Jump to content

Strona Główna  |  Ogłoszenia  |  Lista Fanfików  |  Fanpage  |  Feedback
Bafflord

Relikt [Z][Violence][Adventure][Fantasy]

Recommended Posts

Przyszła wreszcie pora i na mnie. Postanowiłem opublikować swojego pierwszego fica, nad którym pracuję już od dłuższego czasu. Nie jest on jeszcze skończony, do napisania pozostała mi jego większa część, ale... wrzucę to, co mam. Moja przygoda z tym opowiadaniem rozkłada się na spory okres czasu, więc nie zdziwcie się jeśli zauważycie pewną różnicę stylu (mówiąc "pewną" mam na myśli bardzo... znaczną) w poszczególnych rozdziałach. Sporo mógłbym jeszcze napisać, jednak nie chcę Was zanudzać. Zamiast tego zamieszczę krótki opis. Życzę miłej lektury!

 

Twilight wraz z resztą przyjaciółek odnajduje tajemniczy przedmiot. Może on stanowić poważne zagrożenie dla Equestrii, dlatego dzielne klacze postanawiają wyruszyć na niebezpieczną wyprawę, by go zniszczyć. To co z początku wydaje się proste, szybko zaczyna się komplikować. Nasze bohaterki nie mają pojęcia w co się wplątały...

Czym tak naprawdę jest ta misja? Dlaczego odpowiedzialność znowu spoczywa na barkach sześciu klaczy? Czy Twilight straci cały swój szacunek do Celestii? Kto jest za to wszystko odpowiedzialny?

Wyprawa dla dobra Equestrii szybko może przerodzić się w wyprawę wgłąb siebie... tylko czy nasze bohaterki są na to gotowe?

 

Chcę podziękować przede wszystkim Alberichowi i Dolarowi. Gdyby nie oni, ten fic prawdopodobnie nigdy by nie ujrzał światła dziennego. Kłaniam się w pas, panowie!

Dziękuję podwójnie, jako że (ku mojemu własnemu zdumieniu) udało mi się jednak dokończyć ten fanfik. Wymienionej dwójce, Niklasowi, który zostawił sporo komentarzy zarówno w tekście, jak i na forum, a także każdemu, kto zdołał przeczytać te opowiadanie. Jesteście wielcy!

 

A oto lista rozdziałów. Pierwszy i drugi są dość krótkie, dopiero od trzeciego osiągają pełną długość.

 

Prolog

Rozdział I: Anomalia

Rozdział II: Przygody zew

Rozdział III: Północny szlak

Rozdział IV: Cienie przeszłości

Rozdział V: Pożeracz

Rozdział VI: Zmiana planów

Rozdział VII: Szare złoto

Rozdział VIII: Gryfy

Rozdział IX: Błędy

Rozdział X: Honor i krew

Rozdział XI: Łowca

Rozdział XII: Manymane

Rozdział XIII: Męczennik z wyboru

Rozdział XIV: Wiedza to potęga!

Epilog

 

PS: Początki fica sięgają zamierzchłych czasów sprzed Twilicorna. Dlatego też, Twilight występuje tu pod postacią zwykłego jednorożca.

 

 

Epic: 5/10

Legendary: 5/50

Edited by Cahan
Dodałam głos Suna na Epic ~ Cahan
  • Upvote 5

Share this post


Link to post
Share on other sites


Może on stanowić poważne zagrożenie dla Equestrii, dlatego dzielne klacze postanawiają wyruszyć na niebezpieczną wyprawę, by go zniszczyć

 

Pierścień? :rariderp:

Nie no, takie pierwsze moje skojarzenie xD

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Drugi raz w ciągu dwóch dni mogę stwierdzić - NARESZCIE!

 

Opowiadanie polecam każdemu, ponieważ jest napisane po prostu świetnie. Oglądaliście filmy z Indianą Jonesem? Jeżeli tak i dobrze się przy nich bawiliście, to z całą pewnością tekst Wam się spodoba. Baffling wykonał kawał dobrej roboty - miejmy nadzieję, że teraz pisanie pójdzie mu nieco szybciej (byle bez szkody dla jakości!).

 

Ujmując rzecz jednym zdanie - Opowiadanie, przypominające jakością "Zegary" Albericha.

 

Bezwzględnie polecam!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytanie do Albericha i Dolara - czy wy w ogóle patrzyliście na ten tekst? :v Bo patrząc na niektóre zachowane błędy, śmiem twierdzić, że nie. I z tego względu uważam, że porównanie do Zegarów jest na wyrost. Błędy były dla mnie rozpraszające i nie pozwalały mi się skupić na fabule w odpowiednim stopniu. Z tego względu nie przeczytałem jeszcze 3 rozdziału, bo dwa pierwsze mnie zwyczajnie zmęczyły :P Oj, sporo interpunkcyjnych wpadek ci się uchowało, Baff. Mam jednak nadzieję, że znajdziesz korektora, który ci to poukłada wszystko, bo szkoda by było, żeby ciekawy fic leżał przez interpunkcję.

 

Tak, mimo wszystko uważam, że fic ma potencjał i odpowiednio dobrą historię. Bohaterki są dość kanoniczne, zachowują się tak, jak powinny. Guard pozostał taki mało widoczny w 2 rozdziale, więc na razie nie mogę o nim nic powiedzieć, poza tym, że to taki typowy "twardy strażnik bez emocji". Jeszcze tylko mu brakuje mrocznej historii, przez którą stał się taki, jaki jest :v

Share this post


Link to post
Share on other sites

Pytanie do Albericha i Dolara - czy wy w ogóle patrzyliście na ten tekst? :v Bo patrząc na niektóre zachowane błędy, śmiem twierdzić, że nie. I z tego względu uważam, że porównanie do Zegarów jest na wyrost. Błędy były dla mnie rozpraszające i nie pozwalały mi się skupić na fabule w odpowiednim stopniu. Z tego względu nie przeczytałem jeszcze 3 rozdziału, bo dwa pierwsze mnie zwyczajnie zmęczyły :P Oj, sporo interpunkcyjnych wpadek ci się uchowało, Baff. Mam jednak nadzieję, że znajdziesz korektora, który ci to poukłada wszystko, bo szkoda by było, żeby ciekawy fic leżał przez interpunkcję.

 

Tak, mimo wszystko uważam, że fic ma potencjał i odpowiednio dobrą historię. Bohaterki są dość kanoniczne, zachowują się tak, jak powinny. Guard pozostał taki mało widoczny w 2 rozdziale, więc na razie nie mogę o nim nic powiedzieć, poza tym, że to taki typowy "twardy strażnik bez emocji". Jeszcze tylko mu brakuje mrocznej historii, przez którą stał się taki, jaki jest :v

 

Zacznijmy może od tego, że porównanie Reliktu do Zegarów sam uważam za baardzo przesadzone. To po prostu nie jest moja liga. Jeśli zaś chodzi o błędy... Przyznaję, trochę się ich tam znalazło. Z czego to wynika? Przede wszystkim z mojego lenistwa. Te rozdziały powstały już dawno temu, a ja właśnie przy tym ficu uczyłem się pisać opowiadania. Potknięcia te można by złożyć na karb trudnych początków, ale to mnie wcale nie usprawiedliwia, bo powinienem był poprawić je później.

 

Jednakże wiem, że nikt nie jest nieomylny, dlatego też postanowiłem wziąć sobie Twoje rady do serca i poprosić o pomoc korektora. Na szczęście się zgodził, więc nie trzeba będzie się już dłużej martwić o stronę techniczną.

 

Chciałem Ci też podziękować za komentarze, Niklas. Dzięki Tobie mogłem szybko poprawić te nieprzyjemne błędy interpunkcyjne.

Edited by Baffling

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kolejny fragment opowiadania już od dawna kurzy się na dysku. Niestety, nie chce mi się czekać na korektę, więc póki co wrzucam "surowy rozdział". Dam znać jak już wszystko zostanie poprawione, jeśli kogoś będą raziły błędy, to może się spodziewać ich bezlitosnej anihilacji w najbliższym czasie.

 

Tymczasem... podsyłam link do kolejnego rozdziału: Rozdział IV: Cienie przeszłości

 

Życzę miłej lektury!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Oj, ciężko mi się to czytało, acz lepiej niż pierwsze dwa rozdziały :P Mniej tu błędów, ale też są i to różnej maści - pierwszy już znalazłem w drugim zdaniu fica :rainderp:

 

Co więcej... Historia brzmi nadal ciekawie, a zachowanie Celestii jest dość... zaskakujące. Ciekawe czy dowiemy się w najbliższym czasie, o co w tym wszystkim chodzi xd

 

4 rozdziału to aż się boję tykać, skoro to surowy tekst :drurrp:

Share this post


Link to post
Share on other sites

Trochę głupia sprawa, że jako pre-reader wypowiadam się tak późno, ale... lepiej późno, niż jeszcze później. Tak czy inaczej warto, bym te kilka słów napisał. Moim zdaniem zainteresowanie tekstem mogłoby być trochę większe, gdyż jest on już całkiem dobry, a w dodatku z każdym rozdziałem coraz lepszy.

 

No to do dzieła!

 

Hej, hej, grej muzyczko, grej! (bo Zabrze)

 

Możecie pisać, że błędy się uchowały... Jak dla mnie już jest całkiem dobrze, a po korektach i komentarzach powinno być jeszcze lepiej. Bardzo ciężko uniknąć niedoróbek, nawet doświadczonym pisarzom, dlatego nie ma co się pieklić. Tutaj skupiając się na treści możemy spokojnie przymknąć oko na te kilka drobiazgów.

Co więcej, tekst jest czytelny i ładnie formatowany, to już coś.

 

Styl... Tutaj mamy nagły, długi skok. Nie sugerujcie się pierwszymi dwoma rozdziałami jako całością, bowiem potem jest znacznie lepiej. Mamy więcej treści w narracji, świat jest przedstawiany lepiej i skuteczniej. Jak dla dla mnie, tutaj mogę dać sporego plusa, autor radzi sobie ze stylem i to całkiem dobrze. Sam nadążam za akcją, nie zdarza mi się, bym gubił się po drodze, dlatego ogólnie jestem zadowolony.

 

No dobrze, zanim zwyczajowo przejdę do fabuły, powiem co nieco o odwzorowaniu bohaterek kanonicznych, bowiem to o nich jest ten fik, wspomnę też o innych kucykach.

Jak dla mnie, odwzorowanie to mocna strona. Kreację Pinkie Pie, zwłaszcza w dalszych rozdziałach, określił bym angielskim słowem "Masterpiece" (tak, właśnie dlatego ten człowiek jest jej regentem), Rairty i Twilight na wysokim poziome, Applejack też całkiem spoko. Jak dla mnie, ciągle czuć, że to są te kucyki, a nie żadne, podstawione za nie makiety. Tutaj z całą pewnością Baffling odniósł sukces.

A co z jego własnymi bohaterami? Jak na razie mogliśmy lepiej poznać dwóch, Guarda w towarzystwie trzech bezimiennych (prawdopodobnie przeznaczonych do ubicia) gwardzistów i Ortika, dzikusa. Ten pierwszy na początku wydał mi się spoko, a potem zaczął mnie coraz bardziej denerwować. Tak czy inaczej trzyma poziom. Ten drugi... znienawidziłem go od pierwszego spojrzenia, a potem przymknąłem na niego oko, jak dla mnie nie jest już taki zły.

Innymi słowy - solidni bohaterowie - check!

 

No i najmocniejsza strona fika, świat i splatanie fabuły. Wszystko jest przed nami powoli odkrywane, ale mogę zapewnić Was - znam autora i jestem pewny, że on wie co robi. Już w tej chwili pojawiają się interesujące i podsycające ciekawość niejasności, a gdy do tego dojdą jeszcze bogate twisty fabularne (a dojdą)... Miło.

Świat kreowany jest bogato, wizja jest spójna, interesująca i zawiera elementy, które mogą go wzbogacić. Sam jestem szczerze zainteresowany, jaki okaże się dalszy los pewnych miejsc, z niecierpliwością czekam na pojawienie się Gryfkingów oraz finał opowieści. Jak dla mnie, ukończony "Relikt" może być jednym z najlepszych dzieł polskiego fandomu pod względem fabuły typowo przygodowo-zagadkowej.

 

 

Słowa zakończenia nie są kierowane do Bafflinga, on zna moją opinię, jestem jego pre-readerem. Kierowane są do Was, obecni i przyszli czytelnicy. Czytajcie i komentujcie "Relikt" bo nie będzie to stratą czasu. Jest dobrze. I będzie jeszcze lepiej. Niż jest. Unia Europejska czuje już nasz oddech na... No mniejsza, ale naprawdę sam polecam Wam tego fika i zapewniam, że autor wie co robi. Ja wierzę w niego i jego dzieła.

 

Pozdrawiam i zachęcam do czytania!

  • Upvote 2

Share this post


Link to post
Share on other sites

Troszkę czasu już minęło, więc postanowiłem wrzucić kolejny rozdzialik. Mam nadzieję, że się Wam spodoba.

 

Rozdział VI: Zmiana planów

 

Alberich – Dziękuję za tak miłe słowa, choć wciąż odnoszę wrażenie, że mnie odrobinę przeceniasz. Staram się, by wyszło jak najlepiej, ale efekty wciąż mnie całkowicie nie zadowalają. Z drugiej strony, w miarę pisania nabywam w tym coraz większych umiejętności, więc w przyszłości powinno być już tylko lepiej.

 

Jeśli chodzi o styl, to całkowicie się z Tobą zgadzam. Po prostu z każdym kolejnym rozdziałem powoli ewoluował. Na chwilę obecną uważam go za wcale niezły.

 

Dobre odwzorowanie głównych bohaterek jest w moim fiku kwestią kluczową, dlatego cieszy mnie, że tak dobrze je oceniłeś. Pozostałe postacie odgrywają mniejsze lub większe role, ale jestem zadowolony z większości ich kreacji. Przyszykowałem parę niespodzianek...

 

Fabuła... Tutaj mógłbym powiedzieć naprawdę sporo, choć wolę trzymać czytelników w niepewności. Na razie mało jest rzeczy pewnych, a sporo spekulacji, prawda? Dobrze, to znaczy, że mój cel został przynajmniej częściowo osiągnięty. Planuję zaskoczyć jeszcze niejednym, a sam finał także powinien wyglądać interesująco.

Po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów może się wydawać, że wszystko jest jasne i oczywiste. Ale czy w istocie? Tego nie zdradzę, choć już zacieram sobie ręce na samą myśl o paru przyszłych scenach.

 

Jeszcze raz dziękuję... To się nazywa komentarz! Życzę Ci także powodzenia w Twojej własnej twórczości!

Edited by Baffling

Share this post


Link to post
Share on other sites

Nosz kurde, Baff, co ja z tobą mam... Potrafisz tak zacnie pisać, ale... całkowicie mnie rozbrajasz tymi... tak prostymi błędami w dialogach, których nie popełniasz w narracji.

 

Przeczytałem rozdział IV. Wygląda to tak, jakbyś wpierw napisał tekst, a potem naszło cię olśnienie, że "może to będzie dobre na dialog?" i dodałeś tak nieco chaotycznie wtrącenia odnarratorskie. Sporo błędów tam narobiłeś - brakujące przecinki, kropki (głównie ich nadmiar)... A za dwukrotny brak przecinka przed "że" otrzymasz batem w zad, jak tylko cię spotkam :P

 

Pewno bym poczytał dalej i nawet to zrobię, ale nie dziś - te wpadki mnie wymęczyły :P No ale mogę powiedzieć, że potrafisz wymyślić ciekawą opowieść.

Twoje spojrzenie na Sombrę i jego podobieństwo do Twalot bardzo mi się spodobało.

 

Cóż... mogę ci jedynie pożyczyć, byś pisał dalej.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Kiedy nowy rozdział?

 

Pewnie wiesz jak to bywa w życiu – często brakuje czasu, by nadążyć z wszystkimi planami. Nie wiem kiedy dokładnie uda mi się dokończyć najnowszy rozdział (aktualnie mam napisaną jakąś połowę), bo teraz nadchodzi dla mnie okres wytężonej pracy, zwany inaczej maturą. Postaram się jednak zrobić co w mojej mocy, by wyszedł jak najszybciej. Mam też nadzieję, że okres oczekiwania się wam opłaci i będziecie zadowoleni z rezultatów!

Share this post


Link to post
Share on other sites
Na chwilę obecną przeczytałem sześć rozdziałów, za siódmy zabiorę się wkrótce.
 
Przede wszystkim muszę powiedzieć, że bardzo szybko, bo już w samym prologu, nasunęły mi się skojarzenia z "Zegarami" imć Albericha. Tekst ma bardzo podobny styl - dość krótkie zdania nasycone sporą ilością informacji. Taki sposób pisania jest co prawda prosty, przejrzysty i komunikatywny, ale jednocześnie odniosłem nieraz wrażenie, że autor "z rozpędu" umieszcza w dialogach teksty zupełnie nieadekwatne do sposobu mówienia, pisane stylem narracji. Najlepiej ilustruje to monolog Granny Smith z bodajże drugiego rozdziału. Nie miałbym żadnych zastrzeżeń, gdyby cała ta powiastka była napisana z trzeciej osoby, ale w ustach opowiadającego to kucyka brzmi ona bardzo nienaturalnie. Ogólnie za styl daję jeden punkt - nie jest definitywnie źle, ale w każdym rozdziale zdarzały się jakieś drobne wpadki, które nieco raziły mnie w oczy. Oprócz tego, co już wymieniłem: czasem widywałem nieodpowiednie słowo w nieodpowiednim miejscu. "Niesamowicie szybki cios" (nie jest to przykład wzięty z tekstu, ale zdarzały się podobne zwroty) brzmi jakoś infantylnie i psuje powagę sytuacji.
 
Świat w fiku wykreowany jest poprawnie; mamy cały szereg zróżnicowanych, interesujących, nieraz i zaskakujących lokacji. I o ile klimat każdej z nich został oddany całkiem dobrze, o tyle do bohaterów muszę się już przyczepić. Zacznijmy od tych jasnych stron: zdecydowanie najlepiej wypadła Pinkie Pie. Swoją randomowością przywodzi na myśl tę z Crisis: Equestria, ale mimo wszystko zdaje się być nieco bardziej utemperowana i nie wykracza poza granice zdrowego rozsądku bardziej, niż powinna. Jej akcje ładnie rozluźniają atmosferę fanfika, czasem śmieszą swoim absurdem, czasem też przypominają, że jest to postać pełnokrwista i ma swoje gorsze chwile. Na drugim miejscu plasuje się Ortik - kreacja autora, do tego trzeba przyznać, że oryginalna. Długo nie mogłem się przyzwyczaić do jego sposobu mówienia, ale to drobiazg. Nie przypominam sobie żadnego fanfika, w którym spotkałbym podobną postać, co niewątpliwie zalicza się na plus. Z postaci autorskich wspomnę jeszcze o gwardzistach - po pierwsze, Guard. Jeżeli chciałeś stworzyć postać irytującego dupka, to niewątpliwie Ci się to udało. Po drugie, reszta - najlepiej poświadczy o nich fakt, że przez sześć rozdziałów nie poznaliśmy nawet ich imion.
 
Zawiodłem się natomiast srodze na kreacji Rainbow Dash. W serialu jest to postać ambitna, zapatrzona w siebie i najwyżej lekko drażliwa, tutaj zaś dostajemy, nie bawiąc się w eufemizmy, kretynkę z wiecznym PMS. Wpada we wściekłość pod byle pretekstem, ciągle marudzi, a do tego między uszami ma co najwyżej gąbczastą chmurkę. O ile prawdziwa RD jest często lekkomyślna, o tyle ta jest po prostu bezmyślna. Za przykład może mi posłużyć chociażby wyrzucenie pewnej gałązki.
 
Kreację świata ciężko mi jednoznacznie ocenić - gdyby nie tępa jak but RD i pozbawione głosu mięso armatnie w postaci gwardzistów, dałbym dwa punkty, teraz jednak daję jeden.
 
Podobny problem mam z fabułą. Bo z jednej strony mamy niby dużo zaskakujących zwrotów akcji, gmatwaninę wątków oraz scen pełnych walk i emocji. Z drugiej - całość wygląda tak, jakby autor rozsypał nad przemierzanym przez bohaterów światem losowe zdarzenia, potwory i miejsca. Póki co nie widać, żeby się to wszystko jakoś ze sobą łączyło, mamy raczej ciąg zadań pobocznych wypełnianych po drodze do Berła. Wierzę, że autor jakoś z tego wybrnie i może nawet olśni czytelników ogromem oraz skomplikowaniem scenariusza, ale są jeszcze inne problemy... mianowicie: poprzez natłok wydarzeń i akcji fanfik robi się po prostu zbyt... amerykański, przesycony dynamiką, ale pozbawiony solidnego napięcia. Poza tym niektóre zabiegi fabularne wołają o pomstę do nieba - wielki, zły boss wyjawiający bohaterkom swe mroczne plany tuż przed planowaną egzekucją - serio? :grumpytwi: Ponadto powtarzają się cliffhangery z rozdziałów bodaj drugiego i trzeciego, a sytuacje zagrożenia nieraz kończą się w sposób "e tam, nic się nie stało, możemy iść dalej", co sprawia, że czytelnik zaczyna mniej się przejmować losami bohaterów. Tu trzeba jednak autorowi przyznać, że w rozdziale szóstym coś się pod tym względem zmienia i to zdecydowanie na plus :megusta:  Póki co za fabułę dam również jeden punkt, ale z adnotacją, że potencjału jest tutaj w :yay: i jeszcze trochę - jeśli tylko autor połączy wszystko umiejętnie w całość, opad szczęki będzie bardziej niż prawdopodobny.
 
Słowem podsumowania - jest potencjał, ale jednocześnie jest dużo do poprawy. Przyszłe rozdziały powinny nieco spuścić z tonu, uregulować tempo wydarzeń i może zacząć wreszcie cokolwiek wyjaśniać, a RD powinna zostać spalona na stosie poprawiona. O stylu nie wspomnę, bo to akurat poprawia się samo z siebie i wynika w głównej mierze z doświadczenia. Wkrótce zabiorę się za rozdział siódmy i oczekuję na następny. Tu jeszcze jedna uwaga - tempo wydawania nowych rozdziałów zasługuje na ogromną pochwałę.
 
Pozdrawiam w imieniu wujka brata mojej siostry ciotecznej :v
  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, to znowu ja :cheese:

 

Po lekturze rozdziału siódmego jestem jak najbardziej pozytywnie nastawiony do opowiadania i wyczekuję ciągu dalszego. A dlaczego? Autor pokazał, że potrafi stworzyć prawdziwie zaskakujący, ciekawy i sensowny zakręt fabularny. I nie zrozumcie mnie źle - rozmaite "skręty zadu" były już obecne w rozdziałach poprzednich, jednak chyba dopiero w tym wydarzyło się coś, czego opis nie zaczynałby się od "natknęły się na...", "zaatakował je..." et caetera. Rozdział ma wszystko to, co lubią Scyfery: spokojne i wyważone tempo, więcej gadania i uczuć niż akcji oraz zapowiedź akcji wielowątkowej. Również problemów ze stylem nie odnotowano, a nowa postać wydaje się ciekawa, pełnokrwista i ciut tajemnicza. Nawet RD nie zdążyła mi podpaść, co dobrze wróży jej na przyszłość :drurrp:

 

Słowem podsumowania - jeśli fanfik ma chociażby częściowo skręcić na takie tory, to ja jestem jak najbardziej na TAK i masz we mnie wiernego czytelnika :x

  • Upvote 1

Share this post


Link to post
Share on other sites

Komentarz Scyfera jest na tyle długi i treściwy, że grzechem byłoby się do niego nie odnieść. Na wstępie chciałem bardzo podziękować jego autorowi – rzadko komu się chce aż tyle pisać na temat czyjegoś fanfika. Niezwykle istotna jest dla mnie twórcza krytyka, więc tym bardziej jestem wdzięczny, choć nie ze wszystkimi wytkniętymi błędami lub nieścisłościami mogę się w pełni zgodzić. Spróbuję zatem wyjaśnić parę kwestii, a jeśli ktoś zaobserwuje więcej potknięć, lub uzna moje wyjaśnienia za niewystarczające, to niech śmiało napisze.

 

Co do stylu – to moje pierwsze prawdziwe opowiadanie, więc ten dopiero zaczyna się kształtować. Wydaje mi się jednak, że widać różnicę pomiędzy pierwszym rozdziałem, a siódmym. Z czasem powinno być tylko lepiej. Przynajmniej mam taką nadzieję...

 

"Niesamowicie szybki cios"

 

Kwestia gustu. Mnie akurat takie sformułowania się podobają i będę ich używał.

 

Cieszy mnie, że kreacja Pinkie i Ortika przypadła Ci do gustu, a co do Guarda – jak najbardziej miał być dupkiem. Jeśli chodzi o Rainbow Dash... Częściowo się z Tobą zgodzę, mogłem znacznie lepiej ją oddać, choć tak naprawdę nie znasz jeszcze wszystkich faktów i okoliczności. Z czasem sytuacja powinna się jednak nieco rozjaśnić. Mimo wszystko, postaram się nad nią popracować (a wkrótce powinna się ku temu nadarzyć dobra okazja). Kto wie, może ta klacz się zrehabilituje?

 

Podobny problem mam z fabułą. Bo z jednej strony mamy niby dużo zaskakujących zwrotów akcji, gmatwaninę wątków oraz scen pełnych walk i emocji. Z drugiej - całość wygląda tak, jakby autor rozsypał nad przemierzanym przez bohaterów światem losowe zdarzenia, potwory i miejsca. Póki co nie widać, żeby się to wszystko jakoś ze sobą łączyło, mamy raczej ciąg zadań pobocznych wypełnianych po drodze do Berła.

 

Na razie wszystko mam pod kontrolą, choć sama fabuła nie jest bardzo skomplikowana, epicka, czy wzruszająca. Mierzyłem raczej w średni pułap. Co do losowości nie mogę się jednak zgodzić. Może na razie to tak wygląda, ale zapewniam, że wszystko jest ze sobą ściśle związane, choć z ostateczną oceną będziesz musiał niestety cierpliwie zaczekać aż wreszcie zechce mi się cokolwiek wyjaśniać, 

 

Ponadto powtarzają się cliffhangery z rozdziałów bodaj drugiego i trzeciego

 

Jeśli mnie pamięć nie myli, to z trzeciego i czwartego. Nie zmienia to jednak faktu, że wspomniane cliffy rzeczywiście są do siebie zbyt podobne. Mój błąd.

 

 

Po drugie, reszta - najlepiej poświadczy o nich fakt, że przez sześć rozdziałów nie poznaliśmy nawet ich imion.

pozbawione głosu mięso armatnie w postaci gwardzistów

poprzez natłok wydarzeń i akcji fanfik robi się po prostu zbyt... amerykański, przesycony dynamiką, ale pozbawiony solidnego napięcia.

wielki, zły boss wyjawiający bohaterkom swe mroczne plany tuż przed planowaną egzekucją - serio?

 

Tutaj sprawa wygląda ciut inaczej. We wszystkich zacytowanych wypowiedziach chodzi w zasadzie o to samo. O co konkretnie? Już tłumaczę...

Strasznie lubię bawić się niektórymi schematami, a nawet potajemnie sobie z nich kpić. W "Relikcie" umieściłem parę drobnych wtrąceń, bądź nawiązań, zazwyczaj ledwie dostrzegalnych, ale sprawiających mi pewien perfidny rodzaj przyjemności. Te wspomniane przez Ciebie to akurat najbardziej widoczne przykłady. Tak więc, gwardziści nie mają imion, bo są standardowym przykładem postaci nie wnoszących zbyt wiele do fabuły, takich, o których i tak bardzo szybko się zapomina. Postanowiłem więc lekko sobie zażartować i nie tylko pozbawić strażników imion, ale wręcz uczynić ich niemymi. Nawet główne bohaterki wydają się nieszczególnie nimi przejmować... Możesz to chyba złożyć na karb moich osobistych dziwactw.

Amerykański? Nie jestem do końca przekonany, według mnie tylko jeden rozdział się tak naprawdę pod to wpisuje, zresztą po części specjalnie.

Co do wspomnianego bossa – sytuacja bliźniacza jak w przypadku gwardzistów. Możesz być na mnie o to zły, ale po prostu nie mogłem nie wykorzystać tak doskonałej okazji. Mogłem troszkę pobawić się konwencjami, stworzyć bardzo typowego przeciwnika, dorobić kilka spektakularnych scen. A motyw zdradzenia planu uważam za całkiem niezłą satyrę. W ogóle, cały rozdział miał satyryczny charakter. Nie chciałem pisać tego wprost, ale skoro sam o tym wspomniałeś...

 

Tu jeszcze jedna uwaga - tempo wydawania nowych rozdziałów zasługuje na ogromną pochwałę.

 

No niestety, na następny przyjedzie pewnie sporo poczekać. Wiadomo – matury i takie tam.

 

Słowem podsumowania - jeśli fanfik ma chociażby częściowo skręcić na takie tory, to ja jestem jak najbardziej na TAK i masz we mnie wiernego czytelnika

 

Taki mam właśnie plan. Nie chcę zbyt wiele zdradzać, więc powiem jedynie, że od teraz akcja powinna być nieco bardziej stonowana. Różnorakie potwory wyskakujące z każdej większej kępy krzaków już się chyba wszystkim znudziły.

Share this post


Link to post
Share on other sites


ak więc, gwardziści nie mają imion, bo są standardowym przykładem postaci nie wnoszących zbyt wiele do fabuły, takich, o których i tak bardzo szybko się zapomina. Postanowiłem więc lekko sobie zażartować i nie tylko pozbawić strażników imion, ale wręcz uczynić ich niemymi. Nawet główne bohaterki wydają się nieszczególnie nimi przejmować... Możesz to chyba złożyć na karb moich osobistych dziwactw.

 

To takie smutne :c Cóż, miałem nadzieję, że to się zmieni, ale widzę, że nie mam co na to liczyć. Zatem... kiedy ich deadniesz? :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ok, zatem doczytałem już całość Reliktu. Cieszy mnie to, że im dalej szły rozdziały i rozkręcała się fabuła, tym mniej było czegokolwiek, co by mnie radziło w kwestiach interpunkcyjno-pisowniczej. Naprawdę jest progres, jak wcześniej praktycznie co rozdział biłem głową w biurko, zaznaczając te co bardziej kłujące mnie w oczy błędziki, które mocno odciągały mnie od fabuły, tak teraz było to raptem kilka rzeczy, a rozdział 6 i 7 przeleciałem praktycznie bez zgrzytów. Brawo, Baff, bardzo mnie to cieszy.

 

Wracając do mojego posta, zapytałem się, jeszcze nie czytając fica, o to, kiedy uśmiercisz gwardzistów... No i się doczekałem. Cóż, jestem w sumie zawiedziony ich rolą. Rozumiem oczywiście, dlaczego rozwiązałeś ich wątek tak, jak to zrobiłeś, ale i tak miałem nadzieję na coś więcej. Że ich choć trochę poznamy, że ich śmierć nas choć trochę zaboli... A tymczasem... byli sobie, zniknęli, karawana jedzie dalej. I przez cały czas czytania zastanawiałem się, dlaczego Twilight się aż tak przejmuje ich losem? No niby zginęli, broniąc ją i jej przyjaciółki... ale jakoś tak miałko. Cóż... chciałeś zrobić postacie tła, które są tylko po to, by zginąć i to ci się udało. Brawo zatem.

 

Zastanawiam się również nad postacią naszego paladyna. Widać, że coś tam knuje. Z jednej strony niby sensownie wyjaśnił swoje powody i rolę, jednak z drugiej... skoro to tak sekretna i tajemnicza, elitarna grupa, jak dla mnie powiedział aż za dużo. No i jeszcze ten drobny niuans z poszukiwaniem ziół, które później ewoluowały w owoce. Cóż, skoro tak bardzo wykosiłeś Guarda i resztę, mam nadzieję, że nasz sir coś mocno nabroi.

 

A i oczywiście pozostaje wątek poboczny archeologa i jego błyskotki, którą wykopał. Szekle w oczach mu się pojawiły, więc nie dziwota, że postanowił zabrać małą pamiątkę ze sobą, bo sobie zasłużył. Ciekawe jedynie, jakie będą tego konsekwencje.

 

Zatem, Baff, dobra robota i mam nadzieję, że nie będziesz nam kazał czekać na rozdziały jak Alberich :P

Share this post


Link to post
Share on other sites

Cieszy mnie to, że im dalej szły rozdziały i rozkręcała się fabuła, tym mniej było czegokolwiek, co by mnie radziło w kwestiach interpunkcyjno-pisowniczej. Naprawdę jest progres, jak wcześniej praktycznie co rozdział biłem głową w biurko, zaznaczając te co bardziej kłujące mnie w oczy błędziki, które mocno odciągały mnie od fabuły, tak teraz było to raptem kilka rzeczy, a rozdział 6 i 7 przeleciałem praktycznie bez zgrzytów. Brawo, Baff, bardzo mnie to cieszy.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Też mam taką nadzieję. W szczególności, że na kolejny trochę trzeba będzie poczekać, bo matury.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Po zatrważająco długim czasie przyszła wreszcie pora na nowy rozdzialik. Najmocniej przepraszam za zwłokę, postaram się nieco szybciej pisać i zamieszczać kolejne! Mam nadzieję, że się Wam spodoba, zwyczajowo życzę też miłej lektury!

 

Rozdział VIII: Gryfy

Edited by Baffling

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dwa rozdziały minęły, czas na komentarz.

 

Cóż tam się nie działo? Mieliśmy akcję, mieliśmy intrygi, dostaliśmy nowych bohaterów i poznaliśmy perypetie tych wcześniejszych. Cała przygoda wikła się coraz bardziej, a niektórzy przechodzą coś, co spokojnie można nazwać kryzysem wiary (bo wieku średniego jeszcze nie). Opisy nie pozwalają nam nawet na chwilę nudy - wręcz przeciwnie. Człowiek czyta, czyta i kiedy rozdział się kończy łaknie więcej. Dodatkowo wszystko to jest zapakowane w ładną i zgrabną oprawę techniczną - błędów niemal nie zauważyłem.

 

Czekam na kolejne rozdziały, hołubiąc w duszy nadzieję, iż taki jeden barbarzyńca czy drugi dzikus odegrają w nich niepoślednią rolę. Opowiadanie polecam każdemu - naprawdę świetna i przemyślana przygodówka.

 

W sumie jeszcze jedna sprawa, z którą czekałem aż pojawi się nieco więcej rozdziałów.

 

Oddaję głos na tag [Epic].

Niech zaczną się igrce!

Share this post


Link to post
Share on other sites

Create an account or sign in to comment

You need to be a member in order to leave a comment

Create an account

Sign up for a new account in our community. It's easy!

Register a new account

Sign in

Already have an account? Sign in here.

Sign In Now

×
×
  • Create New...