Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
PrinceKeith

[Gra][DeadRadio Man]Czas luster i czynu...

Recommended Posts

Kolejny dzień, kolejna ofiara. Widok czy zapach krwi nie robiły na tobie żadnego wrażenia. Z twoją listą zabitych osób już dawno powinieneś siedzieć w więzieniu ale... Cóż, powiedzmy, że miałeś haki. Korporacje wzajemnie ze sobą walczyły, niekiedy posuwały się do tego by cię wynająć, w zamian oferując ci zapłatę i ochronę, przynajmniej na jakiś czas. Tak na prawdę nikt prócz osób bardziej bogatych nie wiedział o tobie. Twoje nazwisko był zatuszowywane jak tylko się dało. Nikt nie chciał zdradzać nikomu, że wynajął ciebie, byś kogoś zabił. Dzisiejszy dzień był wyjątkowo spokojny. Szedłeś, jakby nigdy nic. Słońce świeciło oświetlając szklane budynki miasta. Na niebie przewijały się chmury lecz, nie zapowiadało się na deszcz. Dziś nie widziałeś wielu przechodniów ani samochodów. Wszyscy byli czymś zajęci, do czasu... Nagle przed tobą przebiegła dziewczyna, wydawało się jakby biegła niczym lis. Miała białe włosy do kostek, oczy bardzo ładnie oprawione, jedno żółte, drugie różowe. Z głowy wyrastały jej rude lisie uszy. A za nią powiewał iście puszysty ogon. Ubrana była całkowicie na biało. Ucieczka z psychiatryka czy jak? Nie wiedziałeś dokąd jej się tak śpieszy, do czasu. Nagle zauważyłeś władze, oraz laborantów goniących ją. Ta w szybkim tempie zaczęła się wspinać na jeden z żurawi. W końcu usiadła, bardzo zwierzęco na samym końcu. Ci, którzy ją gonili stali na dole i nie wiedzieli co mają zrobić.

Share this post


Link to post
Share on other sites

John postanowił się przyjrzeć całej akcji, na szczęścia miał kilka noży za pasem i coś żeby zakryć twarz też. Uśmiechnął się kpiąco. Cóż to zoo w mieście? Myślałem że już dawno zakazali takich rzeczy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Osoby goniące dziewczynę na próżno próbowały ją zciągnąc przynętami. Nic... Nic sobie z tego nie robiła i po prostu siedziała na samym krańcu wcale się nie bojąc. Ziewnęła, wyglądała na znudzoną. Władze wezwały wsparcie, a jeden z laborantów szukał operatora żurawia. Zastanawiałeś się czy nie uratować lisa w opresji.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cóż jeden z władz próbował wspiąć się na żurawia, ale skończyło się to upadkiem i połamaniem kilku kości. Operatora żurawia nistety nie udał się znaleźć. Wtedy przyjechał pancerny samochód, a z niego wyszedł ubrany w garnitur prezes, trzymał coś z przekrętłem i przyciskiem w dłoni.

- Idioci! Jak mogliście pozwolić jej zwiać! Kici, kici! - zaczął wołać dziewczynę słowami "Chodź tu durna lisico!" ale ona nie reagowała. - Skoro taki z ciebie chytry lis. To proszę. - Przycisnął guzik na panęlu i w jednym momencie przez ciało lisiej dzieczyny przeszedł prąd, było to spowodowane posiadaniem branzolety która była ściśle powiązana z panelem i miała na celu skontrolowanie obiektu bądź projektu żądowego. Pomimo bólu nie zeszła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

John w tym momencie zareagował, podskoczył i odbił się nogami od ściany. W chwilę znalazł się obok "prezesa", twarz miał zasłoniętą. Przez chwilę nawet przypomniało mu się że kiedyś dla niego pracował. Wbił mu w podbródek jeden z sztyletów, owinięte były gumą więc nie było na nich śladów palców. Wytrącił mu panel i skoczył na żurawia. Podniósł dziewczynę na ręce i podskoczył jeszcze wyżej na następny budynek. 

- Wszystko w porządku? - Zapytał. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna kiwnęła głową. Po chwili staliście na budynku. Pachniało lekko spalenizną, ale to zapewne od prądu, który przez nią przepłynął. Niektóre części ciała nadal miała zdrętwiałe. Nienawidziła prądu, dlatego go na niej stosowali. Usiadła na skraju budynku w takij samej pozycji co wcześniej i zaczęła tulić się do ogona.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak podał jej panel. Ruszył dalej i przy przeciwległej krawędzi zeskoczył w dół. Czas śmiech się skończył, musiał wrócić do domu i zobaczyć czy przypadkiem nie dostał na kogoś zleceńa, myśląc o tym kimś miał na myśli eksperymentu. Cóż pieniądze to pieniądze. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna jednym ruchem złamała panel na pół tak, by już nie działał. Po chwili zauważyłeś, że dokładnie skopiowała twoje ruchy i biegła za tobą. Co ona sobie myślała? Że może wszystko? Tak na prawdę nie wiedziała co zrobić, racja, była projektem rządowym, aczkolwiek nigdy nie była na zewnątrz. Tam gdzie przebywała, była wydzielona szklarnia z czymś na podobę lasu. Ale to i tak nie było to samo, co widziała teraz. Po za tym tu, nie było drzew.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna szybko przeszukała pamięć w poszukiwaniu odpowiedniej odpowiedzi.

- Idę za tobą. - powiedziała cicho. W jednej chwili otoczyły ją iskierki i za nim nie szła już diewczyno lisica a dziewczyna w błękicie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Nie możesz mi pokazać twgo i owego? To miejsce wygąda inaczej niż instytut i... Nie za bardzo wiem co mam zrobić. - powiedziała zrezygnowanym tonem.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna spojrzała na niego.

- Nie rozumiem czemu mnie ignorujesz, też potrafię walczyć. Nie jestem zbyteczna. Chyba, że... Boisz się, że będą mnie szukać? - zapytała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nagle okrążyły ją iskry i za tobą stał zwykły, rudy lis. Obruciłeś się, ale dopiero po chwili. Była już kilka metrów dalej. Szła podkulona z oklapniętymi uszami. Raczej nie udawała smutku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

John nic nie czuł, nauczył się tego. Zabijanie ludzi wyzbyło go wielu odruchów. Cóż może to nawet lepiej - pomyślał i skoczył w górę i zatrzymał się na oknie swojego mieszkania które było uchylone. Zobaczył komputer czy nie miał jakiegoś zlecenia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Twoja skrzynka mailowa była pusta. Cóż, nie można mieć zleceń codziennie.

*Kilka tygodni później...

Wracałeś z ostatniej misji. Była bardzo łatwa, nie musiałeś się ani trudzić, ani jakoś super się ubrudzić. Nagle coś na ciebie wpadło. Nie coś, lecz ktoś. Była to ta sama lisia dziewczyna którą kilka tygodni temu uratowałeś. Patrzyła na ciebie, mimo tego milczała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna uśmiechnęła się triumfalnie jednak nie odpowiedziała. Stała w dziewczyno lisiej formie obserwując cię. Dlaczego nie odpowiadała?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna zaczęła iść za tobą. Pomimo iż nie powiedziała nic na prawdę. To w głwie usłyszałeś ciche "Zaczekaj". Dziewczyna podeszła do ciebie i uśmiechnęła się.

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...