Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Cipher 618

[Tawerna] Tawerna pod Pękniętą Lirą

Recommended Posts

Gdzieś w Ponyville, na skraju miasta w pobliżu niezbyt często uczęszczanej drogi znajdowała się Tawerna pod Pękniętą Lirą
Tak naprawdę była to cukiernia prowadzona przez Bon Bon oraz jej przyjaciółkę Lyrę, ale na czas zbliżającej się Nocy Koszmarów właścicielki uznały, że zmiana wystroju wnętrza to dobry sposób na przyciągnięcie klienta. W oknach zawisły stare pożółkłe firanki, w kątach i pod sufitem przyczepiono sztuczne pajęczyny, zaś Lyra wcieliła się w rolę barda odgrywającego smętne utwory. Asortyment także uległ "przemianie". W słoiku stojącym na ladzie znajdowały się duże landrynki w kształcie przekrwionych gałek ocznych. Gdzieś obok leżały żelkowe języki, wielki kilogramowy mózg, a także tajemnicze mikstury w szklanych buteleczkach. Dzięki odpowiedniemu "brudnemu" stylowi właścicielek, klienci mieli wrażenie, że przenieśli się do mrocznych czasów pełnych niebezpiecznej magii oraz zakazanych rytuałów. Nikt nie zdawał sobie jednak sprawy, z tego że już wkrótce w Ponyville rozpocznie się prawdziwy koszmar...   

 

Zasady forumowego eventu:

 

Edited by Triste Cordis
  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rubby Night klacz batpony o rubinowych oczach przemierzając ulice nieznanej wioski zabłądziła. Klacz była zmęczona ciężką przeprawą przez las Ewerfriee forest. Jej ciało pokrywały liczne zadrapania i rozcięcia zadane zdobyte podczas pokonywania kujących krzewów oraz gałęzi. Rubby zatrzymała się pod tawerną. Przeliczyła oszczędności i ciężko westchnęła. Nie miała pojęcia czy trzy złote monety wystarczą na posiłek i nocleg. Najwyżej poszukam tańszego miejsca - pocieszyła się w myślach. Następnie weszła do środka. Wystrój jaki zastała nie zaskoczył klaczy. Ot to noc koszmarów nic specjalnego kolejne święto, którego batpony nie znosił. Na szczęście jutro będzie po wszystkim. Klacz ominęła grającą na instrumencie Lyre i podeszła do kontuaru. 

- Ile bierzecie za nocleg? - zapytał kucyka stojącego przy ladzie.      

Edited by darkblodpony
  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Stojąca za ladą Bon Bon spojrzała na leżące monety, zamyśliła się, po czym odparła... 

- Co prawda powinno być pięć, ale konkurencja jest spora. Poza tym przez te cholerne plotki we wszystkich tawernach spadły obroty. No ale mniejsza o to. Powiedzmy, że trzy miedziaki wystarczą na jeden nocleg i coś na ząb. Może być? 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Tak bez problemu. - rzekła Rubby wykładając monety na stół. Batpony odszedł od kontuaru i zasiadł przy pierwszym wolnym stoliku. Następnie oczekując na posiłek zaczął przyglądać się grającemu jednorożcowi. Brzdękania i wibracje wydobywające się z lyry nie przypadły do gustu klaczy.

- Z kąt teraz wezmę kasę na powrót... - szepnęła do siebie, po czym oparła głowę o blat i rozmyślał.   

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lyra zauważyła zasmuconego gościa. Postanowiła do niej podejść, zagadać, a może nawet pomóc. I tak nikt nie słuchał jej grania. Limonkowa, czy tam akwamarynowa klacz podeszła bliżej, dosiadła się i zapytała...

- Może w czymś pomóc? 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Batpny podniosła głowę. Wskazała gestem krzesło. 

- Tak. Wiesz jak szybko zarobić trochę gotówki? Wydałam wszystko i nie mam za co wrócić do domu. Zresztą co cię pewnie to obchodzi. - klacz spojrzała na kontuar szukając wzrokiem Bon Bon  - Jestem Rubby Night. Co dzisiaj ciekawego serwujecie? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lyra zamyśliła się przez chwilę, po czym odparła:

- Miło mi, Lyra Heartstrings. Szukasz Bon Bon? Nie przyda ci się na wiele. Jutro rano wyjeżdża na kilka dni do domu. Sprawy rodzinne, ale mniejsza o detale. Tak czy inaczej, wiem jak możesz zarobić trochę gotówki. Bez Bon Bon ogarnięcie tego wszystkiego będzie dość trudne. Co powiesz na pracę?  Przyda mi się pomoc. Obsłużysz gości, pomachasz miotłą, a w zamian dostaniesz pensję, minus opłata za nocleg. Co ty na to?

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rubby zaburczało w brzuchu. Ileż można czekać na posiłek - pomyślała słuchając propozycji pistacjowego jednorożca.  Nic dziwnego, że w tawernie są same pustki.

- Dobrze zastąpię na chwilę tą Bon Bon i tak pewnie nic lepszego bym nie znalazła. - rzekła Rubby stukając z niecierpliwością zadnim kopytem w podłogę. - Zawsze macie tutaj takie pustki?    

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lyra zauważyła zniecierpliwienie wymalowane na pyszczku gościa. Miała już wstać aby własnokopytnie przynieść obiecany posiłek, ale kątem oka zauważyła Bon Bon niosącą jakąś miskę. Klacz była wyraźnie zasmucona, jakby nieobecna. Postawiła jedynie posiłek na stole, powiedziała "smacznego", po czym wróciła do kuchni. Lyra odprowadziła wzrokiem przyjaciółkę, po czym dodała:  

 - To sałatka warzywna. Mam nadzieję, że będzie ci smakować. Cała reszta naszej oferty to słodkości - Lyra uznała, że może wytłumaczyć zachowanie cukierniczki. - Jeśli masz jakąś sprawę do Bon Bon, to wstrzymaj się kilka dni. Wczoraj dostała informacje o śmierci swojej babci. I to tej ukochanej, fajniejszej, takiej z którą ma się same dobre wspomnienia. Mam nadzieję, że rozumiesz.

 

Rozmowę przerwało źrebię, żółta klacz bez uroczego znaczka. Kupiła kilka cukierków, zapłaciła bez reszty, po czym wybiegła nie domykając za sobą drzwi. Lyra zmrużyła oczy i westchnęła... 

 - Niewychowany bachor. Nigdy nie zamyka za sobą drzwi. Nigdy! - jednorożec rzuciła zaklęcie, które zamknęło drzwi. -  A co do pytania o, że tak powiem "frekwencję". To wszystko wina afery z wiedźmami. Nie wiedzieć dlaczego trafiłam na listę podejrzanych. Najwidoczniej ktoś uznał, że skoro moja pasja nie ma nic wspólnego z talentem i znaczkiem, to coś jest ze mną nie tak. Tym bardziej, że to antropologia. Jeśli ktoś tu jest wiedźmą, to Starlight Glimmer. No ale nie chcę przynudzać. Tak czy inaczej, te cholerne pomówienia odstraszają klientów - podirytowana Lyra przyciągnęła do siebie imbryk oraz filiżankę. Po chwili nalała gorącej herbaty i dodała. - Na koszt firmy. 

Edited by Triste Cordis
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Batpony podziękował za herbatę, upił łyk i zaczął jeść. Co prawda nie było to jej ulubione danie - ćmy ze szpinakiem i czosnkiem, ale była na tyle głodna, że zjadłaby wszystko.

- Przykro mi z powodu Bon Bon i tego co o tobie mówią. - klacz wygrzebała z miski resztki sałatki. - W mojej wiosce jest kółko antropologiczne i jakoś nikt nie robi z tego żadnej afery. Zresztą spotykałam dziwniejsze zainteresowania choćby dotyczące sposobu roznoszenia się wirusów. - rzekła klacz upijając łyk herbaty. Następnie pijąc herbatę wypytała Lyre o co dokładnie chodzi z aferą z wiedźmami i kto jest podejrzany. Gdy Rubby dowiedziała się podstawowych faktów zamiast być przerażona i panikować jedynie zruszyła kopytkami. 

- Pewnie jak zawszę wszystko skończy się wspaniałym i niezwykłym zwycięstwem magii przyjaźni. Nic nam do tego, a na twoim miejscu nie oskarżałabym nikogo. Nie warto. - rzekła Rubby dopijając herbatę.      

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Wiem, że nie powinnam nikogo oskarżać, ale kurde... - zamyśliła się. - W absolutnie każdej chwili może wpaść tu jakiś motłoch, związać mnie i spalić! Wiesz jakie to uczucie? Jestem przerażona, czekam na cholerny wyrok :applesad: Co gorsza nie mam głosu, nie mogę szukać PRAWDZIWEJ wiedźmy. Mogę co najwyżej czekać - Lyra spojrzała na wiszący na ścianie zegar. - Stos już pewnie płonie... 

 

Klacz milczała dobrą minutę, po czym dodała:

- To chyba naturalne, że szukam w myślach wiedźmy - wciągnęła nosem powietrze, i otarła łzę. - Myślę, że to Starlight ponieważ jak to mawiała moja babcia: "kto raz złej mocy używał, ten na zło podatny jest". A w końcu cały ten Mrok, czy jak mu tam, "zainfekował" kucyki. Cholera... Wybacz, rozkleiłam się. Po prostu... nie chcę umierać. 

Edited by Triste Cordis
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Rubby należała do kucyków, które nie lubią jeśli się ktoś rozkleja w jej obecności. Zazwyczaj w takich momentach odchodził i zostawiała delikwenta samego, lecz tym razem batpony się przemógł poklepał Lyre po plecach.

- Pomogę ci. - rzekła - lecz najpierw musimy ustalić jedno. Nie będę nikogo oskarżać bez dowodów. Sama znalazłam się tutaj z powodu fałszywych oskarżeń i nie chcę być jak członkowie mojej wioski. Może na początek powinniśmy udowodnić twój brak bycia wiedźmą w taki sposób by nikt nie miał wątpliwości. Może istnieje jakiś rytuał lub coś co może sprawić, że uznają cie za niewinną? 

Czekając na odpowiedź Rubby przeklęła się w duchu za popełnianie kolejny raz tego samego błędu.        

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Dzięki, to miłe z twojej strony. Niestety nie znam się na rytuałach. Nawet gdybym znała je w teorii, to nie potrafiłabym tego zrobić w praktyce. A przecież nie pójdę do Zecory pytać o takie rzeczy. Mój plan jest taki - mam zamiar żyć w miarę normalnie i reagować dopiero gdy pojawią się jakieś oskarżenia. To chyba najrozsądniejsze wyjście. Niestety nie mogę ci towarzyszyć w poszukiwaniu dowodów. Nie mogę też prosić abyś głosowała na kogoś "w ciemno". 

 

Nagle za oknem rozległy się krzyki. Lyra sprawdziła co się stało. Jakiś pegaz krzyczał do kucyka ziemnego:

- Fluttershy była niewinna, bydlaku! 

- Gadaj zdrów. Wszystkie dowody wskazywały na nią. Pogódź się z tym

 

Lyrę zamurowało. Klacz powiedziała sama do siebie:

- Ten świat oszalał... 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Batpony pokiwał głową. Następnie wstał i podszedł do drzwi. 

- W takim razie przejdę się i wypytam kogo trzeba. Co prawda nikogo tutaj nie znam, ale chociaż w taki sposób mogę podziękować ci za gościnę. 

Następnie nie czekając na odpowiedź jednorożca klacz wyszła na zewnątrz. Wbiła się w powietrze i poleciała na przeklęte wzgórze. Jednocześnie zastanawiała się co zrobi, gdy kucyki znajdą niepodważalne poszlaki na pistacjowego jednorożca.   

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lyra musiała wziąć się w garść. W końcu tawerna nie poprowadzi się sama, a przecież nie mogła ot tak, zwalić wszystkich obowiązków na Rubby. Klacz zdawała też sobie sprawę z tego, że prędzej czy później odwiedzą ją kucyki z grupy poszukiwawczej. Mimo to, będzie musiała ugościć ich tak jak każdego innego kucyka. Lyra postanowiła sprawdzić zapasy, przygotować łóżka i posprzątać w pokojach. Będzie też musiała iść na zakupy, które na pewno będą wyglądać inaczej niż zwykle. W końcu poprzedniej nocy spalono żywcem kucyka. Winnego, czy nie, ale spalono.   

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Batpony lecąc do Tawerny pod pękniętą Lirą myślał nad ostatnimi słowami usłyszanymi od zebry. Nie był do końca pewien czy dobrze je rozumiał, ani czy były przeznaczone do niego. Klacz wylądowała, weszła do środka i nie zastała jednorożca na miejscu. Rubby w pierwszej chwili pomyślała, że kiedy jej nie było przyszli po Lyrę i zabrali na wzgórze. Jednak szybko odepchnęła tą myśl. Weszła na górę i zastała właścicielkę ścielącą łóżka dla gości, którzy zamiast zysku mogą przynoszą śmierć. Batpony podszedł do nie zasłanego materaca i zaczął trzepać poduszki.

- Mam smutne wieści ta zebra twierdzi, że nie ma sposobu na udowodnienie twojej niewinności. - po chwili dla rozluźnienia atmosfery opowiedziała drętwy żart o zebrach, które zapomniały jak się rymuję.     

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lyra zignorowała udany dowcip. Po prostu nie byłą w nastroju do żartów. 

- Wybacz, ale w tej chwili nic mnie nie rozśmieszy. Nawet Celestia w stroju różowego osła jeżdżącego na monocyklu.

 

Gdy tylko skończyły Lyra powiedziała:

- Tak myślałam, że nie ma żadnego magicznego sposobu. Jedyne co mogę zrobić, to czekać na zarzuty i dopiero wtedy udowadniać, że jestem niewinna. Swoją drogą... - zamyśliła się. - Jakby to powiedzieć... Ciesze się, że nie muszę na nikogo głosować. Znienawidziłabym siebie do końca życia, gdybym skazała na śmierć niewinnego kucyka.  

 

Miętowa klacz postanowiła wrócić za ladę. W każdej chwili mogli przyjść goście. Nie potrzebowała jednak pomocy. Wiedziała, że poradzi sobie sama. Lyra spojrzała na batpony, po czym powiedziała:

- Rubby, dzięki za wszystko. Masz już wolne, rozgość się i odpocznij. Jeśli chcesz, rzecz jasna. Kuchnia jest do twojej dyspozycji. 

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Klacz ziewnęła. Pożegnała się z jednorożcem. Następnie weszła na górę i wybrała jednoosobowy pokój. Położyła na łóżku i zasnęła.

__________________________________________________________________________________________________________

  Rubby obudziła się kilka godzin później wypoczęta. Pościeliła łóżko i z uśmiechem na ustach zeszła na dół. Następnie z małymi problemami odnalazła łazienkę skorzystała z niej i przemyła co bardziej dotkliwe rany. Gdy, wyszła z pomieszczenia zastała Lyre siedzącą za ladą. Klacz pożegnała się z jednorożcem i wyszła na zewnątrz. W końcu musiała się zorientować w rozkładach jazdy pociągów by wiedzieć ile będzie kosztowała podróż do domu.    

Edited by darkblodpony
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lyra nie doczekała się gości. W pewnym momencie uznała, że powinna pójść spać. Klacz pozamykała wszystkie okna (było dość ciepło), zamknęła drzwi na klucz, po czym udała się na górę. Zasnęła niczym niemowlę, obudziło ją dopiero pukanie, a raczej dobijanie się do drzwi. Klacz otworzyła oczy i pobiegła na dół. Była pewna, że to Bon Bon, ale się przeliczyła. U progu stał listonosz, żółty pegaz, który łapczywie łapał każdy oddech.

 

- O co chodzi? - zapytała leniwie, po czym ziewnęła.

- To... - głęboki wdech, długi wydech - to dla pani Lyry - kolejny wdech/wydech - Heartstrings - ogier wyciągnął z torby białą kopertę. Klacz wyjrzała na zewnątrz i rozejrzała wokół.

- Ktoś ciebie goni, czy co?

- Nie... - oddech - Nadawca zapłacił trzysta bitsów za dostarczenie listu na dziś rano.

- Kto mógł być na tyle szalony?

- Nie wiem, szanowna pani. Nie ma nadawcy. Mogę prosić o szklaneczkę wody?

- Pewnie

 

Lyra ugościła listonosza, który po wypiciu pół litra soku wrócił do pracy i odleciał w znanym tylko sobie kierunku. 

- No dobrze - powiedziała sama do siebie. - Co my tu mamy... - w środku znajdował się list. Lyra od razu poznała to pismo. 

- Bon Bon!? Co jej odbiło?  

 

Hej Lyra! 

Mam nadzieję, że jakoś sobie radzisz, i że nie zrobiłaś niczego głupiego. Posłuchaj, mam dwie wiadomości. Zacznę od tej złej, żeby poprawić ci humor dobrą. 

Niestety, ale wrócę dopiero za miesiąc, może później. Wiem, wiem, na pewno jesteś teraz wściekła i robisz tą swoją dziwaczną minę. Wynagrodzę ci to, obiecuję.

No ale jak to mawiają włamywacze, do rzeczy. Gdy wracaliśmy z pogrzebu, tato postanowił wpaść do sklepu, żeby wziąć coś na ząb. Przy okazji kupił los na loterię, zdrapkę za dwa bitsy. Nagle zaczął się śmiać, przytulać wszystkich klientów i krzyczeć "to najlepszy dzień w moim życiu". Mama była w szoku. Jak mógł się tak zachowywać? Okazało się, że miał ku temu naprawdę dobry powód. Zgarnął bowiem główną wygraną! 

 

Teraz jesteśmy bogatsi o prawie pięć milionów bitsów! Rodzice postanowili spełnić swoje marzenie i otworzyć nowoczesną cukiernię w ekskluzywnym miejscu. Uznali, że idealne będzie Kryształowe Królestwo, okolice zamku. Niestety, ale czasy się zmieniły i dziś prowadzenie biznesu nie jest takie proste jak kiedyś. Piętnaście lat temu nie było tyle roboty papierkowej, a kucykom wystarczały najprostsze słodkości. Mówiąc krótko, będę musiała im pomóc. No dobrze, ale ten list robi się zbyt długi, a trochę mi się spieszy. Gdy wrócę porozmawiamy o naszej przyszłości. 

 

Pozdrawiam, 

Bon Bon <3

 

PS. Też nie rozumiem tego pośpiechu. Nie warto działać pod wpływem chwili, ale wiesz jaki jest mój ojciec. Gdy coś postanowi, to sama Celestia go od tego nie odwiedzie.Aha, zachowaj tę informację dla siebie.

 

- Cholera jasna! - kopnęła najbliższy stołek. - A tak na nią liczyłam - powiedziała sama do siebie.  - Ech, jakoś sobie poradzę. 

  • Thanks 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Starzec zatrzymał się przed tawerną popatrzył na budynek. Postanowił wejść do środka. Rozejżał się po lokalu, przy stolikach siedziały przeróżne kucyki. Ogier spokojnie ruszył w stronę lady. Gdy znalazł się na miejscu powiedział. -Dzieńdobry. Nazywam się Brown Galion - Położył kilka złotych monet na ladzie. - Poproproszę coś do jedzenia. Oraz potrzebuje odpowiedzi na kilka pytań.

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Oho, pierwszy poszukiwacz - pomyślała. - Chociaż z drugiej strony, może przyszedł zapytać o drogę? No nic, muszę go obsłużyć.

 

Lyra przeliczyła monety, po czym powiedziała: 

- Tutaj wisi spis dań oraz cennik - wskazała na drewnianą tablicę wiszącą za ladą. Wiedziała, że starzec tak naprawdę wyłożył na stół łapówkę, ale nie miała zamiaru jej przyjmować. - Proszę coś sobie wybrać. A co do pytań, to w czym mogę pomóc? 

 

(Od opiekuna: odpowiedź na zadane pytanie/a pojawi się najprawdopodobniej dopiero jutro wieczorem)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Przepraszam za moje maniery. - Starzec się nieco zawstydził. - Nazywam się Brown Galion. Muszę przyznać piękne miejsce aż się nie chce wierzyć, że może ono komuś przeczkadzać niestety państwo Cake skarżą się ponieważ robicie im konkurencję, nie rozumiem każdemu przyda się odrobina zdrowej rywalizacji, ale podobno Minuette uważa, że ciastka sprzedawane przez panią są jakieś dziwne. Czy może mi to pani wyjaśnić? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Lyra zamyśliła się przez chwilę, po czym odparła:

- Przykro mi, ale mogę odpowiedzieć jedynie pytaniem na pytanie. Bo co ma pan na myśli mówiąc "są jakieś dziwne"? Było niedopieczone, spalone, zbyt słodkie, zbyt kwaśne... No i przede wszystkim, które ciastka? Mamy w ofercie kilka rodzajów. Poza tym, nie chcę być wredna, ale podobno Minuette bardzo często myje zęby. Może pozostał jej w ustach posmak pasty? 

 

Klacz nie czekała na odpowiedź. Była bowiem jeszcze jedna kwestia, którą należało wyjaśnić.

- Jedno mnie zastanawia, panie Brown. Jakim cudem państwo Cake skarżą się na konkurencję? Przecież oni skupiają się głównie na ciastach, tortach i innych muffinkach, zaś my na cukierkach i słodkich drobnostkach. To bardziej dopełnianie się niż rywalizacja. No dobrze, ale co podać? 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oczywiście poproszę sałatkę warzywną oraz filiżankę herbaty. - Odpowiedział starzec. - Proszę mi wybaczyć być może zbyt pochopnie żucam oskarżeniami, ale to dla tego, że nie chcę aby niewinny kucyk spłoną prze zemnie na stosie. Wciąż mam wyżuty sumienia z powodu oskarżenia Fluttershy. Rozmawiałem z nią przed głosowaniem może i wyglądała nieco dziwnie, ale zachowywała się całkiem normalnie. - Starzec posmutniał. - Czy wiesz jak to jest stracić osobę którą kochasz? Ja niestety tak. Mija własnie 9 rocznica śmierci mego syna. Wiem, że masz przyjaciółkę niechciałbym aby musiała czuć to co ja bo jacyś szaleńcy przyjdą tu po ciebie bo uznają cię za wiedźmę. 

Edited by MagiMemNon

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Spokojnie, nie odebrałam tego jako oskarżeń. Wcale mnie nie dziwi, że każda nietypowa rzecz budzi podejrzenia. W końcu stawka jest bardzo wysoka, ba, nie ma wyższej. Mieszkańcy Ponyville, a może i okolic są przerażeni. Ja boję się podwójnie. O Equestrię, oraz o swoje życie. Ech...

 

Lyra nalała gościowi herbaty, po czym dodała:

 

- Co prawda nie przyjaźniłam się z Fluttershy, ale i tak jestem w szoku. Spłonęła żywcem... Ależ ona musiała cierpieć - posmutniała. - A co do pytania o stratę... Na szczęście nie znam tego uczucia. No dobrze, ale muszę iść do kuchni przygotować posiłek. Za chwilę wrócę.  

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
This topic is now closed to further replies.

×
×
  • Create New...