Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
PrinceKeith

[Gra][Mephisto The Undying]Gdy wzejdzie papierowy księżyc

Recommended Posts

Dzień mijał ci powoli, jak z resztą zwykle. Do czasu kiedy twoja matka zawołała cię do siebie. Myślałeś, że może z nowu nie pasuje jej coś w twoim zachowaniu albo ma dla ciebie jakąś pracę, ale to nie było to. Siedziała przy stole, rude włosy okalały jej spokojną z wyrazu twarz. Błękitne oczy kobiety wpatrywały się w kupkę listów.
- Jest coś do ciebie. - powiedziała podając ci kopertę z uśmiechem. Wypisane były na nim twoje dane, otworzyłeś ją. W środku znalazłeś pismo pisane ręcznie granatowym tuszem, na dole znajdowała się pieczęć Zawodówki Śmierci, zacząłeś czytać. Postanowiono cię przyjąć, wywołało to u ciebie zadowolenie. Już niedługo twoje życie miało się zmienić, nie wiedziałeś nawet jak bardzo.
***
Stałeś wśród tłumu osób, musiałeś przyznać, zebrał się tu dosyć spory tłum uczniów. Niektórzy dopiero zaczynali, inni byli tu już kolejny rok. Niektórzy stali już parami, ale ty byłeś sam. Wiedziałeś, że będziesz musiał znaleźć sobie partnera. Rozejrzałeś się dookoła, żadnych wyróżniających się w jakikolwiek sposób ludzi. Na podwyższenie przed wami wszedł Syn Śmierci i ustał przy mównicy. Rok temu bowiem przejął szkołę po swoim ojcu, i jak na razie całkiem nieźle radził. Stuknął w mikrofon sprawdzając czy działa. Powitał was uroczystą przemową. Dostaliście plany lekcji a następnie zaczęliście rozchodzić. Najbardziej irytowało cię to, że nie miałeś tu nikogo znajomego, przez co nie miałeś jak znaleźć sobie partnera. Ale czy na pewno. W pewnym momencie poczułeś, że coś na ciebie wpadło. Odwróciłeś się. Na ziemi leżała dziewczyna, niższa od ciebie. Miała czarne, proste włosy sięgające jej do ud. Spojrzenie błękitnych ślepi było niezwykle spokojne, nieco zatroskane. Szybko wstała i otrzepała się.
- Przepraszam. - rzekła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Richard, ubrany tak jak zwykle, trzymając w dłoni swoje urządzenie którego używał do porozumiewania się, odwrócił się i spojrzał krytycznie na dziewczynę która na niego wpadła. Jak dla niego wyglądała całkowicie zwyczajnie, wręcz typowo. Ale nie mógł określić jej pochodzenia. Podniósł urządzenie do góry i nacisnął jeden z przycisków. Dźwięk jakby przewijania kasety a po nim...

- W trakcie poruszania się po strefie zabudowanej należy zachować szczególną ostrożność. - kobiecy, monotonny i lekko mechaniczny głos wydobył się z pudełeczka. Cholera wie dlaczego. Do tego w połączeniu z wyglądem i wyrazem twarzy chłopaka brzmiało to zaskakująco niepokojąco. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna cicho zachichotała słysząc głos sekretarki.

- To całkiem zabawne, odpowiadasz komuś używając kasety. Całkiem sprytne. - stwierdziła. Chwilę miczała nie wiedząc co powiedzieć. - Jestem Charlotte, córka Syna Śmierci i obecnego dyrektora. - powiedziała po czym wyciągnęła ku tobie dłoń. Tymczasem na sali zostaliście tylko wy i Syn Śmierci patrzący na was z kąta.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak szybko spojrzał w kąt, gdzie był Death The Kid. Zaraz potem znowu na dziewczynę. Spojrzał na jej dłoń i ją uścisnął. Nacisnął coś na sekretarce.

- Imię Richard po... - dźwięk przewijania. - ...n Hawkins. - puścił przycisk. Dało się słyszeć że wypowiedź tak naprawdę była sklejona z kilku fragmentów. Tak naprawdę nie wiadomo było dlaczego w taki sposób mówił. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna ponownie zachichotała słysząc sekretarkę.

- Masz już kogoś do drużyny? - zapytała gdy wychodziliście na zewnątrz. Przed wami znajdowało się podwórko które raczej wyglądało jak park. Dziewczyna usiadła na jednej z ławek. - Ja jeszcze nikogo nie znalazłam, ale muszę to zrobić bo muszę się pokazać od lepszej strony. Moja siostra zawsze była oczkiem w głowie ojca, ja zawsze się nie liczę. - burknęła cicho. 

Edited by Clocky

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak trzymał prawą rękę w kieszeni, w lewej trzymał odtwarzacz. Na pytanie o tym czy ma partnera nacisnął przycisk zaczął trzymać jeden z przycisków. Po chwili puścił go i nacisnął inny.

- ... w trakcie poszukiwania uzbrojenia... - ponownie brzmiało to jak wyrwane z fragmentu zupełnie innej wypowiedzi. Potem schował rękę z magnetofonem do kieszeni. Nie usiadł obok, stał nad dziewczyną przyglądając się jej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna spojrzała na niego.

- Jestem bronią, szukam tylko osoby która mogłaby mnie dzierżyć. Czy chcesz zostać moim partnerem? - zapytała po chwili. Wiatr dookoła szumiał rozwiewając jej włosy. W tym całym wietrze było jakieś ukojenie, jakiś dziwny spokój. Nie wiedziałeś co powiedzieć. Znałeś dziewczynę kilka minut, nie byłeś pewny czy możesz podjąć tę decyzje tak po prostu, nagle.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Richard wiedział że jego szaleńcze zdolności porozumiewania się mogą odtrącać ludzi, a tu ktoś sam się napatoczył. Ciężko było by nie skorzystać. W końcu potrzebował broni, chyba że chciał zostać łowcą potworów bijąc je rurą, baseballem albo młotkiem. Wyjął z kieszeni rękę z magnetofonem, przewinął trochę do tyłu.

- Tak, bardzo chętnie. - głos sekretarki, jak zwykle bez wyrazu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna wstała zadowolona. 

- Dziękuję, jestem taka szczęśliwa i podekscytowana, że zaraz chyba odlecę. - stwierdziła. Wzięła kilka wdechów i wydechów. - Może przejdziemy się po mieście? - zaproponowała. W jednej chwili na niebie pojawiły się czarne chmury. Po chwili zaczęło kropić, jednak dziewczyna nie zwróciła na to większej uwagi.

Edited by Clocky

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak nie odezwał się tylko wzruszył ramionami. Potem kiwnął głową na znak potwierdzenia. Biorąc pod uwagę fakt że w pewnym sensie rozumiał, czemu dziewczyna tak bardzo cieszy się że ma partnera. Chciała udowodnić że jest warta tyle samo co jej siostra. Gdy zaczęło kropić spojrzał do góry, przewinął coś na swoim odtwarzaczu i włączył go.

- Prognoza na dziś to... deszcz. - powiedział głos. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna zachichotała.

- Co z tego? Nawet w deszczu można być szczęśliwym. - powiedziała. - No chodź! - Dziewczyna odbiegła kawałek do ciebie w stronę bramy szkoły, po chwili wyciągnęła do ciebie dłoń zapraszając cię gestem byś podążył za nią. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak poszedł za dziewczyną trzymając ręce w kieszeni. Wyglądał raczej obojętnie. No i trochę jakby był zmęczony. Chociaż trudno określić czemu. Może po prostu miał taką twarz? Nacisnął coś na odtwarzaczu. 

- Powiedz, gdzie chcesz iść? - odezwał się głos sekretarki. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Tu jest takie super miejsce! Mam nadzieję że lubisz chodzić. - powiedziała. Przechodziliście przez miasto które podczas deszczu nieco opustoszało. Kiedy dotarliście nana miejsce przestało padać. Nogi cię bolały, nie byłeś pewny czy na następnego dnia nie będziesz miał zakwasów. Znajdowailście się ma górze, dosyć wysokiej. Była porośnięta zieloną, soczystą trawą. Gdzieniegdzie rosły tu wrzosy. Rosło tu też wielkie drzewo, było ono zabarwione na kolor pomarańczowy. Z takiej wysokości roztaczał się cudowny widok, widziałeś nawet Zawodówkę Śmierci.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bez przesady, dystans nie był znowu taki wielki. Richard mimo wszystko kondycje miał. On po prostu się nie odzywał. Rozejrzał się po okolicy, całkiem ładnie, chociaż szczerze widywał ładniejsze miejsca. 

Może nie ładniejsze, a bardziej pasujące mu. No nie ważne. Nie odzywał się, no i nie klikał nic na magnetofonie. Nie miewał w zwyczaju zaczynać rozmów. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna weszła na drzewo po czym zwisnęła z niego głową w dół. W tej chwili już nie padało, dzięki czemu chumor ci się nieco poprawił, właśnie, nieco. Wiatr zawiał wywołując lekkie uczucie chłodu na karku. Westchnęła cicho, po chwili spojrzała na ciebie. Noga jej się poślizgnęła i w jednej chwili spadła na ziemię, dosyć boleśnie i znieco hukiem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak spojrzał na dziewczynę i podszedł do dziewczyny i podał jej rękę żeby pomóc jej wstać. Lewą wyjął z kieszeni magnetofon i przewinął po czym puścił.

- Czy powinienem umówić Cię na wizytę u lekarza? - zapytał kobiecy głos z urządzenia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna z pomocą chłopaka wstała a po chwili się otrzepała. Jednak nadal była nieco brudna.

- Nie, raczej wszystko jest ze mną ok. To było niebezpiecznie... - stwierdziła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak wskazał kilka innych miejsc gdzie dziewczyna była brudna, jednak nie nacisnął już nic na magnetofonie. Przez chwile się jej przyglądał, po chwili zaczął przewijać. Potem coś nacisnął.

- Dlaczego masz tak słabe relacje z siostrą? - zapytał głos kobiety. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna westchnęła.

- Po prostu... Ojciec zawsze wolał ją o de mnie... Może dlatego, że mają podobne zainteresowania. Symetria, broń palna i tak dalej... Po prostu zawsze lepiej układały się im tematy. W sumie, czuję się z tego powodu nieco odrzucona ale... Przyzwyczaiłam się. - powiedziała a po chwili usiadła na ziemi. Potem westchnęła cicho.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak przewinął kasetę. Po chwili nacisnął przycisk. Głos, tym razem męski, miękki, zupełnie inny niż mechaniczny głos sekretarki.

- Symetria jest nudna. - odezwało się urządzenie. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Racja, jest bardzo nudna, i głupia! - krzyknęła a jej głos rozniósł się echem dookoła. - O wiele bardziej interesuje sztuka, poezja. - mówiła z niezwykłym wyczuciem. - Bardzo lubię teatr... A ty? Czym się interesujesz? - zapytała po czym spojrzała na niego. Jej spojrzenie było spokojne, pełne troski, z nutą radości. Wiatr lekko zwiewał jej włosy, wyglądała całkiem normalnie, jak każda inna dziewczyna na ulicy. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak przewinął coś na urządzeniu. Kilka razy puszczał pozwalając tylko dwóm literom wybrzmieć. Po chwili chyba znalazł to czego szukał.

- Literatura, kinematografia oraz gry komputerowe są... - puścił przycisk po czym wzruszył ramionami. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Siedzieliście tam jeszcze dosyć długo ale w końcu postanowiłeś wrócić do domu. Musiałeś się przecież wyspać na kolejny dzień. W głowie dalej miałeś delikatny uśmiech Charlotte, co się z tobą działo?

***

Obudziłeś się o piątej, nie to jak obudzić się wcześniej niż trzeba. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Piąta rano nie była porą o której Richard zwykł się budzić. No ale skoro już tak było to można by to wykorzystać. Na przykład pójść się wykąpać. Tak też zrobił. Standardowo, śniadanie, wysuszenie włosów, przebranie się. Takie tam żeby zabić czas. Po wszystkim wziął torbę, swój magnetofon no i poszedł do szkoły. No bo co miał robić? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy przekroczyłeś bramy od razu wpadł nado ciebie szkolny gwar. Uczniowie kręcili się po parku, to tu to tam. Raczej wszyscy byli już podzieleni. Ciekawe gdzie znajdowała się twoja towarzyszka broni. Ludzie rozmawiali ze sobą żywo na różne tematy. Rozglądając się dookoła widziałeś grupy zainteresowań. Plastycy, muzycy, ścisłowcy i wielu innych. Poczułeś, że ktoś dotknął twojego ramienia. Kiedy się odwróciłeś zobaczyłeś Charlotte, jednak na jej twarzy nie widniał uśmiech, czy ekscytacja. Raczej typowa powaga, pokazywanie, że jest się dobrym. Związała swoje włosy w warkocz padający na lewy bok. Na prawym ramieniu miała powieszoną torbę.

- Witaj pierwszy dniu... - powiedziała do ciebie po czym zaczęła się kierować w stronę wejścia do budynku.

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...