Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Sun

Klacze opowieści: Świątynia wiecznej czekolady [Oneshot][Crosover]

Recommended Posts

Co powstanie z połączenia serialu o kaczkach z serialem o kucykach płci żeńskiej?

Najprawdopodobniej serial o klaczkach :rdblink:

Gdyby taki serial istniał, możliwe, ze miałby własny fandom i własne fanfiki. Ale nie istnieje, więc trzeba takie rzeczy ręcznie crosoverować. W związku z tym, prezentuję wam:

Klacze opowieści: Świątynia wiecznej czekolady [Crosover][Oneshot]

 

Księżniczka Celestia, najbogatsza i najbardziej skąpa klacz w klaczogrodzie wyrusza na poszukiwanie tytuowej świątyni. Towarzyszy jej oczywiście wierny pilot dwusilnikowego, czerwonego samolotu w osobie Rainbow Dash, oraz trzy małe klaczki: Appple Bloom, Sweetie Belle i scootaloo. Nie oni jedyni szukają skarbu. Naprzeciw nim staje doktor Cabaleron i jego najemniczka Seth (jeden z chyba trzech ocków, jakie występują i jedyny jaki ma większą rolę). Czy słonecznozadnej uda się wyjść obronnym kopytem i zdobyć legendarną fontannę? Przekonacie się w dzisiejszym odcinku.

 

Fanfik zawiera kiepski humor, parę błędów i recykling postaci, ale dalej możecie się przy nim świetnie bawić

  • Upvote 3
  • Thanks 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przeczytam jutro, bo teraz wróciłem z podróży, ale spodziewam się klimatu tych wszystkich "Gigantów", czyli zbiorów komiksów z Donaldem, które to się kolekcjonowało za dzieciaka.

 

Dziwi mnie trochę brak większej ilości tagów. I masz literówkę w tytule, tam powinno być "crossover", a nie "crosover". :squee:

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jako fan oryginalnych Kaczych Opowieści z lat 90. nie mogłem sobie nie pozwolić by nie przeczytać tego fanfika. I trzeba powiedzieć że mimo sporej liczby literówek bawiłem się całkiem nieźle. Fabuła nie odbiega od standardowej fabuły typowego odcinka serialu, a Celestia całkiem nieźle zastępuje Sknerusa McKwacza. I w sumie dobrze że nie próbowałeś na siłę szukać zastępstwa dla Tasi, która zawsze była najbardziej irytującą postacią w tym serialu.

Jednym słowem polecam, bo czyta się szybko, sprawnie i dość przyjemnie

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, mariusz391 napisał:

Jako fan oryginalnych Kaczych Opowieści z lat 90. nie mogłem sobie nie pozwolić by nie przeczytać tego fanfika. I trzeba powiedzieć że mimo sporej liczby literówek bawiłem się całkiem nieźle. Fabuła nie odbiega od standardowej fabuły typowego odcinka serialu, a Celestia całkiem nieźle zastępuje Sknerusa McKwacza. I w sumie dobrze że nie próbowałeś na siłę szukać zastępstwa dla Tasi, która zawsze była najbardziej irytującą postacią w tym serialu.

Jednym słowem polecam, bo czyta się szybko, sprawnie i dość przyjemnie

Bardzo się cieszę, że fik przypadł do gustu. Nawet mimo literówek. Konkursowy niestety nie może mieć korekty, a u mnie strona techniczna jest nienajlepsza. 

Co do Tasi, to nie miałem na nią żadnego pomysłu, wiec ją olałem. Wprawdzie ta nowa, oraz pokojóka są całkiem spoko, ale nadal nie był to powód by je wciskać. Za to dałem kilka dodatkowych postaci, nieinspirowanych nikim, bo akurat mi pasowały. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejne opowiadanie z ostatniego konkursu, które mogę migacz polecić każdemu.

 

Beware the spoilers!

 

Sun, w swej pogoni za doskonałym crossoverem, tym razem postanowił zrobić kaczkokonia. I wyszło mu to świetnie. W przedstawionej Celestii bez trudu można dopatrzeć się Sknerusa, ale na całe szczęście nie jest jego kalką - choć takie rozwiązanie byłoby proste i kuszące. Na szczęście autor postanowił dodać sporo od siebie, dzięki czemu postać jest tym zabawniejsza. Oczywiście bez trudu można było się domyślić, kto zajmie miejsce siostrzeńców i CMC w tej roli wypada zaskakująco dobrze. Tak samo jak Rainbowmożna  w roli Śmigacza - mają naprawdę wiele wspólnego. Na dokładkę dostajemy zaś Daring Do, której interakcje z Ceśką są doskonałe. Fabuła jest prosta ale ciekawa, tempo akcji zaś nie pozwala na nudę. Opowiadanie, które mimo sporej objętości czyta się jednym tchem i często parska się przy nim śmiechem.

 

W sumie mam tylko jedno zastrzeżenie - można zrozumieć to co mówi Cadane, co stoi w jawnej sprzeczności z oryginałem :crazytwi:

 

Bezwzględnie polecam!

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hm... w sumie już podczas konkursu tytuł mocno mnie zaintrygował i rozbawił. Ale tak jakoś nie zabrałem się od razu za to opowiadanku. W sumie najpierw nie pamiętam dokładnie czemu, a potem... nie miałem za bardzo czasu. 

W sumie też patrząc na co poniektóre dzieła autora zaczęły nachodzić mnie pewne wątpliwości(nawet mimo przeczytania bardzo dobrego "Sekret Sunset Shimmer")... w każdym razie jednak nie było tak źle jakby mogło być. 

 

Było nawet całkiem nieźle. Błędów nieco jest, ale niewiele, choć niektóre są mocno dziwne. Generalnie faktycznie miejscami jest trochę kiepskiego humoru... ale jest też i dobry. 

Generalnie całkiem zręcznie przeprowadzona ponifikacja Kaczych Opowieści, Znaczkowa Liga idealnie pasuje na siostrzeńców Sknerusa, a Rainbow świetnie się sprawdza w roli Śmigacza...

No i to zastąpienie poradnika młodego skauta... właśnie w sumie czy to nie jest czasem nazwa własna - ergo: I w sponifikowanej wersji cała nazwa powinna być z dużych? Generalnie zdolności klaczek i ich rozmowy były przezabawne - jak dla mnie były najlepszym aspektem całego opowiadania. 

 

Celestia jako Sknerlestia... no jakoś mnie nie przekonuje. Szczególnie, że (przynajmniej później, ale to chyba już od początku było) Sknerus miał znacznie lepsze podejście do swoich siostrzeńców. Wiec tu duży minus. I że Celestia bardziej myślała o zarobieniu na fontannie niż piciu z niej czekolady... nie, jakieś to do niej niepodobne. Zresztą jak już bawiłeś się z jej imieniem(zresztą raz masz Mc Koń, a potem Mc Klacz - co po pierwsze chyba powinno pisać się razem, po drugie jest pewną niekonsekwencją... wersji Mc Qń do tego nie liczę, bo była konsekwentnie cały czas używana przez jedną postać) to mogłeś z niej zrobić Sknerlestię McKlacz.

Bo potrafiąc tak traktować innych jak swoje siostrzenice(!) to... w ogóle nie przypominała Celestii. I to było bardzo słabe. Choć plus za pomysł z walką rogiem. 

 

Bardzo irytująca jest też forma "Darring Do", zamiast normalnie, po ludzku (czy raczej kuczemu) "Dzielna Do".

 

No i pomysł by Znaczkowa Liga (swoją drogą szkoda, że ta nazwa wyparowała i zamiast tego zostali "Zdobywcy"... a przecież tak fajnie można było pokombinować z Ligą Młodych Skautów czy czymś takim...) w sumie to konkretnie AppleBloom (nawet jeśli to co tam było nie wiem w jaki sposób mogło zostać tak zakwalifikowane... już bardziej bym zrozumiał "kosztelę") bardzo mi się nie podobał i rzuca się cieniem na najlepszy aspekt opowiadania. 

Pewne podwórko definitywnie potrzebuje bliskiego spotkania z gazetą...

 

No i jeszcze kreacja Cadance... ani do niej ani do Donalda nie pasuje. No i jeszcze to "nie tym razem"...

 

Muszę jednak pochwalić za ponifikację piosenki. Znaczy nie była ona w sumie ani trochę trudna, bo co to za sztuka zamienić "dzioby" na "pyski" i "kaczki" na "klaczki". Ale pomysł był fajny. 

 

 

Generalnie nie było źle, ale mogło być znacznie lepiej. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Bardzo dziękuje za komentarz. Od razu się też do kilku rzeczy odniosę. 

21 godzin temu, Lyokoheros napisał:

Celestia jako Sknerlestia... no jakoś mnie nie przekonuje. Szczególnie, że (przynajmniej później, ale to chyba już od początku było) Sknerus miał znacznie lepsze podejście do swoich siostrzeńców.

Odcinek 1 i 2 rebootu z 2017 i w zasadzie początek finału. Sknerus był tam inny niż podczas innych odcinków (w stosunku do siostrzeńców) i Donalda. Zdecydowanie ich nie lubił i uważał rodzinę za zbędny balast i źródło samych problemów. Tak samo scena z kulkami

Spoiler

Została w zasadzie żywcem przeniesiona z odcinka 1, gdzie zmuszony do opieki sknerus dał im kulki i zamknął siostrzeńców w pokoju. Na klucz. 

 

21 godzin temu, Lyokoheros napisał:

jak już bawiłeś się z jej imieniem(zresztą raz masz Mc Koń, a potem Mc Klacz - co po pierwsze chyba powinno pisać się razem, po drugie jest pewną niekonsekwencją..

To był błąd. Już poprawiony. 

 

21 godzin temu, Lyokoheros napisał:

wersji Mc Qń do tego nie liczę, bo była konsekwentnie cały czas używana przez jedną postać)

Śmigacz zwraca się do Sknerusa: Panie Makkwa (w oryginale Mister Mc D). Stąd taka, a nie inna przeróbka. Nic lepszego mi do głowy nie przyszło. 

 

21 godzin temu, Lyokoheros napisał:

Bo potrafiąc tak traktować innych jak swoje siostrzenice(!) to... w ogóle nie przypominała Celesti

Ale przypomina Sknerusa. A skoro to miał być fik o innym wcieleniu ceśki, to ceśka została zmodyfikowana. 

 

21 godzin temu, Lyokoheros napisał:

Bardzo irytująca jest też forma "Darring Do", zamiast normalnie, po ludzku (czy raczej kuczemu) "Dzielna Do".

Często pojawia się w polskich fikach obok Granny Smith, czy Shugar cube corner. Nasz dubbing jest niekonsekwentny co do tłumaczenia imion i ludzie mają różne podejście. Ja osobiście wolę chyba darring do. 

 

21 godzin temu, Lyokoheros napisał:

No i jeszcze kreacja Cadance... ani do niej ani do Donalda nie pasuje. No i jeszcze to "nie tym razem"...

Co do Cadance, to ktoś musiał się pojawić na 3 sekundy by zagrać Donalda. Nie pasowała Twilight, a rzut monetą wybrał Cadance. Może Luna zrobiłaby lepsze wrażenie, ale to tylko kilka zdań (które, jak słusznie zauważył Dolar, powinny być fyflonione i niezrozumiałe)

 

Dziękuję za komentarz i może następnym razem lepiej utrafię w twe gusta

 

Share this post


Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, Sun napisał:

Odcinek 1 i 2 rebootu z 2017 i w zasadzie początek finału. Sknerus był tam inny niż podczas innych odcinków (w stosunku do siostrzeńców) i Donalda. Zdecydowanie ich nie lubił i uważał rodzinę za zbędny balast i źródło samych problemów. Tak samo scena z kulkami

Meh, to tylko kolejny dowód, że stara wersja jest lepsza :P

 

Formy Mc Qń się natomiast nie czepiałem - ten zabieg zasadniczo mi się podobał, po prostu zaznaczyłem, że jej właśnie nie liczę jako niekonsekwencji, bo było widać tą celowość. 

 

3 godziny temu, Sun napisał:

Ale przypomina Sknerusa. A skoro to miał być fik o innym wcieleniu ceśki, to ceśka została zmodyfikowana. 

Nie tego, którego znam i lubię. A to, że fik był na konkurs o Celesti nijak ma się do tego czy taka jej kreacja będzie się podobać czy nie. Ani czy zostanie uznana za sensowną.

 

3 godziny temu, Sun napisał:

Często pojawia się w polskich fikach obok Granny Smith, czy Shugar cube corner.

To, że przy innych rzeczach robią jakieś głupotki nie znaczy, że to nie jest. (W dodatku forma Shugar to już w ogóle jakiś podwójny potworek, bo przecież po angielsku poprawnie jest sugar)

 

3 godziny temu, Sun napisał:

Co do Cadance, to ktoś musiał się pojawić na 3 sekundy by zagrać Donalda. Nie pasowała Twilight, a rzut monetą wybrał Cadance. Może Luna zrobiłaby lepsze wrażenie, ale to tylko kilka zdań (które, jak słusznie zauważył Dolar, powinny być fyflonione i niezrozumiałe)

To już sensowniej było zrobić własną postać. 

Szczególnie, że przecież np dla roli pani Dziobek nie była potrzebna. Spokojnie mogłaby ją zagrać Applejack. Właściwie to na początku zastanawiałem się kto nią będzie - Flutterka czy Applejack. Bo obie potencjalnie by pasowały. Znaczy do tej wersji z opowiadania to już tylko Applejack.

Edited by Lyokoheros

Share this post


Link to post
Share on other sites
16 godzin temu, Lyokoheros napisał:

Meh, to tylko kolejny dowód, że stara wersja jest lepsza :P

 

Śmiem się nie zgodzić, bo nowa jest naprawdę kozacka i ma wiele świetnych pomysłów, ale to niestety trzeba obejrzeć kilka odcinków. 

 

16 godzin temu, Lyokoheros napisał:

To, że przy innych rzeczach robią jakieś głupotki nie znaczy, że to nie jest. (W dodatku forma Shugar to już w ogóle jakiś podwójny potworek, bo przecież po angielsku poprawnie jest sugar)

 

Shugar to mój błąd. A co do tłumaczeń, to nasze tłumaczenie jest niekonsekwentne i tłumaczy kilka imion, co moim zdaniem źle brzmi. Bo Granny Smith to nie tylko babunia kowal, ale też nazwa gatunku jabłek. Ale to temat na solidny kawał dyskusji o błędach i niekonsekwencji naszego dubbingu (który mimo to stoi na wysokim poziomie). 

 

16 godzin temu, Lyokoheros napisał:

To już sensowniej było zrobić własną postać. 

Szczególnie, że przecież np dla roli pani Dziobek nie była potrzebna. Spokojnie mogłaby ją zagrać Applejack. Właściwie to na początku zastanawiałem się kto nią będzie - Flutterka czy Applejack. Bo obie potencjalnie by pasowały. Znaczy do tej wersji z opowiadania to już tylko Applejack.

Postawiłem na pokrewieństwo. Cadance jest z ceśką spokrewniona, stąd została donaldem na 5 minut. Co zaś się tyczy ocków, to zdecydowana większość postaci to kanony dostosowane do kanonicznych postaci ze starej, lub nowej serii kaczych opowieści. Kompletnie od czapy jest tylko Seth, która nie pasuje ani do jednej, ani do drugiej serii. Choć ma trochę inspiracji w Gabby McStabberson. Załatwiająca wojskowe żarcie służąca-ocka to nawiązanie do agent 22, albo właśnie jak wolisz, pani dziobek. Ten drugi służący-ocek, to nawiązanie luźne do kamerdynera (obecnie ducha). Fakt mogliby być serialowi, ale byli na tyle nie ważni, ze na szybko zostali ockami. Tak czy siak, uważam, że w tym całym, dziwnym przedsięwzięciu Cadance była najlepszym wyborem. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 8.09.2018 o 23:14, Grento YTP napisał:

Przeczytam jutro, bo teraz wróciłem z podróży, ale spodziewam się klimatu tych wszystkich "Gigantów", czyli zbiorów komiksów z Donaldem, które to się kolekcjonowało za dzieciaka.

 

No... ten no... wróciłem z mojej dalekiej podróży. Była naprawdę ciężka. Serio... ja bym to przeczytał na drugi dzień, a nie po roku, ale niestety musiałem wydostać się z pewnej świątyni, gdzie było wiele pułapek... 

 

Witam wszystkich serdecznie!

 

Fanfik mistrza Suna i to nie byle jaki, gdyż połączony z jedną z najlepszych animacji naszego dzieciństwa. Kaczor Donald przez długi czas królował na ekranach naszych telewizorów, oczywiście wraz z innymi bajkami. Zbierało się komiksy, potem zbiory tych komiksów w tak zwanych "Gigantach". Można na było obsadzić tą kolekcją naprawdę sporo miejsca na półkach, a same historyjki tam przedstawione zawsze cieszyły dziecięce oko. Nie wiem jak dzisiaj bym odebrał te historie. Pewnie moc nostalgii zdołałaby zrobić swoje, mimo wszystko jednak bałbym się odebrać sobie te miłe
wspomnienia i zaczął zauważać w Donaldzie przeróżne głupoty. No tak to jest już; z wiekiem zaczynamy zauważać coraz więcej.

 

A więc zaczynamy!

 

Klaczki... łuu huu...

 

Celestia jako Sknerus... hmm, to dobry wybór, aby obsadzić ją w tej roli, choć podejrzewam, że Luna mogłaby być nawet lepsza, ale to już był pomysł
autora, żeby to tak rozwiązać. No nic, zobaczymy, jak to zostanie poprowadzone.

 

Tak więc Ceśka dorobiła się pokaźnego skarbca, w którym można wręcz pływać. Już ma zamiar wskoczyć do złotego morza, aż tu naglę... ktoś jej przerywa! (Tak swoją drogą wskakiwanie na górę złota z rampy, która chyba zawieszona ileś tam metrów wzyż NIE JEST ZBYT DOBRYM POMYSŁ, BO MOŻNA SIĘ POŁAMAĆ!  Ale to w sumie Ceśka. No i kto bogatemu zabroni? Pewnie ktoś jeszcze bogatszy, o ile taki istnieje).

 

W odwiedziny przybywa Cadance wraz z CMC, które będą tu jakoś Hyzio, Dyzio i Zyzio. Casting w tym przypadku był oczywisty. Dowiadujemy się również, że Shining Armor, szef ochrony, zwiał! No cóż... jest to spójne z tym, co sądzi o nim większość fandomu, a w dodatku wpisuje się w klimat, więc jest ok. Sprawa ma się następująco; Cadance musi zostawić z kimś klaczki i tym razem padło na Celestię. W dodatku... no trzeba przyznać, że nieźle ją załatwiła. Te zapewnienia Cadance, że dziewczynki będą grzeczne i nic nie nabroją... nooooo, tak nie bardzo mi się chcę w to wierzyć...
No zaraz później mamy potwierdzenie. Klaczki huśtają się na gobelinie. Rzeczywiście inteligentne i spokojne.

 

Jako, że Celestia jest gburem na tyle wielki, żeby olać klaczki i zamknąć je w jednym pokoju z kulkami (a do tego dać im MAŁĄ paczkę czipsów), to nasze trojaczki nie marnują czas i momentalnie uciekają przez otwór wentylacyjny. Swoją drogą; ciekawi mnie jak to jest możliwe, że piórkiem udało się odkręcić śrubki. Ale zaraz, jakiś czas temu gołąb uderzył w moje okno i niestety zmarł. Ale zachowałem sobie jego pióru, sprawdzę czy się da tym okręcić cokolwiek... No i jednak nie udało się (kto by pomyślał). Podoba mi się to, że prawie na każdym kroku mamy podkreślane to, jak
skąpa jest Celestia. Wszystko ma być możliwe jak najtańsze. Kiepski z niej gospodarz. Na obiad prawdo podobnie kazałby przynieść własne sztućce i jedzenie. Prawie jak Polaczki na wczasach xd. 

 

Sknerlestia trafia na ślad Fontanny Wiecznej Czekolady. Brzmi przepysznie. Podobają mi się również przeróżne neologizny, czy nazwy własne, są utrzymane w klimacie. Tak więc od razu mam zarysowane to, co się będzie działo; powieść podróżnicza do jakiegoś niezwykłego miejsca, pełna przygód i niebezpieczeństw. Dokładnie tak, jak to bywało z Donaldem, tak więc wszystko póki co jest oddane jak należy. Muszę też zwrócić uwagę na to, że tutaj nie ma miejsca na dłużyzny. Serio; wszystko mamy zarysowane od razu, z szacunkiem dla czasu czytelnika. Irytują mnie fanfiki, 
które rozkręcają się tak wolno, a tłumaczą to tym, że chcą "budować klimat". No to tak budują ten klimat, że ja mam ochotę położyć się spać. I niech mi ktoś powie, że ten fanfik nie ma klimatu, bo zatłukę moją pałką teleskopową! Nie wolno obrażać mistrza Suna! NIE WOLNO! Nie trzeba wylewać tony opisów i pochylać się nad każdym źdzbłem trawy. Jest taki jeden fanfik, a konkretnie tłumaczenie, które podpadło mi jakiś czas temu. Ale to może innym razem...

 

Sknerlestia przygotowuje się do odlotu, który zleciła RD, a trzy małe klaczki podsłuchują rozmowę pomiędzy kucharzami. Postanawiają, że wybiorą się wraz z ciocią na wyprawę. Już na pokładzie samolotu CMC zostają nakryte, a Celestia niestety będzie musiała się z nimi użerać. Dodatkowo mamy scenę przelotu przez burzę. Scoot dostaje szanse pilotowania samolotu w parze z Rainbow Dash. No... jest to głupie, ale to nic, co by wykraczało poza uniwersum Donalda, tak więc nie czepiam się. 

 

"– Teraz mała! – krzyknęła Rainbow Dash, ciągnąc do siebie kolumnę sterową z całych sił. Skrzydłem jednocześnie pchnęła dźwignie przepustnicy do oporu. Scootaloo spięła każdy mięsień swego ciała, ciągnąc za oporny drąg. Stękała przy tym jakby od tygodnia miała zaparcie." O mój Boże... że jak?!

 

"– Ten dopiero raz – odparła Rainbow, otwierając drzwi i wychodząc na zewnątrz. – Ale już go lubię. To maszyna nie do zdarcia." No rzeczywiście nie do zdarcia. Awaryjne lądowanie, zepsuty silnik, cały kadłub rąbnął w podłoże przy głośnym zgrzycie metalu, ale tak to jest nie do zdarcia.

 

No więc, jak już wyżej pokazałem, samolot się rozbił w miejscu docelowym. Celestia początkowo nie chce zabieraj trojaczki ze sobą, jednak... serce jej mięknie i w końcu się zgadza. Albo po prostu już nie ma ochoty słuchać tych dziecięcych jęków. Tutaj muszę pochwalić mistrza Suna za to, że udało mu się zbudować fajne interakcje; najpierw z klaczkami między sobą (ta dialogi są bardzo sympatyczne), no a później pomiędzy CMC a Sknerlestią. Mamy tutaj zderzenie dwóch różnych osobowości. To często wykorzystywany zabieg w literaturze, ale również bardzo skuteczny, bo wtedy własnie dochodzi do różnych ciekawych sytuacji. Dwie różne osoby bardzo łatwo prowokują zaistnienie jakiegoś konfliku, co będzie fajnie się czytać.

 

Kolejna scena pokazuje nam... doktora Cabalerona! Mogłem się tego spodziewać, tak szczerze mówiąc, ale nie pomyślałem o tym, że się pojawi. No i dobrze. Ta postać jest fajna. Lubiłem ją w serialu i raczej polubię także i tutaj, bo póki co nie odbiega swoim zachowaniem od oryginału. W dodatku chce zaplanotować bombę na pokładzie samolotu! Już nie mogę się doczekać!


Ekipa dociera do świątyni i planuje swoje odejście do skarbca. Podnoszą głaz blokując dostęp do środka, a następnie wchodzą po schodach w ciemność. Za nimi kroczy Baleron i jego monotematyczny sługus Seth, który ciągle gada o tym, że chciałby zastrzelić nasze bohaterki. Widać, brakuje jej strzelnicy.

 

"Już nawet nie chodziło, że Darring Do miała paskudny charakter pisma. Nawet jak na pismo odkopytne."
Odkopytne? A to nie było przypadkiem tak, że kucyki pisały trzymając długopis w ustach?

 

Po dłuższej wędrówce w dół, mijając setki przeróżnych hieroglifów, w końcu spotykają kolejną postać, która tym razem musiała się pojawić - Daring Do! Powiem tak; dobór obsady bardzo dobrze pasuje do świata Donalda. Jest to wszystko takie przygodowe, a do tego nie godzi w uniwersum mlp. Bardzo trafny crossover. Niestety zaraz nasza ekipa zostaje zaskoczona przez doktora Balerona i zamknięta w świątyni na zawsze! A przynajmniej tak by chciał nasz doktor.

 

"– Nie Darring, nie są pożyczone. Czasy dawno się zmieniły. Kraj z resztą też. Teraz nie trzeba stać w kolejce. " Poszukiwaczka przygód zatrzymała się w czasie akurat, gdy panowała komuna.

 

Niestety Scoot uruchamia pułapkę z Resident Evil, Gwiezdnych Wojen, Indiana Jonesa... no z wielu innych produkcji. Sufit się obniża w zastraszającym tempie, aby zrobić z bohaterek końskie naleśniki. Całe szczęście, że na miejscu jest Apple Bloom i jej podręcznik przetrwania, gdzie jest dosłownie wszystko i można użyć google tłumacza, aby rozszyfrować hieroglify. Tak więc udaje im się uciec z pułapki i uniknąć tragicznego losu.

 

No właściwie to mamy już sam finał. Starcie z Baleronem i Seth. Obie drużyny docierają do komnaty, gdzie mamy naszą legendarną fontannę. Oczywiście wszystko zaczyna się zawalać. Nasi bohaterowie uciekając ze świątyni wraz z artefaktem. Sprawa wygrana.

 

'– … przekaż jej, że będziemy w domu za godzinę, bo pojechałyśmy na plac zabaw, na drugi koniec miasta. Jakby się pytała, czemu tak daleko,  to powiedz, że tamten jest bezpłatny." To nie ma sensu! Kto to widział, żeby zwykły plac zabaw był kiedykolwiek płatny?

 

No i wszystko kończy się dobrze. Sknerlestia dalej nie być postrzegana jako ta niemiła, choć głęboko w swoim serduszku tak naprawdę jest dobra. Zabrakło mi trochę więcej informacji o tej całej świątyni. Sama antyczna budowla wydaje się być mała. Zwiedziliśmy tylko parę pomieszczeń i już dotarliśmy do końca podróży. Jedna pułapka, która jest już taka sztampowa. Mogliśmy się też dowiedzieć nieco więcej o tym starożytnym ludzie, co mogłoby potem posłużyć do rozwiązywania zagadek. W właśnie - zagadki! Mało tego było jak na tego rodzaj opowiadania. Powinno być tego więcej. No i ogólnie jakoś tak za szybko to wszystko się skończyło, no ale cóż, nie można mieć wszystkiego.

 

Uważam, że ten fanfik jest bardzo dobry. Bardzo dobry w swojej kategorii. No bo tak oprócz tego, to jest to standardowa opowiastka o podróży do starożytnego miasta. Przypomnę ponownie; bardzo dobra opowiastka. Czytało się miło. Nie zalewano nas zbędnymi fillerami i innym barachłem. Wszystko, co zostało nam przedstawione, było spójne i znalazło swoje rozwiązanie. No jest to solidna pozycja. Jeżeli chcesz sobie przypomnieć klimat Kaczych Opowieści no to sięgaj po to raz dwa! Ale jeżeli chcesz czegoś innego, bardziej poważnego, no to tu tego nie znajdziesz, bo to nie będzie ff dla ciebie.

 

Ja w każdym razie mistrzowi Sunowi dziękuje za to opowiadanie.

 

Życzę powodzenia w pisaniu!

 

Pozdrawiam!

  • Like 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ło matko, ale wielki i rozbudowany komentarz. Szanuję. Naprawdę bardzo szanuję i cieszę się, że się fanfik podobał. Co zaś się tyczy kilku kwestii, które moga wymagać drobnego komentarza z mojej strony:

 

- Skąpiluna zamiast Sknerlestii. Pomysł może i dobry, ale to niestety albo i stety był fik konkursowy, na konkurs o 50 twarzach Celestii. Więc musiała być Sknerlestia

- Pływanie w skarbcu: Jeśli dobrze pamiętam, w 3 odcinku nowych, kaczych opowieści, sknerus wspomina, że do pływania w złocie potrzebny jest długotrwały i ciężki trening. A Zyzio skaczący na główkę mógłby się trwale skrzywdzić.

- Scena z kulkami, to z kolei 1 odcinek nowych opowieści. Tam nie było chipsów, ale była ucieczka przez szyb i spotkanie z Tasią. A nowa, choć fajniejsza od starej, dalej nie ma mojej sympatii, wiec się nie pojawiła. 

- Scena pilotowania. Może to nie było najlepiej opisane, ale Scoot nie była samodzielnym pilotem. Miała tylko pomóc wyciągnąć samolot z lotu nurkowego (podobna scena była w ślicznotce z memphis). Dyzio też dostał okazję pomocy śmigaczowi w jednym z odcinków.

- Samolot jest nie do zdarcia. Ile razy śmigacz rozbił swój, a dalej nim lata?

- Cóż, nie kojarzę żeby kuce pisały kopytami (chyba, ze na maszynie), ale przyszło mi to do głowy jako zastępstwo pisma odręcznego. Więc zostało. 

- Darring z PRLu to mój własny pomysł, który nie miał inspiracji. Nie jestem nawet pewien, czy w nowej serii jest jakiś łowca przygód adekwatnego kalibru 

Spoiler

Poza Dellą Kaczką
I proszę nie pytać w komentarzach o tą postać, bo to gruby spoiler dla tych, którzy jeszcze nie oglądali nowej serii.

- To są bezpłatne place zabaw? Cóż, Ceśce nie do końca wyszło to kłamstwo. 

Za powodzenie dziękuję, bo się przyda. Za tak długi komentarz dziękuję podwójnie. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...