Bafflord

Brony
  • Zawartość

    190
  • Rejestracja

  • Ostatnio

Reputacja

53 Bardzo dobra

O Bafflord

  • Ranga
    Władca wszystkich Bafflingów
  • Urodziny 01/25/1995

Kontakt

  • Gadu-Gadu
    36729687

Informacje profilowe

  • Płeć
    Ogier
  • Miasto
    Zabrze
  • Zainteresowania
    Spanie, jedzenie, czasem oddychanie
  • Ulubiona postać
    Postać krystaliczna

Ostatnio na profilu byli

2564 wyświetleń profilu
  1. Serdecznie dziękuję za przyjemny komentarz! Szczerze mówiąc, niemal całkowicie zapomniałem o tym projekcie. Z tego co pamiętam, był stworzony pod wpływem chwili (a raczej chwilowego wkurwu) i miałem regularnie dopisywać do niego kolejne miniopowiadanka, ale niestety wyszło jak zawsze. Cóż, nie sądzę żeby w najbliższym czasie miało się pojawić cokolwiek z tej serii, ale kto wie... Może jeszcze kiedyś do tego wrócę?
  2. Scyfer jest miły tylko gdy je marcepan

    1. Poranny Kapitan Scyfer
    2. Generalek

      Generalek

      Scyfer nigdy nie jest miły.

    3. WilczeK

      WilczeK

      Bo niema marcepanu?

  3. Przede wszystkim, bardzo Wam dziękuję za tak miłe i rozbudowane komentarze. A także za głosy na EPIC, oczywiście. Tak jak powiedział Alberich, dopiero teraz na dobre wkroczyłem w pisarski świat i zamierzam dołożyć wszelkich starań, by kolejne teksty były lepsze i ciekawsze. Ouch, rzeczywiście moja wina. Za bardzo się pośpieszałem na sam koniec. W ferworze pisania narobiłem też trochę głupich błędów interpunkcyjnych, więc tym bardziej jestem Ci wdzięczny, że wszystko mi wytknąłeś (swoją drogą, mógłbym Cię spokojnie wpisać jako korektora, sam Dec odpadł chyba gdzieś przy piątym rozdziale). Brr... aż ciarki przechodzą na myśl o tym, co spotkałoby te wszystkie biedne stworzenia z Everfree. Póki co wolałbym napisać coś zupełnie innego, ale w przyszłości... chyba jeszcze powrócę do tego świata. Wyszło mi z tego troszkę takie alternatywne uniwersum, a to nawet lepiej. W każdym razie, jeszcze kiedyś coś w tych klimatach będzie. Pierwsze... trzy rozdziały były w moim mniemaniu w ogóle słabsze, nie tylko interpunkcyjne. No ale cóż, dopiero zaczynałem, a w ten sposób przynajmniej nauczyłem się czegoś na własnych błędach. No czy ja wiem... W każdym razie miło mi, że tak uważasz. Niedziela. Katowice. Będę tam. Jeszcze raz dzięki, mam nadzieję, że zobaczymy się jeszcze kiedyś pod innym opowiadaniem (nie wiadomo jakim, nie wiadomo kiedy) opatrzonym moim nickiem! Pozdrawiam wszystkich bardzo gorąco!
  4. Haha, nareszcie Kula ujrzała światło dzienne! Podobnie jak Alberich napisał u mnie, niezwykle trudno mi ocenić ten fik obiektywnie, ponieważ miałem swój skromny wkład w jego stworzenie, a na dodatek tematyka trafiła bardzo w moje gusta. Pamiętam jak autor zdradził mi pomysł na te opowiadanie, a później przez cały wieczór rzucaliśmy w siebie pomysłami i nakręcaliśmy się wzajemnie... Może nie jest to w stu procentach coś, co sam bym napisał, ale absolutnie aprobuję większość rozwiązań i samą główną oś fabularną. Mimo że wiedziałem wszystko z góry, jestem zachwycony. Z rzeczy, które mogę zdradzić, na szczególną pochwałę zasługują: naprawdę dobre, a miejscami wręcz fenomenalne oddanie charakterów postaci kanonicznych (oczywiście najbardziej wybija się Fluttershy, główna bohaterka), emocje i nienachalne przemyślenia atakujące z niemal każdego akapitu (uwielbiam!), a także drugie dno całej opowieści, tajemnica kryjąca się za tym wszystkim, mocna puenta... Klimat wypływa stąd hektolitrami, a atmosfera niepokoju towarzyszy czytelnikowi do samego końca. Rzuciłbym tutaj pojedynczym słówkiem, ale niestety stanowi ono zbyt duży spoiler. Towarzyszymy Fluttershy podczas... no właśnie, czego? To każdy będzie musiał odkryć na własną rękę. Powiem tylko, że warto. Fabuła jest poprowadzona dobrze. Nawet jeśli jakieś niewielkie zgrzyty się pojawiały, to nie psuły mi przyjemności z czytania. Tempo także mnie zadowalało. Nie za szybko, nie za wolno, no i można ponapawać się smutkiem i przerażeniem Fluttershy (kurde, zabrzmiałem chyba jak sadysta). Strona techniczna? Zadowalająca. Trochę szkoda, że tak szybko się skończyło, bo choć opowiadanie ma odpowiednią długość, to czyta się je z taką przyjemnością... Chciałbym żeby trwało i trwało. Cóż, pozostaje tylko zaczekać na następny utwór spod klawiatury Albericha (pióra to Ty się lepiej nie tykaj!). A, no i jeszcze zagłosować na EPIC, oczywiście! Bezwzględnie polecam i pozdrawiam, Dol... Baffling!
  5. Iiii... koniec! Jakie to dziwne uczucie, zakończyć coś, co pisało się taki szmat czasu... Dzięki, dzięki i jeszcze raz dzięki! Alberichowi, Dolarowi, Niklasowi... a także każdemu, kto przeczytał te opowiadanie. Bez was by się nie udało! Proszę, oto ostatni rozdział i epilog. Powiedziałbym coś więcej, ale w tej chwili jestem niepoczytalny z dzikiej radości, więc może sobie daruję. Tak więc... Miłej lektury! Rozdział XIV: Wiedza to potęga! Epilog
  6. A co mi tam, umieszczę kolejny rozdział! Niektórzy mogą być... zawiedzeni jego treścią, ale cóż, wielka rozwałka nigdy nie była moim celem. Aha, uprzedzam też, że jest trochę krótszy niż zwykle. Miłej lektury! Rozdział XIII: Męczennik z wyboru
  7. Cóż… chyba jakoś uczepiłem się komentowania Twoich opowiadań, ale... to wina Dolara! Tak, jeśli kogoś winić, to tylko i wyłącznie jego, za rozpływanie się nad każdym kolejnym utworem spod Twojego pióra (uhh, a może raczej klawiatury?)! Skoro już mamy za sobą tę oczywistość, to mogę z czystym sumieniem przejść do rzeczy. Szczerze mówiąc… mam spory problem z oceną “Klaczy w czerwonym kapeluszu”. Nawet nie jestem jednoznacznie pewien, czy mi się ów utwór podoba, czy jednak nie do końca. Z pewnością na pochwałę zasługuje styl, jest rozbudowany, ciekawy i przykuwający spojrzenie, choć biorąc pod uwagę poprzednie fanfiki autorki nie spodziewałem się niczego innego. Opisy przez większość czasu trzymają bardzo dobry poziom i skutecznie pomagają zwizualizować sobie całą sytuację. Tak samo można pochwalić nietypową narrację, ale niestety nie byłoby to z mojej strony szczere, bo nieco mnie irytowała. Nie wszystkie zabiegi mi się podobały, momentami miałem uczucie lekkiego wymuszenia… Co nie zmienia faktu, że odwaliłaś kawał dobrej roboty jeśli chodzi o styl i stronę techniczną. Inaczej ma się sprawa z samą fabułą. Mam wrażenie jakby fanfik posiadał tylko jedną mocną kartę i przez cały tekst tylko czekał na jej wystawienie. Czyta się dość miło, to prawda, ale chętniej zobaczyłbym więcej podobnych “bomb”. Całą “przygodę” można określić jako smutnie prawdziwą, czy też raczej prawdopodobną. Sporo osób przede mną stwierdziło, że opowiadanie ma idealną długość. Nie do końca mogę się z tym zgodzić. Po tym, jak bohaterowie przeglądali album, akcja błyskawicznie i nieodwołalnie przyśpieszyła. Szkoda, chętnie dowiedziałbym się więcej o podłożu, o tle, o motywach, o wielu innych rzeczach. Wiem, zrobiłaś to specjalnie, żeby czytelnik mógł sam snuć swoje własne hipotezy, ale… dało się to rozwinąć bez ujawniania niczego konkretnego. Dlaczego tak bardzo się tego uczepiłem? Otóż, najzwyczajniej w świecie nie zdążyłem zżyć się z główną bohaterką. Jakaś więź zaczęła kształtować się przy samym końcu, gdy już było za późno. Gdybym odczuł do niej sympatię jeszcze przed… pewnym niefortunnym zajściem, to pewnie dużo bardziej by mną ono wstrząsnęło. A tak jedynie zbyłem je wzruszeniem ramionami. Na powyższe zarzuty można mimo wszystko przymknąć oko, nie są one poważne, ani rażące... Tylko składają się na to, co według mnie jest największym problemem w tym opowiadaniu. Po przeczytaniu utworu po raz pierwszy nie ma już sensu do niego wracać, a nawet go wspominać. To dla mnie idealny przykład na fanfik typu “przeczytać – zapomnieć”. Historia jest krótka i w gruncie rzeczy bazuje na jednym mocnym zagraniu. Ot, miła, ale właściwie nic nie wnosząca lektura. Niech nikt nie zrozumie mnie źle, nie ma w tym niczego złego, tylko zastanawia mnie czy autorka właśnie to chciała osiągnąć. Jeśli tak, to najmocniej przepraszam. Po prostu lubię, gdy tekst mnie czymś pozytywnie zaskakuje i nie mam teraz na myśli bogatych twistów fabularnych (choć one też są oczywiście mile widziane). Reasumując, wciąż mamy tutaj do czynienia z ciekawym i wartym uwagi opowiadaniem. Z pewnością nie będę żałował czasu spędzonego przy lekturze. Tylko strasznie mi szkoda tego potencjału, który moim zdaniem został wykorzystany tylko w połowie. Co więcej, sama fabuła niestety nie powala, a jak na opowiadanie skupiające się na emocjach głównej bohaterki, zabrakło mi kilku elementów. Rarity jedynie kocha i nienawidzi. Oczywiście, to dwie bardzo potężne siły, ale gdy wszystko opiera się tylko na nich, postać wydaje się być mniej rzeczywista. Chciałbym zobaczyć jej inne oblicze, zerknąć na nią z innej perspektywy. Niestety. Czy poleciłbym tego fanfika? Tym, którzy szukają krótkiej, niezobowiązującej lektury na nudny wieczór z pewnością tak. Ale jeśli ktoś szuka utworu głębokiego, przemawiającego do samej duszy, czy też takiego, nad którym będzie się mógł rozwodzić przez najbliższy tydzień, to… “Klacz” chyba nie do końca będzie trafnym wyborem. Mimo wszystko, gratuluję pomysłu i talentu. Wciąż czekam na fanfik autorki, nad którym będę mógł się w pełni zachwycać, bez zbędnego grymaszenia i jestem pewny, że wkrótce nadejdzie ta wspaniała chwila! Pozdrowienia dla Madeleine, jak i wszystkich czytelników!
  8. Oto ląduje przed nami kolejny rozdział! Sprawa wreszcie zaczyna się wyjaśniać, spodziewajcie się więc potoku informacji... Życzę miłej lektury! Rozdział XII: Manymane
  9. @Niklas Dziękuję za ten miły komentarz, kopniak motywacyjny zawsze jest bardzo w cenie! Z większością Twoich stwierdzeń muszę się zgodzić, jeśli zaś chodzi o... klacz, to ten wątek będzie rozwinięty i wyjaśniony w kolejnym rozdziale. Warto zresztą wspomnieć, że nadchodzi pora na finisz i do końca zostały jeszcze bodajże trzy rozdzialiki, a w tym najbliższym zasypie nas prawdziwa lawina informacji. Na jaki temat? Tego niestety nie zdradzę... Najzabawniejsze jest to, że scena z Ortikiem-kozakiem wyszła trochę przypadkowo. Cóż, takie spontaniczne fragmenty o dziwo wychodzą najlepiej, ale dobrze się bawiłem przy jej opisywaniu, przede wszystkim wtedy, gdy pojawiło się dwóch gryfich strażników. Nie chcę pisać zbyt dużo, bo jeszcze by mnie ochota na zdradzanie meandrów fabularnych naszła... W każdym razie, przy sprzyjających wiatrach kolejny rozdział może wyjść w następnym tygodniu. Będzie najważniejszy ze wszystkich do tej pory, więc raczej nie powinieneś narzekać na nudę. Trzeba uzbroić się w cierpliwość, bo czeka mnie delikatna robota! Jeszcze raz dziękuję!
  10. Nikt nie spodziewał się tak szybko nowego rozdziału, ale oto jest! Życzę wszystkim miłej lektury! Rozdział XI: Łowca
  11. A oto i kolejny rozdział. Życzę miłej lektury! Rozdział X: Honor i krew
  12. Iiii... Kolejny rozdział jest już dostępny! Czeka z niecierpliwością aż ktoś go przeczyta i pokocha. Albo chociaż polubi. A oto i on: Rozdział IX: Błędy
  13. Ten post nie może zostać wyświetlony, ponieważ znajduje się w forum, które jest chronione hasłem. Podaj hasło
  14. Po zatrważająco długim czasie przyszła wreszcie pora na nowy rozdzialik. Najmocniej przepraszam za zwłokę, postaram się nieco szybciej pisać i zamieszczać kolejne! Mam nadzieję, że się Wam spodoba, zwyczajowo życzę też miłej lektury! Rozdział VIII: Gryfy
  15. Gratuluję zarówno zwycięzcom, jak i tym, którzy mieli tym razem mniej szczęścia. Co prawda całkowicie nie zgadzam się z werdyktem, ale nie zmienia to faktu, że wszyscy naprawdę dobrze się spisali. Tak trzymać!