ale skinął lekko głową. - Tak wiem o co chodzi - Powiedział cicho, mimo, że nie widział kamer to i tak wolał zachować ostrożność. - Posłuchaj mnie Sehtet. Kiedy już będziemy na miejscu musisz się trzymać mnie - Dodał cicho. Chłopak chciał chronić dziewczynę. Ale żeby to zrobić musiała ona być blisko niego. - I pamiętaj. Jeśli ja coś powiem, że to czyjaś wina. TO musisz mnie poprzeć. Od tego zależy to, czy przeżyjemy. Na miejscu zrobi się w pewnym momencie gorąco. Trzeba będzie bardzo uważać na siebie - mówił cicho, patrząc na dziewczynę. - Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem to na Nal Hutta pozbędziemy się tego ducha z twojej głowy - Uśmiechnął się lekko do niej, chcąc jej dodać otuchy - A tak poza tym jak się czujesz? - Zapytał, patrząc na dziewczynę.
  7. Mężczyźni chyba nic sobie nie zrobili ze słów dziewczyny. Nadal siedzieli przy ognisku i coś tam przygotowywali. Saskia usłyszała, że szelest za jej plecami narasta. Po chwili dziewczyna zobaczyła, że ta trójka mężczyzn, która siedziała przy ogniu podnieśli głowy. każdy z nich popatrzył zza dziewczynę. - Co do cholery? - Zapytał Cedrik, patrząc na Saskię. - Czy ty masz z tym coś wspólnego ty mała wiedźmo? - Zapytał, podchodząc powoli w stronę dziewczyny. - Naprawdę jesteście na tyle głupi, że nie przyszło mam do głowy, żeby bardziej chować swoje ogniska? A zapach ludzkiej krwi tym bardziej nas przyciągnie? I wy się macie za łowców? - Zapytał jakiś wysoki, damski głos. Po chwili obok Saskii stanęła jakaś czarnowłosa kobieta. Miała dość podarty strój poza tym wyglądała jakby przed chwilą miała blisko spotkanie z jakimś wilkiem. Cedrick zatrzymał się w pół kroku. - TY?! - Zapytał zdziwiony a jednocześnie zły. Po chwili, zza kobiety wyszły jeszcze trzy postacie. Na nieszczęście Saskii każda z tych postaci była ogromnym wilkołakiem. wilkołaki zaczęły warczeć. Pozostała dwójką kompanów Cedrika od razu się podniosła. Jeden z nich trzymał w ręce srebrny nóż, a drugi drewniany kołek. Kobieta popatrzyła na Saskię. - Proszę proszę... Przeszkadzam wam w jakimś spotkaniu? - Zapytała z nutką ironii w głosie, patrząc na dziewczynę.
  8. Kater uśmiechnął się lekko, widząc, że dziewczyna jest cała i zdrowa. Widząc książkę zamyślił się. Felucja? Tutaj jesteśmy? Zastanowił się w myślach, podchodząc do dziewczyny. - Tak. Chyba. Wieczorem dowiem się co i jak. Sprawa jest taka... Rebelianci zgodzili się mi pomóc. Ale jest kilka warunków. Jednym z nich było, że muszę zgodzić się na ich zwierzchnictwo. Poza tym będę miał kogoś, kto będzie mnie pilnował. Mówią mi, że mam sobie odpuścić polowania na Kyle'a Reno, albo jak go wcześniej znałem Bena Solo. Z tego co mi przekazała osoba, którą spotkałem na Ruusan, dostałem misję na Nal Hutta. Jednak nie wiem co z tobą - Powiedział Zabrak, patrząc na dziewczynę. - Ale muszę ich przekonać, żeby pozwolili ci lecieć z nami. Musisz być ze mną na Nal Hutta. Trzeba w końcu sprawić, żeby ten dziwny Mroczny Lord dał ci spokój - Powiedział szczerze. Była to prawda. Kater chciał, aby ten dziwny duch dał spokój dziewczynie. A co ważniejsze dla niego, chciał go ożywić. Bo to dawało mu szansę na stanie się silniejszym. A co za tym idzie, pozwoli mu to wypełnić jego cel.
  9. Mark popatrzył na swoich towarzyszy, a potem znowu na dziewczynę. - Tak to zakrawa na ironię. Łowca stał się ofiarą. Szkoda, że akurat tam byłaś. Wydajesz się być taka niewinna. A jednak jesteś wiedźmą - Powiedział po czym wyjął nóż i podszedł zza drzewo. Tam dziewczyna poczuła, że mężczyzna nacina jej przedramię. Mimo, że to było małe nacięcie nóż był dość tępy i postrzępiony, więc ból był dość spory. Po chwili mężczyzna wrócił przed dziewczynę. Trzymając w ręce niedużą buteleczkę z jej krwią. - Nie lubię zabijać kobiet. Wierzę, że każda kobieta jest w stanie być dobrą matką. Jednak same ściągacie na siebie taki los - Powiedział po czym podszedł do ogniska. Ból w ręce powoli stawał się irytujący, bo nie chciał zelżeć. Na dodatek Saskia usłyszała, że coś porusza się w krzakach za nią. Było to tylko szelest, ale dziewczyna wiedziała, że to nie jest raczej nic, bo ona próbowała przywołać.
  10. Kater zawahał się. Z jednej strony słyszał, że będzie miał nad sobą tylko jedną osobę. A teraz Pratima mu mówi, że będzie z nim leciało więcej osób. A to komplikowało jego plany. Ale pozostawił to bez komentarza. Żarty również sprawiły, że darował sobie jakąś ripostę. - Nie wiem, czemu on to robi. Mi wystarczyłby statek, trochę zapasów, miecz i Sehtet. Ale oni się boją. Powinni się obawiać Porządku, a nie jednej osoby. Na razie - Powiedział zanim, kobieta poinformowała go o planach na następny dzień. Kiedy wyszła odczekał chwilę, po czym poszedł od razu na piętro wyżej. Chciał zobaczyć jak się czuje Sehtet. Oraz obgadać z nią kilka spraw. Na przykład misję na Nal Hutta. A może nawet i odezwie się ten dziwny duch. Zaczął powoli iść, szukajac pokoju, w którym siedziała dziewczyna, o ile nadal była w środku. Przy okazji rozglądał się, szukając wzrokiem ilu jest strażników, oraz czy ktoś chce mu przeszkodzić w spotkaniu z dziewczyną.
  11. Mark patrzył w milczeniu na dziewczynę. Kiedy ta skończył mówić nawet uśmiechnął się lekko. - Jak szlachetnie. Pomagamy ludziom za darmo.Cóż więc jednak coś nas łączy. Bo my też pomagamy ludziom za darmo. Pozbywamy się tego, co nie powinno nigdy poruszać się po ziemi. Wampirów, wilkołaków, wiedźm, szaleńców. Lista jest długa - Powiedział cicho. - Dobrze ale dość tych przyjemności. Powiedz mi czemu tak bardzo zależało ci na zobaczeniu co spotkało tych staruszków? I co cię łączy z tamtym wampirem? Bo wyglądało to tak, że się znacie - Powiedział spokojnym głosem, przyglądając się twarzy dziewczyny, jakby chciał z niej odczytać moment, w którym dziewczyna by kłamała. - Od razu ostrzegam. Jeśli będziesz kłamać inaczej porozmawiamy. A ja potrafię być mniej łaskawy niż Cedrik
  12. Kater zawiódł się. Chociaż wiedział, że wokół niego jest tyle różnych materiałów, to mimo wszystko liczył, że wyczuje kogoś. Ale skoro nic to nie dało to darował sobie resztę medytacji, tylko usiadł na łóżku i myślał co dalej. Słysząc pukanie do drzwi spodziewał się zobaczyć Luke'a lub rebeliantów. Widząc natomiast Pratimę był mocno zaskoczony. - Właśnie widzę. Od jak dawna współpracujesz z rebeliantami? - Zapytał, wstając z łóżka i patrząc na kobietę. - I daj mi zgadnąć. Ty zostałaś przydzielona, by siedzieć mi na kartu i pilnować, żeby poruszał się jak po sznurku tak? - Zapytał, opierając się o ścianę - A jednak mimo tego miło cię widzieć. Gdzie poleciałaś, po tym, jak się rozstaliśmy na Russan? - Zapytał, będąc ciekawy co się działa z kobietą, którą poznał kilka miesięcy temu. Nie spodziewał się jej tutaj, więc mimo wszystko spotkanie jej było dość miłą odmianą po tych tygodniach spędzonych w kopalni. Wiadomość, że jednak poleci na Nal Hutta spowodowała, że na jego twarzy pojawił się lekki uśmiech.
  13. Mężczyzna popatrzył na dziewczynę wilkiem. Widać było, że już podnosi rękę. - Kazałem ci przestać mówić Sir ty mała... - Wystarczy Cedriku! - Powiedział nagle drugi mężczyzna, ten, który strugał kołek. Cedrik warknął coś pod nosem, jednak odszedł od dziewczyny. Mężczyzna od kołka odłożył go na ziemię, nóż wbił obok po czym wstał i podszedł do związanej dziewczyny. Kucnął przy niej. Ten był już bardziej przystojny, niż jego kolega. Przynajmniej nie miał blizn na twarzy. - Musisz wybaczyć mojemu koledze. Jest trochę... nieokrzesany - Powiedział z lekkim uśmiechem po czym ściągnął kaptur. Miał krótkie, czarne włosy, ostre rysy twarzy, niebieskie oczy oraz niedużą bliznę na policzku. - Jestem Mark. Cedrika już poznałaś. A ten ostatni to Hel - Przedstawił kompana, który nawet nie zareagował. - Saskia tak? Powiedz mi co tutaj robisz, tak daleko od domu. Nie wyglądasz mi na osobę, która jeździ od miasta do miasta i oferuje usługi zielarskie... lub inne - Dodał, patrząc nie na twarz dziewczyny a na jej związane ciało. Po chwili znowu jego wzrok utkwił na twarzy Saskii. Ten wydawał się być mniej wrogo nastawiony. Chociaż coś kazało Saskii myśleć, że to może być tylko maska, a prawdziwa twarz jest mniej przyjazna.
  14. Kater popatrzył na dawnego mistrza. Był już spokojny. A raczej wyglądał na takiego. W środku się gotował. Nie dość, że jego próba oszukania mistrza spełzła na niczym, to jeszcze wszystko szło nie po jego myśli. Na dodatek obawiał się, że jego podróż na Nal Hutta też jest zagrożona. I jeszcze będzie miał kogoś na głowie. TO już zupełnie drażniło Zabraka. Jednak słysząc, że to koniec. Wstał. - Dziękuję - Odpowiedział tylko po czym odwrócił się i wyszedł, nie siląc się nawet na skinięcie głowy. Czuł, że to byłoby dla niego oznaka przegrania tej bitwy. Szanował Luke'a za to co on dla niego zrobił, jednak teraz poczuł, że ten szacunek jest wystawiony na próbę. Posłusznie wrócił do siebie. Musiał przemyśleć kilka spraw. Po wejściu zamknął i zablokował drzwi, o ile było to możliwe, żeby nikt mu nie przeszkadzał. Potem usiadł w pozycji do medytacji i zaczął się odprężać. Chciał coś sprawdzić. Czy poza nim, Izefetem, Luke'iem, tym chłopcem i, co ciekawe, panią generał ktoś jest wrażliwy na Moc. Z czystej ciekawości. Bo, trzeba przyznać, Wrażliwość na Moc u tej kobiety mocno zaskoczyła Zabraka. Zastanawiał się przez chwilę, czy nie była szkolona, jednak nie sprawiała wrażenia takiej, więc szybko odsunął tą myśl. Potem musiał poukładać w głowie dalszy plan działania. Oraz pójść coś zjeść.
  15. Mężczyzna okazał się być dobrym słuchaczem. Nie przerwał ani razu dziewczynie, a na dodatek lekko się uśmiechał, kiedy dziewczyna odpowiadała na jego pytania. Kiedy Saskia skończyła mężczyzna skinął głową. - Więc jednak wiesz, co jest dobre dla ciebie w obecnej sytuacji. To dobrze o tobie świadczy - Powiedział po czym bez ostrzeżenia spoliczkował dziewczynę wierzchem dłoni. Saskia poczuła ból na policzku. Jakby ktoś rozciął jej skórę. Chyba mężczyzna miał na palcu jakieś pierścień. - Przestań mówić to Sir. Bo naprawdę zaczynasz mnie tym denerwować - Dodał, wycierając dłoń o trawę. Popatrzył następnie na Saskię z lekkim uśmiechem. - Powiedz mi jeszcze coś, skoro już sobie rozmawiamy. Kto cię tego wszystkiego nauczył? Od kogo pobierałaś nauki? Chciałbym... porozmawiać sobie z tą osobą - Po jego minie było widać, że raczej nie chodziło o rozmowę. - Bo w końcu ktoś cię musiał tego nauczyć prawda? A patrząc po tym jak wyglądasz raczej ta osoba mieszka daleko.