Skoro był to pierwszy bogin, jakie Pete widział, oczywistym było, że nie wiedział, jak wygląda ich proces zmiany postaci.
Teraz się dowiedział, i jak nietrudno jest się domyślić, niezbyt mu się ten widok spodobał. Gdy cielsko tego potwora zaczynało być coraz większe i większe, niczym nadmuchiwany balon, łowca wampirów coraz to bardziej się od niego oddalał. Nie był pewny, czy to niby na pewno jest zmiana postaci, czy może bogin postanowił się wysadzić w powietrze, razem z całą karczmą i wszystkimi w środku.
Na widok wielkiego, czarnego, potężnego rumaka w małej karczemce, Pete mało co nie wyszedł z siebie i stanął obok. Bądź co bądź nie prosił akurat o taką formę, nie mógł jednak odmówić, że wyglądał imponująco.
Krzyk Torna nieco wybudził go z rozmysłów i niedowierzania.
- Cóż... wow! - Odezwał się po chwili, całkowicie ignorując pytanie krasnoluda. Bo niby co musiałby potrafić, by zamienić kota w konia? Wampiry to nie cudotwórcy.
- Może nie chodziło mi o konia, ale kuźwa, jakby wjechać na takim na plac główny w godzinach szczytu, to te wszystkie nadęte szlachetki posrałyby się z zazdrości! - Stwierdził, by w końcu zdecydować się na ponowne zbliżenie się do bogina. Najwyżej jak dostanie w pysk z takiego kopyta, to pewnie nawet nie poczuje, że umarł.
- Tylko że no wiesz. Jesteś oczywiście bardzo ładnym koniem, ale dla takich potężnych ogierów ta przestrzeń jest trochę taka... no mała, nie? Więc jakbyś mógł wrócić do swojej poprzedniej postaci, bylibyśmy zobowiązani. No, chyba że mógłbyś się zamienić w psa! Psy zawsze nad kotami!
Wampir, mimo iż miał w planach odwrócić wzrok, by znów nie widzieć tej nieprzyjemnej transformacji, jednak tego nie zrobił. Po przeżyciu swojej bolesnej przemiany w wampira, takie rzeczy nie brzydziły już go tak bardzo. No, przynajmniej nie do takiego poziomu, by musiał zwymiotować.