Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
ShadowNote

FE: W zapomniane [Gra]

Recommended Posts

Zeke podobnie miał dobry humor, mimo przeszkód wywoływanych przez siostrę. Nie popsuło mu to humoru, wręcz przeciwnie, uśmiech na jego dziobie był nawet weselszy. Wreszcie dotarli na miejsce spotkania, klacz która to była ich pracodawcą siedziała z fajką. Nie rozumiał fenomenu palenia, niby nie było aż tak szkodliwe ale i tak jakoś gorzej mu się po tym oddychało. A on w wielu wypadkach musiał mieć oddech tak stabilny i dobry jak tylko się dało. No ale co on tam wie. 
Swoją drogą paląca klacz wyglądała dość ciekawie. Miała jakby aurę. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Hmmm... Jeżeliby znaleźć odpowiedni kawałek skóry, nić i igłę to można samemu to zrobić, masz rację. Nie powinno by to aż tak trudne.

Powiedziała Flare kończąc walkę z jukami, choć na jakiś czas. Zauważyła także karczmę w, której dane było spotkać się grupie. Zobaczyła także Zake'a i parę innych kuców no i gryfa przy siedzącej na ławce klaczy pociągającej dym z fajki.

- Prism zobacz to chyba osoba, z którą powinniśmy się spotkać.

Nie czekając na reakcję kolegi od razu ruszyła w kierunku osoby najbardziej przykuwającej uwagę.

- Dzień dobry. Nazywam się Sun Flare von ShardySnads czyli Flare. Zajmuję się kliniką niedaleko tego miasta. Ten tu oto kuc to mój towarzysz Fire Prism, pomaga mi w biznesie.

Wypowiedziała z wyrazem spokoju na twarzy patrząc po kolei na wszystkich zgromadzonych.

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - No widzisz. Wyjdzie też pewnie lżej dla kieszeni - odpowiedział ghul, który z powodu poruszenia ów tematu sam poprawił swoje juki.

 Karczmę i wszystkich odwiedzających zobaczył tuż po Flare. Młody gryf najwyraźniej już zaczął swoje pertraktacje. Tyle dobrze, może już coś udało mu się ustalić z... chyba chodziło o tamtą klacz, przynajmniej według panny Flare Sun. Tytoń. Jakby już nie mieli na co wydawać kapsli, pomyślał, widząc fajkę.

 - Dobry. - powiedział krótko przez cały ubiór i akcesoria zasłaniające jego twarz. Wypadałoby to chyba ściągnąć? Ale jak jeszcze nie podali sobie nawet kopyt... Nie, chyba lepiej poczekać od przedstawiania się. Tak czy siak, co trzeba było innym jak na razie wiedzieć o ghulu, powiedziane już zostało.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Tak Warden, faktycznie mamy zadanie i to całkiem niezłe, ale o tym zaraz. - uśmiechając się lekko do niego wkrótce zaczęła się zbierać cała reszta no i oczywiście dwójka kucy które dopiero co przybyły do Iverness. Jak tylko się przedstawiły reszcie klacz postanowiła przedstawić im resztę kompanii tym samym wskazując na kolejne osoby - Cieszę się, że dotarliście akurat na to spotkanie. Green Weed, nasza zielarka. Mighty Warden, nasza ogromna maskotka i Anda, siostra Zake'a a do tego ekspert od materiałów wybuchowych no i oczywiście Zake, ale chyba się znacie. No to teraz zacznijmy od początku. Witam was wszystkich w pierwszym dniu pracy! A teraz do środka... - podnosząc się z ławki wprowadza całą grupę do mieszkania. Co prawda nie jest bardzo duże ale na dwa pokoje starczy. Ten w którym się znaleźli miał robić za salon. Na środku nudnie jednolitego pokoju znajdowało się dość pokaźne biurko a wokół parę mebli, głównie fotele. Bezpośrednio za biurkiem była szafa a nad nią zawieszona gitara, wyróżniała się z całej ekspozycji tym, że wyglądała na zadbaną. Klacz siadając za biurkiem poprosiła by obecni też sobie usiedli. - To do rzeczy, moje imię to Arcane Shift, pasuje do koloru oczu i w jakimś stopniu do znaczka. Wydawało mi się, że wypada się wkońcu przedstawić. Ale wracając do spotkania, dostaliśmy zlecenie od pewnego kupca który chciał oszczędzić na spedycji i nie zatrudnił ochrony dla karawany, a wiemy jak to się kończy. Będziecie musieli odzyskać przynajmniej część towarów jakie skradziono, klient pozwolił sobie zostawić listę rzeczy na których mu najbardziej zależy, ale to zaraz. Dostaliśmy zaliczkę i każdy z was dostanie swoją część. Znowu zbaczam z tematu... Ekhem, rzekomo kupiec już próbował odzyskać towary, ale nie mógł znaleźć nikogo kto by odnalazł i zajął się odbiciem towarów z kryjówki bandytów. Tak więc na czym mu najbardziej zależy ? Rzekomo drogich ubraniach, tytoniowi, ale tym świeżym nie przed-wojennym, jedzeniu a dokładniej to warzywach i owocach. Reszta jest opcjonalna, możecie se coś wybrać dla siebie z tego wszystkiego oczywiście, ale nie chwalcie się tym zbytnio i bez przesady z tym podbieraniem. Dobra, kryjówka jest niedaleko szlaku rzekomo, gdzieś pod górami na wschód. Zaraz wam rozdam waszą zaliczkę a tymczasem jakieś pytania ?

Kończąc tym samym swoją część wypowiedzi rozgląda się po obecnych czekając na jakieś konkretne pytania co do miejsca kryjówki czy prawdopodobnego uzbrojenia bandytów w międzyczasie rozdzielając kapsle na równe kupki.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zeke podrapał się po dziobię słuchając wypowiedzi klaczy. Po chwili wpadł na pomysł. 
- Mogę przejść się po okolicy i zobaczyć co i jak. Mam lornetkę i dam radę przejść się raczej niezauważony. - stwierdził Zeke po chwili. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

"Ja? Maskotką?"

Mighty Warden zarumienił się lekko, nie wiedząc co odpowiedzieć. Skinął tylko pyskiem na powitanie dwójki kucyków i po chwili ruszył z resztą za pracodawczynią, oczywiście przepuszczając panie w drzwiach. Zastanowił się też trochę nad nowymi towarzyszami.

Ogier wyglądał tak , jakby było mu zimno chyba. Cały opatulony. Może chciał się osłonić przed radami w powietrzu? Marny trud. Musiałby cały czas chodzić w skafandrze środowiskowym. Natomiast klacz... No rogatek. Nawet urocza się wydawała... I na pewno czystsza. Skoro była lekarzem to musiała bardziej dbać o higienę, niż inni.

Kuc skupił się potem na wypowiedzi Arcane Shift. Zastanowił się, jak kupiec tak głupi, by nie zatrudniać ochrony może mieć tyle pieniędzy by zapłacić im za odzyskanie towaru. Może nie było warto nad tym się zastanawiać? Ostatecznie Warden był teraz tylko prostym najemnikiem. Nie był tu od myślenia.

- Wydaje mi się, że tytoń i jedzenie możemy spisać na straty. Te łachudry na pewno już wszystko zeżarły i wypaliły. Gdy ten kupczyk uciekał, to odważył się chociaż odwrócić na chwilę i policzyć ilu tych bandziorów było? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie podobało jej się to zadania, lecz domyślała się, że to jest jedno z normalnych tego typu zadań na equestriańskich pustkach. Szczerą chęcią jej było to by jej umiejętności medyczne wcale się nie przydały na tej misji, choć wiedziała, że jest to głupia myśl i bez strat nigdy się nie obędzie.

- Więc jak jest to kryjówka w górach to czy jest możliwość, że to oni zagonią nas w pułapkę? - Flare zwróciła uwagę na "organizatorkę".

- To jest wszystko co wiesz o ich miejscu ukrycia?

Share this post


Link to post
Share on other sites

 Prism westchnął, słysząc o próbie zaoszczędzenia na ochronie karawany. Co jak co, ale bezpieczeństwo i zdrowie jest chyba warte każdych pieniędzy. A restrykcje co do przywłaszczania sobie części towarów w formie napiwków jakoś go nie bolały. Jak już ktoś wcześniej wspomniał, jedzenia i tytoniu może tam nie być, a drogi ubiór przyciągnie jedynie bandytów, jeżeli ktoś z nich wpadnie na pomysł noszenia go. Poza tym, ciężko byłoby znaleźć kogoś na tyle zamożnego, aby coś takiego kupić.

 - Mają jakąś prawdziwą, porządną broń? Przy odrobinie szczęścia będziemy mogli ją dodać do puli wynagrodzenia - powiedział wiecznie zachrypnięty kuc.

 Następnie rozejrzał się po zebranych. Nikt w sumie nie zakrywał jakoś specjalnie twarzy, toteż nie ma sensu się w ten sposób wyróżniać. Szczególnie jeśli ma z nimi spędzić trochę czasu. Zdjął więc hełm i położył blisko siebie, w zasięgu kopyt, opuścił szal z twarzy, zostawiając go owiniętego wokół szyi, i w końcu pozbył się ciemnych okularów, odsłaniając twarz typową dla osób z jego przypadłością.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Karawana bez ochrony... To mogło się skończyć tylko w ten sposób. Większą szansę na sukces ma się  grając w pokera po kilku mocniejszych. Na ślepo, gdy przeciwnik widzi twoje karty. 

Weed wysłuchała wszystkich pytań, które zadali znajdujący się w pomieszczeniu , gdy miała wypowiedzieć już własne, Prism odsłonił swoją twarz. Po grzbiecie klaczy mimowolnie przebiegł dreszcz zaniepokojenia. Ale Arcane Shift nie pozwoliłaby być ghulowi w grupie, gdyby był groźny. Chyba.

 

-- Ta kryjówka bandytów jest dobrze zabezpieczona? Można do niej podejść dość blisko i nie zostać zauważony? -- powiedziała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Mighty Warden nie słuchał Weed zadającej pytanie. Jego uwagę zwrócił opatulony kuc, który w końcu zaczął ściągać nadmiar ciuchów.

"Musiało mu się zrobić niewygodnie skoro... O cholipka!"

Mocarny kuc cofnął się gwałtownie, gdy tylko zobaczył ghulowatą skórę Prisma i przewrócił fotel stojący za nim. Wyciągnął przed siebie kopyto w obronnej postawie.

- Mamy tu zgnilca?! Czemu nikt mi nie powiedział?!

Share this post


Link to post
Share on other sites

 - Przestań się wygłupiać, a najepiej odstaw ten fotel na miejsce. Nie wiem czy nawet dzikus zrobiłby taki bałagan - odparł ghul, niewzruszony w żaden sposób obrazą. - Może szykuje się jakaś zamiana, o której nie wiemy? - dodał jeszcze, używszy drwiącego tonu. Warden nie był pierwszym nadmiernie się lękającym formy Prisma. Ale musieli się jakoś tolerować, jeżeli ta misja, wtaz z następnymi, ma wypalić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...