Skocz do zawartości

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Triste Cordis

[Tawerna] Tawerna pod Pękniętą Lirą

Recommended Posts

Gdzieś w Ponyville, na skraju miasta w pobliżu niezbyt często uczęszczanej drogi znajdowała się Tawerna pod Pękniętą Lirą
Tak naprawdę była to cukiernia prowadzona przez Bon Bon oraz jej przyjaciółkę Lyrę, ale na czas zbliżającej się Nocy Koszmarów właścicielki uznały, że zmiana wystroju wnętrza to dobry sposób na przyciągnięcie klienta. W oknach zawisły stare pożółkłe firanki, w kątach i pod sufitem przyczepiono sztuczne pajęczyny, zaś Lyra wcieliła się w rolę barda odgrywającego smętne utwory. Asortyment także uległ "przemianie". W słoiku stojącym na ladzie znajdowały się duże landrynki w kształcie przekrwionych gałek ocznych. Gdzieś obok leżały żelkowe języki, wielki kilogramowy mózg, a także tajemnicze mikstury w szklanych buteleczkach. Dzięki odpowiedniemu "brudnemu" stylowi właścicielek, klienci mieli wrażenie, że przenieśli się do mrocznych czasów pełnych niebezpiecznej magii oraz zakazanych rytuałów. Nikt nie zdawał sobie jednak sprawy, z tego że już wkrótce w Ponyville rozpocznie się prawdziwy koszmar...   

 

Zasady forumowego eventu:

 

Edytowano przez Triste Cordis
  • +1 5

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Rubby Night klacz batpony o rubinowych oczach przemierzając ulice nieznanej wioski zabłądziła. Klacz była zmęczona ciężką przeprawą przez las Ewerfriee forest. Jej ciało pokrywały liczne zadrapania i rozcięcia zadane zdobyte podczas pokonywania kujących krzewów oraz gałęzi. Rubby zatrzymała się pod tawerną. Przeliczyła oszczędności i ciężko westchnęła. Nie miała pojęcia czy trzy złote monety wystarczą na posiłek i nocleg. Najwyżej poszukam tańszego miejsca - pocieszyła się w myślach. Następnie weszła do środka. Wystrój jaki zastała nie zaskoczył klaczy. Ot to noc koszmarów nic specjalnego kolejne święto, którego batpony nie znosił. Na szczęście jutro będzie po wszystkim. Klacz ominęła grającą na instrumencie Lyre i podeszła do kontuaru. 

- Ile bierzecie za nocleg? - zapytał kucyka stojącego przy ladzie.      

Edytowano przez darkblodpony
  • +1 2

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Stojąca za ladą Bon Bon spojrzała na leżące monety, zamyśliła się, po czym odparła... 

- Co prawda powinno być pięć, ale konkurencja jest spora. Poza tym przez te cholerne plotki we wszystkich tawernach spadły obroty. No ale mniejsza o to. Powiedzmy, że trzy miedziaki wystarczą na jeden nocleg i coś na ząb. Może być? 

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Tak bez problemu. - rzekła Rubby wykładając monety na stół. Batpony odszedł od kontuaru i zasiadł przy pierwszym wolnym stoliku. Następnie oczekując na posiłek zaczął przyglądać się grającemu jednorożcowi. Brzdękania i wibracje wydobywające się z lyry nie przypadły do gustu klaczy.

- Z kąt teraz wezmę kasę na powrót... - szepnęła do siebie, po czym oparła głowę o blat i rozmyślał.   

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Lyra zauważyła zasmuconego gościa. Postanowiła do niej podejść, zagadać, a może nawet pomóc. I tak nikt nie słuchał jej grania. Limonkowa, czy tam akwamarynowa klacz podeszła bliżej, dosiadła się i zapytała...

- Może w czymś pomóc? 

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Batpny podniosła głowę. Wskazała gestem krzesło. 

- Tak. Wiesz jak szybko zarobić trochę gotówki? Wydałam wszystko i nie mam za co wrócić do domu. Zresztą co cię pewnie to obchodzi. - klacz spojrzała na kontuar szukając wzrokiem Bon Bon  - Jestem Rubby Night. Co dzisiaj ciekawego serwujecie? 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Lyra zamyśliła się przez chwilę, po czym odparła:

- Miło mi, Lyra Heartstrings. Szukasz Bon Bon? Nie przyda ci się na wiele. Jutro rano wyjeżdża na kilka dni do domu. Sprawy rodzinne, ale mniejsza o detale. Tak czy inaczej, wiem jak możesz zarobić trochę gotówki. Bez Bon Bon ogarnięcie tego wszystkiego będzie dość trudne. Co powiesz na pracę?  Przyda mi się pomoc. Obsłużysz gości, pomachasz miotłą, a w zamian dostaniesz pensję, minus opłata za nocleg. Co ty na to?

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Rubby zaburczało w brzuchu. Ileż można czekać na posiłek - pomyślała słuchając propozycji pistacjowego jednorożca.  Nic dziwnego, że w tawernie są same pustki.

- Dobrze zastąpię na chwilę tą Bon Bon i tak pewnie nic lepszego bym nie znalazła. - rzekła Rubby stukając z niecierpliwością zadnim kopytem w podłogę. - Zawsze macie tutaj takie pustki?    

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Lyra zauważyła zniecierpliwienie wymalowane na pyszczku gościa. Miała już wstać aby własnokopytnie przynieść obiecany posiłek, ale kątem oka zauważyła Bon Bon niosącą jakąś miskę. Klacz była wyraźnie zasmucona, jakby nieobecna. Postawiła jedynie posiłek na stole, powiedziała "smacznego", po czym wróciła do kuchni. Lyra odprowadziła wzrokiem przyjaciółkę, po czym dodała:  

 - To sałatka warzywna. Mam nadzieję, że będzie ci smakować. Cała reszta naszej oferty to słodkości - Lyra uznała, że może wytłumaczyć zachowanie cukierniczki. - Jeśli masz jakąś sprawę do Bon Bon, to wstrzymaj się kilka dni. Wczoraj dostała informacje o śmierci swojej babci. I to tej ukochanej, fajniejszej, takiej z którą ma się same dobre wspomnienia. Mam nadzieję, że rozumiesz.

 

Rozmowę przerwało źrebię, żółta klacz bez uroczego znaczka. Kupiła kilka cukierków, zapłaciła bez reszty, po czym wybiegła nie domykając za sobą drzwi. Lyra zmrużyła oczy i westchnęła... 

 - Niewychowany bachor. Nigdy nie zamyka za sobą drzwi. Nigdy! - jednorożec rzuciła zaklęcie, które zamknęło drzwi. -  A co do pytania o, że tak powiem "frekwencję". To wszystko wina afery z wiedźmami. Nie wiedzieć dlaczego trafiłam na listę podejrzanych. Najwidoczniej ktoś uznał, że skoro moja pasja nie ma nic wspólnego z talentem i znaczkiem, to coś jest ze mną nie tak. Tym bardziej, że to antropologia. Jeśli ktoś tu jest wiedźmą, to Starlight Glimmer. No ale nie chcę przynudzać. Tak czy inaczej, te cholerne pomówienia odstraszają klientów - podirytowana Lyra przyciągnęła do siebie imbryk oraz filiżankę. Po chwili nalała gorącej herbaty i dodała. - Na koszt firmy. 

Edytowano przez Triste Cordis
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Batpony podziękował za herbatę, upił łyk i zaczął jeść. Co prawda nie było to jej ulubione danie - ćmy ze szpinakiem i czosnkiem, ale była na tyle głodna, że zjadłaby wszystko.

- Przykro mi z powodu Bon Bon i tego co o tobie mówią. - klacz wygrzebała z miski resztki sałatki. - W mojej wiosce jest kółko antropologiczne i jakoś nikt nie robi z tego żadnej afery. Zresztą spotykałam dziwniejsze zainteresowania choćby dotyczące sposobu roznoszenia się wirusów. - rzekła klacz upijając łyk herbaty. Następnie pijąc herbatę wypytała Lyre o co dokładnie chodzi z aferą z wiedźmami i kto jest podejrzany. Gdy Rubby dowiedziała się podstawowych faktów zamiast być przerażona i panikować jedynie zruszyła kopytkami. 

- Pewnie jak zawszę wszystko skończy się wspaniałym i niezwykłym zwycięstwem magii przyjaźni. Nic nam do tego, a na twoim miejscu nie oskarżałabym nikogo. Nie warto. - rzekła Rubby dopijając herbatę.      

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Wiem, że nie powinnam nikogo oskarżać, ale kurde... - zamyśliła się. - W absolutnie każdej chwili może wpaść tu jakiś motłoch, związać mnie i spalić! Wiesz jakie to uczucie? Jestem przerażona, czekam na cholerny wyrok :applesad: Co gorsza nie mam głosu, nie mogę szukać PRAWDZIWEJ wiedźmy. Mogę co najwyżej czekać - Lyra spojrzała na wiszący na ścianie zegar. - Stos już pewnie płonie... 

 

Klacz milczała dobrą minutę, po czym dodała:

- To chyba naturalne, że szukam w myślach wiedźmy - wciągnęła nosem powietrze, i otarła łzę. - Myślę, że to Starlight ponieważ jak to mawiała moja babcia: "kto raz złej mocy używał, ten na zło podatny jest". A w końcu cały ten Mrok, czy jak mu tam, "zainfekował" kucyki. Cholera... Wybacz, rozkleiłam się. Po prostu... nie chcę umierać. 

Edytowano przez Triste Cordis
  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Rubby należała do kucyków, które nie lubią jeśli się ktoś rozkleja w jej obecności. Zazwyczaj w takich momentach odchodził i zostawiała delikwenta samego, lecz tym razem batpony się przemógł poklepał Lyre po plecach.

- Pomogę ci. - rzekła - lecz najpierw musimy ustalić jedno. Nie będę nikogo oskarżać bez dowodów. Sama znalazłam się tutaj z powodu fałszywych oskarżeń i nie chcę być jak członkowie mojej wioski. Może na początek powinniśmy udowodnić twój brak bycia wiedźmą w taki sposób by nikt nie miał wątpliwości. Może istnieje jakiś rytuał lub coś co może sprawić, że uznają cie za niewinną? 

Czekając na odpowiedź Rubby przeklęła się w duchu za popełnianie kolejny raz tego samego błędu.        

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

- Dzięki, to miłe z twojej strony. Niestety nie znam się na rytuałach. Nawet gdybym znała je w teorii, to nie potrafiłabym tego zrobić w praktyce. A przecież nie pójdę do Zecory pytać o takie rzeczy. Mój plan jest taki - mam zamiar żyć w miarę normalnie i reagować dopiero gdy pojawią się jakieś oskarżenia. To chyba najrozsądniejsze wyjście. Niestety nie mogę ci towarzyszyć w poszukiwaniu dowodów. Nie mogę też prosić abyś głosowała na kogoś "w ciemno". 

 

Nagle za oknem rozległy się krzyki. Lyra sprawdziła co się stało. Jakiś pegaz krzyczał do kucyka ziemnego:

- Fluttershy była niewinna, bydlaku! 

- Gadaj zdrów. Wszystkie dowody wskazywały na nią. Pogódź się z tym

 

Lyrę zamurowało. Klacz powiedziała sama do siebie:

- Ten świat oszalał... 

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Batpony pokiwał głową. Następnie wstał i podszedł do drzwi. 

- W takim razie przejdę się i wypytam kogo trzeba. Co prawda nikogo tutaj nie znam, ale chociaż w taki sposób mogę podziękować ci za gościnę. 

Następnie nie czekając na odpowiedź jednorożca klacz wyszła na zewnątrz. Wbiła się w powietrze i poleciała na przeklęte wzgórze. Jednocześnie zastanawiała się co zrobi, gdy kucyki znajdą niepodważalne poszlaki na pistacjowego jednorożca.   

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Lyra musiała wziąć się w garść. W końcu tawerna nie poprowadzi się sama, a przecież nie mogła ot tak, zwalić wszystkich obowiązków na Rubby. Klacz zdawała też sobie sprawę z tego, że prędzej czy później odwiedzą ją kucyki z grupy poszukiwawczej. Mimo to, będzie musiała ugościć ich tak jak każdego innego kucyka. Lyra postanowiła sprawdzić zapasy, przygotować łóżka i posprzątać w pokojach. Będzie też musiała iść na zakupy, które na pewno będą wyglądać inaczej niż zwykle. W końcu poprzedniej nocy spalono żywcem kucyka. Winnego, czy nie, ale spalono.   

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Batpony lecąc do Tawerny pod pękniętą Lirą myślał nad ostatnimi słowami usłyszanymi od zebry. Nie był do końca pewien czy dobrze je rozumiał, ani czy były przeznaczone do niego. Klacz wylądowała, weszła do środka i nie zastała jednorożca na miejscu. Rubby w pierwszej chwili pomyślała, że kiedy jej nie było przyszli po Lyrę i zabrali na wzgórze. Jednak szybko odepchnęła tą myśl. Weszła na górę i zastała właścicielkę ścielącą łóżka dla gości, którzy zamiast zysku mogą przynoszą śmierć. Batpony podszedł do nie zasłanego materaca i zaczął trzepać poduszki.

- Mam smutne wieści ta zebra twierdzi, że nie ma sposobu na udowodnienie twojej niewinności. - po chwili dla rozluźnienia atmosfery opowiedziała drętwy żart o zebrach, które zapomniały jak się rymuję.     

  • +1 1

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Lyra zignorowała udany dowcip. Po prostu nie byłą w nastroju do żartów. 

- Wybacz, ale w tej chwili nic mnie nie rozśmieszy. Nawet Celestia w stroju różowego osła jeżdżącego na monocyklu.

 

Gdy tylko skończyły Lyra powiedziała:

- Tak myślałam, że nie ma żadnego magicznego sposobu. Jedyne co mogę zrobić, to czekać na zarzuty i dopiero wtedy udowadniać, że jestem niewinna. Swoją drogą... - zamyśliła się. - Jakby to powiedzieć... Ciesze się, że nie muszę na nikogo głosować. Znienawidziłabym siebie do końca życia, gdybym skazała na śmierć niewinnego kucyka.  

 

Miętowa klacz postanowiła wrócić za ladę. W każdej chwili mogli przyjść goście. Nie potrzebowała jednak pomocy. Wiedziała, że poradzi sobie sama. Lyra spojrzała na batpony, po czym powiedziała:

- Rubby, dzięki za wszystko. Masz już wolne, rozgość się i odpocznij. Jeśli chcesz, rzecz jasna. Kuchnia jest do twojej dyspozycji. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Chcesz dodać odpowiedź ? Zaloguj się lub zarejestruj nowe konto.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony

Utwórz konto

Zarejestruj nowe konto, to bardzo łatwy proces!

Zarejestruj nowe konto

Zaloguj się

Posiadasz własne konto? Użyj go!

Zaloguj się


×