Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
PrinceKeith

[Gra][Mephisto The Undying]Gdy wzejdzie papierowy księżyc

Recommended Posts

Chłopak spojrzał na nią, ale nie odezwał się (oczywiste), kiwnął tylko głową na znak powitania. Trzymał ręce w kieszeni. Potem ruszył za dziewczyną w kierunku wejścia do budynku. Przyglądał się też ludziom. Z typową dla siebie obojętnością. Chłodnym wyrazem twarzy. W milczeniu. Absolutnym, zimnym, niepokojącym milczeniu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna w pewnym momencie stanęła i obruciła się na pięcie w twoją stronę. 

- Jestem gotowa, a ty? - zapytała poprawiając torbę na ramieniu. Grzywka nieco zsunęła się jej na oko, co wyglądało nieco zabawnie. Szybko ją zdmuchnęła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak wzruszył ramionami, po chwili wyjął z kieszeni magnetofon przewinął i nacisnął przycisk.

- Tak, z całą pewnością jestem. - odezwał się głos kobiety. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Poszliście pod salę w której mieliście mieć lekcje. Historia... Nie tak źle. Osoby zebrane przed salą wyglądały raczej zwyczajnie i nie zapowiadało się byście mieli jakieś nienormalne, lub po prostu głupie osoby w klasie. Czekaliście chwilę milcząc. A potem rozległ się dzwonek. Weszliście do klasy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak włożył ręce do kieszeni po czym wszedł za dziewczyną do klasy. Przy okazji przyglądał się swojej klasie, zastanawiając się ile pytań padnie na temat jego sposobu komunikacji 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kilka minut potem do klasy weszła nauczycielka i ustała na środku klasy. Spojrzała po was po czym się uśmiechnęła. Była raczej średniego wzrostu i miała jasne włosy związane w dwa kucyki. Przedstawiła się wam jako Maka. Potem rozpoczęła lekcję. Cały wykład odnosił się do historii pokonania demona Kishina a takrze załorzenia szkoły. Siedząca obok ciebie Charlotte notowała najważniejsze informacje dosyć zgrabnym i czytelnym pismem. Wiedziałeś już od kogo będzie można brać notatki. I wtedy drzwi klasy się otworzyły i wszedł przez nie mężczyzna. Ręce trzymał w kieszeni, miał białe włosy. Spojrzał po klasie a potem wbił wzrok w wykładowczynię. Większość osób siedziała niezykle znudzona. 
- Czemu ponownie zanudzasz młodzierz Maka? - zapytał. - Bynajmniej. Liczę na to, że zespoły są już podzielone. Mam tu kartkę, każdy zespołów zapisze się na niej. - powiedział wymachując kartką nad głową a następnie kładąc ją na blacie. Charlotte nakazała ci nie wstawać i sama poszła zapisać was na kartkę. Kiedy wszyscy byli zapisani mężczyzna zaczął uważnie przyglądać się nazwiskom które były na niej zapisane. Na jego twarzy po chwili znalazł się wyraz mówiący, że znalazł to, czego szukał. - Richard Hawkins i Charlotte. Zbadacie wschodnią część miasta, prawdopodobnie będą tam jakieś potwory, czy tam Dzieci Kishina... Dlatego przygotujcie się do walki. - powiedział po czym wyszedł zabierając kartkę. Wtedy zadzwonił dzwonek.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Notatki chłopaka były naskrobane obojętnie, nieczytelnymi szlaczkami. Widać było że nie przykładał wagi do pisania. 

Kiedy dowiedział się o zadaniu tylko pokiwał głową. Nie wyglądał ani na wesołego, ani zaskoczonego. Tak neutralnie. Potem był dzwonek, zebrał swoje rzeczy i niedbale wrzucił je do torby. W sumie to był zadowolony bo nikt nie zadawał mu głupich pytań. I całe szczęście. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Charlotte spakowała się i poszła za Richardem.

- To jak, idziemy nie? To chyba ważne. Ale, dziwę się, że tylko nasza dwójka dostała misję, i to pierwszego dnia. - powiedziała patrząc na podłogę. Wyglądała jakby była czymś zmartwiona.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak nie odpowiedział tylko wzruszył ramionami. Nawet nie użył magnetofonu. Po prostu szedł w rzeczone miejsce z rękami w kieszeni. Z zupełnie obojętną miną, jakby go to nie obchodziło. Tak naprawdę zastanawiał się nad tym z czym przyjdzie im walczyć i w jaki sposób to będzie wyglądać. Po chwili wyjął magnetofon, przewinął i nacisnął.

- Czym jesteś? - odezwał się kobiecy głos. Najpewniej miał na myśli broń. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna spojrzała na ciebie.

- Pistolet maszynowy... - powiedziała spokojnie. Na chwilę ustała by pozbierać myśli ale potem ruszyła za tobą. Znajdowaliście się w ciemnej uliczce, nie było tu nikogo prócz was. Usłyszeliście krzyk ludzi na ulicy, a potem odgłosy upadania na ziemię. Odgłosy śmierci. Duszenie się, ciche łkanie, krzyk i jęki. Dziewczyna lekko drżała przestraszona. Nieco wychyliliście się z uliczki. Zobaczyliście coś na kształt człowieka, ale przypominało to człowieka w niewielkim stopniu, było bardzo zdeformowane, miało szarą cerę. Ślepia jego były całkowicie białe, przerażające. Włosów nie miało w ogóle. A przy trójpalczadych dłoniach posiadało długie, metalowe szpony.

- Jeśli będziemy przegrywać... Po prostu zamienię się w człowieka i odeprę ataki, nic mi się nie stanie. Spokojnie... Wtedy ty po prostu uciekniesz... - powiedziała patrząc na ciebie gotowa do wyskoku i. przemiany formy.

Edited by Clocky

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak w pierwszej kolejności zrobił coś niezbyt spodziewanego. Wyjął magnetofon, po czym otworzył miejsce na kasety, tę która była w środku przełożył tak żeby teraz grała ta druga strona po czym zamknął. Przewinął do samego początku, potem wyciągnął lewą rękę w kierunku dziewczyny sugerując żeby się zmieniła. Jeśli to zrobiła nacisnął przycisk na odtwarzaczu, zamiast głosu kobiety zaczęła grać muzyka, w pewnym sensie niepokojąca, same wysokie tony, czasem dodatkowe dźwięki. Wreszcie dźwięk kliknięcia ,,Do you know what time it is?'' głosem sekretarki i muzyka natychmiastowo zrobiła się bardziej intensywna. Wtedy Richard zaczął strzelać. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Potwór który usłyszał muzykę od razu się na ciebie rzucił. Czyli nie widział, on słyszał. Pomimo iż otrzymał ogromną ilość pocisków to nadal oddychał. Co prawda, wyglądał teraz jeszcze gorzej niż wcześniej. Jego pierwszy zamach kończyną skończył się lekkim draśnięciem, ale drugi zadał ci głęboką ranę kłutą.

- Uważaj... - usłyszałeś w głowie delikatny głos Charlotte. Potwór szybko odsunął się i zaczął uciekać.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak wyłączył magnetofon i złapał się za ranę. Przyjrzał się jej ale szybko ruszył w dalszą drogę, ignorując krwawienie. 

Zacisnął broń w dłoni i przyśpieszył. Miał nadzieje że znajdzie jakąś butelkę pustą, taką którą mógłby wzniecić hałas. W zasadzie wszystko co pozwalało mu na wywołanie hałasu i tym samym dywersji. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nie musiałeś wznienać chaładu bo stwór leżał w uliczce obok. Zwijał się z bólu i wydawał jakby odgłosy krzyku połączone z bulgotaniem oraz śmiechem. Brzmiało to nieco przerażająco. W jednej chwili jednak potwór ropłynął się i została po nimczym tylko zainfekowana dusza. Charlotte zmieniła formę. Chwyciła duszę i odwróciła się do ciebie plecami a nadtępnie ją pochłonęła.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak spojrzał na krew sączącą się z rany. Po chwili zacisnął na niej dłoń, teraz będzie musiał wyprać swoje ubrania, a krew słabo schodzi. No i oczywiście ból, w końcu to rana. Ale to chyba jakoś zeszło na dalszy plan w umyśle chłopaka. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Wróciliście do zawodówki. Tam dowiedzieliście się,  że zespoły powinnym mieszkać razem. Przypadł wam dom w dosyć niewielkiej kamieniczce. Z zewnątrz był całkiem ładny, miał brązową dachówkę i ściany w kolorze ecru. Po oględzinach mieszkania usiedliście razem w salonie. Chwilę temu Charlotte opatrzyła ci ranę. Skoro miałeś mieszkać w nowym miejscu, to przydałoby się byś przyniósł coś ze starego domu.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak wziął magnetofon, przekręcił kasetę, przewinął i nacisnął przycisk. 

- W związku z nieoczekiwaną przeprowadzką pójdę po swoje rzeczy. - odezwał się głos kobiety, sam chłopak kiwnął głową na pożegnanie po czym ruszył w kierunku drzwi, a następnie ku staremu mieszkaniu. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

W drzwiach przywitała cię twoja matka. Nikogo innego nie było teraz w domu. Rana na nodze utrudniała poruszanie się jednak dało się wytrzymać. Twoja matka spojrzała nana ciebie zmartwiona.

- Coś jest nie tak z twoją nogą? - zapytała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Richardowi nie chciało się nawet wyciągać magnetofonu. Był w sumie lekko śpiący. 

- Wypadek przy pracy. - powiedział, swoim naturalnym głosem. Brzmiał zwyczajnie. Lekko ochryple. Ale normalnie. - No i mam się przeprowadzić do akademika. Także idę się spakować. - dodał i udał się do pokoju. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Matka poszła za nim.

- Czyli już miałeś pierwsze zlecenie? Dosyć szybko znalazłeś sobie partnera do drużyny. - tu na chwilę zamilkła. Po prostu na ciebie patrzyła. - Wiesz, że zawsze możesz liczyć na pomoc rodziny, prawda? - zapytała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Owszem, wiem. - powiedział szukając dużej torby sportowej pod łóżkiem. Gdy ją znalazł zaczął pakować doń ubrania. Po spakowaniu w zasadzie większości ubrań zaczął szukać plecaka gdzie schował rzeczy takie jak posiadane przez niego słuchawki. Przybory i inne takie rzeczy. 

- Cóż. Chyba pora się zbierać. Dorosłe życie i takie tam. - powiedział po chwili Richard. - No to pa, trzymaj się ciepło. - uśmiechnął się jeszcze do matki i ruszył do wyjścia. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Wpadaj jeśli będziesz miał ochotę. - powiedziała jeszcze. Kiedy przekroczyłeś próg nowego domu poczułeś dosyć ładny zapach. Po chwili wiedziałeś co roznosiło taki zapach, gofry. Kiedy wszedłeś do kuchni zobaczyłeś Charlotte wyjmującą pierwsze dwa i nalewającą ciasto do gofrownicy.

- Chcesz się poczęstować? - zapytała.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przez chwilę chłopak miał ochotę po prostu odpowiedzieć, szybko jednak wyjął magnetofon po czym zaczął przewijać po czym nacisnął przycisk. 

- Na razie spasuje aczkolwiek dziękuje za propozycje. - potem wskazał na pokoje, oznajmiając że idzie się rozpakować. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dziewczyna kiwnęła głową. Po około godzinie byłeś rozpakowany. Po domu dalej roznosił się zapach gofrów. Dziewczyna tymczasem skończyła piec i wzięła się za sprzątanie. Poszło jej toelegancko szybko i sprawnie bo chowała właśnie naczynia na miejsce.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Chłopak skorzystał jeszcze z chwili i przebrał się w inne spodnie, bo te były zakrwawione. Też jeansy ale inne. Wyszedł z pokoju. Widząc dziewczynę przewinął taśmę, odchrząknął aby zwrócić jej uwagę. Nacisnął przycisk. 

- Co robisz? - odezwał się kobiecy głos. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...