Jump to content

Wredna szostka na dzikim zachodzie [Seria][Anthro][Steampunk][Western]


Sun
 Share

Recommended Posts

Rozpoczynając "Po drugiej stronie lufy", przyznam że faktycznie spodziewałem się prostej i nie rozbudowanej historii. Tymczasem dostałem jedną z lepszych części całej "Wrednej Szóstki", która nie pozwoliła mi zasnąć, aż jej nie skończyłem czytać. Ponieważ faktycznie jak mówi nam nasz narrator, historia Fluttershy to jedno z najciekawszych opowiadań z tej serii.:yay:

 

Rzecz sprawiająca, że nie można się oderwać od tego jakże wykwintnego oneshota, to wcale nie rozbudowane postacie, czy zapierająca dech fabuła. To właśnie postać Flutki pokazująca nam jak bardzo można się zmienić na przestrzeni lat. Mianowicie nie mamy tutaj jednej, zamkniętej historii jak w przypadku Pinkie Pie, albo jakiegokolwiek skoku mean six. Tutaj dostajemy właściwie trzy, można powiedzieć całkowicie oddzielne rozdziały z życia Fluttershy. Może trudno to poznać, ponieważ mimo wszystko ściśle się ze sobą wiążą, ale sam autor nam w tym pomaga wstawiając odpowiednie przerywniki w miejscach, gdzie według niego rozpoczyna się nowa historia. Opowiada nam też, w jaki dokładnie sposób nasza protagonistka zostaje z pracownicy pewnego przybytku, który oferuje swoim, gościom pewne usługi (tak clopowicze, tu jest podtekst) w zamian za pieniądze, wyborowym strzelcem potrafiącym ustrzelić najmniejszy kapelusz świata z tysiąca jardów, a następnie w poszukiwaną kryminalistkę.

Każda część opowieści jest tutaj spójna i logiczna, a pomimo braku wyjaśnień dlaczego podjęła niektóre decyzje, czytelnik jest w stanie je zrozumieć. Chociaż do jednej (tej pierwszej) trzeba sobie co nieco dopowiedzieć samemu. Choć "co nieco" to trochę mało powiedziane. 

W każdym razie świetnie bawiłem się przy tym fiku, poznając kolejne aspekty świata wykreowanego na potrzeby fika, podziwiając umiejętności Flutki razem z innymi postaciami, a także rozczarowania, lub smutek spowodowany niektórymi wydarzeniami. Chociaż ta smutna część była pewniakiem, który musiał się w końcu wydarzyć, to i tak poczułem ukłucie w serduszku, czytając o dalszych losach żółtej klaczki. :fluttercry:

 

W każdym razie serdecznie każdemu polecam tą część Wrednej Szóstki. Mogę właściwie śmiało powiedzieć, że to jeden z najlepszych fików w ogóle. Więc ten... Przeczytajcie... Jeśli macie czas...:fluttershy4:

  • Upvote 2
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

AHHH... Piękna była ta majówka. Taka spokojna... Bez zaskoczek i niezapowiedzianych kartkówek. :lazyrainbow:Postanowiłem więc przed powrotem do szkoły i masowym rozstrzelaniem za brak notatek czy wiedzy z e-lekcji odstresować się przy jak zwykle świetnej historii o Wrednej Szóstce. I o ile nasz kochany narrator wmawia nam, że to przenudny wręcz dzień z życia naszej ekipy, to ja się z nim absolutnie nie zgadzam. Ponieważ "Relaks i Bimber", to jeden z tych fików, który chciałoby się wydrukować i przytulić. :godpony:

Nie jestem w stanie w zasadzie opisać zbytnio fabuły, ponieważ w tej kwestii niewiele się dzieje. Ale spokojnie to nie sprawia wcale, że tekst jest nudny niczym bimber z olejem.

Ta część broni się świetnymi żartami sytuacyjnymi,  a także światotworzeniem i rozbudową znanych nam postaci. 
Ponieważ w czytając zaczniecie się na poważnie zastanawiać, dlaczego Twi  nie chce wypić chociaż łyk alkoholu?:grumpytwi: Albo co żre ta Aj, że wygina sobie rury miedziane, jakby to wykałaczki jakieś były?:aj5: Czy wizyta Pinkie u fryzjera pomoże jakkolwiek z jej problemem znikającego w jej włosach dynamitu?:pinkieawesome: Jak to możliwe, że opis łowienia ryb, przez Flutke jest taki epicki?:flutterblush:  No i oczywiście nawiązując do znanych memów internetu, których zapewne nie było było w trakcie pisania fika, więc żart był niezamierzony... Zadacie pytanie: "What are you doing step Rainbow Dash?":rdscared: (O Rarity nic nie pisze bo ona po prostu nadal ma kij w dupie:hmpf:)

No i możemy się też co nieco nauczyć z tego fika. Między innymi poznamy podstawy założenia własnej bimbrowni czyli: "jak stworzyć domowy destylator, za pomocą złomu i odrobiny magii". A także tego że zanim kogoś okradniemy, należy przyjrzeć się dokładnie swojej ofierze. Tych paru interesujących się takimi tematami nauczy się też co nieco o budowie pojazdów.  No i oczywiście dowiemy się tego, że stałe dostawanie mandatów daje nam prawo do zniżki dla stałych klientów. 

 

Mam nadzieję, że zachęciłem co poniektórych do sięgnięcia po fika. A teraz żegnam. Idę zrobić destylator, a potem spróbować co nieco zarobić na wytwarzaniu bimbru.
ENJOY!:B6jwX:

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...

Powiem tak... Jestem i zachwycony:godpony: i nieco... zdegustowany, lub raczej zawiedziony. :twihmpf:

 

Mianowicie Spadająca Gwiazda to taki dziwny miks. Wiele elementów tu nie pasuje i pomimo, że sam narrator zdaje sobie z tego sprawę, oraz mówi nam o tym wprost to nadal jest to dziwne wrażenie. Możnaby powiedzieć, że ta opowieść z cyklu Wrednej Szóstki jest właściwie Solem z życia szeryfa i pewnego niezrównoważonego rewolwerowca, który czyta sobie komiksy o plotach:rd12:. Nic specjalnego, poza pokazaniem świata jaki znamy trochę z drugiej strony barykady. Nie byłoby w tym nic złego, ponieważ mamy tu sporo żartów, jeszcze lepszych niż w poprzednich częściach, a także zarys tego jak wyglądały początki Wrednej Szóstki, dzięki czemu możemy się domyślić kto był trzecim członkiem gangu.  No a także to powoli, bo powoli, ale budujące pomału świat przedstawiony magiczne światotworzenie. 

 

Tylko, że ja tu przybyłem po informacje o Twilight. Po wiedzę o jej przeszłości w tym świecie i dlaczego dokładnie została recydywistką. A tymczasem dostałem dziwną lukę fabularną, gdzie Twi po prostu rozpierdziela (chyba) sześciu gości w banku z pomocą magii, a w przyszłych opowieściach ma problem z paroma zastępcami szeryfa. W sensie ona po prostu jest OP :magic: Co mimowolnie trochę odbiera jej wiarygodności w tych przyszłych opowiadaniach. Plus przez większość czasu miałem takie dziwne wrażenie, że chociaż autor nie krył przede mną wiadomości, że to opowieść o Twi i wręcz zabraniał myśleć inaczej.  to wydawało mi się, iż to głównie było opowieść o Rainbow Dash. :rdderp:

W sensie zżyłem się z tą postacią bardziej niż z jakąkolwiek inną po tym opowiadaniu. Z jakiegoś powodu ta nie mająca nikogo interesować postać została nagle moją ulubioną. A przecież jej historia w żadnym stopniu nie poruszyła mnie nawet odrobinę tak jak ta o Flutce.  :fswhat:

 

Oto dlaczego jestem zawiedziony. Po prostu dostałem coś na co nie szedłem, ale i tak dostałem dobry kawał tekstu, który mnie zadowolił i rozbawił. No i jestem w stanie wybaczyć mu absolutnie wszystko dzięki temu złotemu fragmentowi, który dostaje ode mnie złoty przycisk i automatycznie trafia do finału. Oto on:
 

Spoiler

 

Cytat

 

   Gryfijczyk złożył palce i spojrzał na nią uważnie. Z dokumentów wiedział, że jest bardzo młodym szeryfem. Jednym z najmłodszych w historii. Do tego ma okazję zostać najmłodszym szeryfem hrabstwa. Ale gdyby nie te informacje, nie przypuściłby, że siedząca przed nim kobieta jest tak dobrym stróżem prawa. Dwie kwestie budziły jego wątpliwości. Broń kojarzona z łowcami nagród i pozerami. Oraz spojrzenie. Spokojne i nieprzeniknione, a jednocześnie wwiercające się w najgłębsze zakamarki duszy i rozbierające ją na czynniki pierwsze. 

 

   Na całe szczęście był urzędnikiem. Nie miał duszy.

 

 

 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

Bardzo dziękuję za liczne komentarze, @KLGDiamond. To miło widzieć tego tyle. Pora też na moją, zbiorczą odpowiedź. 

 

Hangmare w zasadzie powstało chyba tylko po to, by przerobić jeden z motywów z filmu Dobry zły i brzydki. Tylko tyle.

Spoiler

Dobra, jeszcze w sumie do jednego, jeszcze niezrealizowanego pomysłu, czyli takiej małej, wypełniającej rozmowy, o tym jak i kiedy każda z nich trafiła do ciupy. 

Może nie wyszło idealnie, ale fajnie mi się to pisało. A wyprawa Rarity do miasta miała w sumie trzy powody. By dowiedzieć się, o której ją wieszają, odzyskać jej wierną i ukochaną broń, z którą AJ była bardzo związana i uprzedzić ją o planie, by ostatnią, desperacką próbą ucieczki nie utrudniła życia reszcie. Może trochę naciągane, ale cóż, nie jestem dobrym pisarzem.

 

Z po drugiej stronie lufy jestem, nie będę krył, nawet trochę dumny. Mój pomysł na Fluttershy był taki, że była ona traperką, zanim trafiła do Szóstki. Ale potem zadałem sobie pytanie, skąd takie coś jak Shy wzięło się i stało traperem. Nie pasowało mi to kompletnie, ale wtedy przypomniałem sobie o filmie Mały wielki człowiek. Wtedy jakby reszta zaczęła się pojawiać sama. Potrzeba mi było tylko zawsze motoru, który ją popchnie do kolejnego etapu. 

Spoiler

Bo gdyby jej pierwszy klient był normalny, to pewnie Fluttershy by tam została.

Gdyby nie spotkała Daddy'ego zapewne została by dobrą żoną i matką małych indian. 

I tak dalej.

Spoiler

Swoją drogą, nie wykluczam, ze kiedyś opiszę to, co Shy spotkało na początku. Ale to dopiero gdy narrator się tego dowie

Tak czy siak, cieszę się, że się spodobał. 

 

Za komentarz do Relaksu również dziękuję. To miał być niezobowiązujący filler i cieszę się, ze się sprawdził w tej roli. 

 

I na koniec Spadająca gwiazda. To w zasadzie komentarz do niej skłonił mnie by coś odpisać w tym temacie. Przyznam, ze pomysł na Twilight ewoluował w trakcie pisania gwiazdy, bo zdałem sobie sprawę, że ktoś taki jak Twilight nie zostaje szeryfem w zabitej dechami dziurze bez powodu. Co więcej, ktoś taki nie rezygnuje z tego po takiej porażce/sukcesie. Musiało być coś wcześniej. I oczywiście jest. Ale zapewne przez to, że to pominąłem (ale będzie, jak narrator zbierze dość informacji), fik stał się chyba właśnie fikiem o Rainbow, która jest... która w sumie robi to, co ją uszczęśliwia. 

Spoiler

Tak, tu siedzi spoiler o wielkiej wadze i nie do końca jestem pewien, czy zrobię Twilight w ten sposób

Spoiler

Twilight chodziła do szkoły dla wybitnie uzdolnionych, w Canterlocie. Ale miała trochę takie podejście jak Sunset z filmu. Co więcej, na swych ,,kolegach" z uczelni testowała różne wspomagacze i niesprawdzone eliksiry, mające pomagać w nauce i w sporcie.

Spoiler

Odrobinę inspirowane postacią pewnego niemca co zwał się Otto Ranke, ale tylko odrobinę

Niestety wydarzenia potoczyły się tak, że Twilight była podejrzana o to co robiła, a do tego postępy robione w szkole były dla niej niesatysfakcjonujące z powodu kadry (jej zdaniem), więc stwierdziła, że nie będzie się ograniczać i sama się dokształci. A potem już jakoś poszło. 

Spoiler

Ostrzegałem

 

 

I może to jest największy problem tego fika. 

Co do Twilight OP, to tu się obronię tak: 

1. Ona strzela do mało zorganizowanych bandytów w tym banku (porównując to z większą bandą)

2. Po szeryfie nikt się nie spodziewał, że bez negocjacji i upewniania się do kogo strzelać, będzie po prostu strzelał i to tak żeby zabić. Założyłem, że to będzie pewien szok dla bandytów. 

Tak czy siak, przyznaję, że z obecnej perspektywy ten fik jest średni i budził moje obawy już wcześniej, wiec uwzględniłem to we wstawce odnarratorskiej na końcu. A czemu nie przedłużyłem fika i nie podzieliłem na 2? Gdybym wszystko zrealizował dobrze, to byłoby to pewnie 120 stron. 

Cóż, mam nadzieję, że dalej będzie mi lepiej szło uszczęśliwianie czytelników. 

 

I raz jeszcze dziękuję za całą masę konstruktywnych i budujących komentarzy

  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Kolejna aktualizacja fika. Wiem, ze trwało to długo, ale w połowie pisania wywaliłem koncepcję do kosza, bo stwierdziłem, że motywacja antagonistów mi się nie spina. Dlatego zmieniłem koncept i przeciwników. Dalej nie jestem do końca zadowolony, ale po ponad roku pisania i narzekania nie jestem w stanie nic lepszego wymyślić. 

 

Appleloosa[Anthro][Steampunk][Western]

  • DEJ! 1
Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...