Jump to content

Byliśmy Lektorami [Random] [Comedy] [one-shot]


Recommended Posts

6SMXYd3.jpg

 

Dzisiaj zapraszam na krótki tekst przedstawiający pracę lektora z nieco innej perspektywy. Bardziej... naturalnej? Jak się okazuje praca w Bronies Corner 2.0 wcale nie jest taka prosta i łatwa jak mogłoby się wydawać. Póki nasi lektorzy jeszcze nie doznali załamania nerwowego, możemy cieszyć się z czytania naszych grafomańskich pomysłów, które co chwilę im podsuwamy. Z dedykacją dla wszystkich lektorów!

 

Byliśmy Lektorami

 

Podziękowania dla @Wilczke za korektę, oraz dla @Dex i @Foley za pre-reading.

 

A tutaj inny tekst z tej serii: Wspomnienia korektora.

 

 

Edited by Bester
  • Upvote 2
  • Haha 3
Link to comment
Share on other sites

No i mamy kolejny przepiękny fik. Potężnego następcę "Wspomnień Korektora". Teksty który przeczytamy niezliczoną ilość razy na Kąciku, aż każdy będzie znać go na pamięć. No i kolejną perełkę nie kaleczącą języka z dobrą fabułą, oraz opartą na faktach. 

No Bester to Bester. Te lizanie kucoperzy wychodzi mu na dobre, jak po tym takie rzeczy powstają.

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

5 godzin temu, KLGDiamond napisał:

No Bester to Bester. Te lizanie kucoperzy wychodzi mu na dobre, jak po tym takie rzeczy powstają.

 

Ja sobie ten cytat gdzieś zachowam :bester:

 

I cieszę się, że się podobało. To co następne w serii?

Link to comment
Share on other sites

Co następne... Wiesz i w wspomnieniach korektora i w Byliśmy lektorami było o pisarzach fanfików...:twilight3:
To może o nich? W sumie też ma to jakiś potencjał. 
O! A może coś o adminach forum? Albo... Albo wiem:pinkiehappy:! Animatorach, albo malarzach, czy jak się tam nazywają ci co fanarty i arty tworzą. 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

O kurczę... Nie sądziłem, że to opowiadanie opuści dysk autora! Mocno "koloryzowana" co do tych faktów i pracy kącika lektorskiego :twiblush: Ale oczywiście dobrze się bawiłem czytając :) 

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 10 months later...

Oto i jest, kolejna superprodukcja od Bestera! :NjdaT: Po inspirowanych faktami, przepełnionych dramatyzmem, refleksją o obecnym stanie naszego społeczeństwa oraz troską o przyszłość „Wspomnieniach Korektora”, pora na ugryzienie podobnego tematu, tym razem od strony lektorów – tych nie aż tak cichych bohaterów dnia codziennego, dzięki którym nasze opowiadania ożywają, a napisane przez nas postacie przemawiają, co prawda słowami, które sami wcisnęliśmy im w usta, lecz nie zawsze pozostając w domyślnym spektrum emocjonalności. Myśleliście, że macie w głowie swoje historie? Poczekajcie na autentyczny lektorat – nie macie pojęcia, jak to brzmi i jak jest naprawdę :D

 

A jak jest naprawdę, to próbuje nam przybliżyć niniejszy tekst. Lektorowanie nie okazuje się bowiem takim lekkim kawałkiem chleba. Już nie pamiętam, jak to było poprzednim razem (a jestem zbyt leniwy, żeby sprawdzić) ale przy „Byliśmy Lektorami” wyobrażam sobie, że narratorem, osobą mówiącą w tekście, jest sam Bester, dzięki czemu całość nabiera nowego, osobistego wymiaru. A przy okazji jest jeszcze więcej śmiechu.

 

Przede wszystkim, niczego nie można robić porządnie bez należytego uzbrojenia pracy. Wybór sprzętu, software'u jest bardzo szeroki, wszystko ma swoje osiągi, plusy, minusy, ale także cenę. Z opowiadania możemy dowiedzieć się, że wybór odpowiedniego mikrofonu, miksera itd to nie jest wyłącznie kwestia wydania określonej sumy, niekiedy jest to prawdziwa wojna, choć rozgrywająca się w internecie, na Discordzie. W tekście przewija się nieśmiertelna i chyba od lat kultowa Elektroda, zaś okrzyki bojowe zwolenników danego sprzętu przypominają stare wojny konsolowe/ komputerowe. Coś podobnego do „Sega does what Nintendon't”, ale i przywodzącego na myśl nasze polskie „Atarowca wal z gumowca”. Tak, tak, wiem, było też „Komodorowca”. Było i tak, i tak :P

 

Lecz to tylko wierzchołek góry lodowej. Chcąc zdobyć środki na sprzęt najwyższej jakości, aspirujący lektor musi być gotowy na szereg wyrzeczeń, oczywiście opisanych w opowiadaniu. Musze przyznać, że poczułem nostalgię. Papier toaletowy za złoty czterdzieści dziewięć? Kilo paróweczek za trójkę? Ech, ale to wszystko kiedyś było tanie...

 

Położenie swojego własnego, amatorskiego, kameralnego studia nagrań też nie jest bez znaczenia. Przez pewien czas na tym właśnie skupia się humor opowiadania – uroki nagrywania w bloku. Wraz z wrzeszczącym pupilem (biedny ten kotek, tak swoją drogą), udziela się sąsiedztwo, nie tylko koneserzy napojów wyskokowych czy testerzy denaturatu, ale i monitoring osiedlowy, nie zabraknie sąsiada uprawiającego dzikie walenie w grzejnik, na co protagonista nie zostaje obojętny. A to dopiero początek. Wszystko przeplatane jest wspomnieniami z wielu innych, nie tylko tych codziennych zdarzeń, w wyniku których profesja lektora, nawet amatorskiego, urasta do rangi czegoś, za co należy się order Virtuti Militari. Jedni mają za powstanie, drudzy za teściowe, jeszcze inni za lektorowanie :D

 

Dosyć długo ma się wrażenie, że tekst jest oderwany od... może nie fandomu – wszakże dwukrotnie zostają wplecione fragmenty z kucykowej fanfikcji – ale od naszego środowiska, toteż bardzo się ucieszyłem, gdy w końcu został wspomniany legendarny Misiek200m, a potem Dex czy Wilczke, przy której nie zabrakło małej teorii spiskowej ;) Oczywiście wszystko przedstawione z humorkiem i szacunkiem, bardzo sympatycznie.

 

FlutterFana niestety nie kojarzę w ogóle. Ale jest w tekście.

 

Opowiadanie w zasadzie się urywa, ale zostało to wyjaśnione fabularnie. Serio myśleliście, że ten fundusz mikrofonowy to z oszczędności na jedzeniu i komunikacji? ;P

 

Tekst nie jest długi, czyta się go wartko i z uśmiechem, chociaż nie każdemu ten typ humoru podpasuje. Jest bardzo... no, po polsku – jest to nasza rzeczywistość z blokowiska wzięta, z całą swoją wulgarnością, impulsywnością i groteską. Ktoś powie, że wszystko opiera się o stereotypy, że te czasy już minęły, ktoś inny odpowie, iż w zeszłym tygodniu pani Halinka go skrzyczała z okna. Ma to swój urok i klimat. Taka tam, szara, osiedlowa rzeczywistość, fajnie zestawiona z marzeniami o zostaniu prawdziwym spikerem radiowym i autentycznej karierze, której jednym z wielu symboli mogłoby być spotkanie z Wielką Trójcą Polskiego Lektorstwa.

 

W zasadzie, nawet nie trzeba siedzieć w naszym fandomowym półświatku, by załapać o co chodzi. Oczywiście warto, wówczas wiadomo kim jest np. taki Dex, ale i bez tego przekaz jest jasny jak słońce. Wszystko wydaje się przerysowane ponad miarę, jednakże jakby to rozważyć na chłodno, zachowanie narratora, jak i jego reakcje, nie powinny wzbudzać zdziwienia. Sama lektura, z perspektywy twórcy, który pisze teksty do lektorowania oraz słuchacza tychże (i nie tylko) czytań, była lekka, przyjemna, zabawna i w żadnym momencie nieprzesadzona. Wbrew pozorom, przerysowanie to nie to samo co przesadzenie z czymś i gdyby opowiadanie przeciągnęło się, to podejrzewam, że te przerysowane, ale wiarygodne żarty w końcu zaczęłyby mnie nużyć, a tak jak jest teraz, autor osiągnął idealny balans. Nie za dużo, nie za mało.

 

Forma jest lekka i potoczna, co pasuje, no bo w tego typu tekstach jakieś wyszukane słownictwo tudzież zabiegi stylistyczne niekoniecznie są czymś pożądanym. Nie jest zaburzone flow czytania, może poza kilkoma onomatopejami, które nieco się przeciągają. Ale poza tym, jest w porządku. Wprawdzie Midday Shine zaróżowiła swego czasu poszczególne partie tekstu, ale poza tym, poważniejszych błędów nie uświadczyłem. No i nie ma co ukrywać, tekst jest takim duchowym następcą „Wspomnień Korektora”, co jest sympatyczne i się podoba, po prostu. Ciekawe co zmajstruje autor, kiedy przyjdzie mu domknąć trylogię :nipples:

 

„Byliśmy Lektorami” z pewnością okaże się ciekawe samym lektorom, jak również osobom aspirującymi, choćby do otrzymania rangi głosu na Kąciku Lektorskim. Niewykluczone, że zwykłym pisarzom czy korektorom także wyda się to przyjemną, lekka komedyjką. Co do reszty potencjalnych odbiorców, to naprawdę zależy, ale myślę, że warto rzucić okiem, ot, dla rozrywki ;)

  • Upvote 1
Link to comment
Share on other sites

  • 1 year later...

Witam!

 

„Byliśmy lektorami" to tekst, z którym nie do końca mogę się utożsamić. Nie dlatego, że nie robiłem jako lektor na Kąciku (a robiłem, z jakimi skutkami to już innych proszę pytać), ale dlatego, że większość z tych problemów mnie nie dotyczyła. Mimo to bawiłem się dobrze, bo wiem jak wygląda życie w bloku. 

 

Technicznie zauważyłem ledwie brak dolnych cudzysłowów. Także jest dobrze. Poza tym? Bo ja wiem... Ciężko mi ocenić styl, nie przeszkadzał on może w czytaniu, ale nie każdemu te krzywe zwierciadło będzie pasować.

 

Historia jest o młodym lektorze, który zmaga się z problemami życia codziennego przy lektoracie. A to sąsiad uruchomi wiertarkę, a to żule zaczną drżeć mordy pod blokiem, a to ktoś zacznie spamić na discordzie... no znamy to. Humor mocno sytuacyjny.

 

Czy fik polecam? Jeśli ktoś chociaż parę razy chociażby rozmawiał przez telefon w niesprzyjających okolicznościach, to będzie się bawił dobrze.

 

Pozdrawiam.

Link to comment
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now
 Share

×
×
  • Create New...