Arceus

[Sesja RPG] Nowa era

535 postów w tym temacie

Dodano: (edytowano)

Mimo szczerości wyznań i widocznego żalu za grzechy. Mimo błagania o pomoc tych, którzy są tu tylko przejazdem. Nawet mimo wiedzy o niewątpliwej mocy jednoroga, Shadow postanowił zaatakować. 

Prawdą jest, że w tych okolicznościach śmierć mogła być jakimś rozwiązaniem, jednak czy to by cokolwiek zmieniło? Czy to na pewno było właściwe, ba, rozsądne rozwiązanie? Czy to była droga do wkręcenia się paradoks i podzielenia losu burmistrza? Wszystko możliwe. Proste rozwiązania i łatwe drogi nie zawsze są właściwe. 

Pegaz ruszył ze swym młotem na zakrwawionego urzędnika, jednak i jego atak zakończył się tym samym co wypad szermierza. Broń Shadowa jedynie zmąciła ulatujący w przestrzeń błękitny pył. Powoli to znikanie i pojawianie się burmistrza za plecami stawało się nie tyle irytujące co raczej nudne, ale przynajmniej łatwe do przewidzenia. Chociaż... jego kolejne słowa wypowiedziane zza biurka odbierały nadzieję na zrozumienie czegokolwiek.

-Co Wam powiedziałem? 

Edytowano przez Arceus
0

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

-Że oszukujesz.- powiedział Shadow- Niby taki mocny, ale boi się jak nie wiem. Tak samo jest z układamiem się z tobą, po prostu nie można ci ufać. Niby chcesz się układać, ake ignorujesz nasze propozycje.- następnie zwrócił się do Silver- Nie masz może pomysłu jak zablokować jego magię, albo ją rozproszyć?

0

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

-Tak, tak, ale bądźmy poważni. Co powiedziałem? Niby czego się boję? Co się ze mną stanie za kilka dni?

Zapytał z zaciekawieniem i zaczekał sięgając coś z szuflady. 

W oczekiwaniu na odpowiedź zaczął kreślić coś na kartce. Wyglądał na skupionego na swym dziele. Jednak miało się wrażenie, jakby bardziej niż na kartkę zważał na rozmówców. Z każdą chwilą był jakby coraz bardziej oddalony od nich, coraz bardziej skupiony na sobie. Ruchy jego kopyta kreślącego na kartce były coraz mocniejsze, coraz bardziej nerwowe, jego mina też była dość nietypowa, uśmiechał się z politowaniem szepcząc pod nosem "to niemożliwe" kręcąc nieco głową. Powtarzał coraz śmielej z coraz bardziej wykrzywioną w wymuszonym uśmiechu twarzą "To niemożliwe". 

-To nonsens, prze... przecież ja... ja... ja nie...

Po tym z twarzą nie wyrażającą już praktycznie nic spojrzał na was. Zmierzył Was wzrokiem i jeszcze raz powoli, niemal przez zaciśnięte zęby wysyczał

-Co Wam powiedziałem?

0

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Clint nie mógł sobie wybaczyć tego szoku który go na tak długo trzymał w bezruchu. Najgorsze jest jednak było to że naprawdę nie wiedział co się dzieję i o co chodzi. Ale wiedział jedno- koleś sugerował że potrafi się przemieszczać w czasie i potrafi znikać. Clint nie był tchórzem ale wiedział kiedy się wycofać. Chociaż nie wiedział czy uda mu się jeszcze załagodzić sytuację. 
Ni to biegnąc ni to turlając się Clint oddalił się w kąt pokoju który był w miarę daleko od burmistrza. Nie miał pojęcia w kogo teraz powinien celować więc tylko ugiął kopyto z przygotowaną bronią jeśli ktoś by zaczął na niego szarżować. Po tym krzyknął, trochę bez wiary że to cokolwiek da.

-HEJ! Przepraszam! Czy nie uważacie że koleś może być trochę za potężny dla nas? On podróżuje w czasie z tego co zrozumiałem! I znika! Może lepiej było pójść na jego propozycje! Czy uratowanie tego biednego wieśniaka to dla was naprawdę taki zły pomysł!!? 

0

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

-Tak.- powiedział Shadow- To zły pomysł. Czy jest za potężny? Możliwe, ale na każdego znajdzie się sposób. Z resztą jest wrogiem Celestii, dlatego musimy go pokonać albo zginąć próbując.

0

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

-Zapytam ostatni raz. Co wam powiedziałem?

W tej prośbie jednak było więcej groźby i rozkazu niż uprzejmego pytania. Twarz burmistrza także wyrażała pewne zniecierpliwienie, a jego nerwowy wzrok padał to na jakiegoś członka ekipy, to na kartkę. Nie wiadomo do końca co chciał osiągnąć, ale jasnym było, że zależy mu na odpowiedzi.

0

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

-Że możesz nas rozsmarować jak masełko na toście a my nawet nie zauważymy! I jesteś na tyle dziwnym skurczybykiem że nawet Ci wieżę! - Clint krzyknął w stronę swoich towarzyszy- Naprawdę błagam was! Zastanówcie się! Czy my w ogóle tak naprawdę wiemy kim jest ten gość?! Ja wiem jedno. Proponował nam uratowanie tamtego gościa który zginął i wydaje mi się po za naszą ligą wagową! 

0

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

 Silver, już i tak poddenerwowana całą sytuacją, przyszykowanie przez Clinta broni uznała za oznakę wrogości, na co zareagowała równie wrogo. Cała ta sytuacja graniczyła z kompletnym szaleństwem, a jednorożce mogło się to udzielić bardziej, niż innym. Nastawiwszy ostrze swojej broni w kierunku łowcy, spojrzała na niego posępnie.

 - Powinnam się wcześniej tego domyślić, Clint. Mam nadzieję, że nie dostałeś zbyt dużo za stawienie się po stronie tego dziwaka, gdyż zadbam o to, aby ta sumka poszła na marne - powiedziała, z pewną formą pogardy w głosie. Zaczynała naprawdę rozważać prawdziwe intencje wszystkich wokół niej, poczynając od tej osoby, która dotąd najbardziej wychodziła jej na przekór. - Za strzelanie do smoka też co nie co dostałeś, hm?

0

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Épée nie rozumiał tego, co się dzieje naokoło niego. Było tego za dużo, a przy tym odnosił wrażenie, jakby nie działo się nic konkretnego. Wszystko to były słowa, niezależnie z której strony wychodzące, nie miały żadnego znaczenia. Liczyły się czyny, a najbardziej te, które wykonywał kucyk najbardziej zgodny z nim, czyli Silver. Jeżeli podejrzewała kogoś o zdradę, to wierzył jej. Nie cierpiał takiego podstępnego postępowania. Nie rzucił się jednak na Clinta, wolał wciąż pilnować "burmistrza". Kto wie, czy będzie jeszcze próbował on się jakoś bronić.

0

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

W chwili kiedy Silver rzuciła oskarżenie nawet na twarzy burmistrza wymalowało się zdziwienie. Szybko jednak opanował emocje i zawołał.

-Dorzucę jeszcze trochę jak zdejmiesz szermierza.

Mogło to być potwierdzenie oskarżeń Silver, znak do ataku dla szermierza, lub złośliwy żart mający wpędzić ekipę w jeszcze głębszy obłęd. Jego mina przy wypowiadaniu tego nie zdradzała absolutnie nic, normalnie jakby ktoś robił jakiś interes.  

0

Udostępnij ten post


Link do postu
Udostępnij na innych stronach

Utwórz konto lub zaloguj się, by skomentować

Aby móc pisać komentarze, musisz być zalogowanym użytkownikiem.

Utwórz konto

Utwórz konto w naszej społeczności! To łatwe!


Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Masz już konto? Zaloguj się tutaj.


Zaloguj się teraz