Timbeer

Akademia Wonderbolts - Sesja

Recommended Posts

Cześć przyjaciele!

 

Minęło już dużo czasu, a mam ciągle mało kart. Jest to równoznaczne z tym, że zaczynam sesję, ale zapisywać się ciągle można. Każdy, kto pisał kartę może grać. Ewentualna rezygnacja musi być wysłąna na pw do mnie.

---

Na chmurach Akademii Wonderbolts stał obok siebie ciąg pegazów. Dumnie wypinali piersi podziwiając swoje nowe akademickie stroje. Wspomniana szkółka była umieszczona na ogromnych wyspach, które studenci nazywali "chmurami" lub "obłokami". Był tam między innymi pas startowy w jasnoczarnym kolorze, ładnie zasadzona trawa, drzewka, krzaki i majestatyczne tęczowe wodospady. Niedaleko znajdował się domek pani Kapitan Spitfire, maestro dla studentów, mistrza, którego podziwiali i uwielbiali nede wszystko, pani Kapitan była dla nich per wzorem do naśladowania. 

W Akademii pegazy walczyły o dołączenie do Wonderbolts. Ścigały się, robiły sztuczki i pobijały rekordy Akademii raz po raz. To fakt, tylko czasami kogoś przyjmowali, co nie zmienia faktu że każdy z samego dostania się do szkółki był niesamowicie dumny.

 

Drzwi domku otworzyły się z hukiem, i wyleciała z nich Pani Kapitan razem z Wicekapitanem Soarinem i Drugim Wicekapitanem (a właściwie, wicekapitanką) - Fleetfoot. Kadenci zwrócili ciekawskie oczy na członków grupy, którzy zdawali się nie zwracać na nich całkowitej uwagi. Po chwili Spitfire wylądowała, po czym uśmiechnęła się pod nosem.

 

- Witajcie nasi kochani - to słowo ironicznie zaakcentowała - kadenci. Przybyliście dzisiaj do Akademii Wonderbolts, miejsca dla dobrych pegazów, które chcą się stać tak dobrzy jak my, członkowie najlepszej grupy akrobacyjnej w Equestrii. Nazywam się Spitfire, ale wy dobrze o tym wiecie.  Jestem kapitanem wspomnianej formacji, ale, nie macie się co mnie lękać - zaśmiała się tutaj lekko - Dobrze, koniec tych żartów. Pora sprawdzić sobie obecność.

 

Speeding Arrow?

---

 

Nie ma konkretnej kolejki.

Zapraszam do gry,
Timber

Edited by Timber Sprawiedliwa

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dobrze, dobrze... - Klacz znowu przewróciła karty. - A teraz, no... Ten. Pięćdziesiąt kółek! - Odwróciła się, po czym usiadła przed biurkiem, wracając do przeglądania różnych papierów.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rex wyleciał szybko w powietrze, miał praktyki w lataniu, więc nie obawiał się szybkiego odpadnięcia.

-Co to 50 kółek.- zaśmiał się pod nosem, robiąc trzecie

Share this post


Link to post
Share on other sites

Shine kochała latać. Była wtedy taka.. wolna. Położyła uszy po sobie dla większej aerodynamiki. - Jeszcze 35. - pomyślała wykonując 15 okrążenie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rex postanowił dla czystej przyjemności dogonić Shine, przyśpieszył więc. Udało mu się z trudem nadgonić i wykonać 14 okrążenie.

-Shine, nadchodzę.- powiedział sam do siebie

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Zwalnia- powiedział wcale nie zdziwionym tonem- Hej Shine! Nie musisz zwalniać, znam ten manewr, więc jest bez sensu!- krzyknął do niej, nie przyśpieszając

Share this post


Link to post
Share on other sites

Alyss przy pierwszych okrazeniach leciala dosyć wolno, ale widac było ze z każdym okrążeniem nabiera predkosci. Nie lubila latać w kółko tą samą trasą ale jak trzeba to trzeba.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hurricane leciała jako druga powoli wyprzedzając. Cicho pogwizdywała i nie przejmowała się niczym, prócz zadania. Kiedy wyrównała lot z Shine odezwała się po raz pierwszy:

 

- Jak się leci?

- Ok.- odparła Shine i przyspieszyła.

 

Hurricane leciała swoim tępem wcale się nie męcząc.

Share this post


Link to post
Share on other sites