Arceus

[Sesja RPG] Nowa era

Recommended Posts

-Zależy co rozumiesz przez "zwykły". - odparł z uśmiechem. Zauważył że Shadow przygotowuje broń. Jego odpowiedzią na to był chichot i jego ciche "Déjà vu". Popatrzył ze smutkiem i pewnym żalem na gwardzistę, jakby już przepraszał za to co się stanie.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Przygotujcie się.- powiedział Shadow do kompanów nabierając coraz większych podejrzeń wobec burmistrza.- Zwykły to nie skażony chaosem. A ty coraz bardziej przestajesz mi pasować, pokaż kim na prawdę jesteś!

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Nie ukrywam się w żaden sposób, a i koncepcja zabicia cie po raz kolejny nie jest specjalnie miła. - Powiedział ze spokojem i spojrzał na niego raz jeszcze. - Shadow... tak?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Smok na początku chciał polecieć za uciekającym kucem jednak naszła go myśl że to na chwilę obecną raczej nie będzie najlepsza rzecz jaką może zrobić. Jednak gdy przyszedł kolejny kuc który po prostu się ich zapytał co tu robią i powiedział że porozmawiają w środku... Coś tu było nie tak. Czasu mamy pod dostatkiem? Co to znaczy? Rozejrzał się po mieście. Coraz bardziej czuł że to nie będzie przyjemne. Czy on...? Gwardzista się przygotował. Xryh lekko przysiadł na nogach, w gotowości do skoku naprzód. Zapytał się tajemniczego kuca:

-W takim razie kim jesteś? I czego od nas chcesz?

Share this post


Link to post
Share on other sites

-EastGuard.- powiedział z pogardą pegaz- Lecz nie jest to jego prawdziwe imię.- następnie zwrócił się do burmistrza- Dobrze zapamiętałeś moje imię, lecz z tego co pamiętam to ty umarłeś, nie ja. Jeśli chcesz możemy to powtórzyć.- gwardzista następnie zwrócił się do drużyny- Bądźcie gotowi do walki, lecz kiedy będzie trzeba się wycofać obiecujcie mi, że to zrobicie. Proszę, obiecacie mi to?

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Silver najpierw popatrzyła, jak burmistrz otwiera drzwi, które jednak były już... w każdym razie, były. Następującą po tym wymianę zdań nie do końca pojęła, ale z pewnością zrozumiała jedno: Shadow chciał atakować. Klacz przemaszerowała więc szybko przed towarzyszy i stanęła bokiem w ich stronę, w stabilnej pozycji.

 - Shadow. Broń na dół. Już - powiedziała chłodno i stanowczo, po czym odwróciła głowę i popatrzyła na burmistrza. - Chcemy... przede wszystkim dowiedzieć się, co się dzieje z tą miejscowością. Bo coś jest tu zdecydowanie nie tak.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Przecież widzisz że to nie ja" odezwał się głos martwego strażnika w głowie kuca. 

-EastGuard... To ten strażnik na granicy? W dodatku martwy? - Wyjął zegarek i sprawdził która godzina. 

-Jeszcze jedna rzecz do załatwienia. Mniejsza z tym macie do mnie pytania, a i ja mam kilka pytań do was. Zapraszam do środka. Ustalimy co i jak i tym razem proszę: żadnych głupstw. Aha przypomnijcie mi to dam wam lodu, bo widzę że ten tu go potrzebuje. 

  Mówiąc to wskazał na stojącego już Clinta, którego dalej szczęka bolała. Po czym wszedł do środka. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Épée był w gotowości, gdyby nagły wypadek się wydarzył, byłby w stanie wyciągnąć swoją broń w mgnieniu oka. Jednak jak do tej pory, nic złego się nie stało. I to właśnie dodało mu zaufania do ogiera. Przecież gdyby chciałby im coś zrobić, to już by to zrobił, szczególnie, że wyglądał na to, że ma pewną moc... Jakoś związaną z czasem. Jaką, to pozostawało poza kręgiem wyobrażeń szermierza.

- Merci, monsieur. Uważam, że nie powinniśmy się wzbraniać przed przestąpieniem tego progu - jakby na potwierdzenie swoich słów, zrobił krok do przodu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Ja również nie widzę problemu. Miło będzie w końcu gdzieś usiąść - powiedziała, znów przybierając rozluźnioną postawę, po czym zwróciła się w stronę burmistrza. Glewię trzymała w pionie, chociaż w każdej chwili mogła spróbować zbić jakiś atak pewną bronią obuchwą, o ile takowy nadejdzie. 

Edited by Riddle

Share this post


Link to post
Share on other sites

Clint był zdecydowanie zbyt obolały i otumaniony by brać czynny udział w dyskusji. I pewnie jeszcze zaczął by się denerwować co było by jeszcze gorsze. Więc słuchał i pozwolił wydarzeniom biec. Może nawet za długo na to pozwalał. W końcu się odezwał. 

 

-Dłogi panie. Zagładam że nas wybór to iśdź z banem lub zostadź i czekać aż świadgowie nas skaszą... - ból zniekształcał jego wypowiedź,  ponad to musiał zrobić przerwę na wyplucie krwi która się zebrała w jego pysku - Nie mamy wyporu 

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Szkoda, miałem nadzieję na możliwość pozbycia się ciebie ponownie.- powiedział Shadow cicho do ducha, po czym zaczął się zastanawiać jak odpowiedzieć Silver.- Rozkaz.- po chwili namysłu powiedział oschle i opuścił broń. Odwrócił wzrok, aby nie patrzeć się na burmistrza, który go irytował.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Smok podejrzliwie patrzył się na kuca z którym rozmawiali. Nigdy nie lubił przedstawicieli prawa ale... zdziwiło go , że skoro rolnik który nie żyje potraktował go jako wroga, to ten zdawał się obojętny na obecność gada. Po tym jak burmistrz wszedł o ratusza, Xryh przysiadł sobie i patrzył się na budynek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Teraz będę już z tobą na zawsze hahahahaha!" rzekł EastGuard, a jego śmiech odbił się jeszcze echem w głowie poirytowanego gwardzisty.

-Widzę iż nikt nie ma nic przeciwko- powiedział burmistrz i zninknął wewnątrz budynku. Wojownicy weszli za nim z mniejszymi lub większymi obawami, ale w końcu weszli wszyscy. Nawet Xryh, który przystanął przed budunkiem. Nie zauważył niczego szczególnego, a po obróceniu ściany przez burmistrza był to "zwyczajny" budynek.

 

Wnętrze budynku było w końcu zwykłe i nudne. Stonowane barwy, szarobrązowe ściany, jasna podłoga w centralnej części przykryta szarym dywanem. Przez okna wpadało blade światło poranka rozjaśniające wnętrze. Na przeciwko drzwi stało solidne, dębowe biurko, za którym nikt jeszcze nie siedział. Na lewo i prawo od drzwi umieszczone były krzesełka, całe pomieszczenie wyglądało jak poczekalnia. Faktycznie ogier kazał wam tu zaczekać po czym zniknął w korytarzu po lewej stronie. Szybko wrócił niosąc coś. Poszukał wzrokiem Clinta i puścił pakunek. Powinien upaść, jednak zamiast tego zawisł w powietrzu. Burmistrz dał wam znak kopytem abyście poszli za nim, po czym rzekł -W torbie masz lód, weź sobie ile chcesz. Po za tym zapraszam do gabinetu.

 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Clint spojrzał na chaotyczny pakunek z lodem z nutką podejrzenia. Zastanawiał się czy w niego nie strzelić. Uznał ostatecznie że być może byłoby to nieco zbyt radykalne posunięcie. Więc po prostu zabrał z worka za pomocą telekinezy  trochę czegoś co miało być lodem. Zastanawiał się czy przykładanie tego do twarzy to na pewno dobry pomysł. Ostatecznie uznał że przyłoży jedną rzecz podobno będącą lodem. I to przyłoży ostrożnie. A później być może przyłoży lodowi. 

 

Później wykonał jakiś znak kopytem który w jego mniemaniu miał zygnalizować - "Nie rozdzielajmy się tu błagam" 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Clint zabrał trochę lodu i przystawił do twarzy. Zaskoczony faktem, że to był lód jak lód taki sam jaki w chłodniejsze dni powstaje na wszelkiej maści zbiornikach wodnych odetchnął z pewną ulgą. Poczuł przyjemny chłód, który faktycznie trochę ukoił ból. Na razie nie zauważył żadnych efektów ubocznych, poza tym, że miał coś mokrego na twarzy, jednak pewne dawne prawa fizyki dalej działały w Equestrii nawet pod rządami Discorda. 

Oddział mógł ruszać albo do gabinetu, albo w stronę przeciwną. Wszystko w ich kopytach.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Shadow nie wiedział co robić. Jego agresywne zachowanie zostało zablokowane, więc zapewne kolejna próba również zostanie zablokowana przez Silver. Z tego powodu czuł się nieco niepotrzebnie i najchętniej opuściłby budynek, jednak mogło by się to okazać tragiczne z skutkach. Kiedy zostawił drużynę samej sobie ta miała olbrzymie problemy z jednym kucykiem, kiedy on sam pokonał strażnika. Wiedział, że musi pozostać z nimi i być gotowym do walki. No i nie mógł zapomnieć o nowym towarzyszu, którego darzył wątpliwym zaufaniem i nie chciał, aby ten miał "wysoką" pozycję w drużynie.

-Decydujcie się.- powiedział do drużyny- Ja pójdę za wami. Wszędzie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po kilku porozumiewawczych spojrzeniach uznali, że wejdą do burmistrza. Po przejściu niezbyt długiego korytarza oddział znalazł się w gabinecie. Przed kucami stało masywne drewniane biurko, na nim zaś było kilka dokumentów, jakiś listów i innych tego typu drobiazgów. obok nich stała klepsydra. Za biurkiem siedział znany wam z widzenia ogier, za nim zaś znajdowały się dwa sporych rozmiarów okna, przez które wpadało nieco cieplejsze światło niż w poczekalni. 

Widząc was kuc wskazał wam na stołki przy biurku, po czym żartobliwie rzekł

-Spokojnie, te tu nie gryzą... tamte to co innego- tu wskazał na trzy krzesełka w kącie. Zaczekał aż każdy zajmie swoje miejsce i ogarnął wszystkich wzrokiem. Jego twarz przybrała dość dziwny wyraz gdy zobaczył Clinta, coś jakby tłumiony śmiech mieszany z zakłopotaniem. Po niezręcznej chwili nieoficjalnie powiedział

-Ojć emmm chyba pomyliłem worki... Ale spokojnie nic się nie stało, w sumie to nawet pewien plus dla ciebie. Można powiedzieć że twoja twarz nabrała zupełnie nowy barw. Wiedziałem, że trzymanie atramentu obok lodu to zły pomysł.

Odruchowo każdy członek ekipy obrócił się w stronę łowcy. Właściwie nic się nie zmienił, poza tą błękitną plamą na dużej części twarzy.

Po tym incydencie poprawił się na krześle, oparł o biurko i zaczął

-Witajcie przybysze, bo jak sądzę nie jesteście stąd. Sądzę, że jesteście teraz ciekawi wielu rzeczy. Mnie natomiast interesują tylko dwie...- Tu przerwał na chwilę. Chwycił laskę i westchnął, po czym spojrzał surowo na każdego uczestnika wyprawy   

-Dlaczego tylko dzisiaj z waszej winy zginęły dwa kuce? I czy jesteście świadomi konsekwencji swych czynów?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Uśmiechnął się przez chwilę. O ile śmianie się z problemów innych jest niezbyt szlachetne, nie jest to bezpośrednio zabronione w żadnym kodeksie. Poza tym, Clint wyglądał naprawdę zabawnie. Szybko jednak jego uśmiech zgasł, gdy usłyszał pytanie zadane przez domniemanego burmistrza. Dwa kuce... Sam widział tylko o jednym. I nie miał zamiaru kłamać, więc nie weźmie winy za poczynania któregokolwiek z pozostałych członków drużyny. Zaś jeśli chodzi o ogrodnika...

- Jeden z nich był przemienionym monstrum. Widziałem, że już powalony, bez większych problemów wstał i zaatakował mojego kompana. Gdy miałem do wyboru śmierć kuca z czystym umysłem, na dodatek stojącego po właściwej stronie - gadał, nie mając zbytniej świadomości tego, że niemal każdy może wysunąć z tego różne wnioski. Épée był jednak kucem honoru, nie zaś sekretów. A plamy, jaką było oskarżenie o nieuzasadnione zabójstwo, by nie zniósł - i opętanego stwora, który nigdy nie wróci do normalności, a żyjąc, pozbawiłby życia nawet i swą niegdysiejszą rodzinę, zdecydowałem się na uśmiercenie potwora. O drugiej śmierci nic nie wiem - dodał szybko, nieco się wstydząc. Może jakby odnalazł ich wcześniej, mógłby zapobiec niepotrzebnemu przelewowi krwi. Choć już na samym początku znajomości z resztą drużyny rozlał posokę na swoje kopyta...

Edited by Advilion

Share this post


Link to post
Share on other sites

-Yyyyy...- zaczął Shadow nie wiedząc co ma powiedzieć- No ten tego, yyyy, żadne z nich nie przyłożyło kopyta do drugiego zabójstwa, czy raczej pierwszego, bo miało ono miejsce znacznie wcześniej.- pegaz miał wątpliwości jak zareaguje jego drużyna, ale jedno był pewien, nie spodoba im się to.- Cóż, dokonałem tego ja, lecz uważam iż miałem prawo go zabić. Zostałem wcześniej przez niego zaatakowany, więc musiałem się bronić. Tak samo z tego co słyszałem wyglądał drugi przypadek. Działaliśmy jedynie w samoobronie i nie widzę powodu przez który mielibyśmy być karani. Również trzeba zauważyć, że jesteśmy tutaj z polecenia Księżniczek, więc wstrzymywanie naszej misji jest zdradą stanu i powinno być karane śmiercią. A teraz zboczę nieco z tematu: Skąd wie pan, że EastGuard nie żyje?

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Klacz zerknęła beznamiętnie na łowcę nagród, nie znajdując niczego zabawnego w zrobionym mu przez burmistrza złośliwym psikusie. Najlepiej jednak będzie, jeśli jak najszybciej pozbędzie się tego atramentu. Bo jeśli zaschnie, to zmycie go z sierści może okazać się naprawdę problematyczne. A położywszy swoją broń obok siebie, na podłodze, zaczęła oglądać swój hełm, przysłuchując się wypowiedziom obecnych w pomieszczeniu kucyków, wliczając tę Shadowa. Nie miała pojęcia, czemu nie wspomniał o tym wcześniej, ale przynajmniej miał powód do zabicia. O ile nie kłamał. W końcu, przyszło też i jej się odezwać.

 - Jesteśmy na wojnie. Oni biją nas i my bijemy ich. Jest tak od tysięcy lat i nie widzę, aby miało się to teraz zmienić. Prawdą jest, że nie wolno nam atakować cywili, ale oni sami pozbawiają się tej ochrony, podnosząc broń na żołnierzy. Nie chcemy zabijać, lecz mieszkańcy przejawiają tak wielką agresję, że nie mamy wyboru.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Clint miał niewypowiedzianą ochotę zakląć szpetnie ale szybko się opamiętał. Jakoś nie miał ochoty nadwyrężać cierpliwości burmistrza. Po nad to pytanie dość sprawnie sprawiło że przekalibrował priorytety. 

-Na obronę swoją i kolegów wspomnę że niestety była to konieczność. Nasz nowy towarzysz uratował skórę tej kupy żelaza którą jakimś cudem zwą klaczą. Sytuacja byłą beznadziejna. Robiłem wszystko by załagodzić sytuację by obyło się bez ofiar jednakowoż...- tą część wysyczał przez zęby- myliłem się. O drugiej ofierze nic mi nie było wiadomo do teraz.

 

Po tym wytarł niebieską plamę wewnętrzną stroną kołnierza płaszcza. 

Edited by SolarIsEpic

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Akurat w naszej grupie ty najbardziej zasługujesz na ten tytuł - odparła, kiwnięciem głowy wskazując kopyto Clinta. - Chociaż nie zgodziłabym się, że nie można cię nazwać klaczą - dodała z przekąsem, uśmiechając się do niego jednym kącikiem ust. Łowca nagród nie miał pojęcia, ile razy drwili z niej inni żołnierze. Zawsze potem odgrywała się na nich na treningach, gdzie zawsze radziła sobie lepiej, niż reszta. Musiała tak dobrze sobie radzić, inaczej nie trafiłaby w szeregi gwardii. Zazwyczaj też nie denerwowały ją żarty i psikusy... nie licząc jednego razu, gdy ktoś zabrał z obozowej kuchni garnki i podrzucił je jej do namiotu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Gdy gad zobaczył Clinta z niebieską plamą, od razu popatrzył się na burmistrza z wrogością. Jednak gdy tylko zauważył szklany pojemniczek z piaskiem, zaczął go obserwować i zastanawiać się: Co to jest? Do czego to służy? Z zamyślenia wyrwało go pytanie burmistrza i tłumaczenia kuców. Patrzył i słuchał tego co każdy mówił i myślał czy on też powinien coś powiedzieć. Ani nikogo teraz nie zabiłem, nie przypominam sobie tej wioski w ogóle więc... chyba zapomniałem jak tu byłem, i tylko im pomagam. Będę siedział cicho. Jak postanowił, tak zrobił, znowu patrząc się na kuca z biurkiem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Burmistrz wysłuchał wszystkich i westchnął. Przejechał wzrokiem po gościach i w końcu rzekł. 

-A więc Shadow głównie z twojej winy przeżywam ten dzień kolejny raz. Za każdym razem po tym jak tamten stołek kończy obgryzać smoka muszę tu posprzątać, a po tym dostaję wiadomość o śmierci EastGuarda i tym też trzeba się zająć. Jak wiesz zabiłeś go znacznie wcześniej, więc tym więcej muszę odkręcać. Schemat tego dnia znam na pamięć, szczegóły od teraz są mi nie znane. Mam dla Was 2 rozwiązania: po raz kolejny wzywam straż i Was aresztuje... Albo posprzątacie po sobie.- Mówił obserwując uważnie rozmówców. Odetchnął i oparł się na fotelu. Kuce obserwowały każdy jego ruch, a Xryh obserwował klepsydrę. Zauważył że w środku przesypuje się piasek. Raz leci wolno, nawet bardzo wolno,raz szybko, a momentami nawet leci w górę. Wyglądało to ładnie, ale gad dalej nie wiedział co to jest. 

Po odchrząknięciu burmistrz podał im jakieś kartki i zaczął mówić dalej

-Żeby nie było nieporozumień na kartkach macie listę zagrożeń i efektów ubocznych. Z rzeczy ważnych tamten faktycznie może zostać klaczą, a jeśli o drobiazgi chodzi to możecie zostać wymazani z rzeczywistości raz na zawsze. Szczegóły na kartkach.

Burmistrz mówił prawdę na kartkach było to ładnie rozpisane.



"Efekty uboczne łamania trzeciej zasady

1 ryzyko utknięcia w białym wymiarze

2 ryzyko utknięcia w niewłaściwym momencie

3 ryzyko paradoksu

4 ryzyko paradoksu w paradoksie

...

64 ryzyko paradoksu w paradoksie... w paradoksie.

65 rozumiesz?

66 ryzyko zniknięcia z rzeczywistości

67 ryzyko wymazania swojej rodziny z rzeczywistości 

68 za nieudolne majstrowanie z czasem grozi mandat.

69 za bardzo nieudolne majstrowanie z czasem grozi wygnanie do białego wymiaru.

70 łamanie trzeciej zasady było karane śmiercią za rządów księżniczek.



71 podczas wyprawy jest się uzależnionym od przewodnika

72 istnieje minimalne zagrożenie wyłamania się przed czwartą ścianę. 

73 w czasie przejscia z czasu A do czasu B można ulec rozerwaniu.

74 w czasie przejścia z czasu A do czasu B można ulec spaketyfikacji.

75 w czasie przejscia z czasu A do czasu B można ulec chaosowi.

76 ewentualny paradoks może doprowadzić do obłędu/szaleństwa.

90 ryzyko wpadnięcia w pętle (0)

91 ryzyko wpadnięcia w pętle (8)

92 ryzyko wpadnięcia w pętle (80)

...

99 ryzyko wpadnięcia w pętle (inne kombinacje zer i ósemek)

100 najgorsze jest to że po powrocie może się okazać że już nie jesteś klaczą/ogierem. 

 

.........................................

Podpis

-Liczę że wszystko jest jasne. Wasza decyzja? - zapytał uprzejmie podając pióra i atrament.  

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Silver słyszała już opowieści o tym, jak to Chaos nie tylko nagina, czy łamie, ale w ogóle tworzy własne prawa, nieraz polegające na braku praw. Pomogło jej to w opanowaniu zdziwienia, oraz w przynajmniej cząstkowym zrozumieniu sytuacji. Miała też przeczucie, mówiące, że burmistrz sam wpakował się w te kłopoty, a teraz miał problem z wydostaniem się z nich. Nadal jednak musiała zachowywać czujność. Drużyna nie wie, czy czegoś nie knuje. Warto jednak uniknąć walki z miejscową milicją, a przynajmniej do czasu znalezienia lepszego miejsca do odparcia ewentualnego ataku.

 - To jak? - zwróciła się do reszty. - Zakładam, że wiecie panowie już wszystko?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Restore formatting

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.