Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Draco Brae

Gorycz dorosłości - Nejra (Arjen aka Syreniec i WA)

Recommended Posts

Podczas jak Ty się produkowałeś, Sacre tylko spoglądał wciąż niebo. Popijał czasem piwko, by wreszcie upuścić pustą butelkę. Zrobił to zaraz jak skończyłeś się produkować. Nie odezwał się ani słowem, tylko nagle spojrzał na Ciebie. Chwilę później leżałeś na trawie, nieopodal swojej butelki. Sacre uderzył Cię bardzo mocno w pysk. Na tyle mocno, by zwalić Cię z kopyt. Spoglądał niewzruszony na to jak wylegujesz się teraz na trawce. Z ust popłynęła Ci krew.

- Są rzeczy, na które nie mam wyjebane jak błędnie założyłeś. Jedną z nich są bliscy, a do nich łapią się przyjaciele - dodał po chwili.

Sacre znów spoglądał w stronę rozgwieżdżonego nieba. Nie mógł się oprzeć trzeciej butelce. Usłyszałeś jak ją otwiera.

- O co chodzi? - spytał poważnie. - Nie robiłbyś mi inaczej tego kazania.

Edited by Draco Brae

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dostałem w japę, choć tego najmniej się spodziewałem. Wszystko przez moje pieprzone niedomówienie. Chmiel w głowie zdawał się magicznie dodawać 40kg do mojej wagi ciała, ale w końcu wstałem.

- Stary, kur**... z tym wyjebaniem miałem na myśli sympatie polityczne, a nie przyjaciół. Gdyby nie to, że zrobiłbym to samo gdybym myślał, że chodzi o przyjaciół, zarobiłbyś w mordę - odpowiedziałem podnosząc się z gleby. - Niech Cię.

 

W końcu odzyskałem jakiekolwiek poczucie umiejscowienia płaszczyzn.

- Naprawde myślałeś, że chodzi mi o naszych bliskich? - rzekłem. - Chyba zapomniałeś z kim gadasz - dodałem ponuro. W końcu wyjawiłem co dokładnie miałem na myśli:

- Chciałem Ci powiedzieć, że będę popierał Lunę do końca. Nawet jeśli będe musiał zamieszkać w lesie. - powiedziałem nawiązując do partyzantki. - Mam pomysł co zrobić, gdyby naszym rodzinom mieli zagrażać gwardziści Celestii lub sąsiedzi. Wiesz jak działa wojna domowa.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sacre nawet nie drgnął, gdy zaczynałeś się tłumaczyć. Doił kolejną butelkę, a jego spojrzenie dalej nie było skierowane ku Tobie jako rozmówcy.

- Pieprzysz zupełnie jakbyś urwał się z wariatkowa - stwierdził z uznaniem. - Wszystko bez ładu i składu. Może zamiast owijać w bawełnę, powiesz wreszcie co Ci łazi po głowie, dupku?

Do tej pory Sacre starał się być cały czas poważny widząc jak się zachowujesz. Imprezowy muzyk, z beztroskim i dziarskim uśmiechem na pysku odleciał w cholerę. Widziałeś go takiego zaledwie kilka razy...

Share this post


Link to post
Share on other sites

- Co mi chodzi po głowie...? Zadbać o parę ważnych tyłków, w tym Twój, jeśli będzie trzeba - odpowiedziałem, starając się oswoić z tym "nowym" Sacre'em. - Nie wiem jak rozwinie się sytuacja, ale jeśli trzeba będzie się stąd zwijać, chce być tym który będzie mógł nie martwić się o losy bliskich na tyle na ile to możliwe. Mam plan.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sacre tylko westchnął i przysiadł. Przejechał kopytem po chwili po swojej czuprynie i zakończył to drapaniem się za uchem.

- Nie wiem co żeś przeskrobał, ale zachowujesz się jakby cała gwardia samej Celesti miała Ci zrobić z dupy jesień średniowiecza i to późną - stwierdził ze zrezygnowaniem. - Dawaliśmy sobie wszyscy tutaj jakoś radę, gdy Cię nie było i dać będziemy musieli jeśli znowu znikniesz. Jednak u niektórych wciąż pozostaniesz w sercach i zawsze będziesz mieć do kogo wrócić, dupku - oznajmił Ci przyjaciel. Potem pomachał lekceważąco przed Tobą kopytem i wstał z miejsca, kierując się z powrotem do miasta. - Jeszcze po jednym?

Share this post


Link to post
Share on other sites

×
×
  • Create New...