Foley

D.D.H [Oneshot][Adventure][Violence][Random][KillItWithFire][NieDlaWrażliwych][+65]

Recommended Posts

Tutaj miał być piękny, misternie przygotowany, patetyczny wstępniak, ale... walić go. I tak połowa z Was nie czyta wstępniaków... a druga połowa nie czyta fanfików.

 

D.D.H.

 

PS: Dla tego, komu uda się poprawnie rozszyfrować tytuł - nagroda niespodzianka.

Edytowano przez Foley
  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Coś tam głupiego chodzi mi po głowie, więc czemu by nie spróbować.

Spoiler

Discordowe Dziewczyny Harmonii

 

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
3 minuty temu Ravik napisał:

Coś tam głupiego chodzi mi po głowie, więc czemu by nie spróbować.

  Pokaż ukrytą zawartość

Discordowe Dziewczyny Harmonii

 

Ciekawa interpretacja, jednak pudło. Ale repka za chęci będzie. :D

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Opowiadania jeszcze nie czytałem, ale zamierzam ;) Wygląda na niezły kąsek.

 

Natomiast, nie mogę odmówić sobie próby odgadnięcia zagadki :D

 



Dorosłe Dzieci Harmonii :P

 

Pozdrawiam!

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jak na razie same pudła, ale czemu nie, próbujcie dalej... jeśli chcecie...

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Spoiler

Discord Dysharmonuje Harmonie

(Skąd ja wziąłem to słowo? Serio, sam nie wiem.)

Tak mi dwa pytania skaczą po głowie od nocy:

1. Tytuł jest po polsku, czy po angielsku? (Kompletnie bez sensu pytanie, nie mam bladego pojęcia, czemu przyszło mi do głowy i cały czas męczy.)

2. Czy w tytule pojawia się słowo Discord?

(Chociaż może lepiej, żeby autor nie odpowiadał na te pytania, bo może to popsuć zabawę. Jednak decyzję zostawię autorowi.)

Błagam, zgadnijcie jak najszybciej, bo ciekawość mnie zżera i boję się, że wpadnę na jakieś naprawdę durne pomysł (i co gorsza - napiszę je).

 

No, ale my tu cały czas o tytule, a przydałoby się napisać coś o fanfiku. Od razu uprzedzam, że się na tym nie znam i są to tylko moje luźne przemyślenia (więc nie będzie za długo, ba, będzie bardzo krótko).

Fanfik zabawny, pełen głupiego humoru (w pozytywnym sensie), z wieloma momentami, które naprawdę potrafią rozwalić. Choćby takie:

Spoiler

Pinkie zamknąłem w piwnicy razem z kilkoma pluszakami, które udają was. Minie kilka miesięcy zanim zauważy, że coś nie gra

albo wręcz mistrzowska końcówka, dzięki której autor ominą wiele problemów związanych z złodupcami i epickimi walkami. No i Discord (i to bardzo dobry Discord). Naprawdę potrafi poprawić humor (chociaż z drugiej strony to chyba trzeba mieć coś z sadysty. Chociaż może lepiej, żebym się nie zastanawiał nad takimi rzeczami).

 

Świetne, zabawne - tyle w skrócie. Jak się szuka czegoś trochę brutalnego i zabawnego to proszę bardzo, właśnie się znalazło.

 

A tak trochę z innej beczki - cały czas się zastanawiam czy random to po prostu wyższy poziom komedii, czy jednak coś oddzielnego. Jak się to powinno tagować?

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pudło. :D Niemniej, zaskakujecie mnie swoją kreatywnością.

1. Polski

2. Nie

Myślę, że to na tyle niewielka podpowiedź, że mogę sobie na nią pozwolić.

 

7 minut temu Ravik napisał:

Świetne, zabawne - tyle w skrócie.

Cóż, jakkolwiek jestem zaskoczony, że się spodobało, to mimo wszystko dziękuję. :yay:

 

5 minut temu Ravik napisał:

A tak trochę z innej beczki - cały czas się zastanawiam czy random to po prostu wyższy poziom komedii, czy jednak coś oddzielnego. Jak się to powinno tagować?

Osobiście uważam, że random i komedia to dwie różne sprawy. Komedia ma bawić, a random zaskakiwać. Oczywiście często robi to w zabawny sposób, ale nie jest to konieczne w mojej opinii.

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

W końcu dotarłem do tego wyjątkowego opowiadania; napisanego czcionką ozdobną (i jakże popularną, menusy obu Sonic Adventure nimi opatrzyli :wut: ), napisanego z zupełnie, totalnie innego podejścia, opowiadającego historię, która powinna być znajoma każdemu kto pamięta swoje pierwsze pomysły oraz wyobrażenia. To znaczy, w „DDH” jest to przerysowane, przesadzone ponad miarę, uczynione groteskowym, aż trudno uwierzyć że istnieje i o czym tak naprawdę opowiada, jaki jest tego ostateczny cel. Mam nadzieję, że nie będzie mnie ścigać prokuratura za kliknięcie w link nie spełniwszy wymagań wiekowych :lie:

 

W każdym razie, trudno uwierzyć. Tym bardziej, że przecież nie jest to tytuł startowy nowicjusza, nie wydaje się też aby powstał z okazji pojawienia się takowego, jakoś naokoło czasu swej premiery. Jednak nie potrafię pozbyć się wrażenia, że istnienie tego tekstu nie jest przypadkowe. Oczywiście, po ujrzeniu kolorowego napisu „KONIEC”, miałem różne dziwne myśli w głowie, jednak zadziwiło mnie to jak wiele rzeczy nadal mnie intryguje, głównie przez to, że opowiadanie to istnieje.

 

Jak ma to miejsce zazwyczaj, niezwykle ciekawe było odnalezienie kolejnej laurki dla naszego fanfikowego półświatka, w postaci biblioteki Twilight oraz sceny układania poszczególnych tomów na odpowiednich półkach, które to tomy noszą tytuły dziwnie podobne do wybranych fanfików, które możemy znaleźć na forum. Pierwsza rzecz – większość (chyba) rozszyfrowałem, ale nadal jest kilka tytułów, o które jednak nie chcę autora pytać, bo wewnętrznie czuję, że jestem w stanie samodzielnie odgadnąć te kawałki. I to, jakkolwiek może to zabrzmieć, stanowi świetną zagadkę i motywację do powrotu do dalszych stron niniejszego działu, odkrywania, przypominania sobie. Za to bez wątpienia plusik. Nie wiem, czy takie było zamierzenie autora, czy też udało mu się przypadkiem, a w istocie chodziło o pewien ukłon i manifestację własnych opinii, ale jest to czynnik podnoszący barwność, sympatyczność opowiadania. Podobnie jak w „Bez paniki”, chociaż tam zupełnie inne rzeczy podnosiły te współczynniki.

 

Poza tym, nadal pozostaje kwestia tego tytułu, cóż to takiego jest. Może myślę o tym zbyt intensywnie, ale biorąc pod uwagę, że tytuły którymi zostały opatrzone wspomniane wyżej tomy (nie wszystkie!) bardzo często okazują się zmyślnymi odwróceniami tytułów odpowiednich fanfików, gdyby tak odwrócić tytuł, to się dostaje HDD, a to przecież dysk twardy/ pamięć masowa. A gdzie jeszcze mogą się kryć niezwykłe historie o Mane6 alikornach, zwalczających krwawych przeciwników w potężny sposób, zmierzając do wypełnienia swego przeznaczenia i pojedynku z ostatnim bossem? W najgłębszych odmętach dysków twardych!

 

Generalnie nie potrafię pozbyć się jeszcze jednego wrażenia, a mianowicie tego, że w gruncie rzeczy jest to próba strollowania społeczności, nie tylko poprzez tagi, czcionki ozdobne oraz opowiedzianą historię, ale z drugiej strony, oceniając końcówkę, może to być również zupełnie trzeźwa próba obśmiania pewnych schematów czy zachowań postaci, z wplecionymi odniesieniami do wydarzeń forumowych. Opowiadanie w tym sensie staje się zatem komentarzem autora do ówczesnego stanu naszej fandomowej sceny. I jest to komentarz brzmiący dosyć zabawnie, dający się czytać wartko, bez żadnych większych uchybień... Poza zakończeniem, które faktycznie urywa opowiadanie i chociaż z tekstu wynika, że tak właśnie miało być, również w ramach obśmiania pewnych motywów, czy też przerysowania pewnych wyobrażeń, ale jednak w praktyce wypadło to trochę tak jakby autor stracił zainteresowanie ściganiem czegokolwiek co sobie upatrzył za cel i po prostu chciał zakończyć bieżącą historię jak najszybciej. A szkoda, bo mimo powtarzalności (każda z postaci odnosi sukcesy na polu walki, nie ma mowy by cokolwiek im zagrażało), wydawało się, że zmierza to w kierunku obszerniejszej konkluzji. Obszerniejszej przynajmniej gabarytowo.

 

Ale absolutnie muszę pochwalić pomysły oraz poszczególne sceny, gdyż naprawdę nic nie wskazywało na to, że w tekście znajdą się takie malutkie jakby „układy scalone”, które zbiorą kilka mniejszych elementów i później wytworzą wokół nich, o dziwo, zupełnie logiczną otoczkę. Na przykład moment, w którym Fluttershy zasypuje wrogów poduszkami, które wcale nie okazują się poduszkami. Czyli Discord sobie wymyślił specjalnie dostosowany do usposobienia Fluttershy poradnik, więc wszystko okazuje się logiczne, spójne, komiksowe. W ogóle, po raz kolejny pragnę pochwalić to jak wypada w opowiadaniu Discord, gdyż jest to nadal niepoważny, wszędobylski troll, który nie przestaje knuć ani znajdywać nowych sposobów na zagranie bohaterkom na nosie. No właśnie, co się z nim stało? Zniknął sobie, pod koniec nie ma go praktycznie w ogóle :P Szalone cięcia budżetowe :efWiK:

 

Ogólnie, to opowiadanie nadal pozostaje dla mnie pewną zagadką. Wygląda jak trollpasta, brzmi jak trollpasta, ale wydaje się zdecydowanie zbyt dobrze zaplanowana i przemyślana. No i dosyć mocno urwana na końcu. Czy warto poświęcić „DDH” nieco czasu? Zależy. Na pewno nie okazało się to tragicznym doświadczeniem jak zwykł długo mnie przekonywać autor. Na pewno jest wiele różnych tytułów Foleya, które zdecydowanie zasługują na lekturę bardziej niż „DDH”, gdyż nawet w materii trollowania, obśmiewania, naprawdę mnóstwo rzeczy zostało już zrobionych, toteż to się samo w sobie robi coraz bardziej czerstwe.

Ostatecznie, „DDH” traktuję bardziej jako zagadkę-ciekawostkę, dodatek do ogólnej twórczości Foleya. Ale generalnie zdecydowanie bardziej rekomenduję „Adventure Found Me”, „D&D”, „Miniaturki kogoś na F”, a także przeróżne inne, starsze opowiadania, które możemy odnaleźć na forum ;)

 

Pozdrawiam!

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Pamiętam, że kiedy zapowiedziałeś, że "jeszcze weźmiesz się za D.D.H.", to od tamtej pory drżałem na myśl, kiedy to nastąpi i nie raz sugerowałem, że to nie jest najlepszy pomysł. Pozostaje mi zatem podziękować, że się nie posłuchałeś i mimo wszystko postanowiłeś przebrnąć przez ten kawałek tekstu.

 

Po raz kolejny jestem pod ogromnym wrażeniem Twoich umiejętności analizy czy wychwytywania smaczków. I choć w swojej odpowiedzi się w nie nie zagłębię (z pewnych powodów), to jednak wiedz, że czytanie Twoich wrażeń było dla mnie doskonałą i satysfakcjonującą lekturą. Miejscami byłeś dosyć blisko, a w innych z kolei daleko. Więcej nie powiem, żeby dać szansę D.D.H., by wciąż pozostawało zagadkowym i tajemniczym fanfikiem, do czasu aż ktoś w pełni rozwikła jego tajemnicę. :rd4:

 

Natomiast Twoja teoria dotycząca tytułu jest RE-WE-LA-CYJ-NA! Co prawda zupełnie mijająca się z moim założeniem, jednak jest to chyba największy popis kreatywności jakiego ktokolwiek dokonał w tym wątku. :bronies:

 

:lazyrainbow: !maiwardzoP

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach