Foley

Brony
  • Content count

    4129
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

924 Equestriańska Legenda

About Foley

  • Rank
    Antropomorficzna Personifikacja Pesymizmu
  • Birthday April 26

Informacje profilowe

  • Gender
    Ogier
  • Miasto
    Garwolin
  • Zainteresowania
    Airsoft, militaria, fanfiki, historia, wkurwianie ludzi.
  • Ulubiona postać
    Meh... Oczywiście, że Rainbow Dash!

Recent Profile Visitors

13591 profile views
  1. Słaba próba trollingu, bardzo słaba. Summonuję @Dolar84(albo @Cahan) i niniejszym wnoszę o zastosowanie rozkazu nr 227 punktu 3.9 regulaminu działu:
  2. Tak, dokładnie. Jestem zaskoczony, że mimo tak słabej jakości zdjęcia zdołałeś rozpoznać.
  3. Jeszcze nie minął cały rok, brakuje 20 dni. Widać życie daje w kość i coraz mniej ludzie strzelają... albo coraz mniej chcą się tym dzielić. Trzeba zmyć tę hańbę i ponownie tchnąć ducha w nasz trzystustronnicowy wątek! Żeby zacząć, łapcie fotkę o "doskonałej" jakości. Kto odgadnie co to za cacko mam na zdjęciu wygrywa... ee... własną satysfakcję? Z ersoftowych spraw to idzie do mnie zamówienie od małych żółtych braci, jak w końcu dotrze to się pochwalę. A co u Was słychać w tym temacie?
  4. Jak zobaczyłem tytuł, to od razu stwierdziłem, że "już to gdzieś widziałem", więc wszedłem. Czytałem to już kiedyś w oryginale, więc niespodzianki nie było. Zresztą tytuł i tak zdradza niemal całą treść. Ogólnie jest to krótki fanficzek, prosty jak konstrukcja cepa, o lekkim klimacie, taki na zasadzie "przeczytać i zapomnieć". Przydatny do porannej kawy albo popołudniowej herbaty i w tym celu mogę go polecić. Tłumaczenie raczej w porządku (raczej, bo tylko pobieżnie sobie odpaliłem oryginał dla przypomnienia i porównania, nic złego w oczy się nie rzuciło), zresztą po Niklasie nie spodziewałbym się, że mogłoby być inaczej.
  5. Sugerowałbym w ankiecie rozdzielić opcję "Nie podoba mi się pomysł/mogłoby być lepiej zrobione" na dwie, bo teraz może to Wam dać niemiarodajne efekty. O ile nie mam zarzutów, co do wykonania eventu, o tyle po prostu mi się on zwyczajnie, po ludzku nie podoba. Przeczytałem założenia i zamknąłem kartę, tyle było mojego "udziału". Nie mój typ zabawy, parafrazując poprzednika powyżej.
  6. Jedno pytanie, z ciekawości. Skoro zarówno rok 2011, jak i 2012 miały swoje oddzielne spotkania, to skąd nagle pomysł złączenia lat 2013-2014? Zdumiewa mnie to tym bardziej, że właśnie w tych latach mieliśmy największą aktywność pisarską, a zatem i tematów do rozmowy powinno być adekwatnie więcej...
  7. "Każdemu?" Tak się składa, że ów skrót może oznaczać bardzo dużo rzeczy, chociażby screenshot, server save, Schutzstaffel, sióstr (np. klasztor sióstr jakichśtam -> klasztor ss. jakichśtam), Szare Szeregi, starszy sierżant (chociaż tutaj poprawny jest st. sierż., jednak można się czasami spotkać z bardzo skrótowym - lecz niepoprawnym - zapisywaniem tego jako ss)... Może też oznaczać: agar Salmonella-Shigella, Secret Service, Ship Submersible (skrót SS zgodnie z systematyką NATO), Spiecial Stage, Super Star czy nawet parowiec (np. SS Archimedes czy SS Great Britain). Zatem - skrót SS odnosi się do bardzo, bardzo wielu rzeczy, zatem twierdzenie, że jak gdzieś obok siebie stoją dwie literki "s" to od razu jest to "pronazistowskie"... cóż, mam nadzieję, że to był z Twojej strony jedynie głupi, nieprzemyślany żart. PS: Ułatwiając zadanie moderacji, przypominam iż offtopic (gdyż liczę się z możliwością, że w ten sposób może zostać potraktowany mój post) zgodnie z obowiązującym na forum taryfikatorem może zostać nagrodzony warnem do 2 punktów włącznie. Pozdrawiam! EDIT: @Down Nie jestem modem, więc mogę nie mieć racji, ale można uznać, że naruszyłeś punkt 2.1.1. regulaminu. Ponadto (a raczej przede wszystkim) używając określenia "pronazistowski" w stosunku do (dziwacznego moim zdaniem) tagu SSB autor mógł poczuć się obrażony, gdyż - bądźmy szczerzy - przyrównywanie kogokolwiek twórczości do zbrodniczej ideologii nazistowskiej miłe nie jest. A zatem jeśli autor zgłosiłby Twój post, twierdząc, że go obraża, to istniałaby szansa wyrwania procentów za obrazę. "Dajcie mi człowieka, a paragraf się znajdzie" @CahanPW
  8. Ponieważ Dolar nie napisał godziny, z góry założyłem, że mamy czas do 27.08 włącznie, czyli do dzisiaj do godziny 23:59, a zatem chyba nie jest jeszcze za późno na wrzucenie pracy. A jeśli się mylę, to trudno - dys i spokój. Mimo szczerych chęci i całkiem dobrego (w moim mniemaniu) pomysłu, nie udało mi się napisać tego, co chciałem. Zrezygnowany stwierdziłem, że muszę jakoś przełamać niemoc pisarską i w związku z tym postanowiłem naskrobać fika "na sztukę", ot takiego tylko na podbicie frekwencji. Wziąłem byle jaki pomysł... No i się udało. Jakoś. Legenda o Śnieżnym Koczkodanie [AU][Random][JF-JI-J][+18]* W zamyśle miała być to krótka, głupawa komedyjka (która przedstawia bardzo oklepane oblicze Celestii) w stylu "przeczytaj-dostań raka-zapomnij jak najszybciej", ale nawet nie wiem, co mi z tego wyszło - jak wspomniałem, niemoc pisarska trzymała mnie solidnie. Mimo iż fanfic chuowy, to przynajmniej udało mi się odblokować, więc jakiś plus jest. No i kolejny plus taki, że mam spore szanse (99%) po raz drugi w karierze zgarnąć ostatnie miejsce. PS: Znawcy tematu po samym tytule domyślą się skąd inspiracja. *Tak, wiem, Dolar kazał "zachować umiar w pisaniu", jednak nie jestem pewien czy mi się to udało (nieco nawet z tekstu wyciąłem po namyśle), stąd też wziął się ostatni z tagów. Jako dupochron. I niech wygra najlepszy! A za mojego faworyta trzymam kciuki podwójnie.
  9. "Proszę przeczytać fanfic X, bo będzie omawiany w Klubie" to słaba zachęta. Rzekłbym nawet, że chuowa, dziwię się, że na kogokolwiek kiedykolwiek podziałała. Problemu radziłbym dopatrywać się gdzie indziej, chociażby w formie "klubowych dyskusji", która sama w sobie ogranicza potencjalnych uczestników. Może zatem lepiej organizować spotkania atrakcyjne również dla tych, którzy danego fanfika nie przeczytali? Tak żeby sobie przyszli i na spotkaniu dowiedzieli się dlaczego dane dzieło warto (bądź nie) przeczytać, żeby sami zobaczyli czy jest to coś dla nich? Oczywiście zdaję sobie sprawę, że moja uwaga jak zwykle zostanie odrzucona z powodu "bo Foley jest gupi*", ale przynajmniej podbiję Wam wyświetlenia w temacie. *pisownia celowa
  10. A to nie był czasem mokry seler? Tak czy siak, Sun, chętnie w wolnej chwili przeczytam, co tam naskrobałeś, bo sam pomysł wydaje się być wyborny. Celestia McKlacz? Ale żeby nie było, że offtopuję, to powiem, że chciałem Wam podbić frekwencję w tym konkursie również swoim występem, ale mam na razie tylko pomysł i nijak nie mogę go przelać na internetowy papier. Także trzymajcie kciuki, żeby w końcu mi się to udało, mam jeszcze trzy dni... masa czasu.
  11. Odkop po czterech latach... No dobra, niecałych czterech, ale wciąż - jest to taki kawał czasu, że moje zdumienie osiągnęło poziom maksymalny. Mimo iż sam po tylu latach tego akurat fanfika nie darzę sympatią, to jednak miło wiedzieć, że wciąż może się komuś podobać. Ale co cieszy jeszcze bardziej, to fakt, że są na tym świecie jeszcze ludzie odkopujący starsze dzieła. Dzięki!
  12. Zupełnym przypadkiem zobaczyłem, że jest już drugi rozdział, toteż z chęcią się za niego zabrałem. BTW, w nazwie dokumentu zgubiłeś "r" i jest "Kwawy Księżyc". Jeśli chodzi o jakość, wciąż można napotkać zgubione przecinki, powtórzenia, elementy sztampowe czy błędy techniczne, ale za to opisy wyglądają już nieco lepiej, w porównaniu do pierwszego rozdziału. Progres niewielki, ale jest, a to najważniejsze. Radziłbym jednak bardziej popracować nad dialogami, gdyż miejscami wyglądają niczym kwestie bohaterów wyciągniętych z gier niż faktyczne rozmowy "żywych" postaci. To w połączeniu z bardziej rozbudowanymi opisami sprawi, że cały tekst będzie obszerniejszy, a czytelnik będzie mógł się niego lepiej wczuć. Samo tempo akcji również ulegnie dzięki temu spowolnieniu, gdyż obecnie - nie ma co ukrywać - jest ono wciąż zbyt szybkie i wydarzenia kończą się, zanim czytelnik właściwie się w nie zagłębi. Fabuła natomiast rozwija się całkiem interesująco, miejscami zawiewa sztampą, ale potrafi też zaciekawić i właśnie ze względu na nią chętnie będę śledził dalsze losy tego opowiadania i trzymam kciuki za autora.
  13. Zerknąłem, bo zaintrygował mnie tytuł oraz tag [War]. Widząc zupełnie nowego użytkownika i rozdział liczący raptem 3 strony miałem pewne obawy, ale na szczęście nie ziścił się najgorszy scenariusz. Po pierwsze, cieszy fakt, że uraczyłeś nas opisami ciut dłuższymi niż krótkie, urwane zdania, jak to często czynią ludzie początkujący w pisarskim fachu. Już po pierwszych kilku akapitach widać, że z grubsza wiesz "z czym to się je", ale wciąż wkradło Ci się sporo błędów. Biorąc jednak pod uwagę, że to Twój pierwszy fanfic, to i tak nie jest źle. W mojej opinii w tym debiucie tkwi pewien potencjał. Zacznijmy jednak po kolei. Już na początku zdarzyło Ci się pomieszać czas teraźniejszy oraz przeszły, tak być nie może. Później było już lepiej, bo konsekwentnie trzymałeś się czasu przeszłego. Poza tym, rzuciło mi się w oczy nieco błędów "drugiej kategorii", czyli błędy interpunkcyjne oraz powtórzenia. Będąc przy tym warto wspomnieć o formatowaniu - wcięcia przy akapitach i dialogach robi się tabulatorem. Pomijając powyższe kwestie... to powiem, że nawet mi zaimponowałeś, gdyż mimo iż występowały liczne błędów typowe dla początkującego, to jednak cały czas odnosiłem wrażenie, że te słowa pisał ktoś, kto nieco już zna się na rzeczy. Dlatego też napisałem na początku, że widać tutaj pewien tkwiący potencjał. Aha, no i te trzy strony przeczytałem bez żadnych uszczerbków na wzroku, że tak pozwolę sobie nawiązać do Twoich słów. Jeśli chodzi o fabułę... cóż, niewiele można powiedzieć, ponieważ to dopiero jeden króciutki rozdział, ale zdołał mnie zainteresować - a to najważniejsze. Oczywiście jest tutaj masa drobiazgów, do których mógłbym się przyczepić (szybkie tempo akcji, infantylne teksty w dialogach, fakt iż dowódca niemal od razu wydał rozkaz "uciekać", chociaż nawet nie miał czasu rozeznać się w sytuacji czy też moment, gdy cała panika żołnierzy zostaje powstrzymana przez zaledwie jednego z nich), jednak są to duperele, nad którymi w tym momencie wolałbym się nie skupiać. Owszem, ktoś powie, że lepiej byłoby to poprawić od razu, ja jednak wolę uznać, że początkujący ma prawo popełniać tego typu błędy i znacznie bardziej wolę zobaczyć jego wizję na opowiadanie (nawet jeśli ta wizja zawiera całą masę niedoskonałości), aniżeli od samego początku czepiać się każdego szczegółu. Myślę, że w ten sposób piszący ma szanse nabrać więcej niezbędnego doświadczenia... a na większe rzeczy jeszcze przyjdzie czas. Podsumowując, mimo wielu wad, jest to debiut, który sam osobiście oceniłbym na plus. Sama historia również mnie zainteresowała, dlatego chętnie ujrzałbym kolejne jej rozdziały. Życzę powodzenia w pisaniu i jedna mała rada na zakończenie - postaraj się dawać trochę więcej opisów, dzięki temu tempo akcji nieco zwolni, a sam tekst nabierze objętości i właściwego "koloru". Pozdrawiam.
  14. "Kresy" rosną jak na drożdżach, Hoffman cały czas niestrudzenie posuwa historię do przodu... nie mogąc przy tym liczyć na komentarze czytelników, bo ich lenie nie zostawiają. Swoją drogą, to taki zabawny paradoks, że osoba, która na tym forum jest w ścisłej czołówce komentujących, jest też jednocześnie w ścisłej... końcówce tych, którzy komentarze otrzymują. A zapewniam, że opowiadania Hoffmana są takiej samej jakości, jak jego komentarze - czyli najwyższej z najwyższych. Spoilerów poniżej brak, czytać śmiało. Kolejny fanfic z serii, a raczej póki co jedynie jego pierwsza część, przenosi nas raz jeszcze do doskonale znanej już czytelnikom lokacji. To tutaj zamieszkuje póki co większość naszych głównych postaci, na nich też skupia się (głównie) ten trzydziestostronnicowy tekst. Ukazuje nam w doskonały sposób zmiany, które zachodzą w bohaterach. Ich charaktery, mimo iż zostały już porządnie ukształtowane, wciąż poddają się wpływowi coraz silniejszych wydarzeń, które mają miejsce. Jedne postacie radzą sobie z tym lepiej, inne gorzej, jeszcze inne chcą się wycofać, odciąć... chociaż czy jest to możliwe? Oprócz spraw doczesnych, opowiadanie przedstawia nam bardzo ważny dla fabuły fakt, wprowadza i zapoznaje nas z pewną charakterystyczną grupą, która do tej pory nie odgrywała zbyt wielkiej roli, a która okazuje się mieć coraz większe znaczenie. Przy czym całą grupę poznamy głownie za sprawą jednej nowej bohaterki, o imieniu którego wciąż nie jestem w stanie zapamiętać, a która to powinna pewnym czytelnikom z tego forum przypaść do gustu ze względu na swoją rasę. I tutaj warto zaznaczyć, że mimo iż jest to kolejna z wielu już wprowadzonych przez Hoffmana do "Kresów" postaci, to nie została w żadnym wypadku potraktowana po macoszemu. Bardzo solidny początek kreacji, za który wypada raz jeszcze pochwalić autora. Co jak co, ale doskonale skonstruowani i prowadzeni bohaterowie (i to wszyscy, wszyscy, a nie tylko najważniejsi!) to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów całej tej serii. I jednocześnie jeden z najbardziej imponujących. Jeśli chodzi o fabułę, to mamy w opowiadaniu do czynienia zarówno z wydarzeniami, które rozjaśnią nam wiele nieznanych dotąd faktów z przeszłości, mamy też sporo "teraźniejszości", no i wreszcie mamy też nieco ciut bardziej tajemniczych (czy też raczej nie do końca jasnych) momentów, dzięki którym możemy już snuć teorie co do przyszłości. Jedno jest pewne - wielkimi krokami zbliża się coś naprawdę poważnego. Hoffman z iście chirurgiczną precyzją dba o to, by cały czas utrzymywać czytelnika zainteresowanego, dzięki czemu śledzenie kolejnych akapitów jest czystą przyjemnością. Odkrywanie kolejnych zdarzeń uświadcza czytelnika w przekonaniu, że ma do czynienia z niezwykle przemyślaną i wielowątkową historią. A gdyby sama fabuła to było dla kogoś zbyt mało, to lekturę ubarwią nam również świetnej jakości opisy oraz barwne postacie. Podsumowując: "Kresy" to póki co rewelacyjna historia, z dużą dozą przygód i świetnymi bohaterami. Kolejne opowiadanie z serii pokazuje, że całość wciąż rozwija się w jak najlepszym kierunku. Pozwolę sobie na użycie słownictwa Dolczego: "Kresy" to perełka!
  15. Exanima: Awoken Demons to kolejny fanfic Bestera, który utwierdza mnie w przekonaniu, że autor znajduje się w ścisłej czołówce polskich fanfikopisarzy. Po naprawdę długiej przerwie napisać w stosunkowo krótkim czasie bardzo dobrego oneshota na ponad sto stron... Moje gratulacje, to nie jest taka łatwa sprawa. Zacznijmy od uniwersum, świata, który zaserwował nam autor. Po raz kolejny Bester wykorzystał swój wcześniejszy koncept i umieścił obok siebie ludzi oraz kuce "znających się od zawsze". Taki zabieg jest znacznie oryginalniejszy (i przyjemniejszy w odbiorze) niż zdecydowana większość [humanów], jakie miałem nieszczęście czytać. Poważnie, ten tag zazwyczaj działa na mnie odstraszająco, jednak tutaj autorowi udało się raz jeszcze sprawić, że nie miałem ochoty rzucić lektury po pierwszych stronach. Powiem więcej, nawet mi się to podobało! Taki sam zabieg występował w oryginalnej (nieukończonej i porzuconej) Exanimie, zaś nieco podobny w Save Me. Zatem łatwo można dostrzec, że autor ma już z nim doświadczenie i wie, jak go używać. W "E:AD" zostajemy rzuceni w klimaty zalatujące Sci-Fi, jest wyraźnie obecna nowoczesna technologia. Fani tego typu spraw powinni piszczeć z zachwytu. Akcja zaś toczy się w jednej i tej samej metropolii, odciętej od reszty świata (celowo) i borykającej się z demonami. Na szczęście, funkcjonuje specjalna agencja, która zajmuje się walką z nimi i to właśnie w jej szeregach znalazła się dwójka głównych bohaterów. Narracja pierwszoosobowa, którą Bester zastosował nie pierwszy już raz, znów dobrze współgrała z klimatem opowiadania i pozwalała na rozwinięcie Aleksa oraz jego stosunków z drugą z głównych postaci, czyli Bright Spark. Tę dwójkę naprawdę idzie polubić. Nie jest to może duet na miarę Maksa i Mid, jednak wciąż można o nich powiedzieć sporo pozytywnego. Oprócz łatwego "zapoznania się" z czytelnikiem, oboje mają bardzo wyraźne i dopracowane historie, które odkrywać będziemy powoli w trakcie czytania. Wtedy też dostrzeżemy, że charaktery Aleksa i Iskierki (ta ksywka wypada w mojej opinii rewelacyjnie) doskonale współgrają z wcześniejszymi wydarzeniami z ich życia, które przyszło nam poznać za sprawą wspomnień, retrospekcji i rozmów. To naprawdę duży plus dla całego opowiadania. Szczególnie, że (jak słusznie zauważył Hoffman) całość sprawia wrażenie jakby była wręcz filmem sensacyjnym, więc na pierwszym planie powinna być akcja (plus strzelaniny i wybuchy ), toteż jeszcze bardziej cieszy fakt, że kreacje postaci nie zostały potraktowane po macoszemu. Są bardzo dobre, wręcz robią za jeden z bardziej solidnych filarów tego opowiadania. Z bohaterami drugoplanowymi nie ma już aż tak dobrze, ale tych też jest spora garstka - mniej lub lepiej zarysowanych, ale charakterystycznych na tyle, by spełnić swoją rolę w fanfiku. Fabuły nie będę zdradzał, bo warto ją odkryć zupełnie samemu, powiem jednak, że jest skonstruowana bardzo inteligentnie. Niesamowicie wciągająca, pełna zwrotów akcji, z bardzo dobrze dawkowanym tempem. Mamy momenty pełne akcji, których pisanie Bester świetnie opanował, mamy też wyciszające i spokojniejsze. Złota proporcja została zachowana. A dzięki znajdującym się w tekście retrospekcjom i innym smaczkom, możemy stopniowo odkrywać całą tajemnicę, co tylko jeszcze bardziej wzmaga ciekawość. Do tego oczywiście solidna dawka besterowskiego humoru. Czego chcieć więcej? Żeby nie było, że wymieniam same zalety... Wad jest stosunkowo niewiele, jednak z całą pewnością wspomniałbym przy nich o miejscami dosyć ubogich dialogach. Nie jest to na szczęście czynnik, który jakoś bardzo przeszkadza w czytaniu, niemniej jest to wciąż rzecz, którą dało się zrobić lepiej. Szczególnie rzucało się to nieprzyjemnie w oczy, jeśli weźmiemy pod uwagę doskonałe opisy, którymi raczył nas Bester. Z kolei stronę techniczną pominę milczeniem, bo spędziłem przy niej dobrych kilkanaście godzin i dokonałem dobrych kilkuset poprawek, bluzgając przy tym niemiłosiernie, a pewnie wciąż przegapiłem jedną trzecią tego, co było do zrobienia... bo ewentualne błędy zrzuci się na korektora, zamiast na autora. Generalnie rzecz biorąc, mimo iż część elementów to nie moje klimaty (human, sci-fi), to jednak opowiadanie czytało mi się naprawdę bardzo przyjemnie i gorąco je polecam. Z kolei końcówkę uznaję za absolutnie rewelacyjną, szczególnie jeśli tuż po przeczytaniu wbijecie sobie na YT i puścicie piosenkę, której słowa znajdują się zakończeniu. Efekt nieziemski! Znakomicie dobrany utwór, po prostu 11/10. Zatem raz jeszcze - polecam przeczytać, naprawdę warto.